- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 273
Święto św. Szczepana, pierwszego męczennika
Koniec dobrego dyżuru w pogotowiu. Z kasety popłynie melodia hiszpańska, a w tym czasie pojawi się poczucie bliskość Boga Ojca. Tego nie można przekazać, a wyrażają to: krzyk z duszy "Tato! Tatusiu! Tato!" oraz oczy zalane łzami.
- Czy pragniesz świętości? Tak odczułem natchnienie...
Po wejściu do domu stwierdziłem, że żona jest w kościele, a nie lubię, gdy jej nie ma. Dobre wspólne śniadanie, nikt nie przeszkadzał bo dzieci spały.
Właśnie w telewizji popłynie dla nich program. Nad głowami biorących udział pojawiły się świecące kółka jako symbol świętości. Tak się stało, że wyszedłem na Mszę świętą dla dzieci o 10:15.
Nieprzypadkowo opracowuję to świadectwo wiary, ponieważ wówczas od Ołtarza św. padły prorocze słowa...
Wierchuszka ze Świątyni Jerozolimskiej nie mogła znieść (Dz 6,8-10;7,54-60) cudów i znaków czynionych przez św. Szczepana. Nawet to, co mówił wywoływało ich zgrzytanie zębami. Stracił życie za przekaz wizji:
"Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga. A oni podnieśli wielki krzyk, zatkali sobie uszy i rzucili się na niego wszyscy razem. Wyrzucili go poza miasto i kamienowali, a świadkowie złożyli swe szaty u stóp młodzieńca, zwanego Szawłem".
Psalmista przypomniał (Ps 31) słowa umierającego Pana Jezusa: "W ręce Twe, Panie, składam ducha mego".
Natomiast Pan Jezus powie w Ewangelii (Mt 10,17-22): "Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować.
Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. (...) Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony".
Jeszcze nie wiedziałem, że to właśnie spotka mnie na przełomie 2007 / 2008 r. i będzie trwało dotychczas (21.12.2024).
Pan dał do ręki "Gazetę Lekarską" z grudnia 1998 r. z relacją naszego krajowego duszpasterza służby zdrowia, ks. Józefa Jachimczaka CM: "Dzisiaj w Betlejem". To relacja przeżyć z Groty Narodzenia ze świątyni wzniesionej w 320 r.! Nigdy nie została zniszczona.

Tam kapłan odczuł dramat odrzucenia i dalszego odrzucania Pana Jezusa. Pan wciąż przychodzi i puka do naszych drzwi. Wspomniał słowa Jana Pawła II, że w Karcie Pracowników Służby Zdrowia jesteśmy określani "sługami życia...od poczęcia do naturalnej śmierci.

APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 279
Nawet sen człowieka umęczy, bo budzą mnie napady eksterioryzacji...jest to odrywanie się duszy od ciała z jej wędrówką i przykrym prapizmem podczas budzenia się (nazwa pochodzi od bożka priapa...mężczyzny ze wzwodem).
Po odkryciu miejsc, gdzie byłem można sprawdzić to zjawisko, które dodatkowo świadczy o posiadaniu duszy. Mam niesmak, ponieważ od 8:00 idę na dyżur w pogotowiu, a muszą być na Mszy św. o 7:00.
Przepływają obrazy kalania świętości, a z brzegu jest to tygodnik "NIE". Dlaczego pozwala na tak nienawistne napadanie na naszą wiarę z negowaniem największych świętości, a przecież mamy odpowiednie artykuły Konstytucji!
Do tego pojawił się kapłan, który zrzucił sutannę i ożenił się, a przy tym napisał książkę "Byłem księdzem". "Tato! Ojcze! Panie Jezu! Nie można służyć Tobie i żyć dla świata - to jest niemożliwe!"
W tym czasie demon kusił mnie opuszczeniem nabożeństwa, ponieważ "mam dyżur" (w pierwszej osobie) oraz piciem alkoholu ("święta"). Ja wiem, że jest to od niego, a cóż inni?
Na ten czas ucałowałem Pana Jezusa z Całunu, a Pan powiedział z "Prawdziwego życiu w Bogu"...o tych na samym dole, prostych i zagubionych.
Piękna szopka, ale moje serce było pełne pustki i rozterki czy mogę przystąpić do Eucharystii. Wczoraj byłem mocny, a dzisiaj dziecko może przewrócić mnie jednym paluszkiem. Przenieś to na stan duchowy człowieka.
Przepraszam Pana za wybranie przyjemności, bo wiem, że najważniejsza jest nasza czystość. Dziwne, bo ten sam problem mam w dniu zapisywania tego świadectwa (21.12.2024)...nie wiedziałem, że będę żył tak długo!
Wrócił wczorajszy film o Jeremiaszu, który walczył z władzą ludzką. Wywracał pomniki bożka Baala! Przecież to samo jest teraz, ale zestaw tych bożków jest nieskończony! Ludzie mieli różne wyobrażenia Boga Ojca, a przybył Syn Stwórcy, Pan Jezus w postaci ludzkiej! Sam zobacz, co oznacza nasza mądrość.
Przespałem czytania, które później wysłuchałem w Mszy św. radiowej. W serce wpadną słowa św. Pawła (Hbr 1,1-6): "Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna (...) który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty (...) Zajaśniał nam dzień święty, pójdźcie narody, oddajcie pokłon Panu, bo wielka światłość zstąpiła dzisiaj na ziemię".
Natomiast w Ewangelii wg św. Jana będą piękne słowa, że "staliśmy się dziećmi Bożymi, tymi, którzy wierzą w imię Jego".
Po Eucharystii padłem na kolana i bardzo pragnąłem odmówić litanię do Boga Ojca z pozostaniem w Jego domu...wyszedłem ostatni i to z płaczem! Zważ, że jest to dzień Radości Bożej. Pan Jezus przebywa do nas w słabości. To próby zawierzenia (szkolenie)!
Schodzący z dyżuru mieli straszną noc, a ja ponownie popłakałem się, ponieważ z radia popłynęły kolędy. Napłynęły obraz obozów w których śpiewano je z płaczem! Jest mi smutno z powodu bólu sprawianego przez najbliższych, a ja wiem, że jest to łaska, bo tak też było ze Zbawicielem! "Jakże trudno być twoim Pan Jezu i żyć w tym świecie z dążeniem do świętości". W południe zacząłem moją modlitwę, a w tym czasie wróciły obrazy szkalujących i profanujących wszelkie świętości.
Dobrowolnie pojechałem na wyjazd za kolegę, a to często zmienia cały przebieg dyżuru. Właśnie jechaliśmy obok "mojego" krzyża przy trasie E7 (W-wa - Kraków)...do babuszki, która upadła. W jej chatce wisiał wielki obraz Świętej Rodziny. Zrywają też do dziewczyny z migreną - daleko, a ja lubię takie wyjazdy, bo wówczas trafiam na piękne figury Matki Niepokalanej oraz na zapalone lampki na cmentarzach. Popłynęła moja modlitwa...po odczycie ostatecznej intencję tego dnia.
Pomogłem młodej dziewczynie, a jej ojciec chciał poczęstować nas wódką...uciekłem, bo to była sprawka szatana! Znowu wyjazd tam, gdzie lubię czyli do Sanktuarium Matki Bożej w Starej Błotnicy. Zabraliśmy ciężko chorą z biednej chatki, udręczoną schorzeniami. Właśnie uporczywie wymiotowała i słaba...przed miesiącem zmarł jej brat. Poprosiłem ją o przekazanie tych cierpień Mateczce Najświętszej, ona stwierdziła, że tak właśnie czyni!
W czasie przejazdu z radia karetki płynęła kolęda: "Nie było miejsca dla Ciebie", a ból ściskał serce. Personel oglądał film o zabijaniu (z Lindą) i to właśnie dzisiaj.
Jak wiele jest sposobów obrażania Najświętszego Serca Boga Ojca: od gadania, poniżania, wyśmiewania...aż do zbrodni z piciem alkoholu w środku obchodzenia święta Narodzenia Syna Bożego. Właśnie trafił się taki "umierający". Do rana był spokój. Podziękowałem Bogu Ojcu za tak piękny dzień...
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 0
O 5:00 rano zerwał sen o typie eksterioryzacji z priapizmem, a jest to wielka udręka w dążeniu do świętości. Od czwartku do dzisiaj miałem post ścisły w intencji pokoju na świecie (tylko kawa pracy). Ukoiła chwilka snu i już biegnę na spotkanie z Panem Jezusem, a do serca napłynęło poczucie wybrania, Łzy zalały oczy, ponieważ w błyskach napłynęły sceny z Męki Zbawiciela oraz Jego miłość do ludzkości z pragnieniem naszego zbawienia!
Nie można tego przekazać komuś normalnemu (czyli nie mającemu łaski wiary). Popłynie "Anioł Pański", a w napłynie demoniczna niechęć do kapłana, a właśnie będą piękne czytania…W końcu z radością szedłem na spotkanie z Panem Jezusem, na Jego Ucztę
1. List św. Pawła (Ef 4,7-16) przed oszustami („powiewaniu nauki”), którzy prowadzą na manowce fałszu.
2. Zbawiciel w Ewangelii (Łk 13,1-9) wzywał do nawracanie się.
Teraz z płaczem przyjąłem Eucharystii! Wróciło poczucie wybrania. Prosiłem Matkę Zbawiciela, aby przyjęła ten dzień: "Mamo! Mamusiu! Bądź ze mną, Tobie przekazuję ten dzień”. Na ten czas popłynie pieśń: „Ona jest przeczysta” z powtórzeniem trzy razy. „Kiedy się uśmiecha to na ziemi wstaje słońce. Najpiękniejsza z wszystkich matek”.
Nie mogłem wyjść z kościoła, zawołałem dodatkowo powtarzając imię Pana Jezusa z dodaniem o wielkiej łasce, która mnie spotkała! Dzisiaj czeka mnie ciężki dzień, tak się złożyło, że mam dyżur przychodni i w pogotowiu (na dole budynku). Jeden daleki wyjazd może sprawić straszne kłopoty czekającym pacjentom! Jednak w przychodni nie było nawału, a to wynik błaganie Matki o pomoc, pacjenci napływali systematycznie do 12.00!
Nawet pomogłem trzem chorym, których poprosiłem, aby za to podziękowali Matce Najświętszej…
- pacjentka przyniosła opakowania drogich leków dla chorych
- zgłosił się kierowca z obcego rejonu do badania na kierowcę (zarobek)
- oraz chłopak z ojcem, ale bez dowodu
- przybył bezrobotny po złamaniu kręgosłupa...powinien mieć zasiłek rehabilitacyjny lub okresową rentę...
- jeszcze matka z dzieciątkiem.
Natomiast w pogotowiu trafił się pacjent z urwanym koniuszkiem palca i zaniepokojoną żoną. Teraz wyjazd trasą „maryjną” do wywróconej cysterny z olejem (kłopot dla wielu służb)! Zarządzono objazd, a tam trafiliśmy samochód przewożący pojazdy oraz innego, któremu urwał się dyszel przyczepy. Musieliśmy wlec się za wszystkimi.
Trafiłem do ciężko chorego dziadka leżącego pod obrazem Św. Rodziny. Żona cierpi z nim od lat oraz dzieci, które właśnie przybyły! Teraz jestem u babuszki, która tańczyła na weselu i wyrwała sobie przyczep w kolanie. Zrobiłem jej blokadę z Depo-Medrolu (jako reumatolog).
Ból zalał serce i duszę, ponieważ napłynęła osoba żony, którą dręczyłem wiele lat. Kupiłem jej kwiaty. Kiedyś śmiertelnie upojony leżałem, a ona płakała nade mną. Pomyślałem o współcierpiących z Matką Bożą: matkach narkomanów, żonach pijaków, opiekunach ciężko chorych, poszkodowani w różny sposób, matki chorych dzieci, rodziny ciężko chorych oraz nagle zmarłych!
O 15:00 popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego, w intencji tego dnia. Ponownie jestem u ciężko chorego dziadka z płaczącą babcią, ponieważ przez 60 lat byli razem! Proszę, aby przekazała swoje cierpienie na ręce Matki Bożej, a ona powiedziała: pan doktor przybył od Boga. Później popłynie moja modlitwa przebłagalna w oczekiwaniu "na sprzedanie" dziadka.
Wzrok zatrzymywali chorzy, udręczony personel, właśnie szarpiący się z pijakiem po urazie głowy, wwożeni ciężko chorzy, spotykałem też moją babuszkę – wypisaną z oddziału oraz żonę z mężem, który był u mnie z urwanym paliczkiem, a także mojego pacjenta z guzem na szyi.
Zerwałem gałązkę, a to podwójny cierń...tak mówią z Nieba! Dlatego rano spotkałem słowa o Matce oraz o Męce Zbawiciela. U zabranego dziadka był piękny obraz Mateczki Jezusa z Najświętszym Sercem. Ponowie trafił się daleki wyjazd do babuszki, gdzie będzie piękny obraz św. Rodziny. Do ambulatorium policja przywiozła umęczonych kierowców ww. wypadków.
Zachodzi słońce, widać Sanktuarium w Starej Błotnicy. To droga "Maryjna": figury, kapliczki, kwiaty i księżyc. Jeszcze zabraliśmy babcię z cierpiącą córką. Koniec cierpienia, kawa zapisuję te przeżycia a zarazem zostałem uchroniony, bo przywieziono wódkę z wesela! Ja spędzałem tę dzień z Matką, nawet wiele razy zatrzymywał wizerunek Matki Bożej z Lewiczyna, gdzie ostatecznego wróciłem do wiary. Pocałowałem Twarz Zbawiciela i już jedziemy do wypadku:
16-latek bez prawa, uciekał na motocyklu przed policją. Zniszczył obcy motocykl i doznał obrażeń. Pobrano krew, zawiadomiono rodziców, a chłopiec był skołowany i zaskoczony swoją głupotą oraz potęgą nieszczęścia! Koniec dnia, a ja zapomniałem, że ten dzień ofiarowałem Mateczce. Faktycznie skusił mnie alkohol z wesela. Długo trwały puste gadki i śmiechy do północy. Rano poprawka, ta o już niedziela. Miałem ochronę, ponieważ od 22:00 do 8:00 rano nie było nikogo w ambulatorium oraz żadnego wezwania.
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 0
Na dyżurze w pogotowiu, po dobrej nocy obudzono o 5:00 na wyjazd. Jeszcze ciemno, a przy cmentarza widać lampkę pod figurą Mateczki. Zabieramy chorego po zawale, popłynie moja modlitwa przebłagalna i wcześniej wyszedłem do przychodni.
Około 10.00 słodycz Boża zalała serce i duszę, chciałbym, aby to trwało wiecznie! Tego doznania nie opiszesz naszym językiem. Po czasie odkryję że jest to działanie Ducha Świętego, który w takich wypadkach jest „wzmacniającą słodyczą”. Nie mogę wówczas odmówić przyjęcia żadnemu choremu, trwa pokój i wszystko czynię bez pośpiechu.
Mam aktualnie dodatkowy kłopot, ponieważ muszę pracować w gabinecie kolegi z powodu remontu. Nawet nie wiedziałem, że to cierpienie spotkało mnie w ramach intencji. Nawet wywołało łzy w oczach z powodu delikatności Boga Ojca.
Kupiłem róże pod krzyż Pana Jezusa! Popłynie moja modlitwa, a w tym czasie przypłynie świat: wszystkie etniczne przeprowadzki, wyrzucanie z mieszkań, w telewizji trafiłem na obraz wyburzenia budynku, jeszcze Kurdowie bez ojczyzny oraz wojny na świecie.
W drodze na Mszę świętą wieczorną szedłem wolno, odmawiając moją modlitwę z omijaniem ludzi, bo to rozprasza! Wzrok zatrzymywały siedziby ludzkie, remontowane domy, wille oraz chatki. Przypomniała się staruszka z odległej wioski kochająca swoje miejsce. Ja sam poczułem to samo podczas sprzątania klatki schodowej, a to jest moje miejsce na ziemi.
Jakże piękny jest każdy dzień mojego życia, może ktoś kiedyś zrobi film, a właściwie serial ukazujący życie równocześnie na tym świecie, a także w Królestwie Bożym, które jest już tutaj w nas. Nie można tego wytłumaczyć i opisać, trzeba to przeżyć samemu…
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 0
Zerwały straszące sny, a serce zalało poczucie niebezpieczeństwa! Odmawiając modlitwę "Anioł Pański" wyszedłem ze strachem w ciemność, a nie jestem bojaźliwy! Podczas cofania samochodem zauważyłem napis: "d e a d".
Żona mówiła, abym uważał na siebie, ponieważ uciekam przed "towarzyszami"! Serce stało się puste, a w myślach:
– zabójstwo Jaroszewiczów (mord na swoim polityku)
– wybuchy i zamachy
– niechęć do świata i ludzi, niszczenia i radość z zabijania i czynionego zła!
To wszystko jest od Szatana, nawet moje obecne puste serce, nie wspominając o sercach zbrodniarzy! Wzrok zatrzymał wizerunek "Jezu ufam tobie"...napłynęła osoba Jana Pawła II w celi z Ali Agcy. Popłynie pieśń: „Kto się w opiekę odda Panu Swemu, można powiedzieć, że ma obrońcę, Boga!” W tym czasie kapłan zawołał: "Wybaw nas Panie od zła!” Natomiast Pan Jezus stwierdził w Ewangelii, że przybył, aby rzucić ogień na ziemię! Tak została ujawniona perfidia Szatana, który oszukał ludzkość!
Po świętej Hostii napłynął przedsmak Królestwa Bożego, które już tutaj jest w nas. Łzy zalały oczy, a moje serce zostało odmienione w jednej sekundzie! Przypomniały się słowa Zbawiciela, że: "nie będzie w was życia jeśli nie będziecie spożywali Mojego Ciała!"
Ten dzień przekazałem na św. ręce Zbawiciela dziękując kilkakrotnie z powtarzaniem Jego Imienia! Wracałem płacząc nad tym światem! Z drugiej strony, w jednym momencie moje serce zalała radość duchowa, chęć do pracy z pragnieniem pomagania ludziom.
Wcześniej zacząłem przyjęcia chorych, inaczej narobiłbym im masę kłopotów, ponieważ wielu z nich przybyło z daleka. Popłynie relacja z Sejmu RP, a zainteresuje mnie dyskusja o budowie w Warszawie Świątyni Opatrzności Bożej! Jak wielka to próba dla SLD!
Życzą szczęścia, a pragną rozłączyć Kościół od Państwa! Chętnie dyskutują o wyprowadzaniu pieniędzy dla naszej wiary. Zarazem otrzymał 500 tys. dolarów od światowych potentatów prowadzenia kasyn! To wyjaśnia pochodzenie ich majątków...przecież nikt z pracy nie dorobi się. Pokaż mi co masz, a powiem ci kim byłaś/eś!
Wyszedłem wcześniej z pracy z podziękowaniem Bogu Ojcu za pomoc. Miałem pocieszyć żonę, a ktoś podarował mi pęk warzyw! W Królestwie Bożym też znają się na żartach. Na rozpoczynającym się dyżurze w pogotowiu pędziliśmy do zawału, a moje serce zalewała Boża ufność, a właściwie Opatrzność Boża!
Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego, a oczy zaleją łzy! Zabieramy chorego do szpitala, a po powrocie w ambulatorium trafię na straszliwy bałagan: migrena u historyczki, szereg różnych chorych oraz pijaka przeklinającego, że umiera (z wszytym esperalem). Pędziliśmy na sygnałach, a mało brakowało, abyśmy na skrzyżowaniu zderzyli się z samochodem.
W oczekiwaniu na przyjęcie chorego odmawiałem moją modlitwę przebłagalną i mówiłem do pacjentek o naszej wierze. Pacjenta wypłukano, uspokoił się i zabraliśmy go do domu. Po powrocie niespodzianka przybył chory psychicznie, a z radia "Maryja" popłynie informacje o cudach Pana Jezusa, który szedł po falach do uczniów ze słowami pocieszenia: „Nie bójcie się Ja jestem"!
Z bałaganu, który wysypałem z teczki wzrok przykuła książeczka „Jezu, ufam tobie". Z radości mówiłem do dyspozytorki o naszej wierze. Od 20:00 stało się cisza, smakowała kolacja, a w pasztecie będzie wielka pineska, rozległ się trzask, myślałem, że ukruszyłem zęba! Ile jest niespodziewanych niebezpieczeństw. Byłem pierwszy na kolejce i na wyjazd, ale obudzona dopiero o 5:00!
APeeL
- 21.10.1998(ś) ZA PRZYTŁOCZONYCH KRZYŻEM...
- 20.10.1998(w) ZA ODDANYCH SOBIE...
- 19.10.1998(p) ZA TYCH, KTÓRZY SĄ WDZIĘCZNI ZA OTRZYMANE ŁASKI...
- 18.10.1998(n) ZA PODŁYCH…
- 17.10.1998(s) ZA POTRZEBUJĄCYCH WSPARCIA…
- 16.10.1998(pt) ZA UCIEKAJĄCYCH SIĘ DO MATKI SYNA TWEGO, OJCZE...
- 15.10.1998(c) ZA SZKODZĄCYCH SOBIE...
- 14.10.1998(s) ZA MOICH NAUCZYCIELI ICH DUSZE...
- 13.10.1998(w) ZA PRAGNĄCYCH CZYSTOŚCI...
- 12.10.1998(n) ZA ZASKOCZONYCH I DUSZE TAKICH…