Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki

    Dwanaście razy uderza dzwon zegara, a ja w tym czasie żegnam się trzy razy wołając do Jezusa: "Panie proszę prowadź mnie w tym roku". Tylko tyle, bo Pan Jezus w ważnym momencie nie potrzebuje długiej modlitwy. Krzyknij - to wystarczy! Natomiast nieustająca modlitwa powinna być za innych!

   Nagle ożywiły się mieszkania, słychać wybuchy petard, race strzelają w powietrze - czy ktoś dziękuje teraz Boga i Jezusowi? Później w śnie "do przodu" ujrzałem wypadek z wyjazdem karetką. Dziwne, bo na moich kolanach znalazł się baranek! To symbol naszego uniżenia, cichości, słuchania, nie utyskiwania i skarżenia się na swój los.

    Zła strona straszy i we wszystkim przeszkadza - prowadzi tylko w złym. Wówczas ze strony Bożej pojawiają się delikatne upomnienia w postaci "przeszkód".

    Zły uderza seksem, jedzeniem, złością, niechęcią - to idzie nam łatwo! Rano serce zalała radość z tak rozpoczętego dni, a dzisiaj jest św. Bożej Rodzicielki. Ile ludzie bez wiary tracą czasu na rozumowe poszukiwania, w tym wypadku na pytanie: kto był matką Matki Bożej?

    W Słowie płynącym od Ołtarza Św. Pan Bóg zalecił (Lb 6,22-27) Mojżeszowi, aby błogosławił lud moimi ulubionymi słowami...

"Niech cię Pan błogosławi i strzeże.

Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską.

Niech zwróci ku tobie Oblicze Swoje i niech cię obdarzy pokojem".

   Psalmista powtórzył te słowa (Ps 67,2-3.5.8): "Bóg miłosierny niech nam błogosławi" z zaleceniem cieszenia się całych narodów z powodu miłosierdzia Boga Objawionego.

   Dalej były słowa św. Pawła (Ga 4,4-7) o zesłaniu Pana Jezusa w celu naszego odkupienia...synów Boga Ojca do którego z mocą Ducha Świętego wołamy: "Abba, Ojcze!" To prawda, bo człowiek bez łaski wiary nie może uczynić tego, a szczególnie wołać jak ja: "Tato! Tatusiu"...

    W Ewangelii (Łk 2,16-21) pasterze w Betlejem "znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu".

   Dzisiaj przed Św. Hostią wykonałem "maleńki krzyżyk" i uciekłem na drugą stronę kościoła...wprost pod figurę MB Niepokalanej z wielkim obrazem. Dodatkowo w tym uniesieniu podeszła do mnie żona i oboje w radości wróciliśmy do domu.

   Przede mną dyżur w pogotowiu, a w sercu poczułem błogosławieństwo: "nich cię prowadzi Stwórca". Trafiłem na czekający już wyjazd oraz zamieszanie z powodu wypadku ze snu: policja, kierowca, który w mgle potrącił pieszą idącą poboczem...

   Teraz prowadzący karetkę złorzeczy po kłótni z kolegą o "lewe paliwo", a ja w tym czasie czytałem "Godzinki" i nie reagowałem. Powiedziałem tylko, że źle zaczyna Nowy Rok...na dodatek, aby się uspokoił pokazałem mu obrazek z Matką Bożą.

   Nagle zrozumiałem, że Pan Jezus dał mi dzisiaj ducha pokory (w śnie "baranek na kolanach"), bo sam z siebie nic nie mogę! Dalej trwały relacje personelu z zabawy sylwestrowej, ale nikt nie wspomniał o Panu Jezusie. W bólu zacząłem wołać

"Panie Jezu - z Tobą nigdy się nie nudzę

Panie Jezu - z Tobą wszystko jest inne

Panie Jezu - z Tobą chwilka to wszystko, a gdy przyjdziesz złoto i diamenty tracą blask, a śpiewają kamienie!

   Przepraszam Cię Jezu za to, że dzisiaj bardzo mało ludzi modli się i prawie nikt nie pamięta o Tobie i Twoich darach...jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam. Spraw, aby Anioł Stróż upominał mnie i sprawił moją cichość, skupienie i delikatność.

    Prowadź mnie Jezu ku Światłości Wiekuistej...wiem Jezu, że to droga cierniowa, ale z Twoją pomocą wszystko mogę - sam jestem nikim!"

                                                                                                            APeeL