Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

04.03.1995(s)   ZA INTERESOWNYCH DO KOŃCA...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 04 marzec 1995
Odsłon: 0

     W śnie krążyłem po targu, gdzie spotkałem matkę z dziećmi sprzedającą piękne gruszki jakich jeszcze nie widziałem. Zarazem była tam matka złośnica, która krzyczała na dzieci. Powiedziałem jej, że trzeba panować nad sobą, bo bój toczy się nad nami!

    W tym czasie napłynęła Informacja, że w życiu mamy wiele prób, tak jak w szkole i ich wartość sumuje się! Po przebudzeniu o 6:15 wielka radość zalała serce z pragnieniem dalszego postu w intencji pokoju na świecie (czynimy to z żoną od lat w środy i w piątki). Nie opiszę ci stanu mojej duszy, ponieważ nie jest to radość naszego ciała, ale serca i duszy! To była pewność, że to napływa od Pana Jezusa! To jego dar!

     Syn zerwał się i włączył magnetofon ze słowami piosenki: „Tak mi źle...tak mi źle”, ale to było skierowane do żony, która właśnie była smutna! Jakże chciałbym wołać na cały świat: nawróćcie się! Przyjmijcie, że przed wami jest życie! Pocałowałem Twarz Pana Jezusa z Całunu, a z otwartej księgi padło Jego błogosławieństwo!

     W sercu trwała radość, nawet niebezpieczna dla ciała! Synowi zrobiłem śniadanie i wyszedłem z krzykiem: „Ojcze! Tato! Tatusiu”!! Wprost widziałem postać Boga Ojca, ze sklepienia naszego kościoła. Brzydko, padał deszcz, a moje serce rozrywało pocieszenie przez Boga Ojca. Z radia samochodowego popłynie głośna i wesoła muzyka.

      „Boże! Boże! Proszę o pomoc w decyzji czy mam jechać na kurs przydatny w pracy w hospicjum. Panie! Mnie już niewiele zostało. Czy mam zmieniać wszystko?” Pomyślałem, że często takie uniesienie daje moc przed różnymi udrękami demonicznymi! Zostałem uśpiony, ponieważ w przychodni nie było pacjenta (mogłem pojechać na Mszę św.)! To pułapka, ale już pojawił się dziwny zestaw pacjentów: 

- proszący o dalsze zwolnienie lekarskie, a wybrał już trzy miesiące od psychiatry

-bogata prosi o zaświadczenie dla syna na kierowcę...dodatkowo z innego rejonu

- matka córki narkomanki żąda skierowania do Warszawy.

      Zrywają na wyjazd i już niepotrzebnie pędzimy  pogotowiem do umierającego dziadka, bo mam poczucie, że nie żyje. Tak też będzie, ale zgon w miejscu publicznym, bo załatwiał jakieś sprawy w urzędzie. Nawet przybyliśmy razem z kapłanem! Spóźniona pomoc dla ciała i duszy!

     Po dogadaniu się z synem przewieźliśmy trupa do domu, a po obdarowaniu miałem natchnienie, aby te pieniądze dać wnuczce dziadka z wielką skoliozą. Nie uczyniłem tego! Nadal nie mogłem wyjść z przychodni, nawet czekała sprzątaczka by podarować jej kawę. Też żałowałem głupiej kawy. Przecież ojciec niebieski może dać mi wszystko...wszystko czyli życie wieczne. Za nędzne srebrniki nakupiłem gazet, lodów, leków i ciastek.

    Zobacz nędzę człowieka, który wie że ma Ojca Prawdziwego. Dodatkowo na ten czas napłynęła jego bliskość, dodatkowo jego twarz mignie na wodzie mineralnej "BonAqua" oraz w reklamie telewizyjnej. Przecież otrzymałem informację w śnie o próbach z nagrodami! Napłynęła osoba św. Franciszka, który sprzedał wszystko i rozdał w biednym. Z drugiej strony mamy świat, który jest nienasycony w dobrach, samochodach, pałacach i willach oraz w mieszkaniach prominentów!

    Dziwne, ale z telewizora popłynie obraz umierającego starca, który obejmuje syna, to wprost powtórka faktów z wyjazdu pogotowiem i prosi, aby pilnował sklepu, który okradają sprzedawcy! Wiem, że jest to była ww. intencja tego dnia. Zrobiła się pogoda i żoną trafiliśmy na działkę, gdzie przed Panem Jezusem odmówiliśmy koronkę do Miłosierdzia Bożego, gdzie ujrzałem sekundowe drgnięcie kącika ust Pana, który wprost ukazywał mi moją nędzę, a właściwie serca ludzi, którzy tacy są do końca!

      Żałowałem też lampki Matce Bożej, a wcześniej prosiłem, aby była ze mną w tym tygodniu „Jezu mój!”. W ręku znalazł się tygodnik „NIE” z artykułem "Nasze szejki". Moje serce zrozumiało znalazło ludziach interesownych. Nawet spotkałem pielęgniarkę staruszkę „”latającą po domach, a wzrok zatrzymało ogłoszenie o otworzeniu „interesu”. Wzrok zatrzymał sklep ze sprzedawca w wieku ok. 70 lat.

     W kościele napadła mnie senność i pustka, jakże pragnąłem zasnąć. Udało się...dwa razy, ale miałem zrezygnować z Eucharystii, bo „On za ciebie oddał swoje życie”!

     Popłynie część bolesną różańca, rozjaśniło się niebo, ale w moim sercu nie było już bólu. Płynie film w którym sponsor żąda, aby główną rolę grała głupia kochanka (interesowność). O 21:30 będzie Słowo na niedzielę…

     Jakże zadziwiony słuchałem świadectwa wiary nawróconego, który wymuszał łapówki w hotelu dla zagranicznych gości, ale zrezygnował z tego!. Mówił też o próbach! O 22:00 podziękowałem Jezusowi za ten dzień. Dzisiaj nie podzieliłem się ze słabszymi, ale jak poganin obdarowałem rodzinę oraz córkę.

     Czy wiesz jaka pomoc napłynęła, to niby drobnostka, ale ubezpieczenie mojego samochodu minęła 28 stycznia. Tuż przed snem w ręku znajdzie się książeczkę w „Drodze z Maryją”.

                                                                                                                                                                  APeeL

03.03.1995(pt) ZA PRAGNĄCYCH ŁASKI WYTRWANIA…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 03 marzec 1995
Odsłon: 48

        Podczas dyżuru w pogotowiu zerwano na wyjazd o 1:30, a ja ten czas wykorzystuję na odmówienie zaległego różańca Pana Jezusa: za specjalnie służących z wołaniem za żonę. Prosiłem też Boga Ojca - w intencji wszystkich dusz z rodziny - najdłużej przebywających w Czyśćcu oraz o ochronę św. Michała Archanioła! Właśnie przejeżdżaliśmy obok figury Matki Bożej Niepokalanej, gdzie nie oszczędzano na jej podświetlenie. Dalej była podobnie przed prywatnym domem.

     Wróciłem o 2.30 po opanowanym przez zastrzyk napadzie migreny. W śnie gdzieś krążyłem, a po przebudzeniu miałem jakiś stan nieobecności. Pomyślałem o ludziach, którzy w takim stanie duchowym trafiają przed Stwórcę.

      Na ten czas z „Prawdziwego życia w Bogu” Pan powie do mnie, że: "Jego Chleb daje życie". Ja wiem o tym, bo moją łaską jest mistyka eucharystyczna. Z włączonego telewizora popłynie amatorski śpiew modlitwy ze słowami: "Daj nam Panie w każdej dobie wiarę i nadzieję (...) daj nam Panie przyjąć godnie zatroskane lata". Ja zrozumiałem, że w tym morzu chaosu ważna jest wytrwałość! Często zostajemy sami z całym światem! Napłynął obraz zdobywających szczyt górski (reportaż), a teraz na Mszy świętej będzie to fresk Stwórcy. Przeciwieństwem jest ziemskie wzmacnianie wytrwałości (obdarowywanie, chwalenie, dyplomy i partyjne profity). Popłynęły czytania…

1. Wołanie proroka z polecenia Boga Ojca (Iz 58,1-9) do fałszywego działania narodu wybranego: „To mówi Pan Bóg: Krzycz na całe gardło, nie przestawaj! Podnoś głos twój jak trąba! Wytknij mojemu ludowi jego przestępstwa i domowi Jakuba jego grzechy! (…) Otóż w dzień waszego postu (…) uciskacie wszystkich waszych robotników. (…) pościcie wśród waśni i sporów, i wśród bicia niegodziwą pięścią”. To wyliczanie niegodziwości nie miało końca…

2. Psalmista – w naszym imieniu - błagał Boga Ojca (Ps 51,3-6.18-19): „Sercem skruszonym nie pogardzisz, Panie”…

3. Pan Jezus w Ewangelii poinformował (Mt 9,14-15) o fałszu faryzeuszy i wskazał, że apostołowie będę pościć po Jego odejściu.

      Tuż przed świętą Hostią odczytałem ww. intencję. Pan Jezus znosił wszystkie zniewagi, szczególnie raniące Jego Boskie Serce. Ja to właśnie wynagradzam. Wytrwanie do końca jest wielka łaską Boga Ojca! Eucharystia sprawiła moc z którą zacząłem moją pracę i jej ofiarowanie Panu Jezusowi: nikomu nie odmówiłem pomocy.

      Przyjęcia trwały równo do 15:00, a dzisiaj mam ścisły post (tylko kawa) w intencji pokoju na świecie. Chwilami słodycz zalewała serce, a w ustach miałem niesamowity smak. Po latach będę wiedział, że było to działanie Ducha Świętego. Tak uzyskałem moc i wytrwałość, nikomu nie odmówiłem, nawet przez chwilkę nie denerwowałem się i nie wątpiłem w to, co czynię, bo wielu jest potrzebujących.

     Mojego stanu nie mogę opisać naszym językiem, a Pan sprawił, że wzmacniająca słodycz napływała falami, ponieważ nasze ciało fizyczne może ogarnąć senność. Zarazem ta słodycz przyniosła wytrwałość, siłę i moc! Posprzątałem przy krzyżu, pięknie stoją kwiaty (tulipany) i pali się lampka.

     Z powodu zmęczenia...stałem się pusty duchowo. Nawet przyjęcie Komunii świętej nie zmieniło tego stanu. Nawet spoglądał wizerunek Stwórcy na sklepieniu kościoła! Na ten czas Pan Jezus powiedział z „Prawdziwego życia w Bogu” (tom 1 str. 249): „Podtrzymam cię w twoich upadkach, nie dopuszczę do twojej zguby”!

     O 18:00 wyszedłem odmówić moją modlitwę przebłagalną, a wielki ból zalewał serce, wprost słaniałem się na nogach. Nie było mnie dla świata, a oddanie mojego życia nic nie oznaczało.

    „Boże Ojcze Przedwieczny – przyjmij przez Niepokalane Serce Maryi (tutaj cierpienia Pana Jezusa) – za pragnących łaski wytrwania. Pan pokazał mi nędzę, której możemy być poddani w każdej chwilce. Jego moc sprawiła moją moc. Dziwne, bo na tej stronie Vassula Ryden pisze: "w tym czasie odczułam Jego wspaniałą i potężną siłę, jakby wszechmocnego olbrzyma, który podtrzymywał mnie (...)".

     To właśnie to, a teraz słabość aż do płaczu, ponieważ jestem z Panem Jezusem na drodze krzyżowej oraz na Golgocie podczas Jego konania z przekazaniem nam 7-u słów. Właśnie byłem blisko cmentarza z figurą Pana Jezusa po ubiczowaniu. Płonęły lampki na grobach, niesamowita sceneria...cóż można zaplanować! Krążyłem w ekstazie, chwilami z zamkniętymi oczami, pełnymi łez i nie mogłem znaleźć ukojenia. "O! Jezu! Miłości moja bądź uwielbiony i zmiłuj się nad pragnącymi łaski wytrwania”.

     To niewyobrażalny ból duchowy sprawiający zarazem słodycz, a nie ma takiej na ziemi. Trwało to 2 godziny, a każde zawołanie modlitewne powtarzałem 10 razy! Nie zna świat krzyża Pana Jezusa...tak właśnie odpoczywam. Tak właśnie wypoczywam z Panem Jezusem we współcierpienie dla zbawiania tego świata…

                                                                                                                                                     APeeL

 

02.03.1995(c). ZA ODDAJĄCYCH SWOJE SERCE PANU JEZUSOWI...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 02 marzec 1995
Odsłon: 14

       Przepisuje tę intencję (21.06.2026 r.) tuż po powrocie z nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa z późniejszą Mszą św.! Tak łączą się te odległe dni. Wówczas miałem ukazane co, oznacza Serce Pana Jezusa. Nie ma w nim chęci odwetu za doznane krzywdy, w takim sercu nie ma odwetu, nienawiści, pustki i niechęci wszystkiego na tym łez padole. Zważ na wszystkie dzielące podziały na świecie: rasy, języki, kraje, partie, kościoły, zwyczaje i mody...to nie ma końca.

   Na szczycie Serca Pana Jezusa jest wszechogarniająca Miłość Boża. Musisz zaznać tego, bo jest to nieprzekazywalne. Jakby na znak pomogłem Ukraińcowi z kolką nerkową. W oczekiwaniu na Mszę św. poranną zatrzymałem się przed wizerunkiem św. Jana Chrzciciela, który za swojego życia nic nie miał! Łzy zalało oczy podczas zapisywania tego świadectwa wiary.

    Na początku nabożeństwa poprosiłem o jego ochronę i prowadzenie, aby moje serce odrzuciło chciwość. Nagle, w tym momencie moje serce zalała tęsknota za Panem Jezusem, za Jego Sercem. Nie wyjaśnię tego cierpienia duchowego spowodowanego tęsknią rozłąką ze za Synem Bożym. Kapłan w tym czasie powiedział że Pan Jezus właśnie dla mnie przyjął krzyż i za mnie oddał swoje życie! W czytaniach popłyną słowa…

1. Mojżesza do ludu (Pwt 30,15-20): „Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy (...), a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił (…)”. Te słowa są aktualne dotychczas…

2. Psalmista zawołał (Ps 1,1-4.6): „Błogosławiony, kto zaufał Panu (…) który nie idzie za radą występnych (…) lecz w prawie Pańskim upodobał sobie i rozmyśla nad nim dniem i nocą”.

3. Pan Jezus błagał (Mt 4,17): „Nawracajcie się, bliskie jest Królestwo niebieskie”, a w Ewangelii (Łk 9,22-25) zalecił : „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! (...) Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie”? Jakże sam pragnę oddać Panu Jezusowi swoje serce.

     Podczas Eucharystii w błyskach przepłyną różne obrazy...szczególnie matki kapłana, która oddała jemu serce, a teraz on oddał swoje Panu Jezusowi.

      W pracy był nawał, a tu próba z nieba! Prosiłem o twardość w wydawaniu zwolnień, a tu obca i biedna i pełne lęku rolniczka z wielodzietnej rodziny zmartwiona synem w wojsku. Wszystko potrzebne do jego zwolnienia opisałem i wydałem zwolnienie. Poprosiłem, aby przekazała swoje lęki na ręce Matki Bożej.

    Dziwne, bo cały czas z radia płynęły piękne melodie miłosne: "Serce to najpiękniejsze słowo świata, serce w życiu najcudowniejszy skarb". Jakby na ten czas przybyła umęczona wdowa, której zaleciłem, aby uświęciła swoje cierpienie. To wymaga Sakramentu Pojednania z przekazaniem wszystkiego na ręce Matki Pana Jezusa. Z prośbą o prowadzenie.

    Łzy zalały oczy, ponieważ napłynęło poczucie obecności Serca Pana Jezusa. Ja dzisiaj pracuję dla Niego bezinteresownie. Dalej trwał nawał, a dodatkowo mam dyżur w pogotowiu od 15:00. Na ten czas z „Prawdziwego życia w Bogu” (str. 297) popłynęły słowa Pana Jezusa, który powiedział do mnie: „Zaczerpnij z Mojego Serca (...) czerp z Mojego Serca, a zrozumiesz mój mały’.

      W pokoju lekarza dyżurnego padłem na kolana odmawiając koronkę do Miłosierdzia Bożego...w intencji tego dnia. Po godzinie snu napłynęła radość z pracy i pokoju w sercu.

     Później, podczas mojej modlitwy przebłagalnej zgasiłem światło, a lampa zewnętrzna oświetlała twarz Jezusa Miłosiernego i z Całunu. Jakże piękny był ten dzień w prowadzeniu przez Pana Jezusa! Z drugiej strony Szatan zalewał mnie obrazami zaprzedanych poganom, walką polityczną z tymi, którzy swoje serca oddali rządzącym, zdrajcom naszego narodu.

     Przesunęli się też moi prześladowcy, a to duża próba, ponieważ miałem niechęć do tych dzieci Bożych, które Pan kocha bardziej ode mnie! Nagle przywieziono dziadka z obrzękiem płuc, ratujemy umierającego, a w tym czasie „patrzy” na mnie Matka Boża z Sercem w koronie ("zatrzymany wzrok z obrazka). Pędziliśmy karetką, a ja prosiłem o pomoc w dowiezieniu umierającego do szpitala.

      W ręku znajdzie się "Echo Medjugorie", gdzie będzie orędzie Matki Bożej z dnia 25 listopada 1994 roku ze słowami: "Jestem waszą Matką i pragnę, aby wasze serca były podobne do Mojego Serca. Przybliżcie się do Mojego Niepokalanego Serca, a odkryjecie Boga".

     Jakby na zakończenie tego dnia padną słowa z „Prawdziwego życia w Bogu”: „Ja, wasz Bóg (...) przychodzę do was ofiarować wam Moje Serce! Weźcie Je, Ono całe do was należy (...) Słuchajcie tego Serca (…) które was kocha i szuka, by dać wam życie”. Czytanie zakończyłem na słowach Pana: "Andrzeju, nie pracuj już więcej". Podziękowałem jeszcze raz i wtuliłem się w poduszkę.

                                                                                                                                                              APeeL

01.03.1995(ś)  ZA WYBIERAJĄCYCH KRAINĘ ŚMIERCI...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 01 marzec 1995
Odsłon: 28

Środa Popielcowa...

     Na dyżurze w pogotowiu, spożyłem spóźniony posiłek, ponieważ w środy i piątki mamy z żoną ścisły post w intencji pokoju na świecie! W telewizji popłynie dyskusja o służbie wojskowej oraz o Stwórcy, a ja zastanawiałem się jak można pogodzić...rozkazy z wykonywaniem Woli Boga Ojca! Jeden z dyskutujących zalecił, aby rządzący zwracali się do Boga Ojca! To wprost moja rada, bo całkiem inaczej wyglądałby ten świat!

      Jednak światem czyli Królestwem Księcia Ciemności rządzą poganie, także moją ojczyzną, co możesz ujrzeć w Sejmie RP! Po zerwaniu się w duszy popłynie śpiew: "O! Śmierci! Gdzie jesteś o śmierci" - chodziło o pokonanie śmierci przez Pana Jezusa! Szykuję się do pracy, w przychodni, a córka zmarłej prosi o stwierdzenie zgonu.

     Znałem tę modląca się babuszkę, właśnie opuściła swoją nędzną chatkę otoczoną błotem i brudem oraz ten świat. W tym domu wszystko było stare tak jak ona! Dziwne, ponieważ podczas powrotu karetką wzrok zatrzymał byczek wieziony na rzeź oraz stary koń, a później w telewizji pokażą zabijanie kury. Tak jest ze zwierzętami, ponieważ dla nich śmierć to unicestwienie.

     Teraz, po powrocie do bazy, miałem wielkie pragnienie zdążyć na nabożeństwo (Popielec)...tak trafiłem na czasu uniesienia przez kapłana kielicha z Eucharystią. "Jezu mój! Jak wielka to łaska”. Po chwilce zaczęła się moja Msza święta, a właśnie spotkałem niewidomego. Pobiegłem pierwszy, aby przyjąć posypanie głowy popiołem...

     Dzisiaj były wstrząsające czytania, które rozrywały serce…

1. Prorok Joel wołał od Boga Ojca (Jl 2,12-18): „Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, lament. (…) Nawróćcie się do Pana Boga waszego”! Wejdź i przeczytaj to wezwanie od Boga Ojca, bo było, jest i będzie aktualne wiecznie.

2. Psalmista błagał (Ps 51,3-6.12-14.17): „Zmiłuj się, Panie, bo jesteśmy grzeszni. Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej, w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.

3. Św. Paweł wskazał (2 Kor 5,20-6,3): „W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem. (...) napominamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej.

4. Pan Jezus przestrzegał przed fałszywą religijnością, na pokaz (Ewangelia Mt 6,1-6.16-18). To dzisiaj jest nieaktualne, bo na topie jest bezbożność, a nawet wrogość do wiary objawionej, szczególnie katolickiej...

      Przepływały obrazy dotyczące tego śmiertelnego świata, a ja wiem, że dotyczy to jakiejś intencji: ziemi, wiary w nasze zakopanie, a to jest królestwa pogan...Kraina Śmierci! Większość wybiera ten "Padół Łez"!

     "Jezu miłosierny. Przyjmij moją marność i uniżenie z powodu uczynionego zła”. W ww. intencji przyjąłem Eucharystię i zacząłem pracę w przychodni z typowym nawałem oraz kłótniami ludu wykorzystującego moją posługę.

     Około 14:00 do serca napłynął wielki lęk, niepewność i smutek. Pan ukazał mi możliwość utraty pracy, wprost nie mogę być "taki dobry" z przyjmowaniem darów wynikających z handlu! W tym bólu, smutku i lęku popłynęła moja modlitwa przebłagalna z koronką do Miłosierdzia Bożego. W samotności, chodziłem po lesie, gdzie napływało poczucie obecności Pana Jezusa.

     Każdą stację Drogi Krzyżowej powtarzałem 10 razy. Jak przekazać ci ból zalewający moje serce i duszę? Cały czas towarzyszył mi strach, a ja nie jestem taki. Wprost wiedziałem, że jest to poczucie ludzi niewierzących w różnych typach zagrożenia, a szczególnie przed śmiercią. Pan dał mi ich serca, a to pokazało, że mimo posiadania tego, co jest na tym świecie ich dusze są puste, pełne smutku i lęku. Często ci ludzie udają równych, luźnych i "radosnych", ale to są pozory.

     Podjechałem pod mój krzyż, zapaliłem lampkę, a radość sprawiły pięknie stojące kwiaty. Po powrocie do domu trafiłem na pokój i miłość. Podziękowałem za wszystko Panu Jezusowi i przeprosiłem. 

                                                                                                                                               APeeL

03.03.1995(pt) ZA PRAGNĄCYCH ŁASKI WYTRWANIA…

     Podczas dyżuru w pogotowiu zerwano na wyjazd o 1:30, a ja ten czas wykorzystuję na odmówienie zaległego różańca Pana Jezusa: za specjalnie służących z wołaniem za żonę. Prosiłem też Boga Ojca - w intencji wszystkich dusz z rodziny - najdłużej przebywających w Czyśćcu oraz o ochronę św. Michała Archanioła! Właśnie przejeżdżaliśmy obok figury Matki Bożej Niepokalanej, gdzie nie oszczędzano na jej podświetlenie. Dalej była podobnie przed prywatnym domem.

     Wróciłem o 2.30 po opanowanym przez zastrzyk napadzie migreny. W śnie gdzieś krążyłem, a po przebudzeniu miałem jakiś stan nieobecności. Pomyślałem o ludziach, którzy w takim stanie duchowym trafiają przed Stwórcę.

      Na ten czas z „Prawdziwego życia w Bogu” Pan powie do mnie, że: "Jego Chleb daje życie". Ja wiem o tym, bo moją łaską jest mistyka eucharystyczna. Z włączonego telewizora popłynie amatorski śpiew modlitwy ze słowami: "Daj nam Panie w każdej dobie wiarę i nadzieję (...) daj nam Panie przyjąć godnie zatroskane lata". Ja zrozumiałem, że w tym morzu chaosu ważna jest wytrwałość! Często zostajemy sami z całym światem! Napłynął obraz zdobywających szczyt górski (reportaż), a teraz na Mszy świętej będzie to fresk Stwórcy. Przeciwieństwem jest ziemskie wzmocniania wytrwałości (obdarowywanie, chwalenie, dyplomy i partyjne profity). Popłynęły czytania…

1. Wołanie proroka z polecenia Boga Ojca (Iz 58,1-9) do fałszywego działania narodu wybranego: „To mówi Pan Bóg: Krzycz na całe gardło, nie przestawaj! Podnoś głos twój jak trąba! Wytknij mojemu ludowi jego przestępstwa i domowi Jakuba jego grzechy! (…) Otóż w dzień waszego postu (…) uciskacie wszystkich waszych robotników. (…) pościcie wśród waśni i sporów, i wśród bicia niegodziwą pięścią”. To wyliczanie niegodziwości nie miało końca…

2. Psalmista – w naszym imieniu - błagał Boga Ojca (Ps 51,3-6.18-19): „Sercem skruszonym nie pogardzisz, Panie”…

3. Pan Jezus w Ewangelii poinformował (Mt 9,14-15) o fałszu faryzeuszy i wskazał, że apostołowie będę pościć po Jego odejściu.

      Tuż przed świętą Hostią odczytałem ww. intencję. Pan Jezus znosił wszystkie zniewagi, szczególnie raniące Jego Boskie Serce. Ja to właśnie wynagradzam. Wytrwanie do końca jest wielka łaską Boga Ojca! Eucharystia sprawiła moc z którą zacząłem moją pracę i jej ofiarowanie Panu Jezusowi: nikomu nie odmówiłem pomocy.

      Przyjęcia trwały równo do 15:00, a dzisiaj mam ścisły post (tylko kawa) w intencji pokoju na świecie. Chwilami słodycz zalewała serce, a w ustach miałem niesamowity smak. Po latach będę wiedział, że było to działanie Ducha Świętego. Tak uzyskałem moc i wytrwałość, nikomu nie odmówiłem, nawet przez chwilkę nie denerwowałem się i nie wątpiłem w to, co czynię, bo wielu jest potrzebujących.

     Mojego stanu nie mogę opisać naszym językiem, a Pan sprawił, że wzmacniająca słodycz napływała falami, ponieważ nasze ciało fizyczne może ogarnąć senność. Zarazem ta słodycz przyniosła wytrwałość, siłę i moc! Posprzątałem przy krzyżu, pięknie stoją kwiaty (tulipany) i pali się lampka.

     Z powodu zmęczenia...stałem się pusty duchowo. Nawet przyjęcie Komunii świętej nie zmieniło tego stanu. Nawet spoglądał wizerunek Stwórcy na sklepieniu kościoła! Na ten czas Pan Jezus powiedział z „Prawdziwego życia w Bogu” (tom 1 str. 249): „Podtrzymam cię w twoich upadkach, nie dopuszczę do twojej zguby”!

     O 18:00 wyszedłem odmówić moją modlitwę przebłagalną, a wielki ból zalewał serce, wprost słaniałem się na nogach. Nie było mnie dla świata, a oddanie mojego życia nic nie oznaczało.

    „Boże Ojcze Przedwieczny – przyjmij przez Niepokalane Serce Maryi (tutaj cierpienia Pana Jezusa) – za pragnących łaski wytrwania. Pan pokazał mi nędzę, której możemy być poddani w każdej chwilce. Jego moc sprawiła moją moc. Dziwne, bo na tej stronie Vassula Ryden pisze: "w tym czasie odczułam Jego wspaniałą i potężną siłę, jakby wszechmocnego olbrzyma, który podtrzymywał mnie (...)".

     To właśnie to, a teraz słabość aż do płaczu, ponieważ jestem z Panem Jezusem na drodze krzyżowej oraz na Golgocie podczas Jego konania z przekazaniem nam 7-u słów. Właśnie byłem blisko cmentarza z figurą Pana Jezusa po ubiczowaniu. Płonęły lampki na grobach, niesamowita sceneria...cóż można zaplanować! Krążyłem w ekstazie, chwilami z zamkniętymi oczami, pełnymi łez i nie mogłem znaleźć ukojenia. "O! Jezu! Miłości moja bądź uwielbiony i zmiłuj się nad pragnącymi łaski wytrwania”.

     To niewyobrażalny ból duchowy sprawiający zarazem słodycz, a nie ma takiej na ziemi. Trwało to 2 godziny, a każde zawołanie modlitewne powtarzałem 10 razy! Nie zna świat krzyża Pana Jezusa...tak właśnie odpoczywam. Tak właśnie wypoczywam z Panem Jezusem we współcierpienie dla zbawiania tego świata…

                                                                                                                                                     APeeL

 

 

28.02.1995(w) ZA SZKODZĄCYCH SOBIE…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 28 luty 1995
Odsłon: 154

       Wczoraj przechowywałem z alkoholem, a żona wypowiadała mi, że nie jestem jej mężem, a nawet groziła, że ucieknie! Przykro mi, bo jutro mam ciężki dzień przed środą, gdzie pościmy w intencji pokoju na ziemi, a pracuję od rana do wieczora i to po dzisiejszym dyżurze w pogotowiu!

      Teraz, gdy idę do pracy serce zalewa Smutek z powodu upadku, a na dodatek podasz deszcz. W tym wszystkim popłynie początek mojej modlitwy przebłagalnej czyli "Święte Osamotnienie Pana Jezusa "za tych, którzy sami sobie szkodzą"!

    W śnie, nad ranem mignęła figurka Pana Jezusa...niosącego krzyż, pięknie lśniący blaskiem srebra, ale tam moja postać!  Tak Pan pokazał, że dzisiaj niesie mój krzyż, a nawet mnie! To prawda, ponieważ jestem bardzo słaby i niewyspany.

   Jakby na ten czas pada deszcz, chce się płakać i w tym smutku popłynie moja modlitwa przebłagalna! W przychodni jakoś poszło (dziwne, bo już byłem wolny o 13.00), a od 15.00 trafił się daleki wyjazd, a lubię takie. Będę kontynuował moją modlitwę przebłagalną z koronką do Miłosierdzia Bożego, pomoże także drzemka.  W oczekiwaniu na przyjęcie pacjenta spałem pod szpitalem przez godzinę! Wtedy była zasada, że nie puszczano karetki aż do załatwienia pacjenta. Zobacz pomoc Pana Jezusa.

    Jeszcze sen w pokoju lekarskim i wizyta w domu sióstr Matki Bożej Niepokalanej z piękną figurą Pana Jezusa z Sercem. Pokazano kaplicę z postacią Matki, a ja wiedziałem, że jest to wielka łaska. Pan dzisiaj niesie mój krzyż! Zapisuję to w nocy i płaczę!  Zrozumie to taki jak ja. Rozłąka ze Stwórcą to wielki ból, a w chwilach, gdy  masz kaca nie możesz w pełni czuć Serca Najświętszego Pana Jezusa. Taka jest konstrukcja świata widzialnego i niewidzialnego.

     Skończyłem moją modlitwę ("św. Agonia Pana Jezusa z 7-ma słowami na krzyżu") i wcześniej poszedłem spać... zerwano przed północą. Jakże Pan chronił mnie dzisiaj, spokojnie spożyłem kolację przed jutrzejszym całodobowym postem w intencji pokoju na świecie.

   Ostatni wyjazd był tuż przed zakończeniem dyżuru. Zrozumiałem moją nędzę, bo Zbawiciel zostawił mi wybór, wybrałem zło, ale on nie opuścił mnie w słabości. Żona groziła ucieczką i robiła ze mnie "dobrego", a tak jest z tymi, którzy oceniają nas zewnętrznie! Stwórca nie opuszcza swojego dziecka - jest przy nim w jego słabości.

     W ciągu dnia przepływały zdarzenia związane z tymi, którzy sami sobie szkodzą...

- złapany przez policję pijany kierowca

- wpakowany do aresztu lub - trafiający do izby wytrzeźwień

- ostatni to 50-latek, który porzucił żonę, mieszka z drugą i ma sześciomiesięczne dziecko.           

      Zapisuje to w ciszy nocnej, a śpiewają mi Trubadurzy (zespół muzyczny): "Znamy się tylko z widzenia (...) uśmiechamy się czasem do siebie (...) Wszystkie nasze dzienne sprawy (...) oprócz siebie nic nie mamy (...)!" Popłakałem się, wrócił Pan Jezus, a ja wołałem: "Dziękuję Panie Jezu za Twoją pomoc i niesienie mojego krzyża!"...  

                                                                                                                                   APeeL

  1. 27.02.1995(p) ZA TYCH, KTÓRZY NIE ZNAJĄ NIESKOŃCZONEJ DOBROCI BOGA OJCA…
  2. 26.02.1995(n) ZA TYCH, KTÓRZY WYMAGAJĄ BOŻEJ OCHRONY
  3.   25.02.1995(s) ZA GINĄCYCH W CIERPIENIACH...
  4. 24.02.1995(pt) ZA NOWO NAWRÓCONYCH...
  5. 23.02.1995(c) ZA KAPŁANÓW ROZBIJAJĄCYCH RODZINĘ BOŻĄ
  6. 22.02.1995(ś) ZA WYMAGAJĄCYCH POSILENIA…
  7. 21.02.1995(w) ZA UDRĘCZONYCH ŻYCIEM...
  8. 20.02.1995(p) ZA GARDZĄCYCH SOBĄ…
  9. 19.02.1995(n)   ZA UTRAPIONYCH NAŁOGAMI...
  10. 18.02.1995(s) ZA SŁUŻĄCYCH CZERWONEJ BESTII I ZA ICH OFIARY...

Strona 2038 z 2520

  • 2033
  • 2034
  • 2035
  • 2036
  • 2037
  • 2038
  • 2039
  • 2040
  • 2041
  • 2042

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 395

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?