Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

01.03.1995(ś)  ZA WYBIERAJĄCYCH KRAINĘ ŚMIERCI...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 01 marzec 1995
Odsłon: 19

Środa Popielcowa...

     Na dyżurze w pogotowiu, spożyłem spóźniony posiłek, ponieważ w środy i piątki mamy z żoną ścisły post w intencji pokoju na świecie! W telewizji popłynie dyskusja o służbie wojskowej oraz o Stwórcy, a ja zastanawiałem się jak można pogodzić...rozkazy z wykonywaniem Woli Boga Ojca! Jeden z dyskutujących zalecił, aby rządzący zwracali się do Boga Ojca! To wprost moja rada, bo całkiem inaczej wyglądałby ten świat!

      Jednak światem czyli Królestwem Księcia Ciemności rządzą poganie, także moją ojczyzną, co możesz ujrzeć w Sejmie RP! Po zerwaniu się w duszy popłynie śpiew: "O! Śmierci! Gdzie jesteś o śmierci" - chodziło o pokonanie śmierci przez Pana Jezusa! Szykuję się do pracy, w przychodni, a córka zmarłej prosi o stwierdzenie zgonu.

     Znałem tę modląca się babuszkę, właśnie opuściła swoją nędzną chatkę otoczoną błotem i brudem oraz ten świat. W tym domu wszystko było stare tak jak ona! Dziwne, ponieważ podczas powrotu karetką wzrok zatrzymał byczek wieziony na rzeź oraz stary koń, a później w telewizji pokażą zabijanie kury. Tak jest ze zwierzętami, ponieważ dla nich śmierć to unicestwienie.

     Teraz, po powrocie do bazy, miałem wielkie pragnienie zdążyć na nabożeństwo (Popielec)...tak trafiłem na czasu uniesienia przez kapłana kielicha z Eucharystią. "Jezu mój! Jak wielka to łaska”. Po chwilce zaczęła się moja Msza święta, a właśnie spotkałem niewidomego. Pobiegłem pierwszy, aby przyjąć posypanie głowy popiołem...

     Dzisiaj były wstrząsające czytania, które rozrywały serce…

1. Prorok Joel wołał od Boga Ojca (Jl 2,12-18): „Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, lament. (…) Nawróćcie się do Pana Boga waszego”! Wejdź i przeczytaj to wezwanie od Boga Ojca, bo było, jest i będzie aktualne wiecznie.

2. Psalmista błagał (Ps 51,3-6.12-14.17): „Zmiłuj się, Panie, bo jesteśmy grzeszni. Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej, w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.

3. Św. Paweł wskazał (2 Kor 5,20-6,3): „W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem. (...) napominamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej.

4. Pan Jezus przestrzegał przed fałszywą religijnością, na pokaz (Ewangelia Mt 6,1-6.16-18). To dzisiaj jest nieaktualne, bo na topie jest bezbożność, a nawet wrogość do wiary objawionej, szczególnie katolickiej...

      Przepływały obrazy dotyczące tego śmiertelnego świata, a ja wiem, że dotyczy to jakiejś intencji: ziemi, wiary w nasze zakopanie, a to jest królestwa pogan...Kraina Śmierci! Większość wybiera ten "Padół Łez"!

     "Jezu miłosierny. Przyjmij moją marność i uniżenie z powodu uczynionego zła”. W ww. intencji przyjąłem Eucharystię i zacząłem pracę w przychodni z typowym nawałem oraz kłótniami ludu wykorzystującego moją posługę.

     Około 14:00 do serca napłynął wielki lęk, niepewność i smutek. Pan ukazał mi możliwość utraty pracy, wprost nie mogę być "taki dobry" z przyjmowaniem darów wynikających z handlu! W tym bólu, smutku i lęku popłynęła moja modlitwa przebłagalna z koronką do Miłosierdzia Bożego. W samotności, chodziłem po lesie, gdzie napływało poczucie obecności Pana Jezusa.

     Każdą stację Drogi Krzyżowej powtarzałem 10 razy. Jak przekazać ci ból zalewający moje serce i duszę? Cały czas towarzyszył mi strach, a ja nie jestem taki. Wprost wiedziałem, że jest to poczucie ludzi niewierzących w różnych typach zagrożenia, a szczególnie przed śmiercią. Pan dał mi ich serca, a to pokazało, że mimo posiadania tego, co jest na tym świecie ich dusze są puste, pełne smutku i lęku. Często ci ludzie udają równych, luźnych i "radosnych", ale to są pozory.

     Podjechałem pod mój krzyż, zapaliłem lampkę, a radość sprawiły pięknie stojące kwiaty. Po powrocie do domu trafiłem na pokój i miłość. Podziękowałem za wszystko Panu Jezusowi i przeprosiłem. 

                                                                                                                                               APeeL

03.03.1995(pt) ZA PRAGNĄCYCH ŁASKI WYTRWANIA…

     Podczas dyżuru w pogotowiu zerwano na wyjazd o 1:30, a ja ten czas wykorzystuję na odmówienie zaległego różańca Pana Jezusa: za specjalnie służących z wołaniem za żonę. Prosiłem też Boga Ojca - w intencji wszystkich dusz z rodziny - najdłużej przebywających w Czyśćcu oraz o ochronę św. Michała Archanioła! Właśnie przejeżdżaliśmy obok figury Matki Bożej Niepokalanej, gdzie nie oszczędzano na jej podświetlenie. Dalej była podobnie przed prywatnym domem.

     Wróciłem o 2.30 po opanowanym przez zastrzyk napadzie migreny. W śnie gdzieś krążyłem, a po przebudzeniu miałem jakiś stan nieobecności. Pomyślałem o ludziach, którzy w takim stanie duchowym trafiają przed Stwórcę.

      Na ten czas z „Prawdziwego życia w Bogu” Pan powie do mnie, że: "Jego Chleb daje życie". Ja wiem o tym, bo moją łaską jest mistyka eucharystyczna. Z włączonego telewizora popłynie amatorski śpiew modlitwy ze słowami: "Daj nam Panie w każdej dobie wiarę i nadzieję (...) daj nam Panie przyjąć godnie zatroskane lata". Ja zrozumiałem, że w tym morzu chaosu ważna jest wytrwałość! Często zostajemy sami z całym światem! Napłynął obraz zdobywających szczyt górski (reportaż), a teraz na Mszy świętej będzie to fresk Stwórcy. Przeciwieństwem jest ziemskie wzmocniania wytrwałości (obdarowywanie, chwalenie, dyplomy i partyjne profity). Popłynęły czytania…

1. Wołanie proroka z polecenia Boga Ojca (Iz 58,1-9) do fałszywego działania narodu wybranego: „To mówi Pan Bóg: Krzycz na całe gardło, nie przestawaj! Podnoś głos twój jak trąba! Wytknij mojemu ludowi jego przestępstwa i domowi Jakuba jego grzechy! (…) Otóż w dzień waszego postu (…) uciskacie wszystkich waszych robotników. (…) pościcie wśród waśni i sporów, i wśród bicia niegodziwą pięścią”. To wyliczanie niegodziwości nie miało końca…

2. Psalmista – w naszym imieniu - błagał Boga Ojca (Ps 51,3-6.18-19): „Sercem skruszonym nie pogardzisz, Panie”…

3. Pan Jezus w Ewangelii poinformował (Mt 9,14-15) o fałszu faryzeuszy i wskazał, że apostołowie będę pościć po Jego odejściu.

      Tuż przed świętą Hostią odczytałem ww. intencję. Pan Jezus znosił wszystkie zniewagi, szczególnie raniące Jego Boskie Serce. Ja to właśnie wynagradzam. Wytrwanie do końca jest wielka łaską Boga Ojca! Eucharystia sprawiła moc z którą zacząłem moją pracę i jej ofiarowanie Panu Jezusowi: nikomu nie odmówiłem pomocy.

      Przyjęcia trwały równo do 15:00, a dzisiaj mam ścisły post (tylko kawa) w intencji pokoju na świecie. Chwilami słodycz zalewała serce, a w ustach miałem niesamowity smak. Po latach będę wiedział, że było to działanie Ducha Świętego. Tak uzyskałem moc i wytrwałość, nikomu nie odmówiłem, nawet przez chwilkę nie denerwowałem się i nie wątpiłem w to, co czynię, bo wielu jest potrzebujących.

     Mojego stanu nie mogę opisać naszym językiem, a Pan sprawił, że wzmacniająca słodycz napływała falami, ponieważ nasze ciało fizyczne może ogarnąć senność. Zarazem ta słodycz przyniosła wytrwałość, siłę i moc! Posprzątałem przy krzyżu, pięknie stoją kwiaty (tulipany) i pali się lampka.

     Z powodu zmęczenia...stałem się pusty duchowo. Nawet przyjęcie Komunii świętej nie zmieniło tego stanu. Nawet spoglądał wizerunek Stwórcy na sklepieniu kościoła! Na ten czas Pan Jezus powiedział z „Prawdziwego życia w Bogu” (tom 1 str. 249): „Podtrzymam cię w twoich upadkach, nie dopuszczę do twojej zguby”!

     O 18:00 wyszedłem odmówić moją modlitwę przebłagalną, a wielki ból zalewał serce, wprost słaniałem się na nogach. Nie było mnie dla świata, a oddanie mojego życia nic nie oznaczało.

    „Boże Ojcze Przedwieczny – przyjmij przez Niepokalane Serce Maryi (tutaj cierpienia Pana Jezusa) – za pragnących łaski wytrwania. Pan pokazał mi nędzę, której możemy być poddani w każdej chwilce. Jego moc sprawiła moją moc. Dziwne, bo na tej stronie Vassula Ryden pisze: "w tym czasie odczułam Jego wspaniałą i potężną siłę, jakby wszechmocnego olbrzyma, który podtrzymywał mnie (...)".

     To właśnie to, a teraz słabość aż do płaczu, ponieważ jestem z Panem Jezusem na drodze krzyżowej oraz na Golgocie podczas Jego konania z przekazaniem nam 7-u słów. Właśnie byłem blisko cmentarza z figurą Pana Jezusa po ubiczowaniu. Płonęły lampki na grobach, niesamowita sceneria...cóż można zaplanować! Krążyłem w ekstazie, chwilami z zamkniętymi oczami, pełnymi łez i nie mogłem znaleźć ukojenia. "O! Jezu! Miłości moja bądź uwielbiony i zmiłuj się nad pragnącymi łaski wytrwania”.

     To niewyobrażalny ból duchowy sprawiający zarazem słodycz, a nie ma takiej na ziemi. Trwało to 2 godziny, a każde zawołanie modlitewne powtarzałem 10 razy! Nie zna świat krzyża Pana Jezusa...tak właśnie odpoczywam. Tak właśnie wypoczywam z Panem Jezusem we współcierpienie dla zbawiania tego świata…

                                                                                                                                                     APeeL

 

 

28.02.1995(w) ZA SZKODZĄCYCH SOBIE…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 28 luty 1995
Odsłon: 143

       Wczoraj przechowywałem z alkoholem, a żona wypowiadała mi, że nie jestem jej mężem, a nawet groziła, że ucieknie! Przykro mi, bo jutro mam ciężki dzień przed środą, gdzie pościmy w intencji pokoju na ziemi, a pracuję od rana do wieczora i to po dzisiejszym dyżurze w pogotowiu!

      Teraz, gdy idę do pracy serce zalewa Smutek z powodu upadku, a na dodatek podasz deszcz. W tym wszystkim popłynie początek mojej modlitwy przebłagalnej czyli "Święte Osamotnienie Pana Jezusa "za tych, którzy sami sobie szkodzą"!

    W śnie, nad ranem mignęła figurka Pana Jezusa...niosącego krzyż, pięknie lśniący blaskiem srebra, ale tam moja postać!  Tak Pan pokazał, że dzisiaj niesie mój krzyż, a nawet mnie! To prawda, ponieważ jestem bardzo słaby i niewyspany.

   Jakby na ten czas pada deszcz, chce się płakać i w tym smutku popłynie moja modlitwa przebłagalna! W przychodni jakoś poszło (dziwne, bo już byłem wolny o 13.00), a od 15.00 trafił się daleki wyjazd, a lubię takie. Będę kontynuował moją modlitwę przebłagalną z koronką do Miłosierdzia Bożego, pomoże także drzemka.  W oczekiwaniu na przyjęcie pacjenta spałem pod szpitalem przez godzinę! Wtedy była zasada, że nie puszczano karetki aż do załatwienia pacjenta. Zobacz pomoc Pana Jezusa.

    Jeszcze sen w pokoju lekarskim i wizyta w domu sióstr Matki Bożej Niepokalanej z piękną figurą Pana Jezusa z Sercem. Pokazano kaplicę z postacią Matki, a ja wiedziałem, że jest to wielka łaska. Pan dzisiaj niesie mój krzyż! Zapisuję to w nocy i płaczę!  Zrozumie to taki jak ja. Rozłąka ze Stwórcą to wielki ból, a w chwilach, gdy  masz kaca nie możesz w pełni czuć Serca Najświętszego Pana Jezusa. Taka jest konstrukcja świata widzialnego i niewidzialnego.

     Skończyłem moją modlitwę ("św. Agonia Pana Jezusa z 7-ma słowami na krzyżu") i wcześniej poszedłem spać... zerwano przed północą. Jakże Pan chronił mnie dzisiaj, spokojnie spożyłem kolację przed jutrzejszym całodobowym postem w intencji pokoju na świecie.

   Ostatni wyjazd był tuż przed zakończeniem dyżuru. Zrozumiałem moją nędzę, bo Zbawiciel zostawił mi wybór, wybrałem zło, ale on nie opuścił mnie w słabości. Żona groziła ucieczką i robiła ze mnie "dobrego", a tak jest z tymi, którzy oceniają nas zewnętrznie! Stwórca nie opuszcza swojego dziecka - jest przy nim w jego słabości.

     W ciągu dnia przepływały zdarzenia związane z tymi, którzy sami sobie szkodzą...

- złapany przez policję pijany kierowca

- wpakowany do aresztu lub - trafiający do izby wytrzeźwień

- ostatni to 50-latek, który porzucił żonę, mieszka z drugą i ma sześciomiesięczne dziecko.           

      Zapisuje to w ciszy nocnej, a śpiewają mi Trubadurzy (zespół muzyczny): "Znamy się tylko z widzenia (...) uśmiechamy się czasem do siebie (...) Wszystkie nasze dzienne sprawy (...) oprócz siebie nic nie mamy (...)!" Popłakałem się, wrócił Pan Jezus, a ja wołałem: "Dziękuję Panie Jezu za Twoją pomoc i niesienie mojego krzyża!"...  

                                                                                                                                   APeeL

27.02.1995(p) ZA TYCH, KTÓRZY NIE ZNAJĄ NIESKOŃCZONEJ DOBROCI BOGA OJCA…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 27 luty 1995
Odsłon: 16

     Nie chciało się wstać i odmówić modlitwę "Anioł Pański"! Zrozum teraz normalnego człowieka, gdy tak czyni wiedzący. Matka Boża modliła się ze świętym Józefem po urodzeniu Pana Jezusa. Wiedziała, tak jak św. Hieronim i św. s. Faustyna Kowalska, że nasz Ojciec Prawdziwy pragnie, abyśmy oddawali swoją wolną wolę zgodnie ze słowami z Modlitwy Pańskiej: „bądź Wola Twoja” z przekazywaniem tych doświadczeń innym, co czynię.   

     Zawołałem do Mateczki Najświętszej, aby "była ze mną w tym tygodniu”! Zarazem boję się tego, ponieważ Szatan nienawidzi Matki Zbawiciela i jej wyznawców pragnących ogłosić to wszystko światu! Nie wiem dlaczego napłynęła postać Jerzego Urbana? Wprost widzę jego śmierć prawdziwą, ponieważ obraża Ducha Świętego (...), a za to nie ma przebaczenia! Nie wiem dlaczego tak jest? Pragnę rozgłosić Prawdę o naszej wierze i to dla poszukujących!

      Trochę ludzi w przychodni, pragnę pracy bezinteresownej, ale zarazem sam jestem wdzięczny różnym ludziom i to z serca! Właśnie trafił się bogaty, a ja bez grosza. W tym czasie za drzwiami zaczął się bałagan, kłótnie i wielu obcych pacjentów!

- Teraz mówię do palącej, aby rzuciła nałóg w łączności z Matką Bożą, to cierpienie ofiarowała na Jej ręce w intencji pokoju na świecie. Inne metody są błędne – prowadzą do smutku i nie dają uświęcenia człowieka!

- Dlaczego pan pragnie zdrowia przecież pan jest zdrowy "życia" i razem z żoną macie łaskę mieszkania blisko kościoła...na Syberii trzeba jechać nawet dobę!

- Innego zapytałem o „kochanie tego życia”, gdy czeka nas życie wieczne. Ja nie chcę tu być – mam być, aby zgodnie z Wolą Boga Ojca!

- Dlaczego pani boi się śmierci? To jest od Szatana, straszysz panią, ponieważ wie, że śmierć ciała fizycznego...sprawia uwolnieni duszy! Trzeba ofiarować Matce Bożej te strachy i to na Mszach świętych z Eucharystią!

      W tym czasie chwilami moje serce i duszę zalewała niewypowiedziana słodycz Boża! Nie można tego przekazać w naszym języku...nie ma odpowiednika na ziemi! Wszelkie używki to marna namiastka podsuwana przez Przeciwnika Boga! Po latach dowiem się, że jest to działanie Ducha Świętego! Określałem to wzmacniającą słodyczą! Zapisuję to, a „patrzy” Pan Jezus z Całunu z uśmiechającymi się św. Oczami!

     Cały czas napływało poczucie bliskości Boga Ojca! Zacząłem koronkę do Miłosierdzia Bożego, a łzy kręciły się w oczach, bo większość ludzi, a właściwie ich duszą nie widzą swojego obdarowania i nie ma w nich wdzięczności. Napłynęła także bliskość dusz znajomych, w tym lekarzy odwróconych od wiary.

      Wołałem także za dusze moich prześladowców, a łzy zalewały oczy. Tak mam ukazywaną Męka Pana Jezusa, a zarazem współcierpienie w zbawianiu. Nie zrozumie tego normalny człowiek. W domu padłem na kolana, ale modlitwę przerwało liczenie pieniędzy (wypłata z dużym wyrównaniem)! Zobacz "żarty" Szatana...

    Natomiast podczas odmawiania mojej modlitwy przebłagalnej serce zalewał ból duchowy, którego nie da się przekazać. Popłakałem się na widok rzeźby Pana Jezusa, którą wykonał pacjent. Ponownie napłynęło poczucie Dobroci Boga Ojca...nawet z powodu pięknie wysprzątanego przez żonę naszego mieszkania. Jak mogę przekazać te doznania w moim sercu...nie ma na to słów, nie ma też porównań!

     Po chwilce snu pobiegłem do Domu Pana kontynuując moją modlitwę przebłagalną. Przed kościołem leżał człowiek, wszyscy go omijali, a ja widziałem próba dla mnie! Tak jak było z dobrym samarytaninem! Podniosłem go i jego zniszczone okulary, a on podziękował, ponieważ upił się i nie miał siły wstać! Stwierdziłem, że jest to ojciec kierowcy z pogotowia!

    Jakże nędzny jest ten świat, szczególnie niewdzięczni są obdarowani, uważają, że sprawiła to ich zaradność. Właśnie pokazano takich w programie: "Moda na sukces"! .

        Podczas czytań na Mszy św. dziwiłem się z twarzą w dłoniach...skąd takie przekazy od Boga Ojca...

1. Proroka Syracha (Syr 17,24-29), że tym, „którzy się nawracają” Bóg Ojciec „daje drogę powrotu i pociesza tych, którym brakło wytrwałości”. Dalej było błaganie proroka płynące wprost z mojego serce, co powtarzam: „Nawróć się do Pana, porzuć grzechy, błagaj przed Jego obliczem, umniejsz zgorszenie! Wróć do Najwyższego, a odwróć się od niesprawiedliwości i miej występek w wielkiej nienawiści” (…) Jakże wielkie jest miłosierdzie Pana i przebaczenie dla tych, którzy się do Niego nawracają”.

2. Psalmista wołał (Ps 32,1-2.5-7): Szczęśliwy człowiek, któremu odpuszczona została nieprawość, a jego grzech zapomniany”. Szczęśliwy ten, któremu Pan nie poczytuje winy, a w jego duszy nie kryje się podstęp".

3. Natomiast Pan Jezus wskazał pragnącemu iść za Nim, co ma czynić, a był to człowiek bogaty (Ewangelia: Mk 10,17-27)...”łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego”.

     Nagle ujrzałem Dobroć Boga Ojca w stosunku do mnie: zaskakująco wysoka wypłata, obdarowanie przez pacjentów, mieszkanie w bloku, gdzie jest wszystko, Dom Pana i kapłani,  posiadanie wolnej ojczyzny ze świadomością trafienie do Królestwa Bożego z życiem wiecznym…

      Po Eucharystii pokój zalał serce i duszę, a zarazem ujrzałem swoją nędzę, bo wielu czuje się ważnymi, wielkim, szczególne we władzy (dużej i małej). Chwyciłem twarz w dłonie, tak ukrywając płacz. Naprawdę nie można tego wypowiedzieć, pomyślałem o nagrywaniu tych przeżyć na dyktafon. Po czasie, tak też się stanie. Padłem na kolana, a ten świat stał się odległy z wszystkimi wokół. To wszystko były błyski duchowe, ponieważ nasze ciało fizyczne jest zbyt słabe dla takich przeżyć. Wróciły słowa ww. psalmu: "Człowiek, któremu zostało odpuszczone nieprawość (...) to ten, „któremu Pan nie poczytuje winy".

     Na ten czas Pan Jezus powiedział do mnie z „Prawdziwego życia w Bogu” (t. 1. str. 286): „Wybaczam ci. Kochaj mnie oddając Mi cześć, miłując Mnie i uwielbiając. Ja jestem Bogiem. Stworzenie chodzi za Mną. Idąc za Moimi stacjami drogi krzyżowej (...) chcę, abyś przy nich klękał”.

     Przypomniał się fakt klęczenia przed stacją: zdejmowania Pana Jezusa z krzyża! Ja wiem, że jest to znak. Zarazem przypomniała się prośba Pana Jezusa o spowiadaniu się jeden raz w miesiącu! Popłynie moja modlitwa przebłagalna. Tak piękny duchowo dzień, a ja upadłem w mojej słabości (alkohol), ale teraz, gdy to przepisuję (15.06.2026) od 20-tu lat mam odjęty - przez Boga Ojca - ten nałóg! Spotkała mnie słuszna ruga ze strony żony…

                                                                                                                                                                  APeeL

26.02.1995(n) ZA TYCH, KTÓRZY WYMAGAJĄ BOŻEJ OCHRONY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 26 luty 1995
Odsłon: 9

    Nabożeństwo 40-godzinne W tych dniach miałem ochronę i pomoc Boga Ojca. Naprawdę Pan Jezus pomagał mi. Niby drobnostka, ale w pogotowiu zerwano w nocy tylko 2 razy. Nie ma nic gorszego niż zerwanie z głębokiego snu, tu było łagodne...wówczas masz uczucie wyspania się. Zrozum, że ja dostrzegam takie dary!

   Popłynie moja modlitwa przebłagalna za tych, którzy wymagają ochrony Pana Jezusa. Tak jest np. z porodem, który transportuje lekarz. Nie boję się tego, bo asystowałem przy porodach na dyżurach w oddziale noworodków. W sercu popłynie pieśń o Eucharystii. W kościele trafiłem do przodu...Monstrancji.

   Drzewa poznaje się po jego owocach, podobnie jest z sercem człowieka. Sprawdzianem jest jego mowa. Nie chwal człowieka, zanim nie co mówi, bardzo rzadko spotykam mających moją łaskę wiary.

    Święty Paweł mówił o pokonanej śmierci, a moje serce było puste. Płynęły pięknie słowa z zaproszeniem do Eucharystii, ale ludzie nie rozumieją posiadania na ziemi tego Cudu Ostatniego, bo to jest Boża Tajemnica. Nie rozumieją tego daru z nieba, a szkoda, że nie pyta się: “Dlaczego nie chcesz Pana Jezusa“? Dzisiejsza intencja: “za tych, którzy wymagają ochrony Pana Jezusa”….jest także za mnie, ponieważ takich czeka wiele niebezpieczeństw.

   W świętej Hostii Pan Jezus pozostawił nam Swoje Ciało Duchowe – to tajemnica Jego Obecności. S. Faustyna widziała jak wchodzi do konsekrowanej Hostii! To Jego ochrona naszej duszy i jej  Życia Prawdziwego!

    W tym czasie płyną złe wieści ze świata. Jakiś mężczyzna popełnił samobójstwo rozszerzone, zbił trójkę dzieci (9, 10 i 11 lat). Jakże mordowano w Katyniu! Ilu bezbronnych wymaga opieki Boga Ojca?

    Pocałowałem św. Twarz Pana Jezus z Całunu, a w tym czasie „spojrzał” (zatrzymał wzrok) Pan Jezus z Całunu, a z „Prawdziwego życia w Bogu” popłynęła prośba Pana, abym ucałował Jego stopy? Nawet teraz, gdy to przepisuje (17.06.2026 mam łzy w oczach, a przez serce przepływa dreszcz. Uczyniłem to, ponieważ na stole miałem wizerunek Pana Jezusa Zmartwychwstałego i to bardzo pięknego.

    Teraz mam otworzyć książkę św. Hieronima, gdzie są jego słowa: “ciężko jest znieść to, co trzeba niekiedy wycierpieć? Dlaczego przejmujemy się, że ktoś umarł? Nie po to urodziliśmy się, byśmy pozostali wieczni. Spodobała się bowiem Bogu dusza jego.

Teraz płynie piękny śpiew i myślę o wejściu na chór kościoła, ale poszedłem do przodu blisko Monstrancji. Na Mszy św. popłyną czytania…

1. Prorok Syrach stwierdził (Syr 27,4-7), że drzewa poznaje się po owocach, a człowieka po jego rozumnym słowie i sercu. Nie chwal człowieka nim go nie poznasz.

2. Św. Paweł mówił o pokonaniu śmierci (1 Kor 15,54b-58)...

3. Natomiast Pan Jezus wskazał w Ewangelii (Łk 6,39-45)... «Czy może niewidomy prowadzić niewidomego”? I o obłudzie: „Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?” Dodał jeszcze, że dobre drzewo wydaje dobre owoce. Tak jest też z nami, bo: człowiek ze swojego serca wydobywa dobro, a zły człowiek zło...

     Pierwszy podszedłem do Eucharystii. Wprost Pan Jezus czekał na mnie. Serce zalała ekstaza w której skuliłem się. Wszyscy wyszli, a mała grupka śpiewała pieśń uwielbienia Boga Ojca. Na kolanach chwyciłem twarz w dłonie, łzy zalewały oczy, a właśnie podszedł do mnie mały chłopczyk cygański i prosił o wsparcie. Nie miałem grosza!

   Popłynie moja modlitwa przebłagalna, którą kończy koronka do 5-u świętych ran i świętej krwi Pana Jezusa. Na to Pan Jezus powie z „Prawdziwego życia w Bogu”: “Przychodź do Mnie częściej, przyjmuj Mnie częściej”, a z innej strony: „Przyjmij moje błogosławieństwo. Nie jesteś sam. (…) Świat zapomniał o Mojej obecności! Ja jestem Bogiem, ale ilu myśli o Mnie“.

                                                                                                                                                           APeeL

                                                                                                             

  25.02.1995(s) ZA GINĄCYCH W CIERPIENIACH...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 25 luty 1995
Odsłon: 12

          Wróciły obrazy z wczorajszego dnia jako „duchowość zdarzeń” pomocne w odczycie ww. intencji modlitewnej…

– zgon trzech młodych ludzi 

– spalona trzynastolatka za którą była wczorajsza Msza święta

– spotkałem też znajomą, której miał ciężki wypadek.

– trafiłem na pogrzeb z orkiestrą młodej osoby, która zginęła w wypadku... 

      Podczas przejazdu na Mszę świętą dziękowałem Bogu Ojcu za wszystko, a w tym także za współcierpienie z Panem Jezusem w zbawianiu oraz w cierpieniu Stwórcy z powodu całej ludzkości, która zdąża do swojej zagłady.

    Kapłan stwierdził, że Msza święta to dziękczynienie! Ja widzę, że jest to spotkanie mojej duszy z Duchowym Ciałem Pana Jezusa. Tego Misterium nie pojmie normalny człowiek! Popłyną czytania…

1. Prorok Syrach mówił o tym, co wiem, a to było tak dawno (Syr 17,1-15): „Pan stworzył człowieka z ziemi i znów go jej zwróci. Odliczył ludziom dni i wyznaczył czas odpowiedni, oraz dał im władzę nad tym wszystkim, co jest na niej. Przyodział ich w moc podobną do swojej i uczynił ich na swój obraz. Uczynił ich groźnymi dla wszystkiego stworzenia, aby panowali nad zwierzętami i ptactwem. Dał im wolną wolę (…) Napełnił ich wiedzą i rozumem, o złu i dobru ich pouczył. (…) Przymierze wieczne zawarł z nimi i objawił im swoje prawa. (…) I dał każdemu przykazania co do jego bliźniego”.

2. Psalmista wołał (Ps 103,13-18a): „Bóg jest łaskawy dla swoich czcicieli (…) Dni człowieka są jak trawa (…)”...

3. Przytoczono słowa dziękczynienia Zbawiciela Bogu Ojca za objawienie Tajemnic Królestwa prostaczkom, a w Ewangelii (Mk 10) dodał: „Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego”. Chodzi tutaj o naszą ufność Bogu Ojcu, a nie badanie wiary objawionej i to przez „mądrusiów”!

     Dzisiaj zacząłem przyjmować ludzi, których było początkowo mało…

-  Tłumaczyłem zdrowej pani, która martwi się o swoje zdrowie, a jest zdrowa! Boga boli już głowę od pani wołania, bo żyjemy nie dla zdrowia, ale dla Boga Ojca do którego mamy wrócić! Większość nie wie po co żyje...tak też było ze mną!

-  Innej przekazałem, że od czasu nawrócenia wiem, że jest wszechobecny Bóg Ojciec, a cudem ostatnim jest Eucharystia! Nie wolno mi tego skrywać, bo otrzymałem to darmo!

     Kapłan na Mszy św. prosił, aby Pan Jezus przygarnął nieszczęśliwych, a to pomogło w odczycie ww. intencji modlitewnej! Może wielu w tym czasie zawoła do Pana Jezusa, który na nich czeka i może ich przygarnąć! Podczas późniejszego odmawiania mojej modlitwy przesuną się „ginący w cierpieniach”: o. Kolbe w Oświęcimiu (dobrowolne oddania swojego życia), zamordowani w meczecie podczas modlitwy, wojna Irak/Iran, Czeczenia, a nawet koledzy lekarze, którzy zginęli (relanium, alkohol)...ogarnij cały świat.

    Zrobił się nawał, nawet nie mogłem odmówić modlitwy „Anioł Pański”, ale z kasety popłynęły słowa piosenki Krawczyka "tylko Ty przy mnie trwasz (…) W trudnych dniach! Tylko Ty, sercem Swym zawsze chcesz bronić mnie". W tym czasie wzrok zatrzymała Twarz Pana Jezusa - gliniana płaskorzeźba wykonana przez pacjentkę z Instytutu Reumatologicznego zdeformowanymi dłońmi - nad drzwiami mojego gabinetu.

     Ból zalał serce z pytaniem: dlaczego ludzie nie chcą wrócić do Królestwa Bożego?! To ból rozłąki z Panem Jezusem. Dodatkowo "patrzył” Pan Jezus z książki "Mistrz”. Podczas przejazdu samochodem łzy zalewały oczy. W tym bólu słuchałem świadectwa wiary liderów zespołu rockowego: jednemu zginęła żona, sam był na samym dnie. 

     Wróciły nieszczęścia tego świata: zgony i nagłe zdarzenia oraz wypadki, nie wspominając o wojnach. Zarazem napłynął obraz Raju, miejsca wiecznej szczęśliwości i pełni bezpieczeństwa. Ja wiem jak trudno jest ludziom bez wiary, gdy spotyka ich "zawaleniem się wszystkiego".  W tym czasie wołałem z płaczem: „Jezu! Jezu! Panie mojego życia i wieczności”.

       Ile cierpień niesie ten świat: oto młoda kobieta z wielką pokrzywką całego ciała, na wyjeździe karetką trafiłem do babuszki przestraszonej zakażeniem i ubocznym działaniem wielu leków. Zetknąłem się z sąsiadką, której syn zginął potrącony przez samochód, był wówczas pijany. Innej też zginął syn, a dodatkowo nie udała się operacja kolana (zesztywniało).

    O 19.00 w pokoju lekarskim zapaliłem lampkę przed modlitwą: „za ginących w cierpieniach”. Z kasety popłyną słowa kapłana o „trudnych czasach” i „ginących jak w bitwie”:: wypadki, pożary, narkotyki, lekomania, popisy dla pieniędzy...napłynął też obraz potrąconego, którego trzeba karmić…

     W nocy zerwano do dalekiego porodu. Prószył śnieg, popłynie moja modlitwa z zawołaniem: „Ojcze mojego wygnania”. Po powrocie do bazy w ambulatorium trafiłem na młodego człowieka, który nie żył! Nagle i niespodziewanie dla rodziny, w sytuacji niejasnej, pił alkohol. Ja też tak mogłem skończyć. Jak wielkie to cierpienie dla wszystkich...

- Przyszła dziewczyna w szpilkach ze skręconą stopą. Wcześniej dziwiłem się głupocie kobiet, które ścigały się na ulicy w takim obuwiu!

- Przybył też pacjent z choroba Buergera (zakrzepowo-zarostowe zapalenie naczyń). To przewlekły stan zapalny tętnic i żył, który dotyka głównie palców dłoni i stóp (głównie dotyczy palaczy tytoniu). Poprosiłem go, aby uświęcił swoje cierpienie i prosił o prowadzenie każdego dnia życia.   

                                                                                                                                                                APeeL

  

  1. 24.02.1995(pt) ZA NOWO NAWRÓCONYCH...
  2. 23.02.1995(c) ZA KAPŁANÓW ROZBIJAJĄCYCH RODZINĘ BOŻĄ
  3. 22.02.1995(ś) ZA WYMAGAJĄCYCH POSILENIA…
  4. 21.02.1995(w) ZA UDRĘCZONYCH ŻYCIEM...
  5. 20.02.1995(p) ZA GARDZĄCYCH SOBĄ…
  6. 19.02.1995(n)   ZA UTRAPIONYCH NAŁOGAMI...
  7. 18.02.1995(s) ZA SŁUŻĄCYCH CZERWONEJ BESTII I ZA ICH OFIARY...
  8. 17.02.1995(pt) ZA NIEŚWIADOMYCH SWOJEJ NĘDZY
  9. 16.02.1995(c) ZA LUDZI PODŁYCH…
  10. 15.02.1995(ś) ZA ZAGUBIONYCH NA TYM WYGNANIU...

Strona 2035 z 2516

  • 2030
  • 2031
  • 2032
  • 2033
  • 2034
  • 2035
  • 2036
  • 2037
  • 2038
  • 2039

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 1087

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?