Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

30.10.1997(c) ZA ŻYJĄCYCH W PUSTCE NIEWIARY…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 30 październik 1997
Odsłon: 4

     Dla odmiany, w śnie („w moim życiu nocnym”) byłem na jakimś spotkaniu towarzyskim, gdzie zaczepnie żartowaliśmy, a ja na wszystko odpowiadałem wywołując śmiech. Pomogłem też prowadzić wózek z dzieciątkiem, które wypadło i zraniło się! Prawdę mówiąc takim jestem w ciele, ponieważ lubię humor sytuacyjny. Np. w dusznej windzie z kilkoma osobami powiedziałem, że będę musiał wyskoczyć! 

     W pragnieniu wyjazdu na śniadanie (po ścisłym poście w piątek) z odwiezieniem syna do autobusu...trafił się wyjazd, ale załatwił kolega. Przed chwilką rozmawialiśmy o nowej Konstytucji w której będzie odwołanie się do Boga i do innych wartości. 

     Tak zdążyłem na Mszę świętą o 7:30! Popłynie „Anioł Pański” oraz różaniec Pana Jezusa...podziękuję za pokój w nocy. Popłyną piękne czytania…

1. Św. Pawła o naszej miłości do Pana Jezusa (Rz 8, 31b-39): „Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? (…) Któż może wydać wyrok potępienia? (…) Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz?” Taka jest prawda, bo dla nas śmierć nic nie oznacza, a męczeńska jest łaską Chrystusa.

2. Psalmista wołał (Ps 109,21-22.26-27.30-31):
„Dopomóż mi, Panie, mój Boże, ocal mnie w swej łaskawości.
Aby poznali, że to Twoja ręka, żeś Ty, o Panie, tego dokonał”.

3. Pana Jezusa w Ewangelii (Łk 13,31-35) ostrzegali faryzeusze...
- Wyjdź i uchodź stąd, bo Herod chce Cię zabić.
- Idźcie i powiedzcie temu lisowi: Oto wyrzucam złe duchy i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, a trzeciego dnia będę u kresu...odpowiedział Zbawiciel.

     Święta Hostia złamała się na pół, a to "my" ze Zbawicielem. Popłakałem się i nie mogłem wyjść z kościoła. Serce i duszę zalewała słodycz duchowa sięgająca także ust! Nie wypowiesz tego, a to będzie trwała do 9:00!

    Poprosiłem Boga Ojca o przyjęcie tego dnia. Na 33 godziny - wypiłem tylko kawę. Zły przeszkadzał w spożyciu śniadaniu. To jest typowe po poście! W przychodni trafiłem na dużą ilość chorych, nawał, bałagan, bieganie, wszystko starałem się załatwić, pomóc, doradzić! Ludzie mają różne sprawy: od przeziębienia w ciąży poprzez starania się o rentę, powtórki leków, uciążliwe schorzenia , takie jak choroba zwyrodnieniowa i już 14:30!

      Tę udrękę zakończyła wizyta domowa i to w zakonie z piękną figurą Matki Bożej. Starsza siostra miała napad częstoskurczu, a wówczas serce bije 200 razy na minutę. Po jej skierowaniu do szpitala pojechałem z chryzantemami pod krzyż Pana Jezusa! Nie piłem nic od 45 godzin. Pięknie, ale złamałem się kupieniem piwa. Miałem wiele ostrzeżeń…
- w zakonie "patrzył" Pan Jezus w Ogrójcu i święty Józef
- teraz Pan Jezus w koronie cierniowej
- porcelanowa figurka Pana padającego pod krzyżem (prośba o czystość).

     Napłynął też obraz Szatana, a podczas zakupu spotykałem masę pijanych, przepłynęły ofiary alkoholizmu z mojej rodziny. To to bój, śmiertelny ból! Przepłynął świat żyjących w pustce niewiary! Wołałem za dzieciątka adoptowana.

    W telewizji będzie relacja o młodocianych mordercach (zabijali dla zakładu) oraz o przestępcach gospodarczych w rządzie (Sekuła, Gawronik), dilerach narkotyków, różnych nałogowców, VIP-ów i typów spod ciemnej gwiazdy.

     Dopiero rano ujrzę żyjących bez sensu, dla kotka i pieska, króliczka (córka), dla pracy, zdrowia i partii (Sierakowska), pragnących sukcesu. Przepłynie wieczór pokazujący życie telewizyjne. Przeprosiłem Pana jeszcze raz rano!

                                                                                                                                APeeL

29.10.1997(ś) ZA TYCH, KTÓRZY UTRACILI SWÓJ DOBYTEK…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 29 październik 1997
Odsłon: 4

      W śnie spotkałem duszę ojca ziemskiego z różnymi formami bałaganu. Po przebudzeniu pocałowałem Twarz Pana Jezusa z Całunu, który towarzyszył mi w nocy. Podczas przejazdu do kościoła miałem serce puste, nie docierały czytania i to piękne, gdzie padną słowa…

1. Św. Pawła (Rz 8,26-30): „Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra (…) przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna (...) Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał (…)”.

2. Psalmista zawołał (Ps 13,4-6): „Ja zaufałem Twemu miłosierdziu”...

3. Pan Jezus powie w Ewangelii (Łk 13,22-30), że: wielu, będzie chciało wejść do Królestwa Bożego, a nie będą mogli. „Wówczas stojąc na dworze, zaczną kołatać do drzwi i wołać: Panie, otwórz nam! lecz On wam odpowie: Nie wiem, skąd jesteście”.

    Ja jestem świadomy życia wiecznego w Królestwie Bożym, istnieniu Boga Ojca i tego, że naszym ostatecznym miejscem w kosmosie jest Dom Prawdziwy, którego namiastką jest Kościół święty, gdzie na czas naszego zesłania jest rozdawany Chleb Życia. Uwierz mi, bo to prawda dotycząca naszych prawdziwych ciała czyli dusz!

     Mimo tych słów, moje serce było puste, a weź teraz pod uwagę ludzi niewierzących! Wielu wychodzi z Mszy świętej z poczuciem marnowania czasu. To jest działanie Przeciwnika Boga, którego natchnienia nie potrafię odczytać, a wszystko poznajemy po owocach!

     Tak teraz Bestia działa na mnie...zdziwisz się, ale nie ma zabronionego wstępu do świątyni! Ucieka od nas dopiero po zjednaniu z Duchowym Ciałem Pana Jezusa (w Eucharystii). Ja właśnie stoję pod wielkim obrazem Pana Jezusa z Najświętszym Sercem w koronie! Padną Jego Słowa o "kielichu Krwi Mojej".

     Nagle nastąpiła wielka przemiana w moim sercu i duszy...podczas podchodzenia z płaczem do Eucharystii. Pojawiła się bliskość Zbawiciela z moim krzykiem: "Jezu! Jezu! Tak wielu woła do Ciebie, jakże cierpisz, gdy doznajesz urazu od najbliższych...zawołanych i wybranych”. Święta Hostia sprawiła zalanie serce pokojem i słodyczą. Nie można tego przekazać, ponieważ nie ma takich doznań w ciele fizycznym. Wówczas nie chce się wyjść z Domu Pana!  

     Rozpocząłem pracę w przychodni, a serce i duszę nadal okresowo zalewała słodycz Boża. Wszystkim pomagałem, dawałem czego pragną, pisałem wszystko na maszynie i pocieszałem. To trwało aż do dyżuru w pogotowi, nawet wcześniej zwolniłem kolegę!

     W  odczycie intencji modlitewnej pomocny był sen z wieloma formami bałaganu, gdzie mój pokój był pusty, a łóżko wyniesione. Ponownie napłynęła słodycz duchowa i to wzmacniająca. Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego i ukoi sen.

     Zabrałem pacjenta do szpitala, którego samochód został zniszczony. Popłynie cała moja modlitwa przebłagalna, a w tym czasie obrazy: powodzian, dom w który uderzył TIR, okradzionych, spalonych, ofiary giełdy, to jest nieskończone.

     Jakby w ramach tej intencji zgubiłem krzyżyk, który na swojej piersi ma moja obecna opiekunka święta Siostra Faustyna! Biegałem i szukałem wszędzie. Na chwilkę znalazł się większy, zdjęty ze ściany mojego gabinetu przez malarzy. Ja zawiesiłem go na początku mojej pracy! Myślałem, że Pan dał mi większy, ale to była tylko mała próba, ponieważ w końcu znalazłem mój na podłodze gabinetu lekarskiego!

      Czas szybko płynie, odmówiłem moje modlitwy, zawołałem za dzieciątka adoptowane, a Pan sprawił, że jeszcze jedna noc w pogotowiu będzie spokojna...zerwano tylko do ambulatorium!                                                                                                                                                                                                                                                        APeeL

15.10.1997(ś) ZA TYCH, KTÓRZY NIE CHCĄ PANOWANIA PANA JEZUSA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 15 październik 1997
Odsłon: 657

    W śnie znalazłem się na wysokiej Górze...tak jak Pan Jezus w kuszeniu przez Szatana. W dole widziałem miasto i bałem się upadku z wysokości. Wyjechałem na Mszę świętą poranną, a po drodze ujrzałem światełko policji; "czuwajcie". Później padną słowa o grzeszących w myślach.

    Poprosiłem Matkę Najświętszą o ochronę, a w kościele odczułem, że do Pana należy tylko garstka wiernych. Serce zalała radość ze spotkania z Panem Jezusem...Msza Św. jest niewyobrażalnym darem Boga Ojca. Popłakałem się po Eucharystii...

 W przychodni była niespodzianka, ponieważ nie było żadnego chorego, a skończyłem udręczony i wracałem z płaczem o 16:00! Ja wiem, że jest to efekt działania Szatana, który wielu zaleca, aby przyjść na koniec i nie czekać.

   Taki fałsz trwał wszędzie. Wcześniej widziałem to u bolszewików, którzy sami siebie wybierali i odznaczali. Teraz dają podwyżki dla UOP-u oraz służby więziennej, a nie mają grosza dla kolegów anestezjologów...taki nic nie ma, bo wdzięczny pacjent idzie do prowadzącego lub do ordynatora.

    W samochodzie pocałowałem Twarz Zbawiciela, a "Prawdziwe życie w Bogu" utworzyło się na bólu Najświętszego Serca Pana Jezusa. Moje zalewał podobny ból, a także smutek, ponieważ zdrada i brak wiary coraz bardziej szerzy się w naszym Kościele.

    Teraz radują kwiaty pod omijanym krzyżem oraz zbieranie winogron, które wymagają przecinki, wiele jest uschłych, które trzeba spalić. W tym czasie popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego. Dopiero teraz przypomniały się Słowa z Ewangelii i napłynął tygodnik "NIE" Jerzego Urbana. Spotkałem też oficera politycznego z jednostki, gdzie pracowałem. To nie było przypadkowe...

 Przepływa fałsz poprzednich władców mojej ojczyzny, a teraz trwa podenerwowania nowym premierem. Matka Najświętsza pomaga mojej ojczyźnie, rolnicy zatrzymują transporty ze zbożem z Zachodu. Czas szaleje, bo jest już 21:00.

 Odmówiłem modlitwy za dzieciątka adoptowane, teraz wołam za zdradliwych i niewiernych. Podczas kończenia mojej modlitwy napłynęło obraz pogromu w Kielcach, który miał wskazać na Polaków nienawidzących Żydów!

   Tak postępowali, postępują  i tak będą postępowali bolszewicy...do końca świata. To formacja szatańska, trudna do nawrócenia i pokonania (nie chciano wpuścić Jana Pawła II)...

   W tej intencji pasuje odstępstwo abp Marcel'a Lefebvre, ale w jego książce; "Oni Jego zdetronizowali"...pisze to, co zauważyłem - nie chciano powołać Pana Jezusa na Króla Polski!

   Proboszcz miał wytyczne, wyraźnie to widziałem: nawet zapytał jak mamy go powołać? Nie ma już miejsca dla Pana, gdy po soborze watykańskim drugim hierarchowie walczyli z zaciekłością, ale o detronizację Chrystusa Króla.

   Ten sobór jakby zapraszał do ekumenizmu, do spółki z Lutrem, Mahometem i Buddą. Wskazał też na Jana Pawła II w Asyżu...z przedstawicielami wszystkich religii. Ja też to widziałem...pokój pokojem, ale jaki ekumenizm z odstępcami wszelkiej maści i wiarami w bogów wymyślonych.

   Wskazał też na tolerancję stosunku do innych religii niedających zbawienia można powiedzieć, że wprost zaprasza się muzułmanów do modlenia się na naszych ulicach i budowania meczetów oraz minaretów obok naszych kościołów.

   Jest to wynik posoborowego ekumenizmu (art. Sławomira Cenckiewicza), który kończy się zdaniem, że nasz Pan Jezus Chrystus powinien panować już teraz, a nie tylko na końcu świata jak chcieliby liberałowie...

                                                                                                                       APeeL

 

14.10.1997(w) ZA ZDEGENEROWANYCH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 14 październik 1997
Odsłon: 649

    Tuż po północy - na dyżurze w pogotowiu - pojechaliśmy do piątego porodu w odległej wiosce. Młoda kobieta opowiadała o swojej wsi pełnej złodziei, nawet broń można kupić...ludzie są terroryzowani przez garstkę zwyrodnialców.

    Właśnie widziała 50-latka na rowerze z workiem kradzionych gęsi. Kiedyś sam byłem świadkiem tego, ale z jedną potrzebną do uczty przy ognisku na wyspie. W tym czasie właścicielka chodziła i szukała jej. Ona już nie żyje, ale jej głos wciąż brzmi w mojej duszy.

   Zacząłem moją godzinną modlitwę, przepłynął cały świat, bliżej wojna bratobójcza w b. Jugosławii...przypomniał się też pr. telewizyjny o poszukiwaniu zaginionych. Na ten moment z radia karetki popłynie informacja o 14-latku, który przy swojej babci zamordował inną.

   Pan dał sen do rana, dzisiaj mam wolny dzień i już jestem na Mszy Świętej o 7.30. Zdziwiony słucham czytania (Rz 1, 16-25); "gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelkie bezkarność i nieprawości /../ wydał ich Bóg przez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał". 

   Kręciłem tylko głową i popłakałem się z powodu mojego nędznego życia, pełnego niegodziwości; pokera, pijaństwa, i męczenia żony. To diabelski krzyż. Eucharystia pękła na pół, "My"...Pan Jezus jest ze mną, w moim cierpieniu (nie wiem jeszcze jakim).Natomiast w Ew (Łk11, 37-41) Zbawiciel mówił o fałszywych faryzeuszach; "wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości". 

    Po Eucharystii pozostałem w ciszy kościoła i serca. Jakże piękny jest każdy dzień mojego życia. Dopiero w Świetle Bożym ujrzałem moją degenerację. W domu trafiłem na smutną żonę, bo ktoś ukręcił kłódkę w suszarni. Dodatkowo w telewizji pokazują napastowaną służącą, a na innym programie kobieta przebija włócznią mężczyznę.

    Pokazano też przywódcę Korei Północnej, który odziedziczył Korę Północną..."Drogi Przywódca w Krainie Czarów". Szatan ma nieskończone pomysły...oto abp M. Lefebre...Roger Moon. Cała prasa pisze o aferach. Oto rząd, który ma jeszcze 3 dni kupuje rakiety od Izraela. Ponadto pokazują nielegalną wytwórnię materiałów wybuchowych oraz płacz kolegów anestezjologów zarabiających 700-900zł (przy średniej krajowej 1100-1300 zł.) i reklamę zbrodniarza: "Ginekolog wszystko. Całodobowo".

 

     Płyną straszliwe obrazy powodzi przy tragedii ludzi i bezradności władzy. Obiecanych domów nie wybudowali, ale kupili rakiety. Jeszcze "Dziennik" Kisielewskiego, gdzie wymienił nazwiska niemiłych typów, a sam? Natomiast w książce "Cesarz" padną słowa, że; degeneracja dotyczy małych i dużych, wierzących i ateistów...

    Pan Jezus w tomie VIII "Prawdziwego życia w Bogu" stwierdził (13 IX 1989); "serca waszych mądrych są w domu żałoby /../ zepsucie zaślepia ich, pozostawiając miejsce na dyskusje /../ ta plaga przeniknęła do Mojego Kościoła /../ wielu Moich pasterzy przypomina kruki /../ W mojej obecności odrzucają Moje Tajemnice. Ci Kainowie żywi są dla grzechu."

    Na dwóch spacerach wołałem w moich modlitwach i trzy razy odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego. Na koniec spotkałem jeszcze oficera politycznego z jednostki wojskowej, gdzie pracowałem, zwracały też uwagę składowiska drzew wyrwanych z korzeniami. Tak kończy się los ludzi zdegenerowanych...

    Kończę zapis tej intencji, a wzrok przykuwają tytuły prasowe; "Z siekiera na kabel", "Kradła dla zdrowia". "Szkoła strachu. Nieletni terroryści w podstawówce". "Bandyci grozili bronią nawet trójce dzieci" oraz obraz krzyża w błocie, źródełko święte zalane olejem i specjalnie zniszczone pomniki na cmentarzu...

                                                                                                                                APeeL

 

 

13.10.1997(p) ZA DAJĄCYCH ŚWIADECTWA WIARY w NASZEJ CODZIENNOŚCI…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 13 październik 1997
Odsłon: 6

        Dzisiaj czeka mnie dyżur w pogotowiu, stąd Msza św. poranna. Padną słowa czytań...

1.  Św. Paweł powie (Rz 1,1-7), że jako „sługa Chrystusa Jezusa, z powołania apostoł, jest przeznaczony do głoszenia Ewangelii Bożej (…) Wśród nich jesteście i wy powołani przez Jezusa Chrystusa”. Pomyślałem, że ten dzień będzie „za za dających świadectwo wiary” i tak się stanie, gdy naszemu palaczowi z przychodni mówiłem o Bogu...nawet otworzyłem mu „Prawdziwe Życie w Bogu", gdzie padły słowa, ale do mnie (z 9 kwietnia 1996 roku): "Ty zaś kontynuuj dawanie świadectwa Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu świadectw”.

2.  Psalmista zawołał (Ps 98,1-4): „Pan Bóg okazał ludom swe zbawienie (…) Śpiewajcie Panu pieśń nową, albowiem uczynił cuda. (…) Wołaj z radości na cześć Pana, cała ziemio, cieszcie się, weselcie i grajcie".

3. W Ewangelii (Łk 11,29-32) Pan Jezus wypowiedział zarzut: „To plemię jest plemieniem przewrotnym. żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany (…)”.

       W pracy zesłabłem i w fotelu lekarskim zasnąłem w oczekiwaniu na obiad (stołówka w pracy). Później wróciło pragnienie wołań do Boga Ojca! Tak trafiłem na dyżur w pogotowiu z wizerunkiem świętego Michała Archanioła, to nie był przypadek, ponieważ zaczęło się:
- sanitariusz poprosił o zbadanie
- staruszka przybyła z kłuciem w sercu (często są to naderwane przyczepy mięśni piersiowych)
- wyjazd do potrąconej kobiety przed kościołem
- niepełnosprawne dziecko (16 lat) krzyczące bez powodu
- babcia z lekami, która źle się czuła
- facet miał złe poczucie, ale jest już dobrze
- angina i przeziębienie…
- jeszcze wizyta u pacjentki z mojego rejonu lekarskiego...

      Zamieszanie trwało ok. 4 godzin, a nikt nie potrzebował interwencji lekarza pogotowia. W tym czasie kolega dyżurny wypoczywał. Zarazem popłynie piosenka o zgodności serc, a dla mnie oznaczało to połączenie z Sercem Boga Ojca.

     Nastała cisza przez szereg godzin, była tylko jedna chora z nerwicą! W ręku znajdzie się „Rycerz Niepokalanej” (75 lat wydawania)...o. Maksymilian Maria Kolbe rozumiał, że nie można wygrać bez mediów, a ja wiem, że ateizm opanował wszystko (mass media)! Natomiast z VI t. „Prawdziwego życia w Bogu” str. 47 popłynął słowa: "Szczerość podoba się Ojcu!" Jak przekazać ci słodycz Bożą zalewającą moje serce?!

     Z pliku gazet wyciąga się „Kobieta i Styl” XI 1996, która otworzyła się na tytule: „Serce za serce”, a ręku miałem też koronkę ku czci Ducha Św. oraz kantyk Emanuela chwalący Pana Jezusa....

                                                                                                                                              APeeL

  1. 12.10.1997(n) ZA TYCH W KTÓRYCH SERCACH NIE MA TWOJEJ MIŁOŚCI, OJCZE
  2. 11.10.1997(s) ZA POTRZEBUJĄCYCH OCKNIĘCIA
  3. 10.10.1997(pt) ZA TYCH, KTÓRZY WZYWAJĄ RATUNKU PANA JEZUSA
  4. 09.10.1997(c) ZA NADUŻYWAJĄCYCH ŁASK
  5. 08.10.1997(ś) ZA TYCH, KTÓRZY NIE ZNAJĄ CIEBIE, TATO
  6. 07.10.1997(w) ZA TYCH, KTÓRZY NIE DZIELĄ SIĘ DOBRAMI
  7. 06.10.1997(p) ZA POKAJANYCH
  8. 04.10.1997(s) ZA SZUKAJĄCYCH RATUNKU
  9. 03.10.1997(pt) ZA TYCH, KTÓRZY ZWĄTPILI W SENS SWOJEGO ŻYCIA...
  10. 03.10.1997(pt) ZA TYCH, KTÓRZY ZWĄTPILI W SENS SWOJEGO ŻYCIA...

Strona 1930 z 2464

  • 1925
  • 1926
  • 1927
  • 1928
  • 1929
  • 1930
  • 1931
  • 1932
  • 1933
  • 1934

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 706

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?