Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

24.02.1995(pt) ZA NOWO NAWRÓCONYCH...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 24 luty 1995
Odsłon: 14

        N e o f i t a (z greckiego neóphytos – „nowo zasadzony”) to najczęściej osoba, która niedawno przyjęła nową wiarę lub religię. Często cechuje takich ogromny zapał w praktykowaniu nowej wiary.

      W śnie mignął wizerunek ikony, którą posiada córka, a właśnie jadę do niej. Piękna pogoda, pasuje modlitwa „Anioł Pański”, a przy cmentarzu zwróciła uwagę figura Pana Jezusa po ubiczowaniu. Łzy zalały oczy, jakie cierpienie spotka mnie dzisiaj? Zacząłem odmawiać zaległą koronkę pokoju, różaniec Pana Jezusa z wołaniem do Boga Ojca o uzdrowienie i nawrócenie córki, a także o ochronę żony.

      Napłynęła bliskość Królestwa Bożego i Boga Ojca, a łzy zalały oczy. Na ten moment trafiła się awaria autobusu, który musieliśmy opuścić...krążyłem zmarznięty i niepewny, a dodatkowo kusił pobliski bar. Wolno, wolno i to w bólu zacząłem wołać za kapłanów rozbijających jedność rodziny Bożej (intencja z poprzedniego dnia). Trwało to godzinę...

     Nagle ujrzałem obdarowanie córki (mieszkanie, bliska kaplica Matki Bożej)...zaleciłem jej: „Idź i podziękuj Matce Bożej za to wszystko, bo to jest od Niej i zawołaj do Pana Jezusa o uzdrowienie z nałogu. Pan dotknie cię i będzie zdrowa”.

     Podczas powrotu odmawiałem moją modlitwę w jej intencji. To trwało, a dam przykład tylko jednego zawołania: „Ojcze Przedwieczny przyjmij – przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny – pierwszy upadek Pana Jezusa na Drodze Krzyżowej w intencji neofitów”!

      Po powrocie do „stałego miejsca zakwaterowania” i to na czas koronki do Miłosierdzia Bożego zrozumiałem, co oznacza dom i rodzina! W drodze na Mszę św. odmawiałem Drogę Krzyżową, a w kościele - przed obrazem Pana Jezusa Miłosiernego straszliwy ból zalał serce z którego wyrwało się wołanie "Święty Józefie! Opiekunie małego Jezusa, proszę obejmij córkę, uproś Pana Jezusa o łaskę wiary, niech Pan zabierze mi część mojej wiary i otrzyma światło! Proszę św. Józefie”.

      W czytaniach będą słowa…

1. Ostrzeżenia proroka Syrasa (Syr 6,5-17): „Jeżeli chcesz mieć przyjaciela, posiądź go po próbie, a niezbyt szybko mu zaufaj! Bywa bowiem przyjaciel, ale tylko na czas jemu dogodny, nie pozostanie nim w dzień twego ucisku. (…) Za wiernego przyjaciela nie ma odpłaty ani równej wagi za wielką jego wartość. Wierny przyjaciel jest lekarstwem życia; znajdą go bojący się Pana.

2. Psalmista wołał (Ps 119,12.16.18.27.34-35): „Prowadź mnie, Panie, ścieżką Twych przykazań”...

3. Pan Jezus w Ewangelii (Mk 10,1-12) wskazał na rolę małżeństwa...to już nie dwa ciała, ale jedno. Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela! (…) Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo.

     Św. Hostia była w intencji córki. Wracaliśmy, a żona opowiadała o swoim powrocie do Boga po latach odwrócenia! Podziękowałem Panu Jezusowi za pomoc i szczęśliwy powrót. Przed kościołem były trzy klepsydry: trzech młodych mężczyzn! Wytrwałem w poście i trzeźwości, jakże pasowała do odmówieni „święta Agonia” Pana Jezusa na Golgocie, a wszystko zaczęło się od znaków: Jezus w koronie cierniowej (po ubiczowaniu) oraz figura Matki Bożej Niepokalanej!

      „Dziękuję Panie Jezu za ten czas i Twoją pomoc w odrzuceniu pokusy jedzenia w poście duchowym i picia alkoholu”! To zarazem był „dzień nalotów”...towarzysze obstawili wszystkie punkty, gdzie się zbierają i symulują rozmowy w „dwójkach” i „trójkach”, a każdy z nich uważa, że jest wyjątkowy, wybrany i obdarowywany (przekupywany)...od czasu okupacji bolszewickiej. Co złego czynię, przecież można o tym przeczytać w moich intymnych zapiskach…chyba mają jakiś plan łapania szpiegów...                                                                                                                                                                           APeeL 

23.02.1995(c) ZA KAPŁANÓW ROZBIJAJĄCYCH RODZINĘ BOŻĄ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 23 luty 1995
Odsłon: 181

      Szybka zmiana dyżuru, bo wcześniej przybył zmiennik, a to sprawiło, zdążyłem na Mszę świętą o 7:30, a tak lubię, bo otrzymują moc w mojej udręce w przychodni. Trwa bitwa, a właściwie bój śmiertelny o nasze dusze, a w moim wypadku o dusze ludzkie...w ramach współcierpienia z Panem Jezusem! Nikt nie mówi o tym, a jest to ukazane w naszej rzeczywistości, na całym w świecie.

     Dzisiaj, gdy to przepisuje (4 czerwca 2026) Federacja Rosyjska poprosiła o pomoc Talibów w wojnie przeciw Ukrainie. Dlaczego tak jest? Dlaczego świat stworzony przez Boga Ojca jest taki? Nie pytaj o to, ponieważ Księciem tego świata jest Szatan, okrutny buntownik, który wie, że istnieje Królestwo Boże! Nigdy tam nie wróci i chce śmierci naszych dusz.

     Zarazem ja wiem, że czeka na mnie Pan Jezus i będzie miał pretensję dlaczego tak mało uczyniłem dla Niego! Wiem, że tak będzie, bo nie czynię tego, co mój Pan! Zobacz kamerdynera, który zrywa się na każdy szelest i otwiera drzwi swojemu panu! Obecnie widzimy to, po po otwieraniu złotych drzwi z wkraczaniem ludobójcy Putina! To kult jednostki, a nawet „boskości”, co widzimy w KRLD, ja określam tych przywódców klanem „Kimoli”.

     Przed Mszą świętą mówiłem do dyspozytorki w pogotowiu o "łasce postu i posiadaniu Kościoła świętego". Nie znałem  jeszcze dzisiejszej intencji, ale przepływały obrazy...

– wczorajsza dyskusja Mazowieckiego z Jaskiernią o konkordacie

– informacja Pana Jezusa z „Prawdziwego życia w Bogu”, że "Kaini" to ziemianie zabijający Ablów (dzieci Boże)

– w DTV reklamowano „lepsze” kościoły, które zgodziły się na oddzielnie od państwa!

– kolega lekarz z kościoła zielonoświątkowego

– jeszcze „ładnie mówiący” biskup Tranda oraz kapłani agenci („patrioci”)! Ten zestaw zakończą zawołania modlitewne kapłana o jedność kościoła Pana Jezusa. Tak odczytałem ww. intencję modlitewną, a po wejściu do Domu Pana do serca wpadły czytania…

1. Prorok Syrach powie (Syr 5,1-8): „Nie polegaj na swoich bogactwach i nie mów: Jestem samowystarczalny. Nie daj się uwieść żądzom i sile, by iść za zachciankami swego serca. Nie mów: Któż mi ma coś do rozkazywania? Albowiem Pan z całą pewnością wymierzy ci sprawiedliwość. Nie mów: Zgrzeszyłem i cóż mi się stało? Albowiem Pan jest cierpliwy.

     Nie bądź tak pewny darowania win, byś miał dodawać grzech do grzechu. Nie mów: Jego miłosierdzie zgładzi mnóstwo moich grzechów. U Niego jest miłosierdzie, ale i zapalczywość, a na grzeszników spadnie Jego gniew karzący. Nie zwlekaj z nawróceniem do Pana ani nie odkładaj tego z dnia na dzień: nagle bowiem gniew Jego przyjdzie i zginiesz w dniu wymiaru sprawiedliwości. Nie polegaj na bogactwach niesprawiedliwie nabytych, nic ci bowiem nie pomogą w nieszczęściu".

2. Psalmista wołał (Ps 1,1-4.6): „Błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wchodzi na drogę grzeszników
i nie zasiada w gronie szyderców, lecz w Prawie Pańskim upodobał sobie i rozmyśla nad nim dniem i nocą”.

3. W Ewangelii Pan Jezus powie ( Mk 9,41-50): „Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze”. Dalej wymieniał grzechy, które czynimy...

      Po Eucharystii padłem na kolana z twarzą w dłoniach i w intencji tego dnia wołaniem: "Jezu! Jezu! Wybacz tym kapłanom, wybacz ich duszom”. Straszliwy ból zalał serce...jakże chciałbym pozostać w Domu Pana! Jak wielką łaską Boga jest całkowite oddanie się w Jego służbę!

     Zacząłem pracę z mocą, a „towarzysze w gotowości bojowej”, ale uwzględniono moją prośbę, aby nie dręczyć niewinnych rodaków!” Od Szatana serce było pełne złośliwych żartów o „czerwonych i różowych” oraz „wrogach ludu”! Skąd mamy wiedzieć, że pan nie jest szpiegiem, przecież musimy to sprawdzić!

     Na ten czas w przychodni będzie „młyn”, ale miałem humor i chęć pomagania. Zaprosiłem wierzącą z otyłością do postów duchowych, ale to przerasta jej siły! Zresztą „zadaniem medycyny jest przedłużać żywot człowieczy, aby było kogo leczyć”! Sam żyję z latających po lekarzach...ciężko chorych od urodzenia.

     Zapytałem też pana dlaczego zadaje się z żoną (chora na koklusz)...śmieliśmy się wspólnie. Dzisiaj jest nawał staruszek, a ja bardzo lubię niewiasty w tym wieku, ponieważ jest w nich coś z dzieci…jedna z nich powiedziała, że kocha mnie, ponieważ jestem podobny do jej wnuczka! Przybyła też 84-latka z zapaleniem ucha środkowego (ropny wyciek), inna z porażeniem nerwu twarzowego, a mająca nadciśnienie tętnicze 240/150 nie zgodziła się na szpital!

     Piszę to, a w tym czasie miłość i pokój falami zalewała moje serce i duszę. Po latach będę wiedział, że jest to działanie Ducha Świętego. To radość z faktu, że Pan Jezus istnieje, pomaga i wie o mnie! Na dodatek Bóg Ojciec kocha mnie miłością Bożą, nie pojmie tego żaden nędznik pod słońcem! Zarazem napływa pewność, że mam być tutaj, pomagać skierowanym do mnie, ponieważ demon podsuwał przejście na wolny etat w pogotowiu.

     O 14:00 wielki ból zalał serce niczego nie pragnę tylko wołania w części bolesnej, nie nadaję się już do życia w rodzinie ziemskiej, a także w zakonnej! Nie zrozumie tego normalny człowiek – zrozumie, to gdy otrzyma łaskę współcierpienia z Panem Jezusem! Jakże pragnę "Ogrójca" najmniejszego odosobnienia, a zrozumie to tylko taki jak ja!

     W intencji tego dnia popłynie św. Osamotnienie Pana Jezusa ze szczególnym bólem podczas odmawiania koronki do Ukrytych Cierpień Pana Jezus w Ciemnicy! Napłynęła też bliskość siostry Faustynki! Żona wróciła z Mszy świętej i przypomniała sobie, że na studiach modliła się o męża!

    Zażartowałem, że ja tego nie czyniłem i otrzymałem dobrą żonę, a ty po modlitwach męża pijaka! Śmieliśmy się, ponieważ w jednym momencie wszystko jest dla nas jasne. Czy byliśmy sobie dani i to stało się przez wymodlenie? My wiemy, że jesteśmy dziećmi Boga Ojca. Moje serce zalał ból miłosnej rozłąki z Panem Jezusem, który może ukoić tylko Eucharystia.

    W tym czasie z serca wyrwało się wołanie z powtarzaniem słowa "Jezu"! Zapaliłem lampkę odmawiając Drogę Krzyżową. Wzrok zatrzyma książka z Twarzą Pana Jezusa z Całunu, którą pocałowałem. Pan w tym czasie powiedział z „Prawdziwego życia w Bogu” (t I str.178: „Pozwól Mi pocałować cię. Przyjdź do Mnie i odczuj mój Boski pocałunek na twoim czole!”

     Ja wiem, że jest to pocałunek mojego Pana! Wielu razi miłość Boga do siostry Faustyny i innych wybranych. Dla mnie jest to jasne, że jest to miłość Boża, duchowa.  Kończy się ten dzień, a Pan potwierdza intencję tego dnia w „Prawdziwym życiu w Bogu” (t. I str. 294): "Oni szkodzą mojemu Kościołowi...zło ich zaślepiło, brak wśród nich miłości, oni nie są szczerzy, zniekształcili Moje Słowa. Większość moich kapłańskich dusz zamknęła serca...czasy się nie zmieniły, liczne moje dusze kapłańskie są kopią faryzeuszy”.

                                                                                                                                                            APeeL

 

22.02.1995(ś) ZA WYMAGAJĄCYCH POSILENIA…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 22 luty 1995
Odsłon: 13

     Rano wielki smutek i słabość zalały serce...czuję, że jest to od Pana jako doświadczenie jakiegoś cierpienia. Zawołałem: "Jezu mój! Jezu! Oddaję ci tę słabość, przecież ja mam wzmacniać chorych, którzy wymagają tego ode mnie”!

    Na Mszy świętej o 7:30 były cztery osoby, wyszło dwóch kapłanów! Nie docierały czytania, ale uwagę przykuły słowa o posileniu. Tak, bo jest to sprawia zjednania mojej duszy z Duchowym Ciałem Pana Jezusa (w Eucharystii). W tym czasie siostra zaśpiewała piękne słowa do Pana Jezusa, aby przyszedł i poprowadził nas.

     Popłakałem się podczas przyjmowania świętej Hostii, padłem na kolana z twarzą w dłoniach i w sekundowym śnie "stanąłem na nogi!" Napłynęła moc do pracy z pragnieniem niesienie pomocy, pocieszenia i wzmacniania innych. Wprost widziałem zjednanie z Jezusem, co określam słowem: „my”!

    Pierwszą pacjentką była babuszka, która prosiła o leki na p o s i l e n i e! Przekazałem jej moje dzisiejsze doświadczenie duchowe, a ona to potwierdziła mówiąc: "nawet myśli mamy od Jezusa”! Taka jest prawda! O 15:00 w pogotowiu w czasie przebierania się z teczki wypadł obrazek Matka Boża Nieustającej Pomocy!

     Zerwano do pijaka z rozbitą głową, który traktorem uderzył w bramę (nawet się otworzyła). Przerwano posiłek sanitariuszowi, a kierowca spożywał kanapki w karetce. W tym czasie wzrok zatrzymywały bary. Wróciły obrazy chorych wymagających posilenia ciała i duszy.

     W tym czasie płynęła koronka do Miłosierdzia Bożego, a stan mojej mocy był równy zeru. Padłem w ciężki sen w fotelu karetki, ale on też nie sprawił powrotu siły! Pacjent „sprzedany” (przyjęty do szpitala), a słabość trwała dalej! Jakże Pan wszystko ukazuje! Teraz zerwano do rodzącej, a poród w karetce to wielkie utrapienie, ponieważ nie ma warunków. Poprosiłem Pana Jezusa o pomoc, wrócił pokój i udało się. „Dziękuję Panie Jezu”!

     Po powrocie do pokoju lekarskiego z radia Maryja popłyną słowa o o. M. M. Kolbe oraz kazanie bp Zawitkowskiego. Padłem na kolana odmawiając moją modlitwę przebłagalną. Podczas odmawiania „św. Osamotnienia Pana Jezusa” trafiłem do chatki staruszków, gdzie w kuchni był wielki obraz Pana Jezusa omdlewającego w Ogrójcu! Na podwórku była sterta narąbanego drzewa, na wypadek jego śmierci.

     Dziadek słabiutki, żegnał się „w Imię Ojca, Syna i Ducha Świętego”. Podczas Drogi Krzyżowej 10 razy powtarzałem stację „Szymon pomaga nieść krzyż Zbawicielowi”. Znowu trafił się pijany po urazie głowy (z takimi nic nie wiadomo, szczególnie, gdy  są nieprzytomni), a to zarazem przypadki naszej słabości...wysłałem go karetką transportową do szpitala.

    W pokoju lekarskim odruchowo włączyłem przewiniętą kasetę, gdzie pełen zadziwienia słuchałem słów pieśni śpiewanej przez kapłana: „p o s i l e n i pokarmem duchowym, pokornie błagamy Cię, Boże”! Kręciłem głową, ponieważ to było ostateczne potwierdzenie odczytu intencji modlitewnej tego dnia. Kilka razy pocałowałem twarz Pana Jezusa z Całunu, którego oczy uśmiechały się!

     Na ten czas Zbawiciel powiedział do mnie z „Prawdziwego życia w Bogu” (t. 1, str. 366): „Pójdź umiłowany. Rzeczywiście wezwałem cię, bracie!” Znowu zerwano do wymagającego posilenia, którego upito i przyniesiono matce staruszce...rzucając zakrwawione „zwłoki”! Ja nadal słaby padłem na państwowe łóżko o 22:30. Nawet nie podziękowałem za ten dzień, przecież mnie obudzą! Tak też się stało o 4:30, a w sercu przepłynęły dzieła dla wieczności: budujący kościoły, przekazy duchowe Pana Jezusa, nawet nie wolno ich czytać jak zwykłe książki, bo są to dzieła wieczne.

    Wróciło też moje nędzne życie z wymodlonym przez pacjentki i żonę...nawróceniem! Wróciłem do życia, do Ojca Prawdziwego i Pana Jezusa, do wieczności! Popłakałem się, także teraz, gdy to przepisuje o 6:30! Pan jest dobry, ponieważ przez 36 godzin postu w intencji pokoju w b. Jugosławii oraz na świecie nic nie jadłem (woda i kawa), a serce było pełne szczęścia!

     Podczas toalety towarzyszyła mi siostra Faustynka, która dokładnie wykonywała swoje życiowe czynności. Tak powinno być – trzeba żyć dla wieczności, a tutaj wszystko czynić wolno i dokładnie. Dlaczego większość kapłanów spieszy się podczas konsekracji i po podaniu Ciała Pana Jezusa? Jak wypowiedzieć moje odczucie bliskości Pana Jezusa i jego miłość zalewającą moje serce!? „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”...mogę zaczynać nowy dzień „w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”…

                                                                                                                                                               APeeL

21.02.1995(w) ZA UDRĘCZONYCH ŻYCIEM...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 21 luty 1995
Odsłon: 13

          Wczoraj czytałem o czarnych interesach na giełdzie, a żona wspomniała czas, gdy sam robiłem takie: zamawiałem spodnie do sprzedaży, ale nikt nie chciał ich kupić. Pomyśl o takich na całym świecie: otwiera sprzedaż lodów przy markecie, a później próbuje sprzedawać "ekskluzywne" lampki nagrobkowe...kończy wszystko sprzedażą  chleba i zamyka interes! 

    Po wstaniu, gdy odmawiałem modlitwę „Anioł Pański” serce zalał ból z powodu oddalenia Boga Ojca...braku poczucia Jego obecności! Wołałem tylko "Tato! Tatusiu!" nie chcę być na tym wygnaniu, tym bardziej, że trwają jeszcze elementy okupacji sowieckiej. "Panie! Zmiłuj się nad nami!"

      Przepłynęło trwające zniewolenie rodaków...donoszenie stało się punktem honoru, a nawet patriotyzmu! Prosiłem Pana Jezusa o pomoc w zmianie pracy, a z otwartego tygodnika padły słowa z horoskopu” "jeśli myślisz o zmianie pracy, to od marca do czerwca"! Właśnie kolega zwalnia etat, bo przechodzi na emeryturę.

     W przychodni było mało pacjentów, ale to zawsze jest pułapka szatańska, bo później będzie wielka udręka dla oczekujących i mojej osoby. Chwilami napływała wzmacniająca słodycz z Królestwa Bożego...aż wołałem: "Jezu! Jezu mój!" Słodycz Boża sprawiła odmówienie cz. radosnej różańca. Tak zaczął się nawał pacjentów w którym do gabinetu wparowała babuszka z dusznością i wołaniem: "Niech będzie pochwalony pan Jezus Chrystus"...

     Na wózku zawiozłem ją na Ekg, podaliśmy zastrzyk, a moje myśli uciekły do Pana Jezusa, który dzisiaj ukazuje mi Swój Krzyż. Zarazem w tym utrapieniu pojawiła się wzmacniająca słodycz. W tym czasie w moim sercu trwało pragnienie zmiany pracy z przejściem na etat do pogotowia (na dole budynku). Jednak wiem, że nie byłbym z tego zadowolony, bo tam siedziałbym bez pacjentów w oczekiwaniu na zgłoszenie. Na tym łez padole nic nas nie zadowoli! Z tego wszystkiego zacząłem wołać: „Jezu! Panie mojego serca i mojej duszy. Panie mojej wieczności”. Popłakałem się, a na ten czas rozbiera się pacjentka.

     Teraz seria schorzeń: częstoskurcz napadowy, schorzenia serca, zwyrodnienie, biodra, martwica aseptyczna u młodego, który przybył z matką...świadkiem jehowy. Dodam, że tylko z nimi można pozmawiać o wierze. Wskazałem jej na tajemnicę wszechobecności Boga Ojca oraz Eucharystii. Jeszcze zniechęcona do życia, którą pocieszam z zaleceniem oddania swojego cierpienia na ręce Matki Bożej, bo zwątpienie jest działaniem demona! I tak zeszło do 15.00, a to czas na koronkę do miłosierdzia Bożego. Popłakałem się podczas czytania „Dzienniczka” s. Faustyny. Jakże to wszystko jest proste i bliskie – z tego utrapienia zasnąłem dwa razy po minucie!

      W tym czasie Pan Jezus powie do mnie z „Prawdziwego życia w Bogu” (t. pierwszy, str. 182): "uczynię z ciebie Mój ołtarz (...) cierpienie oczyszcza twoją duszę, przyjmij je i pozwól mi sposób wolny czynić to, co jest dla ciebie najlepsze". Błyskawicznie przepłynie ten dzień z utrapieniami pacjentów: wypadek męża, spaleni, zmęczona dziećmi, biedni, „wykańczani” chorobami...i katechetka zwalniająca się ze swojego posłannictwa. Popłakałem się, ponieważ zrozumiałem utrapieni Pana Jezusa, podczas jego życia na ziemi! Całe tłumy szukające uzdrowienia...cóż oznacza moje utrapienia!?

     Tak znalazłem się na Mszy św. trafiając na piękne czytania...

1. Prorok Syrach powiedział wprost do mnie (Syr 2,1-11): „Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie! Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy, a nie trać równowagi w czasie utrapienia! Przylgnij do Niego, a nie odstępuj, abyś był wywyższony w twoim dniu ostatnim. Przyjmij wszystko, co przyjdzie na ciebie, a w zmiennych losach utrapienia bądź wytrzymały! Bo w ogniu doświadcza się złoto, a ludzi miłych Bogu - w piecu utrapienia. Bądź Mu wierny, a On zajmie się tobą, prostuj swe drogi i Jemu zaufaj”!

2. Psalmista zawołał (Ps 37,3-4.27-29.39-40): „Zaufaj Panu, On sam będzie działał

    Miej ufność w Panu i czyń to, co dobre, a będziesz mieszkał na ziemi i żył bezpiecznie. Raduj się w Panu, a On spełni pragnienia twego serca”. To coś niewyobrażalnego! Zważ, że Słowa Pana trwają na wieki wieków!

3. Mój profesor św. Paweł dodał (Ga 6,14) „Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z Krzyża Chrystusa, dzięki temu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata”.

4. W Ewangelii (Mk 9,30-37) Pan Jezus ujawnił Apostołom, że: „Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity po trzech dniach zmartwychwstanie”.

     Św. Hostia sprawiła ekstazę, nie chciało się wyjść z Domu Pana...zapaliłem lampkę pod moim krzyżem i figurą Matki Bożej. Popłynęła moja modlitwa przebłagalna (jest na witrynie). Pan Jezus ponownie powie do mnie („Prawdziwe życie w Bogu” t. 1 str. 90): „Pragnę mieć cię blisko Siebie, ponieważ wiem, że ty rozumiesz jak Ja cierpię. Kiedy odczujesz mój krzyż, będziesz również cierpieć”.

     Trafiłem na film ze świadectwem młodej lekarki. Przeprosiłem Pana, zgasiłem światło i siedziałem w ciszy. Przepłynęła ludzkość, humory ludzi z widzeniem tylko siebie, życie dla życia z brakiem zainteresowania duchowością…

                                                                                                                                                                        APeeL

20.02.1995(p) ZA GARDZĄCYCH SOBĄ…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 20 luty 1995
Odsłon: 18

     Na dyżurze w pogotowiu - w środku nocy zerwano na wyjazd - do chorej dziewczynki. Trafiliśmy do młodego małżeństwa w pięknym mieszkaniu, a ja pomyślałem, że w Królestwie Bożym jest mieszkań wiele. Nawet trudno sobie wyobrazić, co przygotował dla nas Deus Abba.

    Rano w przychodni trafiłem na nawał chorych. Przypominał się sen w którym miałem ostrzeże, a chodziło o to, że Szatan będzie podsuwał bycie na Mszy św. porannej. Zdziwisz się, ale chodziło o dodatkowe utrudzenie w mojej mordędze. Zważ, że Bestia dysponuje intencją nadprzyrodzoną w czynieniu zła.

     Wcześniej rozpoznałem u pacjenta chorobę wrzodową, a teraz przybył z wirusowym zapaleniem wątroby (cały był żółty)! Uśmiechnąłem się z powodu mojej nędzy! Dzisiejszy nawał chorych był spowodowany otrzymywaniem jednej karty, a wchodziły małżeństwa.

     Wielu chorych wymaga porad duchowych, a poniższa jest typowa dla przestraszonych: mówię takim, aby przekazywali swoje lęki na ręce Matki Bożej, bo samemu nie poradzimy. Zawsze dodaję, że pokoju duchowego nie da nam świat, bo otrzymujemy go w Komunii św.! Ponadto we wszystkich schorzeniach trzeba prosić MB Dobrego Zdrowia o prowadzenie.

     Z trudem zdążyłem na Mszę św. wieczorną na której kapłan mówił o niepojętej łasce Boga Ojca, którą jest Eucharystia. Padną też słowa  o  g a r d z ą c y c h  ciałem. Błyskawicznie wiedziałem, że to intencja modlitewna tego dnia. W jednej sekundzie Pan dał mi poznać niebezpieczeństwo gardzenia własnym ciałem.

1. Strona Boża. Ciało jako nośnik duszy ma wytrwać na tym zesłaniu. To cud stworzenia: od oka, ucha, narządu równowagi, itd.! Zawsze proszę chorych, aby swoje cierpienia związane z ciałem ofiarowywali, co określamy uświęceniem! Dodatkowo czystość duchowa sprawia boskość tego opakowania dla duszy!  Łzy zalały oczy...

2. Strona demoniczna. Uwielbienie ciała, co widzimy u celebrytów lub gardzenie, nawet odczuwanie wstrętu, co może prowadzić do samobójstwa. Przepływały obrazy chorych: unieruchomionych, załatwiających się do basenu w obecności innych, z ciężkimi ranami (stopa cukrzycowa), mający sztuczny odbyt, cewnikowani, poparzeni z bliznami i przetokami oraz wrodzonymi wadami, a wreszcie ofiary wszelkich wypadków. Przypomniała się młoda pacjentka, która powiedziała, że "poczułem swój smród". Przepłynął też obraz z wyjazdu na dyżurze gdzie epileptyk leżał cały zaśliniony, nawet obrzydliwy dla rodziny.

      W czytaniach padną słowa...

1. O mądrości Boga Ojca (Syr 1,1-10), której zdrojem „jest słowo Boże na wysokości, a drogi jej - to przykazania wieczne”.

2. Psalmista wołał (Ps 93,1-2.5): „Pan Bóg króluje, pełen majestatu”...

3. W Ewangelii (Mk 9,14-29) będzie pokazany błąd Apostołów, ponieważ napad padaczkowy uznali za wcielenie złego ducha. Nie udawał się egzorcyzm. Jezus wyjaśnił, że ten rodzaj można wyrzucić tylko modlitwą i postem....

       Pierwszy czekałem na świętą Hostię, a siostra śpiewała słowa Zbawiciela, że nikt nie może przyjść do Niego, bo musi być zawołany przez Boga Ojca. Padłem na kolana i z twarzą trwałem w bezruchu...tak właśnie chciałbym odejść z tego świata!

      Po wyjściu ze świątyni trafiłem na niebo pełne gwiazd. Jakże myliliśmy się, że słońce krąży wokół ziemi, a ewolucja istnieje, ale w ramach gatunku. Przecież człowiek dziki nie mógł wrócić do Królestwa Bożego! Popłynie moja modlitwa przebłagalna. Jakże pięknie jest każdy dzień życia z Panem Jezusem. Tuż przed północą skończyłem moja modlitwę i  podziękowałem za ten dzień…

                                                                                                                                                                              APeeL

  1. 19.02.1995(n)   ZA UTRAPIONYCH NAŁOGAMI...
  2. 18.02.1995(s) ZA SŁUŻĄCYCH CZERWONEJ BESTII I ZA ICH OFIARY...
  3. 17.02.1995(pt) ZA NIEŚWIADOMYCH SWOJEJ NĘDZY
  4. 16.02.1995(c) ZA LUDZI PODŁYCH…
  5. 15.02.1995(ś) ZA ZAGUBIONYCH NA TYM WYGNANIU...
  6. 14.02.1995(w) ZA POSŁANYCH…
  7. 13.02.1995(p) ZA SŁUŻĄCYCH W APARACIE UCISKU…
  8. 12.02.1995(n) ZA OBDAROWANYCH NĘDZNIKÓW...
  9. 11.02.1995(s) ZA TYCH, KTÓRZY BIORĄ UDZIAŁ W RATOWANIU INNYCH...
  10. 10.02.1995(pt) ZA ZAMKNIĘTYCH W SOBIE...

Strona 2035 z 2515

  • 2030
  • 2031
  • 2032
  • 2033
  • 2034
  • 2035
  • 2036
  • 2037
  • 2038
  • 2039

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 1826

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?