- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 38
Przed snem poprosiłem Pana Jezusa, aby był ze mną i pomógł mi w milczeniu! Dziwne, ponieważ zostałem obudzony po północy oraz o 3:00, a to czas św. Osamotnienia Zbawiciela w Getsemani. Padłem na kolana współuczestnicząc w tym cierpieniu Zbawiciela.
Później wrócą koszmarne sny, a rano zerwałem się na dyżur w pogotowiu, którego dzisiaj nie mam! Na mszy świętej pojawił się w sercu drgnięcie. W słowie Bożym będą słowa…
1. Św. Pawła o Szatanie, którego symbolem jest wąż, który skusił niewiastę do złamania zakazu Boga Ojca (Rz 3,1-8): „Nie wolno wam jeść (…) owocu”. Po spożyciu z Adamem „otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy (…). Jak tam było tak było, fakt faktem nasze dusze zostały „obdarowane” zwierzęcymi ciałami i „jesteśmy na zesłaniu”. Jednak po otwarciu Królestwa Bożego przez Pana Jezusa możemy wracać jako ś w i ę c i!
2. Psalmista zawołał (Ps 32): „Szczęśliwy, komu odpuszczono grzechy”...
3. Natomiast w Ewangelii (Mk 7,31-37) Pan Jezus uzdrowił głuchoniemego: „Effatha, to znaczy: Otwórz się!” W tamtym czasie potrzebne był wstrząsające cuda. Pomyślałem o zamkniętych w sobie („milczków” i „sobków”)...tak jest w depresji, ale tutaj chodzi o zdrowych. Ile przykrości ma żona, gdy jej dobry mąż, nie odzywa się i zamyka na najbliższą osobę!
Po Eucharystii usta zalewał niesamowity smak związany ze zjednaniem z Duchowym Ciałem Pana Jezusa, trwało to jeszcze w przychodni, faktycznie moje serce było blisko Zbawiciela. To konflikt duszy i ciało fizycznego ziemi i nieba: "Jezu mój! Jezu!”
Jakby na ten czas przybyła matka z dwójką dzieci, których opuścił mąż i tata, pozostał na Zachodzie, gdzie pojechał na zarobek. Mówiłem do niej, a łzy zalewały oczy: trzeba do niego pisać „mój mężu” i prosić Matkę Bożą, aby dała mu promyk Światła Bożego, może drgnie, ujrzy żonę, złamanie Sakramentu z przypomnieniem sobie słów przysięgi: nie opuszczę cię aż do śmierci”. Przepłyną wszyscy porzucający rodziny, żony i dzieci oraz odwrotnie, bo wiele potomków nie chce znać swoich rodziców!
Dzisiaj niewierni mówią, że jeszcze nikt z stamtąd nie przyszedł i nie powiedział jak tam jest? Ja odpowiadam, że właśnie jestem wiedzący i mówię takiemu to, co ma go zadziwić z ostrzeżeniem, że nie będzie mógł powiedzieć: nie wiedziałem. Dodaję, że miał pecha, bo zostałem na niego nasłany, gdy piesek prowadził go na smyczy!
Nawał, a już 15.00 i czekają na mnie wizyty:
- u dziadka ze złamaniem szyjki kości udowej, który ma odleżyny, zanieczyszcza się i błaga o śmieć (podanie trucizny).
- natomiast babuszka już umierała nawet przyszła do niej dusza męża, widziała go na krześle, gdzie siedziałem. Jej syn na wózku inwalidzkim złorzeczy na swój los i krzyczy na matkę staruszkę! W tym domu obdarowano mnie dwoma wkładami do lampek...wprost od Pana Jezusa, ponieważ zapomniałem o krzyżu! Pojechałem tam i zapaliłem.
Przypomniało się poranne natchnie otwarcia „Prawdziwego życia w Bogu”, gdzie Pan Jezus zapytał mnie...po pocałowaniu Jego Twarzy: „Czy będziesz jeszcze dla Mnie pracował?” Podczas kupowania kwiatów dla żony płynęła piosenka ze słowami: „gdy trzymasz mnie za rękę, nawet pięknie wyglądam w starej sukience". W sercu poczułem drgnięcie, a w oczach zakręciły się łzy!
Ponownie poszedłem na Mszę świętą, ale już z żoną. Zmęczony przysypiałem stojąc przed Panem Jezusem Miłosiernym. Święta Hostia ponownie będzie w ww. intencji, a Ciało Duchowe Pana Jezusa jeszcze raz zalało duszę. Jakże jestem obdarowany: wszystko mam, a umęczenie sprawia, że nie czuję działania Bestii! Dusza zmęczona pracą jest bliska Bogu.
Popłynie moja modlitwa przebłagalna, ale bez żarliwości i bólu. Na ten moment "Prawdziwe życie w Bogu" otworzy się na Słowach Syna Bożego: "obsypałem cię wszystkimi moimi łaskami (...) dorzuć Moje cierpienia do swoich”…
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 43
W pogotowiu "płacili za spanie". Czas wstawać, ponieważ - dzisiaj będziemy na Mszy świętej w mojej parafii - w intencji duszy ojca ziemskiego. W sercu popłynie pieśń, a ja nie znam słów: "Chwalić Pana chcę...radosną śpiewać pieśń". Po zatrzymaniu wzroku na obrazie Pana Jezusa z Całunu, pocałowałem Św. Twarz Zbawiciela, a w tym czasie z tomu pierwszego "Prawdziwego życia w Bogu" popłyną słowa: „Pokój niech będzie z tobą. Pochłaniaj mnie”! Ponownie pocałowałem Jezusa.
Wcześniej zacząłem pracę w przychodni, nawet z wielką chęcią i radością, a dodatkowo z radia płynęły piękne melodie z młodości, w tym „Dance me”. Łzy zalewały oczy z moim wołaniem: "Jezu! Jezu mój. Panie mojego serca i mojej duszy...mojej wieczności, życia i wszystkiego! Dlaczego ja tutaj jestem? Ojcze mój!"
Serce pragnęło pomagania ludziom oraz padnięcia na kolana...w odosobnieniu! Zobacz, jaki konflikt jest między ciałem i duszą!? Nic nie może w takich momentach ukoić oprócz mojej modlitwy przebłagalnej.
Zrozum, że są to błyski, chwile niewyobrażalnej tęsknoty za Ojcem Prawdziwym i Panem Jezusem. Nasze ciało jest zbyt słabe w stosunku do wstrząsających przeżyć duchowych! Dzisiaj nie ma przy mnie obecności Matki Bożej, nawet jej obrazek leży odwrócony.
Mówiłem do różnych ludzi, ale nie należy przekazywać doznań typu mistycznego, ponieważ nikt tego pojmie, a człowiek staje się nawiedzonym! Z całego rejonu lekarskiego tylko kilka starszych pań...specjalnie przyjeżdżało do mnie, aby usłyszeć takie słowa! To „reszka Pana” na ziemi! Przecież niezrozumiałe dla normalnego człowieka są słowa:
- o Wszechobecności Boga Ojca.
- Cudzie ostatnim jakim jest Eucharystia?
- Także to, że nasz Ojciec Niebieski jest w Trójcy Jedyny.
- Oraz o tym, że Bóg Ojciec, tak jak ziemski bardziej kocha złych, a nawet jego wrogów od zawołanych i wybranych! Jasna jest przypowieść o synu marnotrawnym, którego przyjął z otwartymi ramionami i obdarował bardziej od najlepszych, którzy cały czas był z nim!
Wiele rad było dla zagubionych...
- Proszę przekazać swoje cierpienie (utrata dwóch dzieci) na ręce Matki Bożej, nazywamy to uświęceniem cierpienia!
- Niech pani obejmie swoją opieką duchową wszystkie ofiary drogowe w tej okolicy i duszę takich (w tym dzieci).
- Proszę nie bać się śmierci (cierpiąca 64-latka), przekazać lęk Matce Bożej, nawet Dobrej Śmierci...ofiarować inne swoje cierpienia, bo nie wiedzą, że jest to początek życia wiecznego naszej duszy!
Teraz płynie piosenka Butterfly, a moje serce będzie rozpierała radość Boża. Wciąż przybywali pacjenci, a w tym czasie serce i duszę zalewało działanie Ducha Świętego. Nie można tego przekazać naszym językiem, a wówczas mam wielkie pragnienie pomagania, nie mogę nikomu odmówić przyjęcia. To wyraźna pomoc od Boga naszego i takie właśnie jest działanie Trzeciej Osoby Trójcy Świętej! W tym czasie Aznavour śpiewał piosenkę "Izabella", a to imię mojej żony! Wszystkich przyjąłem do 14:00!
Zdarzyły się też śmieszne sytuacje …
- kolega pojawił się w takim samym płaszczu jak ja, powiedziałem do personelu, że nie umawialiśmy się
- weszło dwóch Mietków po sobie...każdy kopnięty przez konia, a ja pytałem każdego z nich o Mietka Wachowskiego z Belwederu, czy też był kopnięty?
W "Dzienniczku" Siostry Faustyny przeczytałem słowa o Szatanie, który atakuje szczególnie dusze ludzi wolnych i nudzących się, dla niego groźne są dusze spracowane – jak ja w tej chwilce! Płynie koronka do Miłosierdzia Bożego w ww. intencji tego dnia. Gołąbek usiadł na trasie przejazdu samochodem! To znak pokoju od Pana Jezusa.
Przed Mszą świętą padłem na kolana w przyćmionym kościele i popłakałem się, ponieważ przypomniały się słowa Pana Jezusa: "Pochłaniaj Mnie", a w tym czasie wzrok padł na figurę i obraz Pana Jezusa z Najświętszym Sercem! Zwróciła też uwagę stacja Drogi Krzyżowej z Weroniką: „Och! Jezu! Jezu!”
W tym czasie zawołałem z serca pytając Pana Jezusa: "dlaczego spływa na mnie tyle łask i to każdego dnia?" Oczy zalały łzy, ponieważ tutaj byłem ochrzczony, a wielu jest pozbawionych tego Sakramentu!? Wieczorem będę oglądał relację popa z przedstawicielami Armii Sowieckiej - większość tam jest nieochrzczona!
Pomogłem z natchnienia kaszlącemu kościelnemu, ponieważ panuje kokluszu u ludzi starszych, a jest nierozpoznawany przez lekarzy. Dałem mu syrop i zaleciłem antybiotyk, niepotrzebnie wykonywał zdjęcie klatki piersiowej.
Napłynęła tęsknota za Niebem, a kościół to miejsce najpiękniejsze na świecie: witraże, święte obrazy, wszystko wywołuje tęsknotę...nawet napłynęło wielkie pragnienie stania się świętym! Przypomniała się siostra Faustynka, rozumiemy nasze cierpienie oraz naszą ufność i zawierzenie w łączność z Bogiem.
Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego za duszę ojca ziemskiego, przy której popłaczę się. Napłynęły też dusze innych z rodziny: babci, cioci i tych których nie znałem (najdłużej przebywających w czyśćcu). Poprosiłem Boga Ojca o miłosierdzie nad nimi. Jeszcze różaniec Pana Jezusa - też z wołaniem za rodzinę.
W tym czasie organistka zaśpiewała pięknym głosem, a łzy płynęły po ubraniu, aż wstydziłem się, a to wielka łaska! Święta Hostia będzie w intencji duszy ojca. Tak pragnąłem trwać tutaj na modlitwie, wołaniu i czuwaniu.
Na koniec tego Misterium wzrok zatrzymał Pan Jezus w koronie cierniowej, popłynie relacja o śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. Ból wprost zginał kolana do mojej modlitwy przebłagalnej ww. intencji dnia. APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 54
Po przebudzeniu byłem bardzo słaby i pusty, niechętny do pracy i pomagania. W czasie przejazdu do kościoła przypomniałem sobie, że zabrałem z domu "Prawdziwe życie w Bogu" z Panem Jezusem z Całunu, którego pocałowałem. Plucha, śnieg z deszczem, zimno...trafiłem na wychodzących z Mszy świętej!
Wyszedł także "mój" kapłan, a serce doznało drgnienia, a właśnie popłynie pieśń: „Panie zmiłuj się nad nami”. To zbliżyło mnie do Ojca Prawdziwego. Jakże miłe jest poczuciem Jego obecności! przy mnie! Ja Jestem”! Łzy płynęły po twarzy. Nie docierały słowa z Księgi Rodzaju o cudzie stworzenia wszystkiego (Rdz 2,4b-9.15-17).
Natomiast psalm (104,1-2.27-30) rozrywał serce: „Błogosław, duszo moja, Pana, o Boże mój, Panie, Ty jesteś bardzo wielki”. W Ewangelii (Mk 7, 14-23) Pan Jezus zniósł koszerność, bo: „Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym (…) bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka i na zewnątrz się wydala. (…) Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota”.
Podczas Eucharystii serce zalało cierpienie wszystkich wymagających wsparcia! Jakby na potwierdzenie tego popłynęła pieśń o Bogu Ojcu, który pomaga każdemu - nigdy nie zawodzi proszących! Całkiem inny zacząłem pracę, nawet wróciła moc…
Babuszka opowiedziała sen w którym miała wizję Ojca Najświętszego i końca świata, a ja miałem łzy w oczach. Później przekazałem jej moje doświadczenie, o Stwórcy a ona miała łzy w oczach. Ilu wymaga wspomożenia…oto niezdolny do pracy murarz oraz młody rolnik z zaburzeniami rytmu serca.
Do tego wielu jest przestraszonych! Nauczycielka z wieloma schorzeniami nie wie jak zgłosić się o pomoc do nieba. Wskazałem jej na zwątpienie, od demona. Inna babuszka od lat woła o zdrowie, a jest zdrowa. Wskazałem, że Boga Ojca boli od tego głowa! Wskazałem, że ma przyjąć cierpienie i wszystko przekazywać na ręce Matki Bożej...ucałowała mnie za radości za tę radę!
W tym czasie moje serce zalała miłość z poczuciem bliskości Boga Ojca. Wprost chciałbym wołać: "Ojcze! Przecież Wszystko pokazałeś!” Serce zalewała słodycz, a to oznacza zapowiedź nawału chorych i kłopotów, a zarazem pomoc Bożą! Tak też będzie...przesuwali się chorzy z grypą, nie rozpoznawanym kokluszem u ludzi starszych, anginy, naderwanie mięśni, zespoły bólowe kręgosłupa, migreny, zwyrodnienia układu ruchu, kolka nerkowa i wielu słabych! Cały czas serce zalewała słodycz i pokój "Jezu! Jezu!”
Teraz na dyżurze od 15:00 pędzimy karetką, a w tym czasie płynie koronka do Miłosierdzia Bożego. Mężczyzna w wieku 50 lat padł martwy (na sekcji wyszedł nawał), a właśnie w rodzinie był pogrzeb jego ojca. Pocieszyłem zaskoczoną rodzinę. Pasował różaniec Pana Jezusa. Trafiłem do chorej, której nie miał kto wykupić leków. Załatwiłem to i zawieźliśmy jej do domu (przy okazji innego wyjazdu). Z radia popłynie informacja o 20 - 30 tysiącach pacjentów cierpiących na zanik mięśni...jakże tacy wymagają wspomożenia, różnego typu.
Na ten moment „spojrzał” Pan Jezus z Całunu, a z pierwszego tomu „Prawdziwego życia w Bogu” padną słowa do mnie: "Ja, Bóg, dam ci dość siły, aby umożliwić ci wypełnienie Mojego Dzieła (...) nie szukaj własnych spraw, lecz Moich (…) Pozwól mi w tobie zejść na ziemię, aby poznano Moje Słowo".
Dalej padło, to, co wiem: „żadna z Moich dusz wybranych nigdy nie bała się śmierci". Padłem na kolana odmawiając Drogę Krzyżową, a serce zatrzymało się na stacji: „Pan Jezus spotyka Swoją Matkę”. Ponownie Pan Jezu powiedział z ww. świadectwa wiary: „Ja usłyszałem twój głos, chociaż nikt cię nie słyszał i nikt nie wiedział, że do Mnie mówiłeś. To nie pochodziło z twoich warg, lecz z twojego serca".
W Starej gazecie wzrok zatrzymało zdjęcie z napisem "Kocham cię-kochanie moje". Po raz trzeci Pan powiedział do mnie: "Pokazałem ci jak Mnie dostrzegać i jak Mnie odczuwać! Korzystaj więc też z innych łask. Kocham cię".
Na ten czas zrywają do wypadku. Dalej płynie moja modlitwa (św. Agonia Pana Jezusa) z koronką do 5-u świętych Ran Zbawiciela w intencji wymagających wsparcia i za dusze takich. Nie wiem dlaczego, ale napłynęła postać teścia i teściowej. Wołałem za nich, aby Pan przygarnął teścia jak Swojego syna i dał mu pokój. Zawsze był grzeczny i cichy...przepraszałem za moje zachowanie. „Ojcze przebacz, tak chciałbym spotkać się z nim w przyszłości”! Dziwne, bo dzisiaj, gdy to przepisuję 24.03.2026 będziemy z żoną na Mszy św. w ich intencji.
Wołałem zarazem za ofiary poślizgu samochodem, który rozbił się z rannym. Nie mogłem się ukoić, a w szpitalu był pełen korytarz podobnych ofiar. Wołałem za wszystkich w koronce do św. Ran Zbawiciela! Dodałem do tego różaniec Pana Jezusa z prośbą, aby smutki żony napływały do mojego serca...za wszystkie przykrości, które jej sprawiałem, przez tyle lat!
Ten dzień zakończy się obrazem w telewizji: „Zdejmowanie Pana Jezusa z krzyża”. Może sprawiły to moje uczynki i modlitwy. Tak właśnie „mówią do nas z Królestwa Bożego”. Dodam, że dzisiaj miałem ścisły post w intencji pokoju na świecie (wypiłem tylko kawę)...jakże smakowało jabłko!
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 63
Dzisiaj po odrzuceniu przez żonę zawołałem do Matki Najświętszej, aby przyjęła to cierpienie...za mężczyzn, którzy nie pragną własnych żon. Jakże one cierpią z tego powodu! Popłynie "Anioł Pański" oraz koronka pokoju, która sprawiła wielki pokój w sercu!
Jak się okaże był potrzebny z powodu nawału chorych w przychodni, kłótniami na korytarzu z wpadaniem sanitariuszy z chorymi żonami, a pielęgniarkom zachciało się jechać do sanatorium! Dal wpadali z nagłymi bólami i do tego powtarzający recepty, bo można było zapisywać tyko na jeden miesiąc. Złość kierowano także na mnie... „Panie! Zmiłuj się nade mną".
W końcu napłynęła pokusa od Szatana, aby trzasnąć drzwiami i opuścić chorych, ale nie mogłem tego uczynić! Jestem potrzebny, bo wielu jest zagubionych duchowo - takim szczególnie pomagam i pocieszam! Jakby dla mojego wzmocnienia z radia popłynęła piękna muzyka grecka, a później serce i duszę zalała słodycz Boża. Tak zawsze dzieje się na szczycie udręki! Po latach będę wiedział, że takie właśnie działanie płynie od Ducha Świętego! Ponownie napłynęło pragnienie odmówienia modlitwy "Anioł Pański" ale w gabinecie była rozebrana niewiasta z gołym biustem.
O 15.00 napłynął smutek, ponieważ ludzie nadużywają przywilejów (proszę o nienależne zwolnienia), wzywają na niepotrzebne wizyty, aby nie czekać w przychodni. W końcu szukają winnego, kierując złość na mnie, w tym wypadku za moją dobroć, a ja nie jestem ministrem zdrowia, tylko niewolnikiem.
Padłem w ciężki sen z pragnieniem przebudzenia na Mszę świętą wieczorną i tak się stanie! Dzisiaj w Ewangelii (Mk 7,1-13) Pan Jezus łamie tradycję ludzką (zabiegi higieniczne) i przywraca Prawo Boże (miłość)! Krótko mówiąc „burzy porządek w swoim narodzie!”. Z tego powodu stał się winnym śmierci, ponieważ uważał się za Syna Boga Ojca! Trwa to dotychczas, naród wybrany czeka na zbawiciela z bombami atomowymi. Później trafiłem na 1. list św. Piotra, który zalecił: „Bracia miłujcie (...) Boga się lękajcie. (…) Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. (...) a ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary - zbawienie dusz”.
Dzisiaj było mi przykro, ponieważ nękają mnie udający pobożnych, właśnie w Domu Pana! Uciekłem po Mszy świętej odmawiając początek mojej modlitwy przebłagalnej. Kręciłem się po mieście, kusił alkohol, ale Pan dał dobre lody orzechowe. Wraca sprawa "wyszukiwania winnych" – to Pawlak z PSL-u, bo cały układ już zgnił. Znamy skazanych za niewinność, bzdurne szukanie "wrogów". Na koniec tego dnia popłynie film "Na czarno", gdzie młodego Polaka pracującego nielegalnie we Francji posądzono o włamanie ("wskazano na niego")!
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 60
Okropne sny, a to nie wróży nic dobrego! Nawet umarłem trafiając do ciemności z obudzeniem się w jasności z radością! Jakby Bóg Ojciec pokazał mi stan duszy grzesznika po jego przejrzeniu. W tej słabości i strachu myśl uciekła do Boga Ojca! Teraz rozmyślałem, a nawet „rozmawiałem” z o. Jackiem Salijem z zapytaniem: dlaczego kapłan nie przekazuje własnych doświadczeniach duchowych, cytując tylko innych?
Natomiast znajomym wskazałem: znacie mnie, wiodłem podłe życie, a teraz mówię wam, że Bóg Ojciec Jest, także Pan Jezus i Duch Święty oraz Matka Najświętsza. Wskazałem też na wszechobecność tych Świętych Osób, co dziwi, ale jest pokazuje monitoring, podsłuchy oraz „chodzenie za innymi”. Można powiedzieć, że prowadzę „bujne życie nocne”... Natomiast żona uciekała przed krzyczącą na nią dyrektorkę z władzy ludowej. Zarazem przeczytała mi relację dziewczynki o Ojcu Prawdziwym, która zginęła w wypadku samochodowym w wieku 7 lat! Ta niezwykła historia opisana jest w książce "Halo, pan Bóg? Tu Anna..." (ang. "Mister God, This Is Anna"), napisanej przez autora ukrywającego się pod pseudonimem Fynn (właściwie Sydney George Hopkins).
Książka opowiada o relacji młodego mężczyzny z osieroconą, czteroletnią dziewczynką, którą odnalazł w londyńskich dokach w latach 30. XX wieku. Choć Anna zginęła tragicznie w wieku niespełna 8 lat, jej dojrzałość duchowa i unikalny sposób postrzegania świata wywarły ogromny wpływ na otoczenie.
Kim była Anna? Według relacji autora była genialnym dzieckiem, które z niezwykłą prostotą i logiką potrafiło wyjaśniać skomplikowane pojęcia dotyczące Boga, miłości oraz nauk ścisłych, takich jak matematyka czy biologia.
- Anna traktowała Boga jako swojego najlepszego przyjaciela, z którym prowadziła codzienne, szczere rozmowy. Dziewczynka uważała m.in. że „anioł jest głównie w środku, a człowiek głównie z wierzchu” oraz że Bóg nie potrzebuje naszych modlitw w sensie rytualnym, lecz naszej miłości i zrozumienia.
Dla niej absolutnie pewne było, że wszystko wszystko uczynił Pan Bóg! Kiedy zaczyna się to widzieć, wtedy zaczyna się rozumieć, kim jest Pan Bóg. To potwierdza słowa Boga Ojca, że po to otrzymaliśmy rozum, aby ujrzeć Stwórcę wszystkiego. Nie mogłem się modlić, bo Szatan zalał mnie agentami z czerwonych służb. Zawołałam do Boga Ojca „za zaćmionych braci, którzy nie mogą się odnaleźć w nowej rzeczywistości”.
Smutek zalał serce, bo to moi bracia, rodacy. W intencji mam dzisiaj milczeć, a jest to trudne, bo trwa przełom polityczny i ważą się losy naszej ojczyzny! W pracy jakoś szło, około 10:00 napłynęła słodycz Boża, a to zawsze oznaczało nawał ludzi: "Och Jezu! Jezu! Panie!"...wyrwało się z serca, które pragnie pomagać. Chwilkami spoglądał Pan Jezus gliniany trzymający się za głowę, gdy gadałem! Wykonała go zdeformowanymi dłońmi (rzs) pacjentka w Instytucie Reumatologicznym. Przepływał zalękniony lud...
– Proszę nie zamartwiać się, a ochronę dzieciątka powierzyć Matce Najświętszej, bo pani zmartwienie powoduje roztrój zdrowia, a pokoju szukać w świętej Hostii!
– Dom budowaliście bez modlitwy, teraz pani sama mieszka w wielkiej willi!
– Trzeba żyć tylko tą chwilką w łączności z Niebem.
– Pani zwątpienie to działanie Szatana...dlaczego mówią przeze mnie, bo widzą pani słabość duchową!
– Proszę przekazać (uświęcić) swoje cierpienie związane z operacją serca w intencji pokoju na świecie na ręce Matki Bożej po Sakramencie Pojednania! Nikomu nie odmówiłem do końca, nie przyjąłem wizyty do pacjenta z obcego rejonu i nie mogłem pozbyć się wzywającej na wizytę, który przyznała się, że jest jeszcze chora córka i jej dzieci.
Napłynęły też osoby mocnych staruszki, które dzisiaj przybyły po wnioski do sanatorium! Podczas powrotu wróciły zdarzenia…
– W niedalekim ośrodku zdrowia tkwi lekarka mimo skarg pacjentów .
– Moja nachalność podczas pobytu u teściów, którzy chcieli zamienić mieszkanie.
– Poranny występ Andrzeja Szczypiorskiego w telewizji, nie wystarczył mu czas kazań za komuny!
– Pchający się przed drzwiami gabinetu...młody chory nie przepuścił babuszki, a wielu obcych żądało swoich przywilejów!
Po koronce do Miłosierdzia Bożego popłynie moja modlitwa przebłagalna, a ból będzie zalewał serce. Właśnie przewozili świnie. które są wzorem pchania się do koryta! Chora przekazała, że o. Kolbe nigdy nie podchodził pierwszy do kotła! Jakże cierpi dusza na tym zesłaniu. Zły słusznie podsuwał wizyty, nie zdążyłbym na Mszę św. wieczorną! W kościele przysypiałem, a Zły zalewał mnie sekundowymi...brzydkimi snami. Dodatkowo w pustym kościele „czuwaj” cichutko usiadł za mną! Nachalność ludzka ma różne oblicza.
Po św. Hostii ból zalał serce, a w domu przywita mnie figurka Pana Jezusa w koronie cierniowej. Pokazano targ w Krakowie, gdzie nachalni zajmują najlepsze miejsca, młodych okradających ludzi po straszeniu nożem, do tego nachalność w rządzie i Sejmie RP!
Z płaczem padłem na kolana kończąc moją modlitwę, a w tym czasie napłynęły cierpienia, stygmatyka o. Pio. Ból trwał trzy godziny, cóż dziwnego, przecież prosiłem Pana Jezusa o takie cierpienie. Zmorzył mnie sen…
APeeL
- 05.02.1995(n) ZA OBDAROWANYCH, KTÓRZY NIE CIESZĄ SIĘ...
- 04.02.1995(s) ZA ZALĘKNIONYCH...
- 04.02.1995(s) ZA LĘKLIWYCH...
- 03.02.1995(pt) ZA TYCH, KTÓRZY NIE WIERZĄ W CUD BOSKIEJ MIŁOŚCI – EUCHARYSTIĘ…
- 03.02.1995(pt) ZA TYCH, KTÓRZY NIE WIERZĄ W ISTNIENIE PANA JEZUSA W EUCHARYSTII
- 02.02.1995(c) ZA TYCH, KTÓRZY NIE MOGĄ PRZYBYĆ Z POMOCĄ...
- 01.02.1995(ś) ZA ZAMĘCZONYCH...
- 31.01.1995(w) W INTENCJI ŻYCIA BRATERSKIEGO
- 30.01.1995(p) ZA TYCH, KTÓRZY PONIŻAJĄ...
- 29.01.1995(n) ZA ROZDZIELONYCH...