- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1028
W moim obecnym życiu nic nie mogę zaplanować. Nie spodziewałem się pracy na Poletku Pana Boga od 1.00 - 4.00 z kłopotem w zaśnięciu, a później od 8.00-14.00 z edycją zapisów z 1992 r.
Ten krzyż jest słodki dopiero po edycji wszystkiego, a szczególnie podczas mojego czytania świadectw, których już nie pamiętam, bo łaska zapisywania wszystkiego trwa już 30 lat.
Po godzinnym śnie wyszedłem na Mszę Św. o 18.00. Nie miałem siły i wprost szurałem nogami...przypomnieli się nasi zdrajcy, którzy zabijali rodaków pozbawiając ich snu. Strażnicy zmieniali się, a wyznaczony do zabójstwa wciąż słyszał; „więzień nie spać”.
Kościół był „pełny wiernych” (30 osób), pozostałem na placu drzemiąc na odległej ławce. W serce wpadły słowa byłego rybaka, Apostoła Piotra (Dz 2,14, 22b-32), który mówił donośnym głosem o posłannictwie Pana Jezusa potwierdzonym przez Boga Ojca „niezwykłymi czynami, cudami i znakami”! Przybito Go do krzyża rękami bezbożnych i zabito. „Lecz Bóg wskrzesił Go, zerwawszy więzy śmierci”...
Po chwili Piotr doda (1P1, 17-21), że zostaliśmy wykupieni z tego zesłania „nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa”.
To nie było przypadkowe, ponieważ nie wiedziałem czy mogę przystąpić do Eucharystii, bo Szatan po raz trzeci zaatakował mnie tym samym grzechem. Przypomniało się wczorajsze „spojrzenie” krzyżyka na piersi s. Faustyny z obrazu w kościele.
W moim odczuciu nie był to grzech, ale najwyższa wartość ma wyrzeczenie i czystość w walce z dzikim ciałem. W tej rozterce poprosiłem Boga Ojca o znak, bo Szatan nieczystych kusi do Eucharystii, a tych, którzy mogą przyjąć Ciało Pana Jezusa odciąga...wskazując na ich grzeszność z wciskaniem przekonania, że dla takich nie ma przebaczenia. Wyobraź sobie taką ofiarę (dosłownie i w przenośni), która uważa, że są to jej myśli.
Ratunek przybył nagle, bo na sygnałach pędziła straż pożarna, a w tym czasie napłynęło trzykrotne zaparcie się Piotra po śmierci Pana Jezusa. Zważ, że był świadkiem misji, a wcześniej potwierdził, że Pan jest Mesjaszem.
Podczas podchodzenia do Eucharystii dziękowałem Bogu Ojca za pomoc, Duchowi Świętem za natchnienia, a Panu Jezusowi za Chleb Życia dla duszy. Później padłem na kolana przed obrazem Trójcy Świętej, a wzrok przykuła osoba Boga Ojca...
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1074
Po przebudzeniu na czas Mszy Św. o 7.15 podziękowałem Bogu Ojcu za pomoc w zapisach z dawaniem świadectwa wiary...tak potrzebnego obecnie (trwało to do 5.00 rano)..
Apostoł rybak, św. Piotr mówił (1P5, 5b-14); „Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was.” Nie widzę tego wśród małych i wielkich, a zamiast maseczek powinno ubrać się w wory pokutne z błaganiem o Bożą interwencję. Świat jednak wierzy w moc własną.
W tym czasie „spojrzał” krzyżyk na piersi s. Faustyny, co oznacza czekające mnie cierpienie. Pan Jezus rozesłał Apostołów na cały świat (Mk 16, 15-20). Kto przyjmie chrzest ten będzie zbawiony, a Imię Pana złe duchy będą wyrzucane, a chorzy uzdrawiani.
Eucharystia przewijała się, ułożyła w łódź (ochrona) oraz w laurkę (podziękowanie za mój wysiłek). Tylko my za nic nie dziękujemy, a po utracie darów dodatkowo winimy Boga Ojca, bo gdyby był to nie pozwoliłby na nasze krzywdy.
Dzisiaj mam podaną całkowicie odmienną intencję. Zaraz zapytasz jako to podaną? Podana, ale nie wprost, bo nie słyszę żadnych głosów i nie mam widzeń, ponieważ „błogosławieni są ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Ponadto dziecko duchowe jest uległe, wyrzeka się własnej woli...staram się tak czynić we wszystkim.
Intencje modlitewne odczytuję poprzez tzw. „duchowość zdarzeń”. Ty też wiesz, co oznacza; „swędzenie ręki lewej”, kot przebiegający drogę, „coś mi mówiło”, ale w tym czasie negujesz istnienie świata nadprzyrodzonego z wyśmiewaniem Piekła oraz Czyśćca! Przecież niegodnych nie może bezpośrednio trafić...w ramiona płaczącego z tęsknoty za nami Deus Abba, Świętego Świętych!
Popłakałem się z powodu zguby większości braci za których dzisiaj mógłbym oddać swoje życie. Pomnóż tę moc przez miliardy, a zrozumiesz pragnienie Pana Jezusa w odkupieniu nas (zakładników). Czy wiesz ile warta jest twoja dusza? Dowiesz się kiedyś, że jest to cząstka Stworzyciela w nas samych...poproś, aby stało się to przed śmiercią.
Piszę to, bo żyłem podobnie do wielu; pracoholik, drinker i karciarz. Gdzie trafiłbym w wypadku śmierci podczas pędzenia do wypadku? Budzisz się po drugiej stronie i wszystko wiesz, a już nic nie możesz zrobić. Jest to pokazane u przebywających w śpiączce mózgowej...słyszy taki doktorków rozmawiających o jego narządach do przeszczepów, ale nie może krzyknąć!
Czas płynie i tacy dowiedzą się, że jest tylko Jeden Bóg, w Trójcy Jedyny, Który się Objawił. Przyjmij ode mnie, że jest to Prawda. Przecież sam z siebie nie mógłbym uczęszczać do kościoła...od 30 lat. Może to czynić tylko człowiek z łaską uznawany przez normalnych za chorego psychicznie. To Szatan podsuwa im, że Tam Nic Nie Ma...
Z natchnienia otworzyłem książkę „Oczami Jezusa” (kup w internecie, a nie pożałujesz), która otworzyła się na słowach Zbawiciela do rybaka; „twoja rodzina jest pełna miłości, co raduje Boga”.
Właśnie rozmawialiśmy z żoną o miłości w małżeństwie...na starość. Dopiero wówczas, mając łaskę wiary możesz ujrzeć Mądrość Bożą w stworzeniu kobiety i mężczyzny mających dar przekazywania życia oraz beznadziejność forsowania „spółkujących inaczej”.
W telewizji był piękny reportaż o rodzinie wielopokoleniowej, która prowadzi gospodarstwo agroturystyczne. Babcia ma poczucie humoru; podczas wyrywania chrzanu wykopywanego przez zięcia, wywróciła i krzyczała na wesoło...ratunku. Wnuczce pokazała jak robi się kiełbasy z wędzeniem drzewem gruszkowym. Wszyscy żyli i żyją w wielkiej miłości.
Natomiast dla nas przykładem jest Św. Rodzina...
ApeeL
Właśnie przepisane...
18.09.1992(pt) Dziękczynienie Panu Jezusowi...
Minęła północ…to już inny dzień, przeglądam prasę i o pierwszej w nocy z trudem płynie moja modlitwa (jest na witrynie). Budzę się jeszcze dwa razy, ale zasypiam podczas tego czuwania, a to czas cierpienia Zbawiciela w ciemnicy. Takich miał Pan Jezus apostołów i takich ma obecnie...
Dzisiaj w przychodni czeka mnie wiele pracy, która jak się okaże będzie szła sprawnie...wprost będzie się paliła. Nawet sam dziwiłem się moją energią, ale to była moc Boża. Falami napływało pocieszenie, które określałem słodyczą Bożą. W takim stanie wykluczone było zdenerwowanie się, a nawet zwykłe rozdrażnienie i znużenie.
Wówczas jeszcze nie wiedziałem, że jest to działanie Ducha Świętego! Dzisiaj przeważa wprawa i pomoc Boża...
- babuszkę przekazałem w ręce chirurgów z powodu krwawienia z przewodu pokarmowego
- u kobiety z pochylonymi plecami na rzut oka stwierdziłem kompresyjne złamanie kręgów, co potwierdziło badanie rtg
- blokada przyczepu ścięgnistego barku
- zastrzyk (mój zestaw) na kręcz karku
- śmiesznie proste było wykrycie choroby wrzodowej.
Intencję odczytałem po wejściu do oddziału wewnętrznego (jeden poziom z gabinetem). Łzy zalały oczy, bo do mojej pacjentki z izolatki przybył kapłan...
Pan skierował nas z żoną na działkę, gdzie z prawdziwą radością wykonywałem różne prace, bo wysiłek fizyczny jest potrzebny ciału jak woda i chleb. Dalej falami - do serca i duszy - napływała słodycz, zalewająca także usta...jak po Eucharystii! Nie można przekazać tego nadprzyrodzonego doznania. Tę radość wzmogła wiadomość o przyjęciu syna na studia.
Dopiero w drodze na Mszę Św. pojawiło się pragnienie modlitwy dziękczynnej z wołaniem;
- Panie Jezu dziękuję Ci za to, że wytrzymałeś rozciąganie i przybijanie do Krzyża...Jezu Miłości moja bądź uwielbiony! Ojcze Przedwieczny podziękuj Swojemu Synowi za to co uczynił dla mnie i dla nas...dla naszego zbawienia”.
- Dziękuję Panie Jezu, że przyjąłeś najwyższe poniżenie z podniesieniem na Krzyżu, za Twoje wybaczenie oprawcom, za nagradzanie ufających z przekazaniem mnie Swojej Matce.
- Dziękuję za wskazanie na Ojca, który pozornie opuszcza nas, jednocześnie badając naszą miłość...
- Dziękuję za Twoje pragnienie mojego zbawienia...wówczas na Krzyżu i teraz, za Twoje wykonanie Woli Ojca ze złożeniem Swojego Życia...także za mnie oraz za Twoje św. rany Rąk i Stóp oraz św. ranę Boku...źródło Miłosierdzia...
Żona widziała mój stan i nie odezwała się ani słowem. Wyczerpany ciężkim dniem i uniesieniem modlitewnym drzemałem w rozświetlonym kościele z dużą ilością młodzieży. Jak radzi sobie w takich sytuacjach radzi Jan Paweł II?
Tuż przed Eucharystią św. napłynęła wielka moc; „Przepraszam Panie Jezu za przysypianie, bo chciałem Ci podziękować...Ty, Jezu rozumiesz moje umęczenie, bo Sam nie miałeś gdzie przyłożyć św. Głowy”. To były błyski w których odczułem zmęczenie Pana Jezusa podczas pobytu na ziemi. Łzy zalały oczy, a św. Hostia była wynagradzająca.
W tym stanie duchowym i podczas ścisłego postu nie obchodził mnie świat, w tym oglądanie wiadomości telewizyjnych…
APeeL
19.09.1992(s) Umęczenie służbą...
W eterze czułem zły dzień i przezornie przeżegnałem mieszkanie wodą święconą od s. Faustynki prosząc, aby „dzisiaj wszystko działo się z Wolą Bożą”, bo czeka mnie ciężki dzień (dyżur w pogotowiu z równoczesnym zabezpieczaniem oddziału wewnętrznego).
Wczoraj miałem problem - co zrobię z tym pacjentem, który przyjedzie? Izolatka zajęta, a właśnie przybyła rodzina z informacją, że dziadek zmarł. Nie chodzi o to, że pozbyłem się problemu, ale jego pobyt na ziemi był już niepotrzebny - on zmarł już wcześniej (udar) i prowadził życie roślinne.
Co pewien czas napływało od Szatan; „dziś cię wykończę”. Wszystko wykonywałem na granicy wytrzymałości nerwowej i chwilkami wołałem; Panie pomóż...Panie pomóż”. Właśnie zerwano do zatrzymania moczu, a łzy zalały oczy, ponieważ chore na sali śpiewały do Matki Bożej; „O! Maryjo pozostań z nami...bądź i nie opuszczaj nas!”
Jakby dla kontrastu mamy wezwanie do komendy policji, gdzie szarpie się, ubliża i grozi nam pijany osobnik. To dwa światy. Wyobraziłem go sobie trzeźwego i słabego w chorobie.
Teraz pędzimy z krwotokiem, a ja wołam do Matki o pomoc; „Matko bądź z nami...nie opuszczaj nas". W tym czasie napłynęło natchnienie, że mam prosić o zbawienie dla zespołu karetki. Moje serce objęło tych mężczyzn, ale w modlitwie przeszkadzała obecność Złego.
Po czasie pędzimy do zawału serca, a ok. 15.00 myśl krążyła wokół tych, którzy nie mają czasu dla Jezusa, zagonionych, a wreszcie umęczonych. Ponieważ przysypiałem z tego powodu ostatecznie wołałem „za umęczonych służbą”.
Ze szpitala wracaliśmy z ciężko chorą, którą przekazana nam odwieźć do domu. Jakby na pocieszenie w oddali ujrzałem kościół na tle krajobrazu! Intencję potwierdziło wielkie zmęczenie lekarza dyżurnego.
Przypomniało się umęczenie Pan Jezusa i tak zawołałem; „Boże, Ojcze Przedwieczny - przez zasługę umęczenia Pana Jezusa - miej miłosierdzie nad pełniącymi służbę”. Po odejściu Szatana padłem w blogi sen. Bardzo cieszył się pacjent z izolatki...mówił o radości i pokoju napływającym po przyjęciu Eucharystii!
- Pan jest na krzyżu (łóżko) i każdy dzień pana jest święty, może pan wielu zbawić swoim cierpieniem...rozmawialiśmy jak bracia.
Ponownie mówiłem do personelu o Niebie, Matce, mocy Bożej, której nie chcą ludzie oraz naszej słabości i odpowiedzialności za zbawienie innych...aż przestraszyłem się, że jest to pokusa gadatliwości!
Jakby na potwierdzenie tego ze „Słowa na niedzielę” padło zalecenie, że sami musimy poprawiać siebie. Bóg wie o naszej słabości i On dokonuje przemiany, a ja to potwierdzam! Od 16.30 do 23.00 stała się wielka cisza!
Dopiero po tym czasie miałem wyjazd do pijanego z rozbitą głową. Po drodze do szpitala wołałem w jego intencji. Po wszystkim podziękowałem Bogu Ojca z prośbą o zbawienie dla tych wszystkich, których spotkałem dzisiaj...
APeeL
31.03.1988(c) Nadprzyrodzoność...
W poszukiwaniu wiary i Boga budzi się zainteresowanie nadprzyrodzonością (światem niewidzialnym). Jednego z kolegów lekarzy wciąż zagadywałem o jego zainteresowanie tym tematem, ale zawsze odpowiadał, że jest to nadprzyrodzoność czyli działanie inne niż sił natury.
Słusznie, ale pozostał w tym stanie aż do śmierci z pogrzebem katolickim. Inny pan (piszę to 25.04.2020) na nadprzyrodzoność miał określenie, że jest to energia. Tkwi w tym oszustwie przez 30 lat, a po śmierci też trafi do naszej świątyni.
W pobliżu naszego świata istnieje świat niższych i złych duchów. Czyhają one, aby mieć wpływ na nas, szkodzić lub opętać (podobieństwo do chorób psychicznych). Opętanie polega na opanowaniu świadomości przez istotę obcą. Ich napad może pojawić się nagle z różną mocą...jak grom z jasnego nieba.
Nie zależy to od stanu wiary...wystarczy posiadać pewną medialność (możliwość pośrednictwa między tym, a tamtym światem). Sprawa ta dotyczy także duszpasterzy i lekarzy.
Już w tamtym czasie miałem doświadczenia. Oto przykład „rozmowy”, ale nie bierz tego dosłownie jak studiujący Biblię św. Jehowy oraz koledzy psychiatrzy ateiści, wrogowie wiary, bo Tam Nic Nie Ma. Rozmowa w świecie duchowym odbywa się w myślach i nie wolno jej prowadzić, bo początkującego oszuka Szatan. Tutaj był to mój Anioł Stróż, a wszystko poznasz po owocach...
- Kto do mnie mówi?
- Czy pytasz z ciekawości?
- Czy zapiski zaleca robić zły?
- Jaki interes miałby Zły, abyś robił zapiski?
- Niejednokrotnie podpowiada...
- W jakim momencie i w jakim celu?
- Czy mam teraz modlić się?
- Nie! Wypiłeś, idź spać, a rano weź wolny dzień w pracy!
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1031
Słowo kluczowe; p o t o p.
Szatan powali każdego, a mocarzy duchowych nawet pobije (o. Pio). Ja jestem też w opałach, ponieważ ujawniam taktykę jego działania. Postanowiłem wrócić do spowiedzi, bo po uzyskaniu czystości zaatakował mnie tym samym grzechem, ale o większej mocy!
Tuż po przebudzeniu podsuwał mi zwątpienie (straszna broń), a nawet porzucenie wiary (s. Faustyna w ten sposób zniszczyła część dziennika)...z wypoczywaniem. Przełamałem ciało, przybył kapłan o którym myślałem, popłakałem się po uzyskaniu przebaczenia i odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego.
W czytaniu była mowa o fałszywych prorokach (Dz 5, 34-42), których zwolennicy po czasie opuszczają, a w Ew (J 6, 1-15) Pan Jezus rozmnożył chleb dla pięciu tysięcy. Chleb jest cudem Boga dla ciała, a Pan Jezus zostawił nam taki dla duszy...Swoje Ciało Duchowe. Eucharystia ułożyła się ochronnie z przewijaniem i zamianą w łódź (pomoc).
Zapytasz jak odczytałem tę intencję? Sam się zdziwiłem, bo - w prowadzeniu - trafiłem na stary zapis, gdzie były słowa (Ps 10); „Oto Ja zamierzam zesłać na to plemię niedolę"...
Bóg Ojciec widzi wszystko oraz zna myśli opętanych władzą nad światem i dlatego pozwolił, aby zabiły dzwony Królestwa Niebieskiego. Dość już dzieciobójstwa i eutanazji, szydzenia z wszelkich świętości z zamienianiem kościołów na kawiarnie, mordowaniem chrześcijan z okrzykiem „Allah abgar” oraz szykowaniem się do wojny jądrowej.
Niech zadrżą wrogowie Boga Ojca i naszej wiary błogosławiący antyklerykałów oraz wszelkiej maści dewiacje z Paradami Grzeszności „spółkujących inaczej” z próbą zrobienia z o. Biedronia prezydentem („dla zgrywu”). Przeszkadza im wiara katolicka, ale promują; masonerię, sekty, antykrzyżowców i bluźnierców itd.
Jednym słowem ma zbudzić nas cierpienie. To jest tajemnica, bo wielu pyta od Szatana; jeżeli jest Bóg Ojciec to dlaczego dzieją się takie straszne rzeczy? Na tym tle możesz zrozumieć „panów tego świata”, których namaścił.
Ja sam zapoznałem się z ich metodami...udają tacy nauczycieli moralności i etyki, a wręcz arcykapłanów. Piszę to, abyś ujrzał szczyt tej piramidy na której siedzi upadły Archanioł gubiący nasze dusze. Pan Bóg zesłał na nas niedolę, abyśmy się przebudzili…
Mający wszystko stanęli w obliczu bankructwa (poseł PO Artur Łącki, który chciał powiększyć majątek rozbudowując swój nadmorski ośrodek wypoczynkowy), a rozpostarci na stanowiskach mają wielkie kłopoty (np. kolega Konstanty Radziwiłł jako wojewoda mazowiecki). Wali się ich królestwo ziemskie...
Nawet pan Putin ma kłopoty, bo żyje z ropy, a zapotrzebowanie spadło w sposób katastrofalny. Obmyślił sobie, że będzie „królował” do 2036 roku, a powinien żyć tylko danym dniem, a nawet jego chwilką. Nie będzie też chwały, którą miała dać defilada z okazji rocznicy zakończenia II Wojny Światowej. Podobny do niego Kim Jong Un przestał straszyć przy jego zaburzeniach metabolicznych i nikotynizmie. Zobacz naszą „wielkość”.
Podczas godzinnej modlitwy w tej intencji trafię na płacz matki z dzieckiem, którą zwolniono z pracy z powodu pandemii i zostawiano na pastwę losu. Nade mną mieszka młode małżeństwo, które musi siedzieć z tego powodu po wyrwaniu z pracy. Trudno to sobie wyobrazić, tak jak działanie służby zdrowia, której placówek i lekarzy boją się chorzy.
Wyobraź sobie dodatkową tragedię rolników z powodu klęski suszy oraz poszkodowanych przez brak wody i pożary. Nawet nie wspominam tych, którzy nic nie mają, a takich na świecie są miliony.
To jest niewyobrażalna tragedia, której ofiary każdy widzi wokół, ale tylko garstka modli się i pragnie pokuty oraz wyrzeczeń mających przeprosić Boga Ojca. Właśnie podają, że na świecie jest już 200 tys. śmiertelnych ofiar tej pandemii...
APeeL
Aktualnie przepisane...
06.11.2002(ś) Nasz ratunek jest w Opatrzności Bożej...
Na Mszy Św. porannej w serce wpadły słowa; ”bądź pozdrowiony Boże wielki”. Łzy zalały oczy, ponieważ potrzebuję ulgi w mojej udręce zawodowej (niewolnictwo). Właśnie „patrzył” św. Józef. Jakże bliskie jest Królestwo Boże, które już tutaj jest w nas.
To państwo, które rozciąga się ponad światem, ale my nie znamy się. Czasami trafi się na podobnego, ale to rzadkość. Jedna z pacjentek przyjeżdżała do mnie z odległej wioski (inny rejon), aby posłuchać co mówię. To tzw. bratnie dusze.
Tamtego dnia praca przebiegała spokojnie od 7.00 - 15.30 z wizytą u dziadka, który przeżył Obóz w Oświęcimiu. To znak dla mnie, że mam wytrzymać, bo moje cierpienie w stosunku do niego jest żadne.
Przepisuję to 24.04.2020 (nigdy nie przypuszczałem, że będę tak długo żył), a niedawno odnalazł mnie podobny mistyk, ale przestrzegli go, aby nie spotykał się z chorym psychicznie, a do tego szpiegiem. Towarzysze radzieccy wsadzają takich do szpitala psychiatrycznego i wszelki słuch po nich ginie.
Dzisiaj, gdy to przepisuję żona otrzymała specjalny różaniec ze Świątyni Opatrzności Bożej. Tam jest medalik z Palcem Bożym (wskazujący połączony z serdecznym)...skierowanym ku nam. Tak jest wyrażona Opatrzność Boża, która przez te lata czuwała nade mną.
Ten dzień skończę prośbą do Pana Jezusa, aby spełnił błagania ludzi i zlitował się nad nimi! Na koniec dodam, że Opatrzność Boża sprawiła, że w czasie obecnej pandemii koronawirusa (2020) po mojej prośbie przechorowaliśmy z żoną i mamy odporność. Rzadko kto prosi o ochronę Bożą, a większość nie wierzy w interwencję naszego Deus Abba…
APeeL
22.03.1988(w) ZA DROBNYCH PIJACZKÓW...
Tamtej nocy w śnie znalazłem się w barze, gdzie starszy i podchmielony jegomość przysiadł się do młodych kobiet, ale odszedł obrażony, bo nazwały go „tatusiem”. Właściciel zdenerwował się, bo to była znana osobistość!
Z nocnego życia obudziło mnie zapalone światło. Ciężko jest wrócić do ciała i tego świata, a dodatkowo przepłynęły obrazy moich wyczynów alkoholowych z nietaktem kierownika przychodni, który w naszej obecności postawił alkohol dyrektorowi!
Dziwne, bo właśnie żona mówiła o biedakach, którzy piją od rana, a to naprawdę jest wielkie nieszczęście. Z drugiej strony każdy poratowany w kompanii ma chwilową radość po przyjęciu klina.
Dzisiaj, gdy to opracowuję (20.04.2020) jadąc na poranną Mszę Św. spotkałem zmarnowanego alkoholika, który zawsze mówił do mnie zdrobnieniem imienia, a drugi w podobnym stanie nie umiał przejść na pasach. Niedawno umarł taki, któremu załatwiłem rentę społeczną, ale to tylko przyspieszyło jego zejście, bo zaczął mieć wielu kolegów...szczególnie po otrzymaniu wyrównania (5 tysięcy).
Jakże rozumiesz tak cierpiących, którzy przypominają taki czas w moim życiu. Chciałbym poprowadzić ośrodek podobny do założonego w 1982 r. przez Marka Kotańskiego Monaru, ale bardziej pasowałaby "Betania" w Mostowie koło Częstochowy. To była przystań nadziei jak napisano w "Niedzieli", gdzie członkowie grupy chodzili na Msze Św. i zgromadzenia modlitewne, a ktoś, kto potrzebował pomocy bił w dzwon!
Tamtego dnia sam byłem w stanie spotkanych dzisiaj i miałem nudności, a w drodze do pracy napłynęła pokusa, aby wejść do baru, który ominąłem, bo uprzedziło mnie w tym dwóch łazików.
Z książeczki zdrowia pacjenta wysunął się obrazek Matki Bożej...pomyślałem, że wiedzą o mnie w Królestwie Bożym. Po pracy poratowało mnie trochę wódki i sen. Przepraszałem Pana Jezusa, a w telewizji pokażą uratowanego alkoholika...z moim zawołaniem o przebaczenie.
Około 19.00 zapragnąłem piwa, a na ten czas Ryszard Rynkowski śpiewał; „na rozstaju dróg, gdzie przydrożny Chrystus stał...zapytałeś dokąd iść, frasobliwą minę miał /../ którą wybrać z dróg?” Dodatkowo „spojrzał” Pan Jezus z Całunu.
Zrozumie to ten, który wie, że w takich chwilkach toczy się bój o duszę...przeważyło piwo, a przed północą przeholowałem z alkoholem. „Przepraszam Boże Ojcze”...
Dusze tych biedaków czekają na nasze wstawiennictwo. Następnego dnia w tej intencji odmówiłem cz. bolesną różańca z koronką do Miłosierdzia Bożego oraz litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa…
Dzisiaj, gdy mam edytować ten zapis (24.04.2020) postanowiłem być na Mszy Św. w tej intencji, bo właśnie jest Tydzień Miłosierdzia Bożego. Łzy zalały oczy, a za oknem zaczęły śpiewać ptaszki. Takie właśnie modlitwy i Msze Św. - zamawiane przez pacjentki - sprawiły odjęcie nałogu u mnie...
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 963
Św. Wojciecha
Na Mszy św. o 6.30 kapłan prosił, aby modlić się za naszą ojczyznę. Św. Wojciech w 983 r. został biskupem Pragi, którą opuścił z powodu rodowych waśni. Schronił się w Polsce, gdzie w 997 r. ochrzcił jej północne części. Później na polecenie Bolesława Chrobrego udał się z misją do pogańskich Prus, gdzie poniósł śmierć męczeńską.
Pan Jezus po zmartwychwstaniu ukazywał się Apostołom przez 40 dni i wskazał, że zostaną ochrzczeni Duchem Świętym, aby stać się Jego świadkami (Dz 1, 3-8). Nie dziw się, że tak właśnie jest ze mną, bo tacy są wciąż powoływani.
Psalmista w tym czasie wołał (Ps 126/125); „Kto we łzach sieje, żąć będzie w radości”. Nie bierz tego dosłownie, bo radością będzie powrót do Królestwa Niebieskiego, które jest w nas. Dlatego już tutaj mam wielką radość duchową z rozgłaszania cudów Boga w Trójcy Jedynego.
Najważniejsze dzisiaj będą słowa mojego Profesora, św. Pawła (Flp 1, 20c-30) w których wyraża moje doznania;
- dla mnie życie w ciele oznacza służbę Bogu Ojcu; jest to codzienne wielogodzinne dawanie świadectwa wiary, uczestnictwo w Mszy Św. z Eucharystią, ofiarowywanie danego dnia w jakiejś intencji z odmówieniem mojej modlitwy
- śmierć to zysk czyli powrót do czekającego na nas Boga Ojca…
Św. Paweł tak jak ja miał rozterkę duchową, bo pragnął odejść i być z Chrystusem, a zarazem wiedział, że jego pozostanie przy życiu jest lepsze i konieczne dla postępu wszystkich w wierze i radości z dumnym świadczeniem o Chrystusie. Trudno jest to pojąć, ale dla wiedzącego jest jasne, że nasza śmierć wyzwala duszę dla wiecznej szczęśliwości.
Pan Jezus potwierdza to w przypowieści o ziarnie, która ma obumrzeć, aby wydać plon (J12, 24-26). Pan Jezus tylko w ten sposób przedstawiał Tajemnice Boże. Dlatego nie było to i nie jest zrozumiała dla ludzi normalnych.
Właśnie dzisiaj, gdy to przepisuję odebrałem list polecony z prokuratury, która bada moją krzywdę, bo towarzysze i psychiatrzy taki język uznali za chorobę. Pana Jezusa też ubrano w czerwony płaszcz, bo gadał głupoty; w trzy dni postawi zburzoną Świątynie Jerozolimską, trzeba się ponownie narodzić, itd.
Ponadto robił rzeczy straszne; wypędził legion demonów w świnie, otwierał oczy niewidomym i kazał brać swoje łoże porażonemu od dziecka, nawet ożywił śmierdzącego już Łazarza!
Eucharystia pływała w ustach, a później zamieniła się w mannę z nieba. Cały dzień miałem wolny z nękaniami (telefony, krzyki dzieci sąsiadów, niemożność zaśnięcia) z próbą między ciałem i duszą. To ciężki bój na tle tego, co napisałem.
Dopiero w ciszy wieczornej mogłem to zapisać i w poczuciu spełnienia iść spać. Jutro postaram się odmówić moją modlitwę i być na dwóch nabożeństwach (trwa bowiem Tydzień Miłosierdzia)…
APeeL
Aktualnie przepisane...
16.11.1986(n) Za tych, którzy tkwią w mroku duchowym...
Wczoraj wieczorem, podczas dyżuru w oddziale wewnętrznym czytałem homilie i przemówienia papieża. Podczas międzynarodowego kongresu lekarzy katolickich powiedział (3 X 1982), że „służba życiu określa cel medycyny”. Opieka nad chorymi to codzienna ofiara, ponieważ jesteśmy cząstką Niebieskiego Lekarza dusz i ciał.
Przy tym - cytując Biblię - wspomniał o kruchości ludzkiej kondycji; nietrwałej jak trawa, przelotnej jak cień i ulotnej jak kropla wody. Teraz, gdy przepisuję ten dzień (23.04.2020 r.) jestem zdziwiony stwierdzeniem, że ta służba „winna obejmować i jednocześnie przekraczać cielesność, właśnie dlatego, że nie wyczerpuje ona życia”.
Dalej wspomniał o „duchu służby” oraz podkreślił, że lekarz katolicki ma obowiązek świadczenia słowem i przykładem o wierze w życie nadprzyrodzone.
Moje obecne zdziwienie jest wielkie, ponieważ do tego dążyłem przez 40 lat pracy. Bolał mnie fakt, że w kraju katolickim nie ma możliwości określenia siebie takim lekarzem. Z powodu wiary straciłem prawo wykonywania zawodu, bo koledzy psychiatrzy są ateistami. Nawet w Przychodni św. Pawła w W-wie trafiłem na takiego! Korporacja jest zamknięta dla wiernych Bogu naszemu.
Przytoczę fragment przesłuchiwania przez komisję lekarską (w styczniu 2008 r.);
- Pani doktór gdzie pani skieruje matkę, której nagle umrze małe dziecko, bo ja zalecę ucieczkę do Matki Bożej…
- To pan chorych kieruje do Matki Bożej!?
- Pani doktór z nami powinien być kapłan!
- To pan z księdzem bada?
Właśnie zmarł wielki lekarz Stanisław Luft (1924-2020) z którym zetknąłem się podczas specjalizacji w Instytucie Reumatologicznym w W-wie. Władzy wciąż „ludowej” nie podobało się jego zaangażowanie w życie Kościoła katolickiego, gdzie był wykładowcą medycyny pastoralnej (napisał taką książkę „Medycyna pastoralna”).
Za to „ukarano” go; nominację profesorską otrzymał dopiero w 1992 r. (tuż przed przejściem na emeryturę). Nic się nie zmieniło, bo „towarzysze” stosują wypróbowane metody; promują miernych, biernych, ale wiernych...szkodząc jak się da „tym, co nie z nami”.
Tak się złożyło, że właśnie dzisiaj otrzymałem pismo z prokuratury, gdzie trafiła moja krzywda, bo tuż przed emeryturą (4 miesiące) zawieszono mi pr. wyk. zawodu lekarza za bycie katolikiem, co oznacza obowiązek obrony wiary i krzyża.
Najgorsze jest to, że funkcjonariusze „sanhedrynu” (rady) zarówno okręgowej jak i naczelnej tkwią w przestępstwie od 12 lat. W tym czasie nauczają w TVN, mówią o etyce, sami sobie przyznają odznaczenia oraz nagrody i wyróżnienia („Mentor”, „Lista Stu” najważniejszych doktorów), aby trafić później do izbowej salki pamięci. To są głupie celebracje świeckie znane z czasu okupacji sowieckiej.
Protestowałem przeciwko konferencji 28 marca „Światłość i Ciemność” na temat; „Ból i cierpienie” razem z UKSW, którą skasowała pandemia. Koledzy dalej podpinają się pod wiarę katolicką i Kościół święty (faryzeizm). Tak zmieszał się ten i tamten czas...
Wówczas w śnie wędrowałem po różnych pomieszczeniach. W jednym z nich trafiłem na trumnę z awarią światłą i trwającym półmrokiem. Tam wszedł zmarły wujek i z płaczem położył ręce i głowę na moich kolanach. Światła nie było także w pomieszczeniach mojego ojca i zmarłego brata ciotecznego, a także w całym mieście.
Nasze światło jest odpowiednikiem wiary w Boga i Jego Światłości wokół, w miastach i na świecie. Wszyscy ze snu żyli w ciemności duchowej, a teraz potrzebują wsparcia, aby przesunąć się w Czyśćcu ku Królestwu Niebieskiemu. Ja dotychczas też tkwiłem w takim mroku...
Z natchnienia Ducha Świętego napłynęło, aby za te dusze być na Mszy Św. co uczyniłem 09.10.2018...
APeeL
21.08.1988(c) Refleksja z przebiegu naszego życia...
Szkoda, że nie potrafię edytować rycin, bo jest to język internetu...pomoc niech stanowi witryna strony, gdzie jest ukazane nasze powstanie.
1. W momencie naszego poczęcia jest wcielana dusza. Negują to ateiści uważając, że nasze życie - jak u wszystkich stworzeń - ma charakter tylko cielesny i kończy się śmiercią. To nawet dziwi, bo „nie chcą żyć”, a zarazem pragną przetrwać w ulotnej pamięci ludzkiej.
2. Nie mamy żadnego wpływu na nasze powołanie, co do rodziców, miejsca na ziemi i czasu poczęcia. Wówczas wierzyłem w błędny determinizm (wszystko jest ustalone w naszym losie, a to wyklucza istnienie wolnej woli). Zważ, że moją łaską będzie odczytywanie Woli Boga Ojca z oddawaniem woli własnej.
3. Od momentu zapłodnienia aż do 2-3 lat prawie nic nie pamiętamy, podobnie dzieje się w późnej starości (zniedołężnienie, otępienie starcze, osłabienie różnych pragnień i spłycenie potrzeb, zmiany charakteru). Jest to pewna łaska, ale wielu jest sprawnych do końca (większa odpowiedzialność w tkwieniu w bezbożności). Tak samo jak długie życie z prawidłowym rozwojem duchowym...
4. Przebieg naszego życia można przedstawić na rycinie; życie ciała (psycho-fizyczne) i duchowe to dwa różne wykresy. Człowiek początkowo rozwija się raczej fizycznie (szczyt rozwoju duchowego wypada później), ale może być odwrotnie, bo ksiądz, syn sąsiadki zginął w wypadku samochodowym w wieku 22 lat.
5. Na naszej - wytyczonej drodze życia - istnieją różne jej warianty. Dzisiaj, gdy to przepisuję uważam ten pogląd za błędny, ponieważ modlitwami można wyprosić zmianę wszystkiego u Boga Ojca.
6. Potrzeba rozwoju duchowego dotyczy każdego, ale przeszkadza w tym Szatan. Wielu idzie za nim nie mając tej świadomości („trzeba żyć krótko i dobrze oraz ładnie wyglądać w trumnie”, „najlepsza jest śmierć nagła, bo się nie męczysz”, itd.).
7. Na tym tle zrozum działanie Bestii znającej Prawdę, że mamy duszę i jesteśmy tuż po śmierci. Zarazem podsuwa wyśmiewanie istnienia Piekła, czczenie Matki Bożej z kultem świętych oraz modlenie się za dusze. Nabrał na to nawet prawosławnych, którzy negują istnienie Czyśćca...mimo ewidentnych świadectw. Wśród nich jest Maria Simma, która wszystko przekazała w książce; „Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi”…
8. Nie szukaj szczęścia na tym zesłaniu, bo wielu ludzi miało życie ciekawe, które w końcu okazało się pustym. Naszej duszy nie zadowoli ten świat, bo pragnie powrotu do Boga…
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1021
Pisałem do 5.00, ale chciałem być na Mszy Św. o 7.15 i poprosiłem o obudzenie. Stało się to dokładnie o 6.50. Opisuję ten fakt, bo tak jest prawie zawsze i nie jest to mój budzik wewnętrzny, ale działanie prawdopodobnie mojego Anioła. Wówczas zrywasz się wyspany ze świadomością zaproszenia na spotkanie z Panem Jezusem.
Podziękowałem za pomoc w zapisie, bo wczoraj byłem pusty duchowo i bezsilny. Najgorszym cierpieniem dla mnie jest brak poczucia obecności Boga Ojca. Tego nie można przekazać, bo trzeba przeżyć to samemu (łaska). Deus Abba jest przy każdym z nas, a nawet w nas (dusza). To ona tęskni za Stwórcą u przebudzonych, zawołanych lub wybranych...
W kościele w serce wpadły słowa o żywej obecności Pana Jezusa w Eucharystii. Ja wiem o tym, nawet przepłynął czas otrzymywanej mocy do niewolniczej pracy w przychodni, pogotowiu i oddziale wewnętrznym (jeden budynek). Przypomniał się też art. „Osoba mistyczna” z obrazem Św. Hostii.
Jeżeli czytasz to świadectwo, a jesteś poszukującym to trafiłeś na przewodnika, który z Nieba zapisywał swoje ponowne narodzenie; z człowieka cielesno-duchowego do duchowo-cielesnego. Teraz żyję tylko wiarą, za wszystko dziękuję, bo cała reszta jest dodana.
Otwórz swoje serce i poproś o ukazanie czym jest Eucharystia. Ja tak uczyniłem na początku nawrócenia. Następnego dnia trafiłem do mojego kościoła rodzinnego, gdzie kapłan wypowiedział Prawdę; „Komunia Św. jest to Ciało Duchowe Pana Jezusa”. To wyjaśniło wszystkie przeżycia po zjednaniu ze Zbawicielem (od ekstazy do mocy).
Dzisiaj Apostołowie zostali cudownie uwolnieni z więzienia (wyprowadzeni przez Anioła Pańskiego), gdzie zostali wtrąceni przez arcykapłana ze zwolennikami (Dz 5, 17-26). Zważ na bezmiar cudów Boga i zaćmienie duchowo „nauczycieli” Izraela! Nie mogli pojąć, co się stało, bo więzienie było zamknięte, a strażnicy stali pod drzwiami.
W tym czasie Apostołowie nauczali lud w świątyni. W Ew. Pan Jezus będzie właśnie mówił o tym (J 3, 16-21), że Światło przyszło na świat, ale ludzie bardziej umiłowali ciemności, bo złe są ich uczynki. Kto uwierzy w Niego będzie zbawiony.
Eucharystia ułożyła się ochronnie na podniebieniu i zamieniła w węzełek dla pracującego na Poletku Pana Boga, a moja dusza zaczęła krzyczeć; „Boże mój, Panie Jezu, Duchu Święty jak mi dobrze, jak mi tutaj dobrze”. Nie mogłem się ukoić, a pokój i słodycz (także w ustach) trwały jeszcze dwie godziny.
Napisałem to dla Ciebie, bo wielu ma podobne przeżycia, ale nie ma pragnienia zapisanie tego i rozgłaszania. Jak wyglądałyby Msze Św. bez relacji Apostołów…przecież opisywali tamten czas, a w naszej wierze nic się nie zmieniło. Dreszcz przepłynął przez ciało, a w oczach zakręciły się łzy (u mnie jest to test Prawdy).
Wczoraj wspomniałem o śmierci, nawet dałem mój wiersz, a okaże się, że dzisiaj minęło szesnaście lat od zaginięcia naszego syna. Poszedłem w jego intencji na Mszę Św. wieczorną z Eucharystią...prosząc Boga, aby przerzucił jego grzechy na mnie (cierpienie zastępcze). Przez 1.5 godziny trwała moja modlitwa.
APeeL
Aktualnie opracowane...
01.03.1986(s) Przebudzenie...
Dzisiaj, gdy to przepisuję trwa czas prawdziwego wezwania Boga Ojca do przebudzenia, bo wielu pragnęło władzy nad światem (towarzysze radzieccy i chińscy oraz głoszący, że nie ma Boga oprócz Allaha).
Każdy ma wolną wolę i może wybierać to czego pragnie, ale dlaczego staje się Kainem pragnącym zabijać? Przecież wszyscy jesteśmy dziećmi Boga z pomieszanymi rasami i językami w celu badania naszej miłości. Czym różni się każda matka ziemska z dziećmi potrzebującymi chleba.
Pan Bóg pozwolił Szatanowi na działanie, a wiedz, że jest to zbuntowany Archanioł nienawidzący wszystkiego, co święte, a szczególnie wiernych Bogu Objawionemu, a nie wymyślonemu.
Pan Bóg wie jak przebudzić każdego, bo jeden będzie darł włosy po zgubieniu się pieska lub kotka, inny nie zda egzaminu, zachoruje mu dziecko, ucieknie żona, zmarznie posadzony sad, itd.
Na mnie napadnięto; włamano się do mieszkania, a złodziei chronili ci, co mnie pilnowali. W pracy byłem niewolnikiem w „izolacji”, otoczony partyjnymi ważniakami „na stanowiskach”, a wg powiatowego komitetu PZPR pisałem anonimy i ten zarzut pojawił się ponownie w Izbie Lekarskiej w 2008 r. Towarzysze nie zmienili się mimo, że prezio Boleksław przeskoczył przez płot.
Do tego cierpiałem na zespół dr Religi (poker + C2H5OH), a przecież każdy ma także normalne kłopoty życiowe. W takim właśnie czasie doznałem łaski od Pana, który powiedział „teraz”. W środku nocnego dyżuru w pogotowiu „ujrzałem” zło i dobro, a wydarzenia mojego życia przepłynęły w pewnym oddaleniu.
Nie wytłumaczę tego, bo trwało to kwadrans, a wówczas jeszcze nie prowadziłem dziennika (szkoda). Po pewnym czasie – w tej samej sytuacji – po powrocie z dalekiego wyjazdu padnę na kolana i przeżegnam się. To będzie już prawdziwy początek nawrócenia...
APeeL
23.08.1986(ś) Czas poszukiwania wiary i powrotu do Boga...
W czasie prób chodzi o wybór pomiędzy czynem dobrym i złym. Każdy powinien to ćwiczyć, bo po czasie stwierdzi, że jest to droga, którą będzie musiał iść aż do śmierci. U ludzi normalnych takie wybory dotyczą tylko tego życia...dopiero przebudzenie duchowe sprawia ujrzenie świata nadprzyrodzonego.
Wielu w takim momencie zostaje zwiedzionych przez Bestię i trafia na manowce; New Age, św. Jehowy, Kościół Scjentologiczny lub odłamy wiary katolickiej...”zreformowanej” przez Lutra i Kalwina. Wówczas wierzyłem w determinizm czyli zapis wszystkiego wykluczający wolną wolę, a także grzech, „bo, co mam być to będzie”. Jeżeli narozrabiałem, a to było w zapisie losu to jaka jest moja wina? Jest to jeden z przykładów zwiedzenia przez upadłego Archanioła o nadprzyrodzonej inteligencji!
Tak też kręciłem się wokół naszego losu, a to sprawiło zainteresowanie zjawiskami pozazmysłowymi z tłumaczeniem snów. Ponieważ nie mamy dostępu do zapisu naszego losu, dlatego musimy słuchać natchnień „duchów opiekuńczych” oraz sumienia.
Dużo ludzi mówi o swoich przeczuciach, snach informacyjnych i ostrzegawczych („do przodu”), a nawet proroczych. Taki sen miał mój pacjent, który obudził się po wybuchy granatu w ręku, wyraźnie widział urwane palce i lejącą się krew. Przestraszył się nie na żarty, bo był w wojsku i miał do czynienia z zapalnikami bojowymi oraz ćwiczebnymi.
Mówił; „Po tym śnie postanowiłem być ostrożny każdego dnia. Ze względu na charakter ćwiczeń z żołnierzami musiałem pobrać zapalniki z magazynu. Sprawdzam i mówię do magazyniera, że ten jest bojowy! W próbie potwierdziło się moje spostrzeżenie, bo nastąpił wybuch!”
Dlatego interesowałem się mającymi dar przepowiadania losu. Taką osobą była Waleria Sikorzyna (jasnowidz, wizjonerka i uzdrowicielka), której życie jest opisane w książce "Serce w dłoniach”. Nie ma już w sprzedaży internetowej.
13.01.1938 r. przepowiedziała dokładną datę wybuchu wojny z Niemcami (dokument jest w Gen. Insp. Sił Zbrojnych). Kiedyś zauważyła siebie z ręką na temblaku - za miesiąc miała wypadek i rękę na temblaku. Zobaczyła wizję pożaru - tak się stało oraz wypadek motocyklowy dwóch bliskich znajomych, ale zlekceważono jej ostrzeżenie. Widziała też „dodatkową plamkę na żołądku”, który usunięto w całości i potwierdzono przerzut.
Mogła przenosić się do odległego miejsca na własne żądanie i z całą świadomością (w książce „Eksterioryzacja” są udokumentowane takie doświadczenia innych osób). Nie wiedziała jak leczyć, ale czuła taką potrzebę i zwracała się o pomoc do św. Teresy oraz św. Andrzeja…
Ja też miałem takie pragnienie i zapytałem Ducha Świętego. W odpowiedzi podano, że mam już taki dar...uzdrawiania duchowego. To prawda, bo marnowałbym czas na cudownie uzdrawianie ciał ludzkich, a wszystkie cuda zostały już pokazane przez Pana Jezusa...
APeeL
- 21.04.2020(w) ZA TYCH, KTÓRZY SĄ W TRAGICZNEJ SYTUACJI
- 20.04.2020(p) ZA WROGÓW NASZEJ DUCHOWOŚCI
- 19.04.2020(n) ZA OFIARY OPĘTANYCH LUDOBÓJCÓW
- 18.04.2020(s) ZA GŁOSZĄCYCH EWANGELIĘ WSZELKIEMU STWORZENIU
- 17.04.2020(pt) ZA ODRZUCAJĄCYCH WIARĘ OBJAWIONĄ
- 16.04.2020(c) ZA STAJĄCYCH W PRAWDZIE PRZED PANEM
- 15.04.2020(ś) ZA KULEJĄCYCH DUCHOWO...
- 14.04.2020(w) ZA KARANYCH PRZEZ BOGA
- 13.04.2020(p) ZA ZAPARTYCH W GRZECHACH...
- 12.04.2020(n) ZA WIERZĄCYCH W NIEŚMIERTELNOŚĆ