Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

11.03.1995(s)  ZA WIERNYCH WŁADZY LUDOWEJ…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 11 marzec 1995
Odsłon: 4

    W śnie miałem kontakt z trójką wiernych władzy ludowej: nauczycielką, dyrektorką 0raz kierowcą - zomowcem. Zauważyli u mnie różaniec, a ja mówiłem do nich:

  •  zrozumiecie wszystko po śmierci
  •  och! mówi jak prawdziwy chrześcijanin!

     W mojej duszy popłynie modlitwa do Matki Najświętszej z prośbą "Matko! Obejmij moje serce i serca wszystkich grzeszników", a modlitwa popłynie w formie koronki. Jakże jest to piękne, a właśnie obudziłem się po 23 godzinach snu...w ciągu 36 godzin. Podziękowałem za to Panu Jezusowi oraz zawołałem: "Matko"! bądź ze mną!"

     Po wstaniu o 6:00 i odmówieniu modlitwy „Anioł Pański” wróciło rozważanie o rządzących w PRL-u z wczorajszym wystąpieniem prymasa Józefa Glempa i rzeczniczki rządu Jakubowskiej. Czerwoni wrócili na całego a za nimi większość zniewolonego narodu! Ich serca są pełne niechęci i nienawiści do Boga, wierzących oraz kościoła Pana Jezusa.

    Na Mszy świętej popłyną zawołania modlitewne kapłana oraz czytanie Słowa Bożego...

1. Mojżesz powiedział do ludu (Pwt 26,16-19): „Pan ci powiedział, iż będzie dla ciebie Bogiem, o ile ty będziesz chodził Jego drogami, strzegł Jego praw, poleceń i nakazów oraz słuchał Jego głosu”.

    Tak, na narodzie wybranym ciążyła odpowiedzialność za pozostałych braci, bo większość kocha zniewolenie (kija i marchewkę). Napłynął obraz Belwederu z Mszą św. i przekazywaniem sobie znaku pokoju: pomiędzy Wałęsą i Wachowskim!

2. Psalmista zawołał (Ps 119,1-2.4-5.7-8): „Błogosławieni, których droga nieskalana, którzy postępują zgodnie z prawem Pańskim. Błogosławieni, którzy zachowują Jego upomnienia i szukają Go całym sercem.

3. Natomiast Pan Jezus w Ewangelii (Mt 5,43-48) zalecił: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują (…) Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? (...) Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”. Św. Hostia była w intencji tego dnia...

      W pogotowiu czekał mnie szatański horror aż do 12:30…

- okazało się, że w przychodni (na piętrze) nie będzie lekarza dyżurnego

- po przybyciu zastałem sprzątającą w pokoju lekarskim, po poprzedniku, co nigdy się nie zdarza, a jakiś chory mówi: „ja właśnie do pana”

- 4 razy próbowałem wypić kawę, a w końcu wypiłem chłodną

- wprowadzili „umierającą” z pogrzebu, która wyszła - po 10 minutach

- w czasie przyjmowania chorej personel trzaskał drzwiami

- wyjazd do „umierającego” młodzieniaszka, a przez radiotelefon zgłoszono, że zostawiłem wahadełko!

     Nawet dzisiaj śmieję się podczas przepisywania tego świadectwa wiary! Tutaj przekażę jak to badanie było pomocne w diagnostyce, bo była pokazywana nietolerancja leku oraz brak synergizmu przy pobieraniu kilku medykamentów. Mogłem także określić stan zdrowia danej osoby w stosunku do wieku, ponieważ wielu pacjentów zgłasza skargi typowe dla „przebiegu” ciała fizycznego. To łącznie z oceną lekarską pomagało w diagnostyce, bo ktoś może nie skarżyć się, a wygląda na chorego. Jednym słowem w takich wypadkach miałem większa czujność!  Ponadto zdrowi modlą się o zdrowie!

  Zważ, że ja wiedziałem, że jest to ewidentny atak Szatana! Na każdego ma coś innego, a u mnie jest to wykonywanie niebezpiecznego zawodu...można się potknąć i trafić do więzienia.

    W ataku Bestii nasze serce jest puste z niechęcią do Boga („winnego”, bo gdyby był ?) i naszej wiary. Wówczas niemożliwe są modlitwy, nawet śnił się brzydki różaniec! W tym czasie nie mogłem znaleźć żadnej audycji radiowej i telewizyjnej, ale trafiłem na; wywody seksuologa oraz psychologa społecznego wyjaśniającego powiązanie człowieka ze szczurem.

    Dodatkowo od Szatana kupiłem mleko w pobliskim sklepie...po którym dostałem burczenia w brzuchu i biegunki, a kolega właśnie zapraszał mnie do gry w karty (na forsę)!

     Później w telewizji spotkałem obraz kapłana z dziećmi, a Pan wprost powiedział do mnie: „zobacz jakie serca mają Moje dzieci”! Pomagało też wołanie o pomoc do Boga Ojca, ale ludzie nie korzystają z tej łaski, nawet wierzący, których jest garstka i to szczególnie wśród lekarzy!

     Z telewizora w pokoju lekarskim padnę też słowa piosenki: "On w każdym z ludzi pragnie żyć i samego Siebie dać!" Szatan - podobnie jak jego wysłannicy ("wierni władzy ludowej”) - nie lubi, gdy dokumentuje się jego działalność, bo  przecież jego nie ma! Nawet w tym momencie z piosenki popłynęły dwukrotnie słowa: "nie ma, nie ma"!  Wracaliśmy od "sztybika" (umierającym po alkoholu), a Krajewski śpiewał: "nie spoczniemy nim dojdziemy". Ja wiem, że to było także do mnie: mam wytrwać!

      Wcześniej mówiłem do personelu o szatanie, co wywoływało uśmiech, ale zaleciłem dyspozytorce, aby otworzyła „Prawdziwe życie w Bogu”..."na chybił trafił", gdzie były słowa:

     "Chcę, aby Moje dzieci zrozumiały, że ich dusze istnieją i że diabeł jest rzeczywistością (…) Szatan istnieje i dąży do tego, aby zgubić wasze dusze. Cierpię, widząc was uśpionych i nieświadomych jego istnienia! Przychodzę dać wam ostrzeżenie, znak, ale ilu z was będzie czytać to jako czarodziejskie baśnie? (…) Dlaczego tak się spieszycie, aby rzucić się do stóp Szatana”?!

     Dałem świadectwo wiary dyspozytorce, a serce zalał ból, ponieważ pomyślałem o tym: jak ona sobie radzi, na czym opiera się w swojej słabości. „Pani Jezu! Wspomóż ją, proszę”! Wierz mi, że ja sam byłem tym zadziwiony!

     O 15:00 podczas odmawiania koronki i początku mojej modlitwy przebłagalnej w intencji tego dnia...w jasności ujrzałem fałsz władzy wciąż „ludowej”! Przygotowywali się precyzyjnie w latach 80-tych...”do oddania władzy we własne ręce”! Nawet część swoich (20 %) internowali za ich zgodą. W tej grupie był Adam Michnik oraz Lech Wałęsa, teraz wielu z nich ma rozterki duchowe oraz wyrzuty sumienia, ale nie mogą z tym zerwać!

    Natomiast Lech Wałęsa uwierzył w siebie, nie widzi tego fałszu, nawet ma kapłana agenta, a jego wiara jest zewnętrzna. Łzy zakręciły się w oczach, a u mnie jest to znak prawdy. Nawet przez chwilkę żartowałem!

- Słucham! Pogotowie?

- Tu mówi Wałęsa…sczerwieniałem!

     "Boże mój, Boże, ile lat modlitw to wszystko wymaga". Dalej płynęły ateistyczny głupstwa...oto moda dla puszystych (wyzywająco głupia), a z włączonego radia padną słowa:

- Nie będziesz palił i pił, czy oddasz życie?

- Tak oddam, bo po co mi takie życie?

     Padłem na kolana do modlitwy, a dalej przepływały obrazy: "miernych, biernych, ale wiernych”. Pan sprawił, że równocześnie wołałem w intencji wczorajszej: „za moich oskarżycieli”. No cóż, zagrażam państwu bolszewickiemu czyli “demokratycznemu”.

    Po skończeniu potwierdzam, że nie wolno modlić się na siłę (ustnie), bo Bóg Ojciec nie potrzebuje tego. To tak jakbyś mówił do swojego ojca ziemskiego z książeczki. O dobrym odczycie intencji świadczy to, że płynie w uniesieniu duchowym (z głębi serca)!

    Wróciło smaczne śniadania (ryba) z moim zapytaniem do Pana Jezusa, jak żył tutaj? Jakby na ten czas z włączonego radia popłynęły wspomnienia Romana Brandstaettera (“Krąg Biblijny”), w których autor przebywał w miejscach pobytu Zbawiciela.

     Koledze wręczyłem artykuł red. Elżbiety Isakiewicz o Rzeczniku Praw Obywatelskich, a on powiedział, że to “pludra” (plotkara), po kaszubsku „klaperbaba”! Powiedziałem mu:" przyznaj się, że jesteś lewy, a podam ci rękę”.

      Na wyjeździe podczas odmawiania „św. Agonii” Pana Jezusa trafiłem do mojej pacjentki, jeszcze niedawno sprawnej, a dzisiaj ginącej po udarze ze złamaniem kręgosłupa. Jak wielka jest marność naszego ciała.

     Z włączonego telewizora popłynie świadectwo wiary opuszczonej przez męża, która mówiła o miłosierdziu, a ja uśmiechałem się do Pana Jezusa z Całunu, bo to było do mnie! Natomiast w radiu „Maryja” będzie mowa o o zaniku wiary.  Jeszcze zerwano na wyjazd do chłopca z zapaleniem gardła, a ja właśnie miałem przy sobie ampicylinę. Tam był obraz Rodziny Bożej z twarzą Matki podobnej do siostry chorego. 

    Jakby na potwierdzenie ww. intencji trafiłem do ośrodka wypoczynkowego „władzy ludowej”! Na koniec tego dnia, tuż przed północą z „Prawdziwego życia w Bogu” Pan Jezus pobłogosławił Vassulę Ryden, a ja zrozumiałem, że teraz było to dla mnie...

                                                                                                                                                                               APeeL

10.03.1995(pt)   ZA TYCH, KTÓRZY MNIE OSKARŻAJĄ…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 10 marzec 1995
Odsłon: 4

       Dzisiaj, na dyżurze w pogotowiu byłem chory, ale zdziwiłem się, że nie budzono mnie od 22:00 do 5:30, a byłem pierwszy na kolejce do ambulatorium i na wyjazd! Taka noc zdarza się raz, jak w piosence, a tak było potrzebne mi wytchnienie. Dodatkowo posłuchałem, aby dzisiaj wziąć wolny dzień.

    Na ten czas z otworzonego "Prawdziwego życia w Bogu" napłynęły słowa Pana Jezusa: "Pójdź...pomogę ci”! Błyskawicznie załatwiłem wolny dzień i w wielkiej radości pojechałem do Domu Pana na Mszę świętą poranną. Moje serce było pełne niechęci do czerwonych i do ich sług! Nagle stało się zrozumiałe, że dzisiejsza Eucharystia będzie za moich oskarżycieli – to konkretni ludzie, gdzieś na górze, nawet niewinni, ale oni odpowiadają za całość tej struktury. Przecież tak też  było z księdzem Jerzym Popiełuszką! Nagle w czasie czytań zrozumiałem moją wielką odpowiedzialność "jako sprawiedliwego".

     W Słowie Bożym…

1. Prorok Ezechiel (Ez 18,21-28) przekaże od Boga Ojca to, co wiem: grzesznik nawrócony będzie żył, a „gdyby sprawiedliwy (…) popełniał zło, naśladując wszystkie obrzydliwości, którym się oddaje występny, czy taki będzie żył”? Pan dodał jeszcze (Ez 33,11): Nie chcę śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił i miał życie.

2. Psalmista wołał (Ps 130,1-8): „Gdy grzechy wspomnisz, któż się z nas ostoi”? Tak jest naprawdę, a wielu szczyci się świętością...

3. Natomiast w Ewangelii (Mt 5,20-26) Pan Jezus wskazał na małe poczucie naszych grzechów! „Nie zabijaj; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi”. Zalecił przebaczenie i jednanie się zamiast trafiania do sądów.

      Ja wiem, w moim wypadku chodzi o pełne przebaczenie, przyjmowanie cierpię z ich uświęcaniem. Później będę miał pokazane zaniedbywanie dobra wynikającego z łaski cierpień zesłanych przez Boga Ojca. Nie zrozumie tego człowiek bez łaski wiary. Jest mi przykro, ale nic nie mogę uczynić z powodu śledzenia każdego mojego kroku!

     Po świętej Hostii pozostałem w ciszy kościelnej. Nie wiedziałem dlaczego wciąż "spoglądał" Pan Jezus „porcelanowy”, a to była prośba, że szczególnie dzisiaj mam mieć serce pełne miłości i miłosierdzia dla objętych ww. intencją!

     Po odpoczynku pojechałem na działkę, a wówczas stykam się z moim krzyżem, gdzie ktoś złośliwie rzucił pojemnik po oleju i rozwalił kamienie. To chyba przedstawiciel tych, którzy nie wierzą w moją łaskę wiary...tylko udaję takiego i to po kursach. Znam takich manekinów, zawsze „rozmodlonych”, trzymających się za serce i pełnych uniżenia w kościele. Tak się ujawniają…

   Czas szybko płynie i  nad ludzkością pojawiło się niebo z gwiazdami, co wg niewierzących jest „przyrodą”, która powstała sama z siebie! W domy padłem zmęczony i w tym stanie zrozumiałem dar posiadania domu, łóżka, ciepła i bezpieczeństwa!

                                                                                                                                                                          APeeL

09.03.1995(c)   ZA RYZYKUJĄCYCH ŻYCIE DLA INNYCH…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 09 marzec 1995
Odsłon: 5

     Zbudziła mnie twarz martwego dziecka! Wstałem obolały i słaby z powodu dalej trwającego przeziębienia. Właściwie jestem niezdolny do pracy, ale muszę iść, bo dzisiaj dodatkowo mam dyżur w pogotowiu. Napływały obraz tych, który ryzykują życie dla innych, a żona wspomina Ochojską, która zawiozła dary do Czeczeni z zagrożeniem życia (byli na linii frontu). Podwiozłem syna do autobusu, blisko kościoła i wszedłem na Msze św. równo z dzwonkiem. Łzy zalewały oczy podczas czytania Słowa Bożego…

1. Królowa Estera (Est 14,1.3-5.12-14) „przejęta niebezpieczeństwem śmierci” błagała Boga Izraela: „Panie mój, Królu nasz, Ty jesteś jedyny, wspomóż mnie samotną, (…) Królu bogów i Władco nad wszystkimi władcami. Daj odpowiednią mowę w usta moje (…) Panie, który wiesz wszystko”.

2. Psalmista wołał wprost ode mnie (Ps 138,1-3.7c-8): Będę Cię sławił, Panie, z całego serca (…) Będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów, pokłon Ci oddam w Twoim świętym przybytku”.

3. Pan Jezus w Ewangelii (Mt 7,7-12) zalecił, aby o wszystko prosić., a zarazem dziękować. „Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą”. Dzisiaj, gdy to przepisuję (11.07.2026)...tak właśnie czynię i to w błahych sprawach. Musisz zauważyć tę pomoc. Dodam, że chodzi także o wypełnianie Woli Boga Ojca, bo nigdy nie wiadomo, co wyniknie z błahej sprawy?  Po Eucharystii nie chciało się wyjść z Domu Pana..."Och! Jezu! Jezu!! Jezu!!!”

     Dzisiaj jak zwykle był nawał chorych, ale bez kłótni i przepychanek. Przybywali skołowani, obciążeni kłopotami, osamotnieni oraz omotani zwątpieniami!

- Oto kobieta dobrze sytuowana, która ma córkę z porażeniem kończyn dolnych! Poprosiłem ją, aby każdy dzień życia ofiarować w jakiejś intencji!

- Poprosiłem 60-kę św. Jehowy, aby zawołała do Pana o światło dotyczące śmierci. Oni nie wierzą w życie wieczne, bo raj będzie na ziemi i to bez Boga Ojca Jahwe (u nich jest to Jehowa, a Izraelici nie znają takiego).

     Kończy się praca, a pan dał jeszcze próbę, ponieważ przybyła biedna, aby ją obdarować. Dzisiaj prosiła o napisanie podania do opieki społecznej, a ja nic jej nie dałem! Zobacz nędznika! Czyż Pan nie dałby mi więcej!?

     W ramach ww. intencji modlitewnej napłynęła postać Okulickiego, a rano przecinka rano była migawka dyskusji o walczących o Polskę z Niemcami i Sowietami.

     Czas koronki do Miłosierdzia Bożego, ale jestem już na dyżurze w pogotowiu (piętro niżej)...tak pragnę chwilki snu, ale wzywają do ambulatorium i to do matki piątki dzieci, którym wczoraj samochód zabił męża! Po chwilce jedziemy na daleki wyjazd na którym kończę moją modlitwę przebłagalną „za udręczone niewiasty”.

     Zważ na powyższą „duchowość zdarzenia” potwierdzającą intencję. W tym bólu Pan pokazał mi obrazy z z tej intencji: płaczącą wdowę, biedną, maltretowane kobiety, nawet zabijane przez alkoholików, matki w różnych krajach. Straszliwy ból zalewał serce, zapisuję to dla mających podobne przeżycia.

     Wczoraj mogłem skończyć tę modlitwę, ale płynęłaby z ust. Nie wolno modlić siłę na siłę, bo to jest niepotrzebne Panu Jezusowi i danej osobie! Trafiłem do domu staruszki umęczonej gospodarstwem rolnym, która od trzech dni leżała bez pomocy z zapaleniem płuc. Teraz inna otoczona świętymi obrazami, a przy tym przestraszona śmiercią!

     Do dobrego poczucia wróciłem około 21:00 i mogłem skończyć moje modlitwy, a w tym czasie wyraźnie uśmiechały się oczy Pana Jezusa z Całunu! Z „Prawdziwego życia w Bogu” przeczytałem słowa: „Wytrwasz w doświadczeniach z Moją siłą i jedynie dla Moich spraw. (…) Ja jestem Panem, który wyratował cię z ciemności". Mam z tego powodu wołać: "Mój Boże, kocham Cię. To Z obfitości swojej miłości i dzięki swemu miłosierdziu okazałeś mi swoją Swoje Światło! Błogosławione niech będzie Twoje święte imię!

      Przypomniała się rozmowa z kolegą psychiatrą, któremu zaleciłem jako ateiście, aby poprosił Pana o mały promyk Światła Ojca, a wówczas wszystko będzie jasne! Inaczej szkoda naszego czasu na dyskusję...o Życiu Prawdziwym! Pocałowałem Pana, a dzisiaj miałem ukazane "ryzykowanie życiem dla innych“. Ponadto obraduje Sejm RP...nad zniesieniem przedawnienia dla zbrodni stalinowsko – hitlerowskich…

     Niżej przepłynęły jednostki antyterrorystyczne i antymafijne, Ochojska, redaktorzy ujawniający afery oraz prokuratorzy...właśnie oblano taką kwasem.

     Zrozumiałem, co oznacza dom, bezpieczeństwo z darem ciepłego łóżka...

                                                                                                                                                               APeeL

08.03.1995(ś) ZA UDRĘCZONE NIEWIASTY…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 08 marzec 1995
Odsłon: 5

Dzień Kobiet

      O 6:00 rano popłynie „Anioł Pański”, a dzisiaj jestem chory i na Mszy św. byłem nieobecny duchowo. W czytaniach była mowa o potrzebie naszego nawrócenia. Udało się odczytać ww. intencję świętej Hostii. Napłynęły obrazy udręczonej żony z moją prośbą o przebaczenie tego wszystkiego, co jej uczyniłem.

      W przychodni było trochę ludzi z przerwą około 11:00, a to nigdy się nie zdarza...widziałem pomoc z nieba, dodatkowo napływały dary od bogatych. Podjechałem i kupiłem szampana dla kobiet męczących się ze mną, a Pan sprawił, że nie musiałem być przy piciu, ponieważ zgłosili się pacjenci. Wcześniej opuściłem pracę z powodu choroby, napisałem podziękowanie do korporacji „Braci Strzelczyków” przez których kupiliśmy mieszkanie córce...obydwie rodziny modliły się w tej sprawie!

     Żonie zawiozłem kwiaty oraz bombonierkę z wizerunkiem serca! Kupiłem też kwiat dla Matki Najświętszej razem z wazonem i postawiłem przed figurą pod moim blokiem. Wszystko pięknie wyglądało, żona modliła się razem z radiem Maryja, a ja wyjechałem na działkę. To moja samotnia ze świętymi obrazami, gdzie zapaliłem lampkę przed Matką Bożą i w pokoju odmawiałem koronkę do Miłosierdzia Bożego w intencji tego dnia. Dalej trwała pustka duchowa spowodowana chorobą.

     Pomyślałem o planujących modlitwy w chorobach i na starość, ale jest to zły pomysł, ponieważ w naszych słabościach to się nie uda. Dopiero późnym wieczorem w wielkim bólu skończyłem drogę krzyżową oraz świętą Agonię Pana Jezusa za dwulicowych i za tych którzy powracają do Boga Ojca z pustymi sercami! Padłem w słabości, jakże człowiek jest marny w ciele!                                                                                                                                                                    APeeL 

07.03.1995(w)     ZA WRACAJĄCYCH DO BOGA OJCA BEZOWOCNIE...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 07 marzec 1995
Odsłon: 4

    W śnię pomagałem jakimś ludziom w Warszawie i to w kościele z figurą Pana Jezusa na krzyżu! Pan Jezus oderwał prawą rękę na krzyżu i dał mi swoje błogosławieństwo! Po prostu nie chce się wierzyć? Teraz, gdy to zapisuję o 21:00 z kasety płyną słowa piosenki "Gdy zbawiłeś mnie pewnego dnia”!

      Po przebudzeniu o 6.00 popłynie „Anioł Pański”, a żona właśnie słuchała "Słowo na dzień", gdzie kapłan mówił o Zbawicielu. Ja mam zrozumieć, że nie wolno mi innych potępiać, ponieważ ich zbawienie zależy także ode mnie, przecież tak właśnie było ze mną (wstawiennicze modlitwy i Msze św. pacjentek).

    Ja mam przyprowadzić pielgrzymkę takich do nieba! Wyszedłem do pracy i w bólu popłynie wczorajsza modlitwa w intencji dwulicowych! W tym uniesieniu nie nadają się do pracy, a Szatan wie o tym i uderza pacjentami…obca żąda zwolnienia, ktoś prosi o wizytę, wpadają wybrańcy, itd. Aż skuliłem się za regałem w rejestracji, a łzy zalewały oczy "Panie Jezu pomóż! Ojcze! Dlaczego mnie opuściłeś? Dlaczego tutaj jestem? Dlaczego jestem nękany?”

     Po chwilce załatwiłem wszystko, ale wolno szło z powodu przeziębienia. ponieważ źle znoszę przeziębienie. Przy okazji zadaję chorym pytanie...

 – Dlaczego pani zakochała się w ciele, a to schorzenia występujące w tym wieku.

– Dlaczego pani zakochała się w krowie, przecież grzeszy pani dojeniem w swoim braku zdrowia (75 lat, ciężko chora)...trzeba prowadzić życie modlitewne, wiele dobra uczyniłaby pani!’

- Proszę przyjąć istnienie Szatana (wierząca i skołowana), który podsuwa modlitwy o zdrowie, zdrowej do wieku! Nawet powiedziałem o kuszeniu mojej osoby...zrozumiała wszystko kiwając głową z zadziwienia!

    Nie mogłem znaleźć spokojnej muzyki, ale z włączonej kasetę – popłynęły melodie o Panu Jezusie i Ojcu Prawdziwym. Kończę w bólu zalewającym serce razem ze zmęczeniem chorego ciała. Jakby na ten czas padną do mnie słowa Boga Ojca: "Wróć synu wróć z daleka. Wróć synu ojciec czeka”. Popłakałem się, ponieważ dzisiaj trwało poczucie obecności Boga Ojca. To zarazem kojarzy się kontakt z tęskną rozłąką z dręczeniem na wygnaniu. Ja wiem, że to jest od Ojca! Wiem! Z płaczem czekałem na intencję modlitewną tego dnia.

     Na ten czas padną słowa: "roztrwoniłeś swą miłość! z pustym sercem powracasz, a On tobie przebacza, wychodzi naprzeciw ze słowami: wreszcie synu wróciłeś, tak czekałem, wrócisz jeszcze raz! Jak długo każesz czekać"? Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego oraz początek mojej modlitwy przebłagalnej; "za synów powracających z pustymi sercami”.

     W tym czasie żona słuchała koronki z klasztoru siostry Faustynki, a ja wołam w „świętym osamotnieniu” Pana Jezusa i koronce do Ukrytych Cierpień Pana Jezus w Ciemnicy i już czas na spotkanie z Panem Jezusem na Mszy św.! W czytaniach padną słowa...

1. Proroka Izajasza (Iz 55,10-11) o wracających do Boga bezowocnie, co ukazał na przyrodzie. To prawda, bo wielu ma puste serca, całkowicie zapomina o życiu wieczny. Na ten czas wzrok przykuł fresk przedstawiający Stwórcę na sklepieniu naszej świątyni.

2. Psalmista zawołał w Ps 34: „Wysławiajcie ze mną Pana, wspólnie wywyższajmy Jego imię. Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał i wyzwolił od wszelkiej trwogi. (…) Pan słyszy wołających o pomoc i ratuje ich od wszelkiej udręki". Spróbuj sam poprosić o coś w swojej sprawie, a zobaczysz.

3. Pan Jezus powiedział w Ewangelii (Mt 6,7-15), aby na modlitwie nie być gadatliwym, bo Bóg Ojciec wie, co jest nam potrzebne. Zarazem przekaz nam „Ojcze nasz”.

     Święta Hostia była w intencji tego dnia, a po chwilce będę czytał zadziwiony fragment z „Prawdziwego życia w Bogu” (t 1 str. 173): "Nie zamknę drzwi przed wami”. Zaprawdę powiadam wam, ja mogę przebaczyć milion razy i z moimi otwartymi ramionami stoję przed wami, prosząc wasz o powrót do Mnie, abyście odczuli tę tęsknią miłość jaką pragnę wam dać. Pozwólcie mi zapalić wasze serca, przyjdźcie Mnie poznać. Przyjdźcie wy, którzy unikacie mnie i lękacie się! Przyjdźcie wszyscy, którzy  unikacie mnie  i lękacie się. Wy wszyscy, którzy mnie nie znacie, przyjdźcie!”

    Większość przybywa do Boga Ojca po śmierci i to z pustymi rękami i sercami! Późno, przepływają obrazy narodu żydowskiego wracającymi do swojej ojczyzny, tak jak Polacy z Kazachstanu. Jakże czeka na nasz powrót Ojciec Prawdziwy! Jakże cierpi z powodu rozstania z nami!

     Nie wiem dlaczego w ręku znalazła się „Gazeta wyborcza” z art. „Ojciec Bocheński nie straszy po śmierci”. Nigdy nie odpowiadało mi mieszanie filozofii z łaską wiary. Wskazywał na symbolikę, gdyż mamy do czynienia z rzeczywistością niewyrażalną w ludzkim języku. Zawsze podejrzane jest gwiazdorstwo w bolszewickich mediach. Dodatkowo kręcił się przy nim o. Tadeusz Bartos. Nie zrozumie tego czytający „Gazetę wyborcza”.

    Podziękowałem i przeprosiłem za ten dzień, a łzy zalewały oczy…                                                                APeeL

  1. 06.03.1995(p) ZA DWULICOWYCH...
  2. 05.03.1995(p) ZA BLISKICH ŻYJĄCYCH I ZMARŁYCH…
  3. 04.03.1995(s)   ZA INTERESOWNYCH DO KOŃCA...
  4. 03.03.1995(pt) ZA PRAGNĄCYCH ŁASKI WYTRWANIA…
  5. 02.03.1995(c). ZA ODDAJĄCYCH SWOJE SERCE PANU JEZUSOWI...
  6. 01.03.1995(ś)  ZA WYBIERAJĄCYCH KRAINĘ ŚMIERCI...
  7. 28.02.1995(w) ZA SZKODZĄCYCH SOBIE…
  8. 27.02.1995(p) ZA TYCH, KTÓRZY NIE ZNAJĄ NIESKOŃCZONEJ DOBROCI BOGA OJCA…
  9. 26.02.1995(n) ZA TYCH, KTÓRZY WYMAGAJĄ BOŻEJ OCHRONY
  10.   25.02.1995(s) ZA GINĄCYCH W CIERPIENIACH...

Strona 2040 z 2523

  • 2035
  • 2036
  • 2037
  • 2038
  • 2039
  • 2040
  • 2041
  • 2042
  • 2043
  • 2044

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 1226

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?