Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

05.08.1998(ś)   ZA OFIARY ZAGŁADY...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 05 sierpień 1998
Odsłon: 120

        Po strasznym dyżurze, od północy trwał błogi sen aż do rana. Podziękowałem Panu, a to już inny dzień. Zacząłem wcześniej przyjęcia w przychodni i to z radością. Z radia płyną ulubione melodie, smakuje kawa, napływają dary: miód i gruszki.

    Z wielkim sercem pomagam skrzywdzonej przez kolegów w komisji lekarskiej ZUS-u...wszystkie schorzenia wypisałem na maszynie. Po wszystkim trafiłem na działkę, gdzie w słońcu popłynie moja modlitwa. W środy i piątki mamy z żoną ścisły post w intencji pokoju w byłej Jugosławii.

     Przy okazji wszystko palę, a w sercu ludzie - chwasty, którzy trafią na zagładę własnych dusz. Z pliku gazet w ręku znajdzie się "Rzeczpospolita”, gdzie wzrok padnie na artykuł: "Przeciw wydrążonym ludziom". Tam były trudne rozważania o powstaniu w Getcie i Powstaniu Warszawskim. Zagłada i heroizm.

      W telewizji trafię na straszliwe obrazy z Kosowa (masowe groby): dzieło zemsty Serbów na Albańczykach. Wrócą obozy, w tym w Oświęcimiu, ofiary wybuchu gazu, Czeczenia, a wzrok padnie na "Ave" z artykułem „W rocznicę Powstania Warszawskiego” (1 sierpnia 1944 r.)! Straszliwy ból zalał serce, które było zjednane z Najświętszym Sercem Zbawiciela.

       Ponownie popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego z rozpoczęciem mojej modlitwy przebłagalnej. W takim stanie idziemy z żoną do kościoła, a ja umieram...to łaska współcierpienia z Panem Jezusem, który pragnął swojej śmierci dla nas! Nie wyrazisz tego naszym językiem - zrozumie to tylko ten, który ma podobną łaskę wiary do mojej.

     Od Ołtarza św. popłynie słowo...

1. Proroka Jeremiasza (Jr 31,10-13) o obietnicy Boga Ojca, że zgromadzi rozproszony naród wybrany, trudno sobie wyobrazić „pomyślność powracających z niewoli. (...) Przyjdą i będą wykrzykiwać radośnie na wyżynie Syjonu, i rozradują się błogosławieństwem Pana (…) Zamienię bowiem ich smutek w radość, pocieszę ich i rozweselę po ich troskach.

2. Dodatkowo przekaże (Jr 31,1-7): «W tamtych czasach, mówi Pan, będę Bogiem dla wszyst­kich pokoleń Izraela, one zaś będą moim narodem».
Nadejdzie bowiem dzień, kiedy strażnicy znów zawołają na wzgórzach Efraima: „Wstańcie, wstąpmy na Syjon, do Pana, Boga naszego!”»

3. Natomiast Pan Jezus (Ewangelia: Mt 15,21-28) zlitował się na kobietą kananejska i na odległość uzdrowił jej córkę: «O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!»

     Popłakałem się po świętej Hostii, łzy leciały na ziemię: "Oto jest Baranek Boży", a wzrok zatrzymało malowidło ścienne Golgota! Nie mogłem wyjść z kościoła. Popłynie cała moja modlitwa przebłagalna w intencji tego dnia, będę trwał w milczeniu, nawet nie będę odzywał się do żony. Późno, przepłynie świat naładowany bronią, uciekinierzy Kosowa do Albanii. Dzisiaj mam ścisły post w ich intencji, a to dodatkowo wycisza. Wróciła wizyta u zmarłego dziecka z zespołem Downa...modlono się o jego odejście.

      W telewizji popłynie film, gdzie będą obrazy żywiołów przyrody...w tym matki z dziećmi w obliczu śmierci z powodu braku wody. Ile jest możliwości naszej zagłady...od sił przyrody do działania braci i sióstr ziemskich. Teraz w naszej „Służbie zdrowia” na pierwszej stronie będzie tytuł: "Zbrodnie lekarzy niemieckich w latach 33-45!”

      Tutaj trzeba dodać ofiary aborcji z pigułkami wczesnoporonnymi. Kręciłem głową z zadziwienia. Znowu przepłynie cały świat, w tym Hiroszima oraz Chiny z potopem. Do tego huragany, wulkany i wszelkie żywioły podziękowałem za ten dzień…

                                                                                                                                                                   APeeL

03.08.1998(p) ZA TYCH NA KTÓRYCH BÓG OJCIEC CZEKA W SWOIM DOMU...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 03 sierpień 1998
Odsłon: 86

     Kończy się drugi dyżur w pogotowiu i to nawałnicą w nocy, której nie słyszałem, ponieważ umęczony spałem jak kamień. Obudzono z nieba, a to oznacza, że przed budzikiem, a wówczas jestem wyspany. Zaplanowałem przyjęcie umówionych chorych...zgubił mnie fakt małej ilości pacjentów. To zawsze jest pułapka bo Zły, nienawidzi mnie i nasyła w poniedziałek: powtórki leków, różne lewizny, kłótnie w straszliwym upale, zasłabnięcia oraz chorych współpracowników, który nie mogę odmówić...”można wyciągnąć ducha”.

      W końcu zbuntowałem się i uciekłem o 13:00! Nie znałem intencji tego dnia, ale czułem że będzie coś z powrotem, domem – właśnie syn jest na wojażach, a żona poddenerwowana. Natomiast z telewizji popłyną obrazy pięknych domów, a zarazem wypędzeni z powodu wojny w b. Jugosławii.

      Podjechałem pod mój krzyż i zmieniłem kwiaty dziękując z płaczem Bogu Ojcu. Zebrane śliwki na działce zawiozłem do pogotowia. Próbowałem modlitwy, ale nie szła, bo myślałem o oczekujących na powrót bliskich. Mamy wyjść do kościoła, a żonę złapał nerwoból kulszowy! Nie mogła nawet wstać. Poszedłem sam znając już intencję tego dnia, mogłem rozpocząć moja modlitwę przebłagalną. W tym czasie wzrok zatrzymywały piękne domy! Msza była cicha, przypomniał się otrzymany obrazek „Wniebowstąpienia” Pana Jezusa!

      Dzisiaj Pan Jezus rozmnożył chleb na pustyni. Święta Hostia złamała się na pół, a to oznacza jakieś współcierpienie ze Zbawicielem! Nie mogłem wyjść z kościoła, a podczas powrotu popłynie moja modlitwa. W tym stanie wzrok zatrzymał „Nasz dziennik” z 31.07.1998 ze słowami „Dom Boży”. Dom Boży na ziemi to kościół, a wyżej to Królestwo Niebieski. Natomiast w „Gazecie Polskiej” będą artykuły o przeszłości, bolszewizmie, itd.

     Ujrzenie tego sprawia Duch Święty, Światłość w Ciemności! Nagle obejmuję cały świat, narody na które czeka Ojciec Najświętszy! Są to: Sowieci, Żydzi oraz obecnie Europejczycy! Jakże jednostkowe jest nasze myślenie, bo tylu jest znajomych, którzy nic nie wiedzą o Ojcu Najświętszym,  który czeka na powrót każdego z nas...z tego łez padołu!

                                                                                                                                                               APeeL

02.08.1998(n)   ZA RANIĄCYCH CIĘ, OJCZE I ZA DUSZE TAKICH...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 02 sierpień 1998
Odsłon: 80

         Dalej mam dyżur w pogotowiu...drugi dzień z rzędu! Nawet sen umęczy, ponieważ prowadzimy w nim normalne życie. W tym czasie zerwano na pilny wyjazd, a od Szatana napłynęło, że: "zobaczymy dzisiaj"...w sensie dobrego dnia.

     Już jest niedobrze, bo jedziemy do bójki w rodzinie, gdzie syn zranił wielokrotnie nożem ojca! Wcześniej zabrał go kolega, całe mieszkanie było we krwi, a syn nieprzytomny leżał na ziemi. Przybyła policja z karabinami maszynowymi, a ja mówiłem o Jerzym Urbanie, który rani naszego Prawdziwego Ojca!

      Podczas jazdy na sygnałach łzy leciały z oczu, a w tym czasie zacząłem moją modlitwę przebłagalną, później w bólu krążyłem przy szpitalu, bo wówczas nie wypuszczano karetki przed decyzją o przyjęciu. Po powrocie wysłano nas do miejscowości "Boże". Zabieramy chorego, a jego żona tłumaczy się, że nie mają pieniędzy. W drodze czytałem o chciwości!

     Ja w tym wypadku zgrzeszyłem, bo wysłałem karetką transportową podejrzenie zawału serca, a sam spożywałem śniadanie. Czułem, że intencja będzie za raniących Boga Ojca, ale nie mogłem modlić się z serca. Teraz krążymy koło lasu, ponieważ źle wskazano drogę, musieliśmy zawrócić złości. llu ludzi myli nasze drogi życia, w tym duchowe. W końcu trafiliśmy do dziadka u chorego była piękna figura Mateczki z Najświętszym Sercem!

      W tym czasie z radia popłynie nabożeństwo z „lepszego” kościoła od katolickiego! Jakże ranią tacy Ojca Najświętszego. Napłynęła osoba kolegi z kościoła zielonoświątkowego. Ja też pracuję, nie będę na Mszy świętej prymicyjnej z orkiestrą, za kapłana z naszej społeczności! W bólu płynęła moja modlitwa w intencji tego dnia, unikałem personelu, który przeklinał. Wróciła informacja o tym, że premier Izraela ma walczyć o usunięcie krzyży w Oświęcimiu!

     W ręku mam tyg. „Wprost” pełen pornografii. Wyskoczyłem po sprawdzenie wygranej w Toto, a to grzeszny hazard. Atak Złego trwał do 10:00! Czas na kawę, a kolega zleca transport i to niepotrzebny, który na szczęście odwołano! W tym czasie zerwała się straszliwa burza z piorunami, nawet uszkodziło centralę szpitala!

     W południe zacząłem kontynuować moją modlitwę przebłagalną, aż zasnąłem z bólu! Aż trzy razy odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego. Jak się okaże jest to dzień Matki Bożej Anielskiej! To wyjaśniło działanie szatana, a nawet jego słowa w nocy.

    Teraz jedziemy koło mojego krzyża, gdzie pięknie stoją słoneczniki, a później trafimy w okolice Sanktuarium w Starej Błotnicy. Tam wzrok zatrzymała figura Matki Niepokalanej i dwóch aniołów na bramie cmentarza. To wielkie pocieszenie! Znowu zaczął się napór pacjentów: dzieciątek z matkami, zabiegi, szum, wyjazd do wypadku, wyrostek robaczkowy oraz nieprzytomny. Pragnienie i poty ze zdenerwowaniem dyspozytorki, a tu dziadek do szpitala. To potwierdziło zapowiadane przez Szatana udręczenie z zamieszaniem od niego…

- ciężki napad osłabienia u poborowego, który zapomniał, że ma jechać do jednostki

- ciężkie zatrucie kieliszeczkiem, mogli przyjechać własnym transportem

- „straszny” czyrak...ma receptę, ale nie wykupił

- złamanie, ale nie mamy szyny

- młoda z nudnościami…

     Szum i zamieszanie, telefony, pomyłki zamawiających miejsce zamieszkania i do tego bałagan związany ze zmienią personelu z moją kolacją w karetce! Koniec wszystkiego o 22:00. ale zerwała się straszliwa burza. W tym czasie serce zalał spór sądowy Jerzego Urbana z profesorem Ryszardem Benderem. Specjalnie włóczył go po sądach, bo powiedział mu prawdę, że jest „Goebbelsem okresu stanu wojennego”. Trafiony i zatopiony...

      Miałem wyjazd dopiero o 3:00. Podziękowałem Bogu Ojcu za ochronę w czasie tych dwóch dni. Mimo upału nie skusiło mnie piwo, ponieważ zostawiłem pieniądze w domu… APeeL

01.08.1998(s) ZA POŚWIĘCONYCH TOBIE, OJCZE...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 01 sierpień 1998
Odsłon: 96

      Zrywa budzik do Domu Pana, na spotkanie z Panem Jezusem. Wita otwarta księga ze świętymi, a serce zalało pragnienie uświęcenia! Na ten czas mam wizerunek o. M. M. Kolbe. To okaże się nieprzypadkowe, bo Msza św. będzie z okazji powołania kapłana z naszej parafii (prymicyjna). Łzy zalały oczy, a ból serce.

     Przypomniał się hulaka św. Augustyn oraz świadectwo w „Echu Medziugoria o założycielu Sanktuarium Matki Bożej z Quixadá, centrum duchowości w Brazylii (ważne miejsce pielgrzymkowe znane z malowniczych widoków oraz figury Maryi).                    Podczas odprawiania Mszy świętej kapłan zemdlał i w tym czasie ujrzał Sanktuarium między skałami z zapytaniem: „Dlaczego nie pomyślałeś o tym, by wybudować dom dla Mojej Matki”? Jego pragnienie zostało spełnione w dniu MB Szkaplerznej! Czy przypadkowo przybędzie do mnie widząca?

       W tym czasie popłyną piękne czytania…

1. Społeczność (przywódcy i lud) chcieli dokonać wyrok śmierci na proroku Jeremiaszu, za to, że prorokował przeciw temu miastu (Jr 26,11-16.24). Ten przekazał, że to były słowa od Boga Ojca, aby zmienili „swoje postępowanie i swoje uczynki (…) wtedy ogarnie Pana żal nad nieszczęściem, jakie postanowił przeciw wam. Ja zaś jestem w waszych rękach. Uczyńcie ze mną, co wam się wyda dobre i sprawiedliwe. Wiedzcie jednak dobrze, że jeżeli mnie zabijecie, krew niewinnego spadnie na was, na to miasto i na jego mieszkańców.”

2. Psalmista wołał (Ps 69,15-16-31.33-34): „W Twojej dobroci wysłuchaj mnie, Panie (…) wybaw mnie od tych, co mnie nienawidzą, ratuj mnie (…) niech pomoc Twa, Boże, mnie strzeże.

3. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi (Mt 5,10).

4.   Natomiast w Ewangelii (Mt 14,1-12) Herod myślał, że Jan Chrzciciel powstał z martwych, niewinny, zamordowany z kaprysu Herodiady…

     Każde słowo kapłana przebijało moje serce, a oczach kręciły się łzy....”Chwała Ojcze Najświętszy, wieczna chwała”. Przepływały obrazy wielkości i mocy Boga Ojca. Eucharystia sprawiła, że Ciało Duchowe Pana Jezusa zalało moją duszę, a w tym przez witraż padł na mnie strumień słońca.

      Dzisiaj mam dyżur w pogotowiu, właśnie o 8.00 przybyła na rozmowę umówiona babcia z przeżyciami duchowymi (widząca), a to zły czas, bo chorzy czekali na korytarzu: rodzina z chorym ojcem, zatroskana matka o swoje dzieciątko, córka z matką, która miała omdlenie.

     Do tego będzie wyjazd do starszej pani, w starej chacie z pięknymi obrazami...św. Rodziny, Matki Bożej oraz Pana Jezusa z Sercem w koronie. Później nastał pokój w strasznym upale, a nawet radość z powrotu syna po wojażach, nawet z oddali płynęły piękne melodie. To wyraźnie pocieszenie od Boga Ojca. W telewizji trafię na reportaż o zakonie przygarniającym bezdomnych, nawet całych rodzin z prowadzeniem szkoły dla ich dzieci.

      W odczycie ww. intencji pomogły właśnie te zdarzenia. Do tego dojdą trzy wyjazdy do rodziców z dziećmi poświęcającymi się im. Tak jest też z poświęcającymi się dla Boga Ojca. W wielkim bólu płynęła moja modlitwa przebłagalna...aż zasnąłem na ławce przed pogotowiem.

      Zerwano za kolegę do umierającej 89-latki...zgon w swojej starej chatce z przejazdem obok pięknej figury Matki Bożej. Poprosiłem o to, aby nikt z mojej rodziny nie zmarł bez Sakramentu Pojednania (Ostatniego namaszczenia). Później był bałagan, w ręku znalazło się pismo „NIE” atakujące o. Rydzyka.

     Moją modlitwę w intencji tego dnia skończę po niebem z pięknym księżycem. Podczas sprzątania samochodu znalazłem starą kasetę z nagranym kazaniem. Tam padnie ostrzeżenie dla idących za Panem Jezusem, bo to wymaga wysiłku, wyrzeczeń, sprzeciwienie się swoim upodobaniom i różnym nawykom. To droga cierniowa! Nawet miałem taki  poświęcony cierń.

     Dzień zakończy piosenka z błaganiem: „Pobłogosław Dobry Boże związek tych, co się kochają. Nie opuszczaj ich w potrzebie...prowadź jasną drogą”. Tak śpiewał zespół „PAKT”! Istnieją związki poświęcającej kochającym się oraz Bogu Ojcu i Panu Jezusowi. Na kolanach i z płaczem dziękowałem za ten dzień. 

                                                                                                                              APeeL

  

31.07.1998(pt) ZA UTRUDZONYCH…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 31 lipiec 1998
Odsłon: 91

      Wcześniej trafiłem do pracy w przychodni, nawet szło, ale około 10.00 przyniesiono około kilograma kart chorobowych. Do 12.00 serce zalewał pokój i słodycz, a to było ewidentne działania Ducha Świętego. Wówczas napływa także wielka miłość do ludzi i to wszechogarniająca, a tego nie można przekazać! W takim momencie możesz zrozumieć dobrowolną śmierć Zbawiciela za nasze odkupienie i zbawieni! Nawet mówiłem o tym do pacjentów.

     Wówczas nie mogę nikomu odmówić, nie denerwuję się wiedząc, że mam pomoc w mojej ciężkości. Faktycznie skończyłem o 16.00! Później po odczytaniu ww. intencji przepłyną obrazy z tego dnia…

- pacjentce z obcego rejonu wypełniłem dokumenty na rentę z powodu: obustronnej choroby zwyrodnieniowej stawów biodrowych z dyskopatią (nawet miałem druk) i przedłużyłem zwolnienie lekarskie

- wielu przybywa po pieluchomajtki, nie mają pieniędzy, długo czekają utrudzeni bólami

- 58-latka w Sądzie Pracy została uznana za zdrową i skierowana od pracy

- pobity, a rodzice przynieśli dziewczynkę z raną brody

- przybywają kierowcy zawodowi, a ja mam uprawnienie dla amatorów...dodatkowo bez dokumentów i badań specjalistycznych

- chory z rozrusznikiem

- bezrobotni fachowcy, słabi finansowo

- ostatniej chorej dałem zwolnieni z powodu zespołu przemęczenia…

- przedłużająca się praca utrudziła także żonę, bo nie mogła wyjść do dentystki z ukruszonym zębem…

      Zasypiałem przed telewizorem, gdzie był obraz płaczącego dziecka, które budziło utrudzonego ojca o 4.00 rano! Pokażą też Sudan, umierających z głodu, tereny powodziowe w RP, bezdomnych na dworcu, uciekinierów z Kosowa. Jeszcze ratownicy w kopalni, wypędzani ze swoich siedzib oraz utrudzeni w budownictwie.

      Na Mszy św. wieczornej napłynęła bliskość Zbawiciela, „patrzył” Pan Jezus Miłosierny. Czytania mieszały się z sennością. Trafiłem na program o Powstaniu Warszawskim. Pomyślałem o utrudzeniu duchowym, w dążeniu do świętości, a tego przykładem są męczennicy (o. M. M. Kolbe). Zza okna będzie dobiegał szum pracy w pobliskim zakładzie. Dlatego w ręku miałem „Pamiętnik budującego dom”. Na kolanach skończyłem moją modlitwę i podziękowałem Bogu Ojcu za ten piękny dzień...                                                                                                                                                                         APeeL 

  1. 30.07.1998(c) ZA NIEŚWIADOMYCH ZAGROŻENIA…
  2. 29.07.1998(ś) ZA BĘDĄCYCH W UCISKU…
  3. 28.07.1998(w) ZA SŁABYCH I GRZESZNYCH…
  4. 27.07.1998(p) ZA OFIARY SROMOTNYCH UPADKÓW…
  5. 26.07.1998(n) ZA UPADAJĄCYCH…
  6. 25.07.1998(s) ZA TYCH, KTÓRZY MAJĄ NAGŁE KŁOPOTY...
  7. 24.07.1998(pt) ZA PRACUJĄCYCH DLA INNYCH...
  8. 23.07.1998(c) ZA PERFIDNYCH…
  9. 22.07.1998(ś) ZA BEZDOMNYCH I ZA DUSZE TAKICH...
  10. 21.07.1998(w) ZA TYCH, KTÓRZY SZARGAJĄ ŚWIĘTOŚCI…

Strona 1928 z 2528

  • 1923
  • 1924
  • 1925
  • 1926
  • 1927
  • 1928
  • 1929
  • 1930
  • 1931
  • 1932

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 433

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?