Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

11.12.1989(p) Zapach chleba i modlitwa za mnie...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 11 grudzień 1989
Odsłon: 777

    W śnie znalazłem się w podziemiach, gdzie przechowywane są sztaby złota (do wysokości pół metra). Wyraźnie je widziałem...pojawił się też Józef Cyrankiewicz. Zerwano na wyjazd, płynie smutna melodia, a myśli uciekają do Pana Jezusa. Powieka opada, a serce krzyczy; „Panie! Ty za mgłą niewidzialny, w myśli falami napływasz”.

    Teraz trafiłem na „młyn” w przychodni! „Panie Jezu pomóż”. Na ten czas weszła pacjentka z pachnącym chlebem (bardzo lubię ten cud, który nigdy się nie znudzi). Cały gabinet zalał jego zapach, a w tym czasie druga modliła się głośno za mnie; „Panie Jezu pomóż temu człowiekowi, żeby tak się nie męczył i niech mu się wiedzie w życiu!".

   Sam zobacz, bo myślisz, że Pan Bóg jest tylko od czynienia cudów. Cuda są dla niewierzących, a tacy jak ja widzą działanie Taty w naszej codzienności.

    Napisałem do Redakcji Programu Katolickiego, a sprawa dotyczyła dyskusji o pastorze Joel Osteen'ie (ur. 05 marca 1963 r.) „uśmiechnięty kaznodzieja” ma syna (1995 r.) oraz córkę (1999 r.).

    Podziękowałem za przysłane taśmy z uwagą, że jest tam dużo chwały własnej pastora, a jest to duże niebezpieczeństwo. Słowa o Panu Jezusie są bardzo piękne. Naprawdę chciałbym, aby ktoś taki zaczął działać w Polsce (np. w audycji programów katolickich).

   W USA spowiedź jest ułatwiona, dużo przystępuje do Komunii Św. ale nie jest to Ciało Pana Jezusa...tylko dzielenie się chlebem na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy! Dlaczego pastor ma żonę i dzieci? Pan Jezus swoim Apostołom kazał porzucić wszystko. Pastor to wytłumaczył, ale mnie to nie zadowala. Rodzina to przywiązanie i problemy dnia codziennego.

    Głośna i radosna modlitwa, wspólne śpiewanie, celebra...to niekiedy czyni wiele szkody. Dlaczego odrzucają Objawienia Maryjne (Fatima, Lourdes, Medjugorje). Przypuszczam, że nie wolno im czytać żadnych książek - poza Biblią. Proszę Was bardzo o przeczytanie "Dialogu" Św. Katarzyny. Tam jest odpowiedź na wiele pytań.

    „Jezu wejdź do mojego serca.

     Jezu bądź moim Panem.

     Jezu bądź moim Zbawicielem”...to płynie z taśmy.

    Kiedyś czytałem książkę „Pielgrzym”...chodził taki w Rosji i szukał odpowiedzi na pytanie - co oznacza nieustanna modlitwa Jezusowa? Odpowiedź znalazł u modlącego się niewidomego starca...ja ją zmodyfikowałem; "Jezu pociesz! Jezu pomóż! Jezu prowadź!"

                                                                                                                                   APeeL

10.12.1989(n) Ludzie nie chcą darów Boga...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 10 grudzień 1989
Odsłon: 1274

    W śnie ujrzałem rój os zbliżający się do mnie z wielkim szerszeniem. Zerwałem się przestraszony i zawołałem: „Panie Jezu proszę o pomoc, chcę milczeć i wszystko przyjmować tak jak Ty”. Pojawił się obraz ust zaklejonych plastrem!

    Na ten moment wyszperałem książeczkę „Anielska dusza” o Krysi, która żyła tylko 13 lat (1919-1932). Jej cale życie wypełniała miłość do Pana Jezusa i Boga. Ja muszę czytać i ćwiczyć się, a ona miała tą łaskę od urodzenia. Popłakałem się i ponownie zawołałem: „Panie Jezu pobłogosław, pomóż, pociesz i prowadź!”

    W milczeniu zaczynam dyżur i czytam słowa kardynała Stefana Wyszyńskiego o Matce Bożej, która przyjmie każdą naszą skargę, wysłucha jak najlepszy spowiednik i pocieszy każdego! Wiem jak trudno jest znaleźć dobrego spowiednika...

    Wielką radość sprawiło wysłuchanie Mszy Św. radiowej...nikt mi nie przeszkadzał. Rój os sprawdził się, bo syn naubliżał żonie i powiedział, że powinienem leczyć się u psychiatry (okazał się prorokiem).

   Tak jest, gdy pragniesz mówić o naszej wierze. Przecież Pana Jezusa ubrano w czerwony płaszcz, a s. Faustynka była określana jako „głupia Fausia”. Po powrocie z obiadu w pokoju lekarskim zacząłem modlić się o pocieszenie żony i światło dla syna! Odwiozłem mu zabrany za karę wzmacniacz, a żona został pocieszona reportażem, który opisywał walkę o wybudowanie kościoła w Zbroszy Dużej.

    Karetką trafiłem do odległej wioski, gdzie kobieta złamała rękę. Siedzę na jej ciepłej lepce patrząc w ogień pod fajerkami. Przypomniały się dziecinne lata, gdy tak w półmroku siedzieliśmy wieczorami...

  • Na tej lepce lubił spać wójt dziadowski!

  • Co oznaczała ta nazwa?...pytam

  • Najgorszego z dziadów, który przebywał tutaj nieraz przez tydzień i trudno było go wygonić...czasem zanieczyścił się.

    To była dobra instytucja. Co tydzień taki „dziad” przebywał w innym domu. Tam musiał być karmiony i miał dach nad głową. Czasami chodzili po wsiach fałszywi dziadowie (lakierki mieli zawinięte szmatami).

    W zapiskach kardynała pod datą 15 VIII 1955 r. są słowa o Mądrości Boga, które dotyczyły wieczności, a nam jest pilno i wszędzie spieszymy się.

    W piosence płynącej z audycji radiowej ("Głos Nadziei”) padły słowa; „Człowieku, człowieku dlaczego nie chcesz tego, co chcę ci dać?” Bóg Ojciec chce nam dać wszystko, ale większość nie chce niczego. Fakt faktem, że Pan Jezus jako król miał tylko koronę cierniową i krzyż.

    Nagły zgon ateisty, ale pochówek jest katolicki, a kapłan obdarowany mówi płomiennie nad jego grobem! Czy on życzyłby sobie tego?

   Teraz mam radość podczas czytania książki Tomasza Mertona: „Szukanie Boga”. Jestem sługą Jezusa, muszę głosić Jego Miłość i muszę czynić Jego Pokój. Pójdę wszędzie, gdzie mnie pośle. Jestem świeckim apostołem...pragnę być świeckim mnichem („ten, który szuka Boga”).

    W odróżnieniu od poganina, który wielkim wysiłkiem (przez ćwiczenia) wznosi się ku jakiemuś „Absolutowi” i adept jogi znajduje w końcu samego siebie (oczyszczone „ja")…

                                                                                                                                    APeeL

 

 

 

 

 

09.12.1989(s) Każdy musi przejść odpowiednią ilość głupot...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 09 grudzień 1989
Odsłon: 936

    W śnie byłem w złym towarzystwie, gdzie rozmawiałem o demonach. Przecież w tą pułapkę wpada wielu twórców...stąd biorą się sceny przemocy i zła, a mało jest miejsca na dobro.

    Nie wolno tego czynić...trzeba rozmawiać o Panu Jezusie. Tu i teraz trzeba naśladować Zbawiciela w myślach, słowach i uczynkach.

   Dzisiaj córka wyjeżdża do Czechosłowacji (w „świat")...jej ciało jest bliskie wybuchu. Na drogę otworzyłem jej na chybił-trafił „Dialog", gdzie były słowa o naszym Aniele Stróżu...obrońcy przydzielonemu nam przez Boga Ojca, który daje nam dobre natchnienia.

    W tym momencie zrozumiałem skąd napływa do mnie dobra energia, ufność, siła do pracy i tęsknota za Bogiem. Każdy może sprawdzić to na sobie, trzeba prosić i odmawiać tę prostą modlitwę „Aniele Boży, Stróżu mój”.

    Myśli pobiegły do lekarzy. My znamy swoją niewiedzę, a nawet głupotę, ale gubi nas pycha wynikająca z ziemskiej chwały: „panie doktorze, ależ panie doktorze...proszę bardzo panie doktorze”. Taki doktór to wielka chwała...dlatego lekarze nie lubią być w swoim towarzystwie.

    W TVP pan redaktor z uporem wmawia ludziom, że najważniejsze są nasze ciałka i kontakt z  n a t u r ą. Trzeba odpowiednio ustawić łóżko (promieniowanie), biegać tylko o 12.00, polewać nogi wodą, gimnastykować się i stosować dietę. Ja odczytują, że on nie wie, że ma duszę, a Bóg dla niego to natura!

  • Jeszcze mówił, że trzeba się pogodzić z sąsiadem!...relacjonuje zachwycony pacjent.

  • Cóż nowego...ma pan to w „Ojcze nasz”!

   Handlarzowi obwoźnemu mówię, że goni za wiatrem i lepsza jest lepka i kartofle z barszczem! Nie chodzi o bezczynność, ale o wyciszenie serca...

   Mróz i ślizgawica, a syn „uciekł" z domu do W-wy. Nawet w wolny dzień masz zmartwienia. Chyba każdy musi przejść odpowiednią ilość głupoty…

    Żona modli się, cisza, mam łzy w oczach, bo syn nie wraca: „Panie pomóż jemu”. Wrócił o 22.00, a w moim ręku znalazła się książka Artura Sandauera: „Bóg, Szatan, Mesjasz i..?" To mądry człowiek, ale całkowicie pozbawiony Światła Bożego!

         "Ojcze Nasz", „Zdrowaś Mario”…                                                                             APeeL 

 

 

 

08.12.1989(pt) Służba dobrowolna...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 08 grudzień 1989
Odsłon: 944

    Na dyżurze w pogotowiu zapłacili za godzinkę snu po którym odczułem wielką radość w sercu. Mam taki dar jak Napoleon, który zasypiał na koniu...

   Podczas wyjazdu kierowca złorzeczy, że noc...czas na sen, a tu choroby, przecież na to jest dzień! Mówię do niego, że dobrowolnie przyjął dar niesienia pomocy chorym...o każdej porze, nikt nie stoi za nim z pistoletem przy skroni, a w tej chwili jest w opałach diabła i bliski wypadku...

   Faktycznie złorzecząc trzymał jedną rękę na kierownicy i jechał po kawalersku przy bardzo śliskiej nawierzchni. Dziewczynka, która ma rok i miesiąc  strasznie krzyczała podczas badania. Teraz siedzi i patrzy na mnie z wyraźną miłością, a jest ciężko chora z zapalenie płuc i musimy jechać do szpitala.

   Z następnym pacjentem po „przeszczepie nerek ze zwłok” rozmawiamy o wolności ciała i duszy. Przyznaje mi rację, bo otarł się o granicę śmierci i życia...

   Do gabinetu już w przychodni wchodzi „głupia" i mówi "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”, a przed wyjściem: „zostań z Bogiem”! „Głupi” chodzi i chwali Boga, a mądry wstydzi się swojego Zbawiciela...

   Dzisiaj latają samoloty, a ja pomyślałem o uczuciu starszych ludzi, którzy przeżyli wojnę. Nawet mówię o tym do 70-letniej pacjentki, która przekazuje swoje przeżycia:

    <<Przypomina się kuzynka, która schowała się za grubym drzewem. Samolot krążył wokół drzewa i strzelał do niej. Nie udało się zabić! Odchodzący faszyści zrzucali wokół naszego domu bomby zapalające, wszystkie domy płonęły, a my byliśmy w środku tego piekła.

   Z malutkim dzieckiem na ręku, starszą córką, mężem, krową i świnią staliśmy przy figurce Matki Boskiej. Przelatuje samolot, strzela, kulki wpadają w piach, wokół nas, a my to widzimy. Później przyszli Rosjanie. Idę z latarką, a taki krzyczy i strzelił do mnie z armaty - wybił dziurę w stodole. >>

-  Tak, tak...to ja u pani byłem w czasie pożaru (przed kilku laty)...w śnie o typie eksterioryzacji!

-  Sąsiad nas podpalił ze złości, bo nie dałam mu na pół litra!

   Końcowe minuty pracy, a tu zgon babci. Bardzo płaczą dorosłe wnuczki, bo ona je wychowywała...

- Coś czuła dzień wcześniej, nic nie mówiła, ale jednego z nich  i nie puściła do szkoły...musiał przy niej siedzieć!

    Pierwszy raz nic nie czuję podczas wypisywania karty zgonu, bo wiem, że ona jest...nawet mam chęć do żartów!

                                                                                                                                    APeeL

 

 

 

 

07.12.1989(c) Za ofiary śmierci cywilnej…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 07 grudzień 1989
Odsłon: 896

   Napłynęła refleksja dotycząca naszej duszy uwięzionej w ciele. Dzisiaj, gdy to przepisuję (08.12.2018) Adam w Raju - po zjedzeniu zakazanego owocu - stwierdził, że jest nagi (Rdz 3, 9-15).

   Ktoś powie, że są to bajki, ale tacy jak ja wiedzą, że mamy duszę! Wiedzą też, że po odrzuceniu ciała (śmierci) wracamy z „obozu Ziemia” do Ojczyzny Prawdziwej. Patrz: rycina w moim niezdarnym instruktażu („Nasze powstanie”)...

   Dusza jest uwięziona w ciele, ale ono podlega też różnym ograniczeniom (choroba, wypadek, uwięzienie, itd.). Im większe ograniczenia ciała fizycznego tym większe jest jej pragnienie powrotu do Boga. 

  • Proszę o skierowanie na poziom cholesterolu - prosi polski „Amerykanin”.

  • Co panu to da?...przestrzegam przed kierowaniem całej uwagi na ciało.

  • Dobijają mnie sprawy (żona, konta, opłaty)...

  • Pan sam je stwarza...

   Teraz podczas dalekiego wyjazdu karetką patrzę na niebo z chmurami i odmawiam powtarzając „Ojcze nasz". Ile radości daje ta modlitwa. W tym czasie pomyślałem:

   „Czy to wszystko jest stworzone: atomy, wiatr kołyszący gałązkami i chmury? Czy to dzieło Boga?” Po chwilce wiedziałem, że nie są to moje myśli, bo budziły niepokój, zwątpienie i bezsens naszego istnienia...

    Po powrocie do bazy w ręku znalazły się „Zapiski więzienne” kardynała Stefana Wyszyńskiego, gdzie wspomina o swojej śmierci cywilnej. Człowiek jest stworzony do wolności, ale zrozumie to dopiero w momencie jej utraty.

   Wówczas nie wiedziałem, że to samo spotka mnie na przełomie 2007/2008 ze strony Izby Lekarskiej (moja wiara to choroba). Jak udowodnisz, że masz łaskę wiary nasłanym psychiatrom ateistom? Może ktoś wreszcie się przebudzi, bo nie umarłem i nie popełniłem samobójstwa!

                                                                                                                     APeeL

 

 

  1. 06.12.1989(ś) Mikołajki...
  2. 05.12.1989(w) Przeplatanka dobra i zła...
  3. 04.12.1989(p) Z każdego miejsca na ziemi można głosić chwałę Zbawiciela...
  4. 03.12.1989(n) Burzliwe początki powrotu do wiary...
  5. 02.12.1989(s) W cierpieniu uciekaj do Boga Ojca...
  6. 01.12.1989(pt) Torba pełna świątków...
  7. 29.11.1989(ś) Męka ludzka ma wiele możliwości...
  8. 28.11.1989(w) Demon bardzo dobrze radzi...
  9. 27.11.1989(p) Daj siłę Panie...
  10. 26.11.1989(n) Śmierć w narodzinach...

Strona 2393 z 2497

  • 2388
  • 2389
  • 2390
  • 2391
  • 2392
  • 2393
  • 2394
  • 2395
  • 2396
  • 2397

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 979

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?