Niedziela Chrztu Pańskiego

    O 5.00 zacząłem odmawiać modlitwę przebłagalną za "brata odłączonego, córkę i wszystkie podobne dziewczyny za które nikt się nie modli. Koją zawołania z litanii do Matki Bożej" "Panno Modra, Święta i Dobra", ale najbardziej podoba mi się określenie "Najświętsza Opiekunko Jezusa".

    Zły podsuwa złość na żonę, a ja przyjmuję czystość i odsuwam opuszczenie Mszy Św.! Napłynęła czystość Św. Józefa! Pustka na Mszy Św. sprawia zrozumienie niewierzących, którzy mają niechęć do Boga.

   W Ewangelii (Mk 1,6b-11) Jan Chrzciciel wskazał, że idzie za nim "mocniejszy", a on "nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym".

    Kapłan dziękuje za posiadanie Prawdziwego Kościoła, a to to oznacza Eucharystię. Nagle jestem nieobecny dla świata powtarzając: "Dziękuję Jezu"! Dzisiaj mam dyżur w pogotowiu. Trafiłem na czas ciszy tak potrzebnej w tych świętych chwilach. Naprawdę nic się nie działo, jakże święte są te chwile.

   Dopiero jest g. 9.00, a ja już tyle przeżyłem. Podziękowałem za taki początek tego dnia. Nagle zrozumiałem, że przyjście Jezusa oznacza wszechogarniającą miłość, a to dawanie.

- Co mam dawać Jezu?

- Módl się za innych, proś w ich imieniu i przyjmuj cierpienia...tak napłynęło.

    Moja wczorajsza tęsknota ustąpiła, dzisiaj jest dzień odpoczynku duchowego, senność, próby czytania bez żarliwości. Kapłan Eliakim czuł, że mały Jezus jest długo oczekiwanym Zbawicielem.

   W rozmowie padną słowa, że Zbawiciel uśmiechał się...jeszcze nigdy "nie widział takiego u_ś_m_i_e_c_h_u ../../..promieniało z niego coś, czego nie mógłbym nazwać inaczej niż niezgłębioną, wiedzą".

                                                            Józef i Jezus

   Jezus, który wówczas miał 12 lat podziękował kapłanowi za posiłek

- "Dziękuję, kapłanie Eliakimie zdziwisz się, ale Ojciec mój opowiedział mi o tobie i o wszystkim, co ci się przydarzy"...

- Umiesz czytać?

- Skinął głową i przeczytał werset o Mądrości Bożej z Księgi Salomonowej...

    Wówczas zapytałem: czy Ty jesteś Mesjaszem? Ujrzałem jak chłopiec kuli się, jego spojrzenie zasnuło się mgłą, opuścił powieki i zwiesił głowę nad zwojem z którego czytał.

    Przez chwilę miałem wrażenie, że widzę krew występującą mu na skronie. Przeląkłem się, ale było to tylko złudzenie. Nie wiem, jak długo tak siedzieliśmy naprzeciw siebie, rozdzieleni przez stół założony zwojami pism i tabliczkami do pisania.

   Między nami płonęła lampka oliwna o trzech pięknych, jasnych płomieniach, a przez otwarte drzwi wpadało białe światło księżyca. Potem przygotowałem mu nocleg. Zatrzymałem go przy sobie do następnego i jeszcze następnego ranka.

   Wziąłem go ze sobą do świątyni i przedstawiłem innym kapłanom w tym również Kajfaszowi i Nikodemowi. Wszyscy uznali jego wiedzę i mądrość za zdumiewające...

    Nie wiem skąd ten zapis?

                                                                                                                 APeeL