Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

09.06.1995(pt) ZA STAWIAJĄCYCH BOGA NA PIERWSZYM MIEJCU

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 09 czerwiec 1995
Odsłon: 1157

    Wstałem z poczuciem nędzy w sercu, bo siedziałem w nocy...po kieliszku. Na podłodze zauważyłem zabłąkaną mrówkę wniesioną z kwiatami, a w wannie miotał się rybik. Napłynął obraz pieska, który zgubił swojego pana. 

   Na ten moment trafiam na słowa o Bogu, który kocha także „ludzi niedoskonałych, nie odznaczających się niczym specjalnym”.

   W kościele znalazłem się pod stacją drogi krzyżowej „Nakładanie krzyża”...to zrozumiałe, bo ja dzisiaj uczyniłem to Panu Jezusowi! Poprosiłem o. Kolbe, aby przeprosił Boga ode mnie. Łzy zalały oczy, bo poczułem opuszczenie Zbawiciela (właśnie żona ma wyjechać).

    Napłynęły obrazy wojny w Jugosławii oraz sytuacja zwykłych ludzi w Czeczenii, a także płacz matek w różnych krajach, które nie mają na chleb dla dzieci! W ich intencji Eucharystia, a podczas przejazdu do przychodni łzy płynęły po twarzy...”Tato! Abba! Tato!"

  Przesuwają się chorzy, słabi, opuszczona przez męża oraz starowinka z niemiarowością serca i krwawieniem z przewodu pokarmowego. Nie miałem chwilki wytchnienia, nawet zapomniałem o kawie. Wracałem umęczony, a zły kusił zimnym piwem.

    Dobrze, że przeczytałem modlitwy zawierzenia, a teraz „patrzy” figurka Pana Jezusa z porcelany, a w moim zrozumieniu to prośba o czystość. 

    W pogotowiu od razu trafiłem na daleki wyjazd w czasie którego odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego i zacząłem moją modlitwę w intencji tego dnia. Nawet trafiłem do małżeństwa emerytów mieszkających w środku pól. Ponownie poczułem w sercu takich ludzi, którzy czują się gorsi, opuszczeni, nic nie znaczący...w sensie „jestem nikim”.

   Pan jest dobry, bo zostałem obdarowany pokojem, nic nie działo się przez 2 godziny...nawet mogłem się przespać. Nagle zrozumiałem, że takim opuszczonym, nic nie znaczącym dla większości ludzi jest Pan Jezus.

    Właśnie czytam Jego prośbę: „Potrzebuję dusz ofiar, aby stały się ofiarami Miłości, ofiarami Mojej Męki, ofiarami umierającymi dla samych siebie, ofiarami pragnącymi dzielić Mój Krzyż”.*

   Dzisiaj jest to kierowane do mnie, abym poświęcał się, pościł i wynagradzał, boPan Jezus nadal idzie na Kalwarię i w każdej godzinie jest krzyżowany. „Pozwól twoim łzom połączyć się z Moimi, by stały się jednym”...Bóg Ojciec wówczas łagodnieje.

   Przepłynął dzisiejszy dzień z moim porannym wołaniem „Abba”, a teraz z radia watykańskiego płynie wiersz Zbigniewa Herberta „Mój Ojciec” (20.15). Bóg wprost prosi, aby tak wzywać Go od czasu do czasu, bo to sprawia Mu wielką radość.

   Pocałowałem Pana Jezusa z Całunu i krążyłem przy pogotowiu...powtarzając 10 x w „św. Agonii” zawołanie umierającego Pana Jezusa: „Boże, mój Boże czemuś Mnie opuścił”. Jak to przekazać, bo przecież wielu nie zna i nie ma miłości nawet  do ojca ziemskiego. 

  Dalej trwa dyżur lekarski w pogotowiu...o 3.30 zerwano nas na daleki wyjazd. Dzieciątko zbadane...koklusz, ale źle leczone, bo lekarze sugerują się szczepieniami i nie rozpoznają tej choroby. Z tego powodu musieliśmy jechać do szpitala.

    Po 30 godzinach postu, spracowania i modlitw w karetce wypiłem jogurt i kefir. Teraz budzą mnie ptaszki, a Pan Jezus pyta dlaczego mimo tylu cudów nie rozpoznajemy czasu łaski?

    Ja to wszystko widzę i bardzo cierpię, bo Pan Jezus dawał znaki widzialne, a teraz jest wylewane działanie Ducha Świętego! Ja mam tą łaskę, bo znalazłem się w „resztce Pana”.

   Pocałowałem Twarz Pana Jezusa z Całunu (4.30)...z całkowicie odmienionym sercem! Zerwałem się po krótkim śnie i wprost czuję, że Pan Jezus mi błogosławi!

    Przeżegnałem się, a z włączonego magnetofonu płyną słowa piosenek o nadziei i szczęściu pełnym blasku...stojącym w drzwiach. Bóg jeszcze obiecał, że przyozdobi moją duszę..."Ja i ty, ty i Ja zjednoczeni w Miłości". Dzisiaj, gdy to przepisuję (15 maja 2015) potwierdzam, że wszystko się spełniło!

   Padłem na kolana i podziękowałem za ten dzień „Boże mój! Boże!” Podszedłem do dyspozytorki z zaleceniem otworzenia „Prawdziwego Życia w Bogu”...co powie do niej Pan Jezus?

    Trafiła na słowa: „Postaw Mnie na pierwszym miejscu”...                                                APEL

* „Praw. Życie w Bogu” V. Ryden t III str. 206

09.05.1995(pt) ZA ZWYKŁYCH LUDZI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 09 maj 1995
Odsłon: 1248

    Zerwałem się z sercem pełnym poczucia ludzkiej nędzy, bo siedziałem w nocy po wcześniej wypitym alkoholu. Teraz w wannie wita mnie miotający się rybik i chodząca po ścianie łazienki mrówka, która spadła z kwiatów.

    Większość ludzi jest tak zagubiona, słaba, bo nic nie wiedzą o Bogu i Jego Mocy nad nami. Napłynął obraz ładnego pieska, który zgubił swojego pana. Wielu jest takich...nic nie znaczących.

    Na ten moment „Słowo” otworzyło się na zdaniu, że Bóg kocha także ludzi „niedoskonałych i nie  odznaczających się niczym szczególnym”.   

    Nie chcę już być człowiekiem normalnym, ale duchowym...zawsze z Panem. Wiem jednak, że to łaska, a zostawienie mnie i czas, gdy jestem „sobą” („chcę być sobą” wg słów piosenki) to sieroctwo w którym dusza jest wystawiona na pastwę ciała.

    Tacy ludzie o nic nie proszą i nie wiedzą, że w Ghanie każdy po przebudzeniu się dziękuje i ma podstawowe pragnienie, którym jest woda i zdrowie.

    Bój Boga o mnie trwa i sprawi ocalenie, bo szatan wiele razy będzie chciał mnie zabić...przez hulanki, swawole i hazard.  Sam się zdziwię jak to wszystko wytrzyma moje serce z wadą po chorobie reumatycznej (w 14 r. ż.).

   W kościele znalazłem się pod stacją drogi krzyżowej: „Nakładanie krzyża”...tak, bo dzisiaj czynię to Panu Jezusowi! Poprosiłem o. Kolbe o przeproszenie ode mnie Boga Ojca. Płyną czytania o Tobiaszu i Sanie...moje serce znalazło się blisko żony, a łzy zalały oczy, bo Pan dał mi odczuć co oznacza stan, że nic nie znaczysz. Wówczas wszyscy cię opuszczają...właśnie żona ma wyjechać.

    Przepływają ofiary wojny w b. Jugosławii i Czeczenii pozbawione wszystkiego, a dzisiaj, gdy to opracowuję (11.03.2015) na wschodzie Ukrainy płaczą niewiasty, które przybyły do zniszczonej cerkwi, bo straciły dach nad głową.

  Ogarnij świat płaczących matek, które muszą patrzeć na swoje głodne dzieci, inwalidów, osamotnionych i zapomnianych, a także szarych ludzi. W ich intencji przekazałem dzisiejszą Eucharystia...        APeeL

24.02.1995(pt) ZA NOWO NAWRÓCONYCH...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 24 luty 1995
Odsłon: 2

        N e o f i t a (z greckiego neóphytos – „nowo zasadzony”) to najczęściej osoba, która niedawno przyjęła nową wiarę lub religię. Często cechuje takich ogromny zapał w praktykowaniu nowej wiary.

      W śnie mignął wizerunek ikony, którą posiada córka, a właśnie jadę do niej. Piękna pogoda, pasuje modlitwa „Anioł Pański”, a przy cmentarzu zwróciła uwagę figura Pana Jezusa po ubiczowaniu. Łzy zalały oczy, jakie cierpienie spotka mnie dzisiaj? Zacząłem odmawiać zaległą koronkę pokoju, różaniec Pana Jezusa z wołaniem do Boga Ojca o uzdrowienie i nawrócenie córki, a także o ochronę żony.

      Napłynęła bliskość Królestwa Bożego i Boga Ojca, a łzy zalały oczy. Na ten moment trafiła się awaria autobusu, który musieliśmy opuścić...krążyłem zmarznięty i niepewny, a dodatkowo kusił pobliski bar. Wolno, wolno i to w bólu zacząłem wołać za kapłanów rozbijających jedność rodziny Bożej (intencja z poprzedniego dnia). Trwało to godzinę...

     Nagle ujrzałem obdarowanie córki (mieszkanie, bliska kaplica Matki Bożej)...zaleciłem jej: „Idź i podziękuj Matce Bożej za to wszystko, bo to jest od Niej i zawołaj do Pana Jezusa o uzdrowienie z nałogu. Pan dotknie cię i będzie zdrowa”.

     Podczas powrotu odmawiałem moją modlitwę w jej intencji. To trwało, a dam przykład tylko jednego zawołania: „Ojcze Przedwieczny przyjmij – przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny – pierwszy upadek Pana Jezusa na Drodze Krzyżowej w intencji neofitów”!

      Po powrocie do „stałego miejsca zakwaterowania” i to na czas koronki do Miłosierdzia Bożego zrozumiałem, co oznacza dom i rodzina! W drodze na Mszę św. odmawiałem Drogę Krzyżową, a w kościele - przed obrazem Pana Jezusa Miłosiernego straszliwy ból zalał serce z którego wyrwało się wołanie "Święty Józefie! Opiekunie małego Jezusa, proszę obejmij córkę, uproś Pana Jezusa o łaskę wiary, niech Pan zabierze mi część mojej wiary i otrzyma światło! Proszę św. Józefie”.

      W czytaniach będą słowa…

1. Ostrzeżenia proroka Syrasa (Syr 6,5-17): „Jeżeli chcesz mieć przyjaciela, posiądź go po próbie, a niezbyt szybko mu zaufaj! Bywa bowiem przyjaciel, ale tylko na czas jemu dogodny, nie pozostanie nim w dzień twego ucisku. (…) Za wiernego przyjaciela nie ma odpłaty ani równej wagi za wielką jego wartość. Wierny przyjaciel jest lekarstwem życia; znajdą go bojący się Pana.

2. Psalmista wołał (Ps 119,12.16.18.27.34-35): „Prowadź mnie, Panie, ścieżką Twych przykazań”...

3. Pan Jezus w Ewangelii (Mk 10,1-12) wskazał na rolę małżeństwa...to już nie dwa ciała, ale jedno. Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela! (…) Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo.

     Św. Hostia była w intencji córki. Wracaliśmy, a żona opowiadała o swoim powrocie do Boga po latach odwrócenia! Podziękowałem Panu Jezusowi za pomoc i szczęśliwy powrót. Przed kościołem były trzy klepsydry: trzech młodych mężczyzn! Wytrwałem w poście i trzeźwości, jakże pasowała do odmówieni „święta Agonia” Pana Jezusa na Golgocie, a wszystko zaczęło się od znaków: Jezus w koronie cierniowej (po ubiczowaniu) oraz figura Matki Bożej Niepokalanej!

      „Dziękuję Panie Jezu za ten czas i Twoją pomoc w odrzuceniu pokusy jedzenia w poście duchowym i picia alkoholu”! To zarazem był „dzień nalotów”...towarzysze obstawili wszystkie punkty, gdzie się zbierają i symulują rozmowy w „dwójkach” i „trójkach”, a każdy z nich uważa, że jest wyjątkowy, wybrany i obdarowywany (przekupywany)...od czasu okupacji bolszewickiej. Co złego czynię, przecież można o tym przeczytać w moich intymnych zapiskach…chyba mają jakiś plan łapania szpiegów...                                                                                                                                                                           APeeL 

22.02.1995(ś) ZA WYMAGAJĄCYCH POSILENIA…

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 22 luty 1995
Odsłon: 3

22.02.1995(ś) ZA WYMAGAJĄCYCH POSILENIA…

      Rano wielki smutek i słabość zalały serce...czuję, że jest to od Pana jako doświadczenie jakiegoś cierpienia. Zawołałem: "Jezu mój! Jezu! Oddaję ci tę słabość, przecież ja mam wzmacniać chorych, którzy wymagają tego ode mnie”!

    Na Mszy świętej o 7:30 były cztery osoby, wyszło dwóch kapłanów! Nie docierały czytania, ale uwagę przykuły słowa o posileniu. Tak, bo jest to sprawia zjednania mojej duszy z Duchowym Ciałem Pana Jezusa (w Eucharystii). W tym czasie siostra zaśpiewała piękne słowa do Pana Jezusa, aby przyszedł i poprowadził nas.

     Popłakałem się podczas przyjmowania świętej Hostii, padłem na kolana z twarzą w dłoniach i w sekundowym śnie "stanąłem na nogi!" Napłynęła moc do pracy z pragnieniem niesienie pomocy, pocieszenia i wzmacniania innych. Wprost widziałem zjednanie z Jezusem, co określam słowem: „my”!

    Pierwszą pacjentką była babuszka, która prosiła o leki na p o s i l e n i e! Przekazałem jej moje dzisiejsze doświadczenie duchowe, a ona to potwierdziła mówiąc: "nawet myśli mamy od Jezusa”! Taka jest prawda! O 15:00 w pogotowiu w czasie przebierania się z teczki wypadł obrazek Matka Boża Nieustającej Pomocy!

     Zerwano do pijaka z rozbitą głową, który traktorem uderzył w bramę (nawet się otworzyła). Przerwano posiłek sanitariuszowi, a kierowca spożywał kanapki w karetce. W tym czasie wzrok zatrzymywały bary. Wróciły obrazy chorych wymagających posilenia ciała i duszy.

     W tym czasie płynęła koronka do Miłosierdzia Bożego, a stan mojej mocy był równy zeru. Padłem w ciężki sen w fotelu karetki, ale on też nie sprawił powrotu siły! Pacjent „sprzedany” (przyjęty do szpitala), a słabość trwała dalej! Jakże Pan wszystko ukazuje! Teraz zerwano do rodzącej, a poród w karetce to wielkie utrapienie, ponieważ nie ma warunków. Poprosiłem Pana Jezusa o pomoc, wrócił pokój i udało się. „Dziękuję Panie Jezu”!

     Po powrocie do pokoju lekarskiego z radia Maryja popłyną słowa o o. M. M. Kolbe oraz kazanie bp Zawitkowskiego. Padłem na kolana odmawiając moją modlitwę przebłagalną. Podczas odmawiania „św. Osamotnienia Pana Jezusa” trafiłem do chatki staruszków, gdzie w kuchni był wielki obraz Pana Jezusa omdlewającego w Ogrójcu! Na podwórku była sterta narąbanego drzewa, na wypadek jego śmierci.

     Dziadek słabiutki, żegnał się „w Imię Ojca, Syna i Ducha Świętego”. Podczas Drogi Krzyżowej 10 razy powtarzałem stację „Szymon pomaga nieść krzyż Zbawicielowi”. Znowu trafił się pijany po urazie głowy (z takimi nic nie wiadomo, szczególnie, gdy  są nieprzytomni), a to zarazem przypadki naszej słabości...wysłałem go karetką transportową do szpitala.

    W pokoju lekarskim odruchowo włączyłem przewiniętą kasetę, gdzie pełen zadziwienia słuchałem słów pieśni śpiewanej przez kapłana: „p o s i l e n i pokarmem duchowym, pokornie błagamy Cię, Boże”! Kręciłem głową, ponieważ to było ostateczne potwierdzenie odczytu intencji modlitewnej tego dnia. Kilka razy pocałowałem twarz Pana Jezusa z Całunu, którego oczy uśmiechały się!

     Na ten czas Zbawiciel powiedział do mnie z „Prawdziwego życia w Bogu” (t. 1, str. 366): „Pójdź umiłowany. Rzeczywiście wezwałem cię, bracie!” Znowu zerwano do wymagającego posilenia, którego upito i przyniesiono matce staruszce...rzucając zakrwawione „zwłoki”! Ja nadal słaby padłem na państwowe łóżko o 22:30. Nawet nie podziękowałem za ten dzień, przecież mnie obudzą! Tak też się stało o 4:30, a w sercu przepłynęły dzieła dla wieczności: budujący kościoły, przekazy duchowe Pana Jezusa, nawet nie wolno ich czytać jak zwykłe książki, bo są to dzieła wieczne.

    Wróciło też moje nędzne życie z wymodlonym przez pacjentki i żonę...nawróceniem! Wróciłem do życia, do Ojca Prawdziwego i Pana Jezusa, do wieczności! Popłakałem się, także teraz, gdy to przepisuje o 6:30! Pan jest dobry, ponieważ przez 36 godzin postu w intencji pokoju w b. Jugosławii oraz na świecie nic nie jadłem (woda i kawa), a serce było pełne szczęścia!

     Podczas toalety towarzyszyła mi siostra Faustynka, która dokładnie wykonywała swoje życiowe czynności. Tak powinno być – trzeba żyć dla wieczności, a tutaj wszystko czynić wolno i dokładnie. Dlaczego większość kapłanów spieszy się podczas konsekracji i po podaniu Ciała Pana Jezusa? Jak wypowiedzieć moje odczucie bliskości Pana Jezusa i jego miłość zalewającą moje serce!? „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”...mogę zaczynać nowy dzień „w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”…

                                                                                                                                                               APeeL

21.02.1995(w) ZA UDRĘCZONYCH ŻYCIEM...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 21 luty 1995
Odsłon: 3

          Wczoraj czytałem o czarnych interesach na giełdzie, a żona wspomniała czas, gdy sam robiłem takie: zamawiałem spodnie do sprzedaży, ale nikt nie chciał ich kupić. Pomyśl o takich na całym świecie: otwiera sprzedaż lodów przy markecie, a później próbuje sprzedawać "ekskluzywne" lampki nagrobkowe...kończy wszystko sprzedażą  chleba i zamyka interes! 

    Po wstaniu, gdy odmawiałem modlitwę „Anioł Pański” serce zalał ból z powodu oddalenia Boga Ojca...braku poczucia Jego obecności! Wołałem tylko "Tato! Tatusiu!" nie chcę być na tym wygnaniu, tym bardziej, że trwają jeszcze elementy okupacji sowieckiej. "Panie! Zmiłuj się nad nami!"

      Przepłynęło trwające zniewolenie rodaków...donoszenie stało się punktem honoru, a nawet patriotyzmu! Prosiłem Pana Jezusa o pomoc w zmianie pracy, a z otwartego tygodnika padły słowa z horoskopu” "jeśli myślisz o zmianie pracy, to od marca do czerwca"! Właśnie kolega zwalnia etat, bo przechodzi na emeryturę.

     W przychodni było mało pacjentów, ale to zawsze jest pułapka szatańska, bo później będzie wielka udręka dla oczekujących i mojej osoby. Chwilami napływała wzmacniająca słodycz z Królestwa Bożego...aż wołałem: "Jezu! Jezu mój!" Słodycz Boża sprawiła odmówienie cz. radosnej różańca. Tak zaczął się nawał pacjentów w którym do gabinetu wparowała babuszka z dusznością i wołaniem: "Niech będzie pochwalony pan Jezus Chrystus"...

     Na wózku zawiozłem ją na Ekg, podaliśmy zastrzyk, a moje myśli uciekły do Pana Jezusa, który dzisiaj ukazuje mi Swój Krzyż. Zarazem w tym utrapieniu pojawiła się wzmacniająca słodycz. W tym czasie w moim sercu trwało pragnienie zmiany pracy z przejściem na etat do pogotowia (na dole budynku). Jednak wiem, że nie byłbym z tego zadowolony, bo tam siedziałbym bez pacjentów w oczekiwaniu na zgłoszenie. Na tym łez padole nic nas nie zadowoli! Z tego wszystkiego zacząłem wołać: „Jezu! Panie mojego serca i mojej duszy. Panie mojej wieczności”. Popłakałem się, a na ten czas rozbiera się pacjentka.

     Teraz seria schorzeń: częstoskurcz napadowy, schorzenia serca, zwyrodnienie, biodra, martwica aseptyczna u młodego, który przybył z matką...świadkiem jehowy. Dodam, że tylko z nimi można pozmawiać o wierze. Wskazałem jej na tajemnicę wszechobecności Boga Ojca oraz Eucharystii. Jeszcze zniechęcona do życia, którą pocieszam z zaleceniem oddania swojego cierpienia na ręce Matki Bożej, bo zwątpienie jest działaniem demona! I tak zeszło do 15.00, a to czas na koronkę do miłosierdzia Bożego. Popłakałem się podczas czytania „Dzienniczka” s. Faustyny. Jakże to wszystko jest proste i bliskie – z tego utrapienia zasnąłem dwa razy po minucie!

      W tym czasie Pan Jezus powie do mnie z „Prawdziwego życia w Bogu” (t. pierwszy, str. 182): "uczynię z ciebie Mój ołtarz (...) cierpienie oczyszcza twoją duszę, przyjmij je i pozwól mi sposób wolny czynić to, co jest dla ciebie najlepsze". Błyskawicznie przepłynie ten dzień z utrapieniami pacjentów: wypadek męża, spaleni, zmęczona dziećmi, biedni, „wykańczani” chorobami...i katechetka zwalniająca się ze swojego posłannictwa. Popłakałem się, ponieważ zrozumiałem utrapieni Pana Jezusa, podczas jego życia na ziemi! Całe tłumy szukające uzdrowienia...cóż oznacza moje utrapienia!?

     Tak znalazłem się na Mszy św. trafiając na piękne czytania...

1. Prorok Syrach powiedział wprost do mnie (Syr 2,1-11): „Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie! Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy, a nie trać równowagi w czasie utrapienia! Przylgnij do Niego, a nie odstępuj, abyś był wywyższony w twoim dniu ostatnim. Przyjmij wszystko, co przyjdzie na ciebie, a w zmiennych losach utrapienia bądź wytrzymały! Bo w ogniu doświadcza się złoto, a ludzi miłych Bogu - w piecu utrapienia. Bądź Mu wierny, a On zajmie się tobą, prostuj swe drogi i Jemu zaufaj”!

2. Psalmista zawołał (Ps 37,3-4.27-29.39-40): „Zaufaj Panu, On sam będzie działał

    Miej ufność w Panu i czyń to, co dobre, a będziesz mieszkał na ziemi i żył bezpiecznie. Raduj się w Panu, a On spełni pragnienia twego serca”. To coś niewyobrażalnego! Zważ, że Słowa Pana trwają na wieki wieków!

3. Mój profesor św. Paweł dodał (Ga 6,14) „Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z Krzyża Chrystusa, dzięki temu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata”.

4. W Ewangelii (Mk 9,30-37) Pan Jezus ujawnił Apostołom, że: „Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity po trzech dniach zmartwychwstanie”.

     Św. Hostia sprawiła ekstazę, nie chciało się wyjść z Domu Pana...zapaliłem lampkę pod moim krzyżem i figurą Matki Bożej. Popłynęła moja modlitwa przebłagalna (jest na witrynie). Pan Jezus ponownie powie do mnie („Prawdziwe życie w Bogu” t. 1 str. 90): „Pragnę mieć cię blisko Siebie, ponieważ wiem, że ty rozumiesz jak Ja cierpię. Kiedy odczujesz mój krzyż, będziesz również cierpieć”.

     Trafiłem na film ze świadectwem młodej lekarki. Przeprosiłem Pana, zgasiłem światło i siedziałem w ciszy. Przepłynęła ludzkość, humory ludzi z widzeniem tylko siebie, życie dla życia z brakiem zainteresowania duchowością…

                                                                                                                                                                        APeeL

  1. 20.02.1995(p) ZA GARDZĄCYCH SOBĄ…
  2. 19.02.1995(n)   ZA UTRAPIONYCH NAŁOGAMI...
  3. 18.02.1995(s) ZA SŁUŻĄCYCH CZERWONEJ BESTII I ZA ICH OFIARY...
  4. 17.02.1995(pt) ZA NIEŚWIADOMYCH SWOJEJ NĘDZY
  5. 16.02.1995(c) ZA PODŁYCH LUB PARSZYWYCH…
  6. 15.02.1995(ś) ZA ZAGUBIONYCH NA TYM WYGNANIU...
  7. 14.02.1995(w) ZA POSŁANYCH…
  8. 13.02.1995(p) ZA SŁUŻĄCYCH W APARACIE UCISKU…
  9. 12.02.1995(n) ZA OBDAROWANYCH NĘDZNIKÓW...
  10. 11.02.1995(s) ZA TYCH, KTÓRZY BIORĄ UDZIAŁ W RATOWANIU INNYCH...

Strona 2032 z 2513

  • 2027
  • 2028
  • 2029
  • 2030
  • 2031
  • 2032
  • 2033
  • 2034
  • 2035
  • 2036

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 1820

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?