Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

26.05.1994(c) ZA PRAGNĄCYCH ŁĄCZNOŚCI Z BOGIEM

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 26 maj 1994
Odsłon: 553

"Nasz Bóg jest w niebie; czyni wszystko, co zechce"...

    W śnie tłumaczyłem kierownikowi, że nie można być "wierzącym, ale niepraktykującym". Teraz "spojrzała" siostra Faustynka i napłynęło pragnienie spotkania Jej w Niebie, a łzy zakręciły się w oczach...

    To sekundowe błyski, a właśnie szukałem nadprzyrodzonego kontaktu z Bogiem Ojcem. Z włączonej kasety popłyną słowa piosenki które sprawią moc. "Człowiek olśniony i całe stworzenie przed Tobą klęka! Stworzyłeś świat, stworzyłeś mnie...nawet drzewa modlą się do Ciebie. Na drogach człowieczej tęsknocie pozwalasz odnaleźć Ciebie!"

    Oczy zalały łzy, a w tym właśnie momencie demon krzyczał na mnie przez żonę, która oblała się zupę mleczną. Nie odezwałem się, bo chodziło o wywołanie zamieszania. Bestia wie, że mój powrót do Boga i obecna moc jest z Niego. To świadectwo będzie przekazywane słabym, przestraszonym i poszukującym!

 Naprawdę trzeba szukać Boga Ojca, pragnąć Go, tęsknić za Nim...twoim, moim i naszym Stworzycielem! Przepisuję to świadectwo wiary (18.05.2021), a z radia Maryja płyną słowa czytanego "Dzienniczka" s. Faustyny o jej tęsknej miłości za Bogiem Ojcem.

  Cóż może dać nam ten świat? Kupę rozrywek zabijających czas i duszę, a w rezultacie powodujących śmierć! Ja pragnę życia wiecznego, a właśnie "Prawdziwe Życie w Bogu" otwiera się na słowach o śmiertelnym boju Bestii i jego szakali z dziećmi Boga Ojca stwarzanymi z wielką radością i miłością! Tam Pan Jezus płacze nad losem łamiących Przymierze, którzy zostaną powaleni!

   Na Mszy świętej popłyną czytania (1P2, 2-5, 9-12)..."niby żywe kamienie jesteście budowanie jako duchowa świątynia (...)  jesteście wybranym plemieniem (...)  w ogóle na własność przeznaczonym (...)  który was wezwał z ciemności (...)  jako ci, którzy miłosierdzia doznali".

 Kapłan mówił o Dniu Matki, a dla mnie stało się zrozumiałe patrzenie figury Matki Bożej przed kościołem...nawet zatrzymałem się, aby przyjrzeć się Jej Twarzy.

   Na ten czas psalmista (Ps 100) wołał: "Wiedzcie, że Pan jest Bogiem, on Sam nas stworzył, jesteśmy Jego własnością".  Teraz, gdy Pan Jezus uzdrawia niewidomego Bartymeusza w Jerycho przypomniała się moja ziemska niewidoma matka.  Kojarzę to wszystko z niewidomym który z końca kościoła mówił głośno: "Rabbuni, żebym przejrzał".

    Sam wołam do Boga Ojca, aby miał miłosierdzie nad  ślepcami, którzy szukają z białą laską...często na złych drogach, bo nie wiedzą że istnieje Szatan. Nie usłyszysz o nim...nawet w kontakcie z radiem Maryja prosiłem, aby kapłani mówili o działaniu Bestii.

  Ból zalewał serce, ponieważ tylko garstka szuka i uznaje Boga Ojca, a reszta błądzi poza Jego Domem. W tej intencji będzie Eucharystia.

 Jadę do pracy, a chciałbym posiedzieć w pokoju. Zrozumiałem jak wielką łaską jest emerytura. Na ten moment rzucono się na mnie...całą zgrają. Później w "Gazecie polskiej" przeczytam, to co wiem: agenturę wymaga sprawdzania wiarygodności, a ja jestem królikiem doświadczalnym. Podobnie jest ze sługami Boga Ojca (próby).

 Przyjęcie chorych to jeden horror, bo wpadali "zawodowcy-wywrotowcy", nawet robiono sobie żarty...pod pachy wprowadzono umierającą, która po zastrzyku soli fizjologicznej całkowicie wyzdrowiała.

   Teraz otyła staruszka, pełna werwy miała straszliwy ból w pośladku (naderwany przyczep), ale przed próbą blokady wszystko jej przeszło.

  W takich dniach napływają też pocieszenia, wielu prosiłem o to, aby ofiarowali swoje cierpienia, pocieszałem babuszki, wskazałem drogę i ostrzegałem przed Szatanem.

   Przed snem padłem na kolana i nagle przepłynęły obrazy z tego dnia. Oto Ojciec Stworzyciel i matka ziemska w której byłem 9 miesięcy: "Jezus! Jezu!".

   Szatan nawet dzisiaj dręczy mnie, bo podczas pisania ("mowy na tekst") wtrąca się jakiś cyberprzestępca (nie wiem jak się włamuje)...podając obraźliwe słowa. Podyktowałem mu ostrzeżenie:

   "Poproszę  Boga, aby cię ukarał. Dowiesz się, że masz nad sobą kogoś, kto zna nawet twoje myśli, a ty jak głupi służysz jakiemuś kacapowi lub szwabowi za parę srebrników...skończysz jak Judasz. Postaram się wołać za ciebie, abyś doznał wstrząsu, bo nawet paluszkiem ruszasz za zezwoleniem Boga Ojca".

                                                                                                                   APeeL

 

25.05.1994(ś) ZA KRZĄTAJĄCYCH SIĘ...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 25 maj 1994
Odsłon: 544

    Minęła północ, cisza, żona śpi, syn słucha muzyki, chomik biega w kołowrotku, a w moim sercu jest pięć małych ptaszków (pocieszenie na działce), które właśnie uleciały do nieba. Padłem na kolana, a przed chwilką miałem w ręku książkę "Szczęśliwy istnienia" J. Broch-Czainy, która otworzyła się na tytule "Krzątactwo",  gdzie autorka ateistka piszę:

    "Podstawą naszego istnienia stanowi codzienność. A że fakt istnienia przeżywamy jako niezwykle ważne zdarzenie, więc ogarnia nas zdumienie, ilekroć uświadamiamy sobie, że upływa ono na drobiazgach". 

    To brednie, które potwierdzają dalsze opisy naszych codziennych czynności jak otwieranie tapczanu, zmywanie garów, mycie zębów i gadanina...itd!

    Położyłem to żonie, w kuchni, bo należy do krzątających się. Sam padłem na kolana z wołaniem: "Matko! Panie Jezu! Ojcze...proszę, aby moje zapiski, bo czas nagli -  ktoś wydał, bo pragnę je przekazać dla chwały Królestwa Niebieskiego! Proszę!"

    Zrozumiałem, że wcześniejsze wołania żony sprawiły otwarcie Królestwa Bożego dla mojej duszy. To sytuacja podobna do świętego Augustyna, informacja o tym znalazła się w moich rękach wczoraj. Popłakałem się na  kolanach z dziękczynieniem za wszystko: "Panie Jezu! Ja wiem, że ona wiele lat wołała za mnie. Jezu mój! Jezu! Proszę Cię, aby zostało to jej wynagrodzone! Ty pokazujesz to wszystko. Ja mam teraz obowiązek wołać za całą resztę straceńców".

   Jakże jest to pięknie urządzone. Dziękuję Jezu za tę łaskę. Ile przygotowań wymaga przybycie chorego do mnie, mycie samochodu i praca na działce. Ludzie wokół tracą czasu...zapominając o  uczestnictwie w życiu wiary, bo "modlą się w domu". Zarazem napłynął obraz ciężko chorej na serce klęczącej podczas nabożeństwa majowego. W tym czasie wielu wyrywa chwasty na działkach opędzając się od komarów...

     Przebudziłem się z ciężkim kacem, jakże poratowałby mnie kieliszek koniaku, który mam w gabinecie. Na ten moment przybyła pacjentka z  Sanktuarium z Lewiczyna, gdzie wróciłem do Boga. Pięknie mówiła o tym miejscu, o kapłanie, o mnie i swoim bardzo dobrym mężu.

    Nie mogę nawet nawiązać rozmowy. Przeprosiłem za to Pana Jezusa. Wezwano na wizytę, a to sprawiło, że mogłem wstąpić do stomatologa. Na wizycie pacjentka podarowała mi kalendarz z Panem Jezusem z Sercem w koronie. Popłynie modlitwa za krzątających się, a potwierdzi to żona kręcąca się na działce. 

    Ludzie nie rozumieją, że można na szali położyć: z jednej strony opisaną w książce  krzątaninę (często stratę czasu, drugiego daru Boga Ojca) i uczestnictwo w nabożeństwach! Nawet podczas przejścia do kościoła wzrok zatrzymywały kobiety krzątające się przed blokami, przecinający deskę  i malujący dach, a mają dwa kroki do kościoła.

    To wszystko oznacza nic wobec uczestnictwa w Mszy świętej!  Poświęciłem ją w intencji zmarłych pracowników pogotowia ratunkowego - ateistów.

     W tym czasie trwała pustka w sercu z brakiem poczucia obecności Pana Jezusa. Nie chciałbym takiego życia, a większość właśnie takie pędzi. Czym zarazem jest moje cierpienie wobec dusz czyśćcowych czujących to samo.

     "Dziękuję Panie Jezu...przepraszam za ten dzień".

                                                                                                               APeeL  

 

24.05.1994(w) ZA TYCH, KTÓRZY W SPOSÓB GRZESZNY WYKORZYSTUJĄ OTRZYMANE ŁASKI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 24 maj 1994
Odsłon: 592

NMP Wspomożycieli Wiernych

    W  śnie uczestniczyłem w Męce Pana Jezusa i komuś zalecałem, aby przekazywać własne cierpienia (uświęcał). W tym czasie przepłynęły obrazy osób, które w sposób niegodny korzystają z tego, co otrzymują od Boga Ojca (jako przykłady)...

- kąpiele erotyczne, masaże seksualne

- nóż do straszenia lub zabijania

- samochody wyścigowe

- MB Częstochowska w klapie Lecha Wałęsy...

  W kościele "spojrzała" Matka Boża Różańcowa i o. Kolbe, bo mam napisać do Niepokalanowa w sprawie objawień prywatnych Vassuli Ryden. Nawet otrzymam pomoc, bo nagle zostałem oddelegowany do pogotowia, gdzie między wyjazdami będę miał wolny czas.

    Po informacji kapłana o dzisiejszym święcie wielka radość zalała duszę i pomyślałem o cierpiących w Czyśćcu! Zacząłem błagać Pana Jezusa za zmarłych z mojej rodziny, a także za tych, których Matka Boża  przekazuje prośby na ręce Bogu Ojcu!

    Jak wielkim darem jest nasz kościół. Nawet przeciętny kapłan nie rozumie tego...wiem, że takich jest garstka! Natenczas siostra zaśpiewała do Matki Bożej, aby modliła się za nas. Serce zalał pokój i skupienie z poczuciem odpowiedzialności.

    Nie chciało się wyjść z Domu Pana, ponieważ niczego już nie pragnę -  tylko tamtego świata! Jednym słowem, nie interesuje mnie tutaj nic...oprócz zbawienia z pragnieniem świętości. Na ten czas wzrok zatrzymał napis "Uświęć nas" i przypomniało się zawołanie: "bądźcie święci, jak Ja jestem święty". Sam zawołałem: "Boże! Jakże pragnę być blisko Ciebie"..

    Jednak plany Boga Ojca są inne, ponieważ ma tutaj wiele innych dzieci, które mają postępować według jego Woli. Zrozum cierpienie, a właściwie mękę Serca Pana Jezusa, które ogarnia całą ludzkość! 

    Jak opisać ci stan mojego serca podczas wychodzenia z kościoła. To jest niewyrażalne, język ziemski nie zna określeń  opisujących naszą duchowość. Wszystko przenikasz i wszystko jest wspólne...nawet krople deszczu na szybie samochodu są piękne.

  W tym momencie nie mam ciała...jestem cichy w środku, milczący, skupiony, a okolice serca zalega ciepło z niesamowitym smakiem  w ustach. Na tę chwilkę mam tylko jedno pragnienie: znaleźć się i modlić w celi samotnika, wołać do Boga Ojca, Pana Jezusa i Matki Bożej! Wyobraź sobie cierpienia dusz czyśćcowych, które wiedzą jak ja, że jest Pan Jezus i Bóg Ojciec, ale nie mogą spotkać się z nim!

 Zrozumiesz to na ojcu ziemskim, którego pragniesz zobaczyć, ale masz przeszkody w tych kontaktach! Dzisiaj gdy to przepisuje (18.05.2021) taką sytuację miał syn Krzysztofa Krawczyka...zostawiony na pastwę losu po przebyciu ciężkiego wypadku z uszkodzeniem czaszkowo-mózgowym.

    Tęskna miłość za Bogiem to sekundowe błyski, bo dłużej nie wytrzymasz, ponieważ nasze ciało jest zbyt słabe.  W tym czasie żona krząta się i zagaduje, a ja niczego nie pragnę -  chwyciłem twarz dłonie i tym stanie uratował mnie sekundowy sen.

   Napłynęło pragnienie niesienia pomocy, a zarazem wiem, że nie mogę stać się lepszym bez Boga Ojca! To wielka prawda, bo dzisiaj, gdy to przepisuję (17 maja 2021 roku)  przez 2 dni byłem normalny, a to oznacza brak modlitwy i zapisywania świadectw.

    Poprosiłem Boga Ojca, aby pobłogosławił pracę i przekazał na Ręce Matki Bożej. W tym czasie prosiłem o to samo pacjentki znane z kościoła. Pocieszałem ciężko chorych i bojących się śmierci z proszeniem o dobrą i godną, a zarazem ostrzegałem chwalących nagłą...szczególnie katolików.

  Biedna wcisnęła mi pieniądze, a szatan warknął: "niech baba wychodzi", ale dzisiaj w różańcu Pana Jezusa wypada wołanie za biednych. Oddałem jej pieniądze, a ona podziękowała mi i powiedziała: "niech Bóg panu wynagrodzi!"

 Podczas odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego wielki ból zalał serce, ponieważ napłynęły obrazy ze Świętej Inkwizycji, a wzrok zatrzymała książka "Boże igrzysko". To było typowe nadużywanie łask otrzymanych od Boga Ojca przez hierarchię (nawracanie na siłę, zabieranie wolnej woli...tak jest w islamie).

    W nędznej budce na działce padłem na kolana przed Panem Jezusem Miłosiernym i odmawiałem moją modlitwę. To współcierpienie w niesieniu Jego Krzyża. Po skończeniu zapaliłem lampkę pod "moim" krzyżem, którym się opiekuję... 

    Przykładem nadużywania darów Boga są wyczyny władzy: Wojciech Jaruzelski nie koi się po boju z własnym narodem. Teraz oglądam wyścigi samochodowe z pytaniem refleksyjnym bohaterki: "jaki jest sens, aby jechać szybciej od innego?" Pokazano też zbrodniarza, który usypiał i okradał podróżnych (dwie osoby zmarły). Popłynie też relacja o pułkowniku, który zorganizował lipną partyzantkę (udawał  lepszych od AK)! Dziwne, ponieważ jego nazwisko brzmiało Szatański...

    Późno, mam zalecenie czytania słowa, gdzie trafiam na dzisiejsze, które były inne niż na Mszy św. Z wielką jasnością ujrzałem prosty dar Boga Ojca: spełnienie każdej prośby duchowej. Poproś i Poddaj się prowadzeniu. Na ten moment Święty Piotr mówi (!P1, 10-16):  okiełznajcie wasze umysły ("wieczni badacze") (...) jako dzieci posłuszne nie kierujcie się pożądliwościami (...)  bądźcie świętymi we  wszelkim postępowaniu waszym".

   Ja wciąż myślę o darze uzdrawiania, wówczas miałbym jeszcze więcej pacjentów, ponieważ ludzie pragną zdrowia  ciała, a ja pragnę leczenia dusz ludzkich, a tacy nie wiedzą że są chorzy. Najbardziej chciałbym prostować drogę poszukującym. 

    Jednak Pan Jezus mówi "My"! Padłem na kolana z przeproszeniem za wypity alkohol, ale to nie zmienia mojego stosunku do Boga Ojca...mojej  tęsknej miłości z pragnieniem świętości. Jest to naużycie otrzymanych łask, które w tym momencie nie ma wpływu na pragnienia mojej duszy! Tak jest naprawdę i dlatego wolałam: "Jezu! Jezu mój! Proszę prowadź mnie dalej, przepraszam Panie Jezu, przepraszam!"

    Droga do nieba jest już otwarta, a w sercu pieśń: "Pan Jezus już się zbliża, już puka do mych drzwi".  

 Nie jestem godzin, byś w sercu moim był.

 Tyś królem czego świata, a Jam jest marny pył!" Taka jest prawda szczególnie w chwili pokusy...

    Jakże chciałbym porozmawiać ze świętym Augustynem, bo za niego modliła się matka, święta Monika. Dzisiaj modliła się za mnie żona, wołają też pacjentki zamawiając Msze święte w Sanktuariach.

     To wszystko jest niepojęte dla ludzi normalnych. Przypomniała się rozmowa z pacjentką: pani mówi o mnie jak o normalnym, a ja jestem nienormalny, ponieważ twierdzę, że śmierć to wyzwolenie z "Obozu Ziemia" z powrotem duszy (ciała przemienionego) do naszej Wiecznej Ojczyzny!

                                                                                                                            APeeL

 

 

 

23.05.1994(p) ZA NIESŁUSZNIE OSKARŻONYCH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 23 maj 1994
Odsłon: 618

NMP Matki Kościoła

    Po przebudzeniu  pojawił się reportaż "Trucizna", gdzie matka zamordowanego syna oskarżyła o tę zbrodnię synową! Napłynęło poczucie, że sam jestem tak oskarżony. Pomyślałem o dzisiejszej intencji i o Panu Jezusie, który jako święty świętych jest na szczycie tej piramidy.

   W nagłej jasności ujrzałem fakt, że Żydzi też patrzyli na osobę Pana Jezusa...jak na osobnika z Nazaretu. Przykro jest to, że hierarchia kościelna też tak czyni z mającymi objawienia osobiste (prywatne), a nie na dzieło Pana Jezusa!  Ktoś zaneguje możliwość zostania przez takiego świętym, a co z Dobrym Łotrem? Przecież Pan Bóg wybiera kogo chce, w tym najgorszych nędzników!

   Mateczka Najświętsza sprawiła, że ​​słuchałem słowa na  dzień...o jej piękności, a kapłan mówił o Pełnej Łaski. Przypomniało się zaproszenie z radia Maryja do czuwania: padłem na kolana z prośbą do Ducha Świętego o prowadzenie...

    Przed Mszą świętą poranną wielka radość zalała serce ze spotkania z Matką Najświętszą, a dzisiaj z Matką Bożą Pocieszenie Strapionych w Lewiczynie, gdzie ostatecznie wróciłem do Boga Ojca! Łzy zalały oczy, a to było wzmocnienie przed wyjazdem. Po drodze popłyną modlitwy, a w różańcu Pana Jezus wypadnie: "Odnalezienie Pana Jezusa". Tak stało się ze mną w tym miejscu.

    Właśnie do świątyni wchodził kondukt. Pomyślałem, że tak samo jest w Niebie z wprowadzaniem świętych! Szedłem za orkiestrą i cały czas płakałem...tak trafiłem na chór, gdzie z wysokości wzrok zatrzyma Matka Boża z Jezusem pod krzyżem.

   Tam Pan Jezus przekazał nas Swojej Matce i odwrotnie. Jakże pięknie wyglądał z tej wysokości Ołtarz św. otoczony kapłanami oraz biskup odprawiający nabożeństwo.

  W czytaniu Apostoł Paweł stwierdził (1 P 1,3-9), że Jezus Chrystus na nowo zrodził nas życia wiecznego w Niebie. "Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń". Wskazał też na nas, którzy wierzymy w Jezusa Chrystusa, a nie widzieliśmy Go. Mamy cieszyć się ze zbawienia...

   Napłynęła też odpowiedź na moją prośbę o dar uzdrawiania: Bogu Ojcu nie jest potrzebne  uzdrawianie ciał, ale dusz, a jestem takim właśnie lekarzem.

  Biskup pięknie mówił o dzisiejszym święcie Matki Bożej oraz czcicielach...dziecko woła "mamo" (właśnie grało na fujarce)...czyni to także staruszek!

    Eucharystia była w intencji tego dnia...otrzymana z ręki samego biskupa. Łzy zalały  oczy, skuliłem się w sobie, padłem na kolana i w tym bólu zacząłem odmawiać moją modlitwę. Ponownie wszedłem do pustego kościoła..."jak dobrze tutaj, u Ciebie Panie".

   Teraz wzrok zatrzymała stacja Drogi Krzyżowej: "Spotkanie Pana Jezusa z Matką". Na ten moment Matka mówi do mnie ("Maryjo, dlaczego płaczesz" str. 130): "łączcie się ze mną, Matką miłości i pozwólcie nam razem oświecić drogę duszom ulegającym pokusom (...) Ofiarujcie mi wdzięcznie najbardziej niepozorne rzeczy. Moje Niepokalane Serce z całą pewnością odniesie zwycięstwo wraz z chwalebnym triumfem Chrystusa".

   Łzy ponownie zalały oczy, gdy kapłan powiedział: "w postaci przyszedł Chleba,  Święty, Święty, Święty!" Przypomniało się wcześniejsze spojrzenie Pana Jezusa w koronie cierniowej, co potwierdziły te wstrząsające przeżycia duchowe.

   Co oznacza moje wybrany przez Boga Ojca? Wiem, że muszę mówić o niebie, przestrzegać i wskazywać na to, że każdy z nas ma wolną wolę...może czynić, co zechce, ale jest to pułapka, ponieważ oszukuje nas Bestia.

   Ja pragnę, aby moje dzieci bardziej niż one szły droga prowadzącą do Boga. Ja już znam ścieżkę i ostrzegam. To samo czyni Mateczka z Korei, która płacze krwawymi łzami mówiąc: „Za każdym razem, kiedy grzeszysz, wbijasz Panu gwoździe, wciskasz Mu koronę cierniową i sprawiasz, że płynie Jego św. Krew”.

   Jest też odwrotnie, bo moimi modlitwami i przekazywaniem (uświęcaniem) cierpień zdejmuję Zbawicielowi koronę lub nawet zdejmuje Go z krzyża ("patrzy" wówczas ta stacja Drogi Krzyżowej). "Jakże to piękne - Ojcze mój!" 

   Po powrocie wcześniej zacząłem pracę, a serce zalewał nieprawdopodobny pokój Boży...aż wołałem: "Jezu, Jezu!...och Jezu!" Będzie wielki napór ludzi, ale będzie mnie zalewała wielka słodycz aż zawołałem: "Matko, Matko moja, Mateczko! Ty, która jesteś".

  Po spoczynku i przebudzeniu wzrok ponownie zatrzymała korona cierniowa na głowie Pana Jezusa, a to oznacza cierpienie. Podczas odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego napłynie niesłuszne oskarżenie Matki Jezusa przez samego św. Józefa. Niesłuszne oskarżenie kolegi lekarza o zgon jego pacjentki. Teraz wszystko jest jasne, tak samo jest z V. Ryden, że mną i z podobnymi.

  Ja to wiem - w tym sensie "Rycerz Niepokalanej" stoi bokiem, bo nie wolno straszyć Piekłem i szatanem (nie uznaja objawienia Vassuli Ryden), ale ostrzegać, bo Pan jest Dobry! Zgoda, ja też jestem dobry dla moich dzieci, ale modlę się za nich i pragnę ich prowadzić, a zarazem któregoś dnia mogę się ich wyrzec!   

   Na końcu podziękowałem Matce Bożej oraz Świętemu Michałowi Archaniołowi za ten dzień"...

                                                                                                                              APeeL


 

22.05.1994(n) ZA LUDZKICH BOŻKÓW…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 22 maj 1994
Odsłon: 552

Zesłanie Ducha Świętego…

   Dzisiaj, gdy przepisuję to świadectwo (19.05.2021) wszystko jest aktualne. Wprowadzeniem niech będą słowa (Ez 28, 1-8) oraz (Ez 28, 9-10), że serce człowieka wyniosłego poczuło, że stał się Bogiem. Poczuł się mądry i sprytny w interesach (nagromadził złota i srebra). Stroił się, pewny swego przy skarbcu, a nawet prorokował.

    Przypominał Kadafiego oraz aktualnie pokazanego w magazynie telewizyjnym czerwonego mafioza, który przegonił z zakupionej kamienicy starowinkę (zmarła w rozpaczy). Dziennikarze trafili do jego pałacu...nie mógł wyjść, bo ma „depresję” w związku z szykanami.

   Niezawisły od sprawiedliwości sąd z czerwonym telefonem „ukarał” go założeniem obrączki na 8 miesięcy. Podobnie stało się ze Sławomirem Nowakiem (”dzwoń do ruska, a teraz do Tuska”)…

    Świat nie znosi naszej wiary, bo właśnie dzisiaj dano film: „Wygrać ze śmiercią” (o mafii). Ten film ujawnia działanie szatana, który przeniknął także struktury rządowe (mafia w rządzie we Włoszech). Tak samo jest u nas, a w tym czasie zniewoleni (nieświadomi komu i czemu służą) wykonują rozkazy (zabijają swoje dusze).

    Wiem to jako „wróg ludu”...podczas każdego posiedzenia czerwonego Sejmu RP wokół mnie robi się ruch jak 1-go Maja. Tak nie wolno, bo ujawnia się „oczy i uszy” władzy...u naszych „partnerów” ze Wschodu nie miało to znaczenia, bo takiego zabijano lub zamykano w psychuszce (”urojenie prześladowcze”). Dlaczego to trwa?

    Chyba trzeba przetrzepać SS (służby specjalne), a tak się stanie, że będę oglądał film o zbrodniach Reinharda Heydricha jako protektora Czech i Moraw, który zapowiedział całkowite zniszczenie chrześcijaństwa...po wygranej wojnie.

    Pasują tutaj też słowa (Oz 8,4-7.11-13): „Oni ustanawiali sobie królów, ale beze Mnie. Książąt mianowali – też bez mojej wiedzy. Czynili posągi ze srebra swego i złota – na własną zagładę. (...) Odrzucam cielca twojego, Samario (...) Wykonał go rzemieślnik, lecz nie jest on bogiem; w kawałki się rozleci (...) Oni wiatr sieją, zbierać będą burzę. Zboże bez kłosów nie dostarczy mąki, jeśliby nawet dało, zabierze ją obcy”.

    Wiele ołtarzy Efraim zbudował, ale mu służą jedynie do grzechu. (...) Wypisałem im moje liczne prawa, lecz je przyjęli jako coś obcego. Lubią ofiary krwawe i chętnie je składają (...) Wspominam wtedy na ich przewinienia i karzę ich za grzechy – niech wrócą znów do Egiptu!” Także psalmista mówił o takich (Ps 115) „Ich bożki to srebro i złoto, robota rąk ludzkich. (...) Do nich są podobni ci, którzy je robią, i każdy, który im ufa”.

    Właśnie w telewizji Marek Kotański, szef Monaru (”Anioł Wyklętych”), który pomagał wykluczonym wskazał na nietolerancję Kościoła Pana  Jezusa, który nie pozwala na „wolność”  czyli „róbta, co chceta”!  Przy tym rozdawał wszystkim prezerwatywy. Jego czas skończył się, ale nie rozumie tego...tak samo jak Lech Wałęsa. Zginął w wypadku samochodwym (19 sierpnia 2002 r.).

    W kościele wzrok zatrzymał wizerunek Boga Ojca zsyłającego na Pana Jezusa Ducha Świętego. Napłynęła osoba o. Pio, który czytał w myślach i w duszy, miał dar mówienia językami, znał naszą przyszłość. Kapłan w kazanie zmieszał duszę z duchem i Duchem Świętym (Osobą).

    Eucharystię przyjąłem w intencji przywódców zbrodniczych organizacji i państwa, aby skruszeli…padłem na kolana, ale wszystko przerwał proboszcz - rozpoczynając najważniejszą cześć Mszy św. - czyli ogłoszenia parafialne.

   Napłynęło natchnienie, abym natychmiast jechał do pogotowia (dyżur)...nawet nie czekałem na błogosławieństwo. To okazało się słuszne, ponieważ był już pilny wyjazd do 68-letniej kobiety umierającej we wstrząsie na zawał serca. Tam "spojrzało” zdjęcie ks. Jerzego Popiełuszki, a to oznaczało, że nie ma sensu wzywanie karetki „R” z odległego szpitala. Nic nie mogłem zrobić, a w pogotowiu żartowano, że „umarła przy pomocy lekarza”.

    Po chwilce trafiłem do zimnej babuszki w ludzkiej norze, która zmarła wczoraj...otoczonej obrazami. Poprosiłem, aby podarowano mi figurkę św. Antoniego z Dzieciątkiem...córka ma wielki kult, później uraduje się.

    Już pędzimy z poronieniem w toku („umierającym dzieciątkiem”), a nad karetką przeleciał bocian. Po powrocie wypisałem kartę zgonu zmarłej na zawał serca, a przy okazji mówiłem jej synowi o naszym dalszym istnieniu, rozłące z przebywaniem tutaj na wygnaniu. Uścisnąłem go dodając, że po prawdziwej stronie życia, gdy się spotkamy podziękuje mi za te słowa. Wskazałem mu na znak: dzisiaj jest niedziela Zesłania Ducha świętego..

   Teraz chłopczykowi z nędznej rodziny podajemy penicylinę, odwożę go do domu stwierdzając, że nawet w USA nie byłby tak załatwiony. Załatwiłem też dzieciątko z zapaleniem płuc oraz z kokluszem, któremu podano ampicylinę, a nie znosi.

   Po czasie radości wzywają do pijanego, pomyłkowo do wypadku, kierowca wracał dłuższą trasą przez swoją parafię.  „Tutaj wie, kto go bije”, a  napadają bardziej na dużych, bo jest się czym chwalić.

   Koledze też zmarł pacjent, a teraz pędzi z umierającym po wypadku. Nie ma szans na modlitwę, rozbolała mnie głowa, dlaczego ludzie pragną być tutaj?

   W intencji tego dnia popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego przed Panem Jezusem z zapaloną lampką. Wróci „czerwona mafia”...nic nie możesz uczynić bez akceptacji ich lisów i dworaków. Na potwierdzenie intencji z wyrzuconej gazety wyciąłem wielkie zdjęcie marszałka sowieckiego sojuza Gieorgija Żukowa...całego w orderach.

    Pragnę modlitwy, wyświeciłem pokój lekarza dyżurnego, a w telewizji trafiłem na krzyk czerwonych, bo mówiono o zdrajcach narodu polskiego. Padłem na kolana, popłynie moja modlitwa ze słowami mordowanego bestialsko Zbawiciela: „Ojcze! Wybacz im, ponieważ nie wiedzą, co czynią”.

    Po modlitwie miłość Boża zalała serce...także do bezbożnego personelu pogotowia, a to było działanie Ducha Świętego. Wszystko zakończą słowa Pana Jezusa do mnie: "będziesz tylko człowiekiem (...) jakże wielu pragnienie być bogami"...*

                                                                                                                      APeeL

*"Prawdziwe życie w Bogu" t. 3

 

 

  1. 21.05.1994(s) ZA TYCH, KTÓRZY ZA NIC NIE DZIĘKUJĄ...
  2. 20.05.1994(pt) ZA AGENTÓW Z TEGO MIASTA I ZA DUSZE TAKICH
  3. 19.05.1994(c) ZA DUSZE NIJAKICH...
  4. 18.05.1994(ś) ZA WIERNYCH W SŁUŻBIE DO KOŃCA
  5. 17.05.1994(w) ZA FAŁSZYWYCH W POSTĘPOWANIU
  6. 16.05.1994(p) ŚCIEŻKA PROWADZĄCA DO DROGI ŚWIĘTOŚCI...
  7. 15.05.1994(n) ZA ODSTĘPCÓW...
  8. 14.05.1994(s) ZA PODNIESIONYCH Z PROCHU...
  9. 14.05.1993(pt) ZA POSTĘPUJĄCYCH WEDŁUG WIDZIMISIĘ...
  10. 13.05.1994(pt) ZA OBDAROWANYCH NIEWDZIĘCZNIKÓW...

Strona 2030 z 2455

  • 2025
  • 2026
  • 2027
  • 2028
  • 2029
  • 2030
  • 2031
  • 2032
  • 2033
  • 2034

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Licznik odwiedzin

Odwiedza nas 141822  gości oraz 0 użytkowników.

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?