- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 5
W śnię pomagałem jakimś ludziom w Warszawie i to w kościele z figurą Pana Jezusa na krzyżu! Pan Jezus oderwał prawą rękę na krzyżu i dał mi swoje błogosławieństwo! Po prostu nie chce się wierzyć? Teraz, gdy to zapisuję o 21:00 z kasety płyną słowa piosenki "Gdy zbawiłeś mnie pewnego dnia”!
Po przebudzeniu o 6.00 popłynie „Anioł Pański”, a żona właśnie słuchała "Słowo na dzień", gdzie kapłan mówił o Zbawicielu. Ja mam zrozumieć, że nie wolno mi innych potępiać, ponieważ ich zbawienie zależy także ode mnie, przecież tak właśnie było ze mną (wstawiennicze modlitwy i Msze św. pacjentek).
Ja mam przyprowadzić pielgrzymkę takich do nieba! Wyszedłem do pracy i w bólu popłynie wczorajsza modlitwa w intencji dwulicowych! W tym uniesieniu nie nadają się do pracy, a Szatan wie o tym i uderza pacjentami…obca żąda zwolnienia, ktoś prosi o wizytę, wpadają wybrańcy, itd. Aż skuliłem się za regałem w rejestracji, a łzy zalewały oczy "Panie Jezu pomóż! Ojcze! Dlaczego mnie opuściłeś? Dlaczego tutaj jestem? Dlaczego jestem nękany?”
Po chwilce załatwiłem wszystko, ale wolno szło z powodu przeziębienia. ponieważ źle znoszę przeziębienie. Przy okazji zadaję chorym pytanie...
– Dlaczego pani zakochała się w ciele, a to schorzenia występujące w tym wieku.
– Dlaczego pani zakochała się w krowie, przecież grzeszy pani dojeniem w swoim braku zdrowia (75 lat, ciężko chora)...trzeba prowadzić życie modlitewne, wiele dobra uczyniłaby pani!’
- Proszę przyjąć istnienie Szatana (wierząca i skołowana), który podsuwa modlitwy o zdrowie, zdrowej do wieku! Nawet powiedziałem o kuszeniu mojej osoby...zrozumiała wszystko kiwając głową z zadziwienia!
Nie mogłem znaleźć spokojnej muzyki, ale z włączonej kasetę – popłynęły melodie o Panu Jezusie i Ojcu Prawdziwym. Kończę w bólu zalewającym serce razem ze zmęczeniem chorego ciała. Jakby na ten czas padną do mnie słowa Boga Ojca: "Wróć synu wróć z daleka. Wróć synu ojciec czeka”. Popłakałem się, ponieważ dzisiaj trwało poczucie obecności Boga Ojca. To zarazem kojarzy się kontakt z tęskną rozłąką z dręczeniem na wygnaniu. Ja wiem, że to jest od Ojca! Wiem! Z płaczem czekałem na intencję modlitewną tego dnia.
Na ten czas padną słowa: "roztrwoniłeś swą miłość! z pustym sercem powracasz, a On tobie przebacza, wychodzi naprzeciw ze słowami: wreszcie synu wróciłeś, tak czekałem, wrócisz jeszcze raz! Jak długo każesz czekać"? Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego oraz początek mojej modlitwy przebłagalnej; "za synów powracających z pustymi sercami”.
W tym czasie żona słuchała koronki z klasztoru siostry Faustynki, a ja wołam w „świętym osamotnieniu” Pana Jezusa i koronce do Ukrytych Cierpień Pana Jezus w Ciemnicy i już czas na spotkanie z Panem Jezusem na Mszy św.! W czytaniach padną słowa...
1. Proroka Izajasza (Iz 55,10-11) o wracających do Boga bezowocnie, co ukazał na przyrodzie. To prawda, bo wielu ma puste serca, całkowicie zapomina o życiu wieczny. Na ten czas wzrok przykuł fresk przedstawiający Stwórcę na sklepieniu naszej świątyni.
2. Psalmista zawołał w Ps 34: „Wysławiajcie ze mną Pana, wspólnie wywyższajmy Jego imię. Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał i wyzwolił od wszelkiej trwogi. (…) Pan słyszy wołających o pomoc i ratuje ich od wszelkiej udręki". Spróbuj sam poprosić o coś w swojej sprawie, a zobaczysz.
3. Pan Jezus powiedział w Ewangelii (Mt 6,7-15), aby na modlitwie nie być gadatliwym, bo Bóg Ojciec wie, co jest nam potrzebne. Zarazem przekaz nam „Ojcze nasz”.
Święta Hostia była w intencji tego dnia, a po chwilce będę czytał zadziwiony fragment z „Prawdziwego życia w Bogu” (t 1 str. 173): "Nie zamknę drzwi przed wami”. Zaprawdę powiadam wam, ja mogę przebaczyć milion razy i z moimi otwartymi ramionami stoję przed wami, prosząc wasz o powrót do Mnie, abyście odczuli tę tęsknią miłość jaką pragnę wam dać. Pozwólcie mi zapalić wasze serca, przyjdźcie Mnie poznać. Przyjdźcie wy, którzy unikacie mnie i lękacie się! Przyjdźcie wszyscy, którzy unikacie mnie i lękacie się. Wy wszyscy, którzy mnie nie znacie, przyjdźcie!”
Większość przybywa do Boga Ojca po śmierci i to z pustymi rękami i sercami! Późno, przepływają obrazy narodu żydowskiego wracającymi do swojej ojczyzny, tak jak Polacy z Kazachstanu. Jakże czeka na nasz powrót Ojciec Prawdziwy! Jakże cierpi z powodu rozstania z nami!
Nie wiem dlaczego w ręku znalazła się „Gazeta wyborcza” z art. „Ojciec Bocheński nie straszy po śmierci”. Nigdy nie odpowiadało mi mieszanie filozofii z łaską wiary. Wskazywał na symbolikę, gdyż mamy do czynienia z rzeczywistością niewyrażalną w ludzkim języku. Zawsze podejrzane jest gwiazdorstwo w bolszewickich mediach. Dodatkowo kręcił się przy nim o. Tadeusz Bartos. Nie zrozumie tego czytający „Gazetę wyborcza”.
Podziękowałem i przeprosiłem za ten dzień, a łzy zalewały oczy… APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 5
Po smacznym śnie - za który płacili na dyżurze w pogotowiu - serce i duszę zalał pokój i miłość oraz pragnienie dania świadectwa o strukturze zbrodniczego systemu. Nie dokonano lustracji i rozwiązania przestępczych struktur państwa tylko je przemalowano! To bardzo sprytne, bo wielu będzie trwało w tych układach...dalej będą pragnęli szkodzić z powodu zniewolenia!
Napłynęła postać gwiazdy tego systemu, Jerzego Urbana („czerwonej eminencji”), który szydzi z naszej ojczyzny. Dodatkowo ma tygodnik „NIE” w którym pisze, co chce. Decyzję o rozpoczęciu stanu wojennego ogłosił gen. Wojciech Jaruzelski w wystąpieniu telewizyjnym (13 grudnia 1981 roku). Władzę w kraju przejęła Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego (13 grudnia 1981 roku - .22 lipca 1983 ).
Profesor Ryszard Bender, historyk i senator nazwał Jerzego Urbana Goebellsem stanu wojennego, który w latach 1981–1989 pełnił funkcję rzecznika prasowego rządu PRL. Zasłynął z prowadzenia agresywnej propagandy oraz cotygodniowych, cynicznych konferencji prasowych, w których szydził z opozycji, „Solidarności” oraz obarczał społeczeństwo winą za kryzys gospodarczy.
Jerzy Urbach włóczył profesora po sądach (metoda sowiecka)...z prawomocnym orzeczeniem, że ma go przeprosić! Dlaczego nikt mu się nie sprzeciwił...jeszcze przed śmiercią przebierał się za biskupa! Tak zdradzają swoje pochodzenie ważniacy...
Wróćmy do poranka z pragnieniem bycia na Mszy świętej o 7:00! W Domu Pana popłynęły czytania...
1. Pan powiedział do Mojżesza (19,1-2.11-18): „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz! Nie będziecie kraść, nie będziecie kłamać, nie będziecie oszukiwać jeden drugiego. Nie będziecie przysięgać fałszywie na moje imię. (…) Nie wydawać niesprawiedliwych wyroków. (…) Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata. (…) Nie będziesz szukał pomsty (...), ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego. Ja jestem Pan!”
2. Psalmista wołał (Ps 19,8-10.15): „Słowa Twe, Panie, dają życie wieczne”...
3. Pan Jezus w Ewangelii (Mt 25,31-46) mówił o swoim powrocie w chwale (paruzji) ze zgromadzeniem wszystkich narodów z oddzieleniem jednych od drugich: błogosławionych oraz tych po lewej, którym: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom”! (…) I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego”. Można powiedzieć, że nikogo to nie obchodzi, ale ludzie martwią się, co będzie jutro i na starość!
Teraz zagaduje mnie „pięknie modlącą się przed laty”, która nachodziła mnie jako „chora”, ale nie będę tego oceniał, ponieważ ktoś tak samo może powiedzieć o mnie! Jednak jest to w ramach dzisiejszej intencji modlitewnej. Nie ma większej obrzydliwości niż służenie Panu i diabłu, władcy tego świata.
Zaczynam pracę, a słodycz z nieba zalewa duszę sprawiając niesamowity smak w ustach...dalej trwała ekstaza, chwilami musiałem zamykać oczy z wołaniem: "Jezu! Jezu! Jezu! Dlaczego nie chcą Ciebie?" Zjednany z Panem krępowały mnie rozbierające się niewiasty.
Zrozum moje cierpienie, bo w tym uniesieniu duchowym stykam się z pragnącymi zdrowia i 100 lat życia, a zarazem z bałaganem i kłótniami na korytarzu! Właśnie mówiłem do pacjentki, aby przesunęła swoje pragnienie dla życia prawdziwego z dążeniem do świętości.
Wzmocniony Eucharystią pokonałem nawał ludzi, szczególnie nasłanych około 15.00. Wielki ból zalewał serce podczas odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego oraz mojej modlitwy przebłagalnej "za ludzi dwulicowych". Szatan podsuwał mi sprzątanie przy bloku oraz malowanie w piwnicy, aby odciągnąć od porządkowania pod moim krzyżem!
Przy naszym bloku stawiają kapliczkę: „Matka Boża przyszła pod mój blok”! O 22:00 wzrok zatrzymała książeczka "Droga do Nieba", gdzie będą słowa pieśni o Jezusie umęczonym w Ogrójcu: „Gdzie się obrócić mam (…) mój własny Apostoł Mnie wydał”...
. APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 5
I Niedziela Wielkiego Postu
Przebudził mnie straszliwy pisk zranionego psa, który później jakby padł! To było „delikatne” zaproszenie na Mszę świętą, którą planowałem opuścić (dyżur w pogotowiu od 8.00). Po zerwaniu się i nie znalazłem się pod kościołem...trafiając na słowa kapłana o potrzebie prowadzenia życia świętego. Popłakałem się podczas czytania Słowa Bożego…
1. Ponieważ z księgi Pwt 26, 4-10 Bóg Ojciec przekazał słowa o wyprowadzeniu narodu wybranego z Egiptu „mocną ręką i wyciągniętym ramieniem wśród wielkiej grozy, znaków i cudów”.
2. Psalmista zawołał (Ps 91,1-2.10-15): Pan rozkazała swoim aniołom, aby mnie strzegli na wszystkich drogach. „Będą cię nosili na rękach”! Przepisuję to 09.07.2026 roku i potwierdzam to, bo mogłem marnie zginąć! Mateczka Najświętsza nie opuściła mnie w słabościach.
3. Na ten czas padną słowa św. Pawła (Rz 10,8-13): „Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych - osiągniesz zbawienie”. Ja nie muszę tego wyznawać, bo Pan Jezus wie, że to właśnie jest w moim sercu i duszy, a także na moich ustach!
4. Natomiast w Ewangelii (Łk 4,1-13) będzie kuszenie Pana Jezusa… - aby w głodzie zamienił kamienie na chleb, ale otrzymał odpowiedź, że „nie samym chlebem żyje człowiek”. - wyprowadził Go na górę pokazał, pokazał królestwa świata , które odda za ukłon, ale, ale Zbawiciel odpowiedziała, że „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz” - wreszcie zaproponował rzucenie się w dół ze świątyni, bo Aniołowie „na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień”. Lecz Jezus odpowiedział, że „nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”. '
Eucharystię przekazałem na św. ręce Matki Zbawiciela. Wróciły wczorajsze słowa z otwartej „Agendy liturgicznej”, gdzie wzrok zatrzymało zdanie: "będę cię nosił na rękach", ale tak stało się ze mną, a łzy płynęły na posadzkę kościoła. Nawet teraz, gdy to zapisuję łzy szczęścia zalewają oczy! Jak oddzielić moje obecne życie od życia prawdziwego - każda jego chwilka to zmieszanie odczuć, spraw i różnych pragnień. Przecież rano mogłem poleżeć! Zrozum zarazem mój ból i rozterki ludzi, którzy dopiero „na starość będą mieli czas dla Boga!" Podczas przekazu sobie znaku pokoju"...ku mojemu zadziwieniu "spojrzała" na mnie Matka Wspomożycielka Wiernych!
Od 8:00 zacząłem dyżur w pogotowiu zerwaniem, a ja wiem, że to łaska dla mnie i to się potwierdzi, bo trafiłem na stłuczenie kolana, a przy okazji u pacjenta był wielki obraz z Jezusem Dobrym Pasterzem „patrzącym” we wszystkich kierunkach! Wracamy, a z radia karetki płynęły słowa piosenki, abym zawsze uśmiechał się, ponieważ wówczas świat będzie uśmiechał się do mnie”. Natychmiast wiedziałem, że jest to zapowiedź dobrego dnia. Zły będzie próbował przeszkadzać, ale dzisiaj stracił swoją moc, ponieważ nie poszedłem za jego radą, aby opuścić Mszę św.! Wiem, że było to prowadzenie Matki Bożej, a teraz potwierdzają to słowa innej piosenki: „Ja jestem twoją Lady, sumieniem nocy, Wschodzącym Słońcem co dnia”! Ile jest pięknych określeń, które otrzymała Mateczka Najświętsza!
Jeszcze Krawczyk: "To co dał nam świat niespodzianie zabrał los"...moje myśli uciekły do rocznej córeczki Marty, naszego rocznego szczęścia. Serce zalał straszliwy ból! W mojej duszy ujrzałem nieskończone miłosierdzie Boga Ojca u którego Matka Najświętsza wyjednała zmiłowanie dla mojej nędznej osoby! Nawet chwyciłem twarz w dłonie z powtarzaniem „Matko!” i dziękczynieniem, że moje nawrócenie sprawiły wołania do Boga Ojca. Poprosiłem zarazem, aby Matka Jezusa objęła moich bliskich żyjących i wspomogła dusze zmarłych! Napłynęły postacie dziadków, których nie znałem, ojca ziemskiego.
Zarazem poczułem bliskość nieba ujrzałem swoją nędzę, a zarazem moją odpowiedzialność istnienia tutaj z jakąś misją. Zamiana kolei przyjęć w ambulatorium sprawiła, że mam tak potrzebny daleki wyjazd, potrzebny do odmówienia moich modlitw (cały różaniec z Koronka Pokoju). Dodatkowo radość zalewała serce, ponieważ jechaliśmy trasą z figurami Maki Bożej, jedna wyglądała z okna prywatnego mieszkania! Dobrze że zabrałem książkę Urszuli Ledóchowskiej "W drodze z Maryją" – to wprost to! Idź za mną!
W nędznej chatce umiera stary człowiek. Nikt mu nie powiedział, że należy się dodatek opiekuńczy. Podałem zastrzyk i informację, aby zgłosiła się do mnie rodzina. rodzina. Padłem w ciężki sen, a później zapaliłem lampkę, przepływały osoby bliskich: zmarłe babcie i dziadkowie, rodzice chrzestni.
Dzisiaj miałem pokazywane różne rodziny…
- dwójkę staruszków w dobrych warunkach
- biedę z umieraniem męża
- młodych, ale skłóconych…
- znowu rodzina staruszków
- ciężko chora ze schodzącymi się sąsiadkami
- jeszcze rodzina młodych w jednym pokoju z dwójką dzieci.
Jakże modlitwa pomaga w utrzymaniu milczenia. Teraz czytam w „Prawdziwym życiu w Bogu” o pragnieniu, a właściwie żebraniu o naszą miłość! Jakże szuka dusz wynagradzających. Jakby na ten czas z Vassulą trafiłem do Czeluści Piekielnych, a właśnie „zakopaliśmy się” przy cmentarzu (zgubiliśmy drogę). Przypomniały się słowa Pana Jezusa, który prosi, aby wszystko robić z nim („My”). Pchaliśmy karetkę z moja prośbą...udało się!
Na tej trasie będzie MB Niepokalana ze złotymi dłońmi, której żałują na oświetlenie korony. Z domu zabrałem kasetę (jedną z dziesięciu), zły podsuwał inną, z której płynie pieśń: "Grajmy Panu”….z Jego Światłem we włosach każdy życie zaczyna”! A Pan Jezus prosił, abym kolce z Jego Korony zamienił na płatki kwiatów! Odmówiłem zaległe modlitwy i obudziłem się - pełen zadziwienia i radości - dopiero o 5:30!
Jak ci opisać stan mojej duszy i serca, które były blisko nieba! Nie wierzysz w niebo, a przecież każdy tego pragnie, ale na ziemi!
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 7
W śnie krążyłem po targu, gdzie spotkałem matkę z dziećmi sprzedającą piękne gruszki jakich jeszcze nie widziałem. Zarazem była tam matka złośnica, która krzyczała na dzieci. Powiedziałem jej, że trzeba panować nad sobą, bo bój toczy się nad nami!
W tym czasie napłynęła Informacja, że w życiu mamy wiele prób, tak jak w szkole i ich wartość sumuje się! Po przebudzeniu o 6:15 wielka radość zalała serce z pragnieniem dalszego postu w intencji pokoju na świecie (czynimy to z żoną od lat w środy i w piątki). Nie opiszę ci stanu mojej duszy, ponieważ nie jest to radość naszego ciała, ale serca i duszy! To była pewność, że to napływa od Pana Jezusa! To jego dar!
Syn zerwał się i włączył magnetofon ze słowami piosenki: „Tak mi źle...tak mi źle”, ale to było skierowane do żony, która właśnie była smutna! Jakże chciałbym wołać na cały świat: nawróćcie się! Przyjmijcie, że przed wami jest życie! Pocałowałem Twarz Pana Jezusa z Całunu, a z otwartej księgi padło Jego błogosławieństwo!
W sercu trwała radość, nawet niebezpieczna dla ciała! Synowi zrobiłem śniadanie i wyszedłem z krzykiem: „Ojcze! Tato! Tatusiu”!! Wprost widziałem postać Boga Ojca, ze sklepienia naszego kościoła. Brzydko, padał deszcz, a moje serce rozrywało pocieszenie przez Boga Ojca. Z radia samochodowego popłynie głośna i wesoła muzyka.
„Boże! Boże! Proszę o pomoc w decyzji czy mam jechać na kurs przydatny w pracy w hospicjum. Panie! Mnie już niewiele zostało. Czy mam zmieniać wszystko?” Pomyślałem, że często takie uniesienie daje moc przed różnymi udrękami demonicznymi! Zostałem uśpiony, ponieważ w przychodni nie było pacjenta (mogłem pojechać na Mszę św.)! To pułapka, ale już pojawił się dziwny zestaw pacjentów:
- proszący o dalsze zwolnienie lekarskie, a wybrał już trzy miesiące od psychiatry
-bogata prosi o zaświadczenie dla syna na kierowcę...dodatkowo z innego rejonu
- matka córki narkomanki żąda skierowania do Warszawy.
Zrywają na wyjazd i już niepotrzebnie pędzimy pogotowiem do umierającego dziadka, bo mam poczucie, że nie żyje. Tak też będzie, ale zgon w miejscu publicznym, bo załatwiał jakieś sprawy w urzędzie. Nawet przybyliśmy razem z kapłanem! Spóźniona pomoc dla ciała i duszy!
Po dogadaniu się z synem przewieźliśmy trupa do domu, a po obdarowaniu miałem natchnienie, aby te pieniądze dać wnuczce dziadka z wielką skoliozą. Nie uczyniłem tego! Nadal nie mogłem wyjść z przychodni, nawet czekała sprzątaczka by podarować jej kawę. Też żałowałem głupiej kawy. Przecież ojciec niebieski może dać mi wszystko...wszystko czyli życie wieczne. Za nędzne srebrniki nakupiłem gazet, lodów, leków i ciastek.
Zobacz nędzę człowieka, który wie że ma Ojca Prawdziwego. Dodatkowo na ten czas napłynęła jego bliskość, dodatkowo jego twarz mignie na wodzie mineralnej "BonAqua" oraz w reklamie telewizyjnej. Przecież otrzymałem informację w śnie o próbach z nagrodami! Napłynęła osoba św. Franciszka, który sprzedał wszystko i rozdał w biednym. Z drugiej strony mamy świat, który jest nienasycony w dobrach, samochodach, pałacach i willach oraz w mieszkaniach prominentów!
Dziwne, ale z telewizora popłynie obraz umierającego starca, który obejmuje syna, to wprost powtórka faktów z wyjazdu pogotowiem i prosi, aby pilnował sklepu, który okradają sprzedawcy! Wiem, że jest to była ww. intencja tego dnia. Zrobiła się pogoda i żoną trafiliśmy na działkę, gdzie przed Panem Jezusem odmówiliśmy koronkę do Miłosierdzia Bożego, gdzie ujrzałem sekundowe drgnięcie kącika ust Pana, który wprost ukazywał mi moją nędzę, a właściwie serca ludzi, którzy tacy są do końca!
Żałowałem też lampki Matce Bożej, a wcześniej prosiłem, aby była ze mną w tym tygodniu „Jezu mój!”. W ręku znalazł się tygodnik „NIE” z artykułem "Nasze szejki". Moje serce zrozumiało znalazło ludziach interesownych. Nawet spotkałem pielęgniarkę staruszkę „”latającą po domach, a wzrok zatrzymało ogłoszenie o otworzeniu „interesu”. Wzrok zatrzymał sklep ze sprzedawca w wieku ok. 70 lat.
W kościele napadła mnie senność i pustka, jakże pragnąłem zasnąć. Udało się...dwa razy, ale miałem zrezygnować z Eucharystii, bo „On za ciebie oddał swoje życie”!
Popłynie część bolesną różańca, rozjaśniło się niebo, ale w moim sercu nie było już bólu. Płynie film w którym sponsor żąda, aby główną rolę grała głupia kochanka (interesowność). O 21:30 będzie Słowo na niedzielę…
Jakże zadziwiony słuchałem świadectwa wiary nawróconego, który wymuszał łapówki w hotelu dla zagranicznych gości, ale zrezygnował z tego!. Mówił też o próbach! O 22:00 podziękowałem Jezusowi za ten dzień. Dzisiaj nie podzieliłem się ze słabszymi, ale jak poganin obdarowałem rodzinę oraz córkę.
Czy wiesz jaka pomoc napłynęła, to niby drobnostka, ale ubezpieczenie mojego samochodu minęła 28 stycznia. Tuż przed snem w ręku znajdzie się książeczkę w „Drodze z Maryją”.
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 53
Podczas dyżuru w pogotowiu zerwano na wyjazd o 1:30, a ja ten czas wykorzystuję na odmówienie zaległego różańca Pana Jezusa: za specjalnie służących z wołaniem za żonę. Prosiłem też Boga Ojca - w intencji wszystkich dusz z rodziny - najdłużej przebywających w Czyśćcu oraz o ochronę św. Michała Archanioła! Właśnie przejeżdżaliśmy obok figury Matki Bożej Niepokalanej, gdzie nie oszczędzano na jej podświetlenie. Dalej była podobnie przed prywatnym domem.
Wróciłem o 2.30 po opanowanym przez zastrzyk napadzie migreny. W śnie gdzieś krążyłem, a po przebudzeniu miałem jakiś stan nieobecności. Pomyślałem o ludziach, którzy w takim stanie duchowym trafiają przed Stwórcę.
Na ten czas z „Prawdziwego życia w Bogu” Pan powie do mnie, że: "Jego Chleb daje życie". Ja wiem o tym, bo moją łaską jest mistyka eucharystyczna. Z włączonego telewizora popłynie amatorski śpiew modlitwy ze słowami: "Daj nam Panie w każdej dobie wiarę i nadzieję (...) daj nam Panie przyjąć godnie zatroskane lata". Ja zrozumiałem, że w tym morzu chaosu ważna jest wytrwałość! Często zostajemy sami z całym światem! Napłynął obraz zdobywających szczyt górski (reportaż), a teraz na Mszy świętej będzie to fresk Stwórcy. Przeciwieństwem jest ziemskie wzmacnianie wytrwałości (obdarowywanie, chwalenie, dyplomy i partyjne profity). Popłynęły czytania…
1. Wołanie proroka z polecenia Boga Ojca (Iz 58,1-9) do fałszywego działania narodu wybranego: „To mówi Pan Bóg: Krzycz na całe gardło, nie przestawaj! Podnoś głos twój jak trąba! Wytknij mojemu ludowi jego przestępstwa i domowi Jakuba jego grzechy! (…) Otóż w dzień waszego postu (…) uciskacie wszystkich waszych robotników. (…) pościcie wśród waśni i sporów, i wśród bicia niegodziwą pięścią”. To wyliczanie niegodziwości nie miało końca…
2. Psalmista – w naszym imieniu - błagał Boga Ojca (Ps 51,3-6.18-19): „Sercem skruszonym nie pogardzisz, Panie”…
3. Pan Jezus w Ewangelii poinformował (Mt 9,14-15) o fałszu faryzeuszy i wskazał, że apostołowie będę pościć po Jego odejściu.
Tuż przed świętą Hostią odczytałem ww. intencję. Pan Jezus znosił wszystkie zniewagi, szczególnie raniące Jego Boskie Serce. Ja to właśnie wynagradzam. Wytrwanie do końca jest wielka łaską Boga Ojca! Eucharystia sprawiła moc z którą zacząłem moją pracę i jej ofiarowanie Panu Jezusowi: nikomu nie odmówiłem pomocy.
Przyjęcia trwały równo do 15:00, a dzisiaj mam ścisły post (tylko kawa) w intencji pokoju na świecie. Chwilami słodycz zalewała serce, a w ustach miałem niesamowity smak. Po latach będę wiedział, że było to działanie Ducha Świętego. Tak uzyskałem moc i wytrwałość, nikomu nie odmówiłem, nawet przez chwilkę nie denerwowałem się i nie wątpiłem w to, co czynię, bo wielu jest potrzebujących.
Mojego stanu nie mogę opisać naszym językiem, a Pan sprawił, że wzmacniająca słodycz napływała falami, ponieważ nasze ciało fizyczne może ogarnąć senność. Zarazem ta słodycz przyniosła wytrwałość, siłę i moc! Posprzątałem przy krzyżu, pięknie stoją kwiaty (tulipany) i pali się lampka.
Z powodu zmęczenia...stałem się pusty duchowo. Nawet przyjęcie Komunii świętej nie zmieniło tego stanu. Nawet spoglądał wizerunek Stwórcy na sklepieniu kościoła! Na ten czas Pan Jezus powiedział z „Prawdziwego życia w Bogu” (tom 1 str. 249): „Podtrzymam cię w twoich upadkach, nie dopuszczę do twojej zguby”!
O 18:00 wyszedłem odmówić moją modlitwę przebłagalną, a wielki ból zalewał serce, wprost słaniałem się na nogach. Nie było mnie dla świata, a oddanie mojego życia nic nie oznaczało.
„Boże Ojcze Przedwieczny – przyjmij przez Niepokalane Serce Maryi (tutaj cierpienia Pana Jezusa) – za pragnących łaski wytrwania. Pan pokazał mi nędzę, której możemy być poddani w każdej chwilce. Jego moc sprawiła moją moc. Dziwne, bo na tej stronie Vassula Ryden pisze: "w tym czasie odczułam Jego wspaniałą i potężną siłę, jakby wszechmocnego olbrzyma, który podtrzymywał mnie (...)".
To właśnie to, a teraz słabość aż do płaczu, ponieważ jestem z Panem Jezusem na drodze krzyżowej oraz na Golgocie podczas Jego konania z przekazaniem nam 7-u słów. Właśnie byłem blisko cmentarza z figurą Pana Jezusa po ubiczowaniu. Płonęły lampki na grobach, niesamowita sceneria...cóż można zaplanować! Krążyłem w ekstazie, chwilami z zamkniętymi oczami, pełnymi łez i nie mogłem znaleźć ukojenia. "O! Jezu! Miłości moja bądź uwielbiony i zmiłuj się nad pragnącymi łaski wytrwania”.
To niewyobrażalny ból duchowy sprawiający zarazem słodycz, a nie ma takiej na ziemi. Trwało to 2 godziny, a każde zawołanie modlitewne powtarzałem 10 razy! Nie zna świat krzyża Pana Jezusa...tak właśnie odpoczywam. Tak właśnie wypoczywam z Panem Jezusem we współcierpienie dla zbawiania tego świata…
APeeL
- 02.03.1995(c). ZA ODDAJĄCYCH SWOJE SERCE PANU JEZUSOWI...
- 01.03.1995(ś) ZA WYBIERAJĄCYCH KRAINĘ ŚMIERCI...
- 28.02.1995(w) ZA SZKODZĄCYCH SOBIE…
- 27.02.1995(p) ZA TYCH, KTÓRZY NIE ZNAJĄ NIESKOŃCZONEJ DOBROCI BOGA OJCA…
- 26.02.1995(n) ZA TYCH, KTÓRZY WYMAGAJĄ BOŻEJ OCHRONY
- 25.02.1995(s) ZA GINĄCYCH W CIERPIENIACH...
- 24.02.1995(pt) ZA NOWO NAWRÓCONYCH...
- 23.02.1995(c) ZA KAPŁANÓW ROZBIJAJĄCYCH RODZINĘ BOŻĄ
- 22.02.1995(ś) ZA WYMAGAJĄCYCH POSILENIA…
- 21.02.1995(w) ZA UDRĘCZONYCH ŻYCIEM...