- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 745
Wielka Sobota
Wróciły wczorajsze manipulacje telewizyjne (Wielki Piątek i Prima Aprilis), które dla ateistów były okazją do wygłupów. Ja płacę za telewizję i jestem dyskryminowany. Wówczas odpowiadają się, że można telewizor wyłączyć. Przecież to samo może uczynić „u r b a n e k” obrażający się na duchowość Wielkiego Piątku!
To był dzień próby dla Walendziaka, a pojawiały się obrazy profanujące w tym dniu naszą wiarę.
-
Zamachowski małpował czarnego śpiewaka i chwytał się za narządy...
-
DTV zaczęto od wygłupów Wachowskiego...
-
W „Panoramie” przed Drogą Krzyżową pokazano żałosne obrazy chrapiących "św. Mikołajów" (ośmieszanie duchowości)...aż prosi się pismo do Rzecznika Praw Obywatelskich.
W moim pobliżu usiadł kapłan, a z nim przybył wielki ból Pana Jezusa...10 x powtarzałem słowa Pana Jezusa na krzyżu, a wszystko zakończyłem koronką do 5-u św. Zbawiciela. Ile jest piękna w liturgii: „Boże, Ty w dniu dzisiejszym przez Twojego Syna pokonałeś śmierć i otworzyłeś nam bramy życia wiecznego."
Po wyjściu z kościoła spotkanego organistę - z innego kościoła, który „gra w dwóch orkiestrach” - zapytałem czy nie zestarzał się w przewrotności, bo wielu podszywa się pod Kościół Pana, rozmywa, czyni szarą strefę...dla nich powinno istnieć dalej Święto 22 Lipca!
Na czas palenia ognia...ustała ulewa! Podczas litania do Wszystkich Świętych poproszę o najbliższych: „Mario Magdaleno módl się nad moją córką, a także za syna, rodziców chrzestnych i wszystkich z rodziny...także z rodziny żony."
Przepłynęły też osoby: kierowcy do którego mam niechęć, a później wołałem za Urbana, Michnika, Kuronia. Sierakowską, Kuratowską, Kwaśniewskiego i Oleksego. Tak, ponieważ oni szczególnie ranią Boga Ojca. Dodałem do nich Chińczyków, Wietnamczyków, Żydów, Koreańczyków i Japończyków.
Wprost ujrzałem rozłożoną ziemię i królestwo Szatana! Jak wielkie jest zagrożenie świata. To wszystko widział także Pan Jezus przed męką. Przykro mi, że kapłan, któremu opowiedziałem o dzisiejszym odczycie intencji nie przekazał zawołania modlitewnego za tych, którzy szczególnie ranią Boga Ojca.
Przytuliłem się do ściany, chwyciłem twarz w dłonie: „Jezu! Jezu!”, a teraz stoję na końcu, tuż przed otwartymi drzwiami kościoła. Właśnie padną słowa wdzięczności Panu Jezusowi; "za otworzenie drzwi Kościoła.”
Teraz niosę z Nim krzyż, a podczas podchodzenia do Eucharystii powtarzałem zawołania do Boga Ojca...nagle otwieram oczy, a tam: „Ciało Chrystusa”. Po powrocie do domu „spojrzał” Pan Jezus w koronie...syn wyganiał mnie z pokoju, a prymas męczył się w orędziu telewizyjnym i mówił o kurze ogrzewającej jajko! Tak dobry czas, można uderzyć mieczem Pana, a tu nic.
W filmie pokażą zdobywaniu szczytu K2...tak samo jest w dążeniu do świętości! Podchodzisz, przeszkoda...spadasz i jesteś niżej niż byłeś!
Teraz Pan Jezus mówi do mnie poprzez Vassulę Ryden (zeszyt 42 z dnia 24 kwietnia 1190 r.):
<<Mój umiłowany, wszystko, co ci dałem, służyło do przyciągnięcia cię bliżej Mnie i przyzwyczajenia cię do przebywania ze Mną. Udzieliłem ci tej łaski, ponieważ tak Mi się podoba../../..ty jesteś Moim ołtarzem i pragnę, aby Mój ołtarz był czysty. /../''>>.
<<To było zaledwie wczoraj, kiedy znalazłem cię złapanego w pułapkę Szatana i dziś, widzisz? jesteś wolny. Ja, Twój Zbawiciel, uwolniłem cię i nie tylko uwolniłem, ale również dałem ci Życie ./../ Twoje kolano nigdy się nie zgięło, aby Mnie uwielbiać /../">>.
<<Nigdy nie usłyszałem twojego głosu sławiącego Mnie ani nie zobaczyłem cię wchodzącego świadomie dla Mnie, do Mojego Domu /../ Zatem wesel się w Mojej Obecności duszo! /../ Wypocznij teraz nie zapominając o Mojej Obecności. My?">>.
Taka jest prawda, bo nigdy nie wstąpiłem świadomie do Domu Pana, a dzisiaj miałem otworzone drzwi...
„Dziękuję Ci, Panie Jezu za ten dzień"...
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 818
Wielki Piątek
Tuż po północy - na dyżurze w pogotowi - padłem na kolanami z krzykiem: „Jezu mój! Jezu! Jestem przy Tobie, Panie! Tyle lat cierpliwie czekałeś na mój powrót!" O 1.45 zrywają do krótkiego wyjazdu, ale ja wiem, że jest to „noc osamotnienia i zdrady Pana Jezusa.” Po powrocie do bazy zacząłem moją modlitwę od „św. Osamotnienia Pana Jezusa”...
Po chwilce koszmarów sennych napłynęła pustka w sercu, ale zorientowałem się, że jest to atak Szatana. Dzisiaj, specjalnie wziąłem wolny dzień, aby mieć czas na modlitwy i medytacje. Kupiłem Panu Jezusowi lampki i kwiaty pod krzyż, a zły zalecił „wygrać w To-To”...nawet kupiłem kupon; sam zobacz podłość Kłamcy!
Łzy zalały oczy przy czytaniu wszystkich udręk jakich doznał Pan Jezus w ciemnicy. Nawet jest taki wizerunek Pana Jezusa z obietnicą, że łaski spłyną na czczących to poniżenie Zbawiciela. Po latach uda się go zdobyć.
Niepotrzebnie na dzisiaj zostały sprawy w banku oraz zakupy, bo w czasie bieganiny ludzi i zapachów moje serce zalewał ból i zacząłem odmawiać drogę krzyżową z powtarzaniem zawołań 10 razy przy każdej stacji. Nie da się przekazać współcierpienia z Panem Jezusem, bo musisz to przeżyć sam (łaska Boga).
W odwiedzonym kościele garnizonowym pojawił się młody żołnierz w mundurze (obsługa), a wzrok zatrzymał pochylony krzyż z koroną cierniową i napisem „Wykonało się”...ból, ból, ból! Ten ból dodatkowo wynika z odczucia, że nikt nie pamięta - nawet w tym dniu - o Panu Jezusie...w sklepach, lodziarniach i urzędach.
Nagle moje serce zalała niechęć do wrogów Boga i naszej wiary (Jerzego Urbana) oraz do oddalonych od Boga (kierowcy-ateisty, a nawet do własnego syna, który zaczyna się buntować). W błyskach napłynął podział: wierzący / niewierzący, a wśród nich są też kapłani - konfidencji o których w „Gazecie polskiej” pisze ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.
Na ten czas „spojrzał” Pan Jezus w koronie cierniowej z poczuciem przekazu, że: „przyszedłem, aby oddzielić ziarno od plew...rzucać ogień", ale Pan zarazem daje nam Swój Pokój.
Podczas świecenia pokarmów znowu spotkałem się ze świecącym krzyżem, w serce wpadły słowa o „Ostatniej Wieczerzy” i spotkaniu z Apostołami w Wieczerniku: „Jezu! Jezu!” Ręką wskazałem kapłanowi, aby poświęcił także moją osobę, co uczynił!
W jednej sekundzie moje serce zostało odmienione, bo zły kusił do w a l k i z przeciwnikami Kościoła! Wrócił obraz wczorajszych manipulacji telewizyjnych, a teraz wiem, że Jerzy Urban jest moim „bratem” i ja odpowiadam za jego nawrócenie i zbawienie. W tym stanie podjechałem pod „mój” krzyż Pana Jezusa, a serce zalała radość, bo róże były piękne. Tak się złożyło, że podczas zawołania: „Podniesienie Pana Jezusa na krzyżu” zapaliłem lampki...
Teraz napłynął obraz Anioła Zwiastującego wszystko, a przecież czekano na Mesjasza! Pan Jezus z Całunu „spojrzał” z uśmiechniętymi Oczami: „jestem twoim Mistrzem i kocham cię”. W telewizji płyną obrazy zesłania, a Pan Jezus w „Prawdziwym Życiu w Bogu” wskazuje na Kaina wyraźnie symbolizującego ateizm, rewolucje, materializm i nienawiść!
Podczas spotkania z młodzieżą kapłan krzyczał na jakiegoś chłopca, że unieszczęśliwił własnych rodziców, a ja natychmiast poznałem intencję modlitewną tego dnia. Błyskawicznie przepłynął cały świat wrogów Boga oraz fałszywych nauczycieli podszywających się pod katolików z obrazem dobrego i złego łotra na krzyżu.
Wielki Piątek, a proboszcz „przeleciał” drogę krzyżową! Ja sam umęczony przysypiałem jak Napoleon na koniu. Przy słowach kapłana o Eucharystii przez serce przepłynęła strzała miłości, a właśnie płynęły słowa pieśni: „Panie, Ty widzisz krzyża się nie wstydzę”...
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 712
Wielki Czwartek
Przed przebudzeniem przemknęła postać św. Józefa z Dzieciątkiem, a dzisiaj w różańcu Pana Jezusa wypada wołanie za rodzinę. Padłem na kolana i z płaczem prosiłem św. Józefa o cud nawrócenia i uzdrowienia córki...”oddaje Ci ją, tak jak oddano Syna Bożego”.
Teraz trwa pośpiech, bo trzeba zdążyć na dyżur...ponownie pojawiło się odczucie obecności św. Józefa, łzy zalały oczy, ponieważ widzę też cierpienie syna, który rozmyśla nad swoim życiem, boi się...z trudem wstaje rano. Później okaże się, że cierpiał na depresję.
Na początek do ambulatorium przybył pacjent z otępieniem, który cały czas wołał do żony: „dzidzia” i oddawał wybuchowo gazy, a ja w tym czasie nie mogłem uporać się ze zmianą cewnika. To był początek w/w intencji, bo my poświęcenie dla innych kojarzymy z czynami bohaterskimi, a to jest także opieka nad najbliższymi.
Na dalekim wyjeździe kończę moja wczorajszą modlitwę, a pozostała „św. Agonia” z koronką do pięciu św. Ran Pana Jezusa: 10 x powtarzam „Ojcze odpuść im, ponieważ nie wiedzą, co czynią...przez zasługę rozciągania i przybijania Pana Jezusa i podniesienia na krzyżu oraz Jego Słów miej miłosierdzie nad nimi!"
Przypomina się rozmowa w której tłumaczyłem, że nasze drogi nie są drogami Ojca. Dzień życia duchowego to nie jest nasza doba. Dwa psy baraszkują udając, że się gryzą. Coś pięknego! Na wielkim gnieździe siedział bocian, któremu wystawała tylko głowa.
Słonce, pięknie, a moje serce zalewał ból Pana Jezusa. Tak powinno wyglądać życie każdego z nas...trwanie w łączności modlitewnej z Bogiem, poddawanie się prowadzeniu w każdej sprawie z wołaniem za innych!
Na następnym dalekim wyjeździe mówiłem do personelu o naszym dalszym istnieniu, bo właśnie umierał kolega-ateista. Dlaczego ludzie nie wierzą w życie prawdziwe? Podczas modlitwy...„Nawiedzenia Elżbiety" trafiłem do ciężarnej. Przy okazji zbadałem babuszkę, której zaszkodziły leki.
Wiem, że jedni mamy służyć drugim...w telewizji pokażą antyterrorystę, który dla innych może poświęcić swojej życie. Przykrość, bo młody operator spadł i złamał sobie szyjkę kości udowej prawej, a nie ma ubezpieczenia!
Przy okazji trafiłem do przestraszonej z wielką figurą Matki Bożej Fatimskiej, a z włączonego telewizora popłyną słowa o Nelsonie Mandeli, który poświęcił swoje życie innym...
15.00 Płynie koronka do Miłosierdzia Bożego...chwyciłem twarz w dłonie, nie było mnie dla świata, nawet nie miałem siły przejść do pokoju lekarskiego. Przez godzinę trwała moja modlitwa...przypomniały się Słowa Pana Jezusa, który wiedział, że ma oddać za nas życie i uczynił to bez żalu, ponieważ nas kochał.
Miałem tylko jedno pragnienie, aby kupić Panu Jezusowi najpiękniejsze róże w mieście i postawić je pod krzyżem. Udało się zdobyć wazon wstawić róże, zapalić lampki, a nawet odrzucić spod krzyża zdechłego psa!
W moim sercu pojawiła się radość Boża spowodowana otwarciem Królestwa Bożego. Na ten moment trafiłem na audycję z kapłanami...o ustanowieniu Sakramentu Kapłaństwa i Eucharystii. Pan spełnił moje pragnienie dawanie świadectwa i w eter popłynęły słowa podziękowania kapłanom za Eucharystię...
Na koniec tego dnia padłem na kolana wołając za „poświęcających życie dla innych”, a w Świetle Bożym ujrzałem kapłanów poświęcających swoje życie wiernym!
Podziękowałem Bogu za ten dzień…
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 935
W śnie ujrzałem wielką figurę Pana Jezusa oraz Matki Bożej, a z budzącego się świata dobiegały głosy ptaków. Z łaską wiary zrozumiesz, co oznacza pokój w ojczyźnie...własne łóżko, pachnąca pościel, światło i ciepło. Wówczas będziesz wdzięczny za to wszystko Bogu Ojcu.
Zerwałem się i na kolanach dziękowałem z głębi duszy powtarzając: „Ojcze! dziękuję Ci za pokój i za gwiaździste niebo! Dobry Panie! Dobry Boże! Panie Jezu!” Napłynęło natchnienie, aby iść na Mszę Św. a po wyjściu z bloku przywitały mnie gołąbki!
Dzisiejsza Eucharystia była dziękczynna, padłem na kolana i przeżegnałem się, a radość zalała serce. Nic nie obchodzili mnie ludzie...ja przyszedłem podziękować za Pokój Boży: „Ojcze mój jeżeli możesz uchroń to miasto".
Kto zrozumie moje cierpienie, bo nasz Kościół Święty ma wielu wierzących niepraktykujących, którzy nawet żegnają się przed jedzeniem lub odmawiają modlitwę wieczorną z przyzwyczajenia. Trzeba zrobić spis katolików, nie bać się tego, zbliżają się czasy końcowe, a władza ziemska Pana Jezusa śpi lub udaje, że tego nie widzi. Nad nami trwa śmiertelny bój o dusze ludzkie wymagający wybierania między: tak i nie!
Zaczynam odmawiać koronkę pokoju, gdzie przy ojczyźnie dziękuję "za bloki, wodę, światło, gaz, węzły sanitarne, łóżka, kuchnie i szyby w oknach!” Ktoś, kto ma to wszystko od dziecka nawet nie pomyśli, aby podziękować. Jakby na potwierdzenie mojej decyzji z radiu płynęła piosenka ze słowami: „zielona trawa wokół domu". Tak, bo ta zielona trawa oznacza pokój!
Wyszedłem, aby odmówić modlitwy poranne, a łzy zalały oczy. Przekazuję Ojcu cierpienie „ujrzenia” bolszewizmu...ogromnej przewagi przeciwników naszej wiary także z opanowaniem jego struktur! Prawdziwi wyznawcy Pana Jezusa nie są dobrze zorganizowani...nie są to Bracia Maltańscy, ale raczej jakaś elita trochę zadowolona z siebie.
Wybieramy się do Sanktuarium, gdzie żona pragnie oddać otrzymaną w pracy nagrodę na oświetlenie. To jest zrozumiałe, bo ktoś wybudował kościół, a my teraz z tego korzystamy.
Wyłania się intencja modlitewna: „za takich, którzy nie dziękują” czyli za niewdzięczników! Jakże zdziwiony oglądałem tam figurę Pana Jezusa i Matki Bożej (ze snu). Opisuję to jako dowód na tzw. „sny do przodu”, które podtrzymywały moją pewność w istnienie błędnego determinizmu, a Zły podtrzymywał mnie w tym przekonaniu! To przecież wykluczało naszą wolną wolę z odpowiedzialnością w grzeszności!
Po znalezieniu się przed figurą Jezusa z Gorejącym Sercem moją uwagę zwróciło pełne miłości patrzenie Pana na nas...nie spotkasz tego u ludzi! Specjalnie zmieniałem pozycję, ale Św. Oczy Zbawiciela było wciąż takie same! W tej radości pojawił się smutek z powodu niewdzięczników za których dzisiaj wołam.
Zły rozpraszał i atakował scenami seksu aż w końcu zawołałem: „W Imię Ojca i Syna i Ducha Św. odejdź”! To mocne zawołanie pomagało na pewien czas, ale przypominało odganianie złego psa. W tym kościele są bardzo wygodne ławki i klęczy się z przyjemnością, ale część wiernych siedziała!
Po Mszy św. przekazaliśmy pieniądze żony, która tak chciała podziękować za otrzymane łaski od Matki Nieustającej Pomocy! W domu skończyłem na kolanach drogę krzyżową oraz św. Agonię Zbawiciela za tych, którzy nie dziękują za wszystko.
Dzisiaj, gdy opracowywałem tą intencję - po przebudzeniu w nocy - oglądałem film „Dawid”. Naród żydowski jest bardzo bliski, ale szkoda, że tkwi w szatańskim odwróceniu od naszego wspólnego Ojca Prawdziwego. Jakby na znak - w środku tej nocy - wrócił syn, który "na złość" nam pojechał "w góry", gdzie trafił na ziąb i ulewy... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 823
Dzisiaj jest pogrzeb sąsiadki z Mszą św. po obiedzie. Nie idzie „Anioł Pański”...to zły znak, a z włączonego telewizora płynie fałszywa informacja, że młodzież rozrabiała tuż po wyjściu z rekolekcji! Wrogowie Kościoła Pana Jezusa głupieją z nienawiści! Telewizja służy do - większość tego nie widzi - szatańskiego zabijania czasu!
W drodze do pracy demon podsunął mi załatwianie potrzeb fizjologicznych przez Pana Jezusa...nawet wzrok zatrzymała kupa! Cóż wielkiego...przecież przyjął nasze ciało, a my tak kochamy to opakowanie i śpiewamy innym „sto lat”.
Mąż znajomej ma feler, który przekazał córce...musi sikać, co kawałek. Powiedziałem o tym jego żonie, a ona odpowiedziała: cóż wielkiego „przecież ma przyjemność”! Kiedyś najadłem się cebuli i miałem wątpliwość czy mogę przystąpić do Eucharystii, ale „powiedziano mi”, że to nie jest grzeszne!
Po ziemi chodziła w cichości wrona...jak zwykle w takich dniach, ale rozdarł się jakiś uczeń „krrra"! W tym czasie mijałem pochylone i puste w środku drzewa...ilu wokół jest takich ludzi!
Przezornie wyświęciłem pokój lekarski, a w czasie moich słów: „zaczynamy Panie Jezu”...ciężko chory wcisnął mi forsę do kieszeni. Nawet wybiegłem za nim, ale było pełno ludzi. Charles Aznavour w tym czasie śpiewał o mojej żonie Izabelli (tak pisane), a serce zalała miłość do niej. Teraz trafiają się chorzy wymagający ewangelizacji:
- św. Jehowy głoszą śmierć...nie mamy duszy, czeka nas łopata i później jakieś „zmartwychwstanie” dla wybranych 144 tys. z rajem na ziemi...
- Szatan uderza w pani rodzinę, ponieważ prowadzi pani życie modlitewne: to proste dla mnie...niech pani nie realizuje jego pomysłów, żadna wiara nie narodzi się z ostrego namawiania!
- mąż pokazał się po śmierci, chodził, pukał; otwierał drzwi...ja wiem, że to był on!
- Zły straszy śmiercią, a innych namawia do samobójstwa: „skończysz ze sobą i będziesz miał spokój”. Bestia wie, że nie ma śmierci, a ona nie kończy cierpień!
Jakże jasna była dla mnie relacja ojca, któremu syn zginął w wypadku samochodowym (byłem tam pogotowiem, samochód z dwoma mężczyznami został zmiażdżony). Później małej dziewczynce (4 lata) „pokazało się dwóch dziadów”...wypytano ją o ubiór, który odpowiadał synowi i koledze.
Napłynął obraz II festiwalu „Nie z tej ziemi”, gdzie nie chciano mojego świadectwa, ale przyjęto wystąpienie kolegi lekarza (tak ja internisty, profesora), ateisty Andrzeja Brodziaka, który będzie będzie mówił o śmierci, jako naszym unicestwieniu.
Później napisze książkę „Jesteś nieśmiertelny”, gdzie nie ma słowa dusza. Wejdź i poczytaj jego brednie https://bialczynski.pl/2017/10/24/profesor-andrzej-brodziak-jestes-niesmiertelny/ !
Wreszcie jestem na działce w samotności i w słoneczku ze śpiewem ptaszków, gdzie natychmiast odczytałem intencję modlitewną tego dnia...zarazem ból zalał serce, bo większość nie ma świadomości naszego istnienia po śmierci, a to sprawa numer jeden dla każdego człowieka!
Po powrocie do domu Szatan zaatakował mnie przez żonę, bo zawieruszył się jeden z kluczy do mieszkania (miała go w płaszczu). Tak został zniszczony Pokój Boży, a to sprawiło, że serce zalała złość...dodatkowo w drodze do kościoła musiałem uciekać przed zaczepiającymi mnie pacjentami.
Zdziwiłem się, bo czytania dotyczyły wieczności, a Pan Jezus wskazał na "mieszkań wiele" u Boga Ojca! Eucharystia w intencji tego dnia, a właśnie wynoszono zemdloną uczestniczkę tego pogrzebu, którą musiałem asekurować.
Kondukt wychodził z trumną, a jakby na ten moment...z hukiem przelatywały nad kościołem samoloty. Dopiero w domu uprzytomniłem sobie, że atak szatański wynikał z mojego zawołania do Pana Jezusa: „My"! Kończy się ten dzień, a wzrok zatrzymała książka Marka Hłasko „Cmentarze”.
„Dziękuję Panie Jezu za ten dzień”...
APeeL
- 28.03.1994(p) ZA MOICH WINOWAJCÓW
- 27.03.1994(n) ZA ODRZUCONYCH PRZEZ SWOICH
- 26.03.1994(s) ZA TYCH, KTÓRZY NIE PRAGNĄ POWROTU DO OJCA
- 25.03.1994(pt) ZA NIECZYSTE SŁUGI BOŻE
- 24.03.1994 ZA RODZINĘ ZIEMSKĄ I DZIECI BOŻYCH
- 23.03.1994(ś) ZA NIEWOLNIKÓW GRZECHU
- 22.03.1994(w) ZA POSŁANYCH
- 21.03.1994(p) ZA ZESTARZAŁYCH W PRZEWROTNOŚCI
- 20.03.1994(n) ZA UWIEDZIONYCH PRZEZ BOGA
- 19.03.1994(s) ZA TYCH, KTÓRZY BOGU MÓWIĄ NIE...