Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

10.11.1992(w) DZIEŃ UWIELBIENIA MIŁOSIERNEGO BOGA OJCA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 10 listopad 1992
Odsłon: 770

  Rocznica moich urodzin i imienin...

    Na dyżurze w pogotowiu, przed snem poprosiłem o wyjaśnienie pory moich narodzin, ponieważ matka tego nie pamiętała. Przebudziłem się o 3.00 nad ranem, padłem na kolana i zacząłem moją modlitwę od Ukrytych Cierpień Pana Jezusa w Ciemnicy. Czy to był dzień moich narodzin?

    W tym czasie zerwano na wyjazd do pacjenta z dusznością, a to sprawiło możliwość odmawiania modlitw. W chatce leżał zmarły, a z jego dowodu osobistego wypadł wizerunek MB Częstochowskiej. Bezinteresownie wypełniłem kartę zgonu, aby nie mieli kłopotów i pocieszyłem babuszkę, a w drodze powrotnej „ukazał mi” się ten właśnie wizerunek...w przydrożnej kapliczce.

   Prawie cały dzień odmawiałem różne modlitwy, poprosiłem o godną śmierć dla Jana Pawła II i odwiedziłem chorego ojca w szpitalu. Nagle serce zalało pragnienie zbawiania dusz...to łaska  współcierpienia ze Zbawicielem. Popłakałem się, bo znalazłem się pod krzyżem Pana Jezusa! To sekundy, bo więcej nie wytrzyma nasza dusza. 

    Tak dotarłem do ojca, który poprawił się i wyraził zgodę odjęcie nogi z powodu miażdżycy. Jako lekarz załatwiałem sprawy duchowe (Ostatnie Namaszczenie), a cała rodzina biegała w sprawie nogi! Pocałowałem ojca w rękę, łzy zalały oczy, a serce dziękczynienie Bogu Ojcu, Panu Jezusowi i Matce Prawdziwej. Wprost czułem dobroć Ojca Prawdziwego i Jego Miłosierdzie! "Dziękuję Ojcze. Och Jezu mój! Dziękuję!”

    Dalej płynęło moje wołanie modlitewne z zawołaniami: „Panie Jezu przyjmij do św. Rany Swojego Boku z której wypłynęła Krew i Woda wszystkich pragnących uwielbienia Ojca Miłosiernego i oczyść ich! Boże Ojcze Miłosierny przyjmij w Swoim Miłosierdziu wszystkich pragnących uwielbienia Ciebie”...

    Po powrocie do domu spojrzałem na Boską Twarz Pana Jezusa i popłakałem się. Jakże piękny mam dzień dzisiejszych urodzin, który przeznaczyłem w intencji uwielbienia Boga Ojca.

    "Boże! Dziękuję Ci za wszystko...za moje ciało i duszę - to Twoje Dzieło. Dziękuję Ci za łaskę wiary i za Światło od Ciebie, które przenika wszystko. Dziękuję Ci za Pokój Boży w Polsce...za mieszkanie, rodzinę i za biały obrus z posiłkiem, a nawet za alkohol...dziękuję Ci za Twoje Promienie przenika­jące moje serce i wszystko wokół."

     W tym czasie napłynęła osoba Zbawiciela, który nie miał gdzie głowy położyć, łzy ponownie zalały oczy, ponieważ ujrzałem Pana umęczonego pomaganiem, śledzonego i faktycznie nie mającego swojego kątka. Jakże my jesteśmy obdarowani!

    Dzisiaj, gdy to przepisuję (10.11.2018) zdziwiony czytam prorocze dla mnie słowa z książki "Palcie ryż każdego dnia" Marka Hłasko, które się sprawdziły:

    "Pewnego dnia wezmą cię do Instytutu, a tam spotkasz tylko takich jak ty. I będą tam drzwi bez klamek i ludzie w białych fartuchach, którzy...nie będą nawet chcieli cię słuchać, kiedy mówić im będziesz swoje głupstwa. A ci, którzy będą chcieli cię słuchać będą takimi jak ty /../"...

   Dokładnie tak się stało, bo moja wiara (mistyka) to psychoza. Koledzy ateiści, czerwoni psychiatrzy faktycznie nie chcą, a nawet nie mogą mnie słuchać. Na rozkaz stanęli po stronie swojego kolegi opętanego nienawiścią do naszej wiary i krzyża (wejdź: Pomnik porucznika Dampka zniszczony. Portal pomorza...) i poczytaj o wyczynach tego lekarskiego VIP-a...

   Kończy się ten dzień w którym zrozumiałem co mówi do mnie Bóg Ojciec: muszę zacząć milczeć, zostawić ten świat i jego chaos, ponieważ normalni ludzie nie mogą pojąć tego, co mam pokazane, a przez to wyznawców traktuje się jako świrniętych! 

   "Czy nie zrozumiałeś tego? Jaka jest łączność Mądrości Mojej z ludzką? Przecież największa mądrość ludzka to wielkie głupstwa! Przestań się tym zajmować i tracić czas, ponieważ jesteś zawołany!"

    Padłem na kolana, a właśnie wybiła północ: "Ojcze! Panie Jezu! Matko! Niech się Wola Wasza stanie! Ojcze nasz...dziękuję za kapłanów i zakonników, proszę o ich ochronę"... 

                                                                                                                                 APeeL 

09.11.1992(p) ZA PRAGNĄCYCH GODNEJ ŚMIERCI...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 09 listopad 1992
Odsłon: 317

    Szatan tuż po obudzeniu atakował "bolszewikami", którzy zgodnie z nazwą mają przewagę i wszechobecność! Dzisiaj, gdy to przepisuję (13.07.2022) ujawnił to W. W. Putin. To wielkie cierpienie, ale uciekłem do modlitw. Napłynęło pragnienie uzyskania daru uzdrawiania, ale to nie moja ścieżka duchowa.

   Posłuchałem zaproszenia na Mszę św. a podczas przejazdu w wielkiej radości z samochodu ujrzałem wielkie stado gołębi, które krążyło bardzo wy­soko błyskając w promieniach wschodzącego słońca! Jakże to piękne i nigdy nie ujrzałbym tego. Natychmiast odczytuję, że jest to znak pokoju! Szatan jest niezmordowany i w kościele wskazuje na fałszywość kapłana i zakonnicy, których powinno przegonić się nahajem!

   Ten kapłan dziękuje właśnie Bogu Ojcu za możliwość posiadania kościoła, który jest miejscem świętym, gdzie możemy spotykać się z Panem Jezusem, to jest wielki dar! Zapytałem o dar uzdrawiania, czy jest zgodny z Wolą Boga Ojca, bo ten dar rzadko dotyczy lekarzy.

   Zawołam o Pokój Boży w Jugosławii, a Eucharystię przekazałem "za duszne pomordowanych w Jugosławii". "Jezu! Ty i Ojciec wszystko możecie, ale czekacie na nasze wołania...to Tajemnica, a ilu woła?"

   Muszę spieszyć się do pracy, ponieważ zbliża się 9.00, a dzisiaj będzie nawał. Żaden język świata nie wypowie tego cierpienia...pragniesz być z Panem, a musisz jechać do ludzi! Siostra właśnie śpie­wała o "Mateczce Wiecznego Syna". Kto to ułożył ? Zaczyna się "młyn w przychodni"...

  • Gdzie dojdzie rodzina bez Matki ?

  • Zły będzie wpuszczał zwątpienie aż do samobójstwa...tylko Matka ma Moc, a nasze cierpienie musimy przekazywać i łączyć z Męką Jezusa (uświęcać). To wielki i śmiertelny bój! Pacjentka płacze, a trafiła nie z przypadku...umiera z powodu nowotworu szpiku, młoda, małe dzieci.

  • Zły zmącił waszą rodzinę i staruszkowie trzymają majątek (stracili w tym czasie wielkie pieniądze na rentach).

    Napór ludzki trwa aż do 15.00 i dopiero teraz mogę odmówić koronkę do Miłosierdzia Bożego: "za pomordowanych w Jugosławii".

    Dopiero po wypoczynku wróciłem do mojego zestawu modlitw z poczuciem Najświętszej Czystości Pana Jezusa i oraz Matki Bożej. Napłynęła jakaś jasność co do mocy Szatana: w tym co widzialne! Nie może czynić Prawdziwych Objawień i Prawdziwych Cudów oraz dawać jawnych Orędzi. Jego domeną jest nasza cielesność oraz pokusy w myśli, słowie i uczynku. Strona Boża jest delikatna w zawołaniach i nie daje cielesnych pokus.

W Koronce Pokoju wołałem w intencji poszkodowanych w Jugosławii: "Panie Jezu, przecież możesz dać pocieszenie w każdej sytuacji". Dam przykład: dzisiaj na szczycie nawału chorych przybyła kucharka z synem do "badania na kierowcę", a było późno.

   Z radia podano prawdziwą godzinę (wcześniejszą), bo zegarek wymagał nakręcenia! Złość i niechęć minęły...załatwiłem go z radością i miłością.

   W telewizji będzie płakał staruszek spod Nowogródka, ponieważ nie może chodzić a mleko do sklepu przywożą mleko nieregularnie. On tylko pragnie tego! Łzy zalewały oczy, ponieważ widzę, że ludzkość jest dręczona przez Szatana. Czy brakuje mleka na ziemi?

  Z bałaganu w samochodzie wydobyłem "Katolika" (1 listopada 1992), gdzie wzrok zatrzymały słowa: "Wielki tłum zbawionych w Niebie, którego nikt nie może policzyć /../ tłum żywych, pełnych ra­dości i szczęścia /../ Są tam, w olbrzymiej gromadzie, we wspólnocie, ponieważ od­kryli i przeżyli miłość doświadczając jej potęgi i mocy. Znaleźli ją na ziemi dzięki wierze i łasce, gdyż pojęli, że Stworzyciel zbliża się do nich przez bliźnich i przez tych, którzy są w potrzebie".

   Od rana nic nie jadłem i nic nie piłem, a jestem w Niebie..już tutaj! Ten fragment Niebo skierowało do mnie...wiem to! Przypomniała się pacjentka, którą zagadnąłem o Niebo, która codziennie jest na Mszy św.! Powiedziała, że: "zobaczymy, któż to wie?" Powiedziałem jej, że kamień, który leży koło jej domu będzie wołał! . ,.

    Nagle wyjazd. W świetle księżyca, w karetce odmawiam modlitwy wieczorne...zrywają się dwa gołąbki siedzące blisko jezdni, ponieważ jest zimno. Zarazem z radiotelefonu płynie wiadomość o zabitym w wypadku. Mieszają się dwie rzeczywistości.

    Przy okazji tego wyjazdu trafiłem do ojca w szpitalu i stwierdzam, że jest splątany, a nawet załatwiał się w mojej obecności. Noga sina i zimna, coś bełkocze i nieprzyjemnie pachnie.

    Wracam, ponieważ zespół wypadkowy czeka, smutek zalewał serce, a w oczach pojawiły się łzy z zawołaniem: "Panie Jezu. Ty wiesz, że nie przykładam wagi do śmierci. Matko moja...zabierz go poprzez godną śmierć".

    Nagle zrozumiałem te słowa "godna śmierć, godna śmierć"...och, jak wielki to Dar Boga! Wielkim obciążeniem jest nasze ciało. "Matko! proszę Cię, abym ja też miał godną śmierć".

   "Panie Jezu, jeżeli jest to zgodne - z Wolą Ojca Prawdziwego - proszę Cię oczyść ciało i duszę ojca ziemskiego w Twoich św. Ranach i Twojej św. Krwi...przyjmij go poprzez godną śmierć. Ojcze przyjmij - przez zasługę św. Ran i św. Krwi Najmilszego Syna Swego - mojego ojca".

  Podczas powrotu z zabraną pacjentką mówiłem do niej, aby żyła daną chwilką, która jest święta, a nie ciałem i tym światem, bo to wszystko jest tylko dodane. Trzeba prosić o pokój w sercu i duszy. Nie wolno poddawać się kuszeniu: oglądać wstecz (co było?) i żyć jutrem (co będzie?). Proszę uwierzyć, że jest Niebo, Ojciec, Matka Prawdziwa, Pan Jezus".

    To nie było przypadkowe, bo to ludzie bogaci, obdarowali nas, a ja nagle ujrzałem, że Pan Bóg kocha także bardzo bogatych...tak sa­mo jak biednych (...) Jest to pokazane na naszych dzieciach. Przecież bogaci tak samo cierpią, brak im pokoju, są pełni obaw o zdrowie i majątek, a przy tym nie znają drogi do Boga Ojca!

                                                                                                             APeeL

08.11.1992(n) ZA SŁABYCH W WIERZE...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 08 listopad 1992
Odsłon: 355

    W nocy śniła twarz Wandy Wasilewskiej, której postać przesuwała się na tle tłumu. Serce zalał smutek podczas słów kapłana Czesława Podlewskiego z Mszy radiowej, szkoda, że nie wskazał na sprawcę wszystkich "ludzkich mądrości" (negujących życie wieczne) - Szatana! W błysku zrozumiałem nieszczęście jakim jest brak wiary, ateizm, wrogość do naszej wiary...jednym słowem: otumanienie szatańskie!

    Posłuchałem natchnienia, aby być na Mszy Św. o 10.15, a nigdy nie chodzę o tej porze. W drodze zapytałem sam siebie: jaki sens miałaby ta niedziela, a nawet ten dzień bez Kościoła Pana Jezusa i Eucharystii? Przecież wszystko jest dodane...nawet najpiękniejszy dom! Jak wielkim darem Boga Ojca jest Kościół Katolicki!

    W błysku zrozumiałem nieszczęście jakim jest brak wiary, ateizm, wrogość do naszej wiary...jednym słowem: otumanienie szatańskie! Tak się złożyło, że stałem pomiędzy dwoma kobietami: jedna pię­knie śpiewała, a druga znała wszystkie formuły.

    Znużył mnie list pasterski (tak jakby pisał go Jan Maria Rokita)...o śro­dkach masowego przekazu. Żadna babcia nic z tego nie zrozumie. Po pewnym czasie "ujrzałem" wolną ojczyznę i możliwość przychodzenia do Pana Jezusa! Nagle zrozumiałem, że intencja będzie "za słabych w wierze" (letnich i niedzielnych katolików)! Jeżeli ja jestem taki słaby, to cóż oni, którzy naprawdę nie wiedzą nic o Matce i Panu Jezusie!

    Łzy zalały oczy podczas wołania z serca za takich (w tym za autora listu pasterskiego). "Panie Jezu! Proszę miej nad nimi miłosierdzie. Ty, mój Jezu wszystko wysłuchujesz i spełniasz moje prośby. Proszą Cię w intencji hierarchii naszego kościoła oraz za kapłanów i zakonników oraz za wiernych ("lud Boży").

   Pozostałem w kościele nie wiedząc, że zerwała się ulewa. Z dwóch zmiętych obrazków leżących na ławce ze żłobka patrzył na mnie Jezusek, a z witraża błogosławił już kilkuletni!

    W żaden sposób nie wypowiesz radości płynącej do mnie z Nieba! Dodatkowo radował śpiew dziewczynek z akompaniamentem. Zacząłem moją modlitwę, a każda dziesiątka w innej intencji:

- za dusz zmarłych dostojników Kościoła Katolickiego

- za kapłanów i zakonników "

- za szczególnie służących kościołowi, itd.

   Podczas wychodzenia z kościoła serce zalewała radość, prawie chciałbym podskakiwać...jak małe dziewczynki. W tej radości z telewizora popłyną słowa, że "serce to najważniejszy w życiu skarb". Przekazałem żonie, że "zostanie świętą gospodynią" (Anie­la Salawa była służącą). Śmieliśmy się, ponieważ nie jest trudno zostać święto, trzeba tylko uwierzyć, że jest Królestwo Boże i dążyć do niego.

   Po koronce do Miłosierdzia Bożego będę kontynuował moją modlitwę, gdzie w Drodze Krzyżowej każda stacja będzie w innej intencji:

  • za tych,co nie chcą Ciebie naśladować Jezu...

  • co nie chcą przyjąć Twego Krzyża

  • za upadających pod Twoim Krzyżem

  • za zniechęcających się i nie mają­cych siły do Jego niesienia

  • za słabych w cierpieniach i odrzucających Ciebie

  • porzucających Krzyż dla ziemskich uciech

  • tych, co zostawili Ciebie Jezu dla czci i poważania ludzkiego

  • tych, co - przez cierpienia utracili wiarę

  • za zranionych i odrzucających Krzyż

  • za ogołoco­nych z woli własnej i odwracających się od Jezusa...

   Nie mam swojego pokoju, uciekłem do kuchni, aby omówić "Św. Agonię" Zbawiciela z koronką do Jego 5 św. Ran. "Boże Ojcze Przedwieczny przyjmij - przez Niepokalane Serce Maryi - 5 św. Ran Najmilszego Syna Swego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa jako przebłaganie za grzech słabości zmarłych, dusz ludu Bożego"...

   Szatan nie znosi modlących się i wołających do Boga z serca i duszy. Atakuje przez córkę, podsuwa "jeden kieliszeczek i piwo, a to oznacza utratę czystości...dodatkowo w telewizji pokazują moich lekarkę Kuratowską, która jest za zabijaniem dzieciątek. Uważa, że to zależy od światopoglądu i własnego sumienia. "Panie Jezu wybacz!" Ujrzysz to wszystko, gdy Bóg otworzy Swoje Tajemnice. To oznacza wielkie cierpienie!

   Na ten czas książka "Szatan istnieje naprawdę" otworzyła się na "Obietnicach Pana Jezusa dla czcicieli Jego św. Ran". To jest niezrozumiałe nawet dla mnie:

   "Przyjdź do Moich Ran, bo zasługa Krwi Mojej jest nieskończonej ceny /../ mając Moje Rany i Moje Najś. Serce możesz wyjednać wszystko. Najświętsze Rany dają moc nad Sercem Boga...Przychodź w jakiejkolwiek potrzebie - udzielę wszystkiego o co poprosisz!...Uświęcę twoją duszę i zapewnię postęp w dobrym...Ci, którzy czcić Je będą, dojdą do prawdziwego poznania Mnie!"

    Łzy zalały oczy, a serce ścisnął ból duchowy. Jakże to wszystko jest piękne. Dalej Pan Jezus zaleca, aby zanurzać swoje cierpienia w Jego św. Ranach i św. Krwi, a wówczas każdy ból zostanie uciszony. Ponadto każde zawołanie przynosi owoc: "O! Mój Jezu, przebaczenia i miłosierdzia przez zasługę Twoich św. Ran".

   Jeszcze modlitwa za dusze czyśćcowe z prośbą o obecność Matki Bożej przy naszej śmierci i niebieski wieniec na czole od Samego Pana Jezusa! Znowu ucisk w sercu i łzy w oczach. Przed 2-ma godzinami myśl krążyła wokół książki (poradnika): "Jak zostać świętym?", a to prosta droga: życie modlitewne, post, czuwania nocne, wyrzeczenia, przyjmowanie cierpień. Nawet śmiałem się, ponieważ zamiatałem klatkę schodową, a to niedziela ("nie działam")..."święty zamiata!" Śmieszne jest pragnienie bycia świętym, a nie dziwią inne, często głupie ludzie dążenia!

   Na końcu czytałem art. o uzdrawianiu mocą Jezusa! Tak uzdrawia Bożena Kędzierzawska. Kiedyś napłynie, że ja uzdrawiam już, ale duchowo...

                                                                                                                   APeeL

 

07.11.1992(s) DLA CHWAŁY MATKI...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 07 listopad 1992
Odsłon: 357

  Na dyżurze w pogotowiu o 6.00 zerwano do matki potrąconego przez samochód dziecka, które konało w szpitalu. Pacjentka głęboko i szybko oddychała, miała lęk, drętwienie rąk...to błahe zaburzenia czynnościowe (spasmofilia). Podałem wapno dożylnie, zaleciłem oddychanie powierzchowne lub do torebki foliowej oraz miętę z walerianą.

    Wróciła do rzeczywistości, a ja poprosiłem Matkę Bożą o pomoc, ponieważ pragnąłem ją pocieszyć. Powiedziałem: "proszę przyjąć to cierpienie, bo wielu poddanych wydarzeniom losowym wini Boga i często odwraca się od wiary. Szatan wówczas wykorzystuje nasze nieszczęścia, podsuwa zwątpienie.

   Mocy nie uzyska pani od ludzi, ale tylko od Matki Pana Jezusa. Trzeba poprosić o prowadzenie. Jej przekazać to cierpienie. Przez sekundkę niech ujrzy pani świat z góry, gdzie w Jugosławii jest taki sam chłopczyk, a szpital jest po stronie wrogów!"

   Wróciłem do pokoju lekarskiego i otworzyłem "Biblię", gdzie trafiłem na słowa: "niech usługuje jeden drugiemu /../ kto przemawia, niech wygłasza Słowo Boże, kto posługuje niech czyni to z przekonania, którego udziela Bóg /../". Padłem na kolana z wołaniem: "Dziękuję Ci, Ojcze za ten piękny dzień, za próby, możliwość postu i modlitw".

   Zaczynam zestaw moich modlitw, a natchnienie wskazuje na Mszę Świętą, ale dyżurni przyjdą o 8.00. Zdziwiłem się, bo przybyli o 7.30! Zdążyłem do kościoła, a radość zalała serce, ponieważ przez głośnik płynęły słowa pieśni chwalącej Pana Jezusa.

    Przed Eucharystią doznałem wielkiego pragnienia przyjęcia Ciała Pana Jezusa, ale miałem wątpliwość, co do niegodności. Po zawołaniu do Matki Jezusa odebrałem, że mam iść. W podziękowaniu krzyknąłem: "to dla Ciebie Matko! Dla Ciebie i Twojej Chwały!"

   Jako niespodzianka od Boga, abym wysłuchał Słowa o 8.00  było nabożeństwo dodatkowe. "Jezu mój... jakże inne są Twoje Drogi od naszych" Dodatkowo siostra pięknie śpiewała: "wszystko oddać dla Twej Chwały, każdy życia dzień!" Och, jakże chciałbym oddać każdy dzień Matce.

    W czytaniach było o służeniu Bogu i mamonie, a ja chciałbym być czysty w tej sprawie, ale napór ludzi, odwdzięczanie się, mogą powstawać złości, nie wiem do końca jak postępować? Nie jestem chciwy, nic mi nie potrzeba, ale to zło! Płynie psalm, że Pan kocha tych, którzy się Go boją, a wg mnie Pan kocha tych, którzy Go kochają, przecież to Ojciec!

    Z tej radości moje serce wybucha i opowiadam o moich przeżyciach rejestratorce - dlaczego ją wybrano do tego? Co uczyni z moimi słowami? Dusza zaczęła wołać...

"Ojcze mój !

Dziękuję Ci za Matkę Prawdziwą, która dała Syna

- On, Jezus Chrystus otworzył dla mnie niebo!

Dziękuję, Ojcze mój!

Dziękuję!

Matko moja!

Najświętsza Maryjo!

Matko Jezusa!

Królowo Nieba i Ziemi!

Królowo, mojego serca i serc wszystkich, którzy przyznają, się do Ciebie

Większość Cię, nie chce - w tym także pastorzy, a Ty Jesteś jak Ojciec i Syn

Ty, która pragniesz naszego dobra bardziej niż matka ziemska.

Ty,która pragniesz zaprowadzić każdego do Syna Twego i Boga Ojca

Ty pragniesz mojego zbawienia bardziej ode mnie!"

   Ten piękny dzień, radość z wykonywanej pracy i pokój niszczy zgłoszenie się starszej pani, która prosi (bez żadnego dokumentu) o zapisanie "tylko 10 ampułek morfiny" dla umierającej córki. Pragnę jej pomóc, zszedłem do pogotowia, ale ona nie chce, bo córka się przestraszy. Córka wije się w bólach, ona płakała, a nie chcieli prawdziwej pomocy. Tak Szatan zniszczył pokój.

    Podczas powrotu do domu z serca ponownie płynęło litanijne wołanie:" Matko świata. Matko każdego. Matko Dobra, Piękna, Miła i Miłosierna...spraw, proszę, abyśmy wrócili do Prawdziwej Ojczyzny. Obejmij to miasto i każdego. "Zdrowaś Maryjo".

   Wołałem, a w sercu przykro, ponieważ bolszewicy dalej sterczą za firankami, niby przechodzą, obserwują każdy krok "wroga ludu". Przyjmuję to, ale szkoda mi tych dobrych ludzi. Pan nie zezwala mi na zwracanie im uwagi: "przecież mają własne rozumy, system przewalony, czego się trzymają...dlaczego nie wracają do Mnie?"

   W każdej chwilce pasuje inna część modlitwy i teraz "prosi się" różaniec Pana Jezusa, gdzie jest "Zmartwychwstanie" i zwycięstwo nad Szatanem! W domu wielka radość, bo dzieci są na miejscu, syn zadowolony z zakupów, a okazało się, że ciężko chory ojciec był wczoraj u spowiedzi i Komunii św.!

   W domu spokojnie za tych, którzy "odrzucają Matkę Jezusa". Każda cząstka koronki za innych: protestantów, bluźnierców i prześmiewców, kuszonych przez Szatana przeciw Matce (odrzucają różaniec i szukają pocieszenie w świecie) oraz za niszczących figury i wizerunki Matki.

   Pojechałem na wizytę, a z radia płynął wywiad z Wojciechem Jaruzelskim. Szkoda mi tego człowieka, bo uwierzył w to co robił! Gdzie Bóg Ojciec? Gdzie Matka? Dokąd możesz dojść, gdy podpowiada Szatan?

                                                                                                                APeeL

06.11.1992(pt) W INTENCJI WŁASNEGO ZBAWIENIA...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 06 listopad 1992
Odsłon: 385

     O świcie przepłynęły obrazy boju duchowego nad nami. My znamy to z obrazów różnych wojen, a dzisiaj, gdy to przepisuję (08.07.2022) toczy się taka na Ukrainie...z groźbą konfliktu globalnego. Za oknem wichura i burza, a w mieszkaniu ciepło i bezpiecznie.

    To dwa światy...z dualizmem w świecie nadprzyrodzonym i przewagą sił ciemności na ziemi...pod przewodnictwem lekceważonego Księcia Ciemności Mefistofelesa (Kłamcy i Niszczyciela).

    Jest to nasza cielesność, która przeważa (władza, posiadanie - złoto i seks jak symbol przyjemności), zło i "dobro" podsuwane przez Szatana z jego ziemskimi lisami i dworakami...

     Dalej to mass-media z "dziwnie mówiącymi" typu Małachowskiego, jawnego wroga - Jerzego Urbana oraz groźnego przeciwnika - Adama Michnika!

   Natomiast strona Boża (Królestwo Niebieskie) to: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty, Matka Boża, Aniołowie i całe zastępy świętych oraz błogosławionych, dusza, duchowość, człowiek wewnętrzny, garstka wyznawców na świecie z brakiem równych szans w tej walce...

   Nie wiedziałem czy nie jest to kuszenie i uciekłem do modlitwy w intencji własnego zbawienia. Kto sądzi, że łatwo jest uzyskać własne zbawienie ten jest w wielkim błędzie! Spójrz, przecież Ojciec pokazuje: ile czasu trzeba uczyć się, aby postawić kuchnię? Teraz magister, lekarz, pułkownik, pilot i chirurg naczyniowy lub neurochirurg. Ile egzaminów można oblać!

    W deszczu biegnę na Mszę Św. w udręce ze strony ciała, bo wilgoć zapycha nos i uszy. Podczas modlitwy do serca wrócił pokój i radość Boża. W kościele zatrzymałem się przed wizerunkiem Matki Bożej do której zawołałem za rodzinę.

   Źle słyszałem, całe szczęście, że było mało ludzi. "Panie Jezu pomóż w tej sprawie, nie chcę być głuchy..pragnę dobrze słyszeć Słowo Boże!" Jak się okaże woszczyna będzie moją zmorą przez wiele lat.

   Po modlitwach doszedłem do metody: sprawdzamy stan błon bębenkowych u laryngologa i oczyszczamy przewody. Później małą gruszką wlewamy do przewodów słuchowych ciepłą wodę (trzeba dojść jak często, bo może to być 1-2 razy dziennie lub raz na tydzień).

   W zatkaniu do przewodów słuchowych wlewamy wodę utlenioną (1-2 razy dziennie przez trzy dni), która rozpuszcza woszczynę (będzie "syk"). Zapisz to i przekazuj udręczonym z rodziny i znajomym.

    Pojawił się obraz "mordowania dzieci nienarodzonych" z kolegą, który rzucał się do tego zabiegu z pianą na ustach...od Szatana! Serce ścisnął wielki ból: "Jezu mój! Jezu! Jezu! Przebacz takim!"...powtarzałem w nieskończoność. 

    Po Eucharystii moc Boża sprawiła pragnienie modlitwy, która trwała cztery godziny! Czy łatwo jest uzyskać zbawienie? Zobacz sam. Ty, który może nigdy w życiu nie modliłeś się!

    Jakże chciałbym zbawienia innych. Oto podwożę panią z naszej administracji i mówię jej: "proszę naprawdę uwierzyć w to, że nie kończy się nasz byt wraz z ciałem...to, że jest życie wieczne i jesteśmy tuż po śmierci! Jeżeli pani w to uwierzy będzie już blisko Boga!

   Młodemu człowiekowi tłumaczę, że "trzeba uwierzyć, że ci, co odeszli są, a Bóg obdarza nas Pokojem, który w jego chorobie wrzodowej jest najlepszym lekiem! Nasza siła woli to kupa śmiechu dla złego ducha - on takich lubi i nawet nie drażni! Niech pan zawoła o ten Dar Boga. Pocieszyłem też wdowę (mąż zmarł niedawno), aby "nie pokładała nadziei w ciele, ponieważ dalej jesteśmy!"

    Innej, rumia­nej 60-ce przekazałem, że "ma wielkie zdrowie z zespołem przeciążenia z powodu nadwagi, a jako wierząca...nigdy w życiu nie pościła nawet jednego dnia dla Matki Bożej! Proszę zacząć dzisiaj...razem ze mną, a mam dyżur w pogotowiu i wytrzymam!" Tak się złożyło, że jeszcze nic nie jadła (a już 10.00)!

    Przez cały czas denerwuję się, ponieważ chcę pojechać do laryngologa. Pan trzyma mnie i bada moją ufność...aż do 13.40, kiedy to spokojnie pojechałem i trafiłem na pustą poczekalni! Uszy przeczyszczono i po wszystkim! Jakże Pan próbuje w każdej chwilce, a już zwątpiłem w pomoc!

    W żaden sposób nie mogę odmówić Koronki do Miłosierdzia, a zły sprytnie podsuwał, że nie muszę modlić się za siebie, przecież już jestem zbawiony!

    W tym czasie serce zalała wielka pustka. Dodatko­wo chwyciła mnie senność. Do modlitw wróciłem po przebudzeniu, a mam ich wielki zestaw. Dzisiaj wszystkie za mnie. "Panie Jezu przez zasługę Twojego Świętego Życia...Jezu, spraw abym nie opuścił Ciebie i przy pomocy św. Hostii kroczył ku zbawieniu!" To zdanie zatrzymało wzrok tuż po przebudzeniu się.

    O 19.00 odruchowo włączyłem UKF II, gdzie były Tajemnice Serca z serii "Korzenie Jedności" - jak wielka to łaska, ponieważ popłyną do mnie słowa Jana Pawła II:

   "Serce Jezusa Źródło Życia i Świętości, Serce Jezusa przebłaganie za grzechy nasze", a dalej o życiu wg ciała, które przynosi śmierć (zmysłowość, instynkty, mentalność pogańska). Ojciec Jacek Salij mówi o potrzebie poddania się prowadzeniu przez Boga Ojca. To daje Wolność Prawdziwą.

   Nie wolno mówić: "Nie!" - Bogu Ojcu! Nie wolno żyć wg własnego widzimisię. Zakazy i przykazania nie ograniczają naszej wolności, ale są wielkim Darem Boga wskazującym Drogę!" Serce zalała Radość Boża. Chwyciłem twarz w dłonie i tak trwałem...

   Trochę mi smutno, ponieważ syn pogniewał się i wyjechał nie wiadomo dokąd, a czeka na niego upragniony telewizor i magnetowid! Czy tak nie postępuje większość ludzi w stosunku do Boga Ojca Prawdziwego?

    Czy ja taki nie byłem? Czy tak właśnie nie traktowałem Nieba z Jego darami? Ludzie nie chcą...nie wierzą, że Ojciec ma dla nas dary. Nagle trafia się wyjazd i małą lampką w karetce oświetlam słowa: "Kończy się dzień z Tobą Ojcze, który przy­bliżył mnie do Wieczności. Dziękuję za Światło, które koiło serce. Dziękuję za Syna Twego, Jezusa Chrystusa, który otworzył moje serce na Swój Pokój."

    W tym momencie psuje się lampka i przerywa modlitwy...czy tak miał zakończyć się ten piękny dzień? Jeszcze chwilka muzyki peruwiańskiej i słowa ks. Zawitkowskiego o tym, że ludzie naprawdę nie wierzą w Zmartwychwstanie Pana Jezusa. Tak jest i ja to wiem. Ks. Jan Zieja na  pożegnanie mówił: "Idziemy do Boga!"

                                                                                                        APeeL

 

  1. ­05.11.1992(c) ZA JAWNYCH WROGÓW WIARY KATOLICKIEJ...
  2. 04.11.1992(ś) ZA ZAGUBIONYCH KAPŁANÓW I ZAKONNIKÓW...
  3. 03.11.1992(w) ZA DUSZE CZYŚĆCOWE
  4. 02.11.1992(p) ZA POWOŁANYCH DO CZYNIENIA DOBRA
  5. 01.11.1992(n) ZA DUSZE ZMARŁYCH SPOTKANYCH W ŻYCIU
  6. 31.10.1992(s) ŚWIĘCI SĄ WŚRÓD NAS
  7. 30.10.1992(pt) ZA WSZYSTKICH POGAN ŚWIATA...
  8. 29.10.1992(c) ZA NIEWIERZĄCYCH W ISTNIENIE NIEBA...
  9. 28.10.1992(ś) ZA WYSŁANYCH DO UCZESTNICTWA W DZIELE ZBAWIENIA
  10. 27.10.1992(w) ZA NISZCZĄCYCH SIEDZIBY LUDZKIE...

Strona 2045 z 2360

  • 2040
  • 2041
  • 2042
  • 2043
  • 2044
  • 2045
  • 2046
  • 2047
  • 2048
  • 2049

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
    • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Licznik odwiedzin

Odwiedza nas 370  gości oraz 0 użytkowników.

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?