Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

21.04.1994(c) ZA IDĄCYCH W IMIĘ PAŃSKIE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 21 kwiecień 1994
Odsłon: 997

     W sekundowym śnie ujrzałem dwa piękne wizerunki MB Częstochowskiej, a podczas śniadania wzrok zatrzymał Pan Jezus z Całunu...popłakałem się, bo odczułem błogosławieństwo Zbawiciela.

    W kościele zrozumiałem, że mało ludzi żyje wiarą na co dzień i pragnieniem łask Boga naszego oraz chęcią świadomego służenia Panu Jezusowi. Ponownie łzy zalały oczy...

    Psalmista (Ps 66) wołał w uniesieniu: „Niech cała ziemia chwali swego Boga /../ rozgłaszajcie Jego chwałę /../”. A Pan Jezus wskazał, że „Kto we Mnie wierzy ma życie wieczne, jam jest chleb życia /../..chlebem,który ja dam jest Moje Ciało na życie świata”.

    W momencie Eucharystii moją uwagę przykuły słowa z modlitwy kapłana o „idących w imię Pańskie”. Siostra śpiewała, a to było wołanie z mojego serca: „Cóż Ci Jezu dam za Twych łask strumienie...cóż Ci dam za Twe hojne dary?" Jeszcze "Święty, Święty, Święty Pan Bóg zastępów. Pełne są niebiosa i ziemia chwały Twojej. Hosanna na wysokościach!"

    Po błogosławieństwie kapłana pędziłem do pracy, a jeszcze nie wiedziałem, że dzisiaj zostanę napadnięty przez Szatana. W takim czasie pojawia się niepokój i rozdrażnienie bez przyczyny, niemożność wypicia kawy, nękające telefony...nawet z podziękowaniami oraz wpadanie do gabinetu lekarskiego „ciężko” chorych i nie zarejestrowanych!

    Ja nie wiem jak koledzy leczą tylko ciało, bo wielu potrzebuje porady duchowej...nawet nie wiedząc o tym! Właśnie jest pani w rozterce, bo jej syn ma być poddany eksperymentalnemu leczeniu. Zaleciłem, aby przed podjęciem decyzji przystąpili do Eucharystii...poświadczyła, że w ciężkiej chorobie poprawił się po Mszy Św.!

   Zdrowej wskazuję na obdarowanie za które trzeba dziękować...zamartwiającą się o przyszłość proszę o życie tylko daną chwilką...palącą o wyrzeczenie w piątek w intencji pokoju w Jugosławii, a wybierającą się na dodatkowe studia zaoczne, aby odczytała czy to jest zgodne z Wolą Boga Ojca, bo będzie musiała ponosić koszty, rozdzielać rodzinę, a ma już swoje wykształcenie.

    Teraz piszę list do umierającego brata pielęgniarki, który wie, że ma nowotwór (pobiera narkotyki). Proszę go, aby wołał do Matki Bożej, ponieważ Szatan straszy go śmiercią, która jest początkiem naszego prawdziwego życia. To jest tylko rozstanie z ciałem, bo dusza wraca do Boga Ojca. Niech każdy dzień przekazuje w jakiejś intencji.

    Kończy się praca, a zaczynają się „prośby” od Przeciwnika Boga, które mające wykazać, że jednak nie pomagałem potrzebującym:

- trzy uczennice zawaliły lekcje w szkole...umęczony daję im zwolnienia, ale wskazuję, że zgrzeszyły, a dodatkowo narażają mnie na odpowiedzialność, ponieważ zaświadczam nieprawdę!

- do tego doszła wizyta domowa u porażonego, który poprosił mnie o pożyczenie 2.5 miliona złotych...dla bratanka! Smutek zalał serce, ponieważ zawsze służyłem mu z miłością, a dzisiaj dla jego babci przyniosłem kawę!

     W smutku popłynęła koronka do Miłosierdzia Bożego w intencji „idących w Imię Pańskie”. Po powrocie do domu z bólu padłem na kolana, ale napłynęło rozdrażnienie „trzaskającym” w moim pokoju podglądem.

   Towarzysze są czujni, kręcą się, ponieważ obraduje czerwony Sejm RP. Lech Wałęsa z MB Częstochowską w klapie dogadał się w sprawie podziału władzy!

    Nie kończą się prośby od Bestii, bo:

- sąsiadka prosiła mnie o zaświadczenie na kierowcę dla źle widzącego z rodziny, a on należy do innego lekarza. Ponieważ odmówiłem złościła się na żonę, a ta później na mnie!

- jakaś babcia prosiła o wycięcie odnóżek winogron, a właśnie wyjeżdżamy samochodem

- żona stwierdziła, że źle jadę, a nie ma nawet karty rowerowej!

     Podjechaliśmy pod „mój” krzyż, gdzie żona zasadziła kwiaty, które kupiłem Panu Jezusowi.  Później trafiliśmy na działkę, ale tam też nie miałem spokoju: „Panie! Jezu mój...tylko z Tobą jest mi dobrze”, a właśnie z radia płynie piękna muzyka z cerkwi!

   W bólu zacząłem moją modlitwę, która koi serce i duszę, a przy św. Poniżeniu Pana Jezusa łzy zalewały oczy, bo przypomniały się słowa Zbawiciela: „kopali Mnie w żołądek”. Taki jest los idących w Imię Pańskie!

    Jakby na ukoronowanie udręk w nocy wystąpił ból zęba (zgorzel), ale następnego dnia zacząłem przyjęcia chorych wcześniej, a Pan sprawił, że udało się wyjść do stomatolog, która właśnie była wolna.

    Pierwszy raz pojawiło się pragnienie odczuwania bólu, który przekazałem w intencji cierpiących i przestraszonych dzieci. Wszystko sprawnie naprawiono, a ja w podziękowaniu mówiłem o Bogu Ojcu i odczytywaniu Jego Woli, o Panu Jezusie i aktualnych Objawieniach Maryjnych oraz o moim podwójnym życiu...tym i Tamtym światem.        

                                                                                                                                           APEL

20.04.1994(ś) ZA SŁUŻĄCYCH OKUPANTOWI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 20 kwiecień 1994
Odsłon: 1216

     4.00...udało się pospać i jeszcze za to płacili! Zerwano na daleki wyjazd, a dla mnie to okazja do rozpoczęcia modlitwy w intencji, która krążyła wokół władzy, służby i okupacji. W sercu pojawił się Judasz, a właśnie trwa spór Wałęsa-lewica!

    W karetce zacząłem odmawiać „św. Osamotnienie Pana Jezusa”. Napłynął obraz Getta, obozów i naszej okupacji, która dalej trwa, a najgorsze jest to, że większość chce służyć człowiekowi...nie Bogu Ojcu dającemu szczęście i życie prawdziwe!

    W wiejskiej chatce starszy mężczyzna miał zawał serca. Podwórko ładnie wysprząta­ne z wielką stertą narąbanego drzewa. Jakże to piękne. Dwoje staruszków trwa wspólne do końca. Moje myśli uciekły do żony.

    Wrócił ból zęba i wcześniej zacząłem przyjęcia „w młynie” (przychodni). Pan sprawił, że nastąpiła przerwa w zgłaszaniu się ludzi, a dentystka do której trafiłem siedziała „wolna". Pierwszy raz pojawiło się pragnienie odczuwania bólu, który przekazałem w intencji cierpiących i przestraszonych dzieci.

   Wszystko sprawnie zreperowano, a ja z wdzięczności dałem św. wiary...o Bogu Ojcu i odczytywaniu Jego woli oraz o pięknie mojego podwójnego życia.

   Zaczął się ponowny nawał chorych, a jednocześnie słuchałem relacji radiowej z okropności, które działy się wówczas w Burundi i Rwandzie, gdzie do władzy doszli Hutu i nocami mordowali mieszkających w blokach (Tutsi).

   Żołnie­rze dla białych byli bardzo grzeczni i układni...kłaniali się i przepraszali, ale z sa­mochodu reporterki wyciągnęli jej służącego i na jej oczach zabili go! Nadal kłaniali się, uśmiechali i przepraszali.

   Z tego powodu postanowiłem, że dzisiaj nie będę nic jadł (nawet chleba) i pił kawy...spożyłem trochę wody, a napór pacjentów po dyżurze trwał do 15.00! Serce zalała radość z wyrzeczenia i wykonanej pracy.   

    Podczas odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego zapaliłem lampkę przed wizerunkiem „Jezu ufam Tobie”, a później modliłem się w uniesieniu duchowym „za służących okupantom". W tym czasie napływały obrazy z życia o. M.M. Kolbego, a teraz, gdy to opracowuję w moim ręku znalazł się wizerunek tego świętego trzymającego dwie korony.

    W DTV o 19.30 podano informację o kolaborancie zabijającym Żydów, który nigdy się nie ukorzył. Przepłynęły postacie płatnych zdra­jców, pachołków Rosji, których rozszyfrował Moczulski („PZPR").

   Przed snem chciałem pocałować Pana Jezusa z Całunu, który jest na okładce „Prawdziwego Życia w Bogu” i otworzyłem tom 1 na stronie 182, gdzie trafiłem na słowa: „czy chcesz ucałować Moją książkę”? Po pocałowaniu jej Pan dodał: „jest to kierownictwo duchowe dla  Moich wybranych dusz”...            APEL

19.04.1994(w) ZA ZDRADZAJĄCYCH PANA JEZUSA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 19 kwiecień 1994
Odsłon: 1256

    Tuż przed przebudzeniem ujrzałem zdanie w podsuniętym tekście: „opowiedzenie się za Bogiem to decyzja niebywała i ostateczna”! Tak, to prawda, bo takie oddanie się musi być pełne, bez niedomówień, zmieniające nasze życie!

    Zerwałem się i wiem, że mam być w Domu Pana o 7.30. Pod kościołem, bo Msza św. zaczęła się wcześniej dobiegły do mnie słowa Pana Jezusa „o Swoim ludzie”, a ja czuję, że są kierowane także do mnie.

    Dzisiaj jest wspomnienie męczeństwa Szczepana, który mówił z mocą (Dz 7,51-59;8,1): "Wy zawsze sprzeci­wiacie się Duchowi Świętemu. Jak ojcowie wasi, tak i wy (...) A wyście zdradzili Go teraz i zamordowali”.

  W serce wpadło słowo „zdradzili”, bo napłynął obraz mojego wczorajszego zachowania z opuszczeniem przez Pana Jezusa. „Przepraszam Panie Jezu...przepraszam". Każde słowo kapłana i śpiew ludu wywoływały w moim sercu wielki ból, a zarazem radość z powodu łaski, której doznaję w tej chwilce życia.

     Mały chłopczyk rozkładał białą serwetkę i robił to majestatycznie, a ja zrozumiałem, że mam stać się tak właśnie posługującym Panu Jezusowi...czystym, niewinnym i świętym! W tym czasie Zbawiciel mówił (J 6,30-35):  „Jam jest chleb życia, kto do Mnie przychodzi nie będzie łaknął, a kto we Mnie wierzy nigdy pragnąc nie będzie”.

   Kapłan wspomniał o Synach Światłości...i otwartym Niebie. Wprost chciałbym ucałować siostrę-organistkę za pieśń, która była skierowana do mnie o Sercu Pana Jezusa i moim losie, który On wziął w Swoje Ręce! Uwagę przykuła wielka figura Dobrego Pasterza, a Eucharystię przyjąłem „za zdrajców” w sensie: zdradzających Pana Jezusa.

 Poczekałem na chłopczyka i powiedziałem mu o jego wielkiej łasce posługiwania Panu Jezusowi...prosiłem, aby nigdy nie odszedł od nasze wiary. Na ten moment spotkaliśmy niewidomego, którego pocieszyłem z całego serca.

   „Na pewno nie wie pan jaka radość zaskoczy pana w momencie śmierci, gdy wszystko pan ujrzy...tak jak obecnie widzi pan w śnie. Inni nie będą mieli tej radości, radości odzyskania wzroku w momencie swojej śmierci”! 

    Dzisiaj pracowałem sprawnie i szybko...tu zastrzyk, tam blokada, leki same się wypisywały. Między badaniami mówiłem, ostrzegałem i pocieszałem:

-  Nie wolno pani już pracować fizycznie, to pokusa. Trzeba drgnąć ku duszy, pro­wadzić życie modlitewne!

- Och! chwali pani śmierć nagłą, a nawet gorzej, ponieważ podpiera się określeniem wierzącej...proszę tego nie robić!

-  W czyśćcu dowie się pan wszystkiego, ale jest to miejsce wielkich cierpień duchowych. Proszę naprawdę wrócić do Pana Jezusa, bo ukrywa się pan w ciele.

-  Moja radość i nadzieja jest w mojej śmierci, tutaj jestem...będę dokąd Pan mi wyznaczył, ale nie chcę, bo pragnę wrócić do Ojczyzny Prawdziwej i być blisko Pana Jezusa!

-  Proszę odczytać Wolę Ojca (studia)...w tej intencji trzeba prosić i poświęcić Mszę św. z Eucharystią! 

    Do mojego serca i duszy napływał pokój, który chwilkami rozrywał serce. Około 12.00 po „Aniele Pańskim” powtarzałem wielokrotnie Święte Imię Pana Jezusa, które koiło ("Ten, który Zbawia”). Zrozumie to człowiek w podobnym napadzie tęsknoty za Swoim Panem!

     Podczas dalekiego wyjazdu karetką odmawiałem koronka do Miłosierdzia Bożego oraz moją modlitwę w intencji: „zdradzających Pana Jezu­sa". Serce zalał ból współcierpienia ze Zbawicielem...odczułem Jego osamotnienie oraz trwające zdradzanie przez najbliższych. 

    Trafiłem do domu w którym niedawno umarł ateista. Poprosiłem rodzinę, aby go wspomagali modlitwami. Teraz umiera jego żona, która przyjęła Sakrament Pojednania, ale przed spowiedzią straszliwie krzyczała. Zobacz co szatan wyczynia ze swoimi, których traci!

    Zdziwiony czytam relację naszego kapłana z Dominikany wezwanego do młodej kobiety, która na widok stuły zerwała się z nieludzkim rykiem z łóżka i zaczęła wymieniać jego grzechy. Przerażony uciekł i wrócił następnego dnia po konsultacji z biskupem. („Któż jak Bóg” nr 6/2014). 

    Podczas powrotu skuliłem się w tyle karetki i odmawiałem moją modlitwę, bo dalej trwał ból w sercu i duszy. Dzień zakończyła ponowna koronka do Miłosierdzia Bożego i podziękowanie Panu Jezusowi...

    Dzisiaj, gdy to edytuję (08.04.2015) na Mszy św. po Eucharystii moje serce zalała miłość do kapłana, który został oszukany przez demona (jak ks. Lemański) i czeka na dyspozycję biskupa. Sprawił kłopot sobie, rodzinie, a także wiernym, którym służył, bo świątynię zamknięto...                APEL

18.04.1994(p) ZA BOJĄCYCH SIĘ ŚMIERCI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 18 kwiecień 1994
Odsłon: 1034

    Budzę się „chory”, a właśnie jest czas na ”Anioł Pański” (6.00). Dzisiaj leje i jest straszna pogoda, a od demona napływa mylące natchnienie, że z tego powodu w przychodni będzie mało pacjentów.

    Ponadto mam poczucie, że Pan Jezus oddalił się ode mnie, ale na ten moment wzrok zatrzymał jeden z tomów "Prawdziwego życia w Bogu”, który otworzył się na słowach Pana do V. Ryden, a w tym wypadku do mnie, że Zbawiciel jest szczególnie przy upadających...

   Później, po latach łaski wiary ujrzę to działanie w stosunku do własnych dzieci, które budzą naszą troskę w różnych upadkach, ponieważ szatan dysponuje nieskończonym repertuarem pokus...na każdego!

    Teraz płynie „lekarska młócka” w której przesuwają się obolałe staruszki, koklusz nawet u dorosłych, dyskopatie i „reumatyzmy”, migreny, choroba wrzodowa (sezon).

    Tak zeszło do 14.20, a przy wyjściu z przychodni rozmawiałem z rejetratorką o jej umierającym ojcu (80 l.) z wieloletnią niewydolnością oddechową...teraz nie chce jeść, słabnie i boi się śmierci.

    Zrozumiałem, że jest to intencja modlitewna dnia...tym bardziej, że kolega podał mi pismo zawodowe z art. o lekarzach i ich stosunku do śmierci. To całkowicie ateistyczny pogląd autora...bez żadnych refleksji duchowych.

     Podczas odmawiania mojej modlitwy napływały obrazy ludzi zabijanych w różnych miejscach świata, a właśnie w b. Jugosławii snajperzy strzelali do okien szpitala! Po powrocie do domu żona z przejęciem mówiła o okrutnych mordercach z USA, którzy kręcili filmy z przebiegu swoich zbrodni!

    Pojechałem na działkę i przed obrazem Pana Jezusa Miłosiernego zapaliłem gromnicę i zacząłem odmawiać koronkę do Miłosierdzia Bożego oraz zakończyłem moją modlitwę...powtarzając 10 razy niektóre stacje drogi krzyżowej („Pan Jezus skazany na śmierć”) oraz zawołania Zbawiciela w mojej „św. Agonii”.

    Po powrocie z włączonego telewizora popłynęły słowa piosenki: „może kiedyś przestanę się bać - cała rzecz w tym, żeby żyć” z odmówieniem innych modlitw i dziękczynieniem za pokój w sercu, rodzinie, naszym Kościele i ojczyźnie. Prosiłem też o pokój na świecie, ponieważ napływały okropne wiadomości z Rwandy, Burundi i z b. Jugosławii.

    Dodatkowo podano informację, że w Holandii wszystkich przestraszonych śmiercią, którzy przebywają w hospicjum poddaje się eutanazji na życzenie!

    Pan Jezus poprosił mnie, a wyczytałem to w Jego Oczach (wizerunek z Całunu Turyńskiego), abym dzisiaj porzucił planowane „leczenie się” (kupiłem już alkohol). Nawet zostałem zalany słodyczą z Nieba...jakby Zbawiciel chciał przeciągnąć mnie na dobrą stronę, ale wstyd się przyznać, bo nie przyjąłem tego zaproszenia!

    Prawie chciało mi się płakać, ponieważ smakowała dobra kolacja z zimną wódką po której poczułem się zdrowy fizycznie. Później przepraszałem za moją słabość z odrzuceniem cierpienia zastępczego, bo dalej płynęły obrazy zbrodni.

    Popłakałem się z powodu poczucia nieskończonej dobroci Boga Ojca! Nawet w momencie przepisywania tego łzy zalewały oczy...

                                                                                                                                    APEL

12.04.1994(w) ZA POWTÓRNIE NARODZONYCH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 12 kwiecień 1994
Odsłon: 1033

    W śnie byłem na jakimś zgromadzeniu, gdzie nałożono na mnie worek pokutny, a w sercu zostałem zrównany z kapłanami. Po przebudzeniu o 5.00 padłem na kolana odmawiając drogę krzyżową i podziękowałem Bogu za pomoc we wczorajszych pracach.

   „Anioł Pański”...pocałowałem bardzo piękną figurkę Pana Jezusa padającego pod krzyżem, którą podarowano mi po zmarłej babci bez rodziny. Mam ją dotychczas i właśnie postawiłem ją po pocałowaniu na stole (17.12.2016).

    W drodze na Mszę Św. z głębi serca zacząłem moją modlitwę za powtórnie narodzonych. Wiem, że tacy mają wielkie kłopoty, ponieważ zły pragnie ich upadku...już na początku nowej drogi życiowej, gdy jeszcze nic o nim nie wiedzą.

    Jakże zadziwiony słuchałem czytań (Dz 4, 32-37), gdy zaczynano tworzyć wspólnoty chrześcijańskie: „Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich /../ wszystko mieli wspólne /../ Nikt nie cierpiał niedostatku”.

    W czytaniach były słowa o powstaniu z martwych, a kapłan mówił o otwarciu bram Królestwa Niebieskiego i naszej radości z powrotu do Boga Ojca. Płyną słowa Ps 2 „Błogosławiony, kto zaufał Panu”...”ś m i e j e  się Ten, który mieszka w niebie”.

    W moim sercu przepłynęły przeżycia, które towarzyszą urodzeniu się człowieka. Właśnie naszemu kierowcy z pogotowia przybyła oczekiwana dziewczynka, ponieważ ma sześciu chłopców! Ile radości dają narodziny dziecka!

Nikodem potwierdza Boskość Pana Jezusa (J 3,1-8), który właśnie wyjaśnia: „jeśli się kto nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego /../ kto nie narodzi z wody i z Ducha /../ to, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem /../ Trzeba wam się powtórnie narodzić”.

    Jakże to wszystko jest dla mnie j a s n e! Ja stałem się Dzieckiem Bożym. Stąd dzisiejsza Eucharystia dziękczynna! Wychodzę z kościoła, a radość - której nie można wypowiedzieć - zalewa serce.

   Z tego powodu zacząłem odmawiać cz. radosną różańca, a oczy cieszyły róże, które stoją pod krzyżem Pana Jezusa już 12 dni...jak świeże! Tą radością dzielę się i opowiadam o Królestwie Bożym znajomym i zaczynam dzień pracy „w Imię Pańskie”.

    Młodej dziewczynie pokazała się zmarła matka, która mnie chwaliła. Mówię jej o naszym dalszym istnieniu, odpowiedzialności, wiecznym zapisie wszystkiego i ostrzegam. Natomiast ciężko chorą proszę o przyjęciu swojego cierpienia (krzyża) i ofiarowaniu każdego dnia życia w jakiejś intencji...przejście na życie modlitewne.

   Śmieję się z przestraszonych, którzy swoją ufność pokładają w prawidłowym poziomie cholesterolu. Lud pragnie uzyskać pewność, ale nie chcą pościć w intencjach o które prosi Matka Boża Pokoju, bo wolą głupie diety. Z tego, co mówię wyczuwam, że „ja naprawdę jestem niższym kapłanem” (ze snu).

    12.00 „Anioł Pański”, a serce zalane miłością i ponowną niewypowiedzianą słodyczą. Wprost nie mam ciała fizycznego. Jak ci to wyjaśnić? Jakim językiem?

    Dzisiaj był wielki nawał pacjentów aż do 15.15, ale falami napływało wzmacniające pocieszenie, które dawało moc do pracy. Zły za moją „grzeczność” zalewał mnie podarunkami, aby wszystko zepsuć, ale bezrobotnemu i biednym oddałem kiełbasę, kawę i pieniądze, a dodatkowo dla ich dzieci czekoladę i słodycze.

    Podczas powrotu w wielkim umęczeniu odmawiałem koronkę do Miłosierdzia Bożego „za powtórnie narodzonych” i ponownie koronkę do 5-ciu św. Ran Pana Jezusa, a także kontynuowałem moją modlitwę, która wypada dzisiaj także za mnie!

    Trochę czasu zeszło na działce i przy wymianie piecyka gazowego, a wołanie do Boga skończyłem wieczorem. Nagle wyjaśniło się "patrzenie” Pan Jezus w koronie cierniowej, bo żona skierowała swoje smutki do mnie. Nawet nie dziwią mnie jej żale, ponieważ Apostoło­wie też byli zabierani od rodzin...

    Moje serce zalał smutek Pana Jezusa, którego doznał w Ogrójcu i na Golgocie. To wielka łaska takiego współcierpienia, które trwało jeszcze w nocy...nawet w czasie snu. Rano wzrok zatrzymywały trzy długie gałązki cierniowe stojące w wazonie!

                                                                                                                           APEL

  1. 11.04.1994(p) PODZIĘKOWAŁEM PANU, BO JEST DOBRY
  2. 10.04.1994(n) ZA OPUSZCZONYCH I ZAPOMNIANYCH
  3. 08.04.1994(pt) ZA POTRZEBUJĄCYCH POMOCY
  4. 04.04.1994(p) ZA GŁOSZĄCYCH DOBRĄ NOWINĘ
  5. 03.04.1994(n) ZA DUSZE NIJAKIE
  6. 02.04.1994(s) ZA SZCZEGÓLNIE RANIĄCYCH BOGA OJCA
  7. 01.04.1994(pt) ZA TYCH, KTÓRZY UNIESZCZĘŚLIWIAJĄ BOGA OJCA
  8. 31.03.1994(c) ZA POŚWIĘCAJĄCYCH ŻYCIE DLA INNYCH
  9. 30.03.1994(ś) ZA TYCH, KTÓRZY NIE DZIĘKUJĄ ZA LUDZKĄ EGZYSTENCJĘ
  10. 29.03.1994(w) ZA TYCH, KTÓRZY NIE WIEDZĄ, ŻE JESTEŚMY PO ŚMIERCI

Strona 2034 z 2452

  • 2029
  • 2030
  • 2031
  • 2032
  • 2033
  • 2034
  • 2035
  • 2036
  • 2037
  • 2038

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Licznik odwiedzin

Odwiedza nas 79142  gości oraz 0 użytkowników.

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?