Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

10.06.1995(s) ZA NIEWIEDZĄCYCH, ŻE NASZYM CELEM JEST BÓG

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 10 czerwiec 1995
Odsłon: 1327

   W „wolne soboty wal do roboty”, a ja dodatkowo mam szczęście do pracy, bo właśnie dzisiaj nie ma pediatry! Podczas badania krzyczącego dzieciątka myśli uciekły do Boga Ojca i do Jego znaków, bo muszę mu pomóc przez zadanie bólu (zastrzyk).

    Drugiego do mnie matka ciągnie za rękę, a on nie wie, że też potrzebuje pomocy! Sam byłem takim nieświadomym dzieckiem i wiele lat trwało przyciąganie mnie przez Boga.

    To dzień przeznaczony dla nagłych przypadków, ale przybyły przestraszone babcie. Jedna z nich wciąż woła o zdrowie, a ma dolegliwości typowe dla wieku („przebiegu”), a przecież nikt nie taktuje siwych włosów jako choroby.

   Teraz zatrucie pokarmowe typu „brudnych rąk”...mamy bakterie E. coli dobre i złe tak jak osy i pszczoły, ale są też szerszenie i trutnie. Czy tak nie jest z Prawdą? Wielu udaje, że mówi prawdę, a w tym czasie sieje zatrute ziarno!

   W oczekiwaniu na obiad poszedłem do fryzjera, gdzie ględziłem o automatach sprzężonych, bo czterech fryzjerów nie mogło uporać się z napływającymi klientami. Nagle wzrok zatrzymała płaskorzeźba Pana Jezusa w koronie cierniowej (na ścianie).

     Tak zostałem przywołany do powagi. Straszliwy ból zalał serce i zacząłem odmawiać moją modlitwę w intencji tego dnia. Cały czas w lustrze "patrzył" na mnie Pan Jezus. Większość ludzkości nie wie, że jest prawdziwym szczęściem jest Pan Jezus i Ojciec Najświętszy. Pielęgnacja ciała (w tym fryzjer) to odpowiednik starania się o duszę (Msza św. z Eucharystią).

   Teraz działka, praca, poty...uwagę zwracały szkodniki (chwasty, owady, choroby roślin), a to odpowiednik działania demona na naszą duszę, przeszkadzanie w oddaniu wolnej woli Bogu Ojcu i doprowadzenie do zguby większości. Szczególnie trudno jest odróżnić "dobro" od prawdziwego dobra czyli czynienia wszystkiego z woli Boga Ojca!

   Pan Jezus mówił do mnie przez V. Ryden o Eucharystii dającej życie wieczne, a ja  nie wiedziałem, że to będzie moja łaska: mistyka eucharystyczna. Zawołałem tylko: Panie Jezu! zmartwychwstawaj w moim sercu”...jakże piękny jest każdy dzień mojego życia!

    Zaczęła się Msza św. a łzy płynęły po twarzy, bo kapłan mówił o miłości Boga Ojca i łasce Pana Jezusa, która mnie spotkała. Przez serce przepłynęła jasność dotycząca Mszy św. która jest wyrazem wielkiego miłosierdzia Boga dla nas. Ciężko wzdychałem po Eucharystii, a dusza wołała: „Jezu! Ojcze! Jezu!”

   W litanii do NSPJ prosiłem za tych braci. Wyjaśniło się kupienie pisma „Nie”. Tacy bracia sprawiają straszliwy ból Bogu, wkładają na Pana Jezusa krzyż i w takim momencie godzisz się oddać swoje nędzne życie za  nich, aby nie zginęli. To wielka łaska Boga...dlatego „patrzył” Pan Jezus w koronie cierniowej u fryzjera i nad wejściem do kościoła!

    Wieczorem zza okien płynęła muzyka z wesela, która przebudziła mnie w nocy przy słowach śpiewanej piosenki: „dał klucze do Nieba”, a ja właśnie otworzyłem drzwi córce (przyjechała) i synowi (wrócił z zabawy)... tak właśnie zostało otworzone Niebo po odkupieniu nas przez Zbawiciela!

   Napłynął też obraz pierwszego cudu Pana Jezusa...w Kanie Galilejskiej. Matka Boża musiała znać możliwości Syna, gdy prosiła o pomoc dla biednych weselników. Wprost dziwię się, że to wydarzenie jest tak bliskie. 

    Padłem na kolana i wołałem do Boga Ojca z oddaniem do Jego dyspozycji mojej osoby, a wzrok zatrzymał tytuł książki: „Walka o dusze”...

     „Dziękuję Tato za ten dzień, dziękuje i przepraszam”.                                                    APEL   

09.06.1995(pt) ZA STAWIAJĄCYCH BOGA NA PIERWSZYM MIEJCU

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 09 czerwiec 1995
Odsłon: 1172

    Wstałem z poczuciem nędzy w sercu, bo siedziałem w nocy...po kieliszku. Na podłodze zauważyłem zabłąkaną mrówkę wniesioną z kwiatami, a w wannie miotał się rybik. Napłynął obraz pieska, który zgubił swojego pana. 

   Na ten moment trafiam na słowa o Bogu, który kocha także „ludzi niedoskonałych, nie odznaczających się niczym specjalnym”.

   W kościele znalazłem się pod stacją drogi krzyżowej „Nakładanie krzyża”...to zrozumiałe, bo ja dzisiaj uczyniłem to Panu Jezusowi! Poprosiłem o. Kolbe, aby przeprosił Boga ode mnie. Łzy zalały oczy, bo poczułem opuszczenie Zbawiciela (właśnie żona ma wyjechać).

    Napłynęły obrazy wojny w Jugosławii oraz sytuacja zwykłych ludzi w Czeczenii, a także płacz matek w różnych krajach, które nie mają na chleb dla dzieci! W ich intencji Eucharystia, a podczas przejazdu do przychodni łzy płynęły po twarzy...”Tato! Abba! Tato!"

  Przesuwają się chorzy, słabi, opuszczona przez męża oraz starowinka z niemiarowością serca i krwawieniem z przewodu pokarmowego. Nie miałem chwilki wytchnienia, nawet zapomniałem o kawie. Wracałem umęczony, a zły kusił zimnym piwem.

    Dobrze, że przeczytałem modlitwy zawierzenia, a teraz „patrzy” figurka Pana Jezusa z porcelany, a w moim zrozumieniu to prośba o czystość. 

    W pogotowiu od razu trafiłem na daleki wyjazd w czasie którego odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego i zacząłem moją modlitwę w intencji tego dnia. Nawet trafiłem do małżeństwa emerytów mieszkających w środku pól. Ponownie poczułem w sercu takich ludzi, którzy czują się gorsi, opuszczeni, nic nie znaczący...w sensie „jestem nikim”.

   Pan jest dobry, bo zostałem obdarowany pokojem, nic nie działo się przez 2 godziny...nawet mogłem się przespać. Nagle zrozumiałem, że takim opuszczonym, nic nie znaczącym dla większości ludzi jest Pan Jezus.

    Właśnie czytam Jego prośbę: „Potrzebuję dusz ofiar, aby stały się ofiarami Miłości, ofiarami Mojej Męki, ofiarami umierającymi dla samych siebie, ofiarami pragnącymi dzielić Mój Krzyż”.*

   Dzisiaj jest to kierowane do mnie, abym poświęcał się, pościł i wynagradzał, boPan Jezus nadal idzie na Kalwarię i w każdej godzinie jest krzyżowany. „Pozwól twoim łzom połączyć się z Moimi, by stały się jednym”...Bóg Ojciec wówczas łagodnieje.

   Przepłynął dzisiejszy dzień z moim porannym wołaniem „Abba”, a teraz z radia watykańskiego płynie wiersz Zbigniewa Herberta „Mój Ojciec” (20.15). Bóg wprost prosi, aby tak wzywać Go od czasu do czasu, bo to sprawia Mu wielką radość.

   Pocałowałem Pana Jezusa z Całunu i krążyłem przy pogotowiu...powtarzając 10 x w „św. Agonii” zawołanie umierającego Pana Jezusa: „Boże, mój Boże czemuś Mnie opuścił”. Jak to przekazać, bo przecież wielu nie zna i nie ma miłości nawet  do ojca ziemskiego. 

  Dalej trwa dyżur lekarski w pogotowiu...o 3.30 zerwano nas na daleki wyjazd. Dzieciątko zbadane...koklusz, ale źle leczone, bo lekarze sugerują się szczepieniami i nie rozpoznają tej choroby. Z tego powodu musieliśmy jechać do szpitala.

    Po 30 godzinach postu, spracowania i modlitw w karetce wypiłem jogurt i kefir. Teraz budzą mnie ptaszki, a Pan Jezus pyta dlaczego mimo tylu cudów nie rozpoznajemy czasu łaski?

    Ja to wszystko widzę i bardzo cierpię, bo Pan Jezus dawał znaki widzialne, a teraz jest wylewane działanie Ducha Świętego! Ja mam tą łaskę, bo znalazłem się w „resztce Pana”.

   Pocałowałem Twarz Pana Jezusa z Całunu (4.30)...z całkowicie odmienionym sercem! Zerwałem się po krótkim śnie i wprost czuję, że Pan Jezus mi błogosławi!

    Przeżegnałem się, a z włączonego magnetofonu płyną słowa piosenek o nadziei i szczęściu pełnym blasku...stojącym w drzwiach. Bóg jeszcze obiecał, że przyozdobi moją duszę..."Ja i ty, ty i Ja zjednoczeni w Miłości". Dzisiaj, gdy to przepisuję (15 maja 2015) potwierdzam, że wszystko się spełniło!

   Padłem na kolana i podziękowałem za ten dzień „Boże mój! Boże!” Podszedłem do dyspozytorki z zaleceniem otworzenia „Prawdziwego Życia w Bogu”...co powie do niej Pan Jezus?

    Trafiła na słowa: „Postaw Mnie na pierwszym miejscu”...                                                APEL

* „Praw. Życie w Bogu” V. Ryden t III str. 206

09.05.1995(pt) ZA ZWYKŁYCH LUDZI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 09 maj 1995
Odsłon: 1266

    Zerwałem się z sercem pełnym poczucia ludzkiej nędzy, bo siedziałem w nocy po wcześniej wypitym alkoholu. Teraz w wannie wita mnie miotający się rybik i chodząca po ścianie łazienki mrówka, która spadła z kwiatów.

    Większość ludzi jest tak zagubiona, słaba, bo nic nie wiedzą o Bogu i Jego Mocy nad nami. Napłynął obraz ładnego pieska, który zgubił swojego pana. Wielu jest takich...nic nie znaczących.

    Na ten moment „Słowo” otworzyło się na zdaniu, że Bóg kocha także ludzi „niedoskonałych i nie  odznaczających się niczym szczególnym”.   

    Nie chcę już być człowiekiem normalnym, ale duchowym...zawsze z Panem. Wiem jednak, że to łaska, a zostawienie mnie i czas, gdy jestem „sobą” („chcę być sobą” wg słów piosenki) to sieroctwo w którym dusza jest wystawiona na pastwę ciała.

    Tacy ludzie o nic nie proszą i nie wiedzą, że w Ghanie każdy po przebudzeniu się dziękuje i ma podstawowe pragnienie, którym jest woda i zdrowie.

    Bój Boga o mnie trwa i sprawi ocalenie, bo szatan wiele razy będzie chciał mnie zabić...przez hulanki, swawole i hazard.  Sam się zdziwię jak to wszystko wytrzyma moje serce z wadą po chorobie reumatycznej (w 14 r. ż.).

   W kościele znalazłem się pod stacją drogi krzyżowej: „Nakładanie krzyża”...tak, bo dzisiaj czynię to Panu Jezusowi! Poprosiłem o. Kolbe o przeproszenie ode mnie Boga Ojca. Płyną czytania o Tobiaszu i Sanie...moje serce znalazło się blisko żony, a łzy zalały oczy, bo Pan dał mi odczuć co oznacza stan, że nic nie znaczysz. Wówczas wszyscy cię opuszczają...właśnie żona ma wyjechać.

    Przepływają ofiary wojny w b. Jugosławii i Czeczenii pozbawione wszystkiego, a dzisiaj, gdy to opracowuję (11.03.2015) na wschodzie Ukrainy płaczą niewiasty, które przybyły do zniszczonej cerkwi, bo straciły dach nad głową.

  Ogarnij świat płaczących matek, które muszą patrzeć na swoje głodne dzieci, inwalidów, osamotnionych i zapomnianych, a także szarych ludzi. W ich intencji przekazałem dzisiejszą Eucharystia...        APeeL

06.03.1995(p) ZA DWULICOWYCH...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 06 marzec 1995
Odsłon: 0

     Po smacznym śnie - za który płacili na dyżurze w pogotowiu - serce i duszę zalał pokój i miłość oraz pragnienie dania świadectwa o strukturze zbrodniczego systemu. Nie dokonano lustracji i rozwiązania przestępczych struktur państwa tylko je przemalowano! To bardzo sprytne, bo wielu będzie trwało w tych układach...dalej będą pragnęli szkodzić z powodu zniewolenia!

     Napłynęła postać gwiazdy tego systemu, Jerzego Urbana („czerwonej eminencji”), który szydzi z naszej ojczyzny.  Dodatkowo ma tygodnik „NIE” w którym pisze, co chce. Decyzję o rozpoczęciu stanu wojennego ogłosił gen. Wojciech Jaruzelski w wystąpieniu telewizyjnym (13 grudnia 1981 roku). Władzę w kraju przejęła Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego (13 grudnia 1981 roku  - .22 lipca 1983 ). 

      Profesor Ryszard Bender, historyk i senator nazwał Jerzego Urbana Goebellsem stanu wojennego, który w latach 1981–1989 pełnił funkcję rzecznika prasowego rządu PRL. Zasłynął z prowadzenia agresywnej propagandy oraz cotygodniowych, cynicznych konferencji prasowych, w których szydził z opozycji, „Solidarności” oraz obarczał społeczeństwo winą za kryzys gospodarczy.

     Jerzy Urbach włóczył profesora po sądach (metoda sowiecka)...z prawomocnym orzeczeniem, że ma go przeprosić! Dlaczego nikt mu się nie sprzeciwił...jeszcze przed śmiercią przebierał się za biskupa! Tak zdradzają swoje pochodzenie ważniacy...

       Wróćmy do poranka z pragnieniem bycia na Mszy świętej o 7:00! W Domu Pana popłynęły czytania...

1. Pan powiedział do Mojżesza (19,1-2.11-18): „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz! Nie będziecie kraść, nie będziecie kłamać, nie będziecie oszukiwać jeden drugiego. Nie będziecie przysięgać fałszywie na moje imię. (…) Nie wydawać niesprawiedliwych wyroków. (…) Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata. (…) Nie będziesz szukał pomsty (...), ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego. Ja jestem Pan!”

2. Psalmista wołał (Ps 19,8-10.15): „Słowa Twe, Panie, dają życie wieczne”...

3. Pan Jezus w Ewangelii (Mt 25,31-46) mówił o swoim powrocie w chwale (paruzji) ze zgromadzeniem wszystkich narodów z oddzieleniem jednych od drugich: błogosławionych oraz tych po lewej, którym: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom”! (…) I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego”. Można powiedzieć, że nikogo to nie obchodzi, ale ludzie martwią się, co będzie jutro i na starość!

      Teraz zagaduje mnie „pięknie modlącą się przed laty”, która nachodziła mnie jako „chora”, ale nie będę tego oceniał, ponieważ ktoś tak samo może powiedzieć o mnie! Jednak jest to w ramach dzisiejszej intencji modlitewnej. Nie ma większej obrzydliwości niż służenie Panu i diabłu, władcy tego świata.

      Zaczynam pracę, a słodycz z nieba zalewa duszę sprawiając niesamowity smak w ustach...dalej trwała ekstaza, chwilami musiałem zamykać oczy z wołaniem: "Jezu! Jezu! Jezu! Dlaczego nie chcą Ciebie?" Zjednany z Panem krępowały mnie rozbierające się niewiasty.

      Zrozum moje cierpienie, bo w tym uniesieniu duchowym stykam się z pragnącymi zdrowia i 100 lat życia, a zarazem z bałaganem i kłótniami na korytarzu! Właśnie mówiłem do pacjentki, aby przesunęła swoje pragnienie dla życia prawdziwego z dążeniem do świętości.

      Wzmocniony Eucharystią pokonałem nawał ludzi, szczególnie nasłanych około 15.00. Wielki ból zalewał serce podczas odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego oraz mojej modlitwy przebłagalnej "za ludzi dwulicowych". Szatan podsuwał mi sprzątanie przy bloku oraz malowanie w piwnicy, aby odciągnąć od porządkowania pod moim krzyżem!

      Przy naszym bloku stawiają kapliczkę: „Matka Boża przyszła pod mój blok”! O 22:00 wzrok zatrzymała książeczka "Droga do Nieba", gdzie będą słowa pieśni o Jezusie umęczonym w Ogrójcu: „Gdzie się obrócić mam (…) mój własny Apostoł Mnie wydał”...

.                                                                                                                                                               APeeL

05.03.1995(p) ZA BLISKICH ŻYJĄCYCH I ZMARŁYCH…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 05 marzec 1995
Odsłon: 0

I Niedziela Wielkiego Postu

      Przebudził mnie straszliwy pisk zranionego psa, który później jakby padł! To było „delikatne” zaproszenie na Mszę świętą, którą planowałem opuścić (dyżur w pogotowiu od 8.00). Po zerwaniu się i nie znalazłem się pod kościołem...trafiając na słowa kapłana o potrzebie prowadzenia życia świętego. Popłakałem się podczas czytania Słowa Bożego…

1. Ponieważ z księgi Pwt 26, 4-10 Bóg Ojciec przekazał słowa o wyprowadzeniu narodu wybranego z Egiptu „mocną ręką i wyciągniętym ramieniem wśród wielkiej grozy, znaków i cudów”.

2. Psalmista zawołał (Ps 91,1-2.10-15): Pan rozkazała swoim aniołom, aby mnie strzegli na wszystkich drogach. „Będą cię nosili na rękach”! Przepisuję to 09.07.2026 roku i potwierdzam to, bo mogłem marnie zginąć! Mateczka Najświętsza nie opuściła mnie w słabościach.

3. Na ten czas padną słowa św. Pawła (Rz 10,8-13): „Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych - osiągniesz zbawienie”. Ja nie muszę tego wyznawać, bo Pan Jezus wie, że to właśnie jest w moim sercu i duszy, a także na moich ustach!

4. Natomiast w Ewangelii (Łk 4,1-13) będzie kuszenie Pana Jezusa… - aby w głodzie zamienił kamienie na chleb, ale otrzymał odpowiedź, że „nie samym chlebem żyje człowiek”. - wyprowadził Go na  górę pokazał, pokazał królestwa świata , które odda za ukłon, ale, ale Zbawiciel odpowiedziała, że „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz” - wreszcie zaproponował rzucenie się w dół ze świątyni, bo Aniołowie „na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień”. Lecz Jezus odpowiedział, że „nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”. '

      Eucharystię przekazałem na św. ręce Matki Zbawiciela. Wróciły wczorajsze słowa z otwartej „Agendy liturgicznej”, gdzie wzrok zatrzymało zdanie: "będę cię nosił na rękach", ale tak stało się ze mną, a łzy płynęły na posadzkę kościoła. Nawet teraz, gdy to zapisuję łzy szczęścia zalewają oczy! Jak oddzielić moje obecne życie od życia prawdziwego - każda jego chwilka to zmieszanie odczuć, spraw i różnych pragnień. Przecież rano mogłem poleżeć! Zrozum zarazem mój ból i rozterki ludzi, którzy dopiero „na starość będą mieli czas dla Boga!" Podczas przekazu sobie znaku pokoju"...ku mojemu zadziwieniu "spojrzała" na mnie Matka Wspomożycielka Wiernych!

      Od 8:00 zacząłem dyżur w pogotowiu zerwaniem, a ja wiem, że to łaska dla mnie i to się potwierdzi, bo trafiłem na stłuczenie kolana, a przy okazji u pacjenta był wielki obraz z Jezusem Dobrym Pasterzem „patrzącym” we wszystkich kierunkach! Wracamy, a z radia karetki płynęły słowa piosenki, abym zawsze uśmiechał się, ponieważ wówczas świat będzie uśmiechał się do mnie”.             Natychmiast wiedziałem, że jest to zapowiedź dobrego dnia. Zły będzie próbował przeszkadzać, ale dzisiaj stracił swoją moc, ponieważ nie poszedłem za jego radą, aby opuścić Mszę św.! Wiem, że było to prowadzenie Matki Bożej, a teraz potwierdzają to słowa innej piosenki: „Ja jestem twoją Lady, sumieniem nocy, Wschodzącym Słońcem co dnia”! Ile jest pięknych określeń, które otrzymała Mateczka Najświętsza!

     Jeszcze Krawczyk: "To co dał nam świat niespodzianie zabrał los"...moje myśli uciekły do rocznej córeczki Marty, naszego rocznego szczęścia. Serce zalał straszliwy ból! W mojej duszy ujrzałem nieskończone miłosierdzie Boga Ojca u którego Matka Najświętsza wyjednała zmiłowanie dla mojej nędznej osoby! Nawet chwyciłem twarz w dłonie z powtarzaniem „Matko!” i dziękczynieniem, że moje nawrócenie sprawiły wołania do Boga Ojca. Poprosiłem zarazem, aby Matka Jezusa objęła moich bliskich żyjących i wspomogła dusze zmarłych! Napłynęły postacie dziadków, których nie znałem, ojca ziemskiego.

     Zarazem poczułem bliskość nieba ujrzałem swoją nędzę, a zarazem moją odpowiedzialność istnienia tutaj z jakąś misją. Zamiana kolei przyjęć w ambulatorium sprawiła, że mam tak potrzebny daleki wyjazd, potrzebny do odmówienia moich modlitw (cały różaniec z Koronka Pokoju). Dodatkowo radość zalewała serce, ponieważ jechaliśmy trasą z figurami Maki Bożej, jedna wyglądała z okna prywatnego mieszkania!  Dobrze że zabrałem książkę Urszuli Ledóchowskiej "W drodze z Maryją" – to wprost to! Idź za mną!

     W nędznej chatce umiera stary człowiek. Nikt mu nie powiedział, że należy się dodatek opiekuńczy. Podałem zastrzyk i informację, aby zgłosiła się do mnie rodzina. rodzina. Padłem w ciężki sen, a później zapaliłem lampkę, przepływały osoby bliskich: zmarłe babcie i dziadkowie, rodzice chrzestni.

    Dzisiaj miałem pokazywane różne rodziny…

- dwójkę staruszków w dobrych warunkach

- biedę z umieraniem męża

- młodych, ale skłóconych…

- znowu rodzina staruszków

- ciężko chora ze schodzącymi się sąsiadkami

- jeszcze rodzina młodych w jednym pokoju z dwójką dzieci.

      Jakże modlitwa pomaga w utrzymaniu milczenia. Teraz czytam w „Prawdziwym życiu w Bogu” o pragnieniu, a właściwie żebraniu o naszą miłość! Jakże szuka dusz wynagradzających. Jakby na ten czas z Vassulą trafiłem do Czeluści Piekielnych, a właśnie „zakopaliśmy się” przy cmentarzu (zgubiliśmy drogę). Przypomniały się słowa Pana Jezusa, który prosi, aby wszystko robić z nim („My”). Pchaliśmy karetkę z moja prośbą...udało się!

     Na tej trasie będzie MB Niepokalana ze złotymi dłońmi, której żałują na oświetlenie korony. Z domu zabrałem kasetę (jedną z dziesięciu), zły podsuwał inną, z której płynie pieśń: "Grajmy Panu”….z Jego Światłem we włosach każdy życie zaczyna”! A Pan Jezus prosił, abym kolce z Jego Korony zamienił na płatki kwiatów! Odmówiłem zaległe modlitwy i obudziłem się - pełen zadziwienia i radości - dopiero o 5:30!

      Jak ci opisać stan mojej duszy i serca, które były blisko nieba! Nie wierzysz w niebo, a przecież każdy tego pragnie, ale na ziemi!

                                                                                                                                                                                 APeeL



  1. 04.03.1995(s)   ZA INTERESOWNYCH DO KOŃCA...
  2. 03.03.1995(pt) ZA PRAGNĄCYCH ŁASKI WYTRWANIA…
  3. 02.03.1995(c). ZA ODDAJĄCYCH SWOJE SERCE PANU JEZUSOWI...
  4. 01.03.1995(ś)  ZA WYBIERAJĄCYCH KRAINĘ ŚMIERCI...
  5. 28.02.1995(w) ZA SZKODZĄCYCH SOBIE…
  6. 27.02.1995(p) ZA TYCH, KTÓRZY NIE ZNAJĄ NIESKOŃCZONEJ DOBROCI BOGA OJCA…
  7. 26.02.1995(n) ZA TYCH, KTÓRZY WYMAGAJĄ BOŻEJ OCHRONY
  8.   25.02.1995(s) ZA GINĄCYCH W CIERPIENIACH...
  9. 24.02.1995(pt) ZA NOWO NAWRÓCONYCH...
  10. 23.02.1995(c) ZA KAPŁANÓW ROZBIJAJĄCYCH RODZINĘ BOŻĄ

Strona 2038 z 2521

  • 2033
  • 2034
  • 2035
  • 2036
  • 2037
  • 2038
  • 2039
  • 2040
  • 2041
  • 2042

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 930

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?