Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

28.10.1998(ś) ZA PRZYGNĘBIONYCH...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 28 październik 1998
Odsłon: 25

   Nie wiedziałem, że w przychodni będzie tak wielki nawał. Przybędzie wielu słabych, cierpiących, biednych, bezrobotnych, ponieważ padają zakłady oraz nieopłacalna praca rolników! Chirurg zbył niewiastę ściśniętą przez zady końskie, nie otrzymała zwolnienia z pracy. To wszystko trwało do 14.30, a umęczenie wywołało złość, odmówiłem badania kierowców, żadna modlitwa nie była możliwa, bo zasypiałem.

     Ja nie mam takiego serca, ale zły już rana intensywnie podsuwał Mszę św. poranną o 6:30. Natomiast teraz zaleca odpoczynek z opuszczeniem Mszy świętej o 17:00! On czyni to Szatan w naszej osobie: „nie pójdę, odpocznę, itd.”! To nie są żadne głosy ale natchnienia, a człowiek bez łaski wiary nie zauważy tego.

     Podczas powrotu do domu zaczęło padać, a moje serce stało się smutne, popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego. W tym czasie wróciły obrazy...

– trafieniem karetką do umierającej na nowotwór z przerzutami

– spalonych i powodzian oraz ofiary obecnej wichury

– piłkarzy porażonych przez piorun

– włóczenie ludzi po sądach

– ofiary wypadków drogowych, właśnie na trasie E7 zginał ojciec dyspozytorki

– płaczą poszkodowani i ich rodziny przez wampira gwałcącego i zabijającego

– w końcu tego ciężkiego dnia napłynęło pismo z Sądu Pracy. Musiałem tłumaczyć się z tego, że dokładnie wypełniam drugi ciężko chorych, którym nie przydzielane są renty (ok. 20% jest „lewych). Jest oczywiste, że w tym czasie wymagają zwolnienia z pracy.

      Do Mszy św. wieczornej wyszło trzech kapłanów, śpiewał chór, a łzy zalały oczy. Jakby na ten czas wzrok zatrzymał wizerunek Ducha Świętego (Pocieszyciela)! Ja, który ma Ojca Najświętszego, wiem, że jest w Królestwie Bożym, a .mam tak smutne serce! Cóż inni? To cierpienie jest łaską Zbawiciela...nawet zawołałem: "Ojcze Najświętszy. Ojcze nasz”, a to już czas Eucharystii”.

     W drodze powrotnej od pacjentki otrzymałem rybę, znak Pana Jezusa! W jej mieszkaniu na wyjeździe o 1.30 widziałem piękny wizerunek Zbawiciela pukającego do naszych drzwi! Popłynie moja modlitwa przebłagalna...jeszcze męczyły mnie straszne sny z budzeniem się co kilka godzin!

                                                                                                                                                                          APeeL

 

27.10.1998(w) ZA DRĘCZONYCH PRZEZ NAJBLIŻSZYCH...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 27 październik 1998
Odsłon: 24

      Budzik zerwał na spotkanie z Panem Jezusem. Pod kościołem lud czekał na otwarcie, bo kościelny dba o gospodarstwo rolne! Teraz płynie zawołanie kapłana z prośbą od ludu o modlitwy, za mnie grzesznego. Oczy zalały łzy. Jakże piękne są dzisiaj czytania (Ef 5,21-33): "Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje”. Zrobiłem jej przykrość, upadłem, ta wielka nędza. Teraz w domu jest atak, niby ja zepsułem gaz!

      Przyjmuję to wszystko zaczynam pracę w nawale i kłótniach pacjentów. Pomogłem każdemu i uciekłem wcześniej wcześniej, nie było obiadu, naszykowałem sobie kolację do pogotowia. Wrócił przebieg tego dnia...

1. Ostatni pacjent przybył z kamicą nerkową, a żona zabrała mu rentę.

2. Ja dręczący żonę...Szatan podsuwał, abym na złość nie zgłosił się do domu, aby żona mnie szukała!

3.Teraz atakowała mnie i sama mówiła, że ucieknie

4. „Super express” opisuje chłopca bitego przez policjanta...

      O 15:00 będzie wyjazd do bardzo chorego dziadka, a w tym czasie przepłynie świat dręczonych przez najbliższych (Kurdowie, b. Jugosławia rodziny pijackie, narkomanii i moja rodzina. W tej intencji odmówię koronkę do Miłosierdzi Bożego!

     W ambulatorium napadali chorzy, a to straszna udręka. Chwilka snu i już jestem blisko naszego bloku u dziewczynki z zapaleniem płuc. Zabieramy do szpitala. Płynie moja modlitwa,  w bólu wołałem za żonę, zarazem przepływały obrazy z mojego nędznego życia.

     Także ten świat, w ręku mam stare „NIE”, gdzie jest festiwal dręczenia Polaka przez Polaka. Z „Prawdziwego życia w Bogu” napłynie poczucie, że swoimi grzechami dręczę Boga! Jak wielka to przykrość, gdy czyni to taka osoba! Wokół tyle nieszczęść, ale czuję, że napłynie ukojenie, nawet z św. Oczu Pana Jezusa płynęła błoga radość!

     Zerwano dopiero w nocy, po drodze odmawiałem moją modlitwę i trafiłem do umierającej z powodu nowotworu. Rodzina wszystko wiedziała. Szykowałem się do pracy przychodnie na górze, ale zerwano do dziadka w odległej wiosce, który upadł z powodu niedokrwienie mózgu i jest zdezorientowany. Niepokój rodziny, zastrzyk i transport do szpitala. Na wielkim podwórku kręciły się zwierzęta szukające pożywienia i pies polujący na własne gołębie!

                                                                                                                                                      APeeL

 

26.10.1998(p) ZA BĘDĄCYCH W POTRZEBIE...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 26 październik 1998
Odsłon: 24

      Po balecie na dyżurze w pogotowiu spałem 21 godzin z nieobecnością na Mszy świętej. Po przebudzeniu z płaczem wołałem do Boga Ojca i Matki Najświętszej, a zarazem podziękowałem za ochronę. Trwał niepokój w sercu z pragnieniem trafienia do spowiedzi i powrotem do Pana! „Anioł Pański”, a żona nie dała samochodu.

      Po drodze podbiegł do mnie "chory" z prośbą o 2 zł., a ja nie miałem grosza w kieszeni. Czy to intencja modlitewna? Przecież ja jestem w wielkiej potrzebie, w potrzebie powrotu do Pana! Kościół zamknięty, jakby na znak dla mnie. Do Mszy świętej wyszło dwóch kapłanów, prysła nadzieja na spowiedź. Na ziemi znalazłem karteczkę "Powiatowy zakład ubezpieczeń na życie"...

    Popłynęły piękne czytania i nagle wyszedł spowiednik, który powiedział: jeżeli prowadzisz życie modlitewne Szatan będzie krążył wokół ciebie, abyś upadł! Tak! Tak! To święte słowa! Po Eucharystii serce zalała radość z powrotu do Pana! W drodze do domu trafiłem na grupę zadowolonych przy barze! Zaczepił mnie też inwalida na wózku potrzebujący leków oraz ojciec zamordowanego syna u którego byłem pogotowiem!

     Od 7:40 do 14:45 trwała praca z niepokojem ponieważ nie jestem w pełni zdrowy. Koniec przyjęć, a tu wpadają w ramach intencji:

– prośba o podbicie telegramu do wojska

– proszący o wniosek do sanatorium, wysłałem go na

– dyspozytorka poprosiła, abym wyjechał do podejrzenia zawału

– przepłynie informacja radiowa o tonącym statku, a przez radiostację w karetce będą wzywali karetkę do wypadku, jakaś pani zapytała czy nie jest to wyjazd do jej męża, odpowiedziałem, że jedziemy do kobiety.

     Zerwała się straszliwa ulewa w której pędziliśmy do szpitala. Popłynie część mojej modlitwy przebłagalnej. W zakorkowanej izbie przyjęć trafiliśmy na nieszczęścia ludzkie. Pchnęliśmy Fiacika, który nie chciał zapalić, a ojciec przyjechał po żonę po porodzi i dzieciątko. Wracamy, a…

– kierowca pobiera gaz

– na pierwszej stronie „Super expressu” jest sprawa pochowanego, który żyje

– zabrano serce zmarłemu, a rodzina domaga się odszkodowania

– porwanie…

    Podziękowałem Matce Najświętszej za pomoc oraz ochronę i przeprosiłem. W ręku znalazł się Dzienniczek Siostry Faustyny, który otworzył się na słowach Zbawiciela: "Bądź spokojny, synu Mój – właśnie przez ręcznik taką nędzę chcę okazać moc miłosierdzia Swego”.

    Dalej będzie opis tego, co czeka wybranych: odrzucenia poprzez poniżenia i słuszne oskarżenia. W Gazecie wyborczej trafiłem na artykuł: Prawdziwy chrześcijanin". Tak, prawdziwy chrześcijanin z ufnością oddaje się Woli Pana i zna swoją nędzę! Podziękowałem za ten dzień i przeprosiłem Boga Ojca...

                                                                                                                                                    ApeeL 

24.10.1998(s) ZA WSPÓŁCIERPIĄCYCH...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 24 październik 1998
Odsłon: 17

     O 5:00 rano zerwał sen o typie eksterioryzacji z priapizmem, a jest to wielka udręka w dążeniu do świętości. Od czwartku do dzisiaj miałem post ścisły w intencji pokoju na świecie (tylko kawa pracy). Ukoiła chwilka snu i już biegnę na spotkanie z Panem Jezusem, a do serca napłynęło poczucie wybrania, Łzy zalały oczy, ponieważ w błyskach napłynęły sceny z Męki Zbawiciela oraz Jego miłość do ludzkości z pragnieniem naszego zbawienia!

      Nie można tego przekazać komuś normalnemu (czyli nie mającemu łaski wiary). Popłynie "Anioł Pański", a w napłynie demoniczna niechęć do kapłana, a właśnie będą piękne czytania…W końcu z radością szedłem na spotkanie z Panem Jezusem, na Jego Ucztę

1. List św. Pawła (Ef 4,7-16) przed oszustami („powiewaniu nauki”), którzy prowadzą na manowce fałszu.

2. Zbawiciel w Ewangelii (Łk 13,1-9) wzywał do nawracanie się.

   Teraz z płaczem przyjąłem Eucharystii! Wróciło poczucie wybrania. Prosiłem Matkę Zbawiciela, aby przyjęła ten dzień: "Mamo! Mamusiu! Bądź ze mną, Tobie przekazuję ten dzień”. Na ten czas popłynie pieśń: „Ona jest przeczysta” z powtórzeniem trzy razy. „Kiedy się uśmiecha to na ziemi wstaje słońce. Najpiękniejsza z wszystkich matek”.

      Nie mogłem wyjść z kościoła,  zawołałem dodatkowo powtarzając imię Pana Jezusa z dodaniem o wielkiej łasce, która mnie spotkała! Dzisiaj czeka mnie ciężki dzień, tak się złożyło, że mam dyżur przychodni i w pogotowiu (na dole budynku). Jeden daleki wyjazd może sprawić straszne kłopoty czekającym pacjentom! Jednak w przychodni nie było nawału, a to wynik błaganie Matki o pomoc, pacjenci napływali systematycznie do 12.00!

    Nawet pomogłem trzem chorym, których poprosiłem, aby za to podziękowali Matce Najświętszej…

- pacjentka przyniosła opakowania drogich leków dla chorych

- zgłosił się kierowca z obcego rejonu do badania na kierowcę (zarobek)

- oraz chłopak z ojcem, ale bez dowodu

- przybył bezrobotny po złamaniu kręgosłupa...powinien mieć zasiłek rehabilitacyjny lub okresową rentę...

- jeszcze matka z dzieciątkiem.

       Natomiast w pogotowiu trafił się pacjent z urwanym koniuszkiem palca i zaniepokojoną żoną. Teraz wyjazd trasą „maryjną” do wywróconej cysterny z olejem (kłopot dla wielu służb)! Zarządzono objazd, a tam trafiliśmy samochód przewożący pojazdy oraz innego, któremu urwał się dyszel przyczepy. Musieliśmy wlec się za wszystkimi.

    Trafiłem do ciężko chorego dziadka leżącego pod obrazem Św. Rodziny. Żona cierpi z nim od lat oraz dzieci, które właśnie przybyły! Teraz jestem u babuszki, która tańczyła na weselu i wyrwała sobie przyczep w kolanie. Zrobiłem jej blokadę z Depo-Medrolu (jako reumatolog).

    Ból zalał serce i duszę, ponieważ napłynęła osoba żony, którą dręczyłem wiele lat. Kupiłem jej kwiaty. Kiedyś śmiertelnie upojony leżałem, a ona płakała nade mną. Pomyślałem o współcierpiących z Matką Bożą: matkach narkomanów, żonach pijaków, opiekunach ciężko chorych, poszkodowani w różny sposób, matki chorych dzieci, rodziny ciężko chorych oraz nagle zmarłych!

     O 15:00 popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego, w intencji tego dnia. Ponownie jestem u ciężko chorego dziadka z płaczącą babcią, ponieważ przez 60 lat byli razem! Proszę, aby przekazała swoje cierpienie na ręce Matki Bożej, a ona powiedziała: pan doktor przybył od Boga. Później popłynie moja modlitwa przebłagalna w oczekiwaniu "na sprzedanie" dziadka.

    Wzrok zatrzymywali chorzy, udręczony personel, właśnie szarpiący się z pijakiem po urazie głowy, wwożeni ciężko chorzy, spotykałem też moją babuszkę – wypisaną z oddziału oraz żonę z mężem, który był u mnie z urwanym paliczkiem, a także mojego pacjenta z guzem na szyi.

    Zerwałem gałązkę, a to podwójny cierń...tak mówią z Nieba! Dlatego rano spotkałem słowa o Matce oraz o Męce Zbawiciela. U zabranego dziadka był piękny obraz Mateczki Jezusa z Najświętszym Sercem. Ponowie trafił się daleki wyjazd do babuszki, gdzie będzie piękny obraz św. Rodziny. Do ambulatorium policja przywiozła umęczonych kierowców ww. wypadków.

    Zachodzi słońce, widać Sanktuarium w Starej Błotnicy. To droga "Maryjna": figury, kapliczki, kwiaty i księżyc. Jeszcze zabraliśmy babcię z cierpiącą córką. Koniec cierpienia, kawa zapisuję te przeżycia a zarazem zostałem uchroniony, bo przywieziono wódkę z wesela! Ja spędzałem tę dzień z Matką, nawet wiele razy zatrzymywał wizerunek Matki Bożej z Lewiczyna, gdzie ostatecznego wróciłem do wiary. Pocałowałem Twarz Zbawiciela i już jedziemy do wypadku:

     16-latek bez prawa, uciekał na motocyklu przed policją. Zniszczył obcy motocykl i doznał obrażeń. Pobrano krew, zawiadomiono rodziców, a chłopiec był skołowany i zaskoczony swoją głupotą oraz potęgą nieszczęścia! Koniec dnia, a ja zapomniałem, że ten dzień ofiarowałem Mateczce. Faktycznie skusił mnie alkohol z wesela. Długo trwały puste gadki i śmiechy do północy. Rano poprawka, ta o już niedziela. Miałem ochronę, ponieważ od 22:00 do 8:00 rano nie było nikogo w ambulatorium oraz żadnego wezwania.

                                                                                                                                                                       APeeL

23.10.1998(pt) ZA USUWANYCH ZE SWOICH SIEDZIB...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 23 październik 1998
Odsłon: 25

     Na dyżurze w pogotowiu, po dobrej nocy obudzono o 5:00 na wyjazd. Jeszcze ciemno, a przy cmentarza widać lampkę pod figurą Mateczki. Zabieramy chorego po zawale, popłynie moja modlitwa przebłagalna i wcześniej wyszedłem do przychodni.

     Około 10.00 słodycz Boża zalała serce i duszę, chciałbym, aby to trwało wiecznie! Tego doznania nie opiszesz naszym językiem. Po czasie odkryję że jest to działanie Ducha Świętego, który w takich wypadkach jest „wzmacniającą słodyczą”. Nie mogę wówczas odmówić przyjęcia żadnemu choremu, trwa pokój i wszystko czynię bez pośpiechu.

    Mam aktualnie dodatkowy kłopot, ponieważ muszę pracować w gabinecie kolegi z powodu remontu. Nawet nie wiedziałem, że to cierpienie spotkało mnie w ramach intencji. Nawet wywołało łzy w oczach z powodu delikatności Boga Ojca.

    Kupiłem róże pod krzyż Pana Jezusa! Popłynie moja modlitwa, a w tym czasie przypłynie świat: wszystkie etniczne przeprowadzki, wyrzucanie z mieszkań, w telewizji trafiłem na obraz wyburzenia budynku, jeszcze Kurdowie bez ojczyzny oraz wojny na świecie.

     W drodze na Mszę świętą wieczorną szedłem wolno, odmawiając moją modlitwę z omijaniem ludzi, bo to rozprasza! Wzrok zatrzymywały siedziby ludzkie, remontowane domy, wille oraz chatki. Przypomniała się staruszka z odległej wioski kochająca swoje miejsce. Ja sam poczułem to samo podczas sprzątania klatki schodowej, a to jest moje miejsce na ziemi. 

   Jakże piękny jest każdy dzień mojego życia, może ktoś kiedyś zrobi film, a właściwie serial ukazujący życie równocześnie na tym świecie, a także w Królestwie Bożym, które jest już tutaj w nas. Nie można tego wytłumaczyć i opisać, trzeba to przeżyć samemu…

                                                                                                                                             APeeL

  1. 22.10.1998(c) ZA UFAJĄCYCH TWOJEJ OPATRZNOŚCI, OJCZE...
  2. 21.10.1998(ś) ZA PRZYTŁOCZONYCH KRZYŻEM...
  3. 20.10.1998(w) ZA ODDANYCH SOBIE...
  4. 19.10.1998(p) ZA TYCH, KTÓRZY SĄ WDZIĘCZNI ZA OTRZYMANE ŁASKI...
  5. 18.10.1998(n) ZA PODŁYCH…
  6. 17.10.1998(s) ZA POTRZEBUJĄCYCH WSPARCIA…
  7. 16.10.1998(pt) ZA UCIEKAJĄCYCH SIĘ DO MATKI SYNA TWEGO, OJCZE...
  8. 15.10.1998(c) ZA SZKODZĄCYCH SOBIE...
  9. 14.10.1998(s) ZA MOICH NAUCZYCIELI ICH DUSZE...   
  10. 13.10.1998(w) ZA PRAGNĄCYCH CZYSTOŚCI...

Strona 1931 z 2553

  • 1926
  • 1927
  • 1928
  • 1929
  • 1930
  • 1931
  • 1932
  • 1933
  • 1934
  • 1935

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 537

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?