- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1320
W „wolne soboty wal do roboty”, a ja dodatkowo mam szczęście do pracy, bo właśnie dzisiaj nie ma pediatry! Podczas badania krzyczącego dzieciątka myśli uciekły do Boga Ojca i do Jego znaków, bo muszę mu pomóc przez zadanie bólu (zastrzyk).
Drugiego do mnie matka ciągnie za rękę, a on nie wie, że też potrzebuje pomocy! Sam byłem takim nieświadomym dzieckiem i wiele lat trwało przyciąganie mnie przez Boga.
To dzień przeznaczony dla nagłych przypadków, ale przybyły przestraszone babcie. Jedna z nich wciąż woła o zdrowie, a ma dolegliwości typowe dla wieku („przebiegu”), a przecież nikt nie taktuje siwych włosów jako choroby.
Teraz zatrucie pokarmowe typu „brudnych rąk”...mamy bakterie E. coli dobre i złe tak jak osy i pszczoły, ale są też szerszenie i trutnie. Czy tak nie jest z Prawdą? Wielu udaje, że mówi prawdę, a w tym czasie sieje zatrute ziarno!
W oczekiwaniu na obiad poszedłem do fryzjera, gdzie ględziłem o automatach sprzężonych, bo czterech fryzjerów nie mogło uporać się z napływającymi klientami. Nagle wzrok zatrzymała płaskorzeźba Pana Jezusa w koronie cierniowej (na ścianie).
Tak zostałem przywołany do powagi. Straszliwy ból zalał serce i zacząłem odmawiać moją modlitwę w intencji tego dnia. Cały czas w lustrze "patrzył" na mnie Pan Jezus. Większość ludzkości nie wie, że jest prawdziwym szczęściem jest Pan Jezus i Ojciec Najświętszy. Pielęgnacja ciała (w tym fryzjer) to odpowiednik starania się o duszę (Msza św. z Eucharystią).
Teraz działka, praca, poty...uwagę zwracały szkodniki (chwasty, owady, choroby roślin), a to odpowiednik działania demona na naszą duszę, przeszkadzanie w oddaniu wolnej woli Bogu Ojcu i doprowadzenie do zguby większości. Szczególnie trudno jest odróżnić "dobro" od prawdziwego dobra czyli czynienia wszystkiego z woli Boga Ojca!
Pan Jezus mówił do mnie przez V. Ryden o Eucharystii dającej życie wieczne, a ja nie wiedziałem, że to będzie moja łaska: mistyka eucharystyczna. Zawołałem tylko: Panie Jezu! zmartwychwstawaj w moim sercu”...jakże piękny jest każdy dzień mojego życia!
Zaczęła się Msza św. a łzy płynęły po twarzy, bo kapłan mówił o miłości Boga Ojca i łasce Pana Jezusa, która mnie spotkała. Przez serce przepłynęła jasność dotycząca Mszy św. która jest wyrazem wielkiego miłosierdzia Boga dla nas. Ciężko wzdychałem po Eucharystii, a dusza wołała: „Jezu! Ojcze! Jezu!”
W litanii do NSPJ prosiłem za tych braci. Wyjaśniło się kupienie pisma „Nie”. Tacy bracia sprawiają straszliwy ból Bogu, wkładają na Pana Jezusa krzyż i w takim momencie godzisz się oddać swoje nędzne życie za nich, aby nie zginęli. To wielka łaska Boga...dlatego „patrzył” Pan Jezus w koronie cierniowej u fryzjera i nad wejściem do kościoła!
Wieczorem zza okien płynęła muzyka z wesela, która przebudziła mnie w nocy przy słowach śpiewanej piosenki: „dał klucze do Nieba”, a ja właśnie otworzyłem drzwi córce (przyjechała) i synowi (wrócił z zabawy)... tak właśnie zostało otworzone Niebo po odkupieniu nas przez Zbawiciela!
Napłynął też obraz pierwszego cudu Pana Jezusa...w Kanie Galilejskiej. Matka Boża musiała znać możliwości Syna, gdy prosiła o pomoc dla biednych weselników. Wprost dziwię się, że to wydarzenie jest tak bliskie.
Padłem na kolana i wołałem do Boga Ojca z oddaniem do Jego dyspozycji mojej osoby, a wzrok zatrzymał tytuł książki: „Walka o dusze”...
„Dziękuję Tato za ten dzień, dziękuje i przepraszam”. APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1166
Wstałem z poczuciem nędzy w sercu, bo siedziałem w nocy...po kieliszku. Na podłodze zauważyłem zabłąkaną mrówkę wniesioną z kwiatami, a w wannie miotał się rybik. Napłynął obraz pieska, który zgubił swojego pana.
Na ten moment trafiam na słowa o Bogu, który kocha także „ludzi niedoskonałych, nie odznaczających się niczym specjalnym”.
W kościele znalazłem się pod stacją drogi krzyżowej „Nakładanie krzyża”...to zrozumiałe, bo ja dzisiaj uczyniłem to Panu Jezusowi! Poprosiłem o. Kolbe, aby przeprosił Boga ode mnie. Łzy zalały oczy, bo poczułem opuszczenie Zbawiciela (właśnie żona ma wyjechać).
Napłynęły obrazy wojny w Jugosławii oraz sytuacja zwykłych ludzi w Czeczenii, a także płacz matek w różnych krajach, które nie mają na chleb dla dzieci! W ich intencji Eucharystia, a podczas przejazdu do przychodni łzy płynęły po twarzy...”Tato! Abba! Tato!"
Przesuwają się chorzy, słabi, opuszczona przez męża oraz starowinka z niemiarowością serca i krwawieniem z przewodu pokarmowego. Nie miałem chwilki wytchnienia, nawet zapomniałem o kawie. Wracałem umęczony, a zły kusił zimnym piwem.
Dobrze, że przeczytałem modlitwy zawierzenia, a teraz „patrzy” figurka Pana Jezusa z porcelany, a w moim zrozumieniu to prośba o czystość.
W pogotowiu od razu trafiłem na daleki wyjazd w czasie którego odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego i zacząłem moją modlitwę w intencji tego dnia. Nawet trafiłem do małżeństwa emerytów mieszkających w środku pól. Ponownie poczułem w sercu takich ludzi, którzy czują się gorsi, opuszczeni, nic nie znaczący...w sensie „jestem nikim”.
Pan jest dobry, bo zostałem obdarowany pokojem, nic nie działo się przez 2 godziny...nawet mogłem się przespać. Nagle zrozumiałem, że takim opuszczonym, nic nie znaczącym dla większości ludzi jest Pan Jezus.
Właśnie czytam Jego prośbę: „Potrzebuję dusz ofiar, aby stały się ofiarami Miłości, ofiarami Mojej Męki, ofiarami umierającymi dla samych siebie, ofiarami pragnącymi dzielić Mój Krzyż”.*
Dzisiaj jest to kierowane do mnie, abym poświęcał się, pościł i wynagradzał, boPan Jezus nadal idzie na Kalwarię i w każdej godzinie jest krzyżowany. „Pozwól twoim łzom połączyć się z Moimi, by stały się jednym”...Bóg Ojciec wówczas łagodnieje.
Przepłynął dzisiejszy dzień z moim porannym wołaniem „Abba”, a teraz z radia watykańskiego płynie wiersz Zbigniewa Herberta „Mój Ojciec” (20.15). Bóg wprost prosi, aby tak wzywać Go od czasu do czasu, bo to sprawia Mu wielką radość.
Pocałowałem Pana Jezusa z Całunu i krążyłem przy pogotowiu...powtarzając 10 x w „św. Agonii” zawołanie umierającego Pana Jezusa: „Boże, mój Boże czemuś Mnie opuścił”. Jak to przekazać, bo przecież wielu nie zna i nie ma miłości nawet do ojca ziemskiego.
Dalej trwa dyżur lekarski w pogotowiu...o 3.30 zerwano nas na daleki wyjazd. Dzieciątko zbadane...koklusz, ale źle leczone, bo lekarze sugerują się szczepieniami i nie rozpoznają tej choroby. Z tego powodu musieliśmy jechać do szpitala.
Po 30 godzinach postu, spracowania i modlitw w karetce wypiłem jogurt i kefir. Teraz budzą mnie ptaszki, a Pan Jezus pyta dlaczego mimo tylu cudów nie rozpoznajemy czasu łaski?
Ja to wszystko widzę i bardzo cierpię, bo Pan Jezus dawał znaki widzialne, a teraz jest wylewane działanie Ducha Świętego! Ja mam tą łaskę, bo znalazłem się w „resztce Pana”.
Pocałowałem Twarz Pana Jezusa z Całunu (4.30)...z całkowicie odmienionym sercem! Zerwałem się po krótkim śnie i wprost czuję, że Pan Jezus mi błogosławi!
Przeżegnałem się, a z włączonego magnetofonu płyną słowa piosenek o nadziei i szczęściu pełnym blasku...stojącym w drzwiach. Bóg jeszcze obiecał, że przyozdobi moją duszę..."Ja i ty, ty i Ja zjednoczeni w Miłości". Dzisiaj, gdy to przepisuję (15 maja 2015) potwierdzam, że wszystko się spełniło!
Padłem na kolana i podziękowałem za ten dzień „Boże mój! Boże!” Podszedłem do dyspozytorki z zaleceniem otworzenia „Prawdziwego Życia w Bogu”...co powie do niej Pan Jezus?
Trafiła na słowa: „Postaw Mnie na pierwszym miejscu”... APEL
* „Praw. Życie w Bogu” V. Ryden t III str. 206
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1258
Zerwałem się z sercem pełnym poczucia ludzkiej nędzy, bo siedziałem w nocy po wcześniej wypitym alkoholu. Teraz w wannie wita mnie miotający się rybik i chodząca po ścianie łazienki mrówka, która spadła z kwiatów.
Większość ludzi jest tak zagubiona, słaba, bo nic nie wiedzą o Bogu i Jego Mocy nad nami. Napłynął obraz ładnego pieska, który zgubił swojego pana. Wielu jest takich...nic nie znaczących.
Na ten moment „Słowo” otworzyło się na zdaniu, że Bóg kocha także ludzi „niedoskonałych i nie odznaczających się niczym szczególnym”.
Nie chcę już być człowiekiem normalnym, ale duchowym...zawsze z Panem. Wiem jednak, że to łaska, a zostawienie mnie i czas, gdy jestem „sobą” („chcę być sobą” wg słów piosenki) to sieroctwo w którym dusza jest wystawiona na pastwę ciała.
Tacy ludzie o nic nie proszą i nie wiedzą, że w Ghanie każdy po przebudzeniu się dziękuje i ma podstawowe pragnienie, którym jest woda i zdrowie.
Bój Boga o mnie trwa i sprawi ocalenie, bo szatan wiele razy będzie chciał mnie zabić...przez hulanki, swawole i hazard. Sam się zdziwię jak to wszystko wytrzyma moje serce z wadą po chorobie reumatycznej (w 14 r. ż.).
W kościele znalazłem się pod stacją drogi krzyżowej: „Nakładanie krzyża”...tak, bo dzisiaj czynię to Panu Jezusowi! Poprosiłem o. Kolbe o przeproszenie ode mnie Boga Ojca. Płyną czytania o Tobiaszu i Sanie...moje serce znalazło się blisko żony, a łzy zalały oczy, bo Pan dał mi odczuć co oznacza stan, że nic nie znaczysz. Wówczas wszyscy cię opuszczają...właśnie żona ma wyjechać.
Przepływają ofiary wojny w b. Jugosławii i Czeczenii pozbawione wszystkiego, a dzisiaj, gdy to opracowuję (11.03.2015) na wschodzie Ukrainy płaczą niewiasty, które przybyły do zniszczonej cerkwi, bo straciły dach nad głową.
Ogarnij świat płaczących matek, które muszą patrzeć na swoje głodne dzieci, inwalidów, osamotnionych i zapomnianych, a także szarych ludzi. W ich intencji przekazałem dzisiejszą Eucharystia... APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 39
Podczas dyżuru w pogotowiu zerwano na wyjazd o 1:30, a ja ten czas wykorzystuję na odmówienie zaległego różańca Pana Jezusa: za specjalnie służących z wołaniem za żonę. Prosiłem też Boga Ojca - w intencji wszystkich dusz z rodziny - najdłużej przebywających w Czyśćcu oraz o ochronę św. Michała Archanioła! Właśnie przejeżdżaliśmy obok figury Matki Bożej Niepokalanej, gdzie nie oszczędzano na jej podświetlenie. Dalej była podobnie przed prywatnym domem.
Wróciłem o 2.30 po opanowanym przez zastrzyk napadzie migreny. W śnie gdzieś krążyłem, a po przebudzeniu miałem jakiś stan nieobecności. Pomyślałem o ludziach, którzy w takim stanie duchowym trafiają przed Stwórcę.
Na ten czas z „Prawdziwego życia w Bogu” Pan powie do mnie, że: "Jego Chleb daje życie". Ja wiem o tym, bo moją łaską jest mistyka eucharystyczna. Z włączonego telewizora popłynie amatorski śpiew modlitwy ze słowami: "Daj nam Panie w każdej dobie wiarę i nadzieję (...) daj nam Panie przyjąć godnie zatroskane lata". Ja zrozumiałem, że w tym morzu chaosu ważna jest wytrwałość! Często zostajemy sami z całym światem! Napłynął obraz zdobywających szczyt górski (reportaż), a teraz na Mszy świętej będzie to fresk Stwórcy. Przeciwieństwem jest ziemskie wzmacnianie wytrwałości (obdarowywanie, chwalenie, dyplomy i partyjne profity). Popłynęły czytania…
1. Wołanie proroka z polecenia Boga Ojca (Iz 58,1-9) do fałszywego działania narodu wybranego: „To mówi Pan Bóg: Krzycz na całe gardło, nie przestawaj! Podnoś głos twój jak trąba! Wytknij mojemu ludowi jego przestępstwa i domowi Jakuba jego grzechy! (…) Otóż w dzień waszego postu (…) uciskacie wszystkich waszych robotników. (…) pościcie wśród waśni i sporów, i wśród bicia niegodziwą pięścią”. To wyliczanie niegodziwości nie miało końca…
2. Psalmista – w naszym imieniu - błagał Boga Ojca (Ps 51,3-6.18-19): „Sercem skruszonym nie pogardzisz, Panie”…
3. Pan Jezus w Ewangelii poinformował (Mt 9,14-15) o fałszu faryzeuszy i wskazał, że apostołowie będę pościć po Jego odejściu.
Tuż przed świętą Hostią odczytałem ww. intencję. Pan Jezus znosił wszystkie zniewagi, szczególnie raniące Jego Boskie Serce. Ja to właśnie wynagradzam. Wytrwanie do końca jest wielka łaską Boga Ojca! Eucharystia sprawiła moc z którą zacząłem moją pracę i jej ofiarowanie Panu Jezusowi: nikomu nie odmówiłem pomocy.
Przyjęcia trwały równo do 15:00, a dzisiaj mam ścisły post (tylko kawa) w intencji pokoju na świecie. Chwilami słodycz zalewała serce, a w ustach miałem niesamowity smak. Po latach będę wiedział, że było to działanie Ducha Świętego. Tak uzyskałem moc i wytrwałość, nikomu nie odmówiłem, nawet przez chwilkę nie denerwowałem się i nie wątpiłem w to, co czynię, bo wielu jest potrzebujących.
Mojego stanu nie mogę opisać naszym językiem, a Pan sprawił, że wzmacniająca słodycz napływała falami, ponieważ nasze ciało fizyczne może ogarnąć senność. Zarazem ta słodycz przyniosła wytrwałość, siłę i moc! Posprzątałem przy krzyżu, pięknie stoją kwiaty (tulipany) i pali się lampka.
Z powodu zmęczenia...stałem się pusty duchowo. Nawet przyjęcie Komunii świętej nie zmieniło tego stanu. Nawet spoglądał wizerunek Stwórcy na sklepieniu kościoła! Na ten czas Pan Jezus powiedział z „Prawdziwego życia w Bogu” (tom 1 str. 249): „Podtrzymam cię w twoich upadkach, nie dopuszczę do twojej zguby”!
O 18:00 wyszedłem odmówić moją modlitwę przebłagalną, a wielki ból zalewał serce, wprost słaniałem się na nogach. Nie było mnie dla świata, a oddanie mojego życia nic nie oznaczało.
„Boże Ojcze Przedwieczny – przyjmij przez Niepokalane Serce Maryi (tutaj cierpienia Pana Jezusa) – za pragnących łaski wytrwania. Pan pokazał mi nędzę, której możemy być poddani w każdej chwilce. Jego moc sprawiła moją moc. Dziwne, bo na tej stronie Vassula Ryden pisze: "w tym czasie odczułam Jego wspaniałą i potężną siłę, jakby wszechmocnego olbrzyma, który podtrzymywał mnie (...)".
To właśnie to, a teraz słabość aż do płaczu, ponieważ jestem z Panem Jezusem na drodze krzyżowej oraz na Golgocie podczas Jego konania z przekazaniem nam 7-u słów. Właśnie byłem blisko cmentarza z figurą Pana Jezusa po ubiczowaniu. Płonęły lampki na grobach, niesamowita sceneria...cóż można zaplanować! Krążyłem w ekstazie, chwilami z zamkniętymi oczami, pełnymi łez i nie mogłem znaleźć ukojenia. "O! Jezu! Miłości moja bądź uwielbiony i zmiłuj się nad pragnącymi łaski wytrwania”.
To niewyobrażalny ból duchowy sprawiający zarazem słodycz, a nie ma takiej na ziemi. Trwało to 2 godziny, a każde zawołanie modlitewne powtarzałem 10 razy! Nie zna świat krzyża Pana Jezusa...tak właśnie odpoczywam. Tak właśnie wypoczywam z Panem Jezusem we współcierpienie dla zbawiania tego świata…
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1
Przepisuje tę intencję (21.06.2026 r.) tuż po powrocie z nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa z późniejszą Mszą św.! Tak łączą się te odległe dni. Wówczas miałem ukazane co, oznacza Serce Pana Jezusa. Nie ma w nim chęci odwetu za doznane krzywdy, w takim sercu nie ma odwetu, nienawiści, pustki i niechęci wszystkiego na tym łez padole. Zważ na wszystkie dzielące podziały na świecie: rasy, języki, kraje, partie, kościoły, zwyczaje i mody...to nie ma końca.
Na szczycie Serca Pana Jezusa jest wszechogarniająca Miłość Boża. Musisz zaznać tego, bo jest to nieprzekazywalne. Jakby na znak pomogłem Ukraińcowi z kolką nerkową. W oczekiwaniu na Mszę św. poranną zatrzymałem się przed wizerunkiem św. Jana Chrzciciela, który za swojego życia nic nie miał! Łzy zalało oczy podczas zapisywania tego świadectwa wiary.
Na początku nabożeństwa poprosiłem o jego ochronę i prowadzenie, aby moje serce odrzuciło chciwość. Nagle, w tym momencie moje serce zalała tęsknota za Panem Jezusem, za Jego Sercem. Nie wyjaśnię tego cierpienia duchowego spowodowanego tęsknią rozłąką ze za Synem Bożym. Kapłan w tym czasie powiedział że Pan Jezus właśnie dla mnie przyjął krzyż i za mnie oddał swoje życie! W czytaniach popłyną słowa…
1. Mojżesza do ludu (Pwt 30,15-20): „Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy (...), a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił (…)”. Te słowa są aktualne dotychczas…
2. Psalmista zawołał (Ps 1,1-4.6): „Błogosławiony, kto zaufał Panu (…) który nie idzie za radą występnych (…) lecz w prawie Pańskim upodobał sobie i rozmyśla nad nim dniem i nocą”.
3. Pan Jezus błagał (Mt 4,17): „Nawracajcie się, bliskie jest Królestwo niebieskie”, a w Ewangelii (Łk 9,22-25) zalecił : „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! (...) Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie”? Jakże sam pragnę oddać Panu Jezusowi swoje serce.
Podczas Eucharystii w błyskach przepłyną różne obrazy...szczególnie matki kapłana, która oddała jemu serce, a teraz on oddał swoje Panu Jezusowi.
W pracy był nawał, a tu próba z nieba! Prosiłem o twardość w wydawaniu zwolnień, a tu obca i biedna i pełne lęku rolniczka z wielodzietnej rodziny zmartwiona synem w wojsku. Wszystko potrzebne do jego zwolnienia opisałem i wydałem zwolnienie. Poprosiłem, aby przekazała swoje lęki na ręce Matki Bożej.
Dziwne, bo cały czas z radia płynęły piękne melodie miłosne: "Serce to najpiękniejsze słowo świata, serce w życiu najcudowniejszy skarb". Jakby na ten czas przybyła umęczona wdowa, której zaleciłem, aby uświęciła swoje cierpienie. To wymaga Sakramentu Pojednania z przekazaniem wszystkiego na ręce Matki Pana Jezusa. Z prośbą o prowadzenie.
Łzy zalały oczy, ponieważ napłynęło poczucie obecności Serca Pana Jezusa. Ja dzisiaj pracuję dla Niego bezinteresownie. Dalej trwał nawał, a dodatkowo mam dyżur w pogotowiu od 15:00. Na ten czas z „Prawdziwego życia w Bogu” (str. 297) popłynęły słowa Pana Jezusa, który powiedział do mnie: „Zaczerpnij z Mojego Serca (...) czerp z Mojego Serca, a zrozumiesz mój mały’.
W pokoju lekarza dyżurnego padłem na kolana odmawiając koronkę do Miłosierdzia Bożego...w intencji tego dnia. Po godzinie snu napłynęła radość z pracy i pokoju w sercu.
Później, podczas mojej modlitwy przebłagalnej zgasiłem światło, a lampa zewnętrzna oświetlała twarz Jezusa Miłosiernego i z Całunu. Jakże piękny był ten dzień w prowadzeniu przez Pana Jezusa! Z drugiej strony Szatan zalewał mnie obrazami zaprzedanych poganom, walką polityczną z tymi, którzy swoje serca oddali rządzącym, zdrajcom naszego narodu.
Przesunęli się też moi prześladowcy, a to duża próba, ponieważ miałem niechęć do tych dzieci Bożych, które Pan kocha bardziej ode mnie! Nagle przywieziono dziadka z obrzękiem płuc, ratujemy umierającego, a w tym czasie „patrzy” na mnie Matka Boża z Sercem w koronie ("zatrzymany wzrok z obrazka). Pędziliśmy karetką, a ja prosiłem o pomoc w dowiezieniu umierającego do szpitala.
W ręku znajdzie się "Echo Medjugorie", gdzie będzie orędzie Matki Bożej z dnia 25 listopada 1994 roku ze słowami: "Jestem waszą Matką i pragnę, aby wasze serca były podobne do Mojego Serca. Przybliżcie się do Mojego Niepokalanego Serca, a odkryjecie Boga".
Jakby na zakończenie tego dnia padną słowa z „Prawdziwego życia w Bogu”: „Ja, wasz Bóg (...) przychodzę do was ofiarować wam Moje Serce! Weźcie Je, Ono całe do was należy (...) Słuchajcie tego Serca (…) które was kocha i szuka, by dać wam życie”. Czytanie zakończyłem na słowach Pana: "Andrzeju, nie pracuj już więcej". Podziękowałem jeszcze raz i wtuliłem się w poduszkę.
APeeL
- 01.03.1995(ś) ZA WYBIERAJĄCYCH KRAINĘ ŚMIERCI...
- 28.02.1995(w) ZA SZKODZĄCYCH SOBIE…
- 27.02.1995(p) ZA TYCH, KTÓRZY NIE ZNAJĄ NIESKOŃCZONEJ DOBROCI BOGA OJCA…
- 26.02.1995(n) ZA TYCH, KTÓRZY WYMAGAJĄ BOŻEJ OCHRONY
- 25.02.1995(s) ZA GINĄCYCH W CIERPIENIACH...
- 24.02.1995(pt) ZA NOWO NAWRÓCONYCH...
- 23.02.1995(c) ZA KAPŁANÓW ROZBIJAJĄCYCH RODZINĘ BOŻĄ
- 22.02.1995(ś) ZA WYMAGAJĄCYCH POSILENIA…
- 21.02.1995(w) ZA UDRĘCZONYCH ŻYCIEM...
- 20.02.1995(p) ZA GARDZĄCYCH SOBĄ…