- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 455
W śnie mały chłopczyk (ok. 6-7 lat) mówił o śmierci. To wyjaśniło późniejsze spotkanie z pacjentem opowiadającym o śmierci klinicznej podobnego, który dokładnie opisał i narysował zmarłych dziadków z przekazem z ich życia.
Teraz jestem na jakimś spotkaniu, gdzie mówię do liliputów duchowych (symbol ludzi niewierzących), że: "tylko chrześcijaństwo wyjaśnia śmierć i cierpienia" z zapytaniem: "nie ma dowodów na istnienie Pana Jezusa? Proszę osobiście przekazać jakąś prośbę!"
Z wielką radością płynie "Anioł Pański" i nie czuję działania złego. Napłynęły tylko małe rozproszenia: obraz oficera bolszewickiego, który mógłby wrócić do Ojca i głośna sprawa pani Anastazji, która buszowała seksualnie w Sejmie.
Dla mnie to ograny numer..."robimy cię na francuską dziennikarkę", udostępniamy oszustwa w hotelu wysokiej marki (dla wiarygodności), wpuszczamy do hotelu sejmowego, udostępniamy telewizję i szybkie wydanie książki, znikasz i niech cię szukają! Teraz mówię:
- Proszę całość swoich cierpień przekazać, najlepiej po przyjęciu św. Hostii w intencji bezinteresownej. Nie wiem jakie ma pani cierpienia, ale trzeba ze wszystkim uciekać do Męki Pana Jezusa (uświęcać), przekazywać, być ufną do końca, przecież czeka nas powrót do Prawdziwej 0jczyzny!
- Proszę przekazać ojcu, aby ofiarował swoje cierpienia życiowe Panu Jezusowi, bo zbliża się jego naturalna śmierć.
- Rzucenie picia trzeba przekazać Matce (to wielkie cierpienie), a pan nic nie wie o świecie niewidzialnym
- Innemu mówię, że metody pogańskie nie mają mocy, trzeba być Weroniką dla Pana Jezusa, uciekać do Jego Męki, tam szukać pocieszenie w każdej chwilce życia. Ot choćby "Podniesienie Krzyża" - największe poniżenie wywołujące łzy w oczach z napływem mocy. To wielka tajemnica...
- Proszę przekazać rodzicom, którzy stracili trzecie dziecko (śmierć nagła), aby nie zwątpili i nie odwrócili się od Boga, ponieważ śmierć nie jest nieszczęściem, to tylko odebranie ciała (opakowania)...muszą przyjąć to zabranie dziecka ze skierowaniem się ku Bogu Ojcu!
- Pacjentka pyta: dlaczego pan nie został kapłanem? Ja jestem takim kapłanem, bo Ojciec powołuje kogo chce. Tutaj przychodzą różni, w tym wielcy poganie i wrogowie wiary, a do kapłana tylko ci, którzy idą do Pana!
- Na koniec przybyła zabłąkana babcia z owrzodzeniem całego podudzia. Po jej odpowiednim pokierowania i wyjściu smutek zalał serce z poczuciem mojej odpowiedzialności za wszystkich. W nadbrzuszu pojawił się ucisk z pragnieniem modlitwy za tych, "którzy nie uświęcają swoich cierpień".
W drodze do domu zerwała się nawałnica...w sercu pojawiło się pytanie: czy to wszystko jest od Boga. W odpowiedzi napłynęło wyjaśnienie: "cóż wielkiego, przecież wy już możecie wywoływać także chmury z deszczem!"
"Panie Jezu Ty zawołałeś mnie, tak jak Apostołów; zabrałeś wprost od pracy, rodzin, żon...dałeś im nawet nowe imiona! Przytuliłeś i podzieliłeś święty Chleb. Wielu robi Ci łaskę, że przychodzi do kościoła i podchodzi (często niegodnie) do Komunii Św. A Ty umyłeś nam stopy i posłałeś, a to oznacza koronę cierniową: „och Jezu mój, Jezu”...
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 991
Tuż po północy poczułem, że skończył się szatański dzień, pojawił się pokój, a właściwie spokój...nawet płynie piękna muzyka pasująca do jakiegoś psalmu chwalącego Boga Ojca.
Padłem na kolana ze słowami podziękowania za przeżyty dzień i zasnąłem przy włączonym radiu. Rano zbudziła mnie żona z pretensją, że zostawiłem butelkę po piwie na obrusie. Smutek zalał serce, a łzy oczy. Zawołałem tylko: „Matko moja! przekazuję Ci to moje cierpienie w intencji rozdzielonych małżeństw.”
Jakże w takich momentach pasuje „św. Osamotnienie” Pana Jezusa z mojej modlitwy, a to będzie zarazem początek wołania w tej intencji dnia. W przychodni - jakby na znak - trafiła się:
- porzucona przez męża, którego kocha.
Powiedziałem jej: „pani mąż jest dany z Nieba, zły was rozdzielił, trzeba wołać do Matki Bożej o światło dla niego, bo on nie odpowiada za to co robi, trzeba przebaczyć i cierpliwie czekać.”
- wdowa, której zaleciłem „wołanie do Matki Bożej w celu odczytania dalszej drogi życia"...
- prosząca o kartę zgonu dla męża, której pomogłem z serca
- jeszcze małżeństwo ciężko chorych bojących się rozdzielenia przez śmierć
- oraz bojąca się pozostawać w domu bez męża.
O 14.00 padłem na kolana i odmówiłem koronkę do MB za małżonków rozdzielonych przez śmierć, choroby, porzucenie lub opuszczenie. Serce zalała radość, którą potwierdziła piosenka płynąca z radia, że do szczęścia jest mi potrzebny tylko błękit nieba! Tak, ponieważ dzień był pochmurny.
Mam pewność, że trzeba jechać do chorego ojca leżącego w szpitalu. W drodze popłyną modlitwy: koronka pokoju oraz cz. chwalebna różańca. Na miejscu spotykałem rodzinę karmiąca ojca z golącym go bratem. Poprawia się, ale nie wyjdzie z tej choroby...
Na korytarzu szpitala szeptem mówiłem „Wierzę w Jedynego Boga, Ojca Wszechmogącego”, a echo odpowiadało: „Boga, Boga, Boga”...
Podczas powrotu ukoi muzyka z ciepłem w samochodzie oraz napłynie poczucie bliskości Boga Ojca. W domu padnę na kolana z sercem pełnym bólu: „Matko moja! Matko!...tyle jest podzielonych małżeństw, tyle krzywd. Matko! Przyjmij to cierpienie ode mnie w intencji rozdzielonych małżonków!"
Dalej kontynuowałem moją modlitwę. Przypomniało się poranne wołanie do Boga Ojca, aby połączył ślubem pary z mojego rejonu...nawet napływały ich postacie. Na ten czas z włączonego telewizora popłynie kuszenie Adama (mężczyzny) przez Ewę (kobietę):
- zostań moim mężem!
- ja mam już żonę!
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 466
Wczoraj, przed północą oglądałem dzieci rumuńskie zniewalane do żebrania i złodziejstwa, umierające z głodu w Somalii, wydobywane z bunkrów w Jugosławii i przestraszone w Armenii. Ogarnij cały świat tego cierpienia...
Napłynęło pragnienie odmówienia koronki do Ukrytych Cierpień Pana Jezusa w Ciemnicy (u mnie to w skrócie UCC)! Po przebudzeniu - w środku nocy - poczułem nadludzką moc. Pomyślałem, że tak jest u męczenników, a sprawiła ją pragnienie Zbawiciela w modlitewnym zbawianiu grzeszników:
"Panie Jezu miej miłosierdzie nad okrutnikami zniewalającymi dzieci. Proszę Jezu mój, proszę, niech to będzie pocieszeniem dla Twojego Czystego Serca! Bądź miłosierny przez zasługę znieważań, które poniosłeś w Ciemnicy: plucia, szturchania, bicia, kłucia, naciskania ciała, uderzania, upadku z wysokości, oblewania wydzielinami i wydalinami oprawców Twojego św. Ciała"...
Podczas modlitwy napływały także słowa i czyny z mojego życia...od dzieciństwa. "Jezu! Proszę Cię, wybacz wszystko raz na zawsze!" Pan to wybaczył, a teraz pokazał okrutników!
Przed ponownym obudzeniem miałem dwa sny...
- oto gigantyczna budowla o charakterze spirali z małymi ludzikami na pustyni...skazanymi na tym pustkowiu na pewną śmierć.
- w drugim ujrzałem zburzony kościół, gdzie w jednym narożniku były zamurowane zapiski! Może to oznacza, że kościół można zburzyć, ale świadectwa wiary są wieczne.
Nagle podczas tej modlitwy ujrzałem fabrykę śmierci nienarodzonych...wczesnoporonną domaciczną spiralę śmierci (ze snu)!

"Boże! Miej miłosierdzie dla tych ojców, matek i lekarzy..miej miłosierdzie nad stosującymi spiralę śmierci. Matko Miłosierdzia módl się nad stosującymi "spiralę śmierci!"
Po przebudzeniu trwał bój o wolny dzień. Szatan sprytnie podsuwał zarobek! Takie działania u ludzi to prowokacje. Dodatkowo napłynęło pragnienie modlitwy. Człowiek normalny zdziwi się, ale jest to najwyższe dobro, bo służy zbawianiu innych.
Podczas przejazdu do pracy miałem poczucie łaski Miłosierdzia Bożego z powrotem do wiary. Wprost chciałbym krzyczeć: Łaska Boża! Łaska Ojca! Jego Miłosierdzie!
Nawał ludzi, a "towarzysze wszystko obstawili". To normalna szajba, wyszukiwania wrogów ludu, aby zaliczyć sukces i zamordować. To jest męczące, drażniące, ponieważ ci ludzie wierzą w swój patriotyzm, omijają Dom Boga i emanują złą energię, bo wstydzą się tego! To sprytna sztuczka bolszewicka, bo wywołuje nienawiść. Dzisiaj, gdy to przepisuję (19.07.2022)...nic się nie zmieniło, bo teraz jestem "chroniony".
-
Proszę rzucić palenie w pierwszy dzień Adwentu, bo post i palenia to kuracja niebieska...z ofiarowaniem tego cierpienia Matce Bożej!
-
Pani jest poddana cierpieniu (utrata pracy), a przy takich krąży Zły: wskazuje na bogatych i pracujących, jątrzy, aby pani zwątpiła, że nie ma ratunku. Nawet wini o to Boga, "bo gdyby był". Trzeba uciekać do Matki...niech pani ujrzy też łaskę, bo jako bezrobotna będzie pani w tym czasie z dziećmi...otrzyma taką samą zapłatę, a martwi się pani co będzie 31.01.1994 r!
-
Dziadkowi z kieszeni wypadł piękny obrazek Matki z białą lilią! Niepotrzebnie przyjąłem od niego datek, ale chciałem oddać innemu, a tamten się obraził!
-
Teraz badam małżeństwo staruszków...podobni do siebie, oboje w mocnych okularach i bardzo wierzący. Ona przekazała rozmowę z młodym człowiekiem, któremu zmarło dzieciątko i winił o to Boga...w złości odwrócił się od wiary. To było potwierdzenie moich modlitw w nocy.
-
Rocznicy śmierci s. Faustynki nie świętują tylko Freddie Merkurego...drażnię młodą wielbicielkę satanisty! Chociaż on wierzył w zoroastryzm (dobro i zło), a tak też jest w naszej wiersze, bo nie ma szatana tylko jest dobro i zło!
Nagle napłynęła fala Pokoju Bożego, który przelewał się przez serce i duszę...jakże w tym momencie chciałbym paść na kolana i mówić o Bogu, Jezusie oraz Matce! Tego nie można przekazać żadnym językiem. Pojawiła się postać brata Alberta...z poczuciem jego świętości.
W tym czasie jest obiad w naszej stołówce, a towarzysze się kłaniają przeszkadzając nawet w tej czynności życząc mi "smacznego"! Jeszcze wpada personel udający potrzeby, a już po 15.00 prośba o recepty dla sprzątaczek. Pokój Pana Jezusa miał mnie wzmocnić, ponieważ dalej będzie trwał nawał.
-
Szatan panią przysłał...naprawdę! Pani nic nie wie o boju nad nam. Pani mieszka blisko kościoła i co, a to tak wielki dar! Dzisiaj, gdy to przepisuję wielu z tą łaską nie wstępowało do Domu Boga i tak pomarli...
Smutek zalał serce, a po powrocie do domu miałem przeszkody w modlitwie (zamieszanie z dziećmi). Pomyślałem dodatkowo o "odrzucających swoje dzieci". W tym czasie Janas w telewizji nawołuj do zabijania dzieci nienarodzonych. Wzrok przykuła przekręcona korona cierniowa na Głowie Pana Jezusa Frasobliwego. A to oznacza, że nie przyjmuję cierpienia (gadałem w złości do telewizora).
Zawołałem tylko: "Nie wołałeś mój Jezu i nie krzyczałeś, tylko cichy jęk i westchnienia towarzyszyły uderzeniom. (...) Mój Panie roztocz nade mną Swoją Błogosławioną opiekę i spraw, abym we wszystkich udrękach kierował się ku Tobie i Matce".
W Drodze Krzyżowej popłyną różne zawołania: za tych, co nie przyjmują śmierci własnego dziecka, krzyża związanego z wychowaniem dzieci, itd. "Matko Miłosierdzia módl się nad nimi".
Oto profesorowie, moi koledzy po fachu wyraźnie popierają zabijanie - teraz, w formie badań prenatalnych. Chodzi o wykrywanie wczesnych wad, uszkodzeń płodu ludzkiego, aby je z a b i ć! W wyobraźnia pytam takiego: "kiedy zabijamy...czy dziecko bez prawej rączki zabijamy?"
Wówczas opowiedziałbym przeżyte zdarzenie. Pusta poczekalnia z pięknym chłopczykiem i natchnienie z nieba, aby dać mu czekoladę: okazało się, że nie ma prawej rączki. Jakże Pan wszystko pokazuje. Napłyną także niepełnosprawny psychicznie w telewizji satelitarnej, pięknie grający muzykę poważną, a nigdy nie uczył się gry na pianinie!
Pokazano też obraz zamachu na Jana Pawła II. Łzy zalały oczy, ponieważ z wielką jasnością ujrzałem "zabójców" i obrońców życia ludzkiego.
Czym różnił się Hitler zabijający chorych psychicznie i kaleki oraz ludzi z krzywym nosem od subtelnych morderców typu dr Mengele (zabrał dziecko tuż po urodzeniu i badał ile będzie żyło?).
Padłem na kolana ze smutkiem w sercu odmawiając "Św. Agonię" Pana Jezusa w intencji "Obrońców Życia". Na ich czele stoi Wysłannik Nieba - Jan Paweł II, a tak się składa, że dzisiaj w Różańcu Pana Jezusa jest modlitwa w jego intencji. Koronka do 5-u św. Ran Pana Jezusa...kończą ten dzień!
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 443
Tuż po przebudzeniu odczułem wielki napływ Pokoju Bożego w którym zawołałem: "Matko! Matko! Matko!" Dzisiaj jestem, w stanie łaski i chciałbym ją utrzymać. W myśli rozważam pozostanie w domu, bo mam do odebrania wolny dzień, ale napływa, że sztuką nie jest unikananie pokusy, ale stawianie czoła, jej odsunięcie!
Moje serce zalał ból z powodu śmierci młodego Jugosłowianina, który zginął w syfonie wodnym (Akwapark w Zakopanem)...śmierć lekkomyślna z kłopotami w wydobyciu ciała. Podczas dzwonienia na "Anioł Pański"...popłynie modlitwa z wołaniem: "Serdeczna Matko, Opiekunko ludzi. Przyjaciółko dusz czyśćcowych...proszę Matko, pomóż temu chłopcu".
Do serca wróciło pragnienie czystości, aż strach iść do pracy (datki) i przed żoną (pokusa). Jeżeli ktoś krytykuje celibat to na pewno nie jest od Boga! Nie można całkowicie oddać się Bogu i mieć żonę oraz dzieci...to jest wykluczone. Jeżeli masz żonę to istnieje "jakiś obowiązek świadczenia miłości" - to niweczy czystość. To dzieli serce na dwoje. Teraz "tak właśnie się stało", bo modlitwy w połowie, a muszę spieszyć się do pracy.
Nie mogę już leczyć tylko ciała. Większość ludzi wymaga porad duchowych;
-
proszę kierować prośby do Matki...tyle lat walczy pani z mężem o jego palenie tytoniu, a efekt jeden - same złości! Matka może wszystko, ale czeka na pani zawołanie!
-
W Niebie płaczą, gdy widzą pani nałóg z niszczeniem zdrowia. Trzeba zawołać, nadchodzi Adwent, przekazać wyrzeczenie, przecież to "wielkie" cierpienie!
-
W środku nawału pracy trafiła się pacjentka, której "muszę pomóc". To wyraźnie polecenie - prośba z Nieba. Nawet napływa obraz druczku na rentę. To wszystko trwało, a ona obdarowała mnie sokiem z jeżyn,który był zamknięty gałgankiem. Jakby dla potwierdzenia odczuć zapytałem o przebieg życia...zaczął się jeden lament! Wiedzą o pani w Niebie! Wiedzą! To Matka prosiła o pomoc dla pani (renta) !
- Pan był u mnie i patrzył na obraz Matki Bożej...przypomniała jakieś zdarzenie. Zbliża się godzina Miłosierdzia, a nie znam intencji Koronki.
Nagle napływa obraz pacjentki, której zalecałem rzucenie palenia, ale dzisiaj długo mówiłem jej o Drodze. W Niebie płaczą nad panią, pragną pomagać, ale pani nie zwraca się i skończy się wszystko pod aparatem tlenowym...trzeba przyjąć to cierpienie i przekazać w intencji Pokoju Bożego w Jugosławii.
Płynie Koronka do Miłosierdzia "za lekceważących życie". Na modlitwach i poczuciu obecności Matki Bożej zeszły trzy godziny. To zarazem dzień postu (trzeci w tym tygodniu w intencji pokoju w Jugosławii). W sercu mam pokój od rana. Jakże to piękne...jakże piękne!
Płynie teatr telewizyjny "Wilk stepowy"...jakaś duchowość, ale poza katolicka. Sztuka kończy się nałożeniem obrazów "Jezu ufam Tobie" z rękoma kobiety jak w modlitwie!
I jeszcze rozmowa telewizyjna z Wojciechem Jaruzelskim...on stwierdza, że czas miniony był czasem walki o dusze ludzkie! To wielka prawda, ale on nie powiedział, że reprezentował obóz szatański! On tego nie wie, nie może znaleźć na wszystko odpowiedzi. Jakże chciałbym z nim rozmawiać...prosić o nawrócenie!
Kilka razy mój wzrok zatrzymywał Pan Jezus Wszechmogący (Pantokrator)...nie wiem dlaczego?
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 424
Na dyżurze w pogotowiu zerwano do porodu. a w sercu mam poczucie wielkiej łaski Boga...ja mogę przyjmować św. Hostię, gdy wielu jest ekskomunikowanych (płaczą, gdy nie mogą podejść!).
Pada, błoto, prowadzi nas rozradowany ojciec dzieciątka. Kluczymy wśród willi...aż zatrzymaliśmy się przed kurną chatą! Nawet wołam, że trzeba to sfilmować, przecież syn może zostać prezydentem! Śmiejemy się.
Ile radości jest w biednych i prostych ludziach! Mijamy kościół...czy to nie ten z wczorajszego snu? Tak się jawi, podświetlony. Kościół, gdzie uczęszczał mój dziadek!
O 5.00 zrywają ponownie, mogę nie jechać, ale "to dla Ciebie, Matko!"...znowu mogę odwiedzić ojca, bo jedziemy z pacjentem do szpitala, gdzie przebywa. Płynie Koronka Pokoju..."dziękuję Ci Ojcze, Panie Jezu i Matko...Tobie Matko przekazuję "pod Twoją ochronę moje" serce i moją duszę, bo jeszcze jestem słaby, abym w pełni mógł ofiarować się Tobie".
Zły podsuwa sceny z mojego życia (pijaństwo, karty, zło), abym zwątpił. To słuszne. Teraz wołam za pokój w rodzinie i przekazuję Matce Bożej: syna, córkę i żonę...daj im pokój, nawróć córkę, daj światło synowi. Teraz zły wpuszcza okropnego osobnika, który gwałci córkę z zapytaniem: czy wówczas zostawiłbyś płód? On wie, że każdy człowiek jest Dzieckiem Ojca!
W szpitalu stoję nad ojcem, może mnie rozpoznał, coś mówił, ale niewyraźnie. Położyłem dłonie na jego głowie i zawołałem: "Matko Miłosierdzia, Matko, Matko moja!" Serce zalał smutek, a w oczach kręciły się łzy.
Właśnie płynął "Anioł Pański"...słychać sygnaturkę, nawet otworzyłem okno i próbowałem odmawiać tę modlitwę, ale bardzo wolna, sącząc słowa, bo jest to pozdrowienie. Nieskończone to wszystko i nie wystarczy życia.
Napłynęło pouczenie z zapytaniem: jaki sens ma modlitwa ustna, gdy zasypiasz lub przerywasz je rozmowami? Poczekaj na dogodną chwilkę i oddaj serce oraz duszę Panu!
Zerwałem mały kwiatuszek i wręczyłem żonie. Około 11.00 toczył się boj o chwilkę: "czy iść do kościoła na 12.00". Ten odczyt trwał 10 minut...pozostałem w domu i pod nieobecność żony przepisywałem notatki.
Trafiłem na film o okrutnych zbrodniach bolszewickich...o wypędzaniu chłopów z ziemi podczas przymusowej kolektywizacji z niszczeniem kościołów i cerkwi przez zorganizowanych Bezbożników. Zwalano dzwony i krzyże, a w to miejsce wstawiano gwiazdy. Znawca polityki coś tłumaczył, ale ja jasno widzę satanizm...aktywne niszczenie wszystkiego, a szczególnie "ośrodków zabobonu" (cerkwi).
To jest dla mnie jasne i powinno służyć jako instruktaż działania szatana. Nagle ujrzałem wielkie cierpienia ofiar systemu bolszewickiego. Na ulicach Tbilisi (Gruzja) leżą właśnie trupy prawnego parlamentu. W to miejsce szatan dał "dobra": oto staruszków uczy się pisać i czytać...dostarczono też światło do chałup (prowizorka). Bóg Ojciec został odsunięty przez bożka - Lenina i system dający szczęście światu! Jasno widzę, że po pewnym czasie powstanie nowy bożek...to jest pewne!
Płynie koronka do Miłosierdzia Bożego "za niewinne dusze bolszewików". Jak wielka była moc i okrucieństwo oprawców przy całkowitym bezprawiu! Napłynęło wielkie pragnienie modlitwy, prawie omdlewałem! Nie wyjaśnię tego cierpienia normalnemu człowiekowi - nie będzie wiedział o co chodzi!
Koi sen i szykuję się do kościoła na 17.00. W pewnym momencie serce zalało wołanie: "Matko! Matko! Matko!"...nic więcej, a wzrok padł na obrazek św. Józefa i Matki z Jezuskiem, który ma złożone do modlitwy rączki. To daje jedną wielką radość.
Wychodzę, a niebo rozgwieżdżone. Płynie "Ojcze nasz" i w tym momencie wiem, że idę na Mszę św. zgodnie z Wolą Ojca! Później żona przekazała, że żona w południe było wystawienie Najświętszego Sakramentu i śpiewał chór (to dla mnie "przyjemność" duchowa). Ja w tym czasie odmawiałem swoją modlitwę przebłagalną "za grzechy dusz niewinnych ofiar bolszewików". Teraz zrozumiałem nieprzypadkowe czytanie Biblii...o nauczycielach fałszu!
"Zdrowaś Maryjo, Matko Miłosierdzia módl się nad nimi...Jezu, Miłości moja bądź uwielbiony i zmiłuj się nad grzechami dusz niewinnych ofiar bolszewizmu. Boże, Ojcze Przedwieczny miej miłosierdzie nad nimi"...
Usiadłem w kościele, mało ludzi (tak jak lubię), głośno biega dzieciątko, rozprasza, przesiadłem się, a tam dzieciątko obok mnie!
Dzień Chrystusa Króla Wszechświata, ale nie ma we mnie żarliwości...nie przenikają serca czytania, które są odległe (przymierze króla Dawida). "Panie Jezu przekazuję Ci tę Mszę św. z Eucharystią w intencji tych dusz.
Dziwne, ponieważ kapłan zrezygnował z kazania. Głośno i ładnie śpiewała jakaś kobieta, która nie "podchodzi" do Eucharystii. W tym darze Nieba uczestniczy może 20-30 osób! Tak chciałbym zapytać: "dlaczego pani nie chce Jezusa"?
Teraz, w tym momencie przypomina się nocne czytanie książeczki: "Żyć Mszą św.", którą zabrałem z samochodu z "polecenia". Tam scena z lektorką języka francuskiego, która chciała zobaczyć Polskę, kraj Jana Pawła II.
Pełna zdziwienia pytała polskiego kapłana: "dlaczego ludzie wypełniający świątynię nie byli u Komunii św.?...ci ludzie wierzą i nie chcą przyjmować Pana Jezusa?" Moje serce zalał wielki smutek...
"Jezu! Przepraszam za nich. Ty przed nami uniżasz się, przychodzisz i zapraszasz. Dałeś się Poniżyć w najwyższym stopniu...jeszcze raz uczyniłbyś to samo, jeszcze raz, aby ci ludzie przyszli do Ciebie, wiem to Panie Jezu. Przepraszam Panie Jezu."
Pozostałem prawie sam w kościele, a trzy dziewczyny śpiewały: "więc podaruj, podaruj mi Jezu, słowa, które rzekłeś Magdalenie...podaruj mi, poraju tylko jedno, tylko Twoje Przebaczenie". Wyszedł kościelny, władca Świątyni Boga, "dzwonił" kluczami czyli wyganiał, bo spieszy się do gospodarstwa na wsi! Wyszedłem z płaczem wołając: "Nie chcą Cię, Panie Jezu, nie chcą Cię. Przepraszam, przepraszam".
Nie pasuje już modlitwa za ofiary bolszewików. Teraz wypada św. Poniżenie Pana Jezusa: "za wszystkich, którzy wolą panów ziemskich od Ciebie, Panie Jezu. Matko Miłosierdzia módl się za wszystkich, którzy wolą panów ziemskich niż Twego Syna. Jezu miej miłosierdzie. Boże Przedwieczny"...
Prawie słabnę, nie chce się iść do domu. Płynie "Droga Krzyżowa" za tych, co wolą śmierć duszy, diabelskie krzyże z upadkami, na złość rodzicom odrzucają Pana Jezusa, dźwigają Jego Krzyż za opłatę, ale są też tacy jak Weronika i są niewiasty Jerozolimskie...przyjmij Panie Jezu moje wołanie, niech to będzie forma otarcia Twych łez".
Zły przygotował mi przyjęcie w domu...chłopaki w korytarzu, strzelanie z korków, zajęta łazienka z podenerwowaną żoną. Pragnę odosobnienia, ale wszystkie pomieszczenia zajęte. Wchodzę do kuchni - ktoś za mną, do pokoju - wrócił syn, do łazienki - zamknieta.
Włączyłem telewizor - padają słowa o Królu: "Och, Jezu mój, wiem, wiem, nie chcą Twego Królowania, wolą ziemskich władców (zniewalających)". Pojawia się scena obnażenia Pana Jezusa z szat! "Och...Jezu mój, takie jest właśnie Twoje Królestwo ziemskie, obnażenie z wszystkiego! Takie!
Ciało ogołocone ze wszystkiego gotowe na męczeńską śmierć dla naszego zbawienia! Przecież Ty, Jezu nadal prosisz i uniżasz się, abyśmy nie zginęli. Matko miej miłosierdzie. Jezu bądź miłosierny. Ojcze przebacz im".
Św. Agonia w intencji "odrzucających Królestwo Pana Jezusa, za tych, co nie wierzą w Krzyż, nie pragną Pana Jezusa...wybacz im Ojcze, ponieważ nie wiedzą, co czynią...nie chcą (odrzucają) Królową świata...nie wypełniają Woli Ojca, wolą zniewolenie przez królów ziemskich, nie chcą życia ziemskiego oddać Ojcu...przebijają dalej św. Bok Pana Jezusa, aby ostatecznie uśmiercić!"
Jeszcze koronka do 5-u św. Ran Pan Jezusa. Jakby na potwierdzenie intencji w telewizyjnym kabarecie wyśmiewano Mojżesza z kobietą przypominającą ubraniem Matkę Bożą...
APeeL
- 21.11.1992 (s) ZA FAŁSZYWYCH
- 20.11.1992(pt) ZA ŁĄCZĄCYCH SIĘ PRZECIW INNYM
- 19.11.1992 (s) ZA CZYNIĄCYCH MACHLOJKI...
- 18.11.1992(ś) ZA UCZESTNIKÓW WSPÓŁODKUPIENIA...
- 17.11.1992(w) ZA NĘDZNIKÓW PONIŻAJĄCYCH PANA JEZUSA
- 16.11.1992(p) ZA ZBAWIENIE GRZESZNIKÓW
- 15.11.1992(n) ZA NIEWIERZĄCYCH W ISTNIENIE NIEBA
- 14.11.1992(s) ZA ZWODZONYCH PRZEZ SZATANA AŻ DO ZABICIA CIAŁA
- 13.11.1992(pt) ZA NASZE UŁOMNOŚCI...
- 12.11.1992(c) ZA NARÓD ŻYDOWSKI...