Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

11.05.2020(p) ZA POTRZEBUJĄCYCH ODWRÓCENIA SIĘ OD MARNOŚCI...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 11 maj 2020
Odsłon: 1072

    Tuż po północy padłem na kolana i poprosiłem Tatę, aby odwiedził mnie w tym tygodniu. Bóg jest zawsze i wszędzie przy nas, ale chodzi o otwarcie dla Niego naszych drzwi, a szczególnie serc. Chodzi też o pomoc w mojej apostolskiej pracy...

   Przed wyjściem na Mszę Św. poranną popłakałem się z powodu ujrzenia cudu stworzenia wszystkiego. Tego nie da się wytłumaczyć, bo nagle otrzymujesz błysk Światłości Bożej.

   Dzisiaj Paweł i jego uczeń Barnaba uciekli przed bezpieką świątynną z Ikonium, gdzie chciano ich ukamienować (Dz 14, 5-18). Podczas nauczania w Listrze Paweł kazał wstać kalece od urodzenia o bezwładnych nogach. Po jego zerwaniu się uzdrowieniu chciano im złożyć ofiary jak bogom, a oni rozdarłszy szaty krzyczeli, że są normalnymi ludźmi, a; „Nauczamy was, abyście odwrócili się od tych marności do Boga żywego”…

   Natomiast Pan Jezus w Ew (J14, 21-26) mówił o miłości oraz zapowiedział zesłanie Ducha Świętego, który nauczy nas wszystkiego. Wówczas i dzisiaj króluje cielesność, ludzie wszystkiego muszą dotknąć.

    Jak mają uwierzyć w istnienie świata duchowego? Jak wytłumaczysz działanie Boga, Jego prowadzenie, pomoc, Opatrzność z której ludzie nie korzystają, bo pragną jedynie uzdrawiania! Przecież Stwórca nie ma naszego ciała, ale może przysłać od Siebie kogo zechce...

   Ja właśnie jestem chłopcem na posyłki; ostatni z ostatnich, który trafił jak Andrzej Lepper na salony (w moim wypadku duchowe)...szkoda, że został zmanierowany, bo powiedział, że; „tu już Wersalu nie będzie”.

    Nasuwają się dwa przykłady ewidentnej pomocy Bożej z jej bezmiaru w mojej codzienności;

1. chciałem naprawić obecną stronę internetową, ale zalecono wykonać nową, na co zgodziłem się, ale podałem zły numer mojego telefonu (ochrona)...później po uderzeniu w klawisz klawiatury otworzył się blog specjalisty od Joomli, który wszystko zrobił za parę groszy!

2. podanie dzisiejszej intencji modlitewnej...

    Wielki ból zalewa moje serce, gdy widzę rząd, który nie korzysta z pomocy Boga Ojca. Nie woła i nie uczestniczy w Mszach św.! W Świątyni Opatrzności Bożej powinna trwać wieczna adoracja w intencji naszej ojczyzny. To byłoby wyśmiewane, „bo jak trwoga to do Boga”, ale zarazem wrogowie mieliby świadectwo w swojej bezradności.

    Pan prosi przeze mnie Jarosława Kaczyńskiego, aby udał się tam, szczególnie teraz, gdy opozycja wpadła w demoniczny szał szkodzenia Napłynęła osoba Donalda mniejszego, marniejącego w oczach po próbie wejścia do tej samej rzeki. Myślał, że Polacy nie pamiętają jego dziękczynnego spotkania - z próbą przybicia piąstek („robienia żółwików”) - z W. W. Putinem po zamachu w Smoleńsku.

   Ich czas się kończy i bez nawrócenia wpadną w czeluści, gdzie zostaną przywitani przez podobnych. Ludzie nie wierzą w istnienie Piekła, gdzie trwa swąd i smród, okropne krzyki z powodu nieodwracalności losu z obecnością demonów...

   Po przyjęciu Duchowego Ciała Pana Jezusa (Cudu Ostatniego)...padłem w ławkę i straciłem ciało. Eucharystia utrzymywała się w ustach bez poczucia jej obecności (tak jak lubię), bo chciałbym tak umrzeć. To trwało przez cały śpiew pieśni „Święty Boże”...powtarzanej trzykrotnie.

   Zostałem zalany pokojem, słodyczą i pragnieniem zaśnięcia. W tym czasie dusza wołała; „Jezu, Jezu, Jezu”. Dobrze, że po powrocie do domu trafiłem na świętą ciszę...

    W tej intencji poszedłem na nabożeństwo majowe, a w drodze odmówiłem moją modlitwę. Później padłem ledwie żywy z powodu braku snu i napływającej nawałnicy (wichury i burz z piorunami). Piszę to dla Ciebie o 2.00 w nocy z zaproszeniem do porzucenia marności, którymi jesteśmy otoczeni...                                                                                                                                             APeeL

Aktualnie przepisane...

24.08.1993(w) ZA PODSTĘPNIE ZNIEWOLONYCH

    W środku nocy obudziłem się z pustką w sercu, a głowa pękała od agentury, bo w tak krótkim czasie bolszewikom udało się zniewolić 70-80% rodaków. To koronkowa robota Belzebuba, którą może ujrzeć tylko mający Światło Boże.

   System jest „sprytny”, bo przeciętny kapuś nic nie wie o takim samym, a świadomi swojego zaprzedania...kłócą się między sobą i strasznie obrażają w mylącej „ustawce”. Tak było w mojej pracy...nawet dałem się na to nabrać...widząc wroga w tym, który nie czynił mi nic złego, namówiony przez podobnego.

   Obaj już pomarli żegnani w Kościele Boga Żywego, gdzie powtarza się formułę; „cierpiał z Chrystusem”. Nikt nie widział ich w świątyni, która stała się przybudówką zakładów pogrzebowych (pewny interes), które prowadzą „sami swoi”, we wciąż trwającym „państwie w państwie”.

   Za to, co piszę zabijano i wciąż zabija się lub wtrąca do psychuszki, bo jest to najskrytsza tajemnica opętanych przez Szatana. Tak uczyniono ze mną przy pomocy wyszkolonych kolegów psychiatrów i ubecję z Nierządu Lekarskiego.

   Ja powiem, że nie wolno w ten sposób ujawniać służb chroniących Państwo, bo wielu rodaków z serca chce służyć naszej ojczyźnie. Ponadto wytrawnych i wiernych władzy wciąż ludowej zmusza się do mordowania „tych, co nie z nami”.

   Dzisiaj, gdy to przepisuję (11.05.2020) wybuchła afera, bo poseł Nowoczesnej Kamil Kurosz namawiał w internecie do likwidacji rządzących. Mnie zabito (śmierć cywilno zawodowa), pisałem specjalnie wszędzie, nawet sprawę przekazałem na spotkaniu z Mariuszem Kamińskim, ale nie odpisano.

    Towarzyszom nie wyszła budowa raju na ziemi, ale zniszczyli wszystkie cerkwie i zabili wiernych Bogu.  Jeszcze dzisiaj w Chinach karze się za nielegalne posiadanie Biblii, a ich kościół jest rządowy. Tam kapłan ładnie odprawia, ale jako członek Matki Partii podaje wiernym opłatek zamiast Ciała Pana Jezusa.

   U nas jest to Kościół polskokatolicki („starodawny”), gdzie nie obowiązuje celibat i nie podlega się papieżowi. Sam widzisz, że mamy też prawdziwych „kapłanów”...na pewno powoływał ich jakiś partyjny kacyk.

   Ten system w postaci czystej trwa u Kimoli (Korea Północna)...przypuszczam, że tam normalni Koreańczycy to niedobitki. Teraz ich miejsce zajmie Państwo Islamskie z przymusem wiary w Allaha...

    Agent sowiecki nadal nie może zrezygnować ze służenia, a przez to staje się szpiegiem. W tym czasie wynajduje się fałszywych szpiegów, aby ci ludzie mieli zajęcie i czuli się patriotami. To ohyda spustoszenia, aż chce się wymiotować.

    W drodze do kościoła ktoś zapytał; gdzie idę? Odpowiedziałem, że chodzę tam gdzie chcę, a nie tam gdzie żądają bolszewicy. Błyskawicznie przepłynął obraz świata, który mieli opanować („gdy związek nasz bratni ogarnie ludzki ród”). Czytaj, gdy wymordujemy „tych, co nie z nami” czyli pragnącymi wolności i demokracji.

    Większość obowiązkowo stawała się bezbożnikami pełnymi kultu dla trupa Lenina i Stalina („pielgrzymki”). Garstka świadomych zniewalała resztę i próbowała zbudować raj na ziemi…dla swoich; wille, stanowiska, praca dla całych rodzin...do trzeciego pokolenia z przymusowym śledzeniem wszystkiego, co się rusza!

   W Ew. wg św. Jana Pan Jezus mówił o Natanaelu; „/../ prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu”. Radość zalała serce, ponieważ wiem, że mam wołać „za podstępnie zniewolonych”...

   Przezornie odmówiłem „Pod Twoją obronę” i "Anioł Pański”, a w różańcu Pana Jezusa poprosiłem Boga o sprawność Jana Pawła II oraz o światło dla biskupów, którzy buntują się przeciwko następcy Apostoła Piotra. Niektórzy są z nadania władzy ludowej i szkodzą świadomie (wilki w owczej skórze). 

   Właśnie przybył do nas tow. Jelcyn, a ja zagrażam tej sytuacji politycznej i jestem szczególnie pilnowany! „Panie zmiłuj się nad podstępnie zniewolonymi”...

    „Ojcze mój! Ty, Który cały Jesteś Współczuciem miej miłosierdzie, proszę Cię szczególnie w intencji dusz cierpiących z te­go powodu w Czyśćcu. To zniewolenie zabiera Wolność Bożą”!

   Dalej czytałem o wolności, która dla nas już nic nie znaczy, a Pan mówi do mnie; „Ty jesteś wolny, bo jesteś ze Mną, bo Ja Jestem twoim Mistrzem i prowadzę cię nie ograniczając twojej wolności”. Jakże jest to j a s n e. Wola Boga Ojca = Po s ł u s z e ń s t w o, a to oznacza oddanie mojej woli z uzyskaniem Prawdziwej Wolności Bożej.

    W tym obdarowaniu padłem na kolana dziękując za wszystko. „Ojcze nasz”...”Panie Jezu bądź mi mocą i ochroną”.

                                                                                                                                       APeeL

 

27.08.1993(pt) ZA ROZBIJAJĄCYCH KOŚCIÓŁ ŚWIĘTY

   Po przebudzeniu z koszmarów nocnych wzrok przykuł obraz Pana Jezusa w koronie cierniowej. Przeżegnałem się się, a z telewizora popłynie wywód o „Księdze mitów greckich” oraz reinkarnacji. Na ten moment „Pieśń nad pieśniami” otworzy się na zawołaniu; przynieść światło ewangelicznej prawdy wszystkim tym, którzy szukali Boga.

   To jakby ciąg wczorajszego dnia po czytaniu książeczki „Droga do nieba” z prawdziwymi historiami pokazującymi, że śmierć jest tylko przejściem do nowego życia. W pokoju syna zauważyłem książeczkę Hermanna Hesse (1877-1962) „Moja wiara”, który „poszukuje” wiary i Boga, ale Kościół jest mu niepotrzebny!

    Natomiast w „Praw. Życiu w Bogu” Vassula Ryden skarży się do Pana Jezusa z powodu odrzucenia jej posłannictwa...przez św. Jehowy. Pan Jezus stwierdza; „Mój dzisiejszy Kościół jest zamroczony i panuje w nim chaos. - Smucisz się, bo Mnie odczuwasz; zaczynasz poznawać Mnie /../ Cierpię, gdy widzę jak rozdzierają Moją Fundację /../ Kaini niebezpieczni.”

    Teraz na działce, przy pięknej pogodzie płynie cz. radosna różańca, ale w sercu przeważa wielki smutek z powodu odrzucania przez większość Królestwa Bożego, naszej prawdziwej ojczyzny. Ten ból jest zarazem wynikiem zesłania, że jestem tutaj, gdzie jest zimno z ziemią mokrą po ulewie oraz słyszalnym piskiem szczeniąt.

   Dodatkowo przez serce przepływał ból poróżnienia z żoną, a zarazem poczuciem jej dobra, zatroskania i smutków. Jak zniesiemy nasze rozstanie w wypadku śmierci? W tym stanie narwałem kwiatów i zaniosłem je  pod kapliczkę Matki Bożej i krzyż Pana Jezusa w intencji tych, którzy „rozbijają Kościół Święty”.

    To jest zarazem współcierpienie ze Zbawicielem, bo nagle ujrzałem naszą n i c o ś ć...glinę, którą rozpuści kilka kropel wody! W tym bólu zawołałem do Pana Jezusa, aby dał mi łaskę oddania życia ziemskiego dla Niego. Może nadejść taka próba...obym się nie załamał. Nawet napłynął obraz ks. Jerzego Popiełuszki. Wprost widzę jego delikatny uśmiech, a łzy same cisnęły się do oczu.

   Dzisiaj, gdy to przepisuję (11.05.2020) prośba spełniła się, bo faktycznie oddałem swoje życie Jezusowi...rozgłaszając przez internet świadectwo mojej wiary (to jest wielki wysiłek). Przy okazji mówię Ci, że wszystko jest prawdziwe w kościele katolickim…

   Po drodze (mam urlop) wstąpiłem do mojego gabinetu w przychodni, który remontowano...przy okazji zachlapano cementem Twarz Glinianego Pana Jezusa. Trudno usunąć wodą, bo można zepsuć płaskorzeźbę, którą wykonała dla mnie chora zniekształconymi palcami rąk.

   W czasie modlitw natknąłem się na wykop z gliną...może mam nauczyć się modelować Twarz Pana Jezusa. Żona przypomniała, że kiedyś coś takiego wykonałem, ale z boginią egipską!

   Wróciłem do samotni (działka), bo nie mogłem znaleźć ukojenia  bólu duchowego i tam padłem na kolana z odmawianiem mojej modlitwy. Na jej szczycie zasnąłem, a pojawił się krzyż z Panem Jezusem...jakby trzymającym przybity nad Nim napis.

   Niewierzący powie, że jest to marnowanie czasu, bo nie wie, że czas zmarnowany dla Pana Jezusa nie ma ceny. Ja już wiem, że najważniejszy jest nasz powrót do Ojczyzny Prawdziwej z Bogiem Ojcem, a ja mam tam przyprowadzić pielgrzymkę. Wówczas nie wiedziałem, że to świadectwo trafi do najdalszych zakątków świata.

   Tak przebiegł ostatni dzień urlopu...w którym pościłem w intencji pokoju w b. Jugosławii. Na ten czas Pan Jezus powiedział do mnie przez Vassulę Ryden; „Im bardziej jesteście mali i pokorni, tym bardziej będziecie uszczęśliwieni wstąpieniem do Mego Św. Serca”.

   „Dziękuję Panie Jezu za urlop...prowadź mnie i przekaż podziękowanie Bogu Ojcu”…

                                                                                                                                        APeeL

 

28.08.1993(s) ZA SAMOWYSTARCZALNYCH...

   Pogodziliśmy się z żoną, a ja po jej wyjściu padłem na kolana i dziękowałem; „Dobry jest Pan. Dobry, gdy świeci słońce i gdy niepogoda. Dobry w zdrowiu i w chorobie. Dziękuję, dziękuję..., dziękuję...Ojcze mój!”

    Napłynęła formacja filozof Magdaleny Środy, ateistki oraz koledzy lekarze z pracy, niewierzący i wierni władzy ludowej. Wzrok zatrzymał Jezus z Całunu, a przez Vassulę Ryden Pan powiedział do mnie; „Ciesz się, bowiem nadszedł Czas”.

    W tej radości w kościele po wejściu kapłana ujrzałem wielki dar Boga Ojca, którym jest Kościół Święty! Popłyną czytania z Ewangelii św. Jana o miłości, a ja wiem, że nie można kochać prawdziwą miłością jeżeli nie zna się Boga. Większości wiara nie jest potrzebna, a normalnie wierzący nie znają wdzięczności. To odwrócenie oznacza poddanie się nieprzyjacielowi.

    Zarazem wiem, że wszystko jest urządzone w Mądrości Bożej, bo mamy wolną wolę; „proszę ba­rdzo, chcesz iść własną drogą, wg swojej mądrości i samowystarczalności!”

    Zdziwiony słuchałem wspomnienia o św. Augustynie, bo moja droga jest podobna do jego. Łatwiej widzisz Prawdę, gdy przejdziesz błądzenie i odwrócenie, a zarazem nie przenikniesz tego bez Światła Bożego. Na szczycie mojej udręki duchowej „spojrzał" Pan Jezus zdejmowany z krzyża (stacja); „pomagasz zdejmować Mnie z Krzyża!”

   Podczas Eucharystii serce rozrywały słowa pieśni, które wywoływały płacz; „upadnij na kolana ludu czcią przejęty” oraz „cóż Ci Jezu damy za Twych łask strumienie”.

   Z taką duszą zaczynam pracę i nie mogę już leczyć tylko ciała („lekarz-kapłan”)...

  • Proszę zawołać o pomoc do Nieba i rzucić palenie!

  • Zły kusi pana pracą, która może spowodować inwalidztwo, ponieważ wie, że mo­że uczynić pan wiele dobra modlitwami.

  • Proszę, aby przeżycia związane ze zsyłką na Syberię przekazał pan w intencji pokoju w Jugosławii.

  • Zły wpuszcza pani zwątpienie, smutek i straszy śmiercią...trzeba prosić o pokój, który otrzymujemy w Komunii Św.

  • Pan Bóg nie zajmuje się głupstwami...mówi ateista negujący pomoc Bożą!

  • Czy pan jako ojciec nie pomoże proszącej córce?

   W drodze do domu popłynie moja modlitwa w intencji tego dnia. Kolega ważniak prosi o zastępstwo w oddziale wewnętrznym w prowadzonym oddziale, ale moich chorych zawsze zbywa. Nie można żyć bez służenia jedni innym. Właśnie syn prosi o pieniądze, a już pracuje i jest na naszym utrzymaniu.

   Na ten czas trafiłem do gniazda małych piesków, gdzie jeden zdychał. Jest to potwierdzenie intencji, bo od małego potrzebujemy pomocy, a później wszystko się odwraca, a dzieci często porzucają „starych i niepotrzebnych”.

   Później, podczas modlitwy zetknę się z z kierowcą, który zbłądził samochodem ciężarowym z węglem oraz na ucznia z kursu jazdy samochodem, który uderzył w słupek, a sam czekam na wizytę u dentysty.

   Teraz dwóch młodych i pięknych zakonników mówi o panu Jezusie, który dotyka naszych serc, daje nam p o k ó j oraz radość życia. Pada przykład z kadłubem człowieka po wypadku, który jeździ wózkiem sterowanym ustami i pociesza innych.

    Natomiast Jacques Fesch („Za pięć godzin ujrzę Pana Jezusa”) mówi, że; „Cała miłość pochodzi od Boga i nikt nie może kochać, jeżeli Bóg nie użyczy mu cząstki Swej Miłości. On pomaga nam dając Światło”…

    Na to ja zawołałem; „Dobry Jezu, dziękuję za wszystkie łaski jakie mi dajesz”. Obecnie mam wrażenie, że żyję tylko dla Zbawiciela…

                                                                                                                     ApeeL

 

 

 

 

10.05.2020(n) ZA TYCH, KTÓRZY ZAPOMNIELI O SWOJEJ DUSZY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 10 maj 2020
Odsłon: 1062

   Jakże inny jest dzisiejszy dzień, mimo krótkiego snu (2.00 - 6.00). Możesz wówczas mieć łaskę poczucia obecności Boga Ojca. Zapytasz jako to jest? A jak jest, gdy masz przy sobie umiłowane osoby, którym towarzyszy pokój, radość i miłość z poczuciem bezpieczeństwa.

   Aby to zauważyć i docenić trzeba przeżyć podły dzień. Tak właśnie było wczoraj; źle się czułem, zapomniałem o wypiciu kawy, towarzyszyła mi słabość duchowo-cielesna, a nawet drętwota. Wówczas próby pracy na Poletku Pana Boga nie wychodzą...nie ma nawet natchnienia do przepisywaniu starych świadectw.

    Dodatkowo darła się sąsiadka do maluszka z piętra oraz do kumy, która podeszła pod moje otwarte okna, a z twardego snu zerwał mnie refluks (można się zakrztusić) po spożyciu mleka, które bardzo mi smakuje...to jedna z przyjemności na starość, której nie zamieniłbym na głupią młodość.

    Nie planowałem Mszy Św. o 7.00, ale zerwałem się chwaląc Tatę z płaczem, bo dzisiaj jest raj na ziemi, słoneczko ze śpiewem ptaków za oknem. Dziękowałem za wiarę, świątynię, samochód, kąpiel, wypitą w biegu kawę, a głównie za możliwość szerzenia świadectw wiary na chwałę naszego Stwórcy, który kocha każdego z nas niewyobrażalną i wszechogarniająca miłością.

   Jeden raz spłynie na Ciebie jej promyk, a będziesz wiedział. Wówczas ogarniasz ludzkość, a nie tylko najbliższych oraz znajomych i dodatkowo dobrych. Przecież ja należałem do „Szawłów”, moja ścieżka prowadziła do władzy ludowej (ZMS w LO i ZSMP na studiach w AM Gdańsk).

   Dzisiaj byłbym politykiem, czerwonym dziadkiem okupującym kluczowe stanowiska w rządzie, lub samorządzie, a nawet wyżej. Zostałbym zmanierowany, bezbożny, a nawet wrogi wierze i ojczyźnie, a możesz to ujrzeć u meneli politycznej (kłania się S. Niesiołowski). Na pewno byłbym „ekspertem” od wszystkiego zapraszanym do Tfuenu i „Stokrotki”.

    Na pewno jako prezes NIL-u sfotografowałbym się z Tomaszem Grodzkim...miłośnikiem szelestów, uzdrowicielem nękanej ojczyzny przez Grupę Trzymającą Władzę. To taki odskok, bo interesuję się teologią polityczną (nie można oddzielić państwa od wiary z Prawem Bożym).

   Wychodzę na spotkanie z Panem Jezusem, a serce woła; „Boże Ojcze Wszechmogący pragnę żyć długo dla Ciebie, bo jest to lepsze od mojej śmierci po której wrócę do Ciebie”. Wielu zamraża się (jeszcze za życia), aby później ożyć, bo będzie postęp medycyny. Zobacz zaćmienie szatańskie...pragnienie bycia na zesłaniu, jedzenia kartofli, a dzisiaj pizzy i innych świństw, których nie próbowałem.

    Przez głośnik dobiegał mocy głos kapłana, padły słowa o wolnej woli, wielkiej łasce Boga Ojca, którą zabierają nam szumowiny ludzkie, kochające władzę...także nad światem. Przepłynęło moje życie i momenty Opatrzności Bożej, bo moglem umrzeć wielokrotnie z powodu zapicia się z ostatnim ostrzeżeniem...złamaniem obu kostek w nodze (zdjąłem gips i same się zrosły). Przypomniał to młody człowiek idący do kościoła o kulach.

    Kazanie będzie o Bogu Ojcu, Modlitwie Pańskiej i „wierzę w Boga Ojca”. W Ew (J14, 1-12) Pan Jezus powiedział; „Kto mnie widzi, widzi także Ojca”. Zważ teraz na wybranych, którzy mają nadprzyrodzone radości, a zarazem współuczestniczą w zbawianiu z Panem Jezusem.

   Proszę Cię zapragnij nawrócenia, przystąp do Sakramentu Pojednania, a podziękujesz mi, gdy się spotkamy...tak uczyniłem tym, którzy wymodlili moje nawrócenie i pragnienie świętości. Porzuć wszelkie mądrości ludzkie, bo to jest głupstwo u Boga (wykorzystujemy dopiero 5-10% mózgu)...

   Eucharystia ułożyła się mocno na podniebieniu, a to oznacza ochronę w dniu dzisiejszym. W łączności z Panem Jezusem poprosiłem o pomieszanie szyków wrogom mojej ojczyzny, którzy widzą zgromadzone złoto i zabiorą pomoc dla rodzin...zabraknie na emerytury, gdy zaczną ponownie kraść. To 2 godziny uniesienia duchowego. Ty w tym czasie smacznie wypoczywałeś w ciele całkiem zapominając o duszy. Na spacerze - w intencji tego dnia - odmówiłem moja modlitwę…

                                                                                                                                 APeeL

 

                                                                 Pan

                                                         Artur Ceroński

                                 Pastor Kościoła Chrześcijan Pełnej Ewangelii

    Jestem lekarzem, który - dzięki modlitwom pacjentek i żony - otrzymał łaskę nawrócenia. Tak jak Pan byłem "Szawłem". Początek mojego nawrócenia nastąpił na dyżurze w pogotowiu ratunkowym. Po powrocie z dalekiego wyjazdu, w środku nocy...padłem na kolana i przeżegnałem się!  Moc Boża sprawiła, że od 1986-1988 prowadziłem dziennik duchowy.

   Teraz wszystko edytuję na stronie Wola Boga Ojca (www.wola-boga-ojca.pl)...zapisy nawet dla mnie są ciekawe, bo jest tam samo życie. Fakt nawrócenia się nie sprawił od razu wejścia na drogę do świętości (cel każdego z nas). Stan obecny; współczesny katolicki mistyk świecki (mistyka eucharystyczna) z chryzmatem odczytywania Woli Boga Ojca.

   Dzisiaj nieprzypadkowo wszedłem na kanał "Super Stacji", bo w moim obecnym życiu jestem prowadzony przez Boga...nawet w takich "małych" sprawach. Po odnalezieniu Państwa w internecie sprawa naszego kontaktu wyjaśniła się.

    W dyskusji z redaktorką o duchach wszystko mówił Pan zgodnie z naszą wiarą i tym, co wiem. Bardzo spodobało mi się stwierdzenie, że jesteśmy jednością psycho-fizyczną i duchową, której nie uznają psychiatrzy. Z moją uwagą, że mamy ciało psycho-fizyczne i duszę, która w momencie śmierci zostaje uwolniona (śmierć = życie).

   Pytanie moje jest zasadnicze, ponieważ wszystko jest prawdziwe w Kościele katolickim;

ciało fizyczne potrzebuje naszego chleba codziennego...

ciało duchowe (dusza) potrzebuje Eucharystii (Ciała Duchowego Jezusa).

    Mam kolegę w Kościele Zielonoświątkowym, gdzie odprawiają podobne celebracje z radością (przewaga nad liturgią), które pokazuje też neokatechumenat. Kolega odpowiedział, że u nich Eucharystia jest dzieleniem się chlebem na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy.

   Przypuszczam, że w Kościele Mocy nie ma tego Cudu Ostatniego (musi być namaszczony kapłan). Inny lub przebrany poda mi opłatek wigilijny. Powstaje pytanie; skąd czerpiecie moc duchową, bo dawanie świadectw, co czynię na mojej stronie jest wynikiem działania Ducha Świętego i mocy uzyskiwanej w Eucharystii.

    Nie mogę już żyć bez tego Sakramentu. Gdy zostanie skasowany nie będę chodził do kościoła...                                                                                                                                         Pozdrawiam

 

 

Aktualnie przepisane...

25.08.1993(ś) ZA SPRACOWANYCH NA POLETKU PANA BOGA...

   Szatan namawiał mnie do pójścia na Mszę św. bo „ambitny na pewno pójdzie"! Wiedział, że „coś tam, coś tam wypiłem” i chodziło o sprofanowanie Ciało Pana Jezusa. Odpowiedziałem, że; „nie wolno mieszać koniaku ze Eucharystią”.

    Piszę to jako ostrzeżenie przed nieskończoną podłością Bestii. Na jej szczycie tej podłości są jawnie opętani, których nasi psychiatrzy leczą tabletkami (Wpisz; Moja żona była opętana). Właśnie za oknem drze się taki, a młodzi krzyczą do niego; panie generale.

   Jest zrozumiale, że są też ciężko chorzy psychicznie i bez egzorcysty nie można tych stanów odróżnić (Apostołom nie udawało się z takich wypędzać złe duchy, bo to byli chorzy). Poniżej jest opętanie intelektualne, które trudno rozpoznać, bo tacy ludzie są bardzo inteligentni...w czynieniu zła od Szatana.

   Wówczas na siłę chciałem znać intencję...prawie po przebudzeniu, a najpóźniej w czasie koronki do Miłosierdzia Bożego. Dzisiaj nie spieszę się i czekam na „duchowość zdarzeń”, a miernikiem prawidłowego odczytu jest modlitwa serca, a nie ustna.

    W drodze na targ po buty (wówczas był to wielki problem) wzrok zatrzymali tynkujący budynek, wożący betonowe bloczki oraz rolnicy z wozami konnymi...symbolem ciężko pracujących. Na ten czas żona zabrała się do mycia okien...na pewno będzie padało!

    Nagle moje serce zalał smutek odpowiedzialności za świat z pragnieniem odmawiania mojej modlitwy. Pomyślałem o Matce Bożej, która bardzo cierpi z powodu wszystkich idących w kierunku ognia piekielnego. Ja otrzymałem tylko maleńką iskrę tego cierpienia. Przez kilka chwil napłynęło odczucie niesienia krzyża Pana Jezusa, a łzy zalewały oczy. 

   W nędznej budce na działce, po zapaleniu lampki Panu Jezusowi padłem na kolana i trwałem w mojej modlitwie, która zakończyła się sekundowym snem. To jest wielka łaska, bo ostatnio tak zdarzyło się cztery razy na Mszy Św. (z powodu przemęczenia)...na kwadrans staję się wówczas rześki.

   Na tę chwilkę Biblia otworzyła się na słowach; „Dobry jest Pan dla tego, kto Mu ufa, dla duszy, która Go szuka”. Podczas powrotu zatrzymałem się przy staruszce siedzącej na swojej działce (92 lata), która nie miała jak wrócić do domu i modliła się w tej sprawi do Matki Bożej (jak nigdy pojechałem wokół działek).

    Dzisiaj w różańcu Pana Jezusa wypada modlitwa za kapłanów i szczególnie służących Panu Jezusowi, a właśnie z pliku prasy wypadło malutkie zdjęcie ks. Jerzego Popiełuszki. Modlitwa - w smutku i powadze - będzie trwała z przerwami od 14.00 – do 17.00. W tym czasie ból zalewał sercu, w nadbrzuszu pojawiał się ucisk, a oczy zalewały łzy.

   Zawsze zastanawiałem się nad fizyczną radością chrześcijan, ale to są chwilki wobec smutku z powodu odwrócenia się większości (90%) od Boga Ojca, Pana Jezusa i Matki...

   Podczas mojej modlitwy ponownie trafiłem na ciężkie prace budowlane. Ile wysiłku wymaga znoszenie materiałów i kopa­nie ręczne fundamentów! Idę polem i płaczę...wołając Abba (Ojcze); „nie mają dla Ciebie czasu, bo wszystko jest ważniejsze od Ciebie, oni naprawdę nie wiedzą, że Jesteś”.

   Na szczycie mojego modlitewnego „zawodzenia” prosiłem Boga o przebaczenie i miłosierdzie dla nich. Trwała też modlitwa za kapłanów, a to okaże się nieprzypadkowe, bo oni szczególnie  pracują na Roli Bożej. W znalezionych kartkach trafię na słowa, które dają powód do ułożenia własnej modlitwy; 

   „O Jezu! Wieczny Arcykapłanie, który powierzyłeś kapłanom, Swoim Sługom dzieło zbawienia dusz...proszę Cię, Jezu gorąco, byś im bło­gosławił i wspierał łaską! Niech stają się coraz godniejsi tego wielkiego zaszczytu. Daj im moc w pokonywaniu pokus świata, ciała i szatana. Niech zachowają swoje święte powołanie. Napełnij ich serca miłością, niech postępują w cnotach i świętości. Bądź im Mocą i Ochroną”...

     Syn wrócił szczęśliwie z wypadu w góry, zrobiłem mu kolację i w podziękowaniu padłem na kolana; „Panie Jezu dziękuję za wszystko...podziękuj - w mo­im imieniu - Bogu Ojcu!

    Nagle zrozumiałem, że ten dzień jest także za mnie, bo służę Panu Jezusowi w szczególny sposób: „Jezu mój w wybraniu mnie nie miałem żadnej zasługi...to wszystko jest od Ciebie, Twoje Tajemnice ujrzałem z Twoim Światłem! Dziękuję Jezu! Dziękuję!"

   Napłynęła bliskość ks. Jerzego, który był otoczony zgrają...tak jak Pan Jezus. Na ten czas Borys Jelcyn powiedział; „Przepraszamy” (za zbrodnie), a łzy zalały oczy, gdy pochylił się na dłuższy czas przy Grobie Nieznanego Żołnierza i pocałował szarfę…

                                                                                                                                  APeeL

 

 

26.08.1993(c) ZA OCIEMNIAŁYCH DUCHOWO...

    Dzisiaj jedziemy do Matki Bożej Świętorodzinnej w Studziannie, a byłem tam dzisiaj w śnie. Wychodziłem z zakrystii, szedłem obok Ołtarza, widziałem stare ławki i stolik z warstwą książek i aktem zawierzenia Matce Boskiej Częstochowskiej!

    Przed wyjazdem trafiam na słowo od Pana Jezusa; „My!” To zawsze oznacza, że Pan będzie ze mną. Teraz płyniemy samochodem między lasami, a radość rozpiera serce...pasuje cz. radosna różańca. Jak piękny jest przekaz zestawu tej modlitwy!

   W Sanktuarium przywitały mnie obrazy ze snu (do przodu) oraz Pan Jezus z Gorejącym Sercem i otwartymi Ramionami, a także kapłan -  wyglądem i wiekiem - przypominający ks. Jerzego Popiełuszkę.

    Łzy same cisnęły się do oczu, ponieważ z żoną lubimy takie spotkania z Matką. Przypomniało się Jej zapytanie z niedzieli ; „czy pragniesz przyjechać do Mnie czy na uroczystości (obchody koronacji obrazu)?” 

   Padłem na kolana, a po zagraniu organów z pięknym śpiewem organisty; „Z dawna Polski Tyś Królową"...popłakałem się i nie mogłem się ukoić. Następnie strzała bólu trafiła w moje serce; „ociemniałym podaj rękę...uproś sercom zmartwychwstanie".

   Natychmiast wiedziałem, że jest to intencja modlitewna tego dnia, która obejmuje moją rodzinę  żyjącą tak, jakby Boga nie było (rodzice i małżeństwa czwórki rodzeństwa). W tym bólu zawołałem; "Matko Św. Rodzinna proszę, a nawet błagam przyjdź i obejmij ich...ze św. Józefem i Panem Jezusem. Także moją ociemniałą duchowo córkę...proszę!"

    Popłakałem się wiedząc, że to wszystko jest wielką łaską, a właśnie płynęły piękne słowa o Matce Bożej (z Ks. Przysłów 8,22-36);

   „Pan mnie stworzył, swe arcydzieło, jako początek swej mocy, od dawna, od wieków jestem stworzona, od początku,nim ziemia powstała /../

    Gdy niebo umacniał, z Nim byłam /../, kto mnie znajdzie, ten znajdzie życie i uzyska łaskę u Pana /../".

   Kapłan przeczytał Ewangelię...o pierwszym cudzie Jezusa; przemienieniu wody w wino w Kanie Galilejskiej. Ponadto mówił z serca o ks. Jerzym Popiełuszce…

   Podczas konsekracji z bolesnego serca wyrwał się krzyk; Jezu! och Jezu! Jezu!” Przypomniały się słowa złych duchów podczas egzorcyzmów; „och! gdybyśmy mogli klęczeć, czy wiesz jakbyśmy klęczeli?" Ja coraz bardziej rozumiem wielkość pozostawionego nam przez Jezusa daru; Eucharystii. Jeszcze nie wiedziałem, że będzie to mój charyzmat (mistyka eucharystyczna).

   Zrobiliśmy święte zakupy i zamówiliśmy Mszę św. za córkę, a radość rozpierała duszę. Bardzo pragnąłem mówić o Matce Bożej...do kapłana i wychodzących. Po chwilce zauważam, że jest tam niewidoma prowadzona przez przewodniczkę!

   Podczas powrotu pani Geppert śpiewała nam; „Ty wiesz, co robisz Panie...czemu mnie do Raju Bram prowadzisz drogą tak krętą”? Wstąpiliśmy też do mojej niewidomej matki ziemskiej.

   Wyszedłem odmówić moją modlitwę i trafiłem na niewidomego z przewodniczką. Wrócił obraz spółdzielni dla niewidomych inwalidów, niewidomej żebraczki oraz niewidomego psa, a nawet żony, która bez okularów nie widziała nazw miejscowości. Tak Pan pokazuje różny stopień „ociemniałych duchowo”.

    Natomiast w telewizji trafiłem na wywody niezwykle oświeconej dr Magdaleny Środy żądającej praw dla ateistów. Na to jeden z dyskutujących wskazał, że wszyscy jesteśmy Dziećmi Boga. Jakże biedni są pozbawieni Matki (sieroty).

   Piszę to, bo wiara jest uznawana jako zwidy, dewiacje, własne myśli. Jako lekarz, odwrócony przez szereg lat od Boga Ojca, Jedynego i Prawdziwego oświadczam, że błądziłem!

    Właśnie syn opowiada o linii kolejowej szybkiego ruchu (Zakopane - Warszawa). Wskazałem mu, że Bóg pokazuje drogę z ziemi do Nieba, która jest już otwarta, a jest nią Kościół Katolicki; do Boga można dotrzeć tylko przez Pana Jezusa. W tym czasie wielu szuka dobrej drogi i w prowadzeniu przez Szatana trafia na manowce.

    Nasza śmierć sprawia, że przekraczamy granicę pomiędzy tym i Tamtym światem...z ojczyzny ziemskiej trafiamy do Prawdziwej...do Domu w Niebie.

     Na kolanach podziękowałem Bogu za ten dzień…

                                                                                                                            APeeL

 

 

 

09.05.2020(s) ZA TYCH, KTÓRZY NIE REAGUJĄ NA OSTRZEŻENIA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 09 maj 2020
Odsłon: 1013

  Dzisiaj miałem pracowity dzień, bo od 3.30 - 7.30 opracowywałem zapisy, a później przez dwie  godziny poprawiałem. Naprawdę trudno jest przekazać przeżycia duchowe, wszystko ułożyć i edytować.

     Tak się stało, że w zapiskach miałem wskazany „Poemat Boga - Człowieka” Marii Valtorty 25. JEZUS UZDRAWIA MĘŻCZYZNĘ Z JAMNII (tak wpisz w wyszukiwarce). Podczas czytania tego świadectwa popłakałem się, bo umierający, który poszukiwał Pana Jezusa...był przeganiany jako trędowaty.

    Po jego uzdrowieniu Pan Jezus ostrzegł ludzi z tej miejscowości. Nie wiedziałem dlaczego czytałem to objawienie prywatne mając w ręku rozprawę ks. Michała Kaszowskiego; „Emocje wokół objawień prywatnych”. To wyjaśni później odczytana intencja...

   Pan dał odpocznienie, ponieważ na Mszy Św. był „pełny” kościół (powyżej 30 wiernych) i musiałem zostać na placu...zalany wschodzącym słońcem, w towarzystwie gołębi przy pieśni o radości posiadania Królestwa Bożego. W tym czasie myśl krążyła wokół negujących istnienie Raju...

    Apostoł Paweł podczas kazania w synagodze (Dz13,44-52) podkreślił swoją misję od Pana; „Ustanowiłem cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi”. W reakcji na tłumy Żydzi sprzeciwiali się temu, bluźnili i podburzali osoby pobożne i wpływowe, aby prześladowali Piotra i Pawła.

    Pan Jezus w Ew (J14, 7-14) wskazał, że kto widział Jego, zobaczył także Ojca. To dzisiaj jest potwierdzone w objawieniu siostrze Ravasio („Bóg Ojciec mówi do Swoich dzieci”), gdzie jest wizerunek młodego Deus Abba. Pan Jezus wskazał, że wierzący w Niego, a także proszący w Jego Imię będą dokonywali to, co On, a nawet więcej.

    Na dodatek przeczytałem przekaz do Vassuli Ryden („Prawdziwe Życie w Bogu”), a w serce wpadły słowa ostrzeżenia rozgniewanego przez Pana Jezusa, bo;

   „Ci, których pobłogosławiłem dając im wizje, te błogosławione dusze zostaną dziś wykpione i zniechęcone przez Moich, we wnętrzu Mego Kościoła”. /../ Tym, którzy potępiają Moje dzisiejsze Dzie­ła Boskie mówię; wasze odstępstwo was potępia! Wszyscy, którzy nie wierzycie i uczyniliście pustynię z Mego Ogrodu, przyjdźcie do Mnie i pokutujcie”!

   Nie znałem intencji tego dnia, ale po wyjściu na spacer modlitewny natknąłem się na włączony alarm bankomatu. Nikt na to nie reagował. Przekazałem zawiadomienie do policji, a to zajście pomogło w odczycie intencji tego dnia.

    Nie będę pisał o nieskończoności ostrzeżeń w naszej rzeczywistości (prąd, gaz, znaki drogowe, wszelkie przepisy i kary, itd.), bo przez to Bóg Ojciec pokazuje Jego ostrzeżenia, a ja w tym uczestniczę. Efekt mojego działania jest marny, bo ci, którzy mnie znają wskazują na syna stolarza, a później lekarza.

   Trudno być prorokiem we własnym kraju, ale każdy ma rozum i potrafi odróżnić Prawdę od Kłamstwa, mniej widzi różnicę Prawdy Bożej i prawdy naszej. Bardzo często przy ostrzeganiu mówię, że pan lub pani nie będzie mógł/a wytłumaczyć się niewiedzą...

    W tej intencji popłynie moja modlitwa, a przepłyną ostrzeżenia, które sam otrzymywałem i to już po nawróceniu...

                                                                                                                     ApeeL

 

Aktualnie przepisane...

21.08.1993(s) ZA MAJĄCYCH PUSTE SERCA

    Tuż po przebudzeniu przeżegnałem się obolały. Przypomniały się słowa kolegi, że nigdy nie będzie miał takiego przyjaciela jak ja. Powiedział prawdę, bo moim Przyjacielem jest Pan Jezu, Syn Boga Żywego.

     Zawołałem; „zmartwychwstawaj Panie Jezu w moim sercu...niech zwyciężam szatana tak, jak Ty to uczyniłeś”. Napłynęła radość z pragnieniem bycia na Mszy Św. porannej, a w drodze rozważałem słowa; „abyśmy stali się godnymi obietnic Chrystusowych”.

   Pragnę samotności, ale muszę uciekać przed znajomymi, bo każde „dzień dobry” przerywa łączność z Bogiem Ojcem! Jakże Pan potrafi pocieszyć, bo wzrok zatrzymał maleńki krzyżyk oraz obrazek Pana Jezusa z Sercem...w witrynie sklepu mięsnego!

   W ciszy kościelnej ogarnąłem serca; członków rodziny, współpracowników, znajomych i kolegów lekarzy...jednego z Kościoła Zielonoświątkowego, gdzie nie ma kultu Matki Bożej i Eucharystii (dzielą się tylko chlebem na Pamiątkę Ostatniej Wieczerzy).

   Tak przepłynęły też serca sąsiadów z bloku i mieszkańców osiedla, a wszędzie czułem pustynię duchową. Ogarnij cały świat, a zrozumiesz cierpienie Boga Ojca, Stworzyciela naszych dusz.

   Pan dodatkowo sprawił, że moje serce też stało się p u s t e. W czytaniu Boga poślubia Rut (Rt 2, 1-17)., a w Ps 128 padną słowa; "Błogosławiony, kto się boi Pana”...dziwne, bo ja mam bać się mojego Prawdziwego Ojca! W Ew. (Mt 23, 1-12) Pan Jezus mówił o „uczonych w Piśmie i faryzeuszach”, którzy swoje uczynki spełniają, aby podobać się ludziom („wydłużają frędzle u płaszczy”).

    Podczas Eucharystii wołałem do Boga Ojca i Pana Jezusa przez Najświętsze Serce Matki, aby „puste serca moich braci zostały wypełnione łaską wiary i Światłem Bożym...niech Pan da im znaki od Siebie". Ja też takim byłem, bo nie wiedziałem, że mam Ojca...

   Po Komunii św. serce zostało zalane pokojem i miłością z powtarzaniem Imienia Pana Jezusa. Teraz chciałbym tutaj zostać i trwać przy dwóch świeczkach, ale wszyscy wyszli, a kapłan szybko zamykał kościół. Gdzie mu tak się spieszy? Dodatkowo przywitała mnie „wierząca towarzy­szka”...

   Na ten czas Pan Jezus powiedział z „Prawdziwego Życia w Bogu”, że; „Tę odrobinę wiary, którą Mi dajesz, wezmę i schowam w Moim Najświętszym Sercu, które będzie ją karmić, aby dać ci mocniejszą wiarę".

   To był czas złego pomysłu na budowę własnego domu, bo nie należałem do wciąż trwającego „państwa w państwie”. Wokół sąsiedzi z poprzedniego systemu, to złe miejsce na ziemi. Dopiero po latach pojmę, że Pan dał mnie tutaj na Swoje Świadectwo.

   Zacząłem porządkować działkę, paliłem stare rzeczy, a w dymie czułem elementy piekła...dodatkowo ubolewałem nad żyjątkami, którym przeszkadzałem w ich bycie. Wyniosłem z kamieniem ślimaka, ale co zrobić z mrówkami, pająkami i roślinami.

   Zapaliłem lampkę pod krzyżem Pana w intencji tego dnia, ale na działce pracowniczej przykro mi z powodu braku intymności. Wyznaczono mi rolę „wroga ludu”, aby ćwiczyć posłuszeństwo zniewolonych. 

   Czynią to ludzie inwazyjni, jakby ze znamieniem Szatana. Tak już będzie do mojej śmierci, bo przepisuję to 09.05.2020, a właśnie minęło 12 lat dręczenia mnie przez samorząd lekarski, gdzie siedzą przebrani w białe fartuchy z ustami pełnymi frazesów.

   Na ten moment otworzyłem książeczkę do nabożeństwa mojej babci, gdzie trafiam na słowa; „Matko Boża. Matko moja. Syn Twój ukoronował Cię...uczynił Królową Nieba i ziemi. Tyś, o Maryjo moją Królową. Pragnę sercem i duszą należeć do Ciebie i służyć Ci wiernie.

   Bądź mi Panią i Orędowniczką. Naucz Twoich cnót; pokory, cichości i dobroci, abym naśladując Ciebie podobał się Twojemu Synowi, Panu Jezusowi”. Łzy zalały oczy. Napłynęła prośba, abym pomodlił się na kolanach.

   Płynie DTV i napis BBWR („Bolek Bałamuci Większość Rodaków”) oraz ”Bóg patrzy w nasze serca”. Na mnie „patrzy” Pan Jezus w koronie cierniowej, ale modlitwa jest niemożliwa, bo zza okna dobiegają straszne krzyki dzieci i młodzieży oraz przekleństwa z kłótnią.

   Serce zalał smutek...tym bardziej, że rozpoczyna się reportaż o rodzi­nnym domu dziecka, gdzie - wychowywanie dzieci bez rodziców - rodzi puste serca. Tam dziewczynka nakrywała się kołdrą, bo nie znosiła hałasujących rówieśników.

    Płynie moja modlitwa, a z zakonu karmelitanek napłynął napis; "Błogosławieni czystego serca”, a one mówią, że są ukryte w Sercu Kościoła. Wspominają szewca, który stanowił przykład dla dążącego do świętości; „Panie ja mogę iść do Piekła, ale oni niech będą zbawieni” Ja bałbym się tak mówić!

   Teraz czytam książkę; „Szatan największy wróg człowieka” (P. Bonifacius Gunther), gdzie przez egzorcyzmowanego krzyczał zły duch, że przed Eucharystią trzy razy trzeba powtarzać; „nigdy nie byłem godny, nie jestem godny i nigdy nie będę godny, abyś wszedł do serca mego”. Demon pokazał też - przez opętanego - jak trzeba klęczeć. Tam padło także zalecenie o używaniu wody święconej.

   Pan Jezus powiedział do mnie; „Synu, bądź wytrwały w modlitwach i wynagradzaniu, nawet nie wiesz ile radości sprawiają Mojemu Sercu te twoje modlitwy i wynagrodzenia. Błogosławię cię”.

    Wyświęciłem mieszkanie i przekazałem Opatrzności Bożej. „Dziękuję Ojcze za ten dzień"…

                                                                                                                             APeeL

 

 

22.08.1993(n) ZA BRACI Z ORGANIZACJI SZATAŃSKICH

    Żona zerwała syna, który bez modlitwy wyjeżdża do Zakopanego. Tłumaczyłem mu, że to pachnie szatanem! W mały plecak nabrał książek do czytania, aż kręciliśmy z żoną głowami.

   Wróciły wczorajsze demoniczne krzyki pod oknami, napłynął obraz młodocianych gangów pod auspicjami zepsutych przez ruskich. Z prasy patrzyły tytuły; „Z Nieba do aresztu” (sekta), „zawód łowca ludzi”, zawodnicy na koksie, ukraiński  zbrodniarz wojenny Demianiuk stał się biznesmenem. Przypomina się masoneria i jej struktury.

   Nie wiedziałem, że będzie to dzień ataku Bestii. Opiszę go dla poszukujących, ponieważ jest to istotne w boju duchowym. Prawidłowo odczytałem, że nie pojedziemy do odległego kościoła, ale to zezłościło żonę, która była nastawiona na wyjazd. „Słuchaj się żony i rób odwrotnie”...

    Nawet Matka Boża dała natchnienie; „przecież pragniesz przyjechać do Mnie, a nie na uroczystości”. Przypomniało się zapytania Jana Pawła II do młodzieży w Denver; czy mnie pragniecie czy Słowa?

    Nie mogłem wejść do ubikacji, bo syn „pluskał się” w wannie, a w samochodzie zacięły się drzwi. W złości chciałem wrócić do domu. Nie mogę też dojść do pojemnika z wodą święconą, bo stał tam pilnujący tego „punktu kontaktowego” dla szpiegów. Na chórze spotkałem „śpiewaka”, a na dodatek próbowała podejść do mnie „towarzyszka”...aż cofnąłem się pełen wzburzenia.

    Kapłan nie wspomniał o Matce Królowej, nie docierały czytania, słowa pieśni, Psalmu i Ewangelii, bo moje serce stało się zaćmione przez Szatana. Padłem na dwa kolana, a podchodząc do Eucharystii błagałem Boga Ojca o łaskę dla braci z org. szatańskich z trzykrotnym powtarzaniem; „Panie nie byłem, nie jestem i nigdy nie będę godny, abyś przybył do mnie”. Po zjednaniu z Panem Jezusem odeszła cała złość i pustka.

    Pozostałem w kościele i w bólu wołałem za tych braci, którzy nadal chętnie służą dwóm panom! Uniesienie modlitewne sprawiło zaśnięcia i sam zostałem w pustym kościele!

   Teraz we mszy radiowej kapłan nie wspomniał o szatanie (mówił tylko o zagrożeniach naszej duszy). Po godzinnym śnie wzrok zatrzymał porcelanowy Pan Jezus i Jego figurka w koronie (cierpienie). Pojawiła się nawet dziwna radość, a to rozproszenie i chwilka nieuwagi.

   Zły podsunął regulację zegarków...popsułem własny, powstała złość, a w tym czasie - bez powodu - atakowała mnie żona! Wiem, że to czyni mój nieprzyjaciel. W takim ataku kompletnie nie wiesz, co masz robić!

   Powstaje rozdrażnienie, łatwa wybuchnąć i przeciętny człowiek kieruje się na innego („winnego”). Dzisiaj dzień nalotów...na działkę poszedłem przez pola. Dopiero w takiej samotności płynęła modlitwa w intencji tego dnia. Napłynął obraz świadomych masonów oraz wszelkiej maści wro­gów Boga Ojca.

   W budce przywitał mnie Pan Jezus pod krzyżem, a w drodze powrotnej pod krzyżem - w mojej modlitwie - wypadnie moment śmierci Pana Jezusa...aż zawołam; „Jezu mój! Jezu!”, a łzy zalały oczy. Pojawiło się pragnienie oddania życia dla Pana Jezusa...może nie dosłowne, ale w sensie życia tylko dla Niego! Z miłością ucałowałem figurkę Zbawiciela oraz obraz Jezusa Miłosiernego...

   Na ten czas Pan powiedział do mnie przez Vassulę Ryden; "Spróbuj zrozumieć, jak nienawidzi cię szatan z powodu tego dzieła, które dzielisz ze Mną /../ uwielbiasz Mnie przyciąga­jąc do Mnie dusze /../ uwielbiasz Mnie, a to go obraża /../ prowadź do Mnie swymi modlitwami wszystkie dusze, proś o ich zbawienie. Raduj Moje Najświętsze Serce przebaczając tym, którzy cię odrzucili”.

   W Brazylii, poszukiwacze złota wymordowali całą wioskę Indian, a u nas mafia lewicowa zorganizowała „próbne wybory” - wygrała i teraz głosi to w swojej telewizji! Smutek zalewał serce, bo córka właśnie biegnie do ubikacji i po drodze wymiotuje (prawdopodobnie zażywa już śmiertelne dawki leku przeczyszczającego)!

    Uciekłem na spacer, ale dzisiaj jest dzień udręk, a tak jest zawsze w dniach „maryjnych” (Matki Boga, Królowej). Serce bliskie Pana Jezusa pragnie ciszy, pokoju, skupienia i odosobnienia. W tym bólu znalazłem takie miejsca...skuliłem się na schodkach sali gimnastycznej, gdzie wołałem; „Matko proszę Cię o pomoc w intencji zdrowia córki”.

    Późno. Wyświęciłem całe mieszkanie...nastala cisza z błyskami wyładowań atmosferycznych. „Patrzy” Pan Jezus z Sercem, a także z Całunu i Zmartwychwstały. Podziękowałem za wszystko, a teraz czytam; "Prawdziwe Życie w Bogu". Tam Pan Jezus mówi, że; „Czas poświęcony na czytanie Mnie nie będzie stracony”.

    Ja wiem o tym i nie interesuje mnie nic poza Panem Jezusem...nawet chciałbym chodzić od wsi do wsi i chwalić Pana! Może Matka sprawi, że będę miał więcej czasu na modlitwy? Jakże ciężkie jest życie mistyka w tym świecie...J. W. Dawid pisał nawet o pragnieniu śmierci w tych stanach.

    Jakby na potwierdzenie Pan Jezus mówi; ”Oderwij się zupełnie od tego świata, aby Mnie odczuwać i w taki sposób być całkowicie Moim”. Napłynął obraz pola słoneczników, ponieważ Pan Jezus zawołał; "Bądźcie jak kwiaty w słońcu”.

    Tuż przed północą zerwała się burza z piorunami. Zgasiłem światło i siedziałem w ciemności po dwóch lampkach koniaku. „Dziękuję Ojcze...dziękuję Panie Jezu...dziękuję Matko za ten dzień”.

                                                                                                                                 APeeL

 

 

 

08.05.2020(pt) ZA LUDZI SZLACHETNYCH...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 08 maj 2020
Odsłon: 988

   Wczoraj wieczorem czytałem scenę fałszu bezpieki świątynnej, której wielcy przybyli „mercedesami” czyli na pięknych koniach budzących zachwyt gapiów, a zarazem wywoływały sarkanie na poszukujących Pana Jezusa, aby Go zgładzić.

   Pod pozorem zatroskania o stan zdrowia Łazarza przybyli uwięzić Zbawiciela. Nie wierzyli, że Go nie ma i prawie na siłę chcieli wejść do śmierdzącego pomieszczenia umierającego na zgorzel nóg z gorączką (sepsą).

   Lekarz Nikodemes rozkładał ręce i zalecił wezwanie ich Przyjaciela, Galilejczyka o którym powiedział, że z niego wychodzi tajemniczy fluid. Maria Magdalena na to powiedziała ostro; <<On jest Bogiem, Nikodemesie. Może więc wszystko. Siła, jaką nazywasz fluidem, to Jego Boska wola>>.

   Przypomniał się czas startu w konkursie na kierownika przychodni. Przed złożeniem gotowej dokumentacji zapytałem Pana Jezusa czy mam to uczynić? Z otwartej na „chybił-trafił” książki padła odpowiedź (pod palcem); „szukaj Moich Spraw, a nie swoich!” Kolega lekarz z władzy ludowej zainteresowany moim startem...określenie, że „z nieba nie kazali” określił fluidami (coś, co napływa, ale ze świata przyrodzonego).

    Maria Magdalena strofując niedowiarka dodała, że cudów dokonuje nie jakiś bóg, ale Bóg prawdziwy! Nic się nie zmieniło, bo antyklerykałowie mówią od Szatana, że uzdrawia „sama wiara w cud”. Ponadto każdy wierzy w co chce, wszystkie wiary są prawdziwe, itd. W tym czasie psychiatrzy mądrusie zamiast badać wg obowiązującego schematu ględzą o ekumenizmie wskazując na Jana Pawła II.

   To była forma szacunku dla wszystkich ludzi, a zarazem przyzwolenie na tkwienie w błędnym wyborze, bo jest tylko Jeden Bóg, który się Objawił i podał Swoje Imię; "Ja Jestem". Po co nam ekumenizm? Przecież Pan Jezus przyszedł nas podzielić…

   Teraz na Mszy św. porannej św. Paweł przestrzegał (Dz 20 i Rz 8), że po jego śmierci wejdą między starszych Kościoła drapieżne wilki oraz ludzie głoszący przewrotne nauki. Zaznaczył, że „Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał?” Nic nas nie może odłączyć od Miłości Boga, który jest w Panu Jezusie. Natomiast Pan Jezus w Ew (J 10, 11-16) wskazał, że jest Dobrym Pasterze.

    W tym czasie trzy razy „patrzył” wizerunek Ducha Świętego z obrazu Trójcy Św. To zapowiedź pomocy w mojej pracy. Eucharystia ułożyła się w zawiniątko i zamieniła „w mannę z nieba”. Postanowiłem wrócić na nabożeństwo majowe oraz zostać na następnej Mszy Św. Jednak po odczycie decyzji; mam przybyć na błogosławieństwo Monstrancją, bo w kościele będzie więcej niż 30 osób z pozostaniem na Mszy Św. wieczornej (na zewnątrz). Tak też się stało...

   W drodze do kościoła przypomniało się poranne zawołanie kapłana o ludziach szlachetnych. W ich intencji odmówię moją modlitwę z poświęceniem nabożeństwa porannego. Zostałem pobłogosławiony z poczuciem, że ten dzień jest także za mnie.

   Przypomniał się poranny przejazd i powrót z kościoła podczas którego pozwaliłem trzem samochodom wyjechać tyłem z parkingu przy sklepach. W tym czasie pędzący samochód trąbił na mnie, bo go nie zauważyłem. 

  Napłynęło pragnienie rozdania tego, co mi zbywa, a ponadto chciałbym przytulić każdego nawróconego, bo odwróconych nie budzi nawet obecna zaraza. Wskazuję im na kłopoty duszy po śmierci, ale to nic do nich nie przemawia.

    Podczas modlitwy przepływali wolontariusze, misjonarze, darczyńcy, dziennikarze wojenni (zabity Milewicz), zmniejszający lub nie pobierający czynszu za wynajmowane lokale w czasie przestoju podczas pandemii, pożyczający pieniądze bez procentów, wspierający biednych, współczujący, dobrzy z serca, pacyfiści, mediatorzy, oddający narządy i krew, lekarze-kapłani, brat Magdy Gessler Piotr Ikonowicz pomagający potrzebującym.

    Mszę Św. wieczorną przekazałem Matce Bożej, bo całe masy proszą o coś, ale nie czynią tego…

                                                                                                                       APeeL

 

Aktualnie przepisane...

19.10.2006(c) ZA BUDUJĄCYCH KRÓLESTWO NIEBIESKIE

      Wczoraj - po 11 godzinach nieustannych przyjęć chorych - padłem o 20.30. Teraz lubię noc i ciszę. Z natchnienia czytam; "Poemat Boga – Człowieka"...tam, gdzie skończyłem. Jezioro Galilejskie. Jezus jest w dwóch łodziach ze Swoimi uczniami. Płynie pouczanie;

    „/../ Wy jesteście solą ziemi /../. To dzięki wam chcę posolić świat, aby dać mu niebiański smak /../. Co sprawia,że tracicie niebiański smak? /../ To co ludzkie jest jak słodka woda /../ Wy jesteście i macie być światłem świata. Wybrałem was, Ja, Światłość Boża, aby nadal oświecać świat, gdy wrócę do Ojca. /../ Wielkie jest wasze przeznaczenie, ale też wielka i budząca lęk wasza misja. Pamiętajcie, że ten, komu wiele dano, musi więcej dawać /../.

   Pouczyłem was Ja, Słowo Boże i otrzymacie od Boga dar bycia „uczniami”, a to znaczy kontynuatorami dzieła Syna Bożego. /../ Jeśli nie ma w was zapału apostolskiego, trzeba odejść. Świat dla tego, kto go kocha ofiarowuje /../ Ja ofiarowuję tylko jedną rzecz: ś w i ę t o ś ć. /../ Jednak być świętym, tu na ziemi, to heroiczny wysiłek ./../ Chcecie pozostać Żydami? Nie zmuszam was do zmiany /../."

   Żona uczestniczy w sprzątaniu kościoła - przed przybyciem Matki Zbawiciela. Jako „podziękowanie" zauważyła, że robotnik mocujący rynny wywiercił dziury aż do naszej kuchni! Kurz, odpryski, zniszczenie odmalowanej ściany, ale dla mnie to nic, bo okaże się, że jest to w ramach dzisiejszej intencji; coś z robotami, budową, tworzeniem...

   Przy kościele zwrócił uwagę nowy chodnik, a w kościele wzrok zatrzymuje tablica dziękczynna kapłanowi za wybudowanie naszego kościoła. W Ew. wg św. Łukasza Pan Jezus gromi faryzeuszów; „Biada wam, ponieważ budujecie grobowce /../ Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania; samiście nie weszli, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli /../".

    Natomiast misjonarz mówił o powołaniu do służby Bogu, o przeszkodach Szatana w naszym dążeniu do świętości. Ja to znam. Im wyżej wejdziesz, tym boleśniejszy jest upadek. To jak zdobywanie szczytu górskiego...ilu ginie tuż pod szczytem. Ci, którzy nie dążą do świętości wybierają świat: władzę, złoto i seks. Szatan daje ulgę, ale do czasu. Niech tylko drgną w kierunku Boga - zostaną uderzeni z całą mocą ciemności.

    Wiem też o tym, że normalny człowiek nie rozumie mistyka, kapłana z powołania, zakonu klauzurowego. Nie mogłem nadziwić się słynnemu gitarzyście, który porzucił wszystko i wstąpił do takiego zakonu. Przecież mógłby grać Panu, ale wielu gra Bogu...nawet niewierzących, a on pokazał, że dla Boga rzuca świat!

   Teraz wspomnienie postępowania – zgodnie z Wolą Boga Ojca. To już mój ogródek. W odczycie „bądź Wola Twoja” przeszkadza Szatan, a o przeciwniku Boga nie mówi się w Kościele katolickim. Większość kapłanów nie ma doświadczenia działania Bestii, ale ten misjonarz-egzorcysta wie! My wiemy!

    Znają to dążący do świętości! Eucharystia pękła na pół, a przez to Pan Jezus mówi; „My” (czeka mnie cierpienie z Jego pomocą). W takich dniach mam różne kłopoty (”krzyżyki”) związane z intencją.

   Jadę do przychodni, przepływa bezrobocie oraz obozy pracy dla rodaków we Włoszech (nawet są zabijani)...trafiłem też na roboty drogowe. Na dodatek pierwszy pacjent to murarz, a w przychodni trwa remont dachu i różnych pomieszczeń.

   Na czym polegał otrzymany „krzyżyk; rozbolał mnie usunięty ząb, nie mogłem połykać śliny z powodu zapalenia gardła (wczoraj zaraziłem się od chorych) i dodatkowo miałem migrenę. Trudno jest mówić i badać. Nie mogłem też spożyć śniadania i obiadu, a wczoraj pościłem jak w każdą środę i piątek. Ten dzień mojego życia jest w intencji pokoju na świecie.

    Teraz kleję dziurę po robotniku i maluję, a w piwnicy wzrok zatrzymało pisemko „Oremus”, która otworzyło się na słowach: „Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?” Piszę to, a w TVP 1 pokazują krzyża na Giewoncie, którego okolica wymaga remontu. Ten dzień życia za budujących Królestwo Boże…

                                                                                                                  APeeL

 

20.08.1993(pt) ZA OPUSZCZONYCH BRACI MOSTARU...

   Przyjechała córka i muszę „gnieść się” z żoną...zdrętwiała mi ręka, a dodatkowo męczył mnie sen w którym dla żartów oblewałem nieznajomych wodą (z węża), a dla udowodnienia, że to żart polałem siebie samego, ale troszkę!

    Żona zerwała się na Mszę św. a tu niespodzianka; nie ma światła! Moja myśl automatycznie uciekła do b. Jugosławii. Po jej wyjściu padłem na kolana, łzy zalały oczy, bo całym sercem i duszą znalazłem się wśród braci muzułmanów w Mostarze! Popłynie różaniec Pana Jezusa, a moje serce znajdzie się w Sercu Pana Jezusa.

   „Jezu mój! Jezu! Ty oddałeś własne życie, aby dać nam zbawienie...zlituj się Jezu, miej miłosierdzie nad braćmi muzułmanami. Jak oni te­raz żyją - nikt im nie pomaga, otoczeni wrogami i zbrodniarzami. „Ojcze nasz”...

    Wróciła wczorajsza rozmowa z żo­ną, że Pan Jezus otworzył Królestwo Boże dla wszystkich...także dla tych, którzy nie znają Boga Jahwe. Przypomniało się też wczorajsze otwarcie „Koranu” na opowiadaniu o Mojżeszu...oraz braku światła, który skierował mnie na udręki braci w Mostarze!

   Jak wielkie ukojenie daje odmawianie mojej modlitwy z pasującym na tę chwilkę „św. Osamotnieniem” Pana Jezusa w Getsemani i koronka do Ukrytych Cierpień w Ciemnicy (UCC) w tej intencji. 

   W drodze na Mszę św. łzy zalewały oczy, ponieważ ujrzałem nasze obdarowanie; mamy pokój w ojczyźnie, dach nad głową, łóżka, codzienny chleb, a nawet właśnie włączone światło!

   Pod kościołem z głośnika padną słowa; „oczekujemy obiecanej nagrody” i przyjścia naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Ból zalał serce i duszę, a oczy miałem pełne łez...w tym stanie padłem na kolana i miałem tylko jedno pragnienie otrzymać Eucharystię.

   Zabierz mi - w tej chwilce - Kościół Pana Jezusa! Pan pokazuje mi cierpienia ludu na wschodzie, gdzie brak jest świątyń i kapłanów z objazdowymi nabożeństwami. Błagałem Matkę, Pana Jezusa i Boga Ojca o litość i miłosierdzie nad braćmi muzułmanami w Mostarze. W ich intencji ofiaruję ten dzień.

    Popłynie czytanie (Syr 4,11); „Mądrość wywyższa swych synów i ma pieczę o tych, którzy jej szukają. Kto ją miłuje, miłuje życie, a kto dla niej rano wstaje, będzie napełniony weselem”. Napływa myśl, że to jest skierowane do mnie...przecież wstałem rano dla Pana!

   Siostra śpiewała o św. Rochu, który naśladował Apostołów. Popłynie też Ps 146; „Chwal, duszo moja, Pana, Stwórcę swego”. Jakże te słowa pasują do stanu mojego smutnego serca, ponieważ Pan Bóg „uciśnionym wymierza sprawiedliwość, chlebem karmi głodnych, wypuszcza na wolność uwięzionych, dźwiga poniżonych i strzeże przybyszów”. Dodatkowo Pan Jezus w modlitwie do Boga Ojca wskazał na nasza jedność.

    Pozostałem w ciszy kościoła...urzeczony wezwaniem na dzisiejszą Mszę św. Teraz, pasuje „Anioł Pański” i cz. radosna różańca. Najważniejsze jest odczytywanie Woli Boga Ojca...nie czynisz dobrze w nieposłuszeństwie, bo nie znasz całych ciągów zdarzeń. Przykład; wysyłam syna po ważną rzecz, a on po­maga sąsiadom...czy pomoc sąsiedzka jest zła? Jednak nie wypełnił mojej prośby! To jest tzw. „dobro”.

  W intencji zniszczonej b. Jugosławii poświęciłem Matce Jezusa prace remontowe w tych dwóch dniach. Książeczka „Droga Krzyżowa” otworzyła się na ocieraniu Twarzy Jezusa przez Weronikę. W podziękowaniu zapaliłem lampkę Zbawicielowi.

   Później na spacerze - w intencji tego dnia - skończę moją modlitwę. Jakże pasuje tutaj  zawołanie Pana Jezusa na krzyżu; „Boże mój, Boże czemuś Mnie opuścił”. Dzień zakończy czytanie art. w „Polityce” - relacji z przebiegu konwoju sumienia z Polski do Jugosławii.

    Dobrze zniosłem dzisiejszy post w tej intencji (pięć makówek, kilka ziarnek słonecznika, wyssany sok z pomidora i gruszki). Na kolanach zawołałem do Boga Ojca;

„Ojcze Nieskończenie Dobry

Ojcze Pełen Miłości i Miłosierdzia 

Ojcze Nieskończonej Łagodności

Ojcze Prawy i Sprawiedliwy”...powtarzałem trzy razy;„bądź uwielbiony”.

   Dziwne, bo przed zaśnięciem pojawił się w błyskach; złoty tron promieniujący z Aniołami, duży krzyż i Matka Boża. Następnego dnia ujrzę to w telewizji (relacja z katedry w Bardzie Śląskim)…

                                                                                                                           APeeL

 

23.10.1988(n) Początek wojny o duszę...

   Jest to jedyna wojna do której nawołuje Dobry Nauczyciel; wojna w naszych myślach - przeciw bluźnierstwu i oszczerstwu, itp. On wnosi spokojne światło poznania w twoje serce. On jest twoim pokojem - usuń tylko złe myśli, a pojawi się chęć poznawania prawdy, a z nią chęć dokonywania czynów wynikających z wszechogarniającej miłości.

    Nic na świecie nie przeszkodzi ci w postępie duchowym (oczyszczaniu duszy) i to zależy od twojej wolnej woli. Przeszkody i to znaczne nadejdą ze świata złych duchów. W tym najwyższym dobru pomaga modlitwa – z potrzeby szczerego serca. Szatan zaleje takich „dobrem” bazując na ich słabościach; telefon, wizyta u lekarza, myśl o wykonaniu jakiejś beznadziejnej pracy, pokusa erotyczna, czasami wulgarna. Resztę niech każdy doda sobie...

    Na początku twojej drogi otrzymałeś talenty i słabości - teraz w chwili wstępowania na twoją prawdziwą drogę zaczynają ci ciążyć. Przypomina to szukanie drogi w górach, w nocy, podczas deszczu, itd....to już tu blisko, o widzi pan to tam!

   Pan kieruje ludźmi złymi, a nawet posługuje się takimi, aby pokazać ich przemianę...tak było ze mną oraz z Szawłem! My nie znamy ostatecznego zamiaru Boga. Przeciwnością cnoty jest pokusa, która jest próbą. Cnota/pokusa wygrana (zwycięstwo) lub upadek...nigdy nie rezygnuj, bo Pan Jezus pokazał to na Drodze Krzyżowej.

   Ocalenie samego siebie wymaga ustawicznie umierania (pokuta różnego typu oraz wyrzeczenia z ofiarowaniem cierpień). Później patrząc z perspektywy widzimy różnicę naszego życia!

    Pomyśl gdzie jesteś w bólu pomiędzy ciałem i duszą, co w Tobie przeważa, a jeżeli już drgnąłeś ku Bogu to szukaj punktu w którym twoja miłość zaczyna być Miłością Bożą, wszechogarniająca. Ona płynie od Boga poprzez nas do wszystkich ludzi.

   Tu już zaczyna się bój o świętość, a każda dobra myśl, słowo i uczynek rodzi sprzeciw Księcia Ciemności. To przypomina zdobywanie góry rożnymi ścieżkami, gdzie większość jest już przetartych.

    Nie wiem skąd wówczas to przepisałem, ale dzisiaj są to moje rady...

                                                                                                                               APeeL

 

 

 

07.05.2020(c) ZA NASZE PRZYWARY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 07 maj 2020
Odsłon: 1024

   Wstałem o świcie i próbowałem dokonać wyczynu w zapisach...jak 05.05.2020, ale to było pokusa, bo Szatan małpuje Boga. Wówczas pracowałem bez wytchnienia od 2.30 do Mszy Św. o 7.15. Teraz od 4.00 z przerwą na krótki sen i próbą edycji dwóch zapisów...w pośpiechu przed Misterium jakim jest spotkanie z Panem Jezusem (zeszło później 2 godziny).

    W tym małym zdarzeniu jest pokazana różnica naszego działania w prowadzeniu przez Boga oraz w kuszeniu przez upadłego Archanioła o nadprzyrodzonej inteligencji. Przenieś to na zakup samochodu, budowę domu, organizację wyborów prezydenckich, pakt międzynarodowy lub lot do Smoleńska.

   Jest to piramida na której szczycie mamy „zreformowaną” wiarę katolicką (Luter i Kalwin z podobnymi) oraz wiary wymyślone często o ładnych nazwach; Kościół Scjentologiczny, New Age i św. Jehowy, itd. Ja dodaję do nich „kościółek” Amber Gold, który teraz niszczeje i ktoś „kupi” go za bezcen, a jest położony w atrakcyjnym miejscu Gdańska.

   W wielkiej słabości pojechałem na spotkanie z Panem Jezusem, a z powodu uczucia zimna w sercu pojawili się biedni i głodni oraz bezdomni na całym świcie. Dodatkowo uderzył w nich chiński pomór, a „Gazecie wyborczej” wzrok przykuje tytuł o zapaści w onkologii. Później zrozumiałem, że moja słabość była symbolem naszych przywar.

   Apostoł Paweł (Dz13, 13-25) mówił o wyprowadzeniu Izraela z niewoli egipskiej z bezmiarem łask i cudów i przybyciem Zbawiciela. Natomiast w Ew. J13, 16-20 Pan Jezus umył nogi Apostołom z zaznaczeniem, że; „Kto przyjmuje tego, którego Ja poślę, Mnie przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał”.

   To były wstrząsające słowa, bo takim się czuję, a większość nie chce otworzyć serca na naszą wiarę. Eucharystia sprawiła pokój, ale słabość trwała przez cały dzień. Zapytasz; jak odczytałem tę intencję? W potrzebie snu zerwał mnie telefon. Popłakałem się jak małe dziecko z wołaniem do Boga Ojca...

   W tym czasie ujrzałem nasze przywary; ta lubi gadać, a ta dzwonić, Doda w pandemii ćwiczy pośladki, pani Gessler robi rewolucje kuchenne i gra gwiazdę (67 l.), Krzysztof Jackowski wierzy, że jest jasnowidzem, bogaczka na kwarantannie urządziła wesele dla psa, celebryci chwalą się swoimi mieszkaniami, itd.

    Wyszedłem odmówić moją modlitwę, a podczas wołania przepływały różne osoby i zdarzenia...

1. sprawa wyborów prezydenckich, ale wśród kandydatów nie ma żadnego z charyzmą. Obecny prezydent jeździ jak Gierek i głosi obiecanki, a reszta jest chora na władzę. Szczególnie zaślepieni są Pełni Obłudy (PO).

2. prezes Jarosław Kaczyński zawsze psuje wszystko na szczycie sukcesu (przejął nawet funkcję PKW)...jest ekspertem od zawiłości prawnych, ale nie wie, że nadal trwa 45 zasad zniewolenia narodu (prawo jest tak ułożone, aby kombinować na wszystkie sposoby)

3. w telewizji był wywiad z onkologiem...przez jakiś czas leczono nowotwory dożylnym podawaniem wit. C, bo tak zalecał podwójny laureat nagrody Nobla (pokojowej i z dziedziny chemii!)...

4. kolega psychiatra nudził na YouTube o infekcji Covid – 16 (Teorie spiskowe o epidemii)...cała formacja zna się też na wierze w Boga. Dałem tam komentarz...

5. o. Rydzyk rozpędził się w planach od Kłamcy, bo wdarł się do mass-mediów z Prawdą... tracił czas i środki na geotermię, plan budowy parku wodnego, uczelnię dla dziennikarzy, wybudował wielką świątynia dla „pielgrzymów” z noclegami (zestarzeli się i poumierali)...resztę zniweczy pandemia. W jego wypadku wystarczyło skoncentrowanie się na TV Trwam i radiu Maryja. Teraz musi żebrać na datki od rencistek i emerytek.

6. Prezio Boleksław, który zatrzymał się w czasie i uwierzył w swoją wielkość, ale trzeba przyznać, że ruskich od nas wyprowadził…

                                                                                                                               APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

13.08.1993(pt) ZA WSKRZESZONYCH Z MARTWYCH...

    Dzisiaj trwa pustka duchowa, ale jak nigdy ten dzień zacząłem od padnięcia na kolana z odmawianiem mojej modlitwy. Zdziwiony stwierdziłem, że jej początek popłynie w uniesieniu duchowym („św. Osamotnienie” oraz koronka do „Ukrytych Cierpień Pana Jezusa w Ciemnicy”). Dodatkowo z pokoju żony popłyną słowa katechezy o Prawdziwym Bogu i Prawdziwym Człowieku...zrodzonym, a nie stworzonym!

    Ze względu na śmiertelny upał pojechałem na działkę, gdzie zapaliłem lampkę przed obrazem Pana Jezusa, a Pokój Boży zalał serce. Wyraźnie miałem pokazaną nędzę technik  poszukujących pokoju (joga). Dzisiaj pościmy w intencji pokoju w Jugosławii (tylko jedna kawa).

   Po powrocie do domu, w ciszy serca „spojrzał” Pan Jezus z Całunu, a na ten czas Vassula wypowiedziała moje słowa; „Panie, dałeś mi tak wiele. Kocham Cię, Święty Świętych. Dałeś mi tyle dobrych rzeczy, że nie mogę ich zliczyć. Na ich szczycie wskrzesiłeś mnie z martwych”...

   Ludzie z łaską wiary mają takie same doznania, które nie zmieniły się od czasu powstania chrześcijaństwa. Wie o tym ten, który ma podobne przeżycia; radości i przykrości z powodu wiary oraz bólu odrzucania nawrócenia i zbawienia! Każdy taki widzi trzymanie ich w ciemności z wnoszeniem trupów do kościoła.

   Jako lekarz widzę często miałem do czynienia z gasnącymi, którzy nie budzili się duchowo. Na tym tle dominują „towarzysze” wierni do końca obłąkańczej ideologii, która gubi ich dusze z powodu zaprzedania poganom.

   Pojechałem po wypłatę (mam urlop) i przy okazji rozmawiałem z przełożoną pielęgniarek należącą do zatwardziałej nomenklatury. Wskazałem jej na zbrodniczość systemu, zniewalanie „wyznawców” (zabieranie wolnej woli), podstawienie bożków (dzisiaj; Kimowie w Korei Północnej) oraz wpajanie „patriotyzmu” czyli służeniu „samym swoim” („państwu w państwie”). Co w niej zostanie? Dlaczego mówiłem to do niej? W Niebie wiedzą o jej zaćmieniu i niewierności!

   W tym czasie świat żyje swoim rytmem; właśnie zapadł się hotel, relacjonują wizytę Jan Paweł II na kontynencie amerykańskim, trwa wojna w b. Jugosławii z reportażem o nieudanej akcji pomocy humanitarnej. Żona cichutko sprząta, a ja podarowałem jej słowa; „Matko cichej pracy”...

   Teraz czytam „Czas na zmiany”, gdzie Wałęsa jawi się jako prezio Boleksław. Trzeba mu przyznać, że wyprowadził od nas okupacyjną Armię Radziecką (od 9 kwietnia 1991 - do 28 października 1992). W tamtym dniu popłakałem się jak dziecko.

   Natomiast w „Nie z tej ziemi” opisują ludzi mających różne łaski; Stefan Osowiecki oraz inż. Włodzimierz Sanżarewski (chiromata i jasnowidz). Jeden z czytelników zarzuca im satanizm, była tam wzmianka o zakładnikach diabła.

   Na ten czas Biblia otworzyła się na; „Objawieniu św. Jana” ze słowami do mnie; „Znam sprawy twoje. Oto otworzyłem przed tobą drzwi, których nikt nie może zamknąć, bo choć niewielką masz siłę, zachowałeś słowo moje i nie zaparłeś się Imie­nia Mego”.

                                                                                                                        APeeL

 

14.08.1993(s) ZA OBDAROWANYCH, KTÓRZY NIE WIDZĄ MĄDROŚCI BOGA OJCA

   Od rana przepływały obrazy obdarowanych przez Boga Ojca, którzy zbierają własną chwałę i głoszą swoje mądrości. Pomyślałem, że nawet Sai Baba jest stworzony przez naszego wspólnego Deus Abba...chociaż jest wyznawcą innej wiary!

   Jeżeli Bóg Ojciec stworzył wszystko, to Obóz Ziemia (miejsce naszego zesłania) daje nam „wolność” wybierania pomiędzy fałszem i Prawdą. Możesz zostać buddystą, a na koń­cu nie ma Boga Ojca! Napłynęła też osoba prof. Andrzeja Brodziaka pochodzącego z gwiazd!

   Przepłyną słowa Pana Jezusa, które właśnie przeczytałem u Vassuli; “Uwielbiajcie moją Matkę tak jak Ja, który Jestem Słowem i ponad wszystko Ją uwielbiam; czy nie powinienem przeto pragnąć, byście wy, którzy jesteście tylko popiołem i prochem, uznali Ją za Królową Nieba i Ją czcili? Dzisiaj sprawia Mi ból, gdy widzę jak Moje Stworzenie tak małe przypisuje Jej znaczenie. Duża część Moich uczniów kompletnie się odizolowała w imię Lutra."

    Wcześniej trafiłem na Mszę Św. poranną, padłem na kolana i w ciszy wołałem do Boga Ojca w intencji wszystkich obdarowywanych, którzy nie widzą Mądrości stworzenia wszystkiego.

   „Ojcze! Daj im światło, proszę przez Najświętsze Serca Pana Jezusa i Maryi, Matki Jego...niech ujrzą to, co im pokazujesz, bo mają oczy, a nie widza. Ojcze nie odmów mi tego”…

    Na początku nabożeństwa wzrok zatrzymała Stacja z Panem Jezusem na krzyżu oraz Matką i Apostołem Janem. Ból zalał serce, bo znalazłem się na jego miejscu. Natomiast w Słowie padnie zalecenie znienawidzenia tego życia z uzyskaniem prawdziwego. Pan Jezus nazwie mnie Swoim Przyjacielem, ponieważ oznajmił mi w s z y s t k o, co usłyszał od Ojca!

   To Pan Jezus mnie wybrał, On Sam! Dodatkowo zapowiedział triumf wybranych. Wróciło nocne czytanie „Objawienia wg św. Apostoła Jana”. Dziwne, bo w ręku znajdzie się wcześniejszy zapis tego na maszynie.

   Podczas Eucharystii ponownie wołałem do Boga Ojca...przez Serce Pana Jezusa z wielkiej figury. Z nieba wprost mówią; „wiemy, wiemy!!” Jakże chciałbym tutaj zostać, bo radość i moc zalewały serce...z pewnością, że to, co czynię jest słuszne. Podjechałem pod kapliczkę przydrożną i postawiłem Matce lilie, które kupiła żona.

   W telewizji pokazano zwiedzanie katedry we Wrocławiu. Jakże chciałbym wędrować i codziennie być na Mszy św. w innym kościele. Mam wielkie pragnienie zbawiania ludzi, radzenia, pomagania...

   Dziwne, ale żona także wspomniała dzisiaj o obdarowanych, którzy nie widzą tego. Wróciłem na działkę, gdzie jest intymność...zapaliłem lampkę przed Panem Jezusem Miłosiernym i zawołałem;

  • Panie mój...jaki jest ostateczny sens mojego wygnania?

  • Oczekujesz na  p o w r ó t  do Ojca! Każdy dzień musisz przeżyć w łączności z Nim i w miłości do Niego. Cała reszta jest dodana. Przecież pokazał to św. Franciszek, o. Kolbe, a nawet mnisi przepisujący księgi! Nie liczył i nie liczy się czas w rozumieniu ziemskim!

    W wielkiej ciszy usiadłem naprzeciwko nędznej budki...przepłynęły atrakcje całego świata, które są niczym wobec bycia sam na Sam z Panem Jezusem! Gdy to odkryjesz będziesz wiedział.

   Padłem na kolana odmawiając „św. Agonię"..."Jezu mój! Jezu! Tylko z Tobą dobrze”. Na ten czas Zbawiciel powiedział przez Vassulę; „Oprzyj się całkiem o Mnie. Jestem twoim Pokojem. Pójdź, nie ulegaj pokusie, ucz się ode Mnie, pamiętaj o Moich Drogach. 

    /../ Niech każde słowo wypowiedziane twymi ustami dochodzi do Nieba wznosząc się jak kadzidło. Bądź w stałej łączności ze Mną, wznoś ducha ku Mnie, myśl tylko o Mnie. Wszystko co masz dobrego pochodzi ode Mnie. Ja cię przywróciłem do życia.

   /../ Rozmawiaj ze Mną. Daję ci wszystko, dzieląc z tobą Moje Dzieła, więc ty rób to samo ze Mną, twoim Świętym Towarzyszem, twoim Oblubieńcem. Chcę dzielić z tobą codzienne prace! Kiedy otwierasz usta, aby wypowiedzieć słowa, spraw, żeby to były święte słowa, spraw, żeby wypowiadały tylko modlitwy”.

    Teraz, gdy szykuję się do snu wzrok zatrzymało zdanie; "Bóg ojca twego niechaj cię wspomoże, Wszechmogący niech ci błogosławi. Niech darzy cię błogosławieństwem”.

         „Dziękuję Ojcze za ten dzień”...

                                                                                                                              ApeeL

 

 

 

  1. 06.05.2020(ś) ZA ZADOWOLONYCH Z WYKONANEGO ZADANIA
  2. 05.05.2020(w) ZA TYCH, KTÓRZY W JEZUSIE NIE ROZPOZNAJĄ ZBAWICIELA
  3. 04.05.2020(p) ZA SPRAGNIONYCH PRZYBYTKÓW PAŃSKICH
  4. 03.05.2020(n) ZA CZCICIELI NASZEJ OJCZYZNY
  5. 02.05.2020(s) ZA ZAPLĄTANYCH POLITYKÓW I DUSZE TAKICH
  6. 01.05.2020(pt) ZA OFIARY ZEPSUCIA
  7. 30.04.2020(c) DZIEŃ WDZIĘCZNOŚCI ZA CIAŁO I KREW ZBAWICIELA...
  8. 29.04.2020(ś) ZA DUSZE PRAGNĄCE CZYSTOŚCI
  9. 28.04.2020(w) ZA WYWYŻSZONYCH NIEWDZIĘCZNIKÓW
  10. 27.04.2020(p) ZA TYCH, KTÓRYCH KAMIENUJĄ ZA WIARĘ

Strona 433 z 2487

  • 428
  • 429
  • 430
  • 431
  • 432
  • 433
  • 434
  • 435
  • 436
  • 437

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 219

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?