Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

08.09.2019(n) ZA OPĘTANYCH WROGÓW NASZEJ WIARY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 08 wrzesień 2019
Odsłon: 1172

   W nocy poprawiłem zapis komentarza (wczorajsza intencja; za hołotę duchową), który nie dotyczy niewierzących, ale atakujących wiarę w Boga Objawionego przy całkowitej ignorancji duchowej (wejdź; Loose Blues Jan Hartman zapiski nieodpowiedzialne; "Czym jest krzyż? Władzom Zakopanego delegowane").

    Profesor odpowiedź wykorzystał do ponownego, bezpardonowego ataku na wiarę katolicką i krzyż Pana Jezusa! Mojego komentarza nie dali...wysłałem go do burmistrza Zakopanego, bo pisali do profesora "normalnie".

   Pasują tutaj słowa św. Pawła z wczorajszej Mszy Św. (Kol 1, 21-23); "Was, którzy byliście niegdyś obcymi wobec Boga i Jego wrogami przez sposób myślenia i wasze złe czyny /../". Dopowiada to czytanie z Księgi Mądrości (Mdr 9, 13-18); "/../ śmiertelne ciało przygniata duszę /../ z trudem znajdujemy, co mamy pod ręku - a któż wyśledzi to, co jest na niebie? /../."

   Tuż po wstaniu - w przerzucaniu pr. telewizyjnych - trafiłem na TV Trwam i film "Czterdzieści nocy" z 2016 (USA reż. Jesse Low), gdzie Pan Jezus przygotowuje się do bestialskiego zamordowania w celu naszego zbawienia i jest kuszony przez Szatana wcielanego w różne postacie. Całość można obejrzeć pod adresem https://tv-trwam.pl/epg/audycja/prg.22978 Płakałem podczas cierpienia Pana Jezusa i Jego odpowiedzi na kuszące słowa Bestii. 

    To okazało się nieprzypadkowe, bo języka Szatana używają wrogowie Boga opętani intelektualnie. Wymienię tylko; masonerie, satanistów, "czerwoną i tęczową zarazę", pięknoduchów typu ojca Roberta Biedronia, salonowców preferowanych przez TVN, opcję "biskupa" Niemca z durszakowcami, lisów i dworaków oraz rabiejów pod skrzydełkami Międzynarodówki, wyznawców wiecznie żywego Lenina i Stalina, klan Kimów z chęcią zagłady świata, Państwo Szatańskie, gdzie mają po kilka żona od 9 r. ż. podobno tego samego Boga - wg papieża - co Jahwe ("Ja Jestem"). Szatan małpuje wszystko...także naszego Deus Abba, Omnipotens Pater.

    Po odczycie tej intencji wyszedłem na "Orlik", gdzie było spotkanie niedzielnych amatorów "haratania gały" wg Donalda Tuska i tam współcierpiąc z Panem Jezusem wołałem do Boga Ojca w intencji; opętanych wrogów naszej wiary.

   Serce ściskał ból, płakałem i słabłem w ciele fizycznym. Wiele cierpień Pana Jezusa powtarzałem dziesięciokrotnie (modlitwa jest na stronie głównej)...trwało to 1.5 godziny. Najwyższą moc ma taka właśnie modlitwa, a moja jest wymodlona...jest to rozważanie w sercu cierpienia Pana Jezusa podczas całej Bolesnej Męki ze Słowami na krzyżu.

   W intencji tego dnia poświęciłem wieczorną Mszę Św. z Eucharystią, której brzegi wygięły się w przeciwnych kierunkach (jako laurka, a jest to zawsze podziękowanie Pana za współcierpienie). Nie mogłem wyjść z kościoła, chciałbym tam zostać i dalej wołać z innymi do Boga.

   Później byłem niezdolny do niczego...

                                                                                                                                             APeeL

 

 

   Oto przykład mojego boju duchowego na blogu Jacka Kowalczyka (Tanaka): "Listy Ateistów" (Portal Polityka) "Brytania w słoiku". Sam zobacz jaka jest tolerancja naszej wiary z głupimi Paradami Równości. 

1.  Refleksja "Ateisty" po lekturze mojego komentarza („Teisty”) z 7 września o godz. 18:04.

   <<Każdy kto wierzy w to, że świat ma sześć tysięcy lat, w wymyślonego boga, w kreacjonizm, w „niepokalane poczęcie”, w Jezusa, w „zmartwychwstanie”, w jakieś „niebo” i „piekło”, w gadającego węża, łażenie po powierzchni wody oraz w faceta, będącego nie tylko synem swojej matki (Maryi), ale także swoim ojcem – bogiem występującym w trzech osobach, który sam siebie zesłał na Ziemię jako Jezusa, sam siebie skazał na ukrzyżowanie, żeby samego siebie „przebłagać”, sam siebie zabrał do „nieba” oraz każdy, kto praktykuje zjadanie ciała swojego urojonego boga i picie jego krwi…powinien niezwłocznie skorzystać z porady ateistycznego psychiatry.

   Wszystkie religie zostały wymyślone przez cwaniaków do manipulowania i kontroli prymitywnymi ludźmi. Religie to obraza rozumu i mentalne oraz fizyczne zniewolenie, a „biblia” to kiepski, ociekający krwią oraz pełen okrucieństwa i przemocy horror.

   W 21 wieku wierzyć w urojonego boga i religijne bajki i jeszcze szczycić się tym publicznie to straszny obciach. Proszę pamiętać, że wszystkie religie i ich kościoły to szkodliwe społecznie przestępcze organizacje, które są cywilizacjami zła i śmierci oraz wielkim zagrożeniem dla świata>>.

     Oto moja odpowiedź; Refleksje Teisty po lekturze tekstu Ateisty z 7 września o godz. 18:04

    Serdecznie dziękuję Ci za próbę dyskusji, ponieważ robicie to tylko między sobą. Musisz zrozumieć moje pragnienie rozgłaszania Prawdy. Nie pojmiesz tego rozumem...sam byłem kołtunem duchowym, pijakiem i karciarzem; jeszcze po nawróceniu. 

    Masz rację, że "Kto wierzy /../ powinien niezwłocznie skorzystać z porady ateistycznego psychiatry. Tak własnie stało się ze mną. Nie ma w RP psychiatry katolickiego. Wyobraź sobie, że tacy koledzy leczą opętanych. Ty zaraz powiesz, że nie ma opętania, są tylko choroby. Wejdź; "Moja żona była opętana". Przez dwa lata leczyli ją psychiatrzy.

    Konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii prof. Marek Jarema nie ma natchnień (tak wyszło podczas "przesłuchiwania mnie"), bo tylko myśli! To było bardzo "sprytne" zapytanie, bo jeżeli nie ma natchnień to nie ma Boga i Szatana (nie ma wówczas opętanych!). Ciekawe czy masz natchnienia, bo to jest choroba...

   W środku są zarzuty wobec jedynie prawdziwej wiary katolickiej. Negujesz wszystko, ale nie masz racji co do "zjadanie ciała swojego urojonego boga i picie jego krwi".

   Ja Ciebie rozumiem, ponieważ do Cudu Ostatniego (moją łaską jest mistyka eucharystyczna) podchodzisz rozumowo. Kilka lat po nawróceniu (1986-1989) poprosiłem o wyjaśnienie; co oznacza Ciało Pana Jezusa.

   Wyobraź sobie, że trafiłem na Mszę Św. gdzie kapłan odpowiedział mi od Boga, że "my bierzemy wszystko po ludzku", a Ciało Pana Jezusa jest Duchowe. Widzisz opłatek wigilijny lub kawałek chleba, który po Konsekracji zamienia się w Ciało Duchowe, które łączy się z moją duszą. Pokazują to przez codziennie jedzenie chleba, który nigdy się nie znudzi. Takim Chlebem dla duszy jest Eucharystia. Jeden ze świętych żył tylko tym Cudem Ostatnim...

   Zaraz zacznie się dyskusja, bo racjonaliści wyśmiewają posiadanie duszy, bo Tam Nic Nie Ma. Szkoda czasu. Zrozum, że ja byłem gorszy w tych sprawach od Ciebie, a dzisiaj jestem wiedzący...tak jak Ty w swoich sprawach.

   Koleżanki specjalistki - ateistki są dobre w stwierdzaniu sowieckiej psychuszki. Moje przeżycia po Eucharystii określają; "brakiem krytycyzmu w stosunku do własnych przeżyć". Jeżeli kochasz kogoś to uważaj, bo może jest to "brak krytycyzmu"...

    Negujesz wszystkie religie (słusznie), bo tylko jedna jest Objawiona przez naszego Deus Abba (Tatę). Ja wierzę w bajki i szczycę się tym. A Ty w co wierzysz? Twoja i moja mądrość i wszystkim nam podobnym na świecie to wielkie głupstwo dla Boga Ojca, dla Jego Mądrości.

    Obaj wierzymy w bajki, ale prawdy dowiesz się tuż po śmierci..."och! to tak jest! nie mam ciała, a jestem!" Kłania się R. Dawkins "Bóg urojony", a to Twoja "biblia">>.

 

2.   Drugie ścięcie dotyczy wpisu; Tanaka 8 września o godz. 9.07 "Brytania w słoiku"

  <<Otóż wyobrażenia religijne i wiara w to lub tamto należą do najsilniejszych czynników kształtujących działanie umysłu i ludzkie zachowania. Aż po kres, ponieważ powtarzane w milionach i milionach przypadków zachowania są takie, że ludzie giną i zabijają innych za swoją wiarę, swoją religię i swoje wartości definiowane religijnie.

   Wiara typu religijnego niezwykle silnie formatuje umysł, do takiego stanu, że czyni go niezdolnym do widzenia faktów rzeczywistości i prowadzenia swobodnego procesu rozumowania. Oślepia, w każdym, włącznie z dosłownym, fizykalnym, znaczeniu.

   Tysiące świadków „widziało na własne oczy” Maryję fruwającą nad placem boju w 1920-tym, a nieco wcześniej jakieś 70 tysięcy „naocznych świadków” widziało w Fatimie Słońce fruwające na niebie i robiące na nim różne esy-floresy, fikołki, nagłe rzuty i salta-mortale.

   Co do tego, że „tak było” miał absolutną pewność nasz przyjaciel Święty Ojciec Święty, który całe swoje życie oparł na Maryi fatimskiej i wdrukował w głowy milionom wyznawców nad Wisłą to samo, a kolejnym tłumom milionów – na świecie.

   Sądzenie, że jest jakaś odrębność, sztywna granica w umysłach wyznawców, pomiędzy ich wyznawaniem fantazmatu a sprawami życia, jest naiwnym błędem, biorącym się z braku pojęcia, jak na umysł i kulturę zbiorowych sądów i zachowań działa religia.

   Zachowania rzekomo nieskażone rojeniami o bytach ponadludzkich i sprawczych, jak choćby wybory osobiste, rodzinne, czy polityczne, są w nie bardzo silnie, acz mało widocznie dla umysłów naiwnych, zamotane.

    .>>

 

To mój komentarz (Teisty)

   <<Zgadzam się z tym, że blog jest ateistyczny (czyli wiara w nihilizm). Ja interesuję się polityką, a tu nagle wynurzenia obrażające moją wiarę. Ja nie obrażam ateistów, sam takim byłem przez 40 lat; "żyłem, piłem i czerwony sztandar nosiłem", ale nie jestem tak ograniczony, aby dyskutować z podobnym do siebie ("młócić słomę"). Nie widzi Pan tego? 

   Patriotyzm to wg Pana rojenia, bo katolik jest w tym ćwiczony prawie od dziecka (tak było u boDziwne, bo ma Pan szeroki horyzont..lszewików i jest w Państwie Islamskim), bo "bez katolika w głowie to Polak nie ma tożsamości"...z dalszym bełkotem (drwieniem z wiary i zniewagami). Co mają do Prawdy naszej wiary fałszywi wyznawcy?

    Wymienia Pan sługi Kłamcy, który dysponuje posiadaniem, seksem i władzą (w tym nad światem), a nad tym krąży mądrość ludzka reprezentowana m. in. przez Pana, a wszystko zwala się na Kościół Katolicki i wskazuje na takich jak ja...jego niewolników.

   Miesza Pan dwie rzeczywistości; królestwo ziemskie, które reprezentuje Pan jako Goebbels propagandy nihilizmu...z Królestwem Bożym. Tego murku nie przeskoczy Pan jak prezio Boleksław.

   Proponuje Pan od Szatana "zdrowe życie" czyli szczęście na ziemi, ale Pan w swoim ograniczeniu duchowym nie potrafi tego ujrzeć. Zapozna się Pan już niedługo ze swoim szefem. Ja kocham to życie, a Pan tylko to życie wierząc w rozkład swojego zwierzęcego ciała i w koniec.

  Żyje Pan w świecie urojonym, ale w Pana wypadku nie wymaga to badania przez psychiatrę...egzorcysta też nie pomoże. Jest Pan w sytuacji beznadziejnej. Jako nauczycielowi pozostała tylko garstka wyznawców. Taki jest cel Pana życia?

   Proszę się nie obrazić, bo jest Pan w tym specjalistą...od Księcia Kłamstwa. Od kogo płyną Pana bluźniercze tyrady za które powinien Pan trafić przed sąd. Nie powinien Pan prowadzić tego blogu, bo to nie są "Listy ateistów", ale "Bezbożnik i Bluźnierca", a właściwie "Refleksje sługi Bestii".

   Dzisiaj wołałem za Pana i podobnych do Boga; "Za opętanych wrogów naszej wiary". Jeżeli dalej będzie Pan tak bezkarny jak mason Jasio Hartman i mason Jerzy Urban to zapoznamy się w Sądzie, bo jest Pan reprezentantem "róbta, co chceta" w napadaniu na jedynie prawdziwą wiarę katolicką. 

                                                                                                                      Życzę opamiętania...

 

07.09.2019(s) ZA DUCHOWĄ HOŁOTĘ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 07 wrzesień 2019
Odsłon: 1050

   Prof. Jan Hartman, członek loży masońskiej wykorzystał odpowiedź na list otwarty władz Zakopanego i jako opętany intelektualnie dał długi wywód na swoim blogu portalu Polityki. Wpisz; "Czym jest krzyż? Władzom Zakopanego delegowane"...

    Nie dali tam mojego komentarza;  BÓJ O KRZYŻ WSZEDŁ NA SZCZYT

"Raz sierpem, raz młotem duchową hołotę"...

    Panie Janie ma Pan tak piękne imię z hebr. Johohanan ("Bóg jest łaskawy"), a już na początku pisze, że "krzyż nie jest własnością katolików ani też chrześcijan w ogólności". Ja za obronę krzyża jako lekarz straciłem prawo wykonywania zawodu, bo hrabia Konstanty Radziwiłł uznał, że jego obrona to choroba psychiczna (postawiłem taki, gdy leżał powalony przez czas na trasie E7).

   Zdjęcie wielkiej figury Pana Jezusa pasowałoby tutaj, bo pękła na pół. To symbol naszego podziału. Nie może być żadnej jedności mojej osoby (mistyk świecki) z Jerzym Urbanem czcicielem Bestii, której znakiem jest Pentagram. Ja "bezprawnie anektuję" najświętszy znak naszej wiary wiążąc z nim "legendy i idee teologiczne". Z powodu tych bajek całuję z płaczem Pana mojego życia i wieczności.

   Mnie stworzyli rodzice (ciało fizyczne), a Bóg wcielił w nie duszę (Swoją cząstkę). Pan Jerzy Urban powstał z wielkiego wybuchu, a później - w ramach ewolucji - od małpy. Ewolucja jest prawdziwa, ale chodzi o przejście od człowieka cielesnego do duchowego...

   Pan jest tak mądry, ale nie widzi cudu stworzenia wszystkiego. Tak jest, gdy człowiek opiera się wyłącznie na ludzkim intelekcie...wówczas żmija ma w nim schronienie!

    Proponuje Pan zawłaszczenie znaku naszego zbawienia jako noszenie broszki (vide Lech Wałęsa). Przecież czynią to już sataniści. "Zaadoptujmy krzyż! I niech zapanuje między nami zgoda". Taką zgodę przerabialiśmy z bolszewikami, trwa teraz w Korei Północnej, gdzie bożkami jest klan Kimów.

    Sam Pan tego nie wymyślił...pisze Pan to pod dyktando Szatana jako opętany intelektualnie, a jest to trudne do rozpoznania i nie poddaje się egzorcyzmom. Zaleca Pan też równe traktowanie "wszystkich wyznań i światopoglądów".

   Niech Pan to przekaże islamistom, a skrócą Pana o głowę. Ja tylko wskażę, że wiara katolicka jest Objawiona, a Pan zgłasza wymyślone (w tym durszlakowców z bp. Niemcem). Nie spodziewałem się po Panu Profesorze takiej bredni. 

   Pan pragnie jedności diabelskiej...odwróćmy to; Pentagram ma być znakiem wszystkich religii. Ateista będzie nosił krzyżyk, a teraz zabraniają. Dalej wskazuje Pan znowu jako filozof, że ja wywyższam się ze swoją wiarą (łaską).

   Zapewniam Pana Profesora, że tacy jak Pan są kochani przez Boga Ojca, bo ostatni będą pierwszymi. "Żyjemy w wolnym kraju, który gwarantuje wszystkim poszanowanie ich równych praw". Wierni Bogu Objawionemu przeszkadzają w zgodzie, a Pan głosi równość i braterstwo, ale "samych swoich". 

     Ponownie wraca Pan do szatańskiego pomysłu; adaptowania przez wszystkich krzyża i bluźni w okrutny sposób przeciwko Zmartwychwstaniu Pana Jezus (dodam, że z ciałem), bo my jesteśmy tuż po śmierci po odrzucenie "prochu z prochu". 

   Jakże piękny jest pełen miłości język Szatana, a znam się na tym; krzyż ma być "uniwersalnym znakiem kulturowym"...mieliśmy już to na kościółku Amber Gold!

   Nic Pan Profesor nie wie o wierze w Boga Objawionego, a stwierdza, że jest to "religia władzy" i "dominacja katolicyzmu" z prawem do krzyża. "Raz postawionego krzyża usunąć nie sposób! W każdym przypadku będzie to zamach na Boga, a jeśli nie na Boga, to na wolność religijną." 

    Dalej w rozważaniach bredzi Pan Profesor i miesza to, co jest Boskie z tym, co cesarskie. Świadczy to o wielkiej ignorancji duchowej Pana Profesora. Moje przeżycia po Eucharystii to wg koleżanek specjalistek od psychuszki; "brak krytycyzmu w stosunku do własnych przeżyć".

   Ciekawe, co napisałby po zbadaniu Pana Profesora, a też nie znają się na duchowości i leczą opętanych. Apeluje Pan, aby z usuwaniem krzyży poczekać, bo "Kościół będzie znaczył w Polsce tyle co w innych cywilizowanych krajach, a tłumy rzucające na tacę każdej niedzieli będą jedynie bladym wspomnieniem starców." Powiela Pan pogląd prof. Joanny Senyszyn, że Kościół Święty: to taca i kasa!

    Nikt nikogo nie zmusza do wiary, która jest łaską Boga. Sam żyłem jak poganin przez 40 lat i rozumiem myślenie Pana Profesora, ale budzi strach wykorzystywanie intelektu do bezpardonowej walki z jedynie prawdziwą wiarą katolicką (wejdź; Antykrzyżowcy).

   Na zakończenie udowadnia Pan Profesor, że krzyż był już znany w jaskiniach, ale zapomina o tym, że oddał na nim Swoje Życie Syn Boga...także za Pana Profesora. Jestem wiedzący i ostrzegam, bo gubi Pan Profesor siebie i swoich wyznawców. Zabija słabych i wątpiących słowem. Większość zbrodni jest decyzją gości w białych rękawiczkach.

    Wciąż wypomina Pan "dzieje Kościoła", a to nie jest budynek, taca i hierarchia. To Dom Boga Objawionego, gdzie podczas Mszy Św. jest konsekrowany chleb, a ja otrzymuję Eucharystię czyli Duchowe Ciało Pana Jezusa (Cud Ostatni).

    Nic Pan Profesor nie wie o tym, a zabiera głos...pędząc wprost do Czeluści Piekielnych! Co Pana obchodzą grzechy innych? Gdy wypowiedzą Pańskie to "dopiero będzie się działo"...

    W końcu szydzi Pan Profesor, ale prawdziwe jest zawołanie; "Nawróćcie się! Pan was kocha, a wy śmiecie się jeszcze wahać? Piekło wam niestraszne?"

    Krzyż z rozpiętymi zwłokami przeraża? A ja odpowiem;

"Panie, Ty widzisz, krzyża się nie lękam 

Panie, Ty widzisz, krzyża się nie wstydzę;

Krzyż Twój całuję, pod krzyżem uklękam,

Bo na tym krzyżu Boga mego widzę."

   Dalej nie da się czytać zapisu Pana Profesora w demonicznym amoku...

    W intencji tego dnia przekazałem poranną Mszę Św. z Eucharystią i wołaniem w litanii loretańskiej, a wieczorem przez godzinę odmawiałem moją modlitwę, bo wprost przeraża zachowanie ludzi wykształconych...

                                                                                                                             APeeL

 

 

06.09.2019(pt) ZA PŁACZĄCYCH Z DZIĘKCZYNIENIEM

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 06 wrzesień 2019
Odsłon: 985

   Po wczorajszym potwornym wieczorze (zbyt późno i niepotrzebnie zjadłem obiad), a jak się okaże było to w ramach intencji; za gubionych przez ciało. Z tego powodu - podczas Mszy Św. wieczornej - siedziałem drętwy na placu kościelnym...po wcześniejszym błogosławieństwie Monstrancją.

   Nie docierały czytania, a Eucharystia ułożyła się w łódź (pomoc, ochrona). Po powrocie łapczywie piłem zimne mleko, a później męczyłem się przez całą noc. To właśnie zapowiedziało zatrzymanie wzroku na krzyżu w garażu...przed wyjazdem do kościoła.

   Rano popłakałem się z wdzięczności...za przeżycie, bo wcale nie jest trudno głupio umrzeć. Jak nigdy ze łzami w oczach odmawiałem ulubioną modlitwę "Anioł Pański" z późniejszym wołaniem "Pod Twoją obronę"...zawsze dodaję słowa z pieśni "Pod Twą obronę" do Boga Ojca.

    To całkiem inny dzień, w garażu wzrok zatrzymał maleńki krzyżyk i spotkałem 3 gołąbki (bardzo lubię ten znak)...kiedyś po Mszy Św. leciały przed samochodem (prowadziły mnie) na głównej ulicy mojego miasteczka. W kościele na moje miejsce wpadł strumień światła słonecznego.

   W spotkaniu z Panem Jezusem (pierwszy piątek m-ca) uczestniczą wciąż ci sami wierni oraz rodziny zamawiające nabożeństwo. Można powiedzieć, że ludzie żyją jakby nie posiadali duszy.

    W tym czasie św. Paweł (Kol 1,15-20) wskazał, że; "Chrystus jest obrazem Boga niewidzialnego /../ On jest przede wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie." Wybrałem tylko te dwa zdania, bo cały wywód jest zbyt trudny nawet dla mnie. Krótko mówiąc Bóg Ojciec, Stwórca Wszechrzeczy w Swojej Mądrości ukazał Siebie w Synu.

   Każdy zna słowa Pana Jezusa po prośbie ciekawskich Apostołów, aby pokazał im Ojca. Przecież widzicie Mnie! Później spotkam podobnego do b. burmistrza, który przyznał, że często go mylą w różnych miejscach. Jego znajoma stwierdziła, że są z tej samej wsi, a wszyscy tam są podobni.

    W tym czasie psalmista wołał; "Wstańcie z radością przed obliczem Pana. /../  wiedzcie, że Pan jest Bogiem /../ chwalcie i błogosławcie Jego imię." Natomiast faryzeusze i uczeni w piśmie pytali podchwytliwe Pana Jezusa dlaczego Jego uczniowie nie poszczą i nie modlą się. Pan odpowiedział im, że będą pokutować po jego odejściu.

    Eucharystia przewijała się do przodu...tak jak lubię, sprawiła pokój w sercu i duszy oraz słodycz w ustach. Padłem na kolana, a podczas czytania litanii do Serca Pana Jezusa i późniejszej pieśni z prośbą: "uczyń serce moje według Serca Twego"...przypomniała się nasza wcześniejsza zamiana serc. Wszystko zakończyło błogosławieństwo Monstrancją!

   W TVN 24 trafiłem na wstrząsające sceny uratowanych z oceanu (200 osób) na Bahamach, gdzie przeszła nawałnica. Płakałem razem z nimi, gdy witali się z krzykiem "Boże, mój Boże" w podzięce za ocalenie. Uratowano też operatora dźwigu budującego w Warszawie wieżowiec.

   Nie wiedziałem, że ten dobry dzień zakończy się nagłym pragnieniem uczestnictwa w wieczornym nabożeństwie w kaplicy Miłosierdzia Bożego...dodatkowo za wczorajszy dzień; za gubionych przez ciało, bo jest to ocean dusz ginących bezpowrotnie. Ponownie otrzymałem Ciało Pana Jezusa, odmówiliśmy koronkę do Miłosierdzia Bożego i zostałem pobłogosławiony Monstrancją...

                                                                                                                                 APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

18.04.2007(ś) ZA CZUWAJĄCYCH NADE MNĄ

    Pan Jezus powiedział: "Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować" (J I5, 20). A św. Paweł pisze: "Wszystkich, którzy chcą pobożnie żyć w Chrystusie Jezusie, spotkają prześladowania" (2 Tm 3,12).

Tutaj są dwa momenty;

1. pochwała cierpiętnictwa, a nawet wezwanie do masochizmu.

2. nieuchronność prześladowań może być wykorzystywana przez sekciarzy, którym udowadnia się odstępstwo od Prawdy (Kościoła Katolickiego), a oni wskażą na na słowa z Ewangelii; "Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladować was będą" (Mt 5,11). Przecież bandyci są też prześladowani, a nawet skazywani na śmierć.

    Pan Jezus miał sfingowany proces z wyrokiem haniebnej śmierci, który niczym nie różni się od metod stosowanych obecnie! Dzisiaj nie ma jawnych procesów, bo jesteś oskarżany przez panów w białych rękawiczkach, śledzony i mordowany po rusku; samobójstwa w celi, wypadki komunikacyjne, napaść bez świadków z wywiezieniem do lasu i spaleniem, wrzucenie do nieczynnej studzienki kanalizacyjnej lub do pustego grobu...

   Ks. Jerzego Popiełuszkę porwano, maltretowano i wrzucono do Wisły w worku obciążonym kamieniami. Miałbyś taki pomysł? Natomiast biskup Jan Chrapek odpowiadający za media w Europie środkowo-wschodniej (CCEE) miał wypadek na trasie E7 (1948 - 18 października 2001). Szybko otrzymał pomnik, byłem na jego poświęceniu razem z oficerem politycznym z mojej jednostki wojskowej.

   Mnie załatwiła "banda dwojga";  obecny senator hrabia Konstanty Radziwiłł i św. pamięci Andrzej Włodarczyk (śmierć cywilno- zawodowa)...sprawa trwa już 10 lat i czekają na moją śmierć. Moja wiara i obrona krzyża Pana Jezusa to choroba psychiczna! Bolszewik nie przyzna się do błędu, nie przeprosi i nie da rekompensaty za celowe nękanie (karalne).

   Demon ujawnił mi ich strukturę. To kilku wtajemniczonych, na drugim końcu są tacy ja, a cała reszta nie ma pojęcia w czym uczestniczy i oni są karani (patrz sprawa syna Olewnika). Muszą siedzieć cicho, bo w więzieniu "popełnią samobójstwo".

    Teraz śmierć jest naturalna, sekcje wykonuje kolega z mafii (Smoleńsk), a towarzyszą mu "ramię w ramię" nasi lekarze (Ewa Kopacz). Dam przykłady napadu na mnie;

1. Wracałem z wizyty domowej i w ala wąwozie, który jest przy wjeździe do naszego miasta stały dwa samochody...w każdym było czterech udających Polaków, którzy blokowali przejazd! Pan wybawił mnie, bo nadjechał inny pojazd i musieli się rozstąpić.

2. Zreperowano mi pompę paliwową ("przez sklejenie"), samochód groził wybuchem

3. W drodze na Mszę Św. - z warsztatu samochodowego mającego długi plac - na pełnej szybkości wyjechał na mnie samochód sportowy. Nie nie słyszałem, bo obok komendy policji stała suka z zapalonym silnikiem...brakowało milimetrów do śmiertelnego uderzenia.

4. W suszarni "zamieszkał bezdomny", który wykręcił żarówkę, a dwa druty pod prądem połączył z rozciągniętym sznurem do wieszania mokrej bielizny (próba porażenia żony), bo tylko my nie mamy pralki automatycznej...

   Dzisiaj, gdy to przepisuję nie myliłem się, bo system trwa dalej, co pokazano w programie Polsatu "Państwo w Państwie". Mnie nie przeszkadza Pegasus, ale zarazem dziwi, że cyberprzestępca z Domu Chałtury ("Kultury") zgrywa mi zawartość komputera i psuje stronę internetową. Natomiast w oficjalnym zakładzie, gdzie chciałem nauczyć się robienia kopii...zrobiono to drogą samolotową na swój sprzęt i wygoniono mnie...nawet chciano wzywać policję! 

   Komusze służby nie mogą wyzbyć się traktowania normalnych Polaków jako wrogów. Wszyscy mają donosić jeden na drugiego, a resztę mordujemy w różny sposób (w tym "zabijanie przez nękanie"). Władza zmieniła się, a moja sytuacja nie uległa zmianie.

   Ten dzień przekazuję za wszystkich; czuwających nade mną. Zrozum, że jest to bardzo przykre, gdy widzisz tych ludzi wierzących w moje szpiegostwo...chętnych do służenia (czytaj "gubienia duszy").

    Dzisiaj, gdy edytuję tę intencję (07.09.2019) spotkałem takiego znajomego, którego wciąż zapraszam do kościoła...nawet oferuje podwiezienie, bo jest w wieku odlotowym. Nie będzie mógł powiedzieć, że nie wiedział! Mówiłem mu o duszy, która nie ginie nawet w Piekle. Sprawiedliwość Boża jest otchłanią miłosierdzia, a po śmierci okrutna, bo raz wydany  wyrok nie ulega zmianie. 

    Zważ, że jest to intencja za tych ludzi, którzy powinni przybywać całymi autobusami do domu Pana i na kolanach prosić o przebaczenie, a oni wciąż tkwią w wierności systemowi "sprawiedliwości społecznej".

                                                                                                                        APeeL

 

 

05.09.2019(c) ZA GUBIONYCH PRZEZ CIAŁO

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 05 wrzesień 2019
Odsłon: 1003

    Zdziwi ta intencja, ale musisz raz na zawsze zrozumieć, że masz duszę, która znajduje się w twoim ciele. Analogicznie jest z Eucharystią; opłatek, widzialny "chleb" różnej kategorii, a nawet jego okruszynka (w obozach zagłady) zawiera Ciało Duchowe Pana Jezusa.

    Zastanawiałem się dlaczego trafiłem do zakładu napraw samochodów, gdzie montowano silnik oraz do podobnego związanego z liftingiem. Tam mówiłem o ludziach, którzy nic nie czynią dla swoich dusz (Doda, Gessler, itd.). Mają oczy i nie widzą jak marniejemy z czasem i obracamy się w proch. Ludzka pamięć jest krótsza niż zmarnienie wieńców niszczących środowisko.

 Tylko garstka ma świadomość posiadania duszy i wie, że celem naszego życia jest ś w i ę t o ś ć...inaczej nikt nie trafi bezpośrednio do Królestwa Niebieskiego. Ta garstka żyje Eucharystią, a nigdy nie usłyszałem zaproszenia wiernych na codzienną Mszę Św. z Cudem Ostatnim...chociaż mówi się o tym chlebie dla duszy.

    Kto w Watykanie podsuwa sugestię, "aby nie obciążać wiernych dodatkowymi obowiązkami"? Szczególnie tych, którzy mają dwa kroki do Domu Pana i mienią się wierzącymi, a część z nich trwa w komuszej zgniliźnie...

   Wszystko jest prawdziwe w naszej wierze, ale Szatan oszuka każdego mądrego tego świata. Jako przykład wskażę blogi; "Listy ateistów" Jacka Kowalczyka oraz prof. Jana Hartmana...opierających się na swoim intelekcie (żmija ma w nich schronienie). Oni sieją zwątpienie;

"Kto stworzył Boga?

Jaką moc może mieć Matka Prawdziwa, która była zwyczajną kobietą?

Jeżeli Bóg jest taki dobry to dlaczego pozwala na wojny i obozy śmierci?

Co jest z dobrymi po zakończeniu tego życia?

A co z tymi, którzy nie znają Jezusa"...

    Ogarnij wszystkich gubiących dusze przez ciała; od grzesznych myśli poprzez głupie wyczyny, aby trafić do księgi rekordów Guinnessa, siedzenie całymi dniami na ławeczkach (marnowanie drugiego daru Boga), wsłuchiwanie się w salonowy język pięknoduchów, pracoholizm, zaprzedanie się poganom, pragnienie władzy...w tym nad światem! Nawet nie wymieniam zniewolonych przez siły ciemności i omamionych przez Belzebuba. Każdy zna to ze swojego życia i otoczenia...

   Przed Mszą Św. wieczorną w garażu wzrok zatrzymał duży krzyż, otrzymałem błogosławieństwo Monstrancją (żona modliła się z kobietami za kapłanów), a Eucharystia ułożyła się w "łódź" (pomoc rybakowi ludzi w jego słabości), a tak było w dzisiejszej Ewangelii.

   Teraz, gdy to zapisuję (pierwszy piątek m-ca) mam jechać na dodatkową Mszę Św. z ponownym wystawieniem Monstrancji i odmówieniem koronki do Miłosierdzia Bożego...w intencji tego dnia!

                                                                                                                               APeeL

 

Aktualnie przepisane...

02.09.2001(n) ZA APOSTOŁÓW ŚWIECKICH

    Po obejrzeniu miejsca ciężkiego wypadku w smutku wróciłem do domu. W telewizji „Opus Dei” młody człowiek daje świadectwo wiary: całkowicie poświęcił się Panu Jezusowi. To moja ścieżka: a p o s t o l a t  świecki.

   Na Mszy św. Pan Jezus ostrzegał w Ew. (Mk 14 1-7-14) przed ważniactwem z zajmowaniem pierwszych miejsc na ucztach. Właśnie dzisiaj zmarł na nowotwór Krzysztof Kolberger.

   Koledzy mówią o nim, że to był człowiek nadzwyczajnie skromny, cichy, który w pokorze przyjął swoje cierpienie w walce ze śmiercią. We wszystkie sprawy wkładał wiele serca. Gogolewski dodaje, że to człowiek delikatny, szczery i rzetelny, budzący podziw w chorobie.

  Z trudem chodził, ale do końca służył. Tak powinno się żyć przed odejściem do Pana. Zawsze być taktownym i pełnym szacunku dla innych.

   Po św. Hostii łzy zalały oczy, bo chór śpiewał...ks. proboszczowi w jego imieniny. To pewna forma uwielbienia osoby w Domu Pana z pewnymi nietaktem. Nigdy nie chciałbym przeżyć czegoś takiego.

    Dzisiaj, gdy to przepisuję w pobliskiej kaplicy Miłosierdzia Bożego taki kult stosuje kapłan wobec zamawiających Mszę Św.! Zamiast ich podziękowania Bogu z ludem na kolanach...otrzymują dyplomy! Nie ujrzysz tego głupiego pomysłu bez łaski wiary.

   Po Eucharystii - w cichym kąciku kościoła - serce zalał pokój i radość Boża...tego nie wypowiesz żadnym językiem. Przepłynęło moje życie;

Jezus przyszedł i przytulił mnie do Serca, a ja Go zdradziłem!

Pojmano Go, a ja uciekłem!

Biczowano i Poniżano Go - ja się wyrzekłem!

Niósł Krzyż za moje zbawienie - stałem daleko i tylko przyglądałem się!

Po podniesieniu na Krzyżu jako złoczyńcy - zwątpiłem w Jego Moc!

Przebaczył mi - przebiłem Mu Św. Bok!

Przybył ponownie - nie uwierzyłem i żądałem pokazania Św. Ran!

   To przepływało przez serce jak błyski małych piorunów! "Panie Jezu zalicz mnie do szczególnie Tobie służących...chcę być Twoim niewolnikiem". Łzy zalały oczy...

    Dzisiaj zginęło wielu kierowców, trwa dramat 400 ludzi z Indonezji (na statku), których nikt nie chce. Pokazują niewolnictwo dzieci w Indiach. Moskwa obchodzi 850-lecie...nawet deszczowe chmury rozgonili, a mają 3 miliony bezrobotnych. Na serce umarł kardiochirurg Christiaan Barnard (2 września 2001), który pierwszy na świecie przeprowadził transplantację ludzkiego serca...

                                                                                                                       APeeL

 

 

04.09.2019(ś) ZA WIERNE SŁUGI CHRYSTUSA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 04 wrzesień 2019
Odsłon: 1045

   Podenerwowany biegłem do garażu, bo w ramach wczorajszej intencji (za całkowicie zaskoczonych) przez godzinę nie mogłem edytować właśnie tego zapisu. Jakże Bóg zadziwia, bo przez całe lata nie miałem takiego zdarzenia.

    Dodatkowo wzrok zatrzymał zabity gołąbek. Nie lubię tego znaku duchowego i myślałem o utracie pokoju. Podczas wjeżdżania na parking kościelny musiałem cofnąć...mógł we mnie uderzyć samochód pędzący za mną.

    Ile niebezpieczeństw jest w każdej chwilce naszego życia. Nie posłuchałem mojego Anioła Stróża, aby nie edytował zapisu (zresztą miał błędy), bo na spotkanie z Panem Jezusem nie wolno wpadać jak do knajpy. Opisuję brak "posłuszeństwa w małym", a to są całe ciągi zdarzeń.

   Po wejściu do kościoła wzrok zatrzymała pozostawiona do wzięcia książka "Matka świętego". Nawet teraz, gdy zaczynam przekazywać to świadectwo wiary mam łzy w oczach, bo ks. Jerzy Popiełuszko jest mi bliski w swoim męczeństwie.

    Nie chodzi o bestialskie zamordowanie...byłem k. Torunia, gdzie wrzucono jego zmaltretowane zwłoki do Wisły (w worku obciążonym kamieniem), ale o nękanie przez Bezpiekę! W czasie jego życia przerywano mu sen, rzucano kamieniami w okna, a prymas Józef Glemp nie kiwną palcem w jego obronie.

   To wszystko znam, bo przez 10 lat nikt nie stanął też w mojej obronie, a w IPiN "koledzy" psychiatrzy wiedzą, co uczynili i trwają w swoim przestępstwie (psychuszka u mistyka świeckiego). Jakim trzeba być trepem duchowym, aby w kraju katolickim traktować wiernego, który przez 30 lat uczestniczy w codziennej Mszy Św. - jako chorego psychicznie!

    Jak trzeba być zgniłymi moralnie, aby przez ten czas udawać samorządowców. To nie dzieje się w czasach życia świętego, ale "tu i teraz", gdzie prezesina "Małgośka" Gersdorf skarży się na nas do Niemców! Pasuje tutaj słowo red. Ziemkiewicza: "gnidy" (patrz; 26.08.2019).

    Z mojej zacisznej ławki na wskroś kościoła widać obraz świętego. Nasze serca zjednały w miłosnych błyskach. Popłakałem się i poprosiłem ks. Jerzego, aby sprawił powrót do kapłaństwa ks. Tymoteusza Szydło, który został zwiedziony przez Szatana (zwątpienie w sens posługi).

    Prosiłem o to z płaczem, bo nigdy już nie uzyska pokoju Bożego, a po śmierci czeka go nieznana odpowiedzialność. Powinien zgłosić się do Ducha Świętego (napisałem do niego, list jest na stronie 31.08.2019).

    W tym momencie św. Paweł mówił (Kol1, 1-8) o modlitwach za żywiących miłość do wszystkich świętych oraz wiernych Chrystusowi. Łzy zalały oczy, a to dowód na prawidłowy odczyt tej intencji.

    Natomiast Pan Jezus w Ew (Łk 4, 38-44) uzdrawiał i egzorcyzmował opętanych, a złe duchy złośliwie Go ujawniały. Musisz kupić książkę Amesa "Oczami Jezusa", a nie pożałujesz, bo tam w wizjach gangstera motocyklowego jest pokazana 3-letnia posługa oczekujących Zbawiciela wszędzie. Choroby były wówczas podobne jak dzisiaj, a nie było lekarzy. Przez chwilkę wyobraź sobie tłumy czekających na zmiłowanie...

    Po Eucharystii chciałbym zostać w kościele, trwać tutaj z Panem Jezusem...popłakałem się podczas zapisywania tego. Po powrocie do domu przez godzinę krążyłem odmawiając moją modlitwę w intencji tego dnia i padłem niezdolny do niczego.

   Nasze ciało jest zbyt nędzne do tak wielkich uniesień duchowych, które koleżanki specjalistki-ateistki określają; "brakiem krytycyzmu w stosunku do własnych przeżyć". Tak jest, gdy w walonkach wchodzisz na teren wiary świętej...

                                                                                                                          APeeL

 

Aktualnie przepisane...

03.09.2002(w) ZA PROSZĄCYCH O ŁASKĘ WIARY

    Dzisiaj są imieniny żony. Idę na Mszę św. o 6.30. Mam pragnienie przyjęcia św. Hostii w jej intencji, ale w stanie czystym. Trafiłem na kapłana, a łzy zalały oczy. Podziękowałem za dobrą żonę, kupiłem słodycze, a później pomodlę się za nią...

    Szykuję się na dyżur, a syn czyta żonie swoją pracę o turystyce w okresie działania terrorystów. Poprosiłem o ochronę na dyżurze. Podczas zmiany dyżurantów strasznie przeklinał kolega opuszczający „Rkę”, a drugi zionął alkoholem.

    Parno, gorąco, ale dyżur jest spokojny. Kolka nerkowa oraz wyjazd do zwłok powieszonego. Nie można się zdrzemnąć, bo wpadają roje much, a chirurg strasznie trzaska drzwiami (gabinet za ścianą).

   W ręku mam art. o luteranach, którzy wrócili do naszego kościoła, a „Gazeta wyborcza” pisze po swojemu o przestępcy, że „Bóg mu pozwolił”...

    Matka Boża Pokoju zaleca, aby prosić o łaskę wiary. Wzrok zatrzymał Pan Jezus na drodze krzyżowej padający pod krzyżem. Z serca wyrwało się wołanie:

- Chryste bądź ze mną, we mnie, za mną i przede mną

- Bądź w sercu tego, który myśli o mnie

- Bądź w oczach tego, który patrzy na mnie

- Bądź w uszach tego, który słucha mnie

- Bądź w ustach tego, który mówi do mnie...

                                                                                                                                  APeeL

 

02.09.2002(p) ZA ZEPSUTYCH NĘDZNIKÓW

   Zerwał mnie straszący sen, bo Jerzy Urban ma zebrać "prawdę" o mnie i wszystko opisać. Po przebudzeniu o 6.40 człowiek przypomina stary samochód, który nie chce zapalić i szarpie przy ruszaniu. Nie ma we mnie człowieka duchowego...sama materia (ciało).

    Przepływają obrazy z mojego nędznego życia za które przepraszam Boga Ojca. Wstydzę się, nie mogę otworzyć oczu, bo mam zamiar podjechać pod krzyż i podlać kwiaty.

    W drodze do pracy przejeżdżałem obok zabitego psa i wpadłem na wystający hydrant...trwał słuszny niepokój i lęk. Dzisiaj rejestratorka nie ma humoru. Na dobry początek mam już trzy wizyty, które okażą się niepotrzebne, bo jedna z chorych była przestraszona, druga potrzebowała tylko zwolnienia (angina), a do trzeciej...wezwanie złośliwie zalecił kolega, który był przede mną.

    Ludzie wpadają, kłócą się, dzwonią i proszą do chorych. To coś strasznego, ale wytrwałem;

- pierwsza pacjentka ma zepsuty rozrusznik serca, który trzeba skontrolować, bo pojawiają się napady migotania przedsionków

- wyrwałem się, aby sprawdzić czy mam uszkodzony samochód, a wpadałem na panią, która wetknęła mi pieniądze za podbicie książeczki zdrowia. Później podczas płacenia w maglu będę żałował, że przyjąłem tę nienależną zapłatę. Nawet na działce nie znalazłem ukojenia, bo atakowały komary...

    Nagle stwierdzam, że zepsuł się zegarek! Zważ jak Bóg pokazuje nasze ograniczenie (drugi dar oprócz wolnej woli, ale nie wiadomo jak duży). Zamyśliłem się nad moją nędzą; czym różni się moja od innych. Ja wiem, że jestem nędznikiem, a to oznacza wyższą odpowiedzialność.

   Nędza dotyczy wszystkich...oto żona oddała kwiaty, a liczyła, że otrzyma nowe na imieniny...wszystko co stare daje się Jezusowi. Stąd brzydkie krzyże i figury, najgorsze są słoiki na kwiaty. Obok krzyża przy cmentarzu sprzedają lampki, ale nigdy najmniejszej nie zapalą!  Napłynął też obraz mojego krzyża z dyżurującymi naprzeciwko prostytutkami.

    Trafiłem na Mszę św. imieninową proboszcza. Trochę głupio, bo śpiewał chór, składano dary jak Bogu w dawnych czasach, kwiaty i życzenia. Rozterka w moimi sercu, bo to trochę chwały własnej śmiertelnika. Zacząłem moje modlitwy z przepraszaniem Boga Ojca;

- za moje przepełnienie zmysłowością

- chciwość z przyjmowaniem nienależnych darów

- łamanie przepisów drogowych

- niepotrzebne gadanie, radzenie i uleganie złym pomysłom...

     Jakże Pan potrafi pokazać nasze zepsucie i nasza nędzę...

   

                                                                                                                          APeeL

 

02.09.1992(ś) ZA OFIARY NIEODPOWIEDZIALNOŚCI

W gabinecie ordynatora czekam na obchód lekarski...tak chciałbym paść tutaj na kolana...jak wielkim darem Boga jest modlitwa! Właśnie płynie różaniec Pana Jezusa: "Ojcze Najwyższy, który dałeś Syna Swego...za mnie! Swego Syna za mnie!" To wprost niepojęte...

    W tym czasie dziadek krzyczy na izolatce...jeszcze niedawno był okazem zdrowia, ale spadł z wozu wypełnionego sianem. Złamał sobie żebra i nos, złapał zapalenie płuc, teraz ma dodatkowo infekcję w drogach oddechowych i odleżyny...chyba zbliża się koniec. Dałem mu mocniejszy środek przeciwbólowy typu narkotyku (Fortral).

    Cały dzień przepływały obrazy nieodpowiedzialności;

- tutaj, ten dziadek i nieodpowiedzialność syna (zabrał go na wóz)

- oto nasz oddział bez lekarza poza godzinami

- wezwany lekarz odmówił przybycia do umierającego!

- córka grzebie w rzeczach żony, pozabierała jej różne drobiazgi

- oto ustawiający wagony...przez nieostrożność wywróciły się cztery cysterny ze środkami chemicznymi...

- żona pojechała na źle zorganizowane zebranie (strata czasu)...                                              

     Dzisiaj, gdy edytuję tę intencję (05.09.2019) trwa największy na świecie wylew nieczystości do Wisły. Wprost chce się powiedzieć; "nasza gówna rzeka", a prezydent Warszawy Rafałek Trzaskowski mówi, że to nic takiego i woda jest zdolna do picia (pobierana wcześniej). Dobrze szło mu w promowaniu Parad Grzeszności "spółkujących inaczej".

   Dzisiaj wiadomo, że projekt przeprowadzenia rurociągu pod rzeką był głupi (nalano betonu, który zapadł się, wszystko pękło i nie da się tego naprawić). Trzeba przyznać, że pana Jakiego starającego się o to stanowisko uchroniła Opatrzność Boża                                                           

    Przypuszczam, że  do Sejmu RP nie wejdzie frakcja spadkobierców "czerwonej zarazy" połączonej z "tęczową". Nic nie dają już kazania o. Roberta Biedronia. Nawet nie wypada ich emitować wobec takiej klęski ekologicznej.                     

                                                                                                           APeeL

 

 

03.09.1989(n) Tam jeszcze nikt nie był... 

    Po wczorajszych obchodzeniu imienin żony jestem pusty duchowo. Personel rozpalił ognisko i pieką się kartofle. Źle się czuję i nie chcę "leczyć" się alkoholem. Patrzę w żar i mówię

  • Gdzie jest piekło...może w głębi ziemi, gdzie mamy 3000°C?

  • Powiem doktorze, odzywa się jeden z ateistów; naprawdę nic nie ma, to tak jak ze świnią, wszystko wyparuje z ziemi...tam nikt nie był i nic nie wiadomo, szkoda na to czasu - pożyjemy, zobaczymy!

     Te prymitywne argumenty wyznaje sześciu ludzi z zespołu. Może w ciszy i w swoim wnętrzu myślą inaczej. To rozczarowuje, bo garstka pragnie Boga. Nikt poważny - na większym forum - nie powie inaczej!

    Atak złego  - w czasie moje słabości duchowej - był celny. Jak jest to z innymi? Wróciłem zdenerwowany do gabinetu lekarskiego, gdzie z otwartego "Dialogu" św. Katarzyny padną słowa; 

    <<Na ziemi nieskończone są dwie rzeczy (ważne dla każdego); uczucia i pragnienia. Tutaj nie zaznamy pełni zadowolenia, bo albo masz niedosyt, albo przesyt. Wynika to z tego, że jako człowiek jesteś nieśmiertelny i przeważnie pragniesz rzeczy skończonych (tylko pragnienie Boga jest nieskończone)>>.

    To wyjaśnia mój obecny stan; pragnę Boga, a bliżej miłości Ojca Prawdziwego, a nie czuję Jego obecności...jestem opuszczony! To tak jak matka małego dziecka; jest, ale jej nie ma! Brak osoby ukochanej w najbliższym otoczeniu!

    Większość ludzi ubóstwia rzeczy i ludzi (istoty) - to wielka szkoda dla ciała i duszy. Śmierć kończy cierpienie związane z pragnieniem zbliżenia się do Stwórcy. Wówczas pragnienie jest zaspokojone w pełni i bez przesytu. Zapamiętaj - tutaj możesz nasycić się i odpocząć tylko w Bogu Ojcu!

     Napłynęła wielka chęć pozostania w ciszy i spotkania z Bogiem, a tu wyjazd! Na ten moment kolega zgłosił chęć zastępstwa! "Dziękuję Ci Panie Jezu, dziękuję!"

                                                                                                                                 APeeL

 

02.09.1989(s) Z łaską wiary wszystko jest inne...

    Dzisiaj mam dyżur w pogotowiu, a za 2.5 dnia będzie wyż (poznaję to po zawrotach głowy i jakimś wyrzucie nieznanego związku chemicznego do krwi). Wówczas trafiam na horror w pracy; zawały serca, udary, omdlenia, różne kolki. To zarazem pomaga mi, bo nie przepuszczę ciężkiego stanu. Zawał może być bez bólu, a nawet z prawidłowym ekg!

   Kiedyś przed świętami uspokajano kierowców, a ja chciałbym krzyczeć, bo czułem tragedię. Rzeczywiście, podczas opadów deszczu zrobił się zimny wyż ze ślizgawicą! Bardzo dużo ludzi zginęło i było rannych...nawet Instytut Meteorologiczny przepraszał!

    Spałem krótko, a dodatkowo obudzono mnie w fazie snu głębokiego. Wówczas trudno się obudzić i dojść do siebie. Ta faza jest bardzo ważna. Ja muszę ją nadrobić...czyli usnąć na kilka minut (3-10). Niekiedy pomaga kilka sekund. Inni znoszą to fatalnie. Tacy nie nadają się do pogotowia.

   Powie ktoś; ''ja nie pracowałbym" (budzenie) za żadne pieniądze. To prawda, ale taki człowiek nie doznaje moich przeżyć. Różne fazy nocy, piękno głębokiej ciemności, wielobarwność przeżyć wewnętrznych, zaskakujące sytuacje, cisza, milczenie ludzi, powaga. To wszystko ma wiele elementów Boskich...nie wspominam o pomocy cierpiącemu!

    W tym momencie zrozumiałem, że to co przeżywam jest piękne, ponieważ przeze mnie płynie miłość. Ludzie bez łaski wiary pozbawieni są tego uczucia. Robią to samo co ja, ale bez zadowolenia wewnętrznego...bez radości towarzyszącej miłości.

                                                                                                                     APeeL


 

 

  1. 03.09.2019(w) ZA CAŁKOWICIE ZASKOCZONYCH
  2. 02.09.2019(p) ZA PRAGNĄCYCH POWROTU Z ZESŁANIA...
  3. 01.09.2019(n) ZA DUSZE ZAPOMNIANYCH OFIAR OSTATNIEJ WOJNY
  4. 31.08.2019(s) ZA MARNUJĄCYCH POSŁUGĘ BOGU
  5. 30.08.2018(pt) ZA NIEROZSĄDNYCH
  6. 29.08.2019(c) ZA MÓWIĄCYCH NA ROZKAZ BOGA
  7. 28.08.2019(ś) ZA OTRZYMUJĄCYCH ULGĘ W CIERPIENIU
  8. 27.08.2019(w) ZA PROWADZĄCYCH SIĘ NIEMORALNIE
  9. 26.08.2019(p) ZA BANDYTÓW W BIAŁYCH FARTUCHACH
  10. 25.08.2019(n) ZA ZAMYKAJĄCYCH SOBIE DROGĘ DO ZBAWIENIA

Strona 467 z 2449

  • 462
  • 463
  • 464
  • 465
  • 466
  • 467
  • 468
  • 469
  • 470
  • 471

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
    • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Licznik odwiedzin

Odwiedza nas 4062  gości oraz 0 użytkowników.

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?