Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

10.02.1999(ś) ZA NIEROZSĄDNYCH...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 10 luty 1999
Odsłon: 101

      Zmęczony pracą spałem od 21:30, a w momentach budzenia się przepływały obrazy z mojego nędznego życia z upijaniem się do nieprzytomności (w tym w Szczyrku, przed rokiem). Przepraszałem za to wszystko błagając o przebaczenie Boga Ojca! Tyle razy byłem uratowany, podziękowałem za ochronę.

     Przecież mogłem sobie coś złego uczynić, doznać złamania lub stłuczenia lub obtarcia twarzy! Na Mszy św. porannej popłynie pieśń: "O! Panie - w ofierze Ci składami - wszystko, co posiadam"! Łzy zalały oczy z wołaniem: "Ojcze! To moja radość, a Twoja chwała! Tato! Tatusiu!" Zarazem prosiłem, aby Bóg Ojciec przyjął ten dzień mojego życia.

     W czytaniach padną słowa...o dalszym stworzenia wszystkiego przez Boga Ojca (Rdz 2,4b-9.15-17) z dodaniem tam „człowieka z prochu ziemi” z zakazem spożywania owoców z drzewa poznania dobra i zła. Jak tam było tak było, ale to trwa, bo większość nie interesuje się naszą duchowością.

     Psalmista wołał ode mnie (Ps 104,1-2.27-30): „Chwal i błogosław, duszo moja, Pana...z ostrzeżeniem dla niewiernych, gdy „odbierasz im oddech, marnieją i w proch się obracają”. Przecież tak jest dotychczas...

      Natomiast Pan Jezus w Ewangelii (Mk 7,14-23) wyjaśnił sprawę „nieczystości”, której trzymają się bracia starsi w wierze! Nieczystym staje się człowiek nie z powodu pokarmów (np. kotleta schabowego, polędwicy lub golonki), ale tym, co wychodzi z serca: „złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota”. Jakże naród wybrany jest nierozsądny! Nie pojmują tego, bo odrzucili oczekiwanego Zbawiciela, a przez to nie otrzymali łaski działania Ducha Świętego.

      Popłakałem się po świętej Hostii i podziękowałem Deus Abba (Bogu Ojcu)...tak właśnie zacząłem ten dzień mojego życia (w przychodni i na dyżurze w pogotowiu)! Od 7:15 do 16:30 trwała ciężka praca, ale nie było kłótni na korytarzu i wszystko szło sprawnie. Nikomu nie odmówiłem, pocieszałem kogo trzeba, nawet zostałem obdarowany przez dwie firmy farmaceutyczne. 

      W odczycie intencji pomogła „duchowość zdarzeń”...

- 70 latka przez całe swoje życie pracowała bez ubezpieczenia, teraz została bez niczego, wypełniłem jej dokumenty na rentę społeczną

- strajkujący anestezjolodzy, którzy szukają pracy

- pacjent z forsą proszący o rentę dla żony

- w „Super expressie” będzie sprawa poręczyciela, którego najbliższy kolega pobrał pożyczkę w banku i ulotnił się

- zaginęli taternicy i ofiary lawiny

- kierowca ciężarówki zmiażdżył samochód osobowy zabijając 5 osób i uciekł z miejsca wypadku...

Teraz, w pogotowiu na wyjeździe popłynie moja modlitwa, a w tym czasie trafię do dwóch dziadków z pięknymi obrazami Matki Najświętszej i Pana Jezusa. Dodatkowo za kolegę pojechałem do miejscowości "Boska Wola", gdzie chory bliski śmierci nie chciał jechać do szpitala. Udało się go przekonać, a to było dla mnie próba natchnienia Bożego.

Przepłynie cały świat:

- ukradziono samochód (naszym lekarzom), złodzieje otrzymali okup, ale samochodu nie oddali

- oszuści matrymonialni i nierozsądne ofiary

- sekta Moona, gdzie swoim wiernym wybierani są partnerzy życiowi, a to "prawdziwe kościoły"

- nabierani w kasynach podczas gry w karty oraz podczas kupowania różnych okazyjnych rzeczy...w tym samochodów.

- w telewizji popłyną obrazy zaginionych w górach (GOPR) oraz ludzie wypędzeni przez Serbów z Kosowa, którzy potracili cały dobytek...

  Na koniec tego dnia z "Poematu Boga - Człowieka" przeczytałem zdania o uzdrowieniu przez Pana Jezusa trędowatych czyli "grzesznych" według Izraelitów.

Podziękowałem i przeprosiłem Boga Ojca za ten dzień…

                                                                                                                    APeeL

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

09.02.1999(w) ZA ZATROSKANYCH NAPRAWĄ…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 09 luty 1999
Odsłon: 103

      Z telewizji popłynie relacja o klubie alkoholików, gdzie będą świadectwa wspomagających się wzajemnie. W ręku znajdzie się artykuł o porażonym po wypadku (potrącony przez samochód)...dziewczyna wychodzi za niego, bo chce razem. Napłynął też obraz budujących wieżowce i tych, którzy narażają swoje zdrowie...właśnie Bachleda - podczas slalomu narciarskiego - upadł na plecy i uderzył się w głowę.

     Podczas modlitwy „Anioł Pański” serce i duszę zaleje wołanie do Mateczki Najświętszej i Boga Ojca. To są sekundowe błyski łączności duchowej, ponieważ nasze serce nie wytrzyma takich dłuższych kontaktów!

    Od 8:00 do 13:20 w przychodni było trochę złości, ale udało się wyjść wcześniej na wizytę domową. Słodycz i ból zalały serce, ponieważ pragnąłem modlitwy z odczytaniem intencji. W tym czasie z telewizji Łazuka będzie śpiewał o bijących się frajerach.

     Właśnie dostarczono zreperowany tapczanik syna, musiałem go skręcić...i już jest czas do wyjścia na Mszę świętą. Trafiłem na piękny śpiew chóru, ale zmęczony przysypiałem podczas długiej relacji o stworzeniu świata (Rdz 1,20-2,4a).

     Natomiast psalmista relacjonował (w Ps 8,4-9) elementy cudu stworzenie. Ja do tego mogą dodać jako lekarz cud budowy naszego ciała (ręka, narząd równowagi ciała, czynność mózgu z wykorzystaniem go w 5-10%). W tym czasie niewierni mądrale mówią o przyrodzie, a jeszcze niedawno ziemia była płaska, słońce krążyło wokół nas, a księżyc świecił...

    Natomiast Pan Jezus musiał tłumaczyć uczonym w czytaniu (Ewangelia: Mk 7,1-13) co oznacza nieczystość, ponieważ zalecenie epidemiologiczne równali z duchowością. Usłyszeli słowa:

   „Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach (…) Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji (…)”. Co gorsze trzymają się tego dotychczas...dodając do tego różne pokarmy.

     Popłakałem się po przyjęciu Komunii św., a pokój i słodycz zalały serce. Wołałem tylko " Jezu! Jezu! To wszystko jest Twoje, niczego tu nie mam i nic już nie chcę".

     Zimno i nieprzyjemnie, a zarazem brudno. Dom to miejsce bezpieczeństwa, przepłynęły obrazy remontów, samochód z gruzem, betoniarka z kręcącą się gruszką...i zdjęcie Okrągłego Stołu, a także premier Buzek zakłopotany naprawą państwa!

      O 20:00 trafię na serial „medyczny”, gdzie lekarze byli zakłopotani diagnozami chorymi, bo lekarz ogólny wie nic o wszystkim, a specjalista wszystko o niczym. Wrócił jeszcze obraz Schroniska Dla Nieletnich (w pobliskiej wiosce), gdzie naprawiają młodych przestępców.

    Późno, w ręku mam „Poemat Boga-Człowieka” Marii Valtorty, gdzie Pan Jezus przegonił przekupniów ze Świątyni Jerozolimskiej. Szkoda, że nie mogłem odmówić mojej modlitwy przebłagalnej. Na ten czas w ręku znalazły się "Teologie mądrościom” Jana Pawła II - o mądrości Bożej kontrastującej z "mądrością tego świata" - zatroskanego o Trzecie Tysiąclecie!

     To wszystko pokazał mi Pan Jezus...w tzw. „duchowości zdarzeń”.

                                                                                               APeeL

 

 

08.02.1999(p) ZA SZUKAJĄCYCH POMOCY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 08 luty 1999
Odsłon: 118

      Spałem kamiennym snem od 21:30 do 6:00. Z tego powodu planowałem Mszę świętą o 17:00, ale wzrok padł na zegar 6:20! To częsty znak, ale w tym dniu obudzono później. Jednak zdążyłem na Mszę świętą.

      Pod kościołem jakiś kierowca zapytał mnie o drogę, a ja od razu pomyślałem o intencji tego dnia. Jest to wynik myślenia duchowego, bo wszystko jest pokazywane w naszej rzeczywistości. Przecież mamy różne języki, w tym migowy, dajemy sobie znaki palcami, itd.

     Pan Jezus (Ewangelia: Mk 6,53-56) był oblegany podobnie do mnie, nie miał chwilki wytchnienia...w tej Ewangelii „Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go poznano. Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych, tam gdzie, jak słyszeli, przebywa. (…) prosili Go, żeby choć frędzli u Jego płaszcza mogli się dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie”.

     Po Eucharystii odmieniła się pustka duchowa, a niewyobrażalna i trudna do opisania słodycz Boża zalała serce i duszę. Nagle z człowieka z ciałem i „małą duszą” stałem się duszą z małym ciałem. Wówczas jest pragnienie krzyczenia na cały świat z głoszeniem chwały Trójcy Świętej. W telewizji red. Baliszewski szuka śladu zbrodni bolszewickich.

    Ile ludzi ma problemy z szukaniem pomocy: walczący o renty, sądzący się, pobici i proszący o różne zaświadczenia. Po czasie płynęła wzmacniająca słodycz, a już wiedziałem, że jest to działanie Ducha Świętego. Zarazem z doświadczenia wiem, że czeka mnie wielki nawał chorych.

      Zresztą chorzy emanują złą energię (napięcie), a ja jetem telepatą. Dzisiaj, gdy to przepisuję (06.09.2025) są już urządzenia rejestrujące nasze myśli, bo wielu nie wierzy w to zjawisko, a przecież w modlitwie w ten sposób mówimy do Boga Ojca. Tak też upomina nas Anioł Stróż, ale jednym słowem „Nie!” jako ostrzeżenie.

     Pacjenci szukają pomocy, a mnie chce się płakać z umordowania. W tym czasie wzywają na wizytę domową. Ja nie mam swoich pacjentów, jak obecnie lekarze rodzinni. Nawet pogotowie przywozi do mnie obcych chorych.

    Wzywają też do oddziału wewnętrznego (jeden poziom), gdy w tym czasie pseudo ordynator przyjmie w domu nielegalnie pacjentów. Po czasie przypomniano mi, że prosiłem o cierpienie zastępcze w intencji uchronienia rodziny (to właśnie spadło na mnie dzisiaj)…właśnie Pan spełnił moja prośbę. Słodycz trwała dalej, nie byłbym na Mszy św. wieczornej, którą planowałem!

       Dzisiaj będę oglądał film „Potop”...jakże tam szukano pomocy ludzkiej Bożej (w śpiewach i procesjach). Jeszcze rząd i rolnicy oraz szukający pomocy, właśnie pobito inwalidę i oskarżono o napad…metoda ruska. Teraz szuka pomocy w telewizji...

                                                                                                                           APeeL

07.02.1999(n) ZA DZIECI, KTÓRE NIE WRACAJĄ DO DOMU

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 07 luty 1999
Odsłon: 120

      Tutaj dam opis z kończącego się dyżuru w pogotowiu, ponieważ łączy się z dzisiejszą intencją. 25-latek marynarz, przygotowujący się do ślubu jechał z młodszym bratem z daleka do domu. Poślizg samochodu sprawił (może to było zaśnięcie), że uderzył w betonowy przejazd i poniósł śmierć na miejscu.

     Zabrałem jego brata 16-latka, a moje serce znalazło się przy ich rodzicach. To niewyobrażalne cierpienie. Stwórca ukazał mi ból swojego Najświętszego Serca, bo większość Jego dzieci nie wraca do domu!

     Jednak serce zalała radość z przeżycia tego ciężkiego dnia - mimo braku snu i po przejściu wielkich uciążliwości. Wszystko jest zasypane śniegiem, idziemy z żoną na Mszę świętą od 10:15, a tu pustka z powodu senności i braku bliskości Boga Ojca.

      Natomiast Pan Jezus, jako Dobry Pasterz był oddalony, nawet obcy, jakbym wierzył w figurę. Nie mogę opisać tego poczucia, ale wyobraź sobie niewierzącego. Może to działanie Szatana, ale także jest z takimi, szczególnie przebudzonymi i rozpoczynającymi powrót do Boga Ojca!

      Od Ołtarza św. popłynie Słowo proroka Izajasza (Iz 58,7-10) jakimi mamy być: „Dziel swój chleb z głodnym, wprowadź w dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziej i nie odwrócić się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie”.

     Psalmista zawoła (Ps 112,4-9) o takich właśnie ludziach. Natomiast św. Paweł zalecił (1 Kor 2,1-5), aby: "Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego. I stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem (...) aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej.

     Pan Jezus wskazał (Ewangelia: Mt 5,13-16), że: my jesteśmy solą ziemi oraz światłem świata. "Nie może się ukryć miasto położone na górze. (...) Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.

     Proboszcz wysilał się, a ja przespałem kazanie, a Eucharystię przyjąłem w intencji, której jeszcze nie znałem. Czas szybko płynie, już jest koronka do Miłosierdzia Bożego o 15:00 (z radia „Maryja”), a "Prawdziwe życie w Bogu" otworzyło się na słowach (z 18 sierpnia 1996 roku): "dla tych, którzy są jak dzieci, należy Królestwo Niebieskie". Jakby na znak syn nie wracał do wieczora, a w górach szukali zaginionych turystów (trzy osoby), którzy prawdopodobnie zginęły...

     Dzisiaj jestem zwolniony z modlitw...po wczorajszym uciążliwym dniu. Popłynie tylko koronka do Miłosierdzia Bożego. O godzinie 20:00 zabawiał nas Alosza Awdiejew. Zrezygnowano z szukania taterników, którzy zginęli przed kilkoma dniami. Ich ojcowie czekają w Zakopanem. Wyobraź sobie stan ich serc, a zarazem ogarnij cały świat takich...na ich szczycie jest Serce Boga Ojca kochające całą ludzkość.

      Podziękowałem za ten dzień i przeprosiłem Boga za moje słabości.

                                                                                                                         APeeL

 

06.02.1999(s) ZA OFIARY NAGŁYCH NIESZCZĘŚĆ...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 06 luty 1999
Odsłon: 110

     W śnie trafiłem do mojego domu rodzinnego, starego drewniaka z wielkich bali z szeroką sienią. Podczas przejścia wszystko rozświetliło się, bale stały się piękne, a z podwórka ujrzałem pokój, obrazy, wszystko pełne jasności! Czy tak jest w Niebie? Czy takie domy na nas czekają?

     Wstałem na Mszę świętą o 6:30, a na zewnątrz trwała zawierucha, było brzydko i zimno, a do tego ślisko. W drodze do garażu zawołałem: "Mamo! Matko Najświętsza! Tato! Tatusiu! Proszę o ochronę mojej rodziny, o łaskę wiary i uzdrowienia córki". Popłynie "Anioł Pański".

    Popłakałem się przy kościele, bo na zewnątrz wyrzucono figurkę Pana Jezusa..."wyrzucili Cię, Panie Jezu, ilu jest takich?" Mszę świętą zaczął "mój" kapłan z wczorajszej spowiedzi, a serce drgnęło...jakbym spotkał Pana Jezusa! Przy tym patrzył Zbawiciel Miłosierny, a w tym czasie przepływały obrazy...

- z telewizji, gdzie pokazano dzieci uszkodzone: w tym z porażeniem mózgowym, trzylatka po wypadku i wiele innych - z matkami płaczącymi – nad swoimi pociechami!

- w filmie matka szukała po latach swoje dziecko, które ostawiła po porodzie

- wróciła wyrzucona stajenka przed naszym kościołem, a w sercu pojawiła się rzeź niewiniątek

- aborcje

- w „Super expressie” będzie opis błaganie o pomoc, która nie nadeszła, a dziecko zginęło.

     W psalmie (Ps 23,1-6) padną słowa: „Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego”. Taka jest prawda, naprawdę nie brak mi niczego! Popłakałem się z wołaniem: "Jezu! Panie mojego serca i duszy, chroń mnie jak swojej własności..."ja Twój"! W tym czasie kobiety śpiewały "Wielbijmy Pana, radośnie  śpiewajmy pieśń, On źródłem życia jest".

    Natomiast w Ewangelii (Mk 6,30-34) Pan Jezus zalecił Apostołom odpoczynek. Nawet odpłynęli łodzią, ale to nic nie dało, bo przybyły tłumy i zlitowano się nad nimi. 

    Święta Hostia pękła na pół ("My" z Panem), a ja dalej z płaczem wołałem: "My! Panie Jezu, Ty i grzeszący bez końca". W tym stanie popłynie litania do Serca  NMP z błogosławieństwem Monstrancją!

     Na początku dyżuru w pogotowie otrzymałem wyjazd... jechaliśmy "trasą maryjną", bardzo pasowała część chwalebna różańca. Trafiłem drugi raz do chorego z figurką Matki Bożej...powtórzyło się zapalenie płuc. Wracaliśmy inną trasą i tak trafiliśmy na figurę Matki Bożej przy cmentarzu. Dodatkowo zlecono badanie siostry zakonnej (Służki Niepokalanej), która była wystraszona!

   To jakiś ciąg, bo teraz badam matkę samotnie wychowującą dwójkę dzieci, która nie chce ich zostawić, ale musiała jechać na urologię z ciężkim napadem kolki nerkowej. Na ten moment w pokoju lekarskim z kasety magnetofonu popłyną słowa piosenki: "więc uroczyście, choć wszystko mija, ludzie śpiewają Ave Maryja”. Popłakałem się przez te znaki wołając "Mamo! Mamo! Matko Zbawiciela! Mamusiu!"

     W tym czasie miałem ochronę, ponieważ obiecałem, że po 20:00 na zakończenie dyżuru mojego zespołu postawię butelkę wódki z zakąską. Nagle zmienił się zespół i wyjechałem z innym. W ręku znajdzie się wizerunek Mateczki Najświętszej Pocieszenia Strapionych w Lewiczynie, gdzie ostatecznie wróciłem do wiary! Radość zalała serce, a z taśmy popłynie druga melodia: "Ave Maryja! Matko Boga i ludzi”…

     Zabraliśmy pacjenta, który zemdlał, a choruje na serce u którego zapalił się kurnik, gdzie była już straż i policja. Tam na jego działkę „patrzyła” z oddali figurka Matki Niepokalanej. Wracając zauważyłem obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy na budynku parafialnym!

     Zerwała się straszliwa zawieja i ślizgawica. W ręku prasa z artykułami: "Dług na gardle" - powiesił się rolnik! W „Gazecie polskiej" będzie artykuł: "Trójka bezpieczeństwa" o naszych zagrożeniach! Nie wiem, co może się zdarzyć, ale teraz w drodze ze szpitala stoimy w korku samochodów z powodu wypadku z dziesięcioma samochodami! Ogarnij w tym momencie cały kraj, a teraz, gdy to zapisuję wzrok zatrzymał tytuł: „szansa dla ofiar wypadków".

    Pomyślałem o naszej ochronie i to ze strony Matki Najświętszej. Ile jest różnych zdarzeń...właśnie po schodach do pogotowia schodził nasz pracownik, zachwiał się, wpadł w poślizg i doznał zranienia. Podjechał też brat z córką mającą zapalenie oskrzeli, ale kłopot ponieważ nieczynne są apteki.

      Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego w dzisiejszej intencji, a właśnie donoszą, że koledze psychiatrze ukradli samochód...złodzieje weszli w nocy do domu, zabrali klucze, otworzyli garaż i wyjechali. Oni w tym czasie smacznie spali! Zobacz ile ochrony wymaga każdy dzień!

     Trafiłem do pacjenta z dyskopatią, ale okazało się, że na wczasach złamał sobie podudzie i to dwa dni temu. Dałem mu skierowanie i zlecenie transportu na ortopedię. Dostatek, piękny dom, ciężki mężczyzna - pech!

    Przepłynął cały świat. Wyobraź sobie wesele, zatrucie pokarmowe gości - większość trafia do szpitala. Dzisiaj są straszliwe wypadki, ofiary, samochody zsuwają się na podjazdach do Zakopanego. Teraz jedziemy w koleinach wiejskiej drogi. Trafiliśmy do biednej rodziny z ciężką grypą. Serce zalała słodycz krzyża Zbawiciela!

     Po powrocie ze szpitala o północy pocałowałem Twarz Zbawiciela z Całunu, ale to jeszcze nie koniec udręki. Z ciężkiego snu w środku nocy zrywają do wypadku (wezwanie przekazała policja), a nasza karetka nie mogła zapalić. Na miejscu okazało się, że zginął młody marynarz (właśnie czekał go ślub): podczas poślizgu uderzył w betonowy mostek z wywrotką. Tam napadła na mnie kobieta i wyzywała: „gdzie byłeś przez godzinę, taki nie taki?"

    Mogłem nawet zostać zlinczowany przez otaczających! Wyobraź sobie, że w takiej sytuacji trafiasz na ojca nieżyjącego z pistoletem! Pan Jezus ukazał mi Swoją Mękę! Stoi straż, błyskają światła, a to wszystko jest niesamowite.

      Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego z moim wołaniem: "Tato! Tatusiu! Przyjmij moje cierpienie w intencji tego dnia. Przecież takie same pretensje mają poszkodowani do Ciebie, bo „gdybyś był!” Popłakałem się...                                                                                               

                                                                                                                                APeeL

 

 

  1. 05.02.1999(pt) ZA POŚWIĘCAJĄCYCH SIĘ Z MIŁOŚCI...
  2. 04.02.1999(cz) ZA OFIARY PRZEMOCY…
  3. 03.02.1999(ś) ZA PROSZĄCYCH, A NIE DZIĘKUJĄCYCH...
  4. 02.02.1999(w) ZA GINĄCYCH W POSZUKIWANIU DROGI...
  5. 01.02.1999(p) ZA NIEWOLNIKÓW W POSŁUDZE...
  6. 31.01.1999(n) ZA POZBAWIONYCH WSZYSTKIEGO...
  7. 30.01.1999(s) ZA NAPRAWIAJĄCYCH...
  8. 28.01.1999(c) ZA POZBAWIONYCH WSZELKIEJ NADZIEI...
  9. 27.01.1999(ś) ZA TYCH, KTÓRZY NIE PRAGNĄ TWOJEGO POKOJU, OJCZE...
  10. 26.01.1999(w) ZA CZEKAJĄCYCH NA CIEBIE, JEZU

Strona 1878 z 2479

  • 1873
  • 1874
  • 1875
  • 1876
  • 1877
  • 1878
  • 1879
  • 1880
  • 1881
  • 1882

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 764

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?