Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

14.06.1992(n) Za grzeszących przeciw Trójcy Świętej...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 14 czerwiec 1992
Odsłon: 693

    W śnie jestem w górach i szukam dojazdu do Kalwarii Zebrzydowskiej...nawet widzę z góry ten teren! W środku nocy wypiłem piwo i leżałem w smutku, bo Matka Boża "ma takie marne dzieci". Napływa obraz lekarza obcokrajowca, który przyjmował tylko kwiaty.

   Zły wykorzystuje sytuację, bo z jednej strony daje pokusę brania, a podczas wyrzutów sumienia "dobija". Jest to sztuczka, która wielu odwraca od Kościoła. Na tle wszystkich grzechów...on zna hierarchię, ale uderza w nasze słabości, aby pokazać naszą marność.

   Wydaje się, że Wałęsa nie może dzielić małżeństwa, ale tak się stało, bo z żoną mamy różne poglądy polityczne. Napływają obrazy wojny w b. Jugosławii, a zły dodatkowo wpuszcza niechęć do Kościoła i spraw Bożych! Wczoraj kusił Mszą Św. z gośćmi weselnymi, szeleszczącymi kwiatami, a teraz zniewala niechęcią. Wierz mi to straszna broń...wyobraź sobie, że to trafia na słabego człowieczka!

    Podczas słuchania Mszy Św. radiowej ze śpiewem; "Chwała na wysokości Bogu" przez serce przepłynęła strzała miłości, a oczy zalały łzy. Ks. Kądziela mówił o Tajemnicy Trójcy Św. Już dzisiaj wiem, że moje serce jest w Sercu Pana Jezusa, a Ono jest w Sercu Boga! To wszystko przenika Duch Św.!

   Żadnym językiem na ziemi nie wyrazisz tego. Przeglądam mapę i szukam Kalwarii Zebrzydowskiej...tak znalazłem się w środku uliczek Krakowa. Przepływają obrazy z Mszy Św. beatyfikacyjnej Anieli Salawy, kościoły i "duchowość" tego starego miasta.

   Tam ponownie wróciłem do Pana Jezusa, Matki i Ojca...podczas spotkania Jana Pawła II z  przyjęciem Eucharystii konsekrowanej przez niego. Z duszy wyrwało się słowa; "Jezu mój. Ojcze!", łzy zalewały oczy, a serce ściskał ból! Padłem na kolana i wołałem...

"Ojcze mój!

Ty, który pragniesz mojego dobra bardziej ode mnie z tego powodu dałeś zamordować Swego Syna! Jezusa...dla mnie, kto to pojmie?

Jaki zwykły człowiek da na śmierć swojego syna dla dobra innych? Jakże cierpisz Ojcze z powodu; odrzucania Twego Dobra i Twojej Prawdy, Twojej Miłości"...

    Położyłem się, a smutek zalewał serce...w tym czasie wzrok padł na trzy róże wazonie, które wczoraj podarowała mi przechodząca kobieta. W tym smutku napłynął obraz naszego kościoła p.w. Trójcy Świętej i ja przyjmujący Eucharystię w intencji "grzeszących przeciw Trójcy Św.!"

   Och, tak przecież jest tylu bluźnierców i prześmiewców. Nagle ujrzałem działanie kuszące Szatana, który sprawia rozdrażnienie, zwątpienie, niechęć do wiary, nasilenie wyrzutów sumienia oraz wskazywanie na naszą grzeszność i nieczystość!

   Całe życie składa się z dni i chwil. Każdy dzień przeznaczam w jakiejś intencji - to równa się oddawaniu własnego życia za innych. Idź dalej...w ten sposób oddajesz całe życie za innych!

   Bardzo trudny jest bój o odczytanie decyzji w danej chwilce...woli Boga Ojca. Gdy to rozgryziesz...zostaniesz świętym. To uczynił Pan Jezus. Bóg - Ojciec nie żąda ślepego naśladownictwa Pana Jezusa, ale oddawania swojej woli! Czy teraz potrzebni są jawni męczennicy?

   Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego w intencji grzeszących przeciw Trójcy Św.! Podczas procesji wokół kościoła moje serce rozrywały zawołania modlitewne, a najbardziej zawołania do Matki, aby była przy naszej śmierci. To słowa kapłana, ale płyną z mojej duszy.

   Nawet stoję pod czarną chorągwią: "Błogosławieni, którzy umierają w Panu". Tutaj stanąłem podpierając się o krzyż Pana Jezusa. Ja trzymam krzyż Pana Jezusa, a kapłan dziękuje wszystkim, którzy opiekują się krzyżami przy drogach, aby "pozostali pod otwartymi Ramionami Pana Jezusa"!

   Przykrość, bo do Eucharystii ruszają nieliczni. Ja mam moc, klękam, żegnam się i dalej wołam w intencji bluźnierców i prześmiewców Trójcy Św. która nie jest dla mnie Tajemnicą. W drodze powrotnej popłynie moja modlitwa. Nie istnieje cały świat, obiad, rodzina...tylko to jest ważne.

   Jakże pokazana jest kruchość wszystkiego. Właśnie z piskiem hamuje samochód...przed przejściem dla pieszych, wpada w wodę i żwir...sekundy i metry od tragedii na moich oczach!

   Teraz pomagam chorym w oddziale wewnętrznym, opisuję wszystko, radzę i widzę siebie mieszkającego na starość przy takim oddziale...

                                                                                                                             APeeL

 

 

13.06.1992(s) ZA OBJUCZONYCH OSŁÓW

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 13 czerwiec 1992
Odsłon: 731

 Szatan po poście podsuwa czekoladkę, bo to niweczy przyjemność spożycia śniadania. Kiedyś w ten sposób spożyciem trzy pączki na ulicy! Teraz powtarza kuszenie dyżurem...

    Moja obecna sytuacja jest taka, że - jako niewolnik komunistów - zastępuję ordynatora oddziału wewnętrznego. To czynię dodatkowo, bo w tym czasie normalnie pracuję w przychodni. Nie ma chętnych do brania tam dyżurów lekarskich (mało płacą) i mam do wzięcia 30 dni! To duża pokusa zarobienia pieniędzy i Bestia wie o tym!

     Zaczynam dyżur w przychodni, niosę teczkę (trwa ujawnianie agentów) i mówię do rejestratorki, że; "Watykan będzie miał mało pracy, gdy będą chcieli uznać mnie świętym...wszystko jest w odpowiedniej teczce pewnego urzędu!"

    Pierwszy pacjent zajmuje 40 minut. Pomagam mu z serca, ponieważ ma kult Matki Bożej z Kalwarii Zebrzydowskiej, a takim przeszkadza Szatan. Właśnie obdarowano mnie dodatkowym przyjmowaniem dzieci i zgłoszono zgon (trzeba jechać i obejrzeć zwłoki).

   Syn zmarłego wpada do mnie już czwarty raz, ale odpowiadam, że pierwszeństwo mają żywi...nawet pokazałem mu chore dzieciątko w ramionach matki. W środku udręczenia wszedł chłopczyk (7-8 lat) z matką, a serce zalewa pokój. Napłynęło zagubienie się Pana Jezusa w Świątyni Jerozolimskiej.  Odmawiam przyjęcia gratyfikacji i zalecam kupienie dla niego czekolady.

    Po ich wyjściu moje serce zalała miłość Boża i chciałbym w tym momencie objąć cały świat. Zrozum, że bez tej miłości nic nie mogę i nic nie znaczę!

  • Długo żyć...i więcej nagrzeszyć?...pytam zadowolonego z życia.

  • Ja jestem lekarzem katolickim i zalecam pacjentowi rzucanie palenia w łączności z Matką Bożą. Trzeba przyjąć to wyrzeczenie z prośbą o prowadzenie, bo nasza wola nic nie znaczy.

    Planowałem odwiedzić chorych w oddziale wewnętrznym za których odpowiadam. Na ten moment wzrok zatrzymała płaskorzeźba umęczonego Zbawiciela, który trzyma się za głowę. To dla mnie wielkie pocieszenie, bo Pan jest ze mną.

     Wczoraj była matka nagle zmarłej, a dzisiaj jest u mnie jej ojciec chrzestny. Proszę go, aby przekazał w jej intencji wszystkie swoje cierpienia związane z przewlekłą chorobą. Na wizycie trafiłem do zmarłego leżącego w trumnie obłożonego butelkami po wódce z zimną wodą!

    Z Księgi Psalmów padną słowa (Ps 13): "Będę śpiewał Panu, bo okazał mi dobroć". Serce zalało poczucie dobroci Boga Ojca i "zwolnienie" z Mszy Św. bo dzisiaj są śluby, a to oznacza bałagan. 

       W TVP Lech Wałęsa męczy się nad pytaniami uczestników zjazdu "Solidarności"; dlaczego usunął rząd chrześcijański i dobrych ludzi, a na ich miejsce wstawił lewych. Ja na dole widzę tych "władców Polski"; żaden nie szuka pracy i nie ma kłopotów! 

    Przypuszczam, że jeszcze ich wnuczki będą korzystały z zawładniętego mienia. To nie mój rząd i nawet nie ma gdzie iść ze skargą. Sam czuję się jak obcy w mojej ukochanej ojczyźnie, a to jest ostracyzm!  

                                                                                                                              APeeL

 

 

 

12.06.1992(pt) ZA OMAMIONYCH PRZEZ ZŁEGO

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 12 czerwiec 1992
Odsłon: 726

    Budzisz się zły, głowa obolała, spocony i już teraz powstaje problem czy przyjąć dodatkowy dyżur w pogotowiu. To też ma być zgodne z Wolą Boga Ojca, bo można trafić na minę! W przychodni trwa „dzień darów”; rzucają forsę, koniak, czekolady. Zrozum, że ja nie chcę tego i największą radość mam podczas niesienia pomocy bezinteresownej!

     Dzień przyjęcia kończy wizyta matki, której nagle zmarła córka (29 lat). Teraz zrozumiałem dlaczego podszedłem do niej przed pogrzebem i prosiłem, aby wytrwała i nie zwątpiła. Ponownie pocieszam ją bliską załamania; pani córka jest, nie wolno rozpaczać, ona wymaga pani pomocy, modlitw, ofiarowania cierpień i wyrzeczeń...ona nadal cierpi, bo już wie, że śmierć to początek naszego życia, a Szatan mami, że to koniec!

    Zły zaczął wciskać „normalne życie", bo trzeba korzystać z darów ziemi z odpoczynkiem od spraw duchowych! Jednym słowem; „dzisiaj mam wolne, nie pójdę do kościoła...tak będzie lepiej, także dla Pana Jezusa.”

     Zawsze czyni to bardzo sprytnie...wpuszcza myśli w mojej osobie, ale wszystko poznajesz dopiero po owocach. Tym bardziej, że ludziom podsuwa przekonanie, że jego istnienie to bajki w które człowiek wykształcony nie powinien wierzyć.

    Podczas odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego serce zalał pokój i odczytałem intencję modlitewną tego dnia. Napłynęła pewność, że mam być na porannej Mszy Św. a upewniło mnie w tym zatrzymywanie wzroku przez wizerunek „Jezu ufam Tobie”.

   W kościele było kilka osób, a serce ściskał ból, bo właśnie siostra śpiewała; „Jezu ufam Tobie”! Po zjednaniu z Panem Jezusem wielki pokój i radość zalały serce, poczułem jakąś Światłość przenikającą duszę. Jakże to wszystko jest pięknie ułożone.

    Zrozumiała stała się walka i przeszkody demona z odciąganie od Mszy Św. z proponowaniem dyżuru i zalewem „darów”. Da Bóg, że przeznaczę je kiedyś w dobrym celu! Tak będzie, bo wiele pieniędzy zmarnuję podczas zakładania strony internetowej przez czerwonego cyberprzestępce, którego awansowano.

    Zwykły człowiek nie poradzi sobie w tej walce, ulegnie wielkiej mocy Szatana i jego nieskończonej przebiegłości... 

                                                                                                                    APeeL

 

 

11.06.1992(c) Być jak z kamienia...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 11 czerwiec 1992
Odsłon: 751

     Tuż po przebudzeniu znalazłem się w Kościele Ewangelickim, gdzie Jan Paweł II uczestniczył w Mszy ekumenicznej. Nagle moje serce przeszyła strzała prawdy, bo obaj wiemy, że ten podział jest od Szatana...jedynie prawdziwym jest Kościół Święty z Eucharystią.

    Jan Paweł II nie mógł tego powiedzieć, bo chciał łączyć, a nie dzielić, ale Pan Jezus przybył, aby nas podzielić; idziesz za Mną lub nie, wybierasz zbawienie lub potępienie.

    Padłem do modlitwy na kolana, a demon wyjaśnił mi, że to jest "instytucja". Tak uważają wrogowie wiary katolickiej (hierarchia i taca czyli kasa). To głupota duchowa, a nawet demoniczna, bo Królestwo Boże jest w nas i wielu zaznaje Słodyczy Niebiańskich już tutaj.

     Teraz, gdy to edytuję (19.06.2019) takim system religijno-politycznym jest Państwo Islamskie: żyjący tam są przymusowymi wyznawcami jednej wiary (zabrana wolna wola). Zły wie o swojej przegranej, ale poprzez omamianie ludzi, oszustwa i wojny stara się utrzymać podziały ludzi...także w nas samych (dusza/ciało). On wie, że działanie Ducha Św. ujawnia to wszystko.

    Dzisiaj w sercu mam wielką radość Bożą, którą chciałbym przekazać wszystkim! Zrozumiałem zarazem cierpienie Matki Bożej, która ma podobne pragnienie.

    W przychodni praca płynęła błyskawicznie; blokady, zastrzyki, pismo broniące pacjenta i jeszcze wizyta domowa, a bardzo lubię rozmawiać z chorymi...nawet uwielbiam. U chorej wzrok padł na obrazek małego chłopczyka, który klęczał pod krzyżem ze świeczką w ręku...łzy zalały oczy, bo teraz ja jestem takim małym chłopczykiem zapalającym świeczki Panu Jezusowi.

    W domu trafiłem na program o niszczeniu środowiska, ale wiem, że nic nie zrobimy bez wiary, która daje świadomość powrotu do Ojczyzny Prawdziwej, a przez to wyklucza niszczenie ziemi, która jest naszym miejscem chwilowego bytu. Niewierzący martwią się o swoją przyszłość...dlatego niszczą wszystko dla pieniędzy (lasy, poszukiwanie złota, zbrodnicza eksploatacja ziemi).

     W pragnieniu modlitwy zapaliłem lampkę odmawiając cz. radosną różańca ze śpiewem "radosny nam dzień nastał", a na mnie "patrzył" obrazek św. Rodziny! W telewizji trafiłem na ośrodek leczący alkoholików...wolne odstawianie alkoholu z modlitwami o uwolnienie z nałogu.

    Tam śpiewano; "Panie mój! Przepraszam za nałogi, daj mi czas, bo, pragnę być jak z kamienia", a te słowa trafiły w moje serce, bo właśnie na działce zbierałem kamienie.

     Takim powinienem być w stosunku do zachcianek. Syn siedział zasłuchany, złożone ręce...jakże chciałbym, aby został kapłanem! Dodatkowo z radia popłyną słowa poezji; "zawężony do ciała świat, kruche nasze gniazdo."

    Na ten moment trafiłem na słowa: „Niech modli się twoje serce”. To prawda, bo z modlitwą nie zostanę oszukany! Zły wówczas traci moc. Komu starczy życia na rozwikłanie spraw Bożych, Bożej Mądrości. Kto będzie miał takie doświadczenia życiowe (kontakt z ludźmi, cierpienie, zło i dobro) oraz duchowe (łaska wiary). Zauważyłem swoje powołanie.

    Wróciłem do wiersza wciśniętego przez syna. „Powiesz, że to znak, ale to nieprawda, bo to tylko dźwięk dzwonu nad lasem”. Pokręciłem głową, przeżegnałem się i poszedłem spać...

                                                                                                                                APeeL

 

10.06.1992(ś) ZA PRZYTŁOCZONYCH PRZEZ CIAŁO

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 10 czerwiec 1992
Odsłon: 709

O 3.30 zrywają do porodu (daleki wyjazd), a przez to mam 2 godziny na modlitwy. Zacząłem wsłuchiwać się w napływające natchnienia; „Zmartwychwstał Pan Jezus” z obrazem odwalonego kamienia! 

    Taki kamień przytłacza każdego z nas, a jest to nasze ciało. Trzeba wyjść z tego więzienia...zacząłem śpiewać w duszy; „Zmartwychwstał Pan!" To naprawdę płynęło z głębi serca, ponieważ minął jeszcze jeden straszny dzień. Cichutko śpiewał Elvis Presley; „gdzie on teraz...gdzie?" 

    Trafiliśmy do chaty za wsią (4 km polnej drogi)...kuchni i pokoju. Z łóżek wygoniliśmy czwórkę dzieciątek, ponieważ obnażona kobieta leży w poprzek tapczanu i rodząc krzyczała, że umrze. Zatrzymałem się nad nią i zacząłem wołać, powtarzając; „Jezu pomóż!", bo to może trwać godzinę, albo wynikną jakieś kłopoty. 

    Uniosłem głowę i ujrzałem Jezuska około 5-8 lat trzymającego zbyt duży krzyż. Z nim była Matka i Józef patrzący z opiekuńczą troską! Spokojnie założyłem rękawiczki, naciskałem w bólu macicę i po trzech skurczach pojawia się główka dzieciątka z pępowiną okręconą na szyi! Na moich oczach pępowina zsunęła się po ramieniu i odblokowała sine ciałko.

    Po godzinie przekazaliśmy matkę z dzieciątkiem na oddział położniczy. Dzisiaj, gdy to przepisuję (15.06.2019) chciałbym spotkać tego „noworodka”.

    Jest mi smutno ponieważ nastąpił po posiedzeniu Sejmu RP (5 czerwca 1992)...tzw. „nocy teczek” (ujawnienie listy Macierewicza) obalono rząd premiera Olszewskiego. Niepewni swego agenci złapali „drugi oddech”. 

    Przykro mi, że jestem pilnowany, co sprawia poczucie pozornego bezpieczeństwa, a zarazem wywołuje w sercu nienawiść. Przypominają się przeczytane słowa: „Pamiętaj, co czynił Mój Syn w podobnych próbach?!” Natomiast z „Echa” Maryi Królowej Pokoju padnie zalecenie, aby „przeżywać dni łaski dane nam przez Boga”!

     W czasie powrotu z wyjazdu do porodu Piotr Szczepanik śpiewał; „nie patrz na mnie takim wzrokiem”. Cierpienie wypełniło serce, a łzy wielokrotnie zalewały oczy, ponieważ napływał obraz smutnej MB Częstochowskiej.

    Właśnie w tym czasie demon zalał mnie wyrzutami sumienia, a w wyobraźni znalazłem się blisko św. Pawła, wszyscy żegnaliśmy go z płaczem i na kolanach; „Boże Ojcze”, Panie Jezu...przebaczcie moje grzechy raz na zawsze”!

    Teraz trwała krótka rozmowa z kolegą - lekarzem, który jest w fazie „rejestrowania ciekawostek" ze świata duchowego. Zaleciłem mu, aby włączył się w posty w intencji pokoju na świecie i zaczął prowadzić życie modlitewne...

    „Bóg Ojciec dał panu biały fartuch, a zły podsuwa dobro czyli skasowanie starości (eutanazję), zabijanie kalek i dodatkowo chwali pan śmierć nagłą. To gubi wiele słabych dusz, tym bardziej, że słuchają swojego przełożonego.

    Zaczął się dzień ciężkiej pracy ze smutkiem podczas śpiewu Maryli Rodowicz, która chce ocalić ten świat „od łez i od zła”...”chrońmy ten świat, jak kto umie, żyj świecie mój, żyj!” To wprost słowa błagania Boga Ojca, bo sami niszczymy wszystko.

    Żona przejęła się zbyt skróconymi przez syna spodniami, a właśnie trafiliśmy na pogrzeb młodej dziewczyny. Przed tygodniem rozmawiałem z jej smutną matką, do której podszedłem i mówiłem, że musi wytrwać...nie wolno jej zwątpić. To słowo podkreślałem.

    W sercu popłynie płynie: „Serce Jezusa” z pragnieniem ukojenie pod ”moim” krzyżu Pana Jezusa. Zły podsuwał politykę: „czerwona miotła znowu miecie, trzeba wyciągać z szaf czerwone sztandary.” Z łaską wiary widzisz fałsz i szkodę jaka czyni najgorsza religia świata (ateizm, który obejmuje 70-80% ludzkości). 

   W tym czasie na małą grupkę wyznawców Jezusa i Prawdy zwala się winę za burzenie jedności bolszewickiej. Zobacz język Szatana. Nic się nie zmieniło, bo obecnie (2019) to samo zarzucają nam „kochający inaczej”, którzy w nadchodzące Boże Ciało (20 czerwca 2019 r.) szykują prowokacje w czasie precesji. 

                                                                                                                        APeeL

 

  1. 09.06.1992(w) ZA OPIEKUJĄCYCH SIĘ CHORYMI
  2. 08.06.1992(p) ZA POWOŁANYCH DO DAWANIA ŚWIADECTWA WIARY
  3. 07.06.1992(n) ZA STOJĄCYCH POZA KOŚCIOŁEM
  4. 06.06.1992(s) ZA NOSZĄCYCH SŁODKIE KAJDANY
  5. 05.06.1992(pt) DZIEŃ W INTENCJI OJCZYZNY
  6. 04.06.1992(c) ABY PAN JEZUS PRZYBYŁ DO WSKAZANYCH...
  7. 03.06.1992(ś) ZA POSZCZĄCYCH W INTENCJI POKOJU
  8. 02.06.1992(w) ZA TRACĄCYCH CZYSTOŚĆ
  9. 01.06.1992(p) ZA ŻYJĄCYCH SAMI DLA SIEBIE
  10. 31.05.1992(n) ZA GRZECHY MOICH WINOWAJCÓW

Strona 2137 z 2422

  • 2132
  • 2133
  • 2134
  • 2135
  • 2136
  • 2137
  • 2138
  • 2139
  • 2140
  • 2141

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
    • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Licznik odwiedzin

Odwiedza nas 1767  gości oraz 0 użytkowników.

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?