Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

10.06.1995(s) ZA NIEWIEDZĄCYCH, ŻE NASZYM CELEM JEST BÓG

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 10 czerwiec 1995
Odsłon: 1307

   W „wolne soboty wal do roboty”, a ja dodatkowo mam szczęście do pracy, bo właśnie dzisiaj nie ma pediatry! Podczas badania krzyczącego dzieciątka myśli uciekły do Boga Ojca i do Jego znaków, bo muszę mu pomóc przez zadanie bólu (zastrzyk).

    Drugiego do mnie matka ciągnie za rękę, a on nie wie, że też potrzebuje pomocy! Sam byłem takim nieświadomym dzieckiem i wiele lat trwało przyciąganie mnie przez Boga.

    To dzień przeznaczony dla nagłych przypadków, ale przybyły przestraszone babcie. Jedna z nich wciąż woła o zdrowie, a ma dolegliwości typowe dla wieku („przebiegu”), a przecież nikt nie taktuje siwych włosów jako choroby.

   Teraz zatrucie pokarmowe typu „brudnych rąk”...mamy bakterie E. coli dobre i złe tak jak osy i pszczoły, ale są też szerszenie i trutnie. Czy tak nie jest z Prawdą? Wielu udaje, że mówi prawdę, a w tym czasie sieje zatrute ziarno!

   W oczekiwaniu na obiad poszedłem do fryzjera, gdzie ględziłem o automatach sprzężonych, bo czterech fryzjerów nie mogło uporać się z napływającymi klientami. Nagle wzrok zatrzymała płaskorzeźba Pana Jezusa w koronie cierniowej (na ścianie).

     Tak zostałem przywołany do powagi. Straszliwy ból zalał serce i zacząłem odmawiać moją modlitwę w intencji tego dnia. Cały czas w lustrze "patrzył" na mnie Pan Jezus. Większość ludzkości nie wie, że jest prawdziwym szczęściem jest Pan Jezus i Ojciec Najświętszy. Pielęgnacja ciała (w tym fryzjer) to odpowiednik starania się o duszę (Msza św. z Eucharystią).

   Teraz działka, praca, poty...uwagę zwracały szkodniki (chwasty, owady, choroby roślin), a to odpowiednik działania demona na naszą duszę, przeszkadzanie w oddaniu wolnej woli Bogu Ojcu i doprowadzenie do zguby większości. Szczególnie trudno jest odróżnić "dobro" od prawdziwego dobra czyli czynienia wszystkiego z woli Boga Ojca!

   Pan Jezus mówił do mnie przez V. Ryden o Eucharystii dającej życie wieczne, a ja  nie wiedziałem, że to będzie moja łaska: mistyka eucharystyczna. Zawołałem tylko: Panie Jezu! zmartwychwstawaj w moim sercu”...jakże piękny jest każdy dzień mojego życia!

    Zaczęła się Msza św. a łzy płynęły po twarzy, bo kapłan mówił o miłości Boga Ojca i łasce Pana Jezusa, która mnie spotkała. Przez serce przepłynęła jasność dotycząca Mszy św. która jest wyrazem wielkiego miłosierdzia Boga dla nas. Ciężko wzdychałem po Eucharystii, a dusza wołała: „Jezu! Ojcze! Jezu!”

   W litanii do NSPJ prosiłem za tych braci. Wyjaśniło się kupienie pisma „Nie”. Tacy bracia sprawiają straszliwy ból Bogu, wkładają na Pana Jezusa krzyż i w takim momencie godzisz się oddać swoje nędzne życie za  nich, aby nie zginęli. To wielka łaska Boga...dlatego „patrzył” Pan Jezus w koronie cierniowej u fryzjera i nad wejściem do kościoła!

    Wieczorem zza okien płynęła muzyka z wesela, która przebudziła mnie w nocy przy słowach śpiewanej piosenki: „dał klucze do Nieba”, a ja właśnie otworzyłem drzwi córce (przyjechała) i synowi (wrócił z zabawy)... tak właśnie zostało otworzone Niebo po odkupieniu nas przez Zbawiciela!

   Napłynął też obraz pierwszego cudu Pana Jezusa...w Kanie Galilejskiej. Matka Boża musiała znać możliwości Syna, gdy prosiła o pomoc dla biednych weselników. Wprost dziwię się, że to wydarzenie jest tak bliskie. 

    Padłem na kolana i wołałem do Boga Ojca z oddaniem do Jego dyspozycji mojej osoby, a wzrok zatrzymał tytuł książki: „Walka o dusze”...

     „Dziękuję Tato za ten dzień, dziękuje i przepraszam”.                                                    APEL   

09.06.1995(pt) ZA STAWIAJĄCYCH BOGA NA PIERWSZYM MIEJCU

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 09 czerwiec 1995
Odsłon: 1157

    Wstałem z poczuciem nędzy w sercu, bo siedziałem w nocy...po kieliszku. Na podłodze zauważyłem zabłąkaną mrówkę wniesioną z kwiatami, a w wannie miotał się rybik. Napłynął obraz pieska, który zgubił swojego pana. 

   Na ten moment trafiam na słowa o Bogu, który kocha także „ludzi niedoskonałych, nie odznaczających się niczym specjalnym”.

   W kościele znalazłem się pod stacją drogi krzyżowej „Nakładanie krzyża”...to zrozumiałe, bo ja dzisiaj uczyniłem to Panu Jezusowi! Poprosiłem o. Kolbe, aby przeprosił Boga ode mnie. Łzy zalały oczy, bo poczułem opuszczenie Zbawiciela (właśnie żona ma wyjechać).

    Napłynęły obrazy wojny w Jugosławii oraz sytuacja zwykłych ludzi w Czeczenii, a także płacz matek w różnych krajach, które nie mają na chleb dla dzieci! W ich intencji Eucharystia, a podczas przejazdu do przychodni łzy płynęły po twarzy...”Tato! Abba! Tato!"

  Przesuwają się chorzy, słabi, opuszczona przez męża oraz starowinka z niemiarowością serca i krwawieniem z przewodu pokarmowego. Nie miałem chwilki wytchnienia, nawet zapomniałem o kawie. Wracałem umęczony, a zły kusił zimnym piwem.

    Dobrze, że przeczytałem modlitwy zawierzenia, a teraz „patrzy” figurka Pana Jezusa z porcelany, a w moim zrozumieniu to prośba o czystość. 

    W pogotowiu od razu trafiłem na daleki wyjazd w czasie którego odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego i zacząłem moją modlitwę w intencji tego dnia. Nawet trafiłem do małżeństwa emerytów mieszkających w środku pól. Ponownie poczułem w sercu takich ludzi, którzy czują się gorsi, opuszczeni, nic nie znaczący...w sensie „jestem nikim”.

   Pan jest dobry, bo zostałem obdarowany pokojem, nic nie działo się przez 2 godziny...nawet mogłem się przespać. Nagle zrozumiałem, że takim opuszczonym, nic nie znaczącym dla większości ludzi jest Pan Jezus.

    Właśnie czytam Jego prośbę: „Potrzebuję dusz ofiar, aby stały się ofiarami Miłości, ofiarami Mojej Męki, ofiarami umierającymi dla samych siebie, ofiarami pragnącymi dzielić Mój Krzyż”.*

   Dzisiaj jest to kierowane do mnie, abym poświęcał się, pościł i wynagradzał, boPan Jezus nadal idzie na Kalwarię i w każdej godzinie jest krzyżowany. „Pozwól twoim łzom połączyć się z Moimi, by stały się jednym”...Bóg Ojciec wówczas łagodnieje.

   Przepłynął dzisiejszy dzień z moim porannym wołaniem „Abba”, a teraz z radia watykańskiego płynie wiersz Zbigniewa Herberta „Mój Ojciec” (20.15). Bóg wprost prosi, aby tak wzywać Go od czasu do czasu, bo to sprawia Mu wielką radość.

   Pocałowałem Pana Jezusa z Całunu i krążyłem przy pogotowiu...powtarzając 10 x w „św. Agonii” zawołanie umierającego Pana Jezusa: „Boże, mój Boże czemuś Mnie opuścił”. Jak to przekazać, bo przecież wielu nie zna i nie ma miłości nawet  do ojca ziemskiego. 

  Dalej trwa dyżur lekarski w pogotowiu...o 3.30 zerwano nas na daleki wyjazd. Dzieciątko zbadane...koklusz, ale źle leczone, bo lekarze sugerują się szczepieniami i nie rozpoznają tej choroby. Z tego powodu musieliśmy jechać do szpitala.

    Po 30 godzinach postu, spracowania i modlitw w karetce wypiłem jogurt i kefir. Teraz budzą mnie ptaszki, a Pan Jezus pyta dlaczego mimo tylu cudów nie rozpoznajemy czasu łaski?

    Ja to wszystko widzę i bardzo cierpię, bo Pan Jezus dawał znaki widzialne, a teraz jest wylewane działanie Ducha Świętego! Ja mam tą łaskę, bo znalazłem się w „resztce Pana”.

   Pocałowałem Twarz Pana Jezusa z Całunu (4.30)...z całkowicie odmienionym sercem! Zerwałem się po krótkim śnie i wprost czuję, że Pan Jezus mi błogosławi!

    Przeżegnałem się, a z włączonego magnetofonu płyną słowa piosenek o nadziei i szczęściu pełnym blasku...stojącym w drzwiach. Bóg jeszcze obiecał, że przyozdobi moją duszę..."Ja i ty, ty i Ja zjednoczeni w Miłości". Dzisiaj, gdy to przepisuję (15 maja 2015) potwierdzam, że wszystko się spełniło!

   Padłem na kolana i podziękowałem za ten dzień „Boże mój! Boże!” Podszedłem do dyspozytorki z zaleceniem otworzenia „Prawdziwego Życia w Bogu”...co powie do niej Pan Jezus?

    Trafiła na słowa: „Postaw Mnie na pierwszym miejscu”...                                                APEL

* „Praw. Życie w Bogu” V. Ryden t III str. 206

09.05.1995(pt) ZA ZWYKŁYCH LUDZI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 09 maj 1995
Odsłon: 1246

    Zerwałem się z sercem pełnym poczucia ludzkiej nędzy, bo siedziałem w nocy po wcześniej wypitym alkoholu. Teraz w wannie wita mnie miotający się rybik i chodząca po ścianie łazienki mrówka, która spadła z kwiatów.

    Większość ludzi jest tak zagubiona, słaba, bo nic nie wiedzą o Bogu i Jego Mocy nad nami. Napłynął obraz ładnego pieska, który zgubił swojego pana. Wielu jest takich...nic nie znaczących.

    Na ten moment „Słowo” otworzyło się na zdaniu, że Bóg kocha także ludzi „niedoskonałych i nie  odznaczających się niczym szczególnym”.   

    Nie chcę już być człowiekiem normalnym, ale duchowym...zawsze z Panem. Wiem jednak, że to łaska, a zostawienie mnie i czas, gdy jestem „sobą” („chcę być sobą” wg słów piosenki) to sieroctwo w którym dusza jest wystawiona na pastwę ciała.

    Tacy ludzie o nic nie proszą i nie wiedzą, że w Ghanie każdy po przebudzeniu się dziękuje i ma podstawowe pragnienie, którym jest woda i zdrowie.

    Bój Boga o mnie trwa i sprawi ocalenie, bo szatan wiele razy będzie chciał mnie zabić...przez hulanki, swawole i hazard.  Sam się zdziwię jak to wszystko wytrzyma moje serce z wadą po chorobie reumatycznej (w 14 r. ż.).

   W kościele znalazłem się pod stacją drogi krzyżowej: „Nakładanie krzyża”...tak, bo dzisiaj czynię to Panu Jezusowi! Poprosiłem o. Kolbe o przeproszenie ode mnie Boga Ojca. Płyną czytania o Tobiaszu i Sanie...moje serce znalazło się blisko żony, a łzy zalały oczy, bo Pan dał mi odczuć co oznacza stan, że nic nie znaczysz. Wówczas wszyscy cię opuszczają...właśnie żona ma wyjechać.

    Przepływają ofiary wojny w b. Jugosławii i Czeczenii pozbawione wszystkiego, a dzisiaj, gdy to opracowuję (11.03.2015) na wschodzie Ukrainy płaczą niewiasty, które przybyły do zniszczonej cerkwi, bo straciły dach nad głową.

  Ogarnij świat płaczących matek, które muszą patrzeć na swoje głodne dzieci, inwalidów, osamotnionych i zapomnianych, a także szarych ludzi. W ich intencji przekazałem dzisiejszą Eucharystia...        APeeL

21.02.1995(w) ZA UDRĘCZONYCH ŻYCIEM...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 21 luty 1995
Odsłon: 1

          Wczoraj czytałem o czarnych interesach na giełdzie, a żona wspomniała czas, gdy sam robiłem takie: zamawiałem spodnie do sprzedaży, ale nikt nie chciał ich kupić. Pomyśl o takich na całym świecie: otwiera sprzedaż lodów przy markecie, a później próbuje sprzedawać "ekskluzywne" lampki nagrobkowe...kończy wszystko sprzedażą  chleba i zamyka interes! 

    Po wstaniu, gdy odmawiałem modlitwę „Anioł Pański” serce zalał ból z powodu oddalenia Boga Ojca...braku poczucia Jego obecności! Wołałem tylko "Tato! Tatusiu!" nie chcę być na tym wygnaniu, tym bardziej, że trwają jeszcze elementy okupacji sowieckiej. "Panie! Zmiłuj się nad nami!"

      Przepłynęło trwające zniewolenie rodaków...donoszenie stało się punktem honoru, a nawet patriotyzmu! Prosiłem Pana Jezusa o pomoc w zmianie pracy, a z otwartego tygodnika padły słowa z horoskopu” "jeśli myślisz o zmianie pracy, to od marca do czerwca"! Właśnie kolega zwalnia etat, bo przechodzi na emeryturę.

     W przychodni było mało pacjentów, ale to zawsze jest pułapka szatańska, bo później będzie wielka udręka dla oczekujących i mojej osoby. Chwilami napływała wzmacniająca słodycz z Królestwa Bożego...aż wołałem: "Jezu! Jezu mój!" Słodycz Boża sprawiła odmówienie cz. radosnej różańca. Tak zaczął się nawał pacjentów w którym do gabinetu wparowała babuszka z dusznością i wołaniem: "Niech będzie pochwalony pan Jezus Chrystus"...

     Na wózku zawiozłem ją na Ekg, podaliśmy zastrzyk, a moje myśli uciekły do Pana Jezusa, który dzisiaj ukazuje mi Swój Krzyż. Zarazem w tym utrapieniu pojawiła się wzmacniająca słodycz. W tym czasie w moim sercu trwało pragnienie zmiany pracy z przejściem na etat do pogotowia (na dole budynku). Jednak wiem, że nie byłbym z tego zadowolony, bo tam siedziałbym bez pacjentów w oczekiwaniu na zgłoszenie. Na tym łez padole nic nas nie zadowoli! Z tego wszystkiego zacząłem wołać: „Jezu! Panie mojego serca i mojej duszy. Panie mojej wieczności”. Popłakałem się, a na ten czas rozbiera się pacjentka.

     Teraz seria schorzeń: częstoskurcz napadowy, schorzenia serca, zwyrodnienie, biodra, martwica aseptyczna u młodego, który przybył z matką...świadkiem jehowy. Dodam, że tylko z nimi można pozmawiać o wierze. Wskazałem jej na tajemnicę wszechobecności Boga Ojca oraz Eucharystii. Jeszcze zniechęcona do życia, którą pocieszam z zaleceniem oddania swojego cierpienia na ręce Matki Bożej, bo zwątpienie jest działaniem demona! I tak zeszło do 15.00, a to czas na koronkę do miłosierdzia Bożego. Popłakałem się podczas czytania „Dzienniczka” s. Faustyny. Jakże to wszystko jest proste i bliskie – z tego utrapienia zasnąłem dwa razy po minucie!

      W tym czasie Pan Jezus powie do mnie z „Prawdziwego życia w Bogu” (t. pierwszy, str. 182): "uczynię z ciebie Mój ołtarz (...) cierpienie oczyszcza twoją duszę, przyjmij je i pozwól mi sposób wolny czynić to, co jest dla ciebie najlepsze". Błyskawicznie przepłynie ten dzień z utrapieniami pacjentów: wypadek męża, spaleni, zmęczona dziećmi, biedni, „wykańczani” chorobami...i katechetka zwalniająca się ze swojego posłannictwa. Popłakałem się, ponieważ zrozumiałem utrapieni Pana Jezusa, podczas jego życia na ziemi! Całe tłumy szukające uzdrowienia...cóż oznacza moje utrapienia!?

     Tak znalazłem się na Mszy św. trafiając na piękne czytania...

1. Prorok Syrach powiedział wprost do mnie (Syr 2,1-11): „Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie! Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy, a nie trać równowagi w czasie utrapienia! Przylgnij do Niego, a nie odstępuj, abyś był wywyższony w twoim dniu ostatnim. Przyjmij wszystko, co przyjdzie na ciebie, a w zmiennych losach utrapienia bądź wytrzymały! Bo w ogniu doświadcza się złoto, a ludzi miłych Bogu - w piecu utrapienia. Bądź Mu wierny, a On zajmie się tobą, prostuj swe drogi i Jemu zaufaj”!

2. Psalmista zawołał (Ps 37,3-4.27-29.39-40): „Zaufaj Panu, On sam będzie działał

    Miej ufność w Panu i czyń to, co dobre, a będziesz mieszkał na ziemi i żył bezpiecznie. Raduj się w Panu, a On spełni pragnienia twego serca”. To coś niewyobrażalnego! Zważ, że Słowa Pana trwają na wieki wieków!

3. Mój profesor św. Paweł dodał (Ga 6,14) „Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z Krzyża Chrystusa, dzięki temu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata”.

4. W Ewangelii (Mk 9,30-37) Pan Jezus ujawnił Apostołom, że: „Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity po trzech dniach zmartwychwstanie”.

     Św. Hostia sprawiła ekstazę, nie chciało się wyjść z Domu Pana...zapaliłem lampkę pod moim krzyżem i figurą Matki Bożej. Popłynęła moja modlitwa przebłagalna (jest na witrynie). Pan Jezus ponownie powie do mnie („Prawdziwe życie w Bogu” t. 1 str. 90): „Pragnę mieć cię blisko Siebie, ponieważ wiem, że ty rozumiesz jak Ja cierpię. Kiedy odczujesz mój krzyż, będziesz również cierpieć”.

     Trafiłem na film ze świadectwem młodej lekarki. Przeprosiłem Pana, zgasiłem światło i siedziałem w ciszy. Przepłynęła ludzkość, humory ludzi z widzeniem tylko siebie, życie dla życia z brakiem zainteresowania duchowością…

                                                                                                                                                                        APeeL

20.02.1995(p) ZA GARDZĄCYCH SOBĄ…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 20 luty 1995
Odsłon: 8

     Na dyżurze w pogotowiu - w środku nocy zerwano na wyjazd - do chorej dziewczynki. Trafiliśmy do młodego małżeństwa w pięknym mieszkaniu, a ja pomyślałem, że w Królestwie Bożym jest mieszkań wiele. Nawet trudno sobie wyobrazić, co przygotował dla nas Deus Abba.

    Rano w przychodni trafiłem na nawał chorych. Przypominał się sen w którym miałem ostrzeże, a chodziło o to, że Szatan będzie podsuwał bycie na Mszy św. porannej. Zdziwisz się, ale chodziło o dodatkowe utrudzenie w mojej mordędze. Zważ, że Bestia dysponuje intencją nadprzyrodzoną w czynieniu zła.

     Wcześniej rozpoznałem u pacjenta chorobę wrzodową, a teraz przybył z wirusowym zapaleniem wątroby (cały był żółty)! Uśmiechnąłem się z powodu mojej nędzy! Dzisiejszy nawał chorych był spowodowany otrzymywaniem jednej karty, a wchodziły małżeństwa.

     Wielu chorych wymaga porad duchowych, a poniższa jest typowa dla przestraszonych: mówię takim, aby przekazywali swoje lęki na ręce Matki Bożej, bo samemu nie poradzimy. Zawsze dodaję, że pokoju duchowego nie da nam świat, bo otrzymujemy go w Komunii św.! Ponadto we wszystkich schorzeniach trzeba prosić MB Dobrego Zdrowia o prowadzenie.

     Z trudem zdążyłem na Mszę św. wieczorną na której kapłan mówił o niepojętej łasce Boga Ojca, którą jest Eucharystia. Padną też słowa o g a r d z ą c y c h  ciałem. Błyskawicznie wiedziałem, że to intencja modlitewna tego dnia. W jednej sekundzie Pan dał mi poznać niebezpieczeństwo gardzenia własnym ciałem.

1. Strona Boża. Ciało jako nośnik duszy ma wytrwać na tym zesłaniu. To cud stworzenia: od oka, ucha, narządu równowagi, itd.! Zawsze proszę chorych, aby swoje cierpienia związane z ciałem ofiarowywali, co określamy uświęceniem! Dodatkowo czystość duchowa sprawia boskość tego opakowania dla duszy!  Łzy zalały oczy...

2. Strona demoniczna. Uwielbienie ciała, co widzimy u celebrytów lub gardzenie, nawet odczuwanie wstrętu, co może prowadzić do samobójstwa. Przepływały obrazy chorych: unieruchomionych, załatwiających się do basenu w obecności innych, z ciężkimi ranami (stopa cukrzycowa), mający sztuczny odbyt, cewnikowani, poparzeni z bliznami i przetokami oraz wrodzonymi wadami, a wreszcie ofiary wszelkich wypadków. Przypomniała się młoda pacjentka, która powiedziała, że "poczułem swój smród". Przepłynął też obraz z wyjazdu na dyżurze gdzie epileptyk leżał cały zaśliniony, nawet obrzydliwy dla rodziny.

      W czytaniach padną słowa...

1. O mądrości Boga Ojca (Syr 1,1-10), której zdrojem „jest słowo Boże na wysokości, a drogi jej - to przykazania wieczne”.

2. Psalmista wołał (Ps 93,1-2.5): „Pan Bóg króluje, pełen majestatu”...

3. W Ewangelii (Mk 9,14-29) będzie pokazany błąd Apostołów, ponieważ napad padaczkowy uznali za wcielenie złego ducha. Nie udawał się egzorcyzm. Jezus wyjaśnił, że ten rodzaj można wyrzucić tylko modlitwą i postem....

       Pierwszy czekałem na świętą Hostię, a siostra śpiewała słowa Zbawiciela, że nikt nie może przyjść do Niego, bo musi być zawołany przez Boga Ojca. Padłem na kolana i z twarzą trwałem w bezruchu...tak właśnie chciałbym odejść z tego świata!

      Po wyjściu ze świątyni trafiłem na niebo pełne gwiazd. Jakże myliliśmy się, że słońce krąży wokół ziemi, a ewolucja istnieje, ale w ramach gatunku. Przecież człowiek dziki nie mógł wrócić do Królestwa Bożego! Popłynie moja modlitwa przebłagalna. Jakże pięknie jest każdy dzień życia z Panem Jezusem. Tuż przed północą skończyłem moja modlitwę i  podziękowałem za ten dzień…

                                                                                                                                                                              APeeL

  1. 19.02.1995(n)   ZA UTRAPIONYCH NAŁOGAMI...
  2. 18.02.1995(s) ZA SŁUŻĄCYCH CZERWONEJ BESTII I ZA ICH OFIARY...
  3. 17.02.1995(pt) ZA NIEŚWIADOMYCH SWOJEJ NĘDZY
  4. 16.02.1995(c) ZA PODŁYCH LUB PARSZYWYCH…
  5. 15.02.1995(ś) ZA ZAGUBIONYCH NA TYM WYGNANIU...
  6. 14.02.1995(w) ZA POSŁANYCH…
  7. 13.02.1995(p) ZA SŁUŻĄCYCH W APARACIE UCISKU…
  8. 12.02.1995(n) ZA OBDAROWANYCH NĘDZNIKÓW...
  9. 11.02.1995(s) ZA TYCH, KTÓRZY BIORĄ UDZIAŁ W RATOWANIU INNYCH...
  10. 10.02.1995(pt) ZA ZAMKNIĘTYCH W SOBIE...

Strona 2031 z 2512

  • 2026
  • 2027
  • 2028
  • 2029
  • 2030
  • 2031
  • 2032
  • 2033
  • 2034
  • 2035

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 213

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?