Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

30.07.1989(n) Byłem ociemniałym...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 30 lipiec 1989
Odsłon: 1048

   W czasie snu byłem u jakiegoś faceta, któremu tłumaczyłem, że nie powinien skarżyć do sądu własnego syna,.

  • może pan zrobić to tylko z wielkiej miłości

  • tak, tak ja go bardzo kocham

  • pan robi to z miłości własnej („ja mu pokażę”), a tu chodzi o miłość prawdziwą, której celem jest wywołanie pokory w pańskim synu.

    Dziwne, że w czasie snu nauczałem? Jeszcze dziwniejsze było to, że po otwarciu "Dialogu" przeczytałem słowa: „Człowiek oślepiony miłością własną nie odróżnia prawdziwego dobra od grzechu zabarwionego dobrem” (dobro od „dobra”).

   Dzisiaj, gdy to przepisuję (28.07.2018) wiem to wszystko i dziwi mnie, że wchodzący na drogę świętości mówią tak samo. Większość ludzi żyje „normalnie”...nawet nie wiedzą o istnieniu nieustannej walki duchowej. Ten, kto ujrzy swoje złe czyny ten prosi o nieskończoną karę...w skończonym życiu, bo wszystko wynagrodzą dobra nieskończone!

   Nagle napłynęło pragnienie bycia w moim kościele (nie byłem w nim od szeregu lat) z przystąpieniem do Eucharystii, ale wstydziłem się. Podczas kazania w serce wpadły słowa o czystej duszy zjednoczonej z Panem Jezusem, która promieniuje wielką mocą i radością (coś w tym rodzaju).

   Zamknąłem oczy i zacząłem „wołać” do Pana Jezusa, że wybaczam wszystko ludziom z którymi zetknąłem się w moim życiu. To powtarzałem szereg razy. Łzy napłynęły do oczu, a lud właśnie śpiewał do Matki Bożej: „ociemniałym podaj rękę.”...

   Ja byłem takim ociemniałym dotychczas. Ilu jest takich wokół...spójrz na swoją rodzinę i otoczenie. W drodze z kościoła wzrok zatrzymała wyblakła pocztówka w opuszczonej chatce...z Panem Jezusem Miłosiernym.

    Przed snem ujrzałem własną grzeszność i swoją odpowiedzialność. Już wówczas wyraźnie widziałem, że - duchy jasne i czyste - wprowadziły mnie na ścieżkę prowadzącą do zbawienia... 

                                                                                                                            APeeL

 

29.07.1989(s) Panie Jezu pomóż...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 29 lipiec 1989
Odsłon: 881

  Przed powrotem z wczasów w śnie do przodu miałem jakąś awarię samochodu. Tak się stanie, bo stwierdziłem, że pedał sprzęgła jest miękki. Przy pracującym silniku wchodzi bieg 2, a 4 z trzaskiem! "Panie Jezu pomóż!", a do domu 150 kilometrów.

    Później okaże się, że miałem odkręconą linkę sprzęgła. Po drodze żona zauważyła zakład naprawy samochodów, ale ja uwierzyłem w pomoc Pana Jezusa! W górach jedziesz na 4 biegu, ale ja wciąż powtarzałem;"Panie Jezu pomóż". Górę, którą pokonuje się dwójką...z rozpędu pokonałem czwórką!

    Nie zatrzymałem się przez 150 kilometrów i tylko 2 razy zmieniałem bieg...

   Podczas przejścia na działkę rozmawialiśmy o cierpieniu spowodowanym niemożnością uczestniczenia w Eucharystii! Często płakaliśmy z tego powodu. Na działce okazało się, że szklanki oberwali złodzieje...czyli szpaki. Teraz oglądam koncert bluesa, a wielki smutek opanował moje serce...

    "Panie Jezu jak długo będę jeszcze bez Ciebie...jak długo?" W marzeniu widzę rozmowę ze śpiewającym, zdziwionym moim zapytaniem; "Czy śpiewa pan z myślą o Panu Jezusie?" Pytanie wywołałoby zdziwienie u każdego muzyka.

   Napłynęła chęć napicia się wódki. Niechcący spojrzałem na wizerunek Ojca Pio , który wprost mówi; "Pisz o Jezusie!" Przed snem pomodliłem się do Jezusa i przyrzekłem abstynencję w intencji brata ciotecznego i innych.

- Zwolnij mnie Panie w dniu rocznicy ślubu!

- Zgoda.

     Dzisiaj, gdy to przepisuję (26.08.2019) za oknem, na wielkich topolach śpiewa mi chór ptaków!

                                                                                                                                          APeeL

28.07.1989(pt) Miłość ducha ubóstwa...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 28 lipiec 1989
Odsłon: 922

  Wczoraj spotkałem się z turystą...w mojej wyobraźni był to "ubogi pielgrzym szukający Boga". Teraz zadziwiony czytam w otworzonym "Dialogu", że "Człowiek ubogi pragnie być bogatym. Człowiek może być bogaty, ale w swoich pragnieniach chce być ubogim (ubogi w pragnieniach). Jest to miłość ducha ubóstwa. To są prawdziwi ubodzy...

    Doskonała miłość Boża wymaga całkowitego (w pragnieniach i faktycznie) pozbycia się dóbr doczesnych. Dla wielu ludzi bogactwo jest zgubne (oślepienie rozkoszami, zaszczyty świata, pozory dobra wynikające z egoizmu).

   Wizyta u mojej matki chrzestnej (około 70 lat, sprawna psycho-fizycznie, wierząca, ale tak jak większość...Pan Jezus to postać historyczna). Opowiada o śmierci swojego syna, mojego rówieśnika, który zginął w nałogu alkoholowym...wiedział, że nie wyjdzie z tego.

   Nie mogła już mu pomóc i poprosiła Matkę Bożą, aby go zabrała. Dzień przed wyjazdem do szpitala dzieci wnoszą figurkę Matki Boskiej; "czy pani przyjmie Matkę Boską?" Syn zmarł po 10 dniach. Mówię o Bogu, Jezusie, Duchu Świętym i o świecie tym i tamtym. Wspominam o modlitwie Jezusowej, ale ona ma swoją; "Serce Jezusa przyjdź Królestwo Twoje"....

                                                                                                                             APeeL

 

27.07.1989(c) Cudowny Medalik...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 27 lipiec 1989
Odsłon: 1131

    Wielu ludzi męczy się wypoczynkiem...widzę to po moich dzieciach. Główne pytanie: co robić, gdzie iść i jak spędzić czas? Nie wolno marnować tego drugiego - oprócz wolnej woli - daru Boga Ojca. Nie wypoczniesz naprawdę - na tym zesłaniu - bez Pana Jezusa. Ktoś powie: co za fanatyk...nawet na wczasach wciska wiarę.

    Od pierwszych chwil - pobytu w Zakopanem - miałem niejasne pragnienie trafienia do Olczy. Dzisiaj to spełniło się - może przez prośbę do Matki Bożej? Teraz już wiem, że z Jej łaski jesteśmy w Sanktuarium Matki Boskiej Cudownego Medalika. Nie wiem ile traci człowiek, który tutaj nie trafił, bo z żoną mieliśmy łzy w oczach!

   27 XI 1830 roku Katarzyna Laboure miała widzenie Matki Boskiej z kulą ziemską i z promieniami wypływającymi z otwartych dłoni (łaski). W tym czasie ukazał się napis "O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy". Odwrócił się obraz i ukazał się krzyż na literze M i dwa serca. Ten obraz znany jest z Cudownego Medalika, który wykonano na prośbę Matki Bożej.

   Popłakałem się podczas modlitwy za córkę, w tym czasie ludzkie wpisywali swoje prośby do wyłożonej księgi: „Matko Boska odmień serce córki. Poprowadź ją drogą prostą i jasną. Proszę Cię! Proszę Cię! Proszę! To wpisaliśmy razem z żoną do Księgi."

   Podczas poobiedniego spaceru wstąpiliśmy do drewnianego kościółka. Spisałem wywieszone tam „zalecenia" liczące kilkaset lat (znalezione na jakimś strychu); unikaj pośpiechu, spokoju szukaj w ciszy...omijaj głośnych i napastliwych, bo oni są udręką ducha...żyj na tym świecie jak we własnym domu, itd.

   To niby proste, ale bez zjednania z Bogiem niczego nie możemy zmienić w naszym życiu, bo postanowisz coś i w najmniejszej próbie upadniesz!

   Wieczorem, gdy szliśmy całą rodziną na Mszę świętą ja nuciłem pieśń „Jezusa ukrytego mam w Sakramencie czcić”...od której zacznie się nabożeństwo.

    Ks. prof. będzie tam odmawiał litanię; „za grzechy magnatów naszych, za grzechy szlachty naszej, za błędy rządzących”...lud wołał do Boga: „Wybacz im Panie.”

   Tuż przed Eucharystią napadały mnie sprośne myśli (kuszenia) i w końcu zarzut, że „nie jestem czysty.” W tych chwilach zamykałem oczy i mocno krzyczałem w duszy „Ojcze nasz” oraz "Jezu! Jezu! Jezu!" Imię Pana Jezusa ma wielką moc.

    Później modliłem się za zmarłego przedwcześnie siostrzeńca Waldka...wprost ściągałem go: „tutaj cię puszczą!". Napłynęło zapytanie czy mu przebaczam (kręcił z moją pierwszą miłością, a to sprawiało mi ból, bo oszukiwał mnie)? „Przebaczam, przebaczam, przebaczam!"

   Przede mną stał młody człowiek z wytartym plecakiem. Jakże mi się podobał. Napłynęła myśl o pielgrzymowaniu na starość. W nagrodę złapała nas godzinna ulewa...musieliśmy siedzieć w tym kościółku. Cicho, ciepło i dobra energia...

    Kuszenie wróciło, bo w pokoju przebierała się żona, a ja właśnie modliłem się do Matki Bożej Cudownego Medalika i Jej przekazałem to cierpienie. Powtórzyłem to jeszcze raz przed snem.

    Dzisiaj, gdy to przepisuję (27.07.2018) znalazłem medalik z Panem Jezusem Miłosiernym i św. s. Faustyną…

                                                                                                                                         APeeL

 

 

26.07.1989(ś) Droga przez most...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 26 lipiec 1989
Odsłon: 1121

   Wczasy w Zakopanem...właśnie w TVP płynie audycja o Arturze Sandauerze, który stwierdził, że „to co napisałem będą uczyć w szkołach - za 20 lat po mojej śmierci". Niedawno był jego pogrzeb...

    W „Dialogu" św. Katarzyny ze Sieny trafiłem na rozdział o Męce Pana Jezusa, która otworzyła nam Królestwo Boże. Wszystko jest pokazane, a prosta droga prowadzi przez most (cnoty).  Dzisiaj, gdy to przepisuję (27.07.2018) napłynęła osoba Patryka Jakiego, który w W-wie będzie budował mosty przez Wisłę.

   Przebycie drogi przez most ułatwia łaska Boża z naszym posłuszeństwem („bądź wola Twoja”) oraz karmienie duszy Eucharystią. Nie można dojść do Boga Ojca bez Jego Syna, Pana Jezusa, który mówi, że jest Drogą, Prawdą i Życiem...

   Jeżeli będziesz postępował wg woli własnej, to zgubią cię własne zachcianki; pycha, chciwość, miłość i chwała własna, wysokie mniemanie o sobie, życie pozorami, pragnienie sławy i próżnej chwały...staniesz się „martwym” duchowo.

   Pan Jezus czeka na każdego z nas i nawet w ostatniej godzinie życia można zrozumieć to, że obrażaliśmy Boga i zawołać o przebaczenie. Dla Pana Jezusa boleśniejsza była rozpacz Judasza (samobójstwo) niż jego zdrada. Zapamiętaj, że: nie ciało czyni duszę szczęśliwą, ale dusza uszczęśliwia ciało!

   Idziemy do Doliny Białego. Zbliża się godzina 11.00, a ja sercem jestem na Mszy św. w Murzasichle. Nie mogłem znaleźć sobie miejsca: "do Ciebie chcę, Panie Jezu, do Ciebie, a nie mogę być tu i Tam.”

    Jakże trudno jest przejść przez mały strumień po kamieniach i jak łatwo przez mostek. Jakby na znak trafiamy na kilka zniszczonych mostków, a to symbole różnych wierzeń.

    Wczoraj myślałem o tym jak można codziennie chodzić na Mszę św.? Wyjaśnienie dała tęskna miłość rozpierająca serce, którą może ukoić tylko Eucharystia. To tak jak z chlebem naszym powszednim.

   Ten „głód Boga” trwał 30 minut, a po powrocie do „normy” zapytałem sam siebie: czy lepiej czuć się „normalnie” czy cierpieć z powodu poczucia rozłąki z Bogiem Ojcem? Wieczorem miałem wolny czas i wstąpiłem do kościółka, gdzie wzrok zatrzymał wizerunek MB Częstochowskiej, a z serca wyrwała się prośba do Matki Pana Jezusa, aby mnie prowadziła…

                                                                                                                                      APeeL

  1. 25.07.1989(w) Złoty krzyż...
  2. 24.07.1989(p) Wróciliśmy do Pana...
  3. 23.07.1989(n) To było tak niedawno!
  4. 22.07.1989(s) Lęk o powrót syna...
  5. 21.07.1989 (pt) Cierpliwość w znoszeniu cierpień...
  6. 20.07.1989(c) Acapulco...
  7. 19.07.1989(ś) Uświęcenie cierpienia...
  8. 18.07.1989(w) Cierpienie trzeba przyjąć...
  9. 17.07.1989(p) Mam spełniać powierzoną służbę...
  10. 16.07.1989(n) Trzeba brać przykład z Jana Chrzciciela...

Strona 2395 z 2473

  • 2390
  • 2391
  • 2392
  • 2393
  • 2394
  • 2395
  • 2396
  • 2397
  • 2398
  • 2399

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 559

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?