Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

09.06.1995(pt) ZA STAWIAJĄCYCH BOGA NA PIERWSZYM MIEJCU

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 09 czerwiec 1995
Odsłon: 1178

    Wstałem z poczuciem nędzy w sercu, bo siedziałem w nocy...po kieliszku. Na podłodze zauważyłem zabłąkaną mrówkę wniesioną z kwiatami, a w wannie miotał się rybik. Napłynął obraz pieska, który zgubił swojego pana. 

   Na ten moment trafiam na słowa o Bogu, który kocha także „ludzi niedoskonałych, nie odznaczających się niczym specjalnym”.

   W kościele znalazłem się pod stacją drogi krzyżowej „Nakładanie krzyża”...to zrozumiałe, bo ja dzisiaj uczyniłem to Panu Jezusowi! Poprosiłem o. Kolbe, aby przeprosił Boga ode mnie. Łzy zalały oczy, bo poczułem opuszczenie Zbawiciela (właśnie żona ma wyjechać).

    Napłynęły obrazy wojny w Jugosławii oraz sytuacja zwykłych ludzi w Czeczenii, a także płacz matek w różnych krajach, które nie mają na chleb dla dzieci! W ich intencji Eucharystia, a podczas przejazdu do przychodni łzy płynęły po twarzy...”Tato! Abba! Tato!"

  Przesuwają się chorzy, słabi, opuszczona przez męża oraz starowinka z niemiarowością serca i krwawieniem z przewodu pokarmowego. Nie miałem chwilki wytchnienia, nawet zapomniałem o kawie. Wracałem umęczony, a zły kusił zimnym piwem.

    Dobrze, że przeczytałem modlitwy zawierzenia, a teraz „patrzy” figurka Pana Jezusa z porcelany, a w moim zrozumieniu to prośba o czystość. 

    W pogotowiu od razu trafiłem na daleki wyjazd w czasie którego odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego i zacząłem moją modlitwę w intencji tego dnia. Nawet trafiłem do małżeństwa emerytów mieszkających w środku pól. Ponownie poczułem w sercu takich ludzi, którzy czują się gorsi, opuszczeni, nic nie znaczący...w sensie „jestem nikim”.

   Pan jest dobry, bo zostałem obdarowany pokojem, nic nie działo się przez 2 godziny...nawet mogłem się przespać. Nagle zrozumiałem, że takim opuszczonym, nic nie znaczącym dla większości ludzi jest Pan Jezus.

    Właśnie czytam Jego prośbę: „Potrzebuję dusz ofiar, aby stały się ofiarami Miłości, ofiarami Mojej Męki, ofiarami umierającymi dla samych siebie, ofiarami pragnącymi dzielić Mój Krzyż”.*

   Dzisiaj jest to kierowane do mnie, abym poświęcał się, pościł i wynagradzał, boPan Jezus nadal idzie na Kalwarię i w każdej godzinie jest krzyżowany. „Pozwól twoim łzom połączyć się z Moimi, by stały się jednym”...Bóg Ojciec wówczas łagodnieje.

   Przepłynął dzisiejszy dzień z moim porannym wołaniem „Abba”, a teraz z radia watykańskiego płynie wiersz Zbigniewa Herberta „Mój Ojciec” (20.15). Bóg wprost prosi, aby tak wzywać Go od czasu do czasu, bo to sprawia Mu wielką radość.

   Pocałowałem Pana Jezusa z Całunu i krążyłem przy pogotowiu...powtarzając 10 x w „św. Agonii” zawołanie umierającego Pana Jezusa: „Boże, mój Boże czemuś Mnie opuścił”. Jak to przekazać, bo przecież wielu nie zna i nie ma miłości nawet  do ojca ziemskiego. 

  Dalej trwa dyżur lekarski w pogotowiu...o 3.30 zerwano nas na daleki wyjazd. Dzieciątko zbadane...koklusz, ale źle leczone, bo lekarze sugerują się szczepieniami i nie rozpoznają tej choroby. Z tego powodu musieliśmy jechać do szpitala.

    Po 30 godzinach postu, spracowania i modlitw w karetce wypiłem jogurt i kefir. Teraz budzą mnie ptaszki, a Pan Jezus pyta dlaczego mimo tylu cudów nie rozpoznajemy czasu łaski?

    Ja to wszystko widzę i bardzo cierpię, bo Pan Jezus dawał znaki widzialne, a teraz jest wylewane działanie Ducha Świętego! Ja mam tą łaskę, bo znalazłem się w „resztce Pana”.

   Pocałowałem Twarz Pana Jezusa z Całunu (4.30)...z całkowicie odmienionym sercem! Zerwałem się po krótkim śnie i wprost czuję, że Pan Jezus mi błogosławi!

    Przeżegnałem się, a z włączonego magnetofonu płyną słowa piosenek o nadziei i szczęściu pełnym blasku...stojącym w drzwiach. Bóg jeszcze obiecał, że przyozdobi moją duszę..."Ja i ty, ty i Ja zjednoczeni w Miłości". Dzisiaj, gdy to przepisuję (15 maja 2015) potwierdzam, że wszystko się spełniło!

   Padłem na kolana i podziękowałem za ten dzień „Boże mój! Boże!” Podszedłem do dyspozytorki z zaleceniem otworzenia „Prawdziwego Życia w Bogu”...co powie do niej Pan Jezus?

    Trafiła na słowa: „Postaw Mnie na pierwszym miejscu”...                                                APEL

* „Praw. Życie w Bogu” V. Ryden t III str. 206

09.05.1995(pt) ZA ZWYKŁYCH LUDZI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 09 maj 1995
Odsłon: 1271

    Zerwałem się z sercem pełnym poczucia ludzkiej nędzy, bo siedziałem w nocy po wcześniej wypitym alkoholu. Teraz w wannie wita mnie miotający się rybik i chodząca po ścianie łazienki mrówka, która spadła z kwiatów.

    Większość ludzi jest tak zagubiona, słaba, bo nic nie wiedzą o Bogu i Jego Mocy nad nami. Napłynął obraz ładnego pieska, który zgubił swojego pana. Wielu jest takich...nic nie znaczących.

    Na ten moment „Słowo” otworzyło się na zdaniu, że Bóg kocha także ludzi „niedoskonałych i nie  odznaczających się niczym szczególnym”.   

    Nie chcę już być człowiekiem normalnym, ale duchowym...zawsze z Panem. Wiem jednak, że to łaska, a zostawienie mnie i czas, gdy jestem „sobą” („chcę być sobą” wg słów piosenki) to sieroctwo w którym dusza jest wystawiona na pastwę ciała.

    Tacy ludzie o nic nie proszą i nie wiedzą, że w Ghanie każdy po przebudzeniu się dziękuje i ma podstawowe pragnienie, którym jest woda i zdrowie.

    Bój Boga o mnie trwa i sprawi ocalenie, bo szatan wiele razy będzie chciał mnie zabić...przez hulanki, swawole i hazard.  Sam się zdziwię jak to wszystko wytrzyma moje serce z wadą po chorobie reumatycznej (w 14 r. ż.).

   W kościele znalazłem się pod stacją drogi krzyżowej: „Nakładanie krzyża”...tak, bo dzisiaj czynię to Panu Jezusowi! Poprosiłem o. Kolbe o przeproszenie ode mnie Boga Ojca. Płyną czytania o Tobiaszu i Sanie...moje serce znalazło się blisko żony, a łzy zalały oczy, bo Pan dał mi odczuć co oznacza stan, że nic nie znaczysz. Wówczas wszyscy cię opuszczają...właśnie żona ma wyjechać.

    Przepływają ofiary wojny w b. Jugosławii i Czeczenii pozbawione wszystkiego, a dzisiaj, gdy to opracowuję (11.03.2015) na wschodzie Ukrainy płaczą niewiasty, które przybyły do zniszczonej cerkwi, bo straciły dach nad głową.

  Ogarnij świat płaczących matek, które muszą patrzeć na swoje głodne dzieci, inwalidów, osamotnionych i zapomnianych, a także szarych ludzi. W ich intencji przekazałem dzisiejszą Eucharystia...        APeeL

13.03.1995(p) ZA POZORANTÓW…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 13 marzec 1995
Odsłon: 6

    To był początek mojego nawrócenia, w wówczas nie wiedziałem, że będzie Internet. Pomyślałem, że moje świadectwa powinienem przekazać Kościołowi. Nawet napisałem list do Episkopatu do prymasa ks. kard. Józefa Glempa.

     Przedstawiłem moje nawrócenie, wyrwanie ze śmierci przez Pana Jezusa. Prosiłem, aby Mateczka Najświętsza pomogła w znalezieniu odpowiedniego spowiednika. Tak się stało, bo w Jej święto 15 sierpnia (Wniebowzięcia NMP) w Sanktuarium MB Pocieszenia Strapionych znalazłem się sam na sam z odpowiednim spowiednikiem (nabożeństwo było na zewnątrz). Nawet kapłan był zdziwiony i zapytał: jak go znalazłem. Odpowiedziałem, że z modlitwą!

       Piszę to, a łzy płyną z oczu. Wiele cierpiałem po otrzymaniu łaski wiary, ponieważ nie mogłem w pełni uczestniczyć w Mszy św.! Tak doszedłem do codziennego odczytywania intencji modlitewnych, a wówczas dzień przebiega dwutorowo: życie zewnętrzne oraz życie duchowego...z odpowiednimi cierpieniami. Proszę o poważne potraktowanie mojego świadectwa wiary, ponieważ niosę mały krzyż Pana Jezusa. On pomaga mi w moich sprawach i z jego polecenia przekazuję moje doznania. 

     Moje doświadczenia duchowe przekazałem na festiwalu pisma "Nie z tej ziemi” w Krakowie (w 1993 roku). Dziwiłem się, że przyjęli temat: Jak odczytać Wolę Boga Ojca „Ja Jestem”? Jednak „zepsuły” się dwa rzutniki (ryciny są na obecnej witrynie). Doświadczenia zapisuję dla poszukujących. 

    Wróćmy do tego dnia, gdy podczas infekcji wirusowej pomyślałem o tych, którzy planują modlić w chorobach i na starość. Przypomniały się wczorajsze słowa z Mszy św. o tym, że świadectwa wiary są własnością Kościoła Pana Jezusa...mogą służyć poszukującym, przecież to samo było ze mną oraz s. Faustynką, oraz z Vassulą Ryden!

    Nie wiem dlaczego wzrok zatrzymała książka Andrzeja Hausbrandta "Podnieść kurtynę”, która otworzyła się na zdaniach o "sztucznej " i "prawdziwej” grze aktorów. Moje serce połączyło się z sercem prymasa ks. kard. Józefa Glempa, a łzy zlały oczy, bo zrozumiałem udręczenia Głowy Kościoła Pana Jezusa w naszej ojczyźnie.

     Nawet przypomniały się jego słowa  o  g i ę t k i c h, którzy grają grzecznych, szczególnie polityków! Jakże Pan Jezus cierpi, gdy widzi nas na tym wygnaniu! Z serca wyrwało się zawołanie: „Panie Jezu! Dziękuję Ci za Twój Kościół na świecie i jego cząstkę w Polsce. Dziękuję za Jana Pawła II oraz prymasa, kapłanów i za to, że dają mi Ciebie w w. Hostii, która jest chlebem żywym dającym życie wieczne. Proszę daj moc kardynałowi Józefowi Glempowi, on jest taki jakim go stworzyłeś: nigdy nie udaje innego w swojej ludzkiej słabości, ale całym sercem i duszą należy do Ciebie - wiem to, Jezu mój! Jego moc jest w słabości, a zarazem w Tobie Jezu!"

      Nie pojmie tego człowiek, który nie szuka Ciebie lub ten, którego Ty nie odmienisz, a nawet wskrzesisz”! Zważ jak można planować dzień wcześniej, w tej chwilce popłakałem się! Na ten czas z telewizora Anna Dymna powie w dyskusji, że „całe życie polega na graniu", chodziło o poważne aktorki, które grają różnych ludzi, a to sprawia, że w życiu z wielką łatwością wyłapują fałsz, pozory, dwulicowość i nieszczerość!

      Natomiast staruszkowie od rana ćwiczą ciała na specjalnych urządzeniach treningowych! Inni pływają jak morsy, a psychiatra męczył się w wyjaśnianiu celu naszego życia. Coś radzi, ale sam wymaga porady! Natomiast córka rysownika Zbigniewa Lengrena, Katarzyna Lengren przekazywała refleksje o zabawnych relacjach damsko-męskich („Keks albo seks”).

     Na ten czas przyszedł list z Pol. Tow. Reumatologicznego, gdzie skreślono mnie z listy, ponieważ udaję, że jestem członkiem tego towarzystwa (nie płacę składek).

      Po wyjściu na Mszę św. o 17.00 moje serce zalała wszechogarniająca miłość Boża. W takim stanie rozumiesz dlaczego Pan Jezus oddał za nas życie...dlaczego wciąż tak bardzo cierpi, błaga o naszą miłość z poszukiwaniem dusz wynagradzających. Po drodze spotykałem różnych pozorantów, ponieważ najważniejsze jest bezpieczeństwo państwa ludowego. Moja miłość obejmuje także ich.

     Wieje zimny wiatr, a w moim sercu jest wiosna z odmawianiem mojej modlitwy przebłagalnej. W Domu Pana było ciepło, cicho i bezpiecznie. Przepłynęły obrazy pozorantów,t a także dusze takich...w ich intencji będzie dzisiejszy dzień życia, modlitwy i św. Hostia.

    Z powodu ekstazy nie mogłem otworzyć oczu z których łzy płynęły po twarzy. Żadnym językiem nie można opisać tych przeżyć, a w tym czasie dobiegały czytania…

1. Z księgi proroka Daniela popłynęły słowa (Dn 9,4b-10): „O Panie mój, Boże wielki i straszliwy, który dochowujesz wiernie przymierza tym, co Ciebie kochają i przestrzegają Twoich przykazań. Zgrzeszyliśmy, zbłądziliśmy, popełniliśmy nieprawość i zbuntowaliśmy się, odstąpiliśmy od Twoich przykazań. Nie byliśmy posłuszni Twoim sługom, prorokom, którzy przemawiali w Twoim imieniu do naszych królów, do naszych przywódców, do naszych przodków i do całego narodu kraju.

     U Ciebie, Panie, sprawiedliwość, a u nas wstyd na twarzach, jak to jest dziś u nas - mieszkańców Judy i Jerozolimy, i całego Izraela, u bliskich i dalekich, we wszystkich krajach, dokąd ich wypędziłeś z powodu niewierności, jaką Ci okazali. Panie! Wstyd na twarzach u nas, u naszych królów, u naszych przywódców i u naszych ojców, bo zgrzeszyliśmy przeciw Tobie.

    Pan, Bóg nasz, zaś jest miłosierny i okazuje łaskawość, mimo że zbuntowaliśmy się przeciw Niemu i nie słuchaliśmy głosu Pana, Boga naszego, by postępować według Jego wskazań, które nam dał przez swoje sługi, proroków”. Przekazują całość, ponieważ są to słowa proroka mające wieczną aktualność…

2. Psalmista prosił Boga Ojca (Ps 79,8-9.11.13): Nie pamiętaj nam win przodków naszych, niech szybko nas spotka Twoje miłosierdzie,*bo bardzo jesteśmy słabi.”

3. Natomiast Pan Jezus w Ewangelii (Łk 6,36-38) powiedział: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone”. Bardzo trudno jest to zrealizować, bo to warunek wejścia na drogę prowadzącą do świętości!

     Św. Hostia sprawiła niesamowity smak w ustach, nie chciało się wracać do domu, ale zgaszono światło. Po wyjściu natknąłem się na zimny wiatr, groźne chmury z ciemnością...tak wygląda w y g a n i e, gdzie dom jest namiastką nieba na ziemi. Popłakałem się przy obrazach z Czeczenii, gdzie Sowieci pozorują wprowadzanie pokoju.

     Przesunęły się obrazy morderstw politycznych...z szukaniem winnych wśród malarzy pokojowych, a wybuchy w W-wie odwracają uwagę od głównego gangu: PZPR-u i Bezpieki.

     Na koniec tego dnia Pan wskazał na książkę Jerzego Andrzejewskiego: "Z dnia na dzień", która otworzyła się na str. 222 (t. 2): ”Różnego rodzaju mogą być ludzkie maski (…) obłudy, zakłamania, a też przeróżnych cnót łatwe do zdemaskowania (…)”.

     Na dodatek w moim ręku znalazła się publikacja teologiczno-duchowa: „Szatan - największy wróg człowieka” autorstwa Bonifaciusa Günthera, gdzie był wizerunku Pana Jezusa z Całunu z modlitwą i koronką, którą dodatkowo odmówiłem: "za pozorantów i dusze takich". Nie mogłem się ukoić z powodu tej łaski…

                                                                                                                                                                       APeeL

12.03.1995(n) ZA KAPŁANÓW ŁAMIĄCYCH PRAWO BOŻE..

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 12 marzec 1995
Odsłon: 6

   Po wczorajszych dręczeniach popłynie „Anioł Pański”, a serce zalało poczucie bliskości Królestwa Niebieskiego. Zarazem odczułem świętość naszego powołania, nie wyjaśnię tego. Z tego wszystkiego zacząłem wołać:

"Niech Pan Bóg Wszechmogący będzie błogosławiony.

Niech Jego królestwo panuje w wiecznej chwale.

Niech Jego Święte Imię będzie uwielbione.

Niech Jego słowo wniknie do wszystkich serc i niech w nich spocznie".

     To sprawia wielką bliskość ludzi, braci, a także poczucie świętości osoby ludzkiej, aż wołałem w duszy powtarzając "Jezu!". Po wyjściu z pogotowia z serca zacząłem odmawiać część chwalebną różańca. Szatan oszukał mnie już z rozpędu...z samego rana, ale w tym wypadku "dobrem" czyli myciem samochodu, w którym pojadę z żoną na Mszę świętą.

     Chodziło o to, że spociłem się jako chory, zmarzła mi dłoń, a przed chwilką byłem wykąpany pod prysznicem i radosny w sercu. To było zbyteczne, ponieważ żona też była chora i wyjazd był wykluczony! Wolny dzień, pragniesz wyspać się z powodu umęczenia i choroby, a Szatan dalej przeszkadza wciskając mi Mszę świętą o 12:00, ponieważ "Panu Jezusowi należy się zadośćuczynienie".

     Jak jesteś zdrowy to przeszkadza w wyjeździe do kościoła, a jak ledwie żywy to podsuwa "dobro". Tak samo jest, gdy masz jakieś zadanie do wykonania, wtedy właśnie podsuwa kościół! Takie są jego dobra...podsunął też intencję tego dnia: "za łaknących sukcesu”, bo właśnie w ręku miałem taki artykuł, ale czułem, że jest to oszustwo, bo faktyczna intencja będzie wyżej wymieniona!

    Wzrok zatrzymała gałązka cierniowa, wprost odczułem prośbę Pana Jezusa, abym zabrał jeden cierń z korony na Jego głowie (odjęcie cierpienia)! Na ten czas padnie prośba z „Prawdziwego życia w Bogu”...przyjęcia krzyża Pana dla Jego Kościoła! Przepłynie ożenek przywódcy kościoła zreformowanego...brat Roger - poprzez ekumenizm, biskup Tranda, kolega i jego Kościół Zielonoświątkowy oraz świadkowie Jehowy. Książeczka otworzyła się na nauczaniu Pana Jezusa w Świątyni Jerozolimskiej, gdzie Szatan krzyczał "Święty Boży". 

      Koronka to moja modlitwa przebłagalna,  będzie też w ww. intencji! W końcu wybrałem się do Domu Pana. Czy wiesz jaki ból sprawiają sercu Boga Ojca tacy kapłani!? Nie ma nic gorszego niż ranienie przez swoich! Dzisiaj czekałem na Mszę świętą i całą duszą odbierałem łaskę posiadania kościoła i kapłanów. Tego nigdy nie odczuwa normalny człowiek. Ot, przychodzi tutaj, nawet pięknie śpiewa, ale to wszystko jest celebracją.

     Słowa kapłan wywołały wpadały do serca wywołując ekstazę, musiałem zamykać oczy, łzy płynęły po twarzy, stałem skulony w ciele i zbolały w duszy, nie było mnie dla świata! Nie ma słów na cierpienia duchowe – to inny świat, obrazowo kamień i myśl.

     W czytaniach będą słowa...

1. Z Księgi Rodzaju (Rdz 15,5-12.17-18) w której Pan Bóg zawarł przymierze z Abramem...

2. Psalmista wołał (Ps 27,1.7-9.13-14): Pan moim światłem i zbawieniem moim, kogo miałbym się lękać? (…) Będę szukał oblicza Twego, Panie. (…) Ty jesteś moją pomocą więc mnie nie odrzucaj”.

3. Św. Paweł powie (Flp 3,17-4,1), że: „Wielu bowiem postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego (…) Ich losem - zagłada, ich bogiem - brzuch, a chwała - w tym, czego winni się wstydzić”.

4. Z obłoku świetlanego odezwał się głos Ojca: „To jest mój Syn umiłowany, Tego słuchajcie” (Mt 17,7).

5. W Ewangelii (Łk 9,28b-36) Pan Jezus przemienił się wobec Uczniów. Pojawił się Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie. (...) A z obłoku odezwał się głos: To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie!”

     Po Eucharystii chciałbym zostać w Domu Pana i posiedzieć w ciszy, ale proboszcz wszystko psuje ogłoszeniami parafialnymi, a później zamykają świątynię (kościelny dzwoni kluczami i wypędza wiernych).

     Po wyjściu będę kontynuował moją modlitwę, a w sercu pojawi się śpiew ze słowami: "bo On za ciebie oddał swoje życie". Z odruchowo włączonego magnetofonu padną słowa: "O! Boże! Panie mój nie pamiętaj, że czasem było źle, wiec dobrze, że zawsze jestem Twój i tylko Twoją drogą kroczyć chcę". Popłakałem się, padłem na kolana i odmówiłem drogę krzyżową ze świętą Agonią za kapłanów łamiących prawo Boże”.

                                                                                                                                                                               APeeL

11.03.1995(s)  ZA WIERNYCH WŁADZY LUDOWEJ…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 11 marzec 1995
Odsłon: 7

    W śnie miałem kontakt z trójką wiernych władzy ludowej: nauczycielką, dyrektorką 0raz kierowcą - zomowcem. Zauważyli u mnie różaniec, a ja mówiłem do nich:

  •  zrozumiecie wszystko po śmierci
  •  och! mówi jak prawdziwy chrześcijanin!

     W mojej duszy popłynie modlitwa do Matki Najświętszej z prośbą "Matko! Obejmij moje serce i serca wszystkich grzeszników", a modlitwa popłynie w formie koronki. Jakże jest to piękne, a właśnie obudziłem się po 23 godzinach snu...w ciągu 36 godzin. Podziękowałem za to Panu Jezusowi oraz zawołałem: "Matko"! bądź ze mną!"

     Po wstaniu o 6:00 i odmówieniu modlitwy „Anioł Pański” wróciło rozważanie o rządzących w PRL-u z wczorajszym wystąpieniem prymasa Józefa Glempa i rzeczniczki rządu Jakubowskiej. Czerwoni wrócili na całego a za nimi większość zniewolonego narodu! Ich serca są pełne niechęci i nienawiści do Boga, wierzących oraz kościoła Pana Jezusa.

    Na Mszy świętej popłyną zawołania modlitewne kapłana oraz czytanie Słowa Bożego...

1. Mojżesz powiedział do ludu (Pwt 26,16-19): „Pan ci powiedział, iż będzie dla ciebie Bogiem, o ile ty będziesz chodził Jego drogami, strzegł Jego praw, poleceń i nakazów oraz słuchał Jego głosu”.

    Tak, na narodzie wybranym ciążyła odpowiedzialność za pozostałych braci, bo większość kocha zniewolenie (kija i marchewkę). Napłynął obraz Belwederu z Mszą św. i przekazywaniem sobie znaku pokoju: pomiędzy Wałęsą i Wachowskim!

2. Psalmista zawołał (Ps 119,1-2.4-5.7-8): „Błogosławieni, których droga nieskalana, którzy postępują zgodnie z prawem Pańskim. Błogosławieni, którzy zachowują Jego upomnienia i szukają Go całym sercem.

3. Natomiast Pan Jezus w Ewangelii (Mt 5,43-48) zalecił: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują (…) Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? (...) Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”. Św. Hostia była w intencji tego dnia...

      W pogotowiu czekał mnie szatański horror aż do 12:30…

- okazało się, że w przychodni (na piętrze) nie będzie lekarza dyżurnego

- po przybyciu zastałem sprzątającą w pokoju lekarskim, po poprzedniku, co nigdy się nie zdarza, a jakiś chory mówi: „ja właśnie do pana”

- 4 razy próbowałem wypić kawę, a w końcu wypiłem chłodną

- wprowadzili „umierającą” z pogrzebu, która wyszła - po 10 minutach

- w czasie przyjmowania chorej personel trzaskał drzwiami

- wyjazd do „umierającego” młodzieniaszka, a przez radiotelefon zgłoszono, że zostawiłem wahadełko!

     Nawet dzisiaj śmieję się podczas przepisywania tego świadectwa wiary! Tutaj przekażę jak to badanie było pomocne w diagnostyce, bo była pokazywana nietolerancja leku oraz brak synergizmu przy pobieraniu kilku medykamentów. Mogłem także określić stan zdrowia danej osoby w stosunku do wieku, ponieważ wielu pacjentów zgłasza skargi typowe dla „przebiegu” ciała fizycznego. To łącznie z oceną lekarską pomagało w diagnostyce, bo ktoś może nie skarżyć się, a wygląda na chorego. Jednym słowem w takich wypadkach miałem większa czujność!  Ponadto zdrowi modlą się o zdrowie!

  Zważ, że ja wiedziałem, że jest to ewidentny atak Szatana! Na każdego ma coś innego, a u mnie jest to wykonywanie niebezpiecznego zawodu...można się potknąć i trafić do więzienia.

    W ataku Bestii nasze serce jest puste z niechęcią do Boga („winnego”, bo gdyby był ?) i naszej wiary. Wówczas niemożliwe są modlitwy, nawet śnił się brzydki różaniec! W tym czasie nie mogłem znaleźć żadnej audycji radiowej i telewizyjnej, ale trafiłem na; wywody seksuologa oraz psychologa społecznego wyjaśniającego powiązanie człowieka ze szczurem.

    Dodatkowo od Szatana kupiłem mleko w pobliskim sklepie...po którym dostałem burczenia w brzuchu i biegunki, a kolega właśnie zapraszał mnie do gry w karty (na forsę)!

     Później w telewizji spotkałem obraz kapłana z dziećmi, a Pan wprost powiedział do mnie: „zobacz jakie serca mają Moje dzieci”! Pomagało też wołanie o pomoc do Boga Ojca, ale ludzie nie korzystają z tej łaski, nawet wierzący, których jest garstka i to szczególnie wśród lekarzy!

     Z telewizora w pokoju lekarskim padnę też słowa piosenki: "On w każdym z ludzi pragnie żyć i samego Siebie dać!" Szatan - podobnie jak jego wysłannicy ("wierni władzy ludowej”) - nie lubi, gdy dokumentuje się jego działalność, bo  przecież jego nie ma! Nawet w tym momencie z piosenki popłynęły dwukrotnie słowa: "nie ma, nie ma"!  Wracaliśmy od "sztybika" (umierającym po alkoholu), a Krajewski śpiewał: "nie spoczniemy nim dojdziemy". Ja wiem, że to było także do mnie: mam wytrwać!

      Wcześniej mówiłem do personelu o szatanie, co wywoływało uśmiech, ale zaleciłem dyspozytorce, aby otworzyła „Prawdziwe życie w Bogu”..."na chybił trafił", gdzie były słowa:

     "Chcę, aby Moje dzieci zrozumiały, że ich dusze istnieją i że diabeł jest rzeczywistością (…) Szatan istnieje i dąży do tego, aby zgubić wasze dusze. Cierpię, widząc was uśpionych i nieświadomych jego istnienia! Przychodzę dać wam ostrzeżenie, znak, ale ilu z was będzie czytać to jako czarodziejskie baśnie? (…) Dlaczego tak się spieszycie, aby rzucić się do stóp Szatana”?!

     Dałem świadectwo wiary dyspozytorce, a serce zalał ból, ponieważ pomyślałem o tym: jak ona sobie radzi, na czym opiera się w swojej słabości. „Pani Jezu! Wspomóż ją, proszę”! Wierz mi, że ja sam byłem tym zadziwiony!

     O 15:00 podczas odmawiania koronki i początku mojej modlitwy przebłagalnej w intencji tego dnia...w jasności ujrzałem fałsz władzy wciąż „ludowej”! Przygotowywali się precyzyjnie w latach 80-tych...”do oddania władzy we własne ręce”! Nawet część swoich (20 %) internowali za ich zgodą. W tej grupie był Adam Michnik oraz Lech Wałęsa, teraz wielu z nich ma rozterki duchowe oraz wyrzuty sumienia, ale nie mogą z tym zerwać!

    Natomiast Lech Wałęsa uwierzył w siebie, nie widzi tego fałszu, nawet ma kapłana agenta, a jego wiara jest zewnętrzna. Łzy zakręciły się w oczach, a u mnie jest to znak prawdy. Nawet przez chwilkę żartowałem!

- Słucham! Pogotowie?

- Tu mówi Wałęsa…sczerwieniałem!

     "Boże mój, Boże, ile lat modlitw to wszystko wymaga". Dalej płynęły ateistyczny głupstwa...oto moda dla puszystych (wyzywająco głupia), a z włączonego radia padną słowa:

- Nie będziesz palił i pił, czy oddasz życie?

- Tak oddam, bo po co mi takie życie?

     Padłem na kolana do modlitwy, a dalej przepływały obrazy: "miernych, biernych, ale wiernych”. Pan sprawił, że równocześnie wołałem w intencji wczorajszej: „za moich oskarżycieli”. No cóż, zagrażam państwu bolszewickiemu czyli “demokratycznemu”.

    Po skończeniu potwierdzam, że nie wolno modlić się na siłę (ustnie), bo Bóg Ojciec nie potrzebuje tego. To tak jakbyś mówił do swojego ojca ziemskiego z książeczki. O dobrym odczycie intencji świadczy to, że płynie w uniesieniu duchowym (z głębi serca)!

    Wróciło smaczne śniadania (ryba) z moim zapytaniem do Pana Jezusa, jak żył tutaj? Jakby na ten czas z włączonego radia popłynęły wspomnienia Romana Brandstaettera (“Krąg Biblijny”), w których autor przebywał w miejscach pobytu Zbawiciela.

     Koledze wręczyłem artykuł red. Elżbiety Isakiewicz o Rzeczniku Praw Obywatelskich, a on powiedział, że to “pludra” (plotkara), po kaszubsku „klaperbaba”! Powiedziałem mu:" przyznaj się, że jesteś lewy, a podam ci rękę”.

      Na wyjeździe podczas odmawiania „św. Agonii” Pana Jezusa trafiłem do mojej pacjentki, jeszcze niedawno sprawnej, a dzisiaj ginącej po udarze ze złamaniem kręgosłupa. Jak wielka jest marność naszego ciała.

     Z włączonego telewizora popłynie świadectwo wiary opuszczonej przez męża, która mówiła o miłosierdziu, a ja uśmiechałem się do Pana Jezusa z Całunu, bo to było do mnie! Natomiast w radiu „Maryja” będzie mowa o o zaniku wiary.  Jeszcze zerwano na wyjazd do chłopca z zapaleniem gardła, a ja właśnie miałem przy sobie ampicylinę. Tam był obraz Rodziny Bożej z twarzą Matki podobnej do siostry chorego. 

    Jakby na potwierdzenie ww. intencji trafiłem do ośrodka wypoczynkowego „władzy ludowej”! Na koniec tego dnia, tuż przed północą z „Prawdziwego życia w Bogu” Pan Jezus pobłogosławił Vassulę Ryden, a ja zrozumiałem, że teraz było to dla mnie...

                                                                                                                                                                               APeeL

  1. 10.03.1995(pt)   ZA TYCH, KTÓRZY MNIE OSKARŻAJĄ…
  2. 09.03.1995(c)   ZA RYZYKUJĄCYCH ŻYCIE DLA INNYCH…
  3. 08.03.1995(ś) ZA UDRĘCZONE NIEWIASTY…
  4. 07.03.1995(w)     ZA WRACAJĄCYCH DO BOGA OJCA BEZOWOCNIE...
  5. 06.03.1995(p) ZA DWULICOWYCH...
  6. 05.03.1995(p) ZA BLISKICH ŻYJĄCYCH I ZMARŁYCH…
  7. 04.03.1995(s)   ZA INTERESOWNYCH DO KOŃCA...
  8. 03.03.1995(pt) ZA PRAGNĄCYCH ŁASKI WYTRWANIA…
  9. 02.03.1995(c). ZA ODDAJĄCYCH SWOJE SERCE PANU JEZUSOWI...
  10. 01.03.1995(ś)  ZA WYBIERAJĄCYCH KRAINĘ ŚMIERCI...

Strona 2040 z 2524

  • 2035
  • 2036
  • 2037
  • 2038
  • 2039
  • 2040
  • 2041
  • 2042
  • 2043
  • 2044

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 1897

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?