- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 393
Dyżur w pogotowiu kończę na kolanach. Muszę wyrwać się na chwilkę i podwieźć go do autobusu z "majdanem", ponieważ ma imieniny w pracy. Prosiłem o pomoc, a z radia Maryja popłynie zalecenie, aby w naszych potrzebach wołać do Matki Jezusa. Także w tej intencji trzeba modlić się.
Napłynął obraz mojego spotkania z dziekanem w sprawie stypendium na AM w Gdańsku. Nie otrzymałem, bo ojciec to prywaciarz, a było nas pięcioro i ojciec dopiero założył warsztat (koszty maszyn).
Mateczka pomogła, ponieważ zmiennik miał natchnienie i przybył wcześniej i to godzinę. Nigdy nie miałem takiego zdarzenia. Podziękowałem i poszedłem na Mszę Św. o 7.30. Zostałem zwolniony z dyżuru, a w tym czasie z radia samochodowego popłyną piosenki:
1. "Od nadziei do nadziei, gdzie ta miłość, której pragnę?"
2. "Ciało potrzebuj 36.6, trochę wypić, trochę zjeść, a moja dusza pragnie Ciebie".
To zwykłe piosenki bitowe, a ja zatrzymałem się i płakałem, bo moja dusza pragnie Ciebie, Panie Jezu. W tym czasie "patrzy" wizerunek Pana Jezusa, który zaleca weselić się, a do oczu płyną łzy.
To Msza Św. dziękczynna, z mojej strony, za wszystkie łaski. Przepływa całe obdarowanie oraz spełnione prośby z nawiązką.
Dalej mam dyżur w przychodni, jeden budynek, ale trafiłem na pustkę...
- biednej wypisałem zielone recepty (tanie leki)
- wykonałem dokładny opis chorej na rentę (chodzi o całkowitą niezdolność do pracy) dla Sądu Pracy
- powtórki leków
- pocieszanie przestraszonych.
W tym czasie popłynie relacja z Mszy Św. z "Solidarnością" (Gdynia) z kościoła MB Nieustającej Pomocy. Mam łzy w oczach, bo taką pomoc otrzymuję stale! Zrozum stale! W tym czasie napłynęło pragnienie modlitwy. Mam być na ponownej Mszy Św. (wieczornej) za niedzielny dyżur.
Napłynęła "duchowość zdarzeń":
- wspomagam finansowo córkę, a wdzięczność żadna
- "Solidarność" i "KOR", Kuroń, Kotański "Monar" z opieką nad bezdomnymi
- niewiasta przyjęła dziecko z AIDS
- koncert charytatywny...
Łzy zalały oczy, a z serca wołałem do Boga Ojca; "Ojcze, mój jakże bracia i siostry nie widzą Twojej pomocy i Twojej ochrony!" Większość uważa, że wszystko jest wynikiem własnej zaradności.
Zapaliłem lampkę pod krzyżem i Matce Bożej, figura przy naszym blogu. Poprosiłem Anioła o pomoc w odczycie intencji modlitewnej. Podczas modlitwy wzrok zatrzymała smuga po samolocie lecącym do nieba. Droga do Nieba!
Ponadto gołębie. Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego. W drzemce znalazłem się w sieni mojego domu rodzinnego. Tam, przez otwarte drzwi zauważyłem obraz MB Częstochowskiej orz figurkę jakby o. Kolbe. Wróciła niewdzięczność obdarowanych. Właśnie wrócił syn, żona zorganizowała mu imieniny, ale nie podziękował. Uważa, ze jest to jej obowiązek.
Idę wcześniej do kościoła, a serce zalewa niewdzięczność z obdarowanie. Pan skierował mnie w kierunku domu malarza, który namalował mi MB Pokoju z Medziugorie, a ja mu tylko podziękowałem.
Trafiłem na zakończenie ślubu, grała orkiestra, łzy zalały oczy: "Ojce! Tato! Dałeś Swojego Syna, który otworzył Niebo, drogę do Nieba, otwarty kościół, a ilu jest wdzięcznych? Jak wielkie jest Twoje cierpienie, Boże Ojcze".
"Patrzył" wiz. Ducha Świętego. Wołałem za otoczenie: modlitwy, a w tej intencji także Msza Św. i Eucharystia. "Jezu! Jezu! Jezu!". W tym czasie z telewizji popłynie obraz odrzucenia dzieciątka poczętego w małżeństwie, a wielu czeka na taką łaskę. Podziękowałem Panu Jezusowi za ten dzień, przeprosiłem Ojca Najświętszego.
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 393
W śnie znalazłem się w moim domu rodzinnym (mieszkają tam inni ludzie), chciałem zajrzeć przez otwarte drzwi, ale właśnie ktoś wychodził. Dalej dręczył mnie straszące sny. Jakże człowieka umęczy nawet wypoczynek. Wszystko jest wielką łaską...nawet sen.
Zerwałem się na Msze św. o 7.00, a ból zalał serce z powodu zwykłych ludzi udręczonych życiem...to okaże się dzisiejsza intencją dnia. Łzy zalały oczy jeszcze podczas otwierania garażu, bo ja mam wszystko...czyli łaskę wiary, a w tej chwilce jestem tak slaby! Cóż inni, gdzie szukają mocy?
W kościele trafiłem na pieśni która mówi prawdę, że jeden dzień życia z Panem Jezusem jest lepszy niż innych tysiące. Przed chwilką pod figurą Matki Bożej przy bloku zostałem pokropiony wodą święconą. Nie mam wielkich przeżyć duchowych, ale Komunia Św. pękła, a to oznacza cierpienie z otrzymaniem ochrony ze strony Pana Jezusa!
- po Mszy świętej dałem artykuł Ojcu, którego córka cierpi z powodu depresji, a w którą nie wierzy jej mąż (nie uznaje tej choroby)
- córka poprosiła o receptę na Bisacodyl
- ludzie w kolejce do mnie czekają dwie godziny
- ciężko chora rolniczka jest dręczona przez męża, a nie może pracować (wypełniłem druk na rentę rolniczą)
- pomogłem staruszce i jej mężowi
- było dużo biednych nie mających na leki.
Praca trwała rana prawie do 15.00, a w tym czasie chciano wysłać mnie do wypadku. To normalnie niewolnictwa, bo pracujemy w jednym budynku i stałem się chłopcem na posyłki, a mam nawał pacjentów, bo staram się każdemu pomóc.
Dobrze, że pomógł Pan Jezus (pęknie Eucharystii..."My"). Wszystko załatwiłem, kogo trzeba obdarowałem, a po wszystkim w podzięce zapaliłem lampkę pod krzyżem. Popłakałem się, ponieważ zrozumiałem dobroć Boga Ojca Najświętszego.
Dyżur w pogotowiu (o 15.00) zaczął się od interwencji u dziecka zatrutego grzybami, później krwotokiem z nosa i napadem padaczki. Umęczony jak Marek Borowski (– polski polityk i ekonomista. Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej IV kadencji. Poseł na Sejm I, II, III, IV i VI kadencji, senator VIII, IX i X kadencji). Współczuje mu, bo wie, co oznacza zmęczenie życiem, a szczególnie marszałkowanie.

Dopiero wieczorem odmówię moją modlitwę w intencji tego dnia. Wróciła noc (nękanie snami), umęczenie w pracy, ale to jest nic w stosunku do 6 pacjentów z rejonu dializowanych 3 x w tygodniu...to zabieg ratujący ich życie.
Podczas odmawiania modlitwy znalazłem się z Panem Jezusem na drodze krzyżowej: podałem, wstawałem i niosłem krzyż dalej! Dobrze, że po skończeniu modlitwy miałem wyjazd do chorej psychicznie, która była na przepustce ze szpitala psychiatrycznego.
W biednej chatce ojciec staruszek związał ją powrósłem. To dziewczyna z pięknym uzębieniem, matka dwójki dzieci - wielkie nieszczęście. Dlatego wcześniej odczułem, co oznaczają łaski Boga Najświętszego.
Poprosiłem Pana Jezusa o pomoc, a właśnie wzrok zatrzymał wizerunek jego wizerunek Najświętszym sercem, który stał na stoliczku. Spokojnie powiedziałem do chorej po imieniu, a ona pozwoliła sobie założyć kaftan i połknęła tabletki. Wiedz, ze choroba psychiczna na wsi to wielkie piętno.
Teraz zerwano do ambulatorium, ponieważ kolega lubi stosować salicylany...chora dostała krwotoku z nosa. Teraz dręczy mnie dyskusja z personelem karetki, ponieważ sanitariusz chwalił aborcję, a kierowca jako zwolennik okupacji bolszewickiej powiedział: "a cóż kurwa da modlitwa i Kościół ...jak nie zarobię to któż mi da?
- Dzięki Ojcu Najświętszemu rusza pan ręką!
Wiem dzisiaj, co może dać Bóg Ojciec, a ludzie pokładają ufność w sobie lub we władzy...w donoszeniu jeden na drugiego. Napłynął obraz ojca ziemskiego...
W ciszy przepraszałem Deus Abba i chciało mi się płakać, ponieważ zbytecznie dyskutowałem (pokusa). Nie można kogoś nawrócić gadaniem, bo potrzebna jest do tego modlitwa. Nie mogłem się ukoić, a w pobliży trwały wybuchy kapiszonów.
Jakby na znak w nocy wezwano nas do miejscowości "Boże", a ja wołałem za tych, którzy zadają ból i ranią. To wioska (200 ludzi), a tak piękna świątynia!

APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 395
Po dobrym dyżurze w pogotowiu padłem na kolana z wdzięczności, a zarazem napłynęło pragnienie bycia na Mszy Świętej z przyjęciem Pana Jezusa. W tym czasie Irena Santor śpiewała: "Pamiętasz była jesień".
Łzy zalały o 3, ponieważ to pieśń z mojej młodości, ale w serce wpadły słowa: "odszedłeś potem nagle"! Serce ścisnął ból, a oczy zalały łzy, ponieważ wszystko przemija i nagle odchodzi. Nawet ujrzałem twarz umierającej żony.
To ona wybłagała moje nawrócenie, otrzymanie łaski wiary, całkowitą odmianę serca z odrzuceniem alkoholem. Jednym słowem uczestniczyła w rozpoczęcia drogi ku ś w i ę t o ś c i! To jest zadanie dla każdego, bo inaczej nie otworzą wąskiej furty do Królestwa Bożego! Nawet teraz, gdy to piszę łzy zalewają oczy.
W ramach tej intencji informują o wypadkach, trupach, szkodach i wszelkich nieszczęściach. Każdy zna to ze swojego niepewnego życia. To wszystko nie dociera do nas. Rozumiemy dopiero, gdy takie zdarzenie spotka nas samych.
Zarazem radość Boża zalała serca z pragnieniem bycia na Mszy Świętej o 7.30, której nie planowałem. Padną słowa czytań:
Koh 1,2-11
Marność nad marnościami (...) Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem? Pokolenie przychodzi i pokolenie odchodzi, a ziemia trwa po wszystkie czasy. Dalej jest to opis dotyczący: panta rei.
Psalmista wołał (Ps 90,3-6.12-14.17)
"Panie (...) Obracasz w proch człowieka (...) Bo tysiąc lat w Twoich oczach jest jak wczorajszy dzień, który minął, albo straż nocna.
(...) jak trawa, która rośnie: rankiem zielona i kwitnąca, wieczorem więdnie i usycha.
J 14,6
Ja jestem drogą, prawdą i życiem, nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.
Ja wiem, że większość szuka życia w ciele! Widać to w gabinecie lekarza, sanatorium, u kosmetyczki. Wysiłków w proch!
Po zjednaniu z Panem Jezusem (Eucharystii) nie mogłem wyjść z kościoła, a wówczas potwierdza się wołanie psalmisty, że jeden dzień tutaj jest większy niż innych tysiące. W takim momencie stajemy się świętymi i pragniemy Królestwa Bożego, ziemi staje się obca.
Dusza krzyczała powtarzając Imię Jezusa, które oznacza "Ten, Który Zbawia", straciłem ciało, ciężko oddychałem, wolno i z wzdychaniem, a czas pilił, ponieważ zbliżała się 8.00 (początek przyjęć w przychodni).
Trafiłem na nawał w przychodni, a demon sprawił, że gdzieś wypadła pieczątka lekarska. Dodatkowo wychowawca prosi o podbicie listy uczniów sportowców. Odmawiam, ale tak demon zabiera nam pokój otrzymany w Świątyni Boga naszego na ziemi! Po prośbie napłynęło, że pieczątka jest w samochodzie...pod siedzeniem!
W środku przyjęć przez godzinę załatwiałem pacjentkę (obcą): ustalenie schorzeń z wypełnieniem druku na rentę (na maszynie). Wiem, że nikt tego nie uczyniłby podobnie. Często na komisjach pytano: czy jestem z rodziny pacjenta? Ona potwierdziła, ze trafiła do mnie po modlitwie! Przepisuję to 19.08.2022 r. i płaczę.
Już po wszystkim, w domu oczekiwaniu na posiłek w telewizji śpiewali mi Cyganie. Natomiast przed koronką do Miłosierdzia Bożego wielki ból zalał dusze z moim wołaniem: "Jezu! Jezu! Jakże ciężko jest na tym wygnaniu. Opuściłeś nas Panie Jezus Jezu! Och! Jezu!"
Teraz, gdy te przeżycia przepisuje (zapiski robiłem w czasie trwania zdarzeń) z radia Maryja płynie pieśń o przemijaniu wszystkiego...jak sen. Tak jest faktycznie, bo narwałem śliwek z opuszczonej (obok naszej) działki. Tylu ją uprawiało,odchodzili jeden za drugim.
Modlitwę odmówią dopiero wieczorem intencji tego dnia. Napłynęły obrazy odchodzących do wojska, wychodzących za mąż i żeniących się, uciekających z domów. Właśnie spotkam matkę narkomana.
Wrócił pacjent pozostawiony przez zmarłą żonę. Ból, śmiertelny ból, rozświetlone miasto, bloki, a serce zadane miłością do Pana Jezusa i miłością do ludu na tym wygnaniu.
Na koniec oglądałem reportaż o bokserze olimpijczyku, którego żona wyskoczyła przez okno, a on powiesił się. Późno, siedzę w ciemności, nie mam oddzielnego pokoju, ponieważ przyjechała córka...
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 416
W śnie ujrzałem ryby, tarło, masę ikry. Przebudziłem się z pustym sercem i niechęcią do życia z powodu złego poczucia. Napłynęły obraz antykoncepcji, a z piętro popłynie współżycie pary z moim niesmakiem. Zobacz demoniczną kombinację: trzeba akceptować antykoncepcję, aby nie zabijać dzieci nienarodzonych!
Przepłynęły kraje ze starymi społeczeństwami: oto samobójcy z powodu depresji i zabójcy, a także umierający, którym nie chce się żyć. Teraz kara śmierci (uśpienie własnego pieska lub zabicie złoczyńcy), a także niechęć do przekazywania życia. Wyczuwam, że jest to intencje dnia: "za niechętnych życiu". To cywilizacja śmierci!
Zostałem zaproszony na Mszę świętą o 6:30, a po wejściu do kościoła popłynie pieśń: "Ty znasz moje serce i prowadzisz mnie Wieczystą Drogą". Nagle zostałem postawiony wobec tajemnicy: ja sam mogę przekazywać życie, a Bóg Ojciec przekazuje nam życie wieczne. To dwa życia, które wzajemnie przenikają się i stanowią wielką tajemnicę.
Kapłan mówił o matkach, które są obrazem Matki Bożej - napłynęły obrazy ciężarnych. Łzy zalewały oczy podczas Ewangelii w której Pan Jezus rozsyłał apostołów, aby głosili Królestwo Boże. Święta Hostia w intencji tego dnia. Wówczas myślałem o darze uzdrawiania, ale odpowiedziano, że mam takie, ale uzdrawianie duchowe.
Teraz zawołałem: "Panie składam Ci w ofierze wszystko. co posiadam", a tym czasie napłynął obraz oślepionego Juranda. Zjednanie z Panem Jezusem powaliło moje ciało fizyczne, ale słabość zamieniła się w moc Bożą. Nie mogłem wyjść z kościoła, a zły wcześniej podsuwał Mszę Świętą następną...nie skończyłbym pracy o 15,00, a dzisiaj mam dyżur w pogotowiu.
Z radia popłynie audycja antykoncepcji aborcji wzmianka o Anglii gdzie jest wielki szacunek dla życia! Wspomniano o encyklice Humanae vitae. Łzy zalały oczy podczas słuchania o ojcu Pio. Od niego zaczęła się moje nawrócenie.
Dzisiaj jest wielki nawał z podenerwowaniem, ale ciężko chorej wyjaśniam sens naszego życia, którym jest powrót do nieba! Jednak ona woli być tutaj...
Radość ponieważ niespodziane otrzymałem zapłatę za dyżury i urlop. Podziękowałem Panu Jezusowi, kupiłem kwiaty żonie i pod krzyż...z trudem udało się wyrwać na posiłek. Później poratowano snem, nie było zgłoszeń i szumu w ambulatorium.
Po czasie wezwano do starca, a w czasie przejazdu wzrok przykuł szyld: Sprzedaż trumien. Serce zalała miłość miłosierna dla zwolenników cywilizacji śmierci. To wielka nieświadomość, a właściwie brak Światła Bożego, łaski!
Staruszek miał niedokrwienie mózgu, musiałem zabrać go do szpitala przy podenerwowaniu urodziny. Po chwilce było wezwanie do 90-latka, którego też musiałem zabrać, a tak się stało, że karetką przejeżdżaliśmy obok mojego krzyża z płonącą pod nim lampką.
Bardzo lubię dalekie wyjazdy, bo wówczas odmawiam moją modlitwę. W tym czasie w sercu przepływali ciężko chorzy...w tym z nowotworami. Na tablicy w szpitalu był wizerunek matki karmiącej piersią z pełnią radości dzieciątka! Natomiast przed szpitalem stał karawan. Zważ na "duchowość zdarzeń" podczas której w bólu popłynie moja modlitwa, a właściwie jej zakończenie.
Późno, a z radia Maryja ksiądz Rydzyk będzie mówił o potrzebie głoszenia chwały życia. Ewangelia Życia (Humanae vitae), a na ten moment "Agenda liturgiczna" otworzyła się na słowach modlitwy: "Boże mój! Zbawicielu z ciebie narodziliśmy się jako Dzieci Światłości"! To wielkie potwierdzenie intencji dzisiejszego dnia. Ksiądz Rydzyk mówił jeszcze o matce, która daje nam życie, dzięki niej jesteśmy!
Podziękowałem Panu Jezusowi za ten dzień i prosiłem o dobrą noc, ponieważ bardzo pragnę wypoczynku. Tak się też stało, że do rana nie zbudzona, ponieważ Matka Boża wyłączyła budzik. Nie do wiary, ale oparłem go o ramkę z Jej wizerunkiem!
Obudzono mnie z nieba, a to jest łagodnie. Wszystko poznasz po owocach. Wzrok zatrzymał kwiat słonecznika, a to podziękowanie za postawione pod krzyżem kwiaty!
Wyjaśnił się też wyjazd do umierających staruszków: zobacz jak ich rodziny dbają o nich, jak są zatroskane, a dzieciątka nienarodzone zabija się w ciszy! Wielokrotnie dziękowałem Panu Jezusowi za ten dzień, za noc i pokój...
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 413
Rano sercem znalazłem się przy marniejących. Znasz takich wokół siebie i wiesz o co chodzi. Alkoholicy, rodziny obok, Jelcyn i ja sam w niedalekiej przeszłości.
Łzy zalały oczy, bo wrócił obraz przywiezienia mnie z baru, a wczoraj spotkało to mojego sąsiada. Tak błyskawicznie została podana intencja modlitewna, a świadczył o tym skurcz w sercu oraz łzy w oczach. Na ten czas przesuwali się chorzy...
- "wania traktorzystka"...śmieliśmy się, ponieważ ta babuszka pracowała na kombajnie i różnych maszynach (Śląsk)
- babcia z rakiem jelita grubego, która nic nie mówiła o swoich dolegliwościach, nawet nabrała kolegów, a teraz boi się operacji. Poprosiłem, aby w tej intencji poszła na Mszę Świętą i przystąpiła do Eucharystii oraz przyjęła Sakrament Namaszczenia Chorych. Ode mnie otrzymała skierowanie do szpitala i zlecenie na przewóz karetką.
- następna miała zaburzenia rytmu serca, też skierowałem ją do szpitala
- 60 -latek z zaburzeniami rytmu serca i zawałem!
- na końcu zgłosi się nikotynistka oraz alkoholik po urazie głowy wymagający hospitalizacji.
Z kasety popłynie pieśń do Matki Bożej Limanowskiej, łzy zaleją oczy, a z serca popłynie wołanie: "Mamo! Mamo! Matko moja! Matko Pana Jezusa Zbawiciela, Pana mojego, Jezusa Chrystusa!"
Mam poczucie wygnania, strasznego losu, bycia poza Królestwem Bożym, a to wszystko jest pokazane na narodzie wybranym, który czekał na wyzwolenie ogłaszane przez proroków, a podczas prowadzenia przez Mojżesza zatęsknił za Egiptem.
Ilu jest takich wśród nas? Jakby znak z nieba na koniec przybył kapłan po leki dla matki. Pokazał mi swoją pracę doktorską, gdzie były słowa o głęboko "żyjących Ewangelią". Natychmiast poznałem intencję, ponieważ w świecie widzialnym jest "ukryty" świat duchowy.
Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego z moim dodaniem do Boga: "miej miłosierdzie nad marniejącymi bez Syna Twego". Podczas modlitwy w lesie znalazłem karteczkę z tytułem: "Moralność pani Dulskiej" Zapolskiej.
Dzisiaj sam jestem slaby z powodu infekcji wirusowej, a w tym czasie dodatkowo atakuje mnie demon, bo napływa niechęć do wiary oraz w pierwszej osobie: "mam wolne, odpocznę, wypiję tylko kieliszek wódki".
Nie poszedłem na to "dobro", bo z nieba nadeszła pomoc...żona czytała książkę Nikodema Dyzmy, który zapił się na śmierć, a Kora walczy o legalizację marihuany. W tym czasie w telewizji popłyną żałosne programy rozrywkowe. Jakże to wszystko jest marne. Przepłynęły osoby z otoczenia odwrócone od Boga, a na ich szczycie Chiny, gdzie karzą za posiadanie Biblii. Zobacz strach ich patrona - Szatana!
Żonie też nie chciało się iść do kościoła, a przecież Bogu Ojca miła jest właśnie taka ofiara, a nie biegniecie z radością...jak dzieciątko do tatusia ziemskiego.
Właśnie trafiliśmy na pieśń: "tylko Bóg nam dopomoże, Ten, co stworzył cały świat". Napłynęła bliskość Matki Bożej oraz obrazy z mojego życia marnowanego bez Pana Jezusa (wódka i karty). Serce ściskał ból, a oczy zalewały łzy.
To świadomość istnienia Miłosierdzia Bożego, a w tym czasie wzrok zatrzymał symbol Ducha Świętego oraz Pan Jezus, Dobry Pasterz. Zacząłem wołać do Boga Ojca w intencji tego dnia: za najbliższych z rodziny żyjących z "partnerami", z otoczenia i pracy...przepłynął cały świat, miliardy marniejących bez Zbawiciela.
Kończę moją modlitwę ("Św. Agonia" Pana Jezusa) z poczuciem wielkiej łaski Boga Ojca. Nic nie może nas ukoić...
APeeL
- 23.09.1996(p) ZA TYCH, KTÓRYCH CZAS SIĘ WYPEŁNIŁ...
- 02.05.1996(c) ZA PRAGNĄCYCH MIEĆ OJCZYZNĘ
- 01.05.1996(ś) ZA OFIARY TRAGICZNYCH ZDARZEŃ
- 30.04.1996(w) ZA NIEWOLNIKÓW
- 29.04.1996(p) ZA POTRZEBUJĄCYCH OCHRONY W BEZPRAWIU
- 28.04.1996(n) ZA TĘSKNIĄCYCH ZA KRÓLESTWEM BOŻYM
- 27.04.1996(s) ZA BEZRADNYCH ŻYCIOWO
- 26.04.1996(pt) ZA WOLNO UMIERAJĄCYCH
- 25.04.1996(c) ZA TYCH, KTÓRZY NIE ŻALĄ SIĘ NA SWÓJ LOS
- 24.04.1996(ś) ZA OPIEWAJĄCYCH PANA