Przed Mszą św. o 17.00 pomyślałem o modlitwie za W. W. Putina oraz Siergieja Ławrowa z którym dobry kontakt ma Radosław Sikorski. Wcześniej zauważyłem tytuł o paranoi Putina...

   "Nasz człowiek w Moskwie", jeżeli jeszcze żyje na pewno jest zdrowy psychicznie, uwierz mi, bo wiem, że koledzy psychiatrzy są obowiązkowymi ateistami, a wielu było usłużnymi agentami (ich bronią jest robienie z przestępcy chorego, a "wroga ludu" wtrącanie do psychuszki). 

    Piszę to jako ofiara, a zarazem obrońca W. W. Putina. Jest nadzieja, że może otrzymać Boże Światło...przecież tak było z Szawłem oraz z Dobrym Łotrem (pierwszym świętym), a także z komendantem Obozu Oświęcimskiego, bo ostatni będą pierwszymi....

 

                                                     Komendant Obozu Oświecimskiego

 

    Jeżeli W. W. Putin nie żyje, to wszystko na nic, bo tylko do śmierci ma szansę wywinięcia się Szatanowi. Po krzyku: "Boże przebacz!" jego dusza trafi do Czyśćca (Poprawczaka) na sam koniec skazanych, gdzie "przez ścianę" będzie słyszał piekielne wrzaski. Może to dziwić, ale tak wielkie jest Miłosierdzie Boga Ojca!

    Jest szkopuł, bo władzę nad światem (lub współudział) podsunął mu Szatan, a w tym wypadku potrzebna jest szczególna moc Boża, ponieważ zwykły egzorcysta nie poradzi.

   Zapytasz: jak doszedłem do tego wątku? Przed wyjazdem do kościoła przeczytałem Ewangelię Mk 5,1-20, gdzie do Pana Jezusa z Apostołami podbiegł "z grobów człowiek opętany przez ducha nieczystego", który przykuwany do skał kruszył łańcuchy, dzień i noc krzyczał i tłukł się po okolicy.

 

                                                 Opętany

 

    "Skoro z daleka ujrzał Jezusa, przybiegł, oddał Mu pokłon i zawołał wniebogłosy: Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie!" Pan Jezus zapytał ducha nieczystego jak się nazywa, a ten odpowiedział Mu: Na imię mi "Legion", bo nas jest wielu. Zarazem prosił, aby zostali wysłani w stado świń.

                                    Świenie  

 

   "A trzoda około dwutysięczna ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze". Opętany stał się normalnym człowiekiem, nawet chciał iść za Panem Jezusem.

    Trudno będzie uwolnić prezydenta  W. W. Putina od demonicznego pragnienia władzy nad światem, zabrnął już daleko, ale Bóg może pomieszać szyki grożącemu nam zbrodniczemu systemowi!

   To jednak wymaga modlitw i ofiarowania za niego cierpień. Ty, który to czytasz możesz przekazać w jego intencji swój dzień. Powiedz swoimi słowami: "Boże Ojcze przyjmij ten dzień" (dodaj cierpienia...nawet z całego życia). To nazywamy uświęceniem cierpienia. Po śmierci dowiesz się jakie dobro uczyniłeś! Poprzez ten apel na cały świat możemy sprawić  kłopot Mefistofelesowi.

    Dziwi mnie wierchuszka naszej wiary (katolików), która nie szuka mocy w Świątyni Opatrzności Bożej. Pomaga się Ukrainie rozgłaszając jaki dostarczyliśmy sprzęt, a taka sama sytuacja zagraża nam. Tylko Bóg nam dopomoże, ale nie widać poruszenia duchowego.

   Prezydenci wolą się obejmować i straszyć mocarza z bronią jakiej nikt jeszcze nie ma na świecie. Sam zobacz głupoty, które czynią wybrani przez nas. Zważ, że nasza ojczyzna jest katolicka i szczególnie znienawidzona przez Szatana. Owoce jego wysłanników widzisz wokół, a szczególnie u mających władzę nad światem. Zniszczą wszystko, a sami wpadną do Czeluści. Tutaj są pełni ludzkiej mocy i głupiej chwały.

  Pomyślałem o przekazaniu tego dnia mojego życia z Mszą św. i Eucharystią w intencji prezydenta Putina. Nic nie możemy innego zrobić oprócz modlitwy, bo tacy pytają: ile papież ma dywizji?

    A to samo dotyczy naszego prezydenta Andrzeja Dudy, który nie nadaje się na to stanowisko, ładnie przemawia (ma taki talent), ale przestraszył się krzykaczy zorganizowanych przez b. Bezpiekę i wszystkie dobre zmiany, które chciała wprowadzić obecna władza...wetował!

    Po Eucharystii, która wirtualnie pękła (czeka mnie cierpienie) wołałem: "Tato, Tatusiu, dziękuję za to miejsce na świecie i wszystko, co otrzymujemy, a najważniejszy jest Kościół św. i Ciało Pana Jezusa!" W tym czasie siostra organistka śpiewała o Dzieciątku Jezus przy Stajence Betlejemskiej: Mądrość Mądrości, Światłość Światłości, Bóg człowiek wcielony!

    Słodycz i pokój zalały serce i duszę, a ciepło okolicę splotu słonecznego, prysły kuszenia, napłynęła bliskość Boga Ojca. "Jezu mój! Jaki to Cud". Musiałem wolno i głęboko oddychać ze wzdychaniem.

    Faktycznie spotkało mnie cierpienie, bo Szatan przeszkadzał w ujawnianiu jego bezeceństw (zawieszał się program do pisania)...

                                                                                                             APeeL