Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

26.11.1998(c) ZA BLISKICH TWEMU NAJŚWIĘTSZEMU SERCU, BOŻE OJCZE…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 26 listopad 1998
Odsłon: 14

      Po przebudzeniu w nocy serce zalał smutek z powodu nędzy tego życia oraz jego kruchości, co wyjaśniła wczorajsza intencja: za ofiary nieuwagi. Podziękowałem za ochronę i nie mogłem się nadziwić, bo strasznie uderzenie w szlaban tylko zadrapało maskę samochodu. Padłem na kolana wołając: "Ojcze! Tato! To wszystko co posiadam oddaję Ci, ja tutaj nic nie mam!”  

     Tuż po wstaniu Szatan podsunął natchnienie w mojej osobie, że „dzisiaj odpuszczę Mszę św.!” Zerwałem się, ucałowałem Twarz Zbawiciela i po wejściu do kościoła o 6:30 popłakałem się przy słowach kapłana, płynących wprost z mojego serca: „Ojcze! Za moje życie należała się śmierć, a tu tyle Twoich łask! Jak nieskończona jest Twoja Dobroć, Ojcze Najświętszy.”

      W czytaniu padną słowa...

1. Z Apokalipsy (Ap 18) o boju duchowym nad nami, zarazem zdziwienie tym, że będzie tam mowa o Eucharystii („Uczcie Baranka”).

2. Psalmista zawołał (Ps 100,1-2.3.4-5): „Błogosławieni wezwani na ucztę (…) Wykrzykujcie na cześć Pana wszystkie ziemie, (…) On sam nas stworzył, jesteśmy Jego własnością, (…).”

3. Pan Jezus w Ewangelii (Łk 21,20-28) zapowiedział upadek Jerozolimy, a właśnie wtedy „ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą.”

     Popłakałem się z dziękczynieniem i prośbą, aby Ojciec Najświętszy przyjął te dwa dni dyżurów z równoczesną pracą w przychodni zakończoną przyjęciami w wolną sobotę. W śnie do przodu trwał nawał chorych z wchodzeniem trzech naraz, co sprawdziło się...dobrze, że przyszedłem wcześniej.

     Dużo pacjentów było nasłanych przez demona: obca babcia po leki, chora na "raka w płucu" z nerwicą na kilometr, zwyrodnienie bioder, liczne powtórki leków, chora na zatoki, ma kartę u laryngologa, ale wstąpiła, ot tak. Jeszcze chora słabnąca z dyskopatią. Ponadto nękały telefony, nawet pojawił się przedstawiciel firmy farmaceutycznej! Kolega wcześniej uciekł, a ja wołałem: "Panie! Zmiłuj się nade mną"!

     Na początek dyżuru w pogotowiu (od 15.00) trafiłem do Państwowego Domu Pomocy Społecznej dla dzieci ciężko upośledzonych. Uśmiechały się i odpowiadały, a zdeformowane całe dnie leżały. Jakże moje serce było im bliskie...nawet mieli zdjęcie czwórki, która była u Jana Pawła II.

     Po powrocie do bazy trafiłem na błogosławieństwo przez Jana Pawła II, a w tym czasie z radia Radom będą śpiewali klerycy o dziękczynieniu…za łaskę wiary i miłość. Przesunie się cały świat oddanych Ojcu Najświętszemu, a z „Prawdziwego życia w Bogu” padną słowa dziękczynienia Vassuli Ryden. Bóg Ojciec powiedział do niej: „moje dziecko”.

     Na ten czas zdarzył się straszny wypadek i to przy „moim” krzyżu Zbawiciela. Pędziliśmy dwoma karetkami. Później trafię na daleki wyjazd z szukaniem drogi do dziadka w polach. Popłynęła prawie cała moja modlitwa z koronką do Miłosierdzia Bożego...w intencji tego dnia. Szatan podsunął pragnienie picia wódki, ale przypomniała się moja prośba, aby Bóg Ojciec był ze mną w tym czasie.

      Ponadto stacja drogi krzyżowej: "Pan Jezus przybijany do krzyża”. Tak czynimy naszymi zachciankami, taka jest nasza nędza. Jak wielki ból sprawiamy Najświętszemu Sercu Ojca Prawdziwego. Z włączonego radia popłynie reportaż o morderstwach Ukraińców z Niemcami na Żydach.

      Ostatnia chora sprawiła pocieszenie, ponieważ  nad nią był wielki obraz Matki Bożej Szkaplerznej. Podziękowałem za ten dzień na kolanach i przeprosiłem za moje słabości...

                                                                                                                                                                            APeeL

25.11.1998(ś) ZA OFIARY NIEUWAGI…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 25 listopad 1998
Odsłon: 18

   Rano miałem próbę pójścia za ciałem czy za duszą pragnącą zjednania z Duchowym Ciałem Pana Jezusa (Chlebem Życia)! Wybrałem Mszę św. śpiewając: „Nie jestem stąd! Nie jestem stąd!” z dodaniem: „Jezu! Jezu! Jak trudno jest zostać Twoim uczniem! Tato! Tato! Dotknij mnie”...powtarzając to trzy razy.

    Po Eucharystii, zjednany z Panem Jezusem nie mogłem wyjść z kościoła, a w tym czasie płynęła łagodna muzyka organowa. Nie wypowiesz tego naszym językiem, bo jest to Boża Miłość w sercu. W tym stanie pomagam ludziom, staram się. Facet przyniósł pojemnik jajek, a ja dałem mu kawę.

    Podczas przejazdu pod krzyż spotkałem policję, zrobiłem kółko, ale źle skręciłem uderzając w prowizoryczny szlaban, wszystko rozbite, a jak mam maleńkie wgięci maski. Mogłam zbić lampę lub szybę. Przypomniała się chora, której syn rozbił „Poloneza”. Przepłynie cały świat katastrof, śmierć w windzie, pożar, wybuch gazu, atak rekina na 9-latka (znaleziono tylko pół ciała), pacjentce podczas operacji zostawiono chustę w brzuchu. Spotkałem kolegę chirurga, który w przychodni złamał sobie rękę. Myśliwy zabił kogoś ze strachu.

      W końcu dnia z „Poematu Boga- Człowieka” padną słowa: "Największa nieuwagą jest pustka duchowa, ateizm i wrogość. Nie widzisz wówczas pełni znaków czasu!” Pełen zadziwienia ochroną, w środku nocy oddałem wszystko, co moje Bogu Ojcu Najświętszemu, ale najważniejsze jest oddanie woli własnej z przyjęciem słowa z Modlitwy Pańskiej: „bądź Wola Twoja”, a to moja łaska.

                                                                                                                                                                       APeeL

24.11.1998(w) ZA ZWIEDZIONYCH, KTÓRZY PRZEJRZELI…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 24 listopad 1998
Odsłon: 18

    Ciężki człowiek, ledwie zwlokłem się z kanapy i już biegnę z niepokojem do przychodni, bo oprócz przyjęć mam kłopot z władza ludową. Zmienia się system działania służby zdrowia i przy okazji mogą pozbyć się człowieka z pracy. Masz normalną umowę, nad sobą kierownictwo, a tu sztuczka, bo musisz składać nową ofertę pracy. Sam zobacz. Nie pasuję, bo wydaję dużo zwolnień lekarskich, ale nie wiedza, że pracuję za dwóch w przychodni, wzywają mnie dodatkowo na wyjazdy pogotowiem oraz do oddziału wewnętrznego, którego ordynator robi sobie przerwę od 11.00- 13.00.

    Wszystko opisałem w ofercie, ale nie zgodzili się. Później dowiedziałem się, że to dotyczy pracujących prywatnie. Zmarnowałem czas i nerwy...zobacz sztuczki Szatana. Zmarnowałem na to 10 godzin. Nie było dużo ludzi, ale napływali do 14.00! Wracałem w wielkim smutku, a w tym czasie w „Super expressie” będzie wzmianka o „okiwanych”.

     Padłem w sen do do Mszy św. o 17.00. Nie docierały czytania, ale z Ewangelii zatrzymały uwagę słowa ostrzeżenia przez Pana Jezusa, aby nie dać się „z w i e ś ć”. Tak odczytałem intencję z ofiarowaniem ww. cierpienia w intencji tych braci i sióstr z jednoczesnym przekazaniem Mszy św. z Eucharystią.

     Ogarnij cały świat zwiedzionych, którzy po czasie przejrzeli. Z brzegu wymienię tylko sekty, inne wiary, także chrześcijańskie oderwane od następcy św. Piotra. Dalej mamy najgroźniejszą broń Mefistofelesa czyli: władzę, posiadanie i wszelkie przyjemności.

                                                                                                                                                                    APeeL

23.11.1998(p) ZA ODRZUCONYCH…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 23 listopad 1998
Odsłon: 17

      Wrócił wczorajszy wieczór, gdzie w „Poemacie Boga-Człowieka” będą słowa o potrzebie naszego uświęcanie się. Tak należy to czynić i to z godziny na godzinę, bo inaczej nie można wrócić bezpośrednio do Królestwa Bożego. Czas na Mszę św. o 6.30, a w ręku mam pismo „AVE” z przepięknym wierszem do Matki Zbawiciela.

    Pan Jezus wskazał w „Poemacie Boga – Człowieka”, że „W Niej jest wszelka łaska i świętość (…) Jest najświętszym świadectwem togo, co Bóg potrafi”! Popłakałem się z wołaniem: „Mamo! Mamo! Mamusiu!” To nie jest moje zdziecinnienie, bo mam charakter typu „A” czyli "prawdziwi mężczyźni nie płaczą”.

    Natomiast z ostatniej strony „AVE” padną słowa: „Czy nie wiecie, żeście Świątynią Boga i Duch Święty mieszka w was”. Tak, bo uświęcanie się sprawia, że stajemy się dziećmi Boga...tak właśnie wołającymi! Musisz to szam przeżyć, nie da się tego wytłumaczyć. Jednak moje myślenie nie pokrywa się z ułożeniem tego dnia przez Boga Ojca!

    Przed Eucharystią wołałem: „Tato! Tatusiu! Przyjmij moje nędzne życie”. Przepłynie pijaństwo i hazard z sianiem zgorszenia innych. Eucharystia pękła na pół, co oznacza czekające mnie cierpienie w którym Pan Jezus będzie ze mną.

    Podczas śniadania Pan pokaże mi w telewizji: śmieciarzy grzebiących w „pewexach”, alkoholików na działkach, ofiary zimna chowające się w kanałach, przytułkach i psich budach.

    Zacząłem pracę wcześniej, ale…

-odrzucam proszącego o lewe zaświadczenie do sądu (nie mam takiego uprawnienia)

-proszących o lewe zwolnienia, można trafić na prowokatora i stracić pracę

-przybyli pacjenci do chirurga, który złamał rękę, ale tam nie przyjmują obcych.

   Napłynęło dodatkowe rozdrażnienie, ponieważ brak jest prądu i nie można zrobić sobie kawy. Nasi pracownicy w laboratorium są smutni, ponieważ odrzucono ich oferty pracy. Natomiast ja jestem rozradowany, ponieważ papiery, które wypełniłem na dyżurze w pogotowiu zabrano do Woj. Wydziału Zdrowia. To była pomoc Matki Bożej. Radość trwała krótko, ponieważ moje dokumenty i koleżanki odrzucono. Dodatkowo dzwonił inspektor z ZUS-u, że daję zbyt dużo zwolnień.

    Nie wie, że pracuję tutaj za trzech. Można z tego powodu umrzeć. Nie martwiłem się, bo to było współcierpienie z Panem Jezusem odrzuconym przez swoich i to trwa dotychczas. Przypomniało się wcześniejsze odrzucenie żony, mimo pełnego wykształcenia. Uczyniono to specjalnie, żona sekretarza PZPR-u specjalnie blokowała to miejsce (dwa razy udawała, że ma robić studia zaocznie).

    Jak mam przekazać ci łaskę odrzucenia z jednaniu z Panem Jezusem. Tak Pan dał mi, co oznacza odrzucenie przez swoich. Siedzi taki za biurkiem, nie zamieni ze mną słowa, nie przyjdzie i nie ujrzy nawału chorych, nie widzi, że wszystko piszę na maszynie. Pomagam w uzyskani należnych rent. Nawet lekarze w tych komisjach pytają czy nie jestem z rodziny tych chorych? Pan Jezusa też odrzucili swoi i czynią to dalej na całym świecie.

    Na dyżurze w pogotowiu trafił się daleki wyjazd, a to wielka łaska, ponieważ mogą odmówić moją modlitwę. Jak wielka to łaska, jakże koi w smutku. Wracamy z chorym, pragnę być sam na Sam z moim Panem! Kierowca zahamował, wpadł w poślizg i pędził w tył Fiacika, odbił na przeciwległy pas wprost pod Poloneza. Ręka Matki Bożej sprawiła, że rzucało nas w lewo i prawo i tak wyszliśmy na prostą. To błyski, sekundy możesz stracić nogę, mieć ciężki uraz głowy lub trafić do Pana, ale ja nie chwalę śmierci nagłej.

    Tak rękę złamał chirurg w naszej przychodni...poślizgnął się na schodach! W tym stanie ujrzałem głupstwo, odrzucenie mojej oferty w Urzędzie Wojewódzkim. Podobnie jest we wszelkich przetargach. Wrócił obraz przesiedlanych Niemców i Polaków po II Wojnie Światowej! W nocy trafiłem do dziewczynki pod wielkim obrazem Anioła Stróża. Mateczka Najświętsza z Cudownego Medalika sprawiła, że nie mieliśmy wypadku. Dopiero teraz, gdy kładę się do państwowego łóżka w pełni ujrzałem tę łaskę. Poprosiłem Matkę uzdrowienie dzieciątek, które badałem.

                                                                                                                                                                                APeeL

22.11.1998(n) ZA ODCHODZĄCYCH…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 22 listopad 1998
Odsłon: 20

Chrystusa Króla Wszechświata…

    Wczoraj na zakończenie dobrego dyżuru miałem daleki wyjazd do dziadka z udarem, bliskiego odejścia. Z trudem zapalił samochód (-20 stopni Celsjusza), wracałem do domu z sercem skołowanym, smutnym i pełnym zwątpienia. Ja nie mam takich doznań.

     Z telewizji popłynie program o pochówkach: kremacja czy pogrzeb tradycyjny. W judaizmie kremacja jest zakazana. Mąż zmarłej żony spełnił jej życzenie (kremacja). Inny wskazał na wiersz ks. Twardowskiego); „Spieszmy się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą”. Zwątpienie w sercu to straszna broń Szatana. Wówczas nie czujesz obecności Boga Ojca...stąd mamy zagorzałych ateistów, a nawet wrogów jedynie prawdziwej wiary katolickiej.   

    To przeżywał także Pan Jezus: w Getsemani i na krzyżu, gdzie wołał: „Boże mój! Boże ! Czemu Mnie opuścił”. Nie nie było to opuszczenie w naszym zrozumieniu, ale dodatkowe cierpienie spowodowane brakiem poczucia Obecności Stwórcy. W gazecie wzrok zatrzymały klepsydry.

    Przed Mszą św. o 12.00 kapłan czytał nazwiska zmarłych, a na tablicy wzrok zatrzymały słowa: „Wieczny odpoczynek”. Przypomniała się rozmowa z babuszką o umierającym ateiście w jej rodzinie. Okazało się, że trzy dni przed śmiercią przybyła do niego dusza matki. Wezwał kapłana i zmarł pojednany z Bogiem. Ewangelia (Łk 23, 35-43) będzie o umierającym Panu Jezusie pomiędzy dwoma Łotrami.

    Mało ludzi podeszło do Eucharystii. Teraz łaska: litania do Najświętszego Serca Pana Jezusa z błogosławieństwem Monstrancją! Z filmu padnie słowo: „o d c h o d z ę”! Popłynie też obraz wielkiego rozświetlonego miasta! Ile dusz odchodzi każdego dnia. Spójrz na to z Królestwa Bożego! Informują, że anestezjolodzy odchodzą z pracy, zmarł Kozakiewicz, wielu zamarzło i spaliło się, dzieci zaczadziały w kąpieli, wypadki w górach.

    W „Poemacie Boga – Człowieka” Pan Jezus próbuje wyjaśnić czym jest „Królestwo Niebieskie” z odpowiednikiem na ziemi, którym jest Kościół Boży oraz dusze ludzkie: świątynie na ziemi. W Ewangelii umierający Zbawiciel (Łk 23,35-43) wskazał na swoje Królestwo Boże. Piszę to i płaczę, ponieważ Pan Jezus w ostatnich chwilach był odrzucony, pozostał sam wśród szyderców. To już intencja następnego dnia.

                                                                                                                   APeeL

  1. 21.11.1998(s) ZA TYCH, KTÓRYCH BYT JEST ZAGROŻONY…
  2. 20.11.1998(pt) ZA TYCH, KTÓRZY NIE MOGĄ SPEŁNIĆ SWOICH PRAGNIEŃ…
  3. 19.11.1998(c) ZA OFIARY OBŁĘDU…
  4. 18.11.1998(ś) ZA NISZCZĄCYCH SIEBIE...
  5. 17.11.1998(w) ZA ZASMUCONYCH W SERCU I ZA DUSZE TAKICH...
  6. 16.11.1998(p) ZA POSZKODOWANYCH Z WINY INNYCH…
  7. 15.11.1998(n) ZA NIECHCIANYCH I ZA DUSZE TAKICH…
  8. 14.11.1998(s) ZA WYBRANYCH PRZEZ CIEBIE, OJCZE…
  9. 13.11.1998(pt) ZA OFIARY POMYŁEK I ZA DUSZE TAKICH…
  10. 12.11.1998(c) ZA OFIARY WŁASNEJ DOBROCI...

Strona 1930 z 2558

  • 1925
  • 1926
  • 1927
  • 1928
  • 1929
  • 1930
  • 1931
  • 1932
  • 1933
  • 1934

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 574

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?