Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

24.10.1998(s) ZA WSPÓŁCIERPIĄCYCH...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 24 październik 1998
Odsłon: 17

     O 5:00 rano zerwał sen o typie eksterioryzacji z priapizmem, a jest to wielka udręka w dążeniu do świętości. Od czwartku do dzisiaj miałem post ścisły w intencji pokoju na świecie (tylko kawa pracy). Ukoiła chwilka snu i już biegnę na spotkanie z Panem Jezusem, a do serca napłynęło poczucie wybrania, Łzy zalały oczy, ponieważ w błyskach napłynęły sceny z Męki Zbawiciela oraz Jego miłość do ludzkości z pragnieniem naszego zbawienia!

      Nie można tego przekazać komuś normalnemu (czyli nie mającemu łaski wiary). Popłynie "Anioł Pański", a w napłynie demoniczna niechęć do kapłana, a właśnie będą piękne czytania…W końcu z radością szedłem na spotkanie z Panem Jezusem, na Jego Ucztę

1. List św. Pawła (Ef 4,7-16) przed oszustami („powiewaniu nauki”), którzy prowadzą na manowce fałszu.

2. Zbawiciel w Ewangelii (Łk 13,1-9) wzywał do nawracanie się.

   Teraz z płaczem przyjąłem Eucharystii! Wróciło poczucie wybrania. Prosiłem Matkę Zbawiciela, aby przyjęła ten dzień: "Mamo! Mamusiu! Bądź ze mną, Tobie przekazuję ten dzień”. Na ten czas popłynie pieśń: „Ona jest przeczysta” z powtórzeniem trzy razy. „Kiedy się uśmiecha to na ziemi wstaje słońce. Najpiękniejsza z wszystkich matek”.

      Nie mogłem wyjść z kościoła,  zawołałem dodatkowo powtarzając imię Pana Jezusa z dodaniem o wielkiej łasce, która mnie spotkała! Dzisiaj czeka mnie ciężki dzień, tak się złożyło, że mam dyżur przychodni i w pogotowiu (na dole budynku). Jeden daleki wyjazd może sprawić straszne kłopoty czekającym pacjentom! Jednak w przychodni nie było nawału, a to wynik błaganie Matki o pomoc, pacjenci napływali systematycznie do 12.00!

    Nawet pomogłem trzem chorym, których poprosiłem, aby za to podziękowali Matce Najświętszej…

- pacjentka przyniosła opakowania drogich leków dla chorych

- zgłosił się kierowca z obcego rejonu do badania na kierowcę (zarobek)

- oraz chłopak z ojcem, ale bez dowodu

- przybył bezrobotny po złamaniu kręgosłupa...powinien mieć zasiłek rehabilitacyjny lub okresową rentę...

- jeszcze matka z dzieciątkiem.

       Natomiast w pogotowiu trafił się pacjent z urwanym koniuszkiem palca i zaniepokojoną żoną. Teraz wyjazd trasą „maryjną” do wywróconej cysterny z olejem (kłopot dla wielu służb)! Zarządzono objazd, a tam trafiliśmy samochód przewożący pojazdy oraz innego, któremu urwał się dyszel przyczepy. Musieliśmy wlec się za wszystkimi.

    Trafiłem do ciężko chorego dziadka leżącego pod obrazem Św. Rodziny. Żona cierpi z nim od lat oraz dzieci, które właśnie przybyły! Teraz jestem u babuszki, która tańczyła na weselu i wyrwała sobie przyczep w kolanie. Zrobiłem jej blokadę z Depo-Medrolu (jako reumatolog).

    Ból zalał serce i duszę, ponieważ napłynęła osoba żony, którą dręczyłem wiele lat. Kupiłem jej kwiaty. Kiedyś śmiertelnie upojony leżałem, a ona płakała nade mną. Pomyślałem o współcierpiących z Matką Bożą: matkach narkomanów, żonach pijaków, opiekunach ciężko chorych, poszkodowani w różny sposób, matki chorych dzieci, rodziny ciężko chorych oraz nagle zmarłych!

     O 15:00 popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego, w intencji tego dnia. Ponownie jestem u ciężko chorego dziadka z płaczącą babcią, ponieważ przez 60 lat byli razem! Proszę, aby przekazała swoje cierpienie na ręce Matki Bożej, a ona powiedziała: pan doktor przybył od Boga. Później popłynie moja modlitwa przebłagalna w oczekiwaniu "na sprzedanie" dziadka.

    Wzrok zatrzymywali chorzy, udręczony personel, właśnie szarpiący się z pijakiem po urazie głowy, wwożeni ciężko chorzy, spotykałem też moją babuszkę – wypisaną z oddziału oraz żonę z mężem, który był u mnie z urwanym paliczkiem, a także mojego pacjenta z guzem na szyi.

    Zerwałem gałązkę, a to podwójny cierń...tak mówią z Nieba! Dlatego rano spotkałem słowa o Matce oraz o Męce Zbawiciela. U zabranego dziadka był piękny obraz Mateczki Jezusa z Najświętszym Sercem. Ponowie trafił się daleki wyjazd do babuszki, gdzie będzie piękny obraz św. Rodziny. Do ambulatorium policja przywiozła umęczonych kierowców ww. wypadków.

    Zachodzi słońce, widać Sanktuarium w Starej Błotnicy. To droga "Maryjna": figury, kapliczki, kwiaty i księżyc. Jeszcze zabraliśmy babcię z cierpiącą córką. Koniec cierpienia, kawa zapisuję te przeżycia a zarazem zostałem uchroniony, bo przywieziono wódkę z wesela! Ja spędzałem tę dzień z Matką, nawet wiele razy zatrzymywał wizerunek Matki Bożej z Lewiczyna, gdzie ostatecznego wróciłem do wiary. Pocałowałem Twarz Zbawiciela i już jedziemy do wypadku:

     16-latek bez prawa, uciekał na motocyklu przed policją. Zniszczył obcy motocykl i doznał obrażeń. Pobrano krew, zawiadomiono rodziców, a chłopiec był skołowany i zaskoczony swoją głupotą oraz potęgą nieszczęścia! Koniec dnia, a ja zapomniałem, że ten dzień ofiarowałem Mateczce. Faktycznie skusił mnie alkohol z wesela. Długo trwały puste gadki i śmiechy do północy. Rano poprawka, ta o już niedziela. Miałem ochronę, ponieważ od 22:00 do 8:00 rano nie było nikogo w ambulatorium oraz żadnego wezwania.

                                                                                                                                                                       APeeL

23.10.1998(pt) ZA USUWANYCH ZE SWOICH SIEDZIB...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 23 październik 1998
Odsłon: 25

     Na dyżurze w pogotowiu, po dobrej nocy obudzono o 5:00 na wyjazd. Jeszcze ciemno, a przy cmentarza widać lampkę pod figurą Mateczki. Zabieramy chorego po zawale, popłynie moja modlitwa przebłagalna i wcześniej wyszedłem do przychodni.

     Około 10.00 słodycz Boża zalała serce i duszę, chciałbym, aby to trwało wiecznie! Tego doznania nie opiszesz naszym językiem. Po czasie odkryję że jest to działanie Ducha Świętego, który w takich wypadkach jest „wzmacniającą słodyczą”. Nie mogę wówczas odmówić przyjęcia żadnemu choremu, trwa pokój i wszystko czynię bez pośpiechu.

    Mam aktualnie dodatkowy kłopot, ponieważ muszę pracować w gabinecie kolegi z powodu remontu. Nawet nie wiedziałem, że to cierpienie spotkało mnie w ramach intencji. Nawet wywołało łzy w oczach z powodu delikatności Boga Ojca.

    Kupiłem róże pod krzyż Pana Jezusa! Popłynie moja modlitwa, a w tym czasie przypłynie świat: wszystkie etniczne przeprowadzki, wyrzucanie z mieszkań, w telewizji trafiłem na obraz wyburzenia budynku, jeszcze Kurdowie bez ojczyzny oraz wojny na świecie.

     W drodze na Mszę świętą wieczorną szedłem wolno, odmawiając moją modlitwę z omijaniem ludzi, bo to rozprasza! Wzrok zatrzymywały siedziby ludzkie, remontowane domy, wille oraz chatki. Przypomniała się staruszka z odległej wioski kochająca swoje miejsce. Ja sam poczułem to samo podczas sprzątania klatki schodowej, a to jest moje miejsce na ziemi. 

   Jakże piękny jest każdy dzień mojego życia, może ktoś kiedyś zrobi film, a właściwie serial ukazujący życie równocześnie na tym świecie, a także w Królestwie Bożym, które jest już tutaj w nas. Nie można tego wytłumaczyć i opisać, trzeba to przeżyć samemu…

                                                                                                                                             APeeL

22.10.1998(c) ZA UFAJĄCYCH TWOJEJ OPATRZNOŚCI, OJCZE...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 22 październik 1998
Odsłon: 25

     Zerwały straszące sny, a serce zalało poczucie niebezpieczeństwa! Odmawiając modlitwę "Anioł Pański" wyszedłem ze strachem w ciemność, a nie jestem bojaźliwy! Podczas cofania samochodem zauważyłem napis: "d e a d".

    Żona mówiła, abym uważał na siebie, ponieważ uciekam przed "towarzyszami"! Serce stało się puste, a w myślach:

– zabójstwo Jaroszewiczów (mord na swoim polityku)

– wybuchy i zamachy

– niechęć do świata i ludzi, niszczenia i radość z zabijania i czynionego zła!

     To wszystko jest od Szatana, nawet moje obecne puste serce, nie wspominając o sercach zbrodniarzy! Wzrok zatrzymał wizerunek "Jezu ufam tobie"...napłynęła osoba Jana Pawła II w celi z Ali Agcy. Popłynie pieśń: „Kto się w opiekę odda Panu Swemu, można powiedzieć, że ma obrońcę, Boga!” W tym czasie kapłan zawołał: "Wybaw nas Panie od zła!” Natomiast Pan Jezus stwierdził w Ewangelii, że przybył, aby rzucić ogień na ziemię! Tak została ujawniona perfidia Szatana, który oszukał ludzkość!

    Po świętej Hostii napłynął przedsmak Królestwa Bożego, które już tutaj jest w nas. Łzy zalały oczy, a moje serce zostało odmienione w jednej sekundzie! Przypomniały się słowa Zbawiciela, że: "nie będzie w was życia jeśli nie będziecie spożywali Mojego Ciała!" 

     Ten dzień przekazałem na św. ręce Zbawiciela dziękując kilkakrotnie z powtarzaniem Jego Imienia! Wracałem płacząc nad tym światem! Z drugiej strony, w jednym momencie moje serce zalała radość duchowa, chęć do pracy z pragnieniem pomagania ludziom.

    Wcześniej zacząłem przyjęcia chorych, inaczej narobiłbym im masę kłopotów, ponieważ wielu z nich przybyło z daleka. Popłynie relacja z Sejmu RP, a zainteresuje mnie dyskusja o budowie w Warszawie Świątyni Opatrzności Bożej! Jak wielka to próba dla SLD!

    Życzą szczęścia, a pragną rozłączyć Kościół od Państwa! Chętnie dyskutują o wyprowadzaniu pieniędzy dla naszej wiary. Zarazem otrzymał 500 tys. dolarów od światowych potentatów prowadzenia kasyn! To wyjaśnia pochodzenie ich majątków...przecież nikt z pracy nie dorobi się. Pokaż mi co masz, a powiem ci kim byłaś/eś!

     Wyszedłem wcześniej z pracy z podziękowaniem Bogu Ojcu za pomoc. Miałem pocieszyć żonę, a ktoś podarował mi pęk warzyw! W Królestwie Bożym też znają się na żartach. Na rozpoczynającym się dyżurze w pogotowiu pędziliśmy do zawału, a moje serce zalewała Boża ufność, a właściwie Opatrzność Boża!

     Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego, a oczy zaleją łzy! Zabieramy chorego do szpitala, a po powrocie w ambulatorium trafię na straszliwy bałagan: migrena u historyczki, szereg różnych chorych oraz pijaka przeklinającego, że umiera (z wszytym esperalem). Pędziliśmy na sygnałach, a mało brakowało, abyśmy na skrzyżowaniu zderzyli się z samochodem.

    W oczekiwaniu na przyjęcie chorego odmawiałem moją modlitwę przebłagalną i mówiłem do pacjentek o naszej wierze. Pacjenta wypłukano, uspokoił się i zabraliśmy go do domu. Po powrocie niespodzianka przybył chory psychicznie, a z radia "Maryja" popłynie informacje o cudach Pana Jezusa, który szedł po falach do uczniów ze słowami pocieszenia: „Nie bójcie się Ja jestem"!

    Z bałaganu, który wysypałem z teczki wzrok przykuła książeczka „Jezu, ufam tobie". Z radości mówiłem do dyspozytorki o naszej wierze. Od 20:00 stało się cisza, smakowała kolacja, a w pasztecie będzie wielka pineska, rozległ się trzask, myślałem, że ukruszyłem zęba! Ile jest niespodziewanych niebezpieczeństw. Byłem pierwszy na kolejce i na wyjazd, ale obudzona dopiero o 5:00!

                                                                                                                                              APeeL

21.10.1998(ś) ZA PRZYTŁOCZONYCH KRZYŻEM...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 21 październik 1998
Odsłon: 23

21.10.1998(ś) ZA PRZYTŁOCZONYCH KRZYŻEM...

     Wcześniej udało się uciec z dyżuru do przychodni na piętrze, gdzie pracuję od 8:00, ale zacząłem przyjęcia chorych od 7:00, słusznie, bo nawał będzie trwał do 15:00. Podczas powrotu do domu - za murem cmentarnym - wzrok zatrzymał pochylony krzyż! Natychmiast wiedziałem. że jest to intencja modlitewna tego dnia!

     W domu padłem w fotel i zasnąłem, a czas szybko płynie i już trzeba wyjść na Mszę św.! Nie docierały czytania, ponieważ przysypiałem także stojąc, a wówczas "gibam się” w sekundowych snach! Eucharystia zalała duszę i usta...słodyczą, której nie można wypowiedzieć. Zjednany z duchowym Ciałem Pana Jezusa wracałem do domu „noga za nogą”, omijając ludzi, a szczególnie "towarzyszy od towarzyszenia", ponieważ dalej jestem „wrogiem ludu”.

     Zimno i nieprzyjemnie, a dzisiaj mam ścisły post w intencji pokoju na świecie, tak jak w piątek! Wróciła drętwota z powodu zmęczenia, a zarazem przepłyną obarczeni: bezdomnością, chorobami, zgonami kogoś bliskiego, bankructwem i starością, utratą urody, nałogami...te cierpienie są nieskończone. Napłynęły udręczone narody: Kurdowie, b. Jugosławia, naród rosyjski, Uganda, ofiary zapalonej ropy w Nigerii (700 osób spalonych i wiele straszliwie poparzonych). 

    Kupiłem zalecany z Nieba: "Poemat Boga-Człowieka", gdzie jest między innymi wizja Męki Zbawiciela.  W smutku skończyłem moją modlitwę przebłagalną i kręciłem się na „wpółżywy”. Przed snem przejrzałem prasę, gdzie na każdej stronie były informacje o przytłoczonych krzyżem!

     Żona przekazała, że oglądała dramat psychologiczny: "Co to za życie"? Młody człowiek, mąż i ojciec dzieci stracił sprawność po uszkodzenia mózgu w wypadku. To udręka dla niego i całej rodziny, a właśnie w mojej klatce jest taka sytuacja Podziękowałem Panu za ten dzień i przeprosiłem...

                                                                                                                                                                    APeeL

20.10.1998(w) ZA ODDANYCH SOBIE...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 20 październik 1998
Odsłon: 32

    Tuż po przebudzeniu napłynęła bliskość Boga Ojca i jego nieskończona miłość! Moje serce zalał smutek z powodu grzecznego życia, w tym "grzecznych myśli". Łzy zalały oczy, a z serca wyrwało się wołanie: "Tato! Tatusiu! Wiem jak trudno jest osiągnąć świętość!" Napłynął obraz grzesznych kapłanów! Jak wielki to ból dla Ojca Najświętszego. Podziękowałem za uzyskaną pomoc, ponieważ musiałbym jechać do kontrolującej zwolnienia, ale otrzymała natchnienie i zadzwoniła, aby napisać wyjaśnienie!

     Na ten moment Pan powiedział do Vassuli Ryden (Prawdziwe życie w Bogu...zapis z 13 czerwca 1996 roku), a to do mnie: "Pamiętaj! Ja jestem twoim schronieniem. Uczyń sobie mieszkanie w Moim Najświętszym Sercu. Nigdy się ode Mnie nie odłączaj".

    Wyszedłem w ciemność i deszcz, a serce zalewała radość i ufność Boża, ale kościół był zamknięty. Przekazałem prośbę do czekających ze mną, aby ofiarowywali swoje cierpienia Matce Najświętszej. Nagle zapalone światło, a to sprawiło poczucie powrotu świętych do Królestwa Bożego! 

     Popłynie pieśń:  "kto się w opiekę odda Panu Swemu", a w tym czasie dwa razy wzrok zatrzymał wizerunek Ducha Świętego. Natomiast Zbawiciel będzie mówił o Paruzji czyli swoim ponownym przyjściu w chwale i rozdzieleniu owiec! Po świętej Hostii wołałem tylko: "Jezu"...powtarzając imię Zbawiciela!

    Z radością zacząłem pracę o 7:30, było tylko kilka kart, ale później nastąpi nawał pacjentów i to proszących o lewe zwolnienia, obdukcję, która nie miała żadnej związku z jakąś sprawą, przybył też obcy, reperujący gaz z prośbą o recepty dla mamy.

    Uciekłem na wizytę lekarska ze wstąpieniem do apteki, gdzie wydawali moje nieaktualne recepty! Po pewnym czasie Rodowicz będzie śpiewała: "szukam kogoś, kogoś na stałe, na długą drogę, na życie całe"! Popłakałem się i wołałem do Boga powtarzając: "Tato! Tato!" Ta sama melodia przywitała mnie u pacjentki na wizycie z przychodni, ciężko chorej, bliskiej śmierci...otoczonej świętymi wizerunkami.

     Na początku dyżuru w pogotowie trafił się wyjazd, ale dla mnie to łaska, bo napłynęła bliskość Boga Ojca z odmówieniem koronki do Miłosierdzia Bożego! Trafiłem do ciężko chorego staruszka 92 lata, którego zabraliśmy z płaczem rodziny. To nędzna chatka, Mateczka Najświętsza z sercem, 2 drewniane łóżka, które mają od początku małżeństwa.

     Przypomniał się św. Jan Kanty, który rozdał niemal wszystko, co posiadał – od znoszonego odzienia i butów po własny płaszcz – kierując się zasadą, że „dopóki masz, czym się dzielić, nie jesteś ubogi”. Także my na początku małżeństwa nic nie mieliśmy.

    Znowu trafiła się babuszka z córką, musimy razem jechać do szpitala. Ponownie popłynie moja modlitwa, a w ciemności będziemy przejeżdżali obok cmentarza z figurą Matki Zbawiciela. Wolałem w intencji tego dnia dziękując za wszystko, a w tym czasie napływali oddani sobie, także w małżeństwach. Na szczycie różnych powiązań jest oddanie siebie Bogu Ojcu!  Ponownie napłynęła obecność Boga Ojca oraz kapłanów...w ramach intencji oddanych sobie.

    Dobry jest Pan, mój Bóg, Tata Najświętszy.  Ból zalał serce, ponieważ przepłynęły obrazy z Ugandy, gdzie trwa straszliwy głód. Nie wystarcza pomoc Czerwonego Krzyża i ludzi dobrej woli. Jakże powinniśmy służyć sobie, a tu sprawa zabójcy księdza Jerzego Popiełuszki. Z radia popłynie audycja o szukających szczęścia i wybranego lub wybranki. Ktoś dzwonił do radia negując teorię ewolucji!

      Jakże sam chciałbym mówić o moich łaskach.  W ciemności skończyłem modlitwę, przeprosiłem Boga Ojca, ale po godzinie zerwano do porodu. Pasowała już cz. radosna różańca pod niebem w gwiazdach jak w Wigilię! To znak od Pana – bliskość Nieba! Po powrocie do ambulatorium załatwiłem ciężki napad kolki nerkowej, który wymagał morfiny. Do rana był spokój...                                                                                                                                                                             APeeL

  1. 19.10.1998(p) ZA TYCH, KTÓRZY SĄ WDZIĘCZNI ZA OTRZYMANE ŁASKI...
  2. 18.10.1998(n) ZA PODŁYCH…
  3. 17.10.1998(s) ZA POTRZEBUJĄCYCH WSPARCIA…
  4. 16.10.1998(pt) ZA UCIEKAJĄCYCH SIĘ DO MATKI SYNA TWEGO, OJCZE...
  5. 15.10.1998(c) ZA SZKODZĄCYCH SOBIE...
  6. 14.10.1998(s) ZA MOICH NAUCZYCIELI ICH DUSZE...   
  7. 13.10.1998(w) ZA PRAGNĄCYCH CZYSTOŚCI...
  8. 12.10.1998(n) ZA ZASKOCZONYCH I DUSZE TAKICH…
  9. 11.10.1998 (n) ZA TRĘDOWATYCH…
  10. 10.10.1998(s) ZA PEŁNYCH UFNOŚCI W POMOC BOŻĄ...

Strona 1930 z 2552

  • 1925
  • 1926
  • 1927
  • 1928
  • 1929
  • 1930
  • 1931
  • 1932
  • 1933
  • 1934

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 305

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?