Świętej Rodziny

    Na dyżurze w pogotowiu o północy skończyłem moje modlitwy pod szpitalem...wówczas błędnie modliłem się ustnie wg narzuconego sobie schematu. Teraz, gdy to przepisuję (28.07.2022) czynię to tylko w napływie tęsknej miłości...jakby z zaproszeniem Boga Ojca i pomocą w odczycie intencji modlitewnej.

   Po powrocie do pokoju lekarskiego włączyłem film "Bez wyjścia"! To wymyślona, niezwykle zagmatwana procedura poszukiwania szpiega w instytucji, która się tym zajmuje (Pentagon). Pokazano niezwykłe możliwości wykrywania zbrodni. Ja wiem, że Pan pokazuje mi, co może uczynić zły człowiek pod wpływem Szatana!

   Dzisiaj, gdy to przepisuję (28.07.2022) każdy ma wyłożone podczas agresji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę. Jakby na ten czas w nocy trwały senne majaki, strach i podjudzanie? Na pocieszenie wcześniej przybył i tak trafiłem do domu z rozmodloną żoną. Teraz siedzimy w ciszy i modlimy wspólnie...każdy po swojemu. U mnie płynie "Anioł Pański" i cz. Radosna Różańca.

    Zły wypycha mnie do jakiegoś odległego kościoła ("dobro"), a mam odwiedzić matkę ziemską. Czuję, że to też pułapka, bo będę u niej po kilku dniach! Bardzo lubię zawołania z "Pod Twoją Obronę", gdzie dodaję "Pod Twą Obronę Ojcze na Niebie". Po czasie pojawił się niezwykły pokój i pewność pozostania w domu.

    W telewizji był reportaż o s. Teresie, już zmarłej opiekunce Domu Samotnej Matki, która w wielkich długach zawie­rzyła sprawę Matce Bożej. Ten dług wręczyła jej jakaś pani w kościele. Dokładnie taką właśnie sumę.

    Przypomniało się moje zdarzenie... dałem biedakowi 20 tys. aby rzucił na tacę, a w drodze powrotnej oddała mi te pieniądze kwiaciarka, która przyznała się do wcześniejszego oszustwa! Jakże to wszystko jest pięknie ułożone. Nawet wyrywało się moje za­wołanie: "Panie Jezu! Ty przychodzisz do mnie, kiedy chcesz..."och, Jezu mój!"

   W tej sekundce wiem, że zły chciał zmienić przebieg tego dnia zgodny z Wolą Boga Ojca. Ja wiem jak przebiega formuła wali duchowej, którą przedstawiono w nocnym filmie. Ja wiem, że trzeba Panu zawierzyć...w pełni, przecież każdego dnia daje znaki! Trzeba zapomnieć o sobie i pamiętać tylko o Panu Jezusie, Matce Bożej oraz o Ojcu Prawdziwym.

    Teraz w ręku mam ateistyczna "Trybunę"...z prowokacyjnymi tytułami:

"Dla kogo wolny talerzyk? (w Wigilię).

"Sprzedałem się ludziom" o narkomanach i życiu Kotańskiego.

"Belwederska samotność długodystansowca" (Be­lweder i Wałęsa)

    Płynie program, który wyjaśnia, że są w Polsce ludzie widzący Jedność Europy - to Europa Chrześcijańska. Szatan podsuwa inne, lepsze rozwiązania, które dzielą! Popłynie Koronka Pokoju...właściwie dziękczynienie za pokój w moim sercu i duszy, który daje Pan Jezus. Dziękuję także z całego serca za rodzinę i za to, co posiadamy. W tej właśnie sekundce wzrok zatrzymało słowo na plakacie: s t r z e ż o n y. Tak jest naprawdę.

    Wchodzę na chór, ale wróciłem pod obraz Matki "Pod Twoją Obronę", a dowiem się, że dzisiaj "Świętej Rodziny". Przecież z podziękowaniami za rodzinę wszedłem do kościoła.

    Dzisiaj jestem normalny, ale zbliża się Podniesienie i teraz wołam spod tego obrazu wołam do Matki Prawdziwej! "Proszę Cię Matko, proszę, pomóż córce, obejmij ją, sami nie możemy sobie poradzić! Matko nasza, przekazuję Ci moją córkę, oddaję Ci ją...tak jak oddałem syna"

   Jakaś matka z rocznym, wrzeszczącym dzieckiem znalazła się nad moją głową! Zaczyna się Podniesienie. Część ludzi ucieka z kościoła...wprost chciałbym ich zatrzymać! Inni głośno śpiewają, ale nie chcą Pana Jezusa.

   Idę w intencji wszystkich, któ­rzy nie mają "pełnej rodziny, albo całej rodziny": samotni, czekający na ślub, itd. Idę wolno, łzy zalewają oczy, aż się wstydzę. Prawie rozrywane jest moje serce, ponieważ przelatuje nieskończoność tego cierpienia ludzkiego!

    "Matko bądź z tymi ludźmi. Panie Jezu przeleć Swoim Sercem przez serca tych umęczonych ludzi...bądź dla nich miłosierny, przecież wielu wątpi, a napada ich zły!" Przepływają obrazy "Domu Samotnych Matek", przecież Matka Boża była taką samotną Matką, a Józef jako Opiekun!

    Teraz wracam, a serce zalewa smutek, omijam ludzi...płynie moja cz. Bolesna Różańca. Zbliża się czas filmu "Jezus z Nazaretu" z nagłym uciskiem w sercu, gdy Jezus potwierdza, że jest Synem Bożym. Znowu łzy zalewają oczy podczas oglądania Twarzy Żywego Jezusa.

   Zaczyna się "Droga Krzyżowa", a u mnie wypada ta modlitwa "za nie mających rodziny". Jakże jasne są dla mnie znaki Ojca...tam dziwił się temu sam Józef, teraz Piotr. Przebieg mojego każdego dnia jest potwierdzeniem tego pro­wadzenia.

   Jezus "Poniżony", płaczemy (przed sobą) z żoną. Twarze nasze zalane łzami, gdy Jezus mówi z Krzyża, a także gdy Matka Prawdziwa tuliła Jego Ciało!

    Po wyjściu żony do kościoła w ciszy zacząłem wołać: "Ojcze mój! Ojcze! Dziękuję Ci za Pana Jezusa i otwarte Niebo! Jaki sens miałoby nasze życie ziemskie? Los zwierząt? Dziękuję Ojcze za Matkę, która jest z nami...dziękuję za świętych, za dar modlitw i natchnienia do nich, za dar odepchnięcia wsty­du świadczenia o Panu Jezusie, za to, że padam na kolana przed przyjęciem św. Hostii. To wszystko jest od Ciebie, Ojcze mój, który Jesteś". Dalej dziękuję za pokój w Polsce i proszę o pokój w różnych krajach świata.

    W tym czasie wzrok zatrzymał wizerunku Ojca Pio, a książe­czka o nim otworzyła się na jego relacji z udręk duchowych, które są teraz są dla mnie zrozumiałe. To wewnętrzny żar miłości Jezusowej, który spala serce i duszę...to cierpienie z powodu zagubienia większości ludzi, którzy odrzucają...ot, tak sobie odrzucają Pana Jezusa!

    Późno wszyscy śpią, a ja ja mówię do córki: "jakże chcia­łbym, abyś poprosiła Niebo o pomoc, wiesz przecież jak jest im przykro...jeżeli mówisz, że wiesz o tym wszystkim? Jakże wzrasta twoja odpowiedzialność, tym bardziej, że jako ojciec wskazuję ci Drogę. Matka Prawdziwa pragnie twojego dobra bardziej ode mnie. Ty jednak tego nie chcesz. Czy wiesz jak wielka to przykrość? Cóż to dla Nieba uzdrowienie (lekomania, uczulenia, nadużywanie środków przeczyszczających)? Padnij tylko na kolana, zawołaj, sprawdź, ukorz się, poproś...zrób to dzisiaj przed snem. Dano ci wolną wolę i ja nie mogę ci jej zabrać"!

    Wróciłem do pokoju, podniosłem gazetę i otworzyłem leżącą pod nią książeczkę... otworzyła się na "Modlitwa o uzdrowienie ciała". Podałem ją córce. Napłynął ból widzenia grzeszności ludzi. Główny ich grzech to odrzucanie Ojca. To ból odczuwania cierpień Nieba...wyobraź sobie, że syn ciebie nie uznaje! To jest pokazane także na ziemi.

    Jakby na pocieszenie muszę stwierdzić, że mój syn - po obejrzeniu filmu "Jezus z Nazaretu" oraz dzisiejszym czytaniu Ewangelii - rozmawiał ze mną...wrócił do mnie. Czy to sprawiły moje wołania do Matki i Pana Jezusa? Zapytałem jak mam modlić się w tej chwilce. Odpowiedziano: wołaj do Ducha Świętego!

    Znalazłem odpowiednie modlitwy i skulony wołałem: "Duchu Św.! Daj Światło duszy i sercu córki, odmień ją, niech spłynie na nią łaska wiary". Wielkie to cierpienie i mocne wołanie, a w tym momencie stwierdzam, że zawsze musimy wołać do Ducha Św. bo w Nim jest moc Boża, Światło, możliwość przemiany.

   Jakże często zapominamy o tej Osobie Stwórcy! Pogłębia się mój oddech, wprost oddalam się od ciała - to trwało około 5-10 minut...

                                                                                                                APeeL