Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

29.10.1998(c) ZA POTRZEBUJĄCYCH POJEDNANIA Z BOGIEM I LUDŹMI…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 29 październik 1998
Odsłon: 26

     Budzik zerwał mnie na spotkanie z Panem Jezusem o 7:00, nawet zdążyłem zjeść śniadanie, a w przychodni niespodzianka...tylko jeden pacjent. Później będzie nawał do 14:15! Pan dzisiaj prowadził mnie zgodnie z później odczytaną intencją, bo według mnie intencja miała dotyczyć niesłusznie oskarżonych. Oto szkalujące pismo „NIE” z zatrzymaniem wzroku na glinianej płaskorzeźbie głowy Pana Jezusa w koronie cierniowej (niesłusznie oskarżonego przez Żydów) oraz moja łaska niesłusznie traktowana - przez nadal trwające służby bolszewickie – jako udawanie wierzącego. Do tego sprawa zabójstwa małżeństwa Jaroszewiczów!

     Napłynął ból i odczucie łaski Zbawiciela, współcierpienia z pragnieniem męczeńskiej śmierci! Zarazem pojawiła się niechęć do tego świata, jego nicość, a nawet nędza Napłynęły też nękani bliskich przez uzależnionych...w tym dręczenie mojej żony z podziałem w sercach! Piękne czytania specjalnie…

1. Zachęta do walki duchowej w której św. Paweł zaleci (Ef 6, 10-20), aby unikać „podstępnych zakusów diabła. (…) Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu! Nad tym właśnie czuwajcie najusilniej i proście za wszystkich świętych  (…)”. To jest bardzo trudne, ponieważ nie informuje się jak technicznie działa Szatan i fakt, że wszystko poznajemy po owocach.

2. W Ewangelii (Łk 13,31-35) tym czasie przyszli niektórzy faryzeusze i rzekli Mu:

«Wyjdź i uchodź stąd, bo Herod chce Cię zabić».

Lecz On im odpowiedział: «Idźcie i powiedzcie temu lisowi: Oto wyrzucam złe duchy i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, a trzeciego dnia będę u kresu”.

     W tym czasie napłynęła bliskość Królestwa Bożego, a wzrok zatrzymała figura Pana Jezusa Dobrego Pasterza i wizerunek Ducha Świętego oraz kapłani konsekrujący opłatek w Duchowe Ciało Pana Jezusa. W sekundowych błyskach, bo więcej nie wytrzyma nasze serce...dziękowałem za ochronę podczas ostatniego upadku (upicia się) z przeproszeniem za opuszczenie Mszy św. niedzielnej!

     Popłakałem się po Eucharystii, a w tym czasie popłynie pieśń: „Witaj Matuchno wiecznego Pana!”. W ławce kościelnej znalazłem krzyżyk. Pokój, ale duchowy zalał serce...”jak dobrze jest w Domu Twoim Panie”!! W przychodni jakoś szło do 14.15. Podczas wejścia do samochodu wzrok zatrzymał Pan Jezus z Całunu, a z „Prawdziwego życia w Bogu” padną słowa Zbawiciela w sprawa faryzeuszów z prośbą, aby kapłani zachowali jedność. Przykładem są bracia prawosławni, a jednocześnie oderwani od papieża („przeciwnicy”). Nawet mamy inne daty Wielkanocy.

     Podziękowałem Panu Jezusowi za łaskę wiary, a w tym momencie wypadł mi krzyżyk znaleziony w kościele z moim krzykiem: „Tato! Tato! Jezu dziękuję za tę łaskę, dziękuję". Rano na Mszy świętej prosiłem o odmienienie serca żony z powodu rozłąki w sercach. Jednocześnie popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego w ww. intencji. Wrócą zdarzenia z tego dnia: rozłamy na całym świecie, a bliżej Żydzi i Palestyńczycy. Zamachy terrorystyczne schowanych za nimi Hamasu...właśnie wybuchł samochód wypełniony materiałami wybuchowymi po zderzeniem z autobusem z dziećmi! Z telewizji popłynie informacja o Kościele Metodystycznym, który czyni dużo dobra, ale jest odłączony od Jana Pawła II!

     Wróciłem na ponowną Mszę św. (za niedzielę). Jak wielki ból sprawiają Bogu Ojca nasze rozłamy, przecież wszyscy jesteśmy Jego dziećmi! Ponowna święta Hostia i ponowny płacz! „Oto jest Baranek Boży, kto go godnie w sercu złoży, tego wieczne szczęście czeka”!

       Podczas powrotu płynęła moja modlitwa przebłagalna, która będzie trwała do 19:30! Żona odmieniła się, bo do domu ma przyjechać córka. Piszę to, a śmieją się św. oczy Zbawiciela z Całunu! Ból trwał 4-5 godzin i przed snem podziękowałem Panu Jezusowi za łaskę współcierpienia! Dopiero rano wyjaśni się dlaczego Szatan wpuszczał mi dobrą intencję dla mnie, ponieważ intencja odczytana była zgodna z Wola Boga Ojca i miała wielką moc, a Stwórca nie może narzucać Swojej Woli i mocy. Wzrok zatrzymały kwiaty od Pana spod krzyża i ich cień na ścianie!

                                                                                                                                              APeeL

28.10.1998(ś) ZA PRZYGNĘBIONYCH...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 28 październik 1998
Odsłon: 26

   Nie wiedziałem, że w przychodni będzie tak wielki nawał. Przybędzie wielu słabych, cierpiących, biednych, bezrobotnych, ponieważ padają zakłady oraz nieopłacalna praca rolników! Chirurg zbył niewiastę ściśniętą przez zady końskie, nie otrzymała zwolnienia z pracy. To wszystko trwało do 14.30, a umęczenie wywołało złość, odmówiłem badania kierowców, żadna modlitwa nie była możliwa, bo zasypiałem.

     Ja nie mam takiego serca, ale zły już rana intensywnie podsuwał Mszę św. poranną o 6:30. Natomiast teraz zaleca odpoczynek z opuszczeniem Mszy świętej o 17:00! On czyni to Szatan w naszej osobie: „nie pójdę, odpocznę, itd.”! To nie są żadne głosy ale natchnienia, a człowiek bez łaski wiary nie zauważy tego.

     Podczas powrotu do domu zaczęło padać, a moje serce stało się smutne, popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego. W tym czasie wróciły obrazy...

– trafieniem karetką do umierającej na nowotwór z przerzutami

– spalonych i powodzian oraz ofiary obecnej wichury

– piłkarzy porażonych przez piorun

– włóczenie ludzi po sądach

– ofiary wypadków drogowych, właśnie na trasie E7 zginał ojciec dyspozytorki

– płaczą poszkodowani i ich rodziny przez wampira gwałcącego i zabijającego

– w końcu tego ciężkiego dnia napłynęło pismo z Sądu Pracy. Musiałem tłumaczyć się z tego, że dokładnie wypełniam drugi ciężko chorych, którym nie przydzielane są renty (ok. 20% jest „lewych). Jest oczywiste, że w tym czasie wymagają zwolnienia z pracy.

      Do Mszy św. wieczornej wyszło trzech kapłanów, śpiewał chór, a łzy zalały oczy. Jakby na ten czas wzrok zatrzymał wizerunek Ducha Świętego (Pocieszyciela)! Ja, który ma Ojca Najświętszego, wiem, że jest w Królestwie Bożym, a .mam tak smutne serce! Cóż inni? To cierpienie jest łaską Zbawiciela...nawet zawołałem: "Ojcze Najświętszy. Ojcze nasz”, a to już czas Eucharystii”.

     W drodze powrotnej od pacjentki otrzymałem rybę, znak Pana Jezusa! W jej mieszkaniu na wyjeździe o 1.30 widziałem piękny wizerunek Zbawiciela pukającego do naszych drzwi! Popłynie moja modlitwa przebłagalna...jeszcze męczyły mnie straszne sny z budzeniem się co kilka godzin!

                                                                                                                                                                          APeeL

 

27.10.1998(w) ZA DRĘCZONYCH PRZEZ NAJBLIŻSZYCH...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 27 październik 1998
Odsłon: 24

      Budzik zerwał na spotkanie z Panem Jezusem. Pod kościołem lud czekał na otwarcie, bo kościelny dba o gospodarstwo rolne! Teraz płynie zawołanie kapłana z prośbą od ludu o modlitwy, za mnie grzesznego. Oczy zalały łzy. Jakże piękne są dzisiaj czytania (Ef 5,21-33): "Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje”. Zrobiłem jej przykrość, upadłem, ta wielka nędza. Teraz w domu jest atak, niby ja zepsułem gaz!

      Przyjmuję to wszystko zaczynam pracę w nawale i kłótniach pacjentów. Pomogłem każdemu i uciekłem wcześniej wcześniej, nie było obiadu, naszykowałem sobie kolację do pogotowia. Wrócił przebieg tego dnia...

1. Ostatni pacjent przybył z kamicą nerkową, a żona zabrała mu rentę.

2. Ja dręczący żonę...Szatan podsuwał, abym na złość nie zgłosił się do domu, aby żona mnie szukała!

3.Teraz atakowała mnie i sama mówiła, że ucieknie

4. „Super express” opisuje chłopca bitego przez policjanta...

      O 15:00 będzie wyjazd do bardzo chorego dziadka, a w tym czasie przepłynie świat dręczonych przez najbliższych (Kurdowie, b. Jugosławia rodziny pijackie, narkomanii i moja rodzina. W tej intencji odmówię koronkę do Miłosierdzi Bożego!

     W ambulatorium napadali chorzy, a to straszna udręka. Chwilka snu i już jestem blisko naszego bloku u dziewczynki z zapaleniem płuc. Zabieramy do szpitala. Płynie moja modlitwa,  w bólu wołałem za żonę, zarazem przepływały obrazy z mojego nędznego życia.

     Także ten świat, w ręku mam stare „NIE”, gdzie jest festiwal dręczenia Polaka przez Polaka. Z „Prawdziwego życia w Bogu” napłynie poczucie, że swoimi grzechami dręczę Boga! Jak wielka to przykrość, gdy czyni to taka osoba! Wokół tyle nieszczęść, ale czuję, że napłynie ukojenie, nawet z św. Oczu Pana Jezusa płynęła błoga radość!

     Zerwano dopiero w nocy, po drodze odmawiałem moją modlitwę i trafiłem do umierającej z powodu nowotworu. Rodzina wszystko wiedziała. Szykowałem się do pracy przychodnie na górze, ale zerwano do dziadka w odległej wiosce, który upadł z powodu niedokrwienie mózgu i jest zdezorientowany. Niepokój rodziny, zastrzyk i transport do szpitala. Na wielkim podwórku kręciły się zwierzęta szukające pożywienia i pies polujący na własne gołębie!

                                                                                                                                                      APeeL

 

26.10.1998(p) ZA BĘDĄCYCH W POTRZEBIE...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 26 październik 1998
Odsłon: 24

      Po balecie na dyżurze w pogotowiu spałem 21 godzin z nieobecnością na Mszy świętej. Po przebudzeniu z płaczem wołałem do Boga Ojca i Matki Najświętszej, a zarazem podziękowałem za ochronę. Trwał niepokój w sercu z pragnieniem trafienia do spowiedzi i powrotem do Pana! „Anioł Pański”, a żona nie dała samochodu.

      Po drodze podbiegł do mnie "chory" z prośbą o 2 zł., a ja nie miałem grosza w kieszeni. Czy to intencja modlitewna? Przecież ja jestem w wielkiej potrzebie, w potrzebie powrotu do Pana! Kościół zamknięty, jakby na znak dla mnie. Do Mszy świętej wyszło dwóch kapłanów, prysła nadzieja na spowiedź. Na ziemi znalazłem karteczkę "Powiatowy zakład ubezpieczeń na życie"...

    Popłynęły piękne czytania i nagle wyszedł spowiednik, który powiedział: jeżeli prowadzisz życie modlitewne Szatan będzie krążył wokół ciebie, abyś upadł! Tak! Tak! To święte słowa! Po Eucharystii serce zalała radość z powrotu do Pana! W drodze do domu trafiłem na grupę zadowolonych przy barze! Zaczepił mnie też inwalida na wózku potrzebujący leków oraz ojciec zamordowanego syna u którego byłem pogotowiem!

     Od 7:40 do 14:45 trwała praca z niepokojem ponieważ nie jestem w pełni zdrowy. Koniec przyjęć, a tu wpadają w ramach intencji:

– prośba o podbicie telegramu do wojska

– proszący o wniosek do sanatorium, wysłałem go na

– dyspozytorka poprosiła, abym wyjechał do podejrzenia zawału

– przepłynie informacja radiowa o tonącym statku, a przez radiostację w karetce będą wzywali karetkę do wypadku, jakaś pani zapytała czy nie jest to wyjazd do jej męża, odpowiedziałem, że jedziemy do kobiety.

     Zerwała się straszliwa ulewa w której pędziliśmy do szpitala. Popłynie część mojej modlitwy przebłagalnej. W zakorkowanej izbie przyjęć trafiliśmy na nieszczęścia ludzkie. Pchnęliśmy Fiacika, który nie chciał zapalić, a ojciec przyjechał po żonę po porodzi i dzieciątko. Wracamy, a…

– kierowca pobiera gaz

– na pierwszej stronie „Super expressu” jest sprawa pochowanego, który żyje

– zabrano serce zmarłemu, a rodzina domaga się odszkodowania

– porwanie…

    Podziękowałem Matce Najświętszej za pomoc oraz ochronę i przeprosiłem. W ręku znalazł się Dzienniczek Siostry Faustyny, który otworzył się na słowach Zbawiciela: "Bądź spokojny, synu Mój – właśnie przez ręcznik taką nędzę chcę okazać moc miłosierdzia Swego”.

    Dalej będzie opis tego, co czeka wybranych: odrzucenia poprzez poniżenia i słuszne oskarżenia. W Gazecie wyborczej trafiłem na artykuł: Prawdziwy chrześcijanin". Tak, prawdziwy chrześcijanin z ufnością oddaje się Woli Pana i zna swoją nędzę! Podziękowałem za ten dzień i przeprosiłem Boga Ojca...

                                                                                                                                                    ApeeL 

24.10.1998(s) ZA WSPÓŁCIERPIĄCYCH...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 24 październik 1998
Odsłon: 17

     O 5:00 rano zerwał sen o typie eksterioryzacji z priapizmem, a jest to wielka udręka w dążeniu do świętości. Od czwartku do dzisiaj miałem post ścisły w intencji pokoju na świecie (tylko kawa pracy). Ukoiła chwilka snu i już biegnę na spotkanie z Panem Jezusem, a do serca napłynęło poczucie wybrania, Łzy zalały oczy, ponieważ w błyskach napłynęły sceny z Męki Zbawiciela oraz Jego miłość do ludzkości z pragnieniem naszego zbawienia!

      Nie można tego przekazać komuś normalnemu (czyli nie mającemu łaski wiary). Popłynie "Anioł Pański", a w napłynie demoniczna niechęć do kapłana, a właśnie będą piękne czytania…W końcu z radością szedłem na spotkanie z Panem Jezusem, na Jego Ucztę

1. List św. Pawła (Ef 4,7-16) przed oszustami („powiewaniu nauki”), którzy prowadzą na manowce fałszu.

2. Zbawiciel w Ewangelii (Łk 13,1-9) wzywał do nawracanie się.

   Teraz z płaczem przyjąłem Eucharystii! Wróciło poczucie wybrania. Prosiłem Matkę Zbawiciela, aby przyjęła ten dzień: "Mamo! Mamusiu! Bądź ze mną, Tobie przekazuję ten dzień”. Na ten czas popłynie pieśń: „Ona jest przeczysta” z powtórzeniem trzy razy. „Kiedy się uśmiecha to na ziemi wstaje słońce. Najpiękniejsza z wszystkich matek”.

      Nie mogłem wyjść z kościoła,  zawołałem dodatkowo powtarzając imię Pana Jezusa z dodaniem o wielkiej łasce, która mnie spotkała! Dzisiaj czeka mnie ciężki dzień, tak się złożyło, że mam dyżur przychodni i w pogotowiu (na dole budynku). Jeden daleki wyjazd może sprawić straszne kłopoty czekającym pacjentom! Jednak w przychodni nie było nawału, a to wynik błaganie Matki o pomoc, pacjenci napływali systematycznie do 12.00!

    Nawet pomogłem trzem chorym, których poprosiłem, aby za to podziękowali Matce Najświętszej…

- pacjentka przyniosła opakowania drogich leków dla chorych

- zgłosił się kierowca z obcego rejonu do badania na kierowcę (zarobek)

- oraz chłopak z ojcem, ale bez dowodu

- przybył bezrobotny po złamaniu kręgosłupa...powinien mieć zasiłek rehabilitacyjny lub okresową rentę...

- jeszcze matka z dzieciątkiem.

       Natomiast w pogotowiu trafił się pacjent z urwanym koniuszkiem palca i zaniepokojoną żoną. Teraz wyjazd trasą „maryjną” do wywróconej cysterny z olejem (kłopot dla wielu służb)! Zarządzono objazd, a tam trafiliśmy samochód przewożący pojazdy oraz innego, któremu urwał się dyszel przyczepy. Musieliśmy wlec się za wszystkimi.

    Trafiłem do ciężko chorego dziadka leżącego pod obrazem Św. Rodziny. Żona cierpi z nim od lat oraz dzieci, które właśnie przybyły! Teraz jestem u babuszki, która tańczyła na weselu i wyrwała sobie przyczep w kolanie. Zrobiłem jej blokadę z Depo-Medrolu (jako reumatolog).

    Ból zalał serce i duszę, ponieważ napłynęła osoba żony, którą dręczyłem wiele lat. Kupiłem jej kwiaty. Kiedyś śmiertelnie upojony leżałem, a ona płakała nade mną. Pomyślałem o współcierpiących z Matką Bożą: matkach narkomanów, żonach pijaków, opiekunach ciężko chorych, poszkodowani w różny sposób, matki chorych dzieci, rodziny ciężko chorych oraz nagle zmarłych!

     O 15:00 popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego, w intencji tego dnia. Ponownie jestem u ciężko chorego dziadka z płaczącą babcią, ponieważ przez 60 lat byli razem! Proszę, aby przekazała swoje cierpienie na ręce Matki Bożej, a ona powiedziała: pan doktor przybył od Boga. Później popłynie moja modlitwa przebłagalna w oczekiwaniu "na sprzedanie" dziadka.

    Wzrok zatrzymywali chorzy, udręczony personel, właśnie szarpiący się z pijakiem po urazie głowy, wwożeni ciężko chorzy, spotykałem też moją babuszkę – wypisaną z oddziału oraz żonę z mężem, który był u mnie z urwanym paliczkiem, a także mojego pacjenta z guzem na szyi.

    Zerwałem gałązkę, a to podwójny cierń...tak mówią z Nieba! Dlatego rano spotkałem słowa o Matce oraz o Męce Zbawiciela. U zabranego dziadka był piękny obraz Mateczki Jezusa z Najświętszym Sercem. Ponowie trafił się daleki wyjazd do babuszki, gdzie będzie piękny obraz św. Rodziny. Do ambulatorium policja przywiozła umęczonych kierowców ww. wypadków.

    Zachodzi słońce, widać Sanktuarium w Starej Błotnicy. To droga "Maryjna": figury, kapliczki, kwiaty i księżyc. Jeszcze zabraliśmy babcię z cierpiącą córką. Koniec cierpienia, kawa zapisuję te przeżycia a zarazem zostałem uchroniony, bo przywieziono wódkę z wesela! Ja spędzałem tę dzień z Matką, nawet wiele razy zatrzymywał wizerunek Matki Bożej z Lewiczyna, gdzie ostatecznego wróciłem do wiary. Pocałowałem Twarz Zbawiciela i już jedziemy do wypadku:

     16-latek bez prawa, uciekał na motocyklu przed policją. Zniszczył obcy motocykl i doznał obrażeń. Pobrano krew, zawiadomiono rodziców, a chłopiec był skołowany i zaskoczony swoją głupotą oraz potęgą nieszczęścia! Koniec dnia, a ja zapomniałem, że ten dzień ofiarowałem Mateczce. Faktycznie skusił mnie alkohol z wesela. Długo trwały puste gadki i śmiechy do północy. Rano poprawka, ta o już niedziela. Miałem ochronę, ponieważ od 22:00 do 8:00 rano nie było nikogo w ambulatorium oraz żadnego wezwania.

                                                                                                                                                                       APeeL

  1. 23.10.1998(pt) ZA USUWANYCH ZE SWOICH SIEDZIB...
  2. 22.10.1998(c) ZA UFAJĄCYCH TWOJEJ OPATRZNOŚCI, OJCZE...
  3. 21.10.1998(ś) ZA PRZYTŁOCZONYCH KRZYŻEM...
  4. 20.10.1998(w) ZA ODDANYCH SOBIE...
  5. 19.10.1998(p) ZA TYCH, KTÓRZY SĄ WDZIĘCZNI ZA OTRZYMANE ŁASKI...
  6. 18.10.1998(n) ZA PODŁYCH…
  7. 17.10.1998(s) ZA POTRZEBUJĄCYCH WSPARCIA…
  8. 16.10.1998(pt) ZA UCIEKAJĄCYCH SIĘ DO MATKI SYNA TWEGO, OJCZE...
  9. 15.10.1998(c) ZA SZKODZĄCYCH SOBIE...
  10. 14.10.1998(s) ZA MOICH NAUCZYCIELI ICH DUSZE...   

Strona 1931 z 2554

  • 1926
  • 1927
  • 1928
  • 1929
  • 1930
  • 1931
  • 1932
  • 1933
  • 1934
  • 1935

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 570

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?