Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

21.05.2020(c) ZA ZGNIŁE ELITY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 21 maj 2020
Odsłon: 1119

Motto; homo sovieticus…

    Wczoraj u „Stokrotki” naprawiał RP pastor Robert Biedroń. Trzy razy powtarzał, że za jego prezydentury będzie równość, sprawiedliwość i braterstwo. Kościołów nie pozwoli budować, bo trzeba oddzielić Państwo od wiary w Boga Objawionego (Dekalog), a w rezultacie sprawić, aby było pogańskie.

    Jest oczywiste, że dwóch panów będzie mogło wychowywać małych chłopców, zrówna się prawa małżeństw wg „czcicieli Boga” ze „spółkującymi inaczej”. Podczas słuchania jego kazań czuje się zapach siarki. Pan Robert jest bardzo miły, ale nie widzi, że jest opętany intelektualnie tak samo jak Eliza Michalik (ks. Stanisław Małkowski podczas rozmowy z nią trzymał w ręku różaniec). 

   Wróciła też konferencja wiceministra zdrowia Janusza Cieszyńskiego zakłócona przez posła Sławomira Nitrasa oraz Marcina Kierwińskiego. Oto mój komentarz na Niezależna.pl, gdzie; Hołdys rozpływa się nad "awanturniczym" Nitrasem.

   <<Nie ma już Janusza Palikota, a ktoś musi grać rolę "etatowego chama" i szperacza w świetle kamer. Trafił się Sławek lubiący zadymy, chory na władzę. Przy nim był "prokurator" Marcin Kierwiński po tatusiu generale Andrzeju. Nigdy nie wypowiedział jednego dobrego słowa o demokratycznie wybranej władzy. To ciężka paranoja.

   Proponuję badanie psychiatryczne przed wyborami (sprzątaczka musi mieć zaświadczenie) do pracy, a człowiek spod budki startuje i wchodzi do Sejmu RP, albo Senatu RP. To POlacy, którzy podobają się moraliście - kołtunowi Zbyszkowi Hołdysowi, który też uwierzył w swoją wielkość. Oby tak dalej, bo figurant Trzaskowski jest ich bożkiem>>…

    Prawdziwy szok wywołał Sylwester Latkowski swoim reportażem śledczym; „Nic się nie stało” o pedofilii elit...w tym warszawskich w Sopocie („Zatoka sztuki”). Dotychczas Salon sugerował skojarzenie; pedofilia to Kościół Pana Jezusa z Cudem Ostatnim. Bracia Sekielscy nie zauważyli, że wpadli na minę...

    Natomiast przed północą (23.00-0.50) w „Super Polsacie” oglądałem sensacyjny film (USA z 2003 r.); „Skazany na piekło”, gdzie pokazano amerykańskiego inżyniera pracującego w Rosji, któremu zabito mu żonę. Schwytano zabójcę i „po rusku” uniewinniono.

   Inżynier sam wymierzył sprawiedliwość i trafił do więzienie o zaostrzonym rygorze, gdzie wierchuszka strażników (robiąc zakłady) organizowała walki miedzy więźniami. Chcąc kogoś zamordować przenoszono tam wyjątkowych brutali. Gangi wewnętrzne pogodziły się i nie chciały walczyć, powstał bunt z demolką, a nasz bohater uciekł samochodem w przebraniu zamordowanego strażnika. Kłaniano mu się podczas otwierania bram.

    Rano napłynęło wyjaśnienie, że te okropności będą dotyczyły dzisiejszej intencji modlitewnej. Obecnie ich wzorem jest KRLD, gdzie oprócz zabijania swoich, straszenie rakietami z ładunkami atomowymi, dokonuje się cyberataków na różne instytucje, a nawet banki z kradzieżą wkładów w milionach dolarów.

    Opiszę teraz dochodzenie do ostatecznej intencji, bo myślałem o szerzących podziały lub za pełnych obłudy, ale były już takie (przypominam ich edycje poniżej).

    Jan Woleński 02 grudnia 2018 r. na portalu Polityka.pl dokonał wiekopomnego odkrycia w swoim art.; „Kim są „współcześni bolszewicy” i czy Polska PiS to nowa PRL”. Zacytował tam słowa guru, Donalda mniejszego, że Piłsudski i Wałęsa pokonali bolszewików to jego opcji uda się to ze współczesnymi bolszewikami (w przeddzień Święta Niepodległości).

  Donald wyjaśnił, że nie miał na myśli prawicy, ale „współczesnych bolszewików”. Czy myślał o podobnych do siebie, którzy kłamią, nawet jak śpią to kłamią (powiedzonko jurnego Stefana). Donald mniejszy zdradzał się przy tym świecąc oczkami z lekkim uśmieszkiem.

   Przecież każdy wie, co oznacza bolszewizm; mordowanie mienszewików, nacjonalizacja, a u nas zabijająca rodaków reprywatyzacja, nomenklatura trwająca dotychczas, niewolnicza praca, czystki, tępacka propaganda, złodziejstwo, tego co państwowe, niezależne od prawa sądy, psychiatrzy – sługusy zabijający psychuszką „wrogów ludu”, przywileje dla kanalii politycznej, walka z pianą na pysku z religią...

   Obecnie ten system jest „miękki” jako neobolszewizm. Dzisiaj ta prawda jest niewygodna i mówi się o neokomunizmie.Zapoznałem się z jego trwaniem w samorządzie lekarskim oraz poprzez pisanie do różnych instytucji. To nomenklatura, która nie zmienia się i czeka na powrót „swoich” z lisami i dworakami (PO). Takim przykładem jest dyrektor Departamentu Dialogu (monologu) Społecznego w MZiOS Jan Bydłoń.  W Izbie Lekarskiej złamano rozporządzenie Ministra Zdrowia, a on pisze, że nic nie ma do tego.

    Aktualnie pani prokurator karze mi leczyć się zgodnie z zaleceniem komisji lekarskiej, ale nie widzi, że nie było w niej przewodniczącego! Napiszesz do RPO, a odpowie ci sprzątaczka. Specjalnie to czyniłem, aby mieć dowód na słowa neobolszewika Donalda mniejszego; „polskość to nienormalność”, a nasze państwo istnieje teoretycznie.

   Podział jest jasny; większość w tym agenturalna i mniejszość normalna, bez żadnych praw we wszelkich kłopotach, szczególnie gdy podpadną „władzy”. Musiałbyś ujrzeć to z moim światłem i moimi doświadczeniami. Ktoś nieświadomy widzi sąd, panią prokurator, a ona może tyle na ile jej pozwolą, bo u nas wszystkie instytucje są w rękach neobolszewików.

   Na Mszy Św. porannej w serce wpadły słowa św. Pawła (Dz 18, 1-8), który w Koryncie udowadniał Żydom, że Jezus jest Mesjaszem, ale; „A kiedy się sprzeciwiali i bluźnili, otrząsnął swe szaty i powiedział do nich: <<Krew wasza na wasze głowy ja nie jestem winien. Od tej chwili pójdę do pogan>>. Eucharystia zwinęła się i zamieniła w mannę z nieba, a serce i dusza zostały uniesione (ekstaza)...mimo ponownego braku snu (film i edycja zapisów).

   Po długim poobiednim śnie, tuż po przebudzeniu napłynęła wstępna intencja tego dnia; za demoniczne elity. Elita to;  «grupa ludzi wyróżniająca się pozytywnie lub uprzywilejowana w jakimś środowisku».

    Synonimy w obecnym wydaniu to; arystokracja, elegancki świat, kasta, high life, możni tego świata, wierchuszka. Ja mieszkam na „chamówku” (w bloku), a tacy na osiedlu zwanym „kombi”. To podział z wielu lat wstecz, ale prawdziwy, bo wówczas normalny rodak nawet nie mógł marzyć o wybudowaniu domu.

    Dzisiaj elity to tzw. różowy Salon wg Waldemara Łysiaka są to często kanalie różnej kategorii, a ja dodam, że nienawidzą mojej ojczyzny. Przykładem są osoby; Adama Michnika, Jana Hartmana i Jerzego Urbana. Natomiast Partię zastąpiły różne formacje pogańskie kręcące się wokół PO czyli pełnych obłudy. Służą im mass media (TfuVałeN, „Super Stacja”, itd.).

    Wyszedłem na modlitwę i błyskawicznie napłynęła intencja ostateczna. Podczas wołania do Boga chciało się płakać, ale ciekaw byłem co powiedzą na temat reportażu „Nic się nie stało” w pogańskiej szczekaczce (TVN o 19.00 ).

    W takich dniach, na posyłki mają redaktorkę Anitę Werner...nie wspomniano nawet słowem! Jak zwykle głupio żartował Maciej Mazur. Później wyemitowano reportaż braci Sekielskich o pedofilach w kościele. W pewnym momencie ze śpiewem w tle „Jezu ufam Tobie”...

                                                                                                                               APeeL

Z tą intencją powiązane są (już edytowane, ale przypominam);

15.06.2008(n) ZA SIEJĄCYCH PODZIAŁY

    Nad nami trwa śmiertelny bój o dusze ludzkie...pomiędzy Królestwem Bożym i królestwem szatana z jego ziemskimi agendami. Nie rozumieją tego ludzie normalni i szukają przyczyn wszelkich konfliktów z precyzją ataków na wiarę świętą, To "Grunwald"...ostatnio w napadzie na nas brał udział pastor o. Robert Biedroń w Częstochowie! 

    Wcześniej postanowiłem, że w takich momentach będę odmawiał koronkę do Miłosierdzia Bożego, aby odrzucić kuszenie wywołujące złość. /../ Przepisuję to 26.06.2019, a w ubeckiej "Super Stacji" czubek Kuba Wątły w "Zezowatym zwierciadle" truje o forsie i władzy kościelnej...cały obrzydliwie wytapetowany. /../ Pan dał do ręki Koran;

- Co wy czcicie? Czcimy bałwany i trwamy przed nimi pobożnie.

- Czy one was słyszą, kiedy wy ich wzywacie? I czy one są wam pożyteczne czy szkodliwe?

- Nie! Lecz my znaleźliśmy naszych ojców, którzy w ten sposób czynili.

    Piszę to, a o. Rydzyk w telewizji Trwam mówi o bezpardonowym ataku na dzieło Matki Bożej, bo Pitera i Palikot zalecają zerwanie umów, odebranie dotacji…z działaniem prawa wstecz! W „Totus Tuus” będą słowa o chrześcijanach z dominacją duchowej znieczulicy...

   Pani prof. Magdalena Środa broni aborcji /../ "Rycerz Niepokalanej" trafiłem na psycho-bełkot scjentologów...z pytaniami do Boga o świat /../ marksista Adam Szaff wskazuje na pochodzenie życia z kosmosu. 

    Dodaj do tego dzielących ludzkość; Alkaida, Iran, Palestyna / Izrael, Korea Północna, Chiny, Rosja, Unia Europejska z wyłomem Irlandii (traktat lizboński), Hitler, który wymordował homoseksualistów,  przymusowe przesiedlenia (Niemców i Polaków), a nawet skłóceni kibice różnych drużyn... /../

        Podczas Mszy Św. zawołałem; "Panie Jezu! To śmiertelny bój. Ty nadal upadasz pod krzyżem, a oni swoje, aby teraz zabić Twoich". Po Eucharystii słodycz zalała nadbrzusze, a pokój Boga Jedynego serce. Prysła nienawiść i niechęci do wrogów Pana; celników i grzeszników, a także sprzedawczyków, a nawet judaszów.

    Nastąpiła całkowita przemiana, nie ma mnie dla świata, bo stałem się duszą z przypiętym ciałem. To czyni Pan po naszym zjednaniu, w jednej sekundzie. To cud i nie mów mi, że to nieprawda i coś mi się zdaje. Cóż o tym mogą wiedzieć naprawiający dzieło Boga naszego...zaćmieni przez Szatana!

    "Panie wybacz im to, przyjmij ten dzień…tę Komunię Świętą za nich. Panie nie policz im tego. Daj im Twoje Światło…takie jak teraz spłynęło na mnie; słońce przez witraż dla ciała, a zjednanie z Tobą (Eucharystia) dla duszy. Niech ujrzą Twoje Cuda. Niech się obudzą! Duchu Święty dotknij ich…niech drgnie chociaż jeden, niech porzuci to wszystko dla Ciebie."

   Nie mogłem opuścić placu kościelnego, śpiewały mi ptaki, chciałbym tu zostać. Bóg Jest, a ja o tym daję świadectwo...

                                                                                                                   APeeL

16.01.2012(p) ZA PEŁNYCH OBŁUDY

    Każdy może nawrócić się, ale obrzydliwością jest „jednanie się” z Bogiem (Eucharystia) dla uspokojenia własnego sumienia lub dla ludzkiego oka. Trwa wszechobecne zakłamanie religijne...od Bronka do Donka!

    Wczoraj napisałem do „Gazety Polskiej” (tyg. i dziennika) wskazując na szarą eminencję lekarza Andrzeja Włodarczyka („w rządzie i samorządzie”), który prawdopodobnie współredagował ustawę "refundacyjną". Mimo zatrudnienia w ministerstwie zdrowia dalej „działa” w Okręgowej Radzie Lekarskiej. 

    NFZ nie daje kontraktu dobrze wyposażonej poradni rehabilitacyjnej, ale otrzymuje ją jakaś „pani w budce”. To zamieszanie jest sterowane przez wrogów mojej ojczyzny. Bóg to wszystko widzi i rachunek zostanie wystawiony. 

    Podczas wyjścia na Mszę św. napłynęły osoby: Pawła Olszewskiego (zastępuje Nitrasa + śp. Karpiniuka) oraz szkodnika Stefana  Niesiołowskiego. W „Gazecie Polskiej codziennej” zbierają podpisy, aby go przebadać, bo zagraża bezpieczeństwu państwa.

    W wielkiej złości czekałem na rozpoczęcie Mszy św., a w głowie pojawił się Janusz Palikot oraz Jerzy Urban. /../ Przykro mi, bo w połowie nabożeństwa usiadł za mną alkoholik...przybył też ochroniarz, który po zrzuceniu munduru biegł z czapką do Komunii św. Inny tak klęczy, że samo uniżenie wywołuje łzy w oczach. Od lat widziałem go zawsze tam, gdzie nie chciałem. 

   To są cudownie nawracani na rozkaz władzy ludowej. Biegają wówczas za mną na każdą Mszę św.! Mnie przez 20 lat namawiania ludzi udało się osiągnąć sukces: dwie kobiety codziennie przychodzą na spotkanie z Panem Jezusem.

    Po Komunii św. padłem na kolana...”jam nie godzien tego, abyś wszedł do serca mego”, a szkoda, że siostra rzadko śpiewa tą pieśń. Nie chciało się wracać do domu, bo miałem tylko jedno pragnienie: wołać do Boga, wstawiać się za „skazanymi na zagładę” oraz „tymi, którym złamano życie”. To wielka tajemnica Boga naszego, bo proszę w intencji innych, a w tym czasie moja dusza doznaje ukojenia.

    Kupiłem „Nasz dziennik”, ale cały był pognieciony przez drukarnię. Nie zidentyfikowano głosu generała Błasika, a prokuratorzy wojskowi wstydzą się powiedzieć słowo: „przepraszamy”. Tak właśnie złości się „władza ludowa", bo wychodzą matactwa dotyczące katastrofy pod Smoleńskiem. Prawdopodobnie nie uda się też skasować telewizji „Trwam” i radia „Maryja”, bo nawet Episkopat protestuje.

    Towarzysze wrócili do władzy w tych samych walonkach, a tu kamery w telefonach komórkowych, Internet, monitoring uliczny i satelity śledzące lot prezydenta. Nie uda się już wszystkiego ukryć.

    Na Marszu Niepodległości tajniacy kopali po głowie stojącego grzecznie z flagą, a filmik ktoś pokazał aż kapuś się ciężko rozchorował. Kto i gdzie ich szkoli? Piszę, a Jerzy Miller męczy się u Moniki Olejnik. Rosjanie rozwalili kabinę wraka i skrzydło samolotu...u nich obłuda jest cechą narodową (od czasów carskich).

    Na Mszę św. wieczorną przybyła rodzina zmarłej matki, ale spóźnili się i dodatkowo przeszkadzali, bo wchodzili pojedynczo, a  na koniec nie przystąpili do  Komunii św.!

- Na randkę nie wolno się spóźnić, a to spotkanie  z Panem Jezusem!...powiedziałem później.

    Kapłan pięknie mówił o odczytywaniu zawołań Boga i potrzebie życia wg Jego św. Woli. To bardzo trudne i większości nie obchodzi.

    Właśnie Samuel zwrócił uwagę królowi Saulowi, że nie wykonał nakazu Boga: "Czyż milsze są Panu całopalenia i ofiary krwawe od posłuszeństwa rozkazom Pana? Otóż lepsze jest posłuszeństwo od ofiary (...). Ponieważ wzgardziłeś nakazem Pana, odrzucił cię On jako króla". 1 Sm 15, 16-23

    Psalmista woła:„(...) Czemu wymieniasz moje przykazania  i na ustach masz moje przymierze? (...) a słowa moje odrzuciłeś za siebie? / Ty tak postępujesz, a Ja mam milczeć”? Ps 50

    Dzisiaj faryzeusze zarzucili Panu Jezusowi, że uczniowie nie poszczą. Pan wyjaśnił, że nadejdzie czas, gdy Jego nie będzie i wówczas będą pościć. Mk 2, 18-22

   Po Eucharystii nie mogłem dojść do siebie...z zesłabnięciem ciała aż do sekundowego zaśnięcia.  Poczucie bliskości Boga będzie trwało jeszcze 3 godziny, a to oznaczało pokój i słodycz w ustach.

     W drodze z kościoła w wielkim bólu płynęła moja modlitwa. Serce rozrywał smutek oraz wielkie skupienie. /../ Trafiłem na brygadę odśnieżającą chodnik koło lasu! To prawdopodobnie zlecenie lipne. Brygadzie szło dobrze, bo warstwa śniegu miała 2 cm. /../

    W ostatnim okresie nadaje się patronaty, aby uprzedzić Lecha Kaczyńskiego. Kupiłem „Nasz dziennik”, gdzie art.: „Neo-PRL”. Pokazany los gnębionej rodziny, która musiała opuścić ojczyznę...na pewno nadal są na czarnej liście. Piszę, a w TVN pokazują aktorów, sportowców, Mellera z „Playboya”, a nawet matkę HGW posługujących ucztującym dzieciom. Jest okazja do pokazania się.

   W trakcie odwetu za protest przeciwko powaleniu krzyża napuszczono na mnie mafię narkotykową. W tym czasie zabił się jeden z policjantów, a ich wysłannik chwycił mnie w kościele i patrzył w oczy jak Kliczko Adamkowi. 

    Ja broniłem krzyża Pana Jezusa i chodzę codziennie do kościoła. Z dopalaczami i narkotykami niech walczą ci, którzy je rozprowadzają (mafia w rządzie). Co ja mam do tego?

    Z TVN płynie apel o odnalezienie skradzionego garnka z rosołem. Nam też to się przydarzyło. Przypomniała się sprawa chorej na cukrzycę, która „ukradła” batonik za pół złotówki. W sądach nie ma pojęcia „znikomej szkodliwości czynu”. Jak kraść to miliony, bo za to nie karzą... 

    Z sejmu płynie rozmowa z Januszem Palikotem, pokazano ich pechowy pokój (143), a mój wzrok zatrzymała plakietka: „Stop  o b ł u d z i e”. Na jego blogu zaprotestowałem przeciwko obrażaniu Pana Jezusa i w komentarzu zaznaczyłem:

    <<Dziwne, że człowiek mający rozum wierzy, że wszystko kończy się wraz ze śmiercią. Wyraźnie widać, że jest Pan sfrustrowany. Stąd atak na ojczyznę daną od Boga, rodaków ("co nie z nami"), a także rzucanie się na świętości. Zapytam Pana; skąd jest taka dobra passa i inteligencja w czynieniu zła? Nie wie Pan? Dowie się Pan, ale będzie Pan już podwójnym trupem (fizycznym i duchowym)>>.

    W domu zapaliłem gromnicę i dokończyłem modlitwy z koronkami do 5-ciu św. Ran Pana Jezusa. To była bardzo poważna intencja, bo ludzi obłudnych są całe oceany. Jakby na znak w telewizji trafiłem na "wywody" posłanki Pitery i śpiew pieśni ku wiecznej chwale Kim Jong Ila... 

                                                                                                                                APeeL

20.05.2020(ś) ZA LUDZI BARDZO RELIGIJNYCH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 20 maj 2020
Odsłon: 1103

     Dzisiejszą intencję poznałem rano...przed nabożeństwem majowym z Mszą św. wieczorną. Chodziło mi o modlitwę podczas wyjścia „na miasto”. W serce wpadły słowa św. Pawła (Dz17, 15. 22-18) w Atenach, gdzie stanął w środku Areopagu i wskazał mieszkańcom Aten, że są bardzo religijni, a zarazem znalazł ołtarz z napisem „Nieznanemu Bogu”.

    Paweł ponadto powiedział im, to co dzisiaj już wiemy o Bogu Ojcu, który się Objawił, Stworzycielu Nieba i ziemi, a także rodzaju ludzkiego. Bóg jest „niedaleko od każdego z nas”, a ja dodam, że w nas (dusza). Nie jest ze złota lub srebra, albo z kamienia...

    Wskazał też na zmartwychwstanie Pana Jezusa, ale wyśmiali go i mówili, że posłuchają innym razem. Znam to z moich kontaktów...nawet z wierzącymi, którzy przy takich świadectwach zawsze się gdzieś spieszą, a niewierzący uśmiechają się traktując to, co mówię za nawiedzenie, naczytanie się, posiadanie fluidów.

    W dzisiejszej intencji chodzi o to, że w każdej wierze są ludzie dobrzy, którzy często nie nie znają Boga Objawionego, ale ich dusze pragną Prawdy. Tylko Bóg Ojciec zna ich serca, bo wyznawca Allaha może nie zgadzać się z ich agresją, a buddysta mieć wątpliwości...tak jak hinduista.

    Podczas litanii do Matki Bożej wołałem za tych ludzi i za dusze takich na całym świecie...wierzących z różnych wiar, nawet w boga nieznanego. Nie chodziło tylko o katolików, a szczególnie o chrześcijan, którzy nie mają łaski przystępowania do Eucharystii. W tym czasie klęczałem pod obrazem Trójcy Świętej, który był zalany kolorami spowodowanymi słońcem wpadającym przez witraż.

    Eucharystia minimalnie pękła na pół (małe cierpienie) i odwróciła się ze zwinięciem. Po czasie nastąpiła ekstaza z pragnieniem mówienia o Bogu i Panu Jezusie. Wg kolegów psychiatrów jest to „brak krytycyzmu w stosunku do własnych przeżyć”.

   Właśnie jedna z pań powiedziała w kościele „dzień dobry”. Wskazałem, że tutaj kłaniamy się tylko Boga Ojca. Ponadto nie powinno być kultu poprzednich proboszczów, a na pewno „ołtarzyka” ściennego Lecha Kaczyńskiego z żoną (zwolenniczką aborcji).

    Gdybym rozmawiał z prezesem Jarosławem powiedziałbym mu od brata Lecha, który po tamtej stronie już wie, że czczenie jego, a nie Boga Ojca jest błędne i a krępujące dla dusz czyśćcowych!. Wracając z kościoła odmawiałem moją modlitwę (drogę krzyżową i św. Agonię Pana Jezusa)...serce rozrywał ból, a oczy zalewały łzy z powodu ludzi bardzo religijnych i dusze takich.

                                                                                                                      APeeL

Aktualnie przepisane…

22.08.1991(c) Światłość ze Światłości…

    Zdziwiłem się natchnieniem, aby opracować ten zapis dotyczący odkrycia, że Bóg Ojciec ma Serce. To był początek mojego nawrócenia.

    Wówczas w śnie ujrzałem pielęgniarkę z różańcem, ale w sekundzie przenikłem jej fałszywą duszę! Pomyślałem, że tacy nadzy jesteśmy dla Stwórcy...przed Jego Majestatem.

    Co chwilkę do duszy napływała pieśń; „Abba Ojcze, Abba - Ojcze”, a Szatan pytał po swojemu;

  • A kto stworzył Boga?

  • A kto stworzył diabła (upadłego Archanioła)?...odpowiedziałem?

   Nagle przypomniałem sobie właśnie przeczytane słowa Pana Jezusa, że Bóg ma Serce! „Serce Boga...Serce Boga". Moje na ten czas zalała nieopisana radość...nawet przypomniałem sobie wizję kropelki św. Krwi Jezusa, która wpadła wówczas do mojego serca.

    Zawsze mówimy o Sercu Pana Jezusa i Matki Bożej...prawie nigdy o Sercu Ojca!  działki, w nędznej budzie...tych chwil nie oddałbym za całe złoto świata! „Ojcze mój! Ojcze nasz! Ojcze wszystkiego, nic i nikt Cię nie ogarnie...Jesteś tak blisko i tak daleko...jakbyś nie istniał!

  • Dlaczego oddaliłeś mnie od Siebie?

  • Dlaczego tyle lat błądziłem i dlaczego większość musi błądzić?

    Wieczór, a ja nadal trwałem w modlitewnym skupieniu i nie mogłem opuścić działki; „Boże Ojcze przyjmij - w Swoim Miłosierdziu i daj Twoją Światłość - wszystkim dobrym ludziom, którzy mnie otaczają. Mów do nich przeze mnie...spraw, aby ujrzeli Prawdę, daj im łaskę wiary, niech dowiedzą się o Tobie, Ojcze! Jezu mój, przyjmij ich, przecież w Twoim Sercu zmieszczą się wszyscy!”

    W takim stanie zmysły są wyciszone, nie istnieją pokusy świata. Nawet nie muszę czynić żadnego wysiłku ku dobru! To Dobro i Miłość Boża zalewały moje serce, duszę, myśli, uczucia i słowa. Nie istnieje świat, a każdy jest mi najbliższym bratem...im gorszy wróg, tym bliższy memu sercu!

   Normalny człowiek nigdy nie pojmie tego rozumowo. W takim stanie wołam; „Ojcze mój...Nieskończenie Dobry i Miłosierny! Dlaczego takiemu nędznikowi ja dajesz Niebo, już tutaj na ziemi! Wiem, wiem, że czeka mnie korona cierniowa, a później chwała...tak się Tam trafia!”

    Wprost nie mogłem wrócić do domu. Czym może odpłacić się taki nędznik...naciąłem słoneczników i postawiłem pod krzyżem Pana Jezusa. W takim stanie na ziemi, nic nie ukoi tęsknoty za Bogiem! W takich chwilach nie wypada być z niewiastą. Pan Jezus zabrał mi „pragnienie bycia z żoną”...zgodnie z moją prośbą o zachowanie czystości.

    W dłonie wziąłem jej rękę i w sercu odmawiałem: „Ojcze nasz”, a ona wiedziała, że patrzy na nas Niebo z Anioła­mi cieszącymi się zachowaniem czystości. Zgasiłem światło, przytuliłem ją, a w tym czasie zawołałem; „Matko, Ty byłaś czysta przez całe życie! Jezu, Ty byłeś czysty przez całe życie...święci, wielu z was było czystych. Siostro Faustynko...ty też byłaś czysta przez całe życie. Z każdym skurczem serca łzy zalewały oczy...na koniec zawołałem; „Boże, Ojcze mój pragnę, aby moje mieszkanie było Twoją Świątynią!"

  • Idziesz spać, ale twoją duszę przekaż Aniołom!

  • Och, jakże to piękne!

    „Jezu mój oddaję Ci moją duszę na czas snu”, a myśl uciekła do Ostatniej Wieczerzy, bo to mogło dziać się o tej porze! W śnie znalazłem się wśród niezliczonych rzesz klęczących ludzi, gdzie przenikałem ich smutne serca, serca oczekujących na Eucharystię. Zacząłem tam głośnio odmawiać „Ojcze nasz”.

     Tak jest, gdy oddajesz duszę na czas snu Zbawicielowi...to było jej połączenie z Królestwem Bożym! Pozbywasz się marnych przyjemności z tysiącami tysięcy drobnych wyrzeczeń. To tak mało, ale większość nawet nie drgnie w tym kierunku. W nocy ludzie robią zło, którego nigdy nie zrobiliby przy świetle. Tak jest pokazana światłość i ciemność...także duchowa!

   Nagle znalazłem się przed głównym wejściem do Watykanu, gdzie ujrzałem Jana Pawła II wchodzącego przez rozchylone drzwi...do pomieszczenia rozświetlonego przez piękny żyrandol, który oznacza Światłość siejącą łagodne światło.

     Zerwałem się tuż przed północą i z latarką wszedłem do pokoju żony, a ona w ciemności modliła się na kolanach! „Jezu mój”!

                                                                                                                                 APeeL

19.05.2020(w) ZA ZJEDNANYCH CIERPIENIEM

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 19 maj 2020
Odsłon: 1098

   Do 4.00 pisałem intencję związaną z rocznicą urodzin Jana Pawła II (18 maja 2020 r.), a z natchnienia dodałem  jego wizytę u nas (17.08.2002) z aktem poświęcenia Bazyliki w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach.

     Zarazem przypomniał się czas Światowych Dni Młodzieży katolickiej z całego świata (10-15 sierpnia 1993 r.) w Denver w USA, gdzie przybyło 700 tys. uczestników ze 100 krajów. Szatan dobrze wiedział jaki przebieg będzie miał ten pontyfikat i dlatego przy pomocy zaprzańców religijnych (odszczepieńców) chciał go zlikwidować.

   Wówczas zbudziło mnie; „Kyrie, Kyrie” z trwającej tam Mszy św. Popłakaliśmy się z Janem Pawłem II podczas czytania o „Nawiedzeniu Elżbiety”. Tak wielka odległość, a nasze serca były zjednane miłością. Młody Arab czytał Ks. Rodzaju, a ja otworzyłem „Koran”, gdzie były trafiłem na słowa;

                            „Bóg zbierze nas razem i do Niego zmierza wędrowanie (...)

                             Godzina jest bliska!

                             Zaprawdę ci, którzy powątpiewają w tę Godzinę

                             na pewno są w zabłąkaniu dalekim (...)”!

    Trwał i trwa bój pomiędzy siłami ciemności i Światła. Szkoda, że nie mówi się o Przeciwniku Boga. Napływa, abym zajrzał do książki „Szatan największy wróg człowieka”, gdzie jest apel do duszpasterzy, aby zapoznali się z tą rzeczywistością.

   Nie można prowadzić skutecznej wojny bez rozpoznania przeciwnika. Na jednym z nabożeństw pięknie mówił biskup...o nieświadomych synach ciemności, ale nie wspomniał o ich szefie. To typowa jego sztuczka; wskazywanie na zło i dobro...w człowieku. Zrozum moje cierpienie, bo kapłani nie mówią o technice działania złego.

   Szatan nienawidzi Matki Jezusa oraz Jej wyznawców. Tam też była wzmianka o sile wody święconej, co wiem, a to jest też doświadczenie św. Teresy z Avila (ur. 28 marca1515 w Ávila w Hiszpanii, zm. 4 października 1582);  kanonizowanej mistyczki, ale ja myślę, że doświadczenie - żyjącego jeszcze lekarza - będzie miało większą moc.

   Napisałem to, aby ujawnić jak działa Bestia. Po chwilce snu zerwał mnie refluks żołądkowo – przełykowy, o 6.45 trwał bój o wstanie na Mszę św. o 7.15. Można powiedzieć, że przez Anioła Stróża zostałem wyciągnięty z łóżka. Dobrze, że posłuchałem, bo po obiedzie byłem bliski śmierci.

    Popłakałem się podczas czytania (Dz 16, 22-34), gdzie nasłani przez bezpiekę świątynną zdarli szaty z Pawła i Sylasa, a po wychłostaniu ich rózgami wtrącili do więzienia z przykuciem do ściany w lochu wewnętrznym. W nocy Pan sprawił wielkie trzęsienie ziemi, zachwiały się fundamenty, a wszyscy zostali uwolnieni. Popłakałem się z krzykiem zadziwienia możliwościami Boga Ojca

    Eucharystia ułożyła się w odwróconą łódź. Kilka razy miałem już ten znak, który wyjaśni się dzisiaj, bo dotychczas nie wiedziałem co oznacza. Sam wiesz jakie kłopoty są po „wywróceniu się łodzi”, a tu dodatkowo z „opuszczeniem” przez Boga;

- planowałem odpoczynek, ale demon poprawek w zapisach, które zamiast dwóch kwadransów zajęły dwie godziny, bo niewyspany myliłem się i zagubiłem

- po wyjściu żony, w ciszy przytuliłem głowę do poduszki, a za oknem zaczęto kosić trawnik

- czas na obiad i oczekiwany wypoczynek po którym żona biegała w napięciu, ale zgrabić trawę przed deszczem, którego nie będzie

- już dobrze, wreszcie zdrzemnę się, a w tym czasie bez ostrzeżenia sąsiad nade mną zaczął wiercić dziury w ścianach i czynił to z przerwami przez godzinę

- teraz żona koniec zaczęła energicznie myc naczynia i gary, a przed chwilką powiedziała, że nic już nie będzie robić (sprzątała od rana w mieszkaniu syna)...

- po jej wyjściu na nabożeństwo majowe wyłączyłem telefon stacjonarny, bo jego sygnał może obudzić trupa i wyświeciłem mieszkanie prosząc Pana o pokój. Tak się stanie, ale nie mogłem już zasnąć. Naprawdę można umrzeć z powodu takich udręk.

    Po kawie, powłócząc nogami wyszedłem odmówić  moją modlitwę, a w tym czasie przepływały;

- ofiary czyścicieli kamienic za przyzwolenie mateczki HGW (sama zdobyła tak właśnie kamienicę, którą szybko oddała)...

- ofiary reprywatyzacji, przesiedleń, klęsk żywiołowych, obecnej pandemii, głodu, ognia i wojny, ludobójstwa Polaków na Ukrainie, oszustw na różne sposoby…

- nękania pracami przy budowie metra w W-wie oraz wieżowców w Katarze (robotnik nie schodzi z niebotycznego wieżowca, a później ślad po nim ginie), ofiary zagarniętych spadków…

    W moim wypadku oraz podobnych mistyków...w tym Jana Pawła II jest to współcierpienie z Panem Jezusem w dziele zbawiania. Popłynie moja rozbudowana modlitwa z dziesięciokrotnymi powtarzaniami stacji drogi krzyżowej oraz św. Agonii ze Słowami umierającego Zbawiciela. Popłakałem się podczas zapisywania tego dnia...

                                                                                                           ApeeL

Przypomnę poniższy zapis dotyczący tego samego cierpienia...

19.08.2017(s) ZA BLISKICH ŚMIERCI Z POWODU BEZSENNOŚCI

    Mój dziennik prowadzę od momentu przebudzenia i nawrócenia (1988). Jest wielka różnica w zapisach, bo na początku rejestrowałem dzień („po ludzku”), a doba duchowa nie ma nic wspólnego z naszym dzieleniem czasu wg kręcenia się kuli ziemskiej! 

   Teraz czynię to z natchnienia Bożego, a czytający ze Światłem Boga ujrzy tzw. „duchowości zdarzeń”. Każdy wie, co oznacza alegorycznie gołąbek (pokój), dwa gołąbki (miłość), a kiedyś po spotkaniu z Bogiem przed samochodem - na ruchliwej ulicy - leciały trzy („prowadziły mnie”).

   Tutaj wyjaśnię, że każda intencja modlitewna sprawia mi odpowiadające jej cierpienie. Wówczas bardziej rozumiem doznających tego, a to sprawia żarliwą modlitwę...

      Przy okazji wyjaśnię sprawę zapisów przeżyć. Najlepiej byłoby czynić to w danej chwilce...w kościele, na ulicy, przy krzyżu lub na cmentarzu, ale to kojarzy się ze szpiegowaniem. Nie mogę zapisu robić w wolnym czasie, bo kontakt ze światem nadprzyrodzonym trudno zapamiętać. 

    W modlitwie zjednoczenie z Bogiem woła ode mnie Duch Święty. Bóg nie modli się Sam do Sobie, ale mam pomoc w wyrażeniu moich doznań w ekstazie. To jest jak wołanie psalmisty, który nie wymyślił tego jak poeta.

   Idzie zmiana frontu, bo wczoraj złapał mnie ból wieńcowy (10 minut), a dzisiaj mam zawrót głowy. Pogodę powinni podawać także od metereopatów. Kiedyś przed 1 listopada uspokojono ludzi, a ja chciałem krzyczeć, bo podawano opady deszczu z przymrozkiem. Wiele ludzi zginęło i zostało rannych.

    Siedziałem od 3.00 do pierwszej Mszy św. o 6.30 z planem odespania zaległości po śniadaniu. Dzisiaj Jozue (Joz 24, 14-29) przemówił do całego narodu:

   << Bójcie się Pana i służcie Mu ze szczerością i wiernością! Usunie bóstwa, którym służyli wasi przodkowie. /../ komu służyć chcecie /../.>>

   Jakże jest to aktualne. Lud odpowiedział - przypominając wszystkie doznane cuda, że - pragnie służyć Bogu. Jozue zawarł przymierze z ludem i wszystko zapisał w Księdze Prawa Bożego i wskazał na kamień, który <</../ słyszał wszystkie słowa, które Pan mówił do was. Będzie on świadkiem przeciw wam, abyście się nie wyparli waszego Boga>>.

   Wróciłem szybko do domu, aby się przespać, ale 16 sierpnia mieliśmy „odpust”, a dla wielu wierzących ten dzień kojarzy się z wybuchami, które później trwają przez kilka dni. Ich plus jest wielki, bo przestały ujadać przestraszone pieski na balkonach. 

   Udało się zasnąć na chwilkę, ale zbudził mnie telefon, a po obiedzie sąsiad krzyczał do córki na piętrze, której nie było w domu. Wielka jest niedelikatność młodych i nowych mieszkańców, którzy wyrzucają różne rzeczy za okno (butelki po wódce to normalność) i trzepią w nocy dywany na balkonach.

   Bezpieka pozbawiając snu „wrogów ludu” doprowadzała wielu do obłędu. Tak czyniono też ks. Jerzemu Popiełuszce. W nocy rzucano w jego szyby, wybijano je. Zgłaszał się o pomoc do prymasa Józefa Glempa, ale on też wolał mieć święty spokój.

     Dlaczego nie dziękujesz Bogu za dobry sen? 

                                                                                                                    APeeL

 

 

 

18.05.2020(p) ZA ZAGUBIONĄ LUDZKOŚĆ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 18 maj 2020
Odsłon: 1046

   Dzisiaj o 6.30 pojechałem na Mszę Św. w intencji zmarłych rodziców żony, którzy przygarnęli mnie po studiach i naszym ślubie. Siedziałem w wielkiej pustce i niezbyt docierały czytania.

   Uwagę zwróciło zaproszenie apostołów - przez „bojącą się Boga”, która sprzedawała purpurę (szaty i materiał z której były szyte) - do zamieszkania u niej.  Pan „otworzył jej serce” podczas słuchania nauki Pawła (Dz16, 11-15). Natomiast Zbawiciel wskazał, że Duch Święty będzie świadczył o Nim.

   Po zjednaniu z Panem Jezusem w Eucharystii doznałem wstrząsu, gdy czterech kapłanów, mocnymi głosami śpiewało pieśń; „Święty Boże, Święty mocny, Święty, a nieśmiertelny”. Nagła ekstaza sprawiła zesłabnięcie ciała fizycznego, nie mogłem wstać z kolan i opuścić tego uświęconego miejsca na ziemi. Po czasie podjechaliśmy pod mój krzyż zapalić lampkę.

   Od razu wiedziałem, że mam być na nabożeństwie majowym z ponowną Mszą Św. w intencji tego dnia, ale nie wiedziałem jakiej. Zdziwiłem się, ponieważ na stronie (one line) było 11-13 tysięcy odwiedzających.

   Przed koronką do Miłosierdzia Bożego kapłan wypowiedział słowa o  z a g u b i o n e j  ludzkości, a ja natychmiast wiedziałem, że jest to intencja modlitewna tego dnia. Człowiek normalny świat dostrzega jako różne zbiorowiska ludzi, ale nie ma łaski ogarnięcia wszystkich duchowo.

   W drodze do kościoła modlitwę zacząłem od koronki do Miłosierdzia Bożego, gdzie jest zawołanie do Boga Ojca; „o miłosierdzie dla nas i świata całego”. Natomiast podczas mojej modlitwy ból zalewał serce, a chwilkami chciało się płakać. W tym czasie Pan pokazał mi garstkę wiernych, nawet nie wspominam o modlących się i współcierpiących z Panem Jezusem.

   Podczas nabożeństwa majowego, w litanii do Matki Bożej wołałem: „módl się za zagubioną ludzkością”. Natomiast na Mszy Św. popłakałem się podczas Eucharystii, gdy siostra z ludem śpiewała; „Pan Jezus już się zbliża / O! Szczęście niepojęte, Bóg Sam odwiedza mnie”…

   Tych doznań nie można przekazać naszym językiem. Podczas powrotu do domu „umierałem” kończąc moją modlitwę z omijaniem znajomych, ponieważ rozprasza wzajemne pozdrawianie się. Żona była na nabożeństwie pod pomnikiem Jana Pawła II, gdzie otrzymała broszurkę, którą podarowała mi do wykorzystania w zapisie tej intencji (wiedziała o niej).

    Teraz o 3.00 w nocy przekazuję Ci, że Jan Paweł II czyli Karol Józef Wojtyła (dla znajomych mały Lolek) ur. się 18 maja 1920 r. Natomiast 13 maja 1981 r. (w rocznicę objawień Matki Bożej Fatimskiej) został postrzelony przez tureckiego zamachowca Mehmeta Alego Agcę. Podczas pobytu w szpitalu poprosił o materiały dotyczące trzeciej tajemnicy fatimskiej.

   Tam było wezwanie do poświęcenia Niepokalanemu Sercu Maryi Rosji z obietnicą jej uratowania. 25 marca 1984 roku papież błagał na placu św. Piotra:

   „Matko ludzi i narodów (…) ogarnij miłością (…) nasz ludzki świat, który Ci zawierzamy i poświęcamy (…) pomóż nam przezwyciężyć grozę zła (…)”. Wówczas padło zawołanie o wybawienie nas; od wojny atomowej z nieobliczalnym zniszczeniem.

   Siostra Łucja potwierdziła, że akt poświęcenia świata dokonany przez Jana Pawła II został przyjęty i dzięki temu nie rozpętała się wojna atomowa, która miała wybuchnąć w 1985 roku.

   Natomiast 17 sierpnia 2002 roku w krakowskich Łagiewnikach zawierzył świat Bożemu Miłosierdziu. Teraz posłuchałem natchnienia, aby dołączyć tutaj ten dzień z mojego dziennika...nawet sam byłem ciekaw, co wówczas się działo.

                                                                                                                        APeeL

17.08.2002(s) ZA DOZNAJĄCYCH DOBROCI BOGA

   Tuż po przebudzeniu - w sekundowych błyskach - napłynęła bliskość Boga Ojca. Spieszę się na pierwszą Mszę świętą, ponieważ dzisiaj mam dyżur w pogotowiu ratunkowym. Z telewizji napłyną potworności tego świata: straszne obrazy z Korei Północnej z Kim Ir Senem, Kuba z Castro, katastrofalna powódź w Chinach (zagrożonych 1-3 miliony ludzi) oraz spustoszenie okolic Pragi.

   Teraz, gdy to opracowuję (20.07.2011) trwają podobne nawałnice w mojej ojczyźnie. Serce zalało dziękczynienie, a łzy zakręciły się w oczach. Nie wypowiesz tej radości i wdzięczności duszy, bo widzę moje obdarowanie: pokój w ojczyźnie, posiadanie pracy i rodziny.

   Tuż przed wejściem do kościoła wzrok zatrzymały słowa Jana Pawła II, że ludzkość szuka, ale tylko miłość może dać pełnię szczęścia. W drzwiach kościoła przywitała mnie pieśń: „cześć Maryi, cześć i chwała”. To prawda, bo Matka Boża swoim „tak” otworzyła nam Niebo.

    Pan Jezus powołał Piotra, który zostawił wszystko i poszedł za Nim, a uwagę przykuła stacja drogi krzyżowej z Matkę Świętą trwającą przy konającym Zbawicielu. Padłem na kolana przed Panem Jezusem błogosławiącym, a właśnie „patrzył” wizerunek Ducha Świętego.

   W sercu pojawili się idący za Panem, zostawiający wszystko i trwający przy Jezusie. Zjednany ze Zbawicielem w św. Hostii trafiłem do pogotowia. W takim momencie miałem jedyne pragnienie: być sam na Sam z Jezusem, a spotkała mnie przykrość, ponieważ dyżurujący drugą dobę zajął mój pokój, gdzie mam wszystko potrzebne do egzystencji (nawet własną pościel).

   To wielka niedelikatność, bo - już na początku naszej wspólnej mordęgi - powstał niepotrzebny zgrzyt, utrata równowagi, a w razie nagłego wyjazdu byłem nieprzygotowany. Chodzi o to, że lekarze z "R-ki" mają swój pokój (mogłem zastać zamknięty). Podczas oczekiwania załatwiłem jego pacjenta, który przebił  rękę kosą, bo kolega reperował samochód.

   Dzisiaj jest transmisja radiowa z aktu poświęcenia Bazyliki w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. Płynie „Abba! Ojcze!”, a w ręku mam wizerunek Jana Pawła II na tle Pana Jezusa Miłosiernego. Trwał pokój, nawet nie dzwoniły telefony, ale radość nie trwała zbyt długo.

   Właśnie kolega (już z pokoju w "R-ce") zlecił mi transport nieprzytomnego od 10 lat (po udarze) z błędnym skierowaniem na oddział wewnętrzny. Niepotrzebnie krążyliśmy, a dyspozytorka z krzykiem przekazała nam jazdę „na kogutach” do zawału serca czyli migreny! Żona takie napady leczy sama. Od „zawału serca” pędziliśmy do kolki nerkowej, która właśnie ustąpiła, a chory smacznie zasnął.

    Chwila przerwy na obiad, ale zerwano do napadu szału. Na miejscu było czterech policjantów, ale pan Krzysio poszedł z nami jak baranek. Przy mnie, przed żoną schował w skarpetkę forsę za sprzedanego cielaka, a za milczenie dał mi 10 zł.

   Doniosłem na niego, bo żona jechała za nami. Podczas powrotu zasnąłem na noszach, a w pogotowiu trafiłem na babcię po leki, która może handlować czasem oraz miałem pobranie krwi u kierowcy-rolnika .

    Ponownie daleki wyjazd do chorej psychicznie, która się zabarykadowała i głośno przeklinała. Po wyrwaniu drzwi i szarpaninie spokojnie jechała z nami do szpitala (choroba udokumentowana).

   Dzisiaj miałem ukazane możliwości Szatana, który może atakować precyzyjnie na tysiące tysięcy sposobów. Tracisz pokój po Komunii św. i jesteś dręczony w chwilach w których pragniesz spokoju (przejęcie dyżuru, transmisja nabożeństwa, obiad).

   Z drugiej strony pięć razy mijałem figury Matki Bożej, a to był znak, że wiedzą o mnie w Królestwie Bożym, co potwierdziła spokojna noc, a nawet wcześniejsze przybycie zmienniczki...

                                                                                                                              APeeL

17.05.2020(n) ZA OFIARY BELZEBUBA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 17 maj 2020
Odsłon: 1264

   Zaczynam ten zapis, a wróciły obrazy żołnierzy z KRLD maszerujących jak automaty na głównym placu w Pjongjangu. To był 3-godzinny blog w National Geogr. („Dynastia Kimów”, „Reżim za zamkniętymi drzwiami” i „Kim Dzong Un: Portret tyrana”).

   Łzy zalały oczy, bo Belzebub (władca demonów, antychryst) zniewolił cały naród. W czasie, gdy ludzie jedli trawę i padali jak muchy dla przywódców sprowadzano smakołyki z różnych miejsc na świecie. Komuniści to jego tajna agentura...stąd ich postępowanie; „patrz w oczy i kłam”, „zabić i zabrać”, „kto nie z nami ten przeciwko nam” (co panu przeszkadza zapisać się do Partii?).

    Kto nie widział czynionego przez nich „dobra” był mordowany, a w Federacji Rosyjskiej z tego powodu nadal trafia się do psychuszki. Nie ujrzysz tego bez Światłości Wiekuistej, bo tylko garstka patrzy na świat z niebotycznych odległości...od Boga Ojca, naszego Stworzyciela.

   Ponadto nigdzie nie usłyszysz o Przeciwniku Boga, Buntowniku, Księciu Kłamstwa. Piszę to, a w TfuVałeN pokazują wiec Roberta Trzaskowskiego kandydata na prezydenta, który mówił jak Bolesław Bierut, że; Polska ma być prawie rajem na ziemi dla wszystkich i to bez Boga, bezpieczna i zdrowa. „Poradzi sobie ze wszystkim (nawet z ociepleniem klimatu), a kłody rzucane pod nogi tylko go wzmocnią”. Na zarzut nie zrealizowania swoich obietnic odpowiedział, że były zaplanowane na dłuższy czas. Zarazem jego celem jest pokonanie urzędującego Andrzeja Dudy.

   Redaktor prowadzący na tym żenującym spotkaniu zadawał pytania od różnych dziennikarzy, a on odpowiadał jak chory marzyciel, że będzie walczył z pedofilią w Kościele Św. Zapomniał, że podpisał kartę LGTB i przemawiał na Paradzie Grzeszności w której profanowano Mszę Św. (małpowanie liturgii z „procesją”). 

   To człowiek całkowicie zmanierowany i zepsuty przez władzę, typ zachowania „B” (figurant)...bardzo podobał się koledze pediatrze Bartoszowi Arłukowiczowi, który wskazał, że wreszcie rządzącym przechodzą ciarki po plecach. Poświęcę za niego nabożeństwo z Eucharystią, aby Bóg otworzył mu oczy i pokazał, co wyprawia. Zachęcam innych do tego, a zobaczycie, co się stanie!

   Wróćmy do Mszy Św. gdzie (Dz 8, 5-8) apostołowie nakładali ręce, wierni otrzymywali Ducha Świętego, wielu sparaliżowanych i chromych było uzdrawianych, a z opętanych wychodziły demony.

    Mój profesor św. Paweł (1P4, 13-16) zalecał dążenie do świętości, a  Pan Jezus wskazał w Ew (J14, 15-21), że Bóg przekaże nam Ducha Prawdy, a ten, który Go umiłuje, będzie umiłowany przez Ojca.

   Tak jest naprawdę i moja osoba jest tego przykładem. W moim stanie błyskawicznie odróżniasz Prawdę od fałszu, Dobro od zła, a szczególnie dobro od „dobra”, Sprawiedliwość od jej pozorów, Wolność Bożą od naszej, Pokój od spokoju oraz Miłość od nienawiści...

   Bardzo łatwo ujrzysz też synów Bożych na tle czerwonych bestii. Nie spodziewałem się tak poważnej intencji i późnym wieczorem wyszedłem, aby odmówić moją modlitwę podczas której przechodziłem obok cmentarza żydowskiego. Ten naród tak obdarowany wybrał drogę ciemności, ma teraz odebraną łaskę i idzie na zagładę duchową.

   Przepłynęły też obrazy; walczących o władzę, wywołujących wojny, żyjących w aureoli mocarzy, świadomych kłamców, złodziei, cudzołożników, bogaczy z fanaberiami, „gwiazd” wszelkiej maści, tyranów domowych, dzieciobójców, terrorystów wszelkiej maści w tym islamskich, mafie od małomiasteczkowych do rządowych, pewnych swego ateistów, wrogów wiary i Boga, bluźnierców, mieniących się grzesznością i różnymi zboczeniami (tym, którym dynda tęcza i zwolenników parad grzeszności), a także głupców duchowych wszelkiej maści.

   Przypomni się łowienie rybek na „błyskotkę”...tak czyni Belzebub z ludźmi goniącymi za wiatrem. Nie mogłem się ukoić podczas godzinnego wołania do Boga z dziesięciokrotnym powtarzaniem stacji drogi krzyżowej oraz Słów umierającego Pana Jezusa. Zrozumiałem Jego całonocne wołania do Boga Ojca…

                                                                                                                       APeeL

Aktualnie przepisane...

26.09.1993(n) ZA WSPOMAGAJĄCYCH INNYCH

   W śnie modliłem się za rodzinę, a rano napłynął obraz PCK oraz pomagający innym. W tym czasie żona poprosiła, abym oddał biednym otrzymane masło, ser i bułki, co uczyniłem.

   Natomiast demon szeptał, abym „dzisiaj odpoczął, bo policzono mi wczorajsze pragnienie bycia na Mszy św.!” Sam zobacz „dobro” i owoc; mam opuścić spotkanie z Panem Jezusem!

    W czytaniach dobiegły słowa (Ez 18, 25-28)...o sprawiedliwym, który umiera w grzechach i traci swoje życie oraz bezbożniku, który odstępuje od swoich czynów ocalając duszę („na pewno żyć będzie, a nie umrze”).

   Natomiast św. Paweł (Flp 2, 1-11) zalecił; „Niech każdy ma na oku nie tylko swoje sprawy, ale też i drugich”. Piękne było kazanie o odczytywaniu Woli Ojca, a Jego nakazy są trudne i często winimy Boga za zło, które nas spotyka!

    Popłakałem się podczas podchodzenia do Eucharystii. Teraz, na dyżurze w pogotowiu mam łaskę dalekiego wyjazdu podczas którego zacząłem odmówić moją modlitwę w intencji tego dnia. W pewnym momencie po otwarciu oczu wzrok padł na przydrożny krzyż.

   Z radia karetki popłynie informacja o matce Teresie organizującej dom dla inwalidów w Pekinie. Pod szpitalem smutek zalewał serce, bo z piosenki padną słowa, że; „za darmo świeci słońce i śpiewają ptaki”.

   Teraz jedziemy z inną chorą, płynie dalsze wołanie do Boga Ojca. W chwilce snu pojawiły się elementy Nieba z poczuciem, że „Pan Jezus przeszedł przez życie czyniąc dobrze”. Nagle ujrzałem, że szpital jest miejscem czynienia dobra, a wzrok zatrzymały podarowane przez ludzi karetki. Na ten czas włączyłem radiową trójkę, gdzie padną słowa rozważania o darze z siebie; „chcę być dla ciebie - dla twojego szczęścia”.

   Przez 1.5 godziny na dyżurze w pogotowiu...pracowałem na oddziale wewnętrznym, gdzie zastępuję ordynatora (jeden budynek). Tam przekazałem pielęgniarkom moje doświadczenia duchowe, a Pan Jezus powiedział z „Prawdziwego Życia w Bogu”; „wyniesiony Moją ręką, czerp z Moich zasobów i napełniaj twoje ser­ce, nasycając je, by móc nasycić inne serca."

   Ten dzień zakończy smutny śpiew Adamo...zgasiłem światło, padłem na kolana i z płaczem odmówiłem drogę krzyżową i św. Agonię Pana Jezusa za tych, którzy wspomagają innych…

    „Dziękuję Ojcze za ten dzień”…

                                                                                                                       APeeL

27.09.1993(p) ZA LEKARZY CIAŁA I DUSZY

   Na wczorajszym dyżurze tuż przed północą zerwano do umierającego sanitariusza, który po mojej wizycie nie wrócił do Boga, a teraz traci przytomność. Podczas odmawiania mojej modlitwy (jest na witrynie strony) trafiłem też do umierającej z powodu duszności astmatycznej (powinna mieć własny aparat tlenowy), która błagała; „dobijcie mnie, dobijcie mnie!”.

    Miałem wielki kłopot w dożylnym podaniu leków (zniszczone żyły)...wszystko podałem domięśniowo, została napojona, otrzymała tlen i pędziliśmy do szpitala. Nagle zmieniły się obrazy...asfalt został pokryty żółtymi liśćmi, bo trwała wichura i ulewa.

   Po dowiezienie chorej kontynuowałem modlitwę, którą skończyłem o 5.00 podczas drugiego wyjazdu. Jakby na pocieszenie na wysokości mojej głowy trzy razy-  podczas deszczu na szybie karetki - siadał piękny motyl! Wiem, że jest to znak z Nieba, a zarazem odpowiedź dla żony, która powtórzyła zarzut jednego z pacjentów;

- Przychodzę do pani męża lekarza, a on gada o Bogu!

- To prawda, ale u nas nie ma statusu lekarza katolickiego...

    Zarazem zapytam; jak można leczyć tylko ciało i do tego przez psychiatrów. Często sami wymagają interwencji Bożej! Moje rady mogą dziwić bezbożników, a właściwie wrogów Boga. Poza tym wówczas byłem niewolnikiem...przychodził do mnie kto chciał, bo starałem się pomagać. Komisje lekarskie ZUS-u dziwiły dokładne opisy schorzeń (na maszynie). Nawet pytano czy jestem z rodziny chorych?

    Ostateczną odpowiedź dał Sam Pan Jezus, który powiedział z „Prawdziwego Życia w Bogu”; „Daj poznać twoim braciom i twoim bliźnim Moje Cudne zbawienie! Tę Dobrą Nowinę, głoś Moje Dzieła! Niech wszyscy poznają Moje Dzieła i Mój Cud. Przyszedłem do ciebie i napełniłem twoją lampę, dałem ci Moje Światło. Nie kryj światła pod korcem /../ oddaj mi cześć wynosząc Moje światło na dach twego do­mu”.

   To prawda i tak czułem w sercu. To było zarazem potwierdzenie odczytanej intencji modlitewnej. Nawet pojawił się obraz zawieszania małego krzyżyka nad drzwiami w bloku...jako ewidentnego znaku, że; „tutaj mieszka sługa Pana Jezusa”.

   Nie obchodzi mnie brak uznania objawień osobistych Vassuli Ryden, ponieważ Bóg Ojciec mówi do nas przed wszystko. Dzisiaj, gdy to przepisuję (18.05.2020) nie uznano jeszcze Objawień Matki Bożej Pokoju.

   W przychodni był nawał chorych, a na koniec zgłosił się po zaświadczenie brat zakonny, któremu mówiłem z mocą o Panu Jezusie i odczytywaniu Woli Ojca „Ja Jestem”. Podczas pożegnania mocno ścisnąłem jego dłoń ze słowami; „trzymaj się bracie”, a łzy zalały oczy.

   W intencji tego dnia popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego. W domu trwała rozterka, bo serce zalewało pragnienie modlitwy, a to świadczy o prawdziwości celibatu, bo nie da się połączyć służeniu Bogu i rodzinie.

   Nawet uciekłem do ciemnej kuchni, gdzie wołałem; „Matko! Przepraszam, bo dzisiaj miałem podziękować za opiekę nad chorymi w czasie mojego zastępstwa w oddziale wewnętrznym”.

    W filmie japońskim pojawił się lekarz, który porzucił swoją pracę i udał się do świątyni buddyjskiej...to wprost mój kolega duchowy, który szuka drogi, ale bez Ducha Świętego.

   Wróciło wczorajsze poranne kuszenie, abym wziął wolny dzień;

  • wielu ludzi miałoby kłopoty, nie uzyskałbym spokoju w domu, ponieważ musiałbym pojechać do oddawanego po zastępstwie oddziału

  • nie spotkałbym zakonnika, którego podtrzymałem na duchu

  • nie przyniósłbym pomocy wielu potrzebującym, a to zaważyło na odczycie intencji tego dnia...

    Dodatkowo Biblia pobłogosławiona przez następcę Pana Jezusa otworzyła się na słowach, że Bóg „ustanowił jednych apostołami” a innych „doktorami”, abyśmy „nie byli chwiejącymi się dziećmi”...

     „Dziękuję Ojcze za ten dzień”...

                                                                                                                      APeeL

28.09.1993(w) ZA IDĄCYCH W ŚLADY PANA JEZUSA

    Normalny człowiek nie zrozumie pragnienia życia w czystości, które trwa w moim sercu od miesiąca. Nie będziesz miał wówczas przyjemności w poczuciu grzeszności, nie uznawanej przez kapłanów. Dla wielu seks to sens ich bytu wciskany przez demoniczne mass media...

   Czy w moich zapiskach jest smutek? Jeżeli jest, to odpowiada on smutkowi Pana Jezusa, który widzi zgubę większości! Zgłaszam wolny dzień, pragnę chwilki snu, a córka otrzymała od demona pokusę sprzątania; zwinęła pościel i zaczęła wyć odkurzaczem. 

    W krótkim śnie znalazłem się nad klasztorem oo. Bernardynów w Radomiu...wyraźnie widziałem cały kompleks, kopuły i stado krążących gołębi! Po przebudzeniu napłynęło pragnienie adoracji Najświętszego Sakramentu, bo tam jest wieczna adoracja.

    Pomyślałem, że przy okazji wykonam złoty krzyżyk z sygnetu, a Pan Jezus właśnie mówi do mnie („Prawdziwe Życie w Bogu”), że; „chcę udoskonalić twoją duszę, aby lśniła jak złoto”.Uśmiechnąłem się z zadziwienia!

    Pojechałem samochodem (35 kam). Nie obchodzi mnie świat, a właśnie pochylona staruszka pcha wózek na działki pracownicze. Sam zobacz...ona na działki, a ja do Pana Jezusa!

    Zestaw klasztorny jak ze snu, a łzy zala­ły oczy, gdy podczas wejścia Pan Jezus zawołał do mnie z dużego plakatu; „pójdź za Mną, a uczynię cie rybakiem ludzi”. Padłem na kolana wołając; „dziękuje Panie Jezu, dziękuję za Twe łaski...tylko z Tobą mogę wypocząć".

   Cichutko tykał wielki zegar, płonęły świece, ludzie modlili się przed Monstrancją, a ja zacząłem swoją modlitwę w intencji tego dnia. To trwało prawie godzinę...aż zasnąłem na sekundkę przy Słowie Jezusa; „Wykonało się” (w moim odczuciu; przyjąłem to zaproszenie).

   Właśnie w tym momencie przewodnik wprowadził do świątyni grupę dziewcząt. Później przez chwilkę rozmawialiśmy, a ja poprosiłem go, aby sprawdził czy jest Niebo!

  • Z jakiego pan jest zgromadzenia?

  • Z żadnego, sługa Pana Jezusa...lekarz.

   Pan sprawił, że zamieniłem sygnet na krzyżyk podobny do tego, który ma Jan Paweł II + szkaplerz. Zdziwiony stwierdziłem, że wydano sumę, którą wcześniej wrzuciłem do skarbony na biednych! Wówczas opierałem się, ale zapytano; „jeżeli ty nie dasz, to kto?”

   Wracałem o 15.00 z odmawianiem koronki do Miłosierdzia Bożego z zakończeniem mojej modlitwy.  Zarazem napłynęło pragnienie przystąpienia do Eucharystii, co uda się w naszym kościele. Ponownie ból rozrywał serce, bo dzisiaj jest wspomnienie św. Wacława, sługi Pana Jezusa...zamordowanego przed kościołem.

    W czytaniach będą słowa o tych, którzy w przyszłości będą szukali Pana Zastępów. Ja w tym czasie wołałem do Pana Jezusa w inte­ncji Jego sług żyjących i nieżyjących z ofiarowaniem Eucharystii w ich intencji, a wzrok zatrzymała stacja drogi krzyżowej; „Zdejmowanie Pana Jezusa z krzyża”...tak właśnie uczyniłem dzisiaj!

   „Panie mój to wszystko Twoja łaska! Jakże jestem obdarowany!”...nie chciało się wyjść z Domu Pana, a w sercu mówiłem do niewierzących porównując wiarę do światła elektrycznego. Kto w przeszłości uwierzyłby w rozświetlone mieszkania, bloki i miasta!

   Po powrocie do domu w TVP2 trafię na relację o Honoracie Koźmińskim ze ślubowaniem przyszłych zakonnic; „Ja świadoma udzielonej mi łaski i powołania...ślubuję czystość, ubóstwo i posłuszeń­stwo”.

     „Dziękuję Ojcze za ten piękny dzień”...

                                                                                                                           APeeL

  1. 16.05.2020(s) ZA ZJEDNANYCH W WIERZE
  2. 15.05.2020(pt) ZA WALCZĄCYCH O WŁADZĘ
  3. 14.05.2020(c) ZA BUDOWNICZYCH KOŚCIOŁA OTWARTEGO...
  4. 13.05.2020(ś) ZA UPOMINANYCH PRZEZ BOGA
  5. 12.05.2020(w) ZA PODDANYCH UCISKOWI Z POWODU WIARY
  6. 11.05.2020(p) ZA POTRZEBUJĄCYCH ODWRÓCENIA SIĘ OD MARNOŚCI...
  7. 10.05.2020(n) ZA TYCH, KTÓRZY ZAPOMNIELI O SWOJEJ DUSZY
  8. 09.05.2020(s) ZA TYCH, KTÓRZY NIE REAGUJĄ NA OSTRZEŻENIA
  9. 08.05.2020(pt) ZA LUDZI SZLACHETNYCH...
  10. 07.05.2020(c) ZA NASZE PRZYWARY

Strona 431 z 2487

  • 426
  • 427
  • 428
  • 429
  • 430
  • 431
  • 432
  • 433
  • 434
  • 435

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 205

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?