Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

25.11.1990(n) Wybierający samych siebie...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 25 listopad 1990
Odsłon: 466

Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata

    Dzisiaj są wybory, ale to farsa, ponieważ prezydent jest już zatwierdzony na górze...nie ma żadnego bałaganu. Na mnie dalej napada władza wciąż "ludowa", bo wymyślili, że jestem wrogiem.

   Takich ustalano wg rysów charakteru...szczególnie jeżeli byli nieprzekupni, jasnowidzący, mądrzy i odważni. Takim robiono krzywdę i czekano na reakcję: jeżeli nie przychodzili z prośbą (ukorzeni) musiał ginąć.

    Czerwona mafia dysponowała wszystkim: głupie oskarżenia (niech się broni), ja miałem pisać anonimy (to dobry sposób), dalej było to "podrzucanie świni", nagły wypadek, niesłuszne oskarżenie z uwięzieniem, okradanie w ciągu dnia, pobicie przez nieznanych sprawców, nękania po nocach, psychuszka, a na końcu zabójstwa ("do wora i na dno jeziora"). Nigdzie nie znajdziesz sprawiedliwości.

    Złapałem się na ataku demona, tym bardziej, że w głowie pojawili się koledzy z czerwonej zarazy, a zarazem zapytałem: co dobrego mnie czeka, że Belzebub atakuje z taką mocą?

    Po wstaniu powiedziałem: "niech będzie pochwalony Pan Jezus Chrystus" i przeżegnałem się wodą święconą. W tym czasie ksiądz Józef Zawitkowski piękne i proste mówił: "Jedynym Pasterzem, Królem, Panem nad Panami, Panem Mocnym, Panującym jest Bóg Jahwe. On przekazał władzę Synowi (...) nad żywymi i umarłymi.

    To wieczne panowanie Jezusa ma początek, tu na ziemi....maleńka społeczność jak ziarnko gorczycy rozrośnie się w wielkie drzewo. W tym Kościele będą ludzie dobrzy i źli - jak pszenica i kąkol. Bóg pragnie,aby każdy pracując; w Jego Winnicy był zbawiony - każdemu za pracę daje po denarze.

   Zaprasza wszystkich na Królewską Ucztę, ale trzeba przyjść w szatach godowych z oliwą w lampce...aby każdy czuwał i nie był ospały i gnuśny...aby darów nie zawiązywać w węzełek - tylko pomnażać.

    Przynależność do tego Królestwa powinna być tak cenna jak skarb znaleziony w roli...jak drogocenna perła, ziarno powinno paść na ziemię urodzajną. Królestwo to jest uporządkowane - władzę ma Piotr z kluczami, który wiąże i rozwiązuje...tak będzie aż do powrotu Jezusa.

     Jeden jest chrzest, jedna wiara i Jeden jest Pan, Winny Krzew z nami, latoroślami. Kościół jest Święty, bo jest Chrystusowy. To Chrystusowe Królestwo na ziemi - jest ono w nas. Wielu mówi wierzę, ale... Pan poprowadził ludzi przez Morze Czerwone, ale wielu woli niewolę i śmierć na pustyni z powodu swoich grzechów. Na pomoc! Jezu mój Królu!"

    Jakże biedne są moje koleżanki bez wiary, nie czytające i nie słuchające Słowa. Na ten czas żona powiedziała, że jedna z jej koleżanek stwierdziła, że w chorobie pomagam ja, a nie Matka Boża! Ja w chorobie sam prosiłem Matkę o pomoc...mówię ze łzami w oczach.

   Wcześniej wychodzę, trzeba głosować na ziemskiego "króla". Doczepił się do mnie "towarzysz", holował mnie do kościoła, a nawet tam nie chciał mnie opuścić. Zagrażam władzy ludowej.

   Ewangelia: Mt 25,31-46 Jezus powiedział do swoich uczniów: "Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich (...)".

    Usiadłem na "swoim miejscu" i słuchałem modlitwy za zmarłych. Od demona napłynęło szyderstwo: "stare baby klepią". Ja w tym czasie zawołałem do Jezusa: "Dziękuję Ci, Panie Jezu za wszystko, co otrzymałem i co otrzymuję od Ciebie!"

    Zamknąłem oczy, oddaliłem się od miejsca i napłynął obraz Papieża Jana Pawła II oraz Wałęsy z wizerunkiem MB Częstochowskiej. Ja byłem w środku przepływającej tam dobrej energii. Tych odczuć nie można opisać, bo są to błyski duchowe.

   Dzisiaj pięknie śpiewa chór: "upadnij na kolana ludu czcią przejęty"...przed Monstrancją. O takiej modlitwie...po Eucharystii zawsze marzyłem.

  Jakby na znak podczas wyjścia z kościoła spotkałem niewidomego staruszka...przeprowadziłem go przez przejście. Ten stary człowiek nie wie, że jest moim pocieszycielem. Mówię do niego: "pan jest niewidomy, a ja chcąc oderwać się od tego świata...chcąc ujrzeć coś więcej zamykam oczy.

   Musi pan przyjąć to cierpienie jako dobro płynące od Boga. Dłuższego wyjaśnienia wymagało słowo: "przyjąć" czyli dziękować i ofiarowywać swoje cierpienie związane z tym inwalidztwem. Wskazałem mu na istnienie Królestwa Bożego oraz na nasze zesłanie.

   Spotkałem też udających pijanych, a później zdziwiony czytałem o fabrykowaniu szpiegów. Od szeregu lat widzę ile zbrodni kryje służenie "słusznej sprawie"! Zważ na działanie Boga Ojca, bo zarzut szpiegostwa spowodował moje życiowe zagubienie z ostateczną ucieczkę do Niego!

   Kto mi powie: co jest dobre, a co złe? Tutaj była to wielka łaska Dobrego Boga Ojca. Wybory... ziemskie zmagania "wielkich", którzy mogliby zebrać się w jednym pokoiku i ustalić kto ma reprezentować naród. Ile pieniędzy poszłoby dla biednych...

                                                                                                                      APeeL

 

24.11.1990(s) Jesteśmy uwięzieni w ciele fizycznym...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 24 listopad 1990
Odsłon: 426

         Nagle zrozumiałem, że nasza dusza jest uwięziona w ciele!Nawet napłynęło, że ciało ma wyznaczony bieg, los, schorzenia,ułomności oraz cierpienia", ale dusza wewnątrz ciała jest zawsze wolna...mimo wyznaczenia losu ciała! Z tego wynika, że trzeba dziękować za bycie człowiekiem, ponieważ niewola dotyczy ciała i jest ściśle określona (czasowa).

   Na trwającym dyżurze zrywają do porodu, a w tym czasie z radia popłynie audycja o odwadze! Radiosłuchacze chwalili się swoją odwagą. Tłumaczę kierowcy, że w każdym naszym dziele musi być wzór. Wzorem odwagi na ziemi jest Męka Jezusa, a wcześniej znał cały jej przebieg! Nawet przez chwilkę nie zawahał się, a wiedział, co Go czeka!.

    Podczas samego biczowania wielu skazanych umierało. Człowiek, który to sobie uświadomi nigdy nie będzie mówił o odwadze. Na początku wyjazdu planowałem modlitwę, a wyszło przemówienie. Po powrocie do piwnicznej izby (dyżurki dwóch lekarzy) wszedłem pod kołdrę i przepraszałem Jezusa.

   "Panie Jezu spraw, abym żył w stałej łączności z Tobą...abym każdą czynność rozpoczynał znakiem krzyża (nawet w myślach). Spraw też, abym jednym słowem umiał wyrazić, to co myślę...abym prowadził do Ciebie zagubionych".

   Nic nie dał nam rozwój świata i nowoczesność, ponieważ ludzie nadal cierpią i są jeszcze bardziej oddaleni od Boga. Wszędzie panuje przemoc i fałsz. Nikt nie dostrzega darów jakie otrzymuje. "Ja niczego nie pragnę mój Jezu, Ty Sam Panie mój wykorzystuj mnie i rób to jak zechcesz".

    Wcześniej czytałem o znaku krzyża:

- Czy chcesz umrzeć w Moim Imieniu?

   Nie odpowiadałem, bo nie miałem odwagi bez działania Ducha Świętego...tak było z Apostołami, którzy byli ze Zbawicielem i widzieli cuda. Dopiero Jego działanie sprawiło, że każdy pragnął męczeńskiej śmierci. Zwykła śmierć była dla nich poniżeniem i obrazą Samego Pana, który oddał także za mnie Swoje Życie! Dlaczego boję się oddać moje?

    Za wszystko dziękuj! Jak to wytłumaczyć normalnym ludziom? Każdy z nich pokiwa głowa i puknie się w czoło.

- Dziękujemy za święty obrazek...czy poświęcony? Tak zaczepnie i z uśmiechem mówi do mnie chirurg. Kobiety patrzą na mnie i uśmiechają się. Spojrzałem na wizerunek MB Różańcowej, jakże chciałbym rozmawiać z normalnymi ludźmi o Bogu, Jezusie, Matce, duszy i nieśmiertelności.

   Po chwilce postanowiłem, że nigdy nie wejdę do kościoła bez żegnania się wodą święconą...jej działanie jest podobne do sceny jaką widziałem podczas Komunii św. - wszyscy niegodni odsuwają się. Wielu jakby na rozkaz wyszło, bo Msza św. dla niech się skończyła ("byli w kościele"). 

    Późny wieczór, cisza, wszyscy śpią. Czytam o sprawach duchowych, chwilami mam ucisk w sercu; 

- napłynął obraz ucznia wieszającego w korytarzu szkoły serce z krzyżem i napisem: "a swoi Cię wyrzucili"

- śluby zakonne sióstr po czesku...

- oto zdanie: "Jezus jest źródłem mocy"...

    Przed zaśnięciem napada mnie zły...w klatce piersiowej pojawił się ucisk, a w myślach jego słowa kuszenia o koledze, który chodzi za mną od lat! Złapałem się na tym i zawołałem: "Matko, Matko, Matko, Jezu mój, Jezu mój".

   Ucisk minął po kilku chwilach, złagodniało serce i napłynęła myśl: "taki niedobry, a zawsze żegna się przed spoczynkiem!" To wielka prawda, bo zawsze tak czyni. Jest oczywiste, że robi to mechanicznie...odwraca się, żegna i pada do łóżka zasypiając. "Jezu mój"...sam się przeżegnałem się...

                                                                                                         APeeL

23.11.1990(pt) ZA PRZESTRASZONYCH ŚMIERCIĄ...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 23 listopad 1990
Odsłon: 410

   Przerwany sen, środek nocy - napłynęły przeciwieństwa: Miłość i nienawiść, Mądrość oraz głupota. Czy nie jest tak w życiu codziennym? Początek ziemskiego "młyna" " w przychodni. Babcia dobiła do 83 lat praktycznie zdrowa, ale boi się śmierci i bólu kolana!

- Dlaczego pani nie dziękuje i nie cieszy się każdym dniem? Swoim strachem robi pani zamieszanie i ubliża Stwórcy.

    Córka przytakuje, śmieje się. Wychodzą z pożegnaniem babci: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus", a ja odpowiadam głośno i pewnie "na wieki wieków, amen", bo normalni ludzie mój "pochwalony". Jakoś raźniej w sercu.

- Pani nigdy nie zrozumie męża oraz chęć jego picia alkoholu, a zarazem jego cierpienia! Podobnie było ze mną. Żona moja robiła to, co zalecę pani. Proszę wszystko cierpliwie znosić, cały czas modlić się za męża i prosić o odjęcie nałogu czyli cudowne uzdrowienie.

    Wzór postępowania znajdzie pani w przebiegu Męki Jezusa. Niech pani ujrzy Jego cichość, pokorę i cierpliwość...czy odpowiadał złym słowem na złe słowo lub złością na złość? Czy chociaż w jednej sekundzie życia był winny? Jeżeli ktoś znajdzie Jego winę chętnie oddam swoje życie.

   Od tej chwili pani odpowiedzialność jest większa...przyszła pani tutaj na "swoją zgubę", bo takiej rady nie uzyska pani u żadnego lekarza w Polsce, bo wynika ona z łaski mojej wiary.

- Innym mówię, że posiadają dużo więcej niż rodzina z Nazaretu, która pracowała w skupieniu, cichości i modlitwie. To wzór dla każdej rodziny ludzkiej.

   Dzień pracy kończy się, siedzę umęczony. Czy Pan właśnie teraz przyprowadził tę zgorzkniałą życiem kobietę? Przypomniały się słowa prośby do Jezusa: "spraw, abym był Twoim narzędziem...abyś mówił do ludzi przeze mnie". Bóg Ojciec zna nas wszystkich i nasze serca. 

   "Jezu dobry i cichy, Ty pokazujesz, że mamy być pokorni, musimy uciekać przed krzykiem, stawać się malutkimi i zawsze być z Tobą. lub z Matką Prawdziwą! Czy mówiłeś przeze mnie tak jak prosiłem? Ojcze nasz, Zdrowa Maryjo...

Posiedziałem chwilkę w ciszy, bo od 15.00 mam dyżur w pogotowiu (na dole)...modląc się za te rodziny. Podczas podpisywania listy pomyślałem, że wielu lekarzy dubluje godziny, pobiera niesłuszne pieniądze (mimo marnej zapłaty).

   "Cóż cię obchodzą inni, przecież postępując zgodnie z prawem - przy ich machlojkach - jaśniejesz i to szczególnie wówczas, gdy nie wykazujesz im tego!" Postępuję zgodnie z prawem, inni je łamią...natychmiast trzeba głośno krzyczeć i rozgłaszać o nich. Wówczas pokazujemy światu jacy jesteśmy prawi.

   Człowiek nie mający łaski wiary i nie znający działania Ducha Świętego uśmiechnie się. Sam za godzinę będę normalny i wówczas nic, co ludzkie nie dziwi. Właśnie wróciłem z krótkiego i niepotrzebnego wyjazdu. Dzisiaj (19.05.2022), gdy to przepisuję mogę dodać, że Szatan chyba wiedział o moim powołaniu z ujawnianiem tych tajemnic.

    Jak piękny jest każdy dzień mojego życia...z prowadzeniem przez Boga Ojca. Zarazem widzę, że wszystko stworzył doskonale. Własnie czytam o Bożej Rodzinie...

    Betlejem, mieścina, przyjście na świat Syna Bożego, żłóbek...w miejscowości o nazwie Dom Chleba! Tam Bóg Ojciec dał nam Swego Syna ze św. Opiekunem Józefem, cichego i czystego. Niewierny powie, że był czysty, bo stary, a ja przez rok (od 15 - 16 r.) z postanowienia zachowałem czystość.

    W ambulatorium lekarskim próbuję czytać prasę lekarską i pisma medyczne, ale dusza ucieka do Pana Jezusa. W tym czasie trwa zmieszanie ciszy z pracującą monotonnie lodówką, muzyka płynącą przez ścianę oraz dyspozytorka rozmawiająca przez radiotelefon, a właśnie wzywają do zawału serca...

    Teraz wezwany do ambulatorium mówię do młodego człowieka z chorobą wieńcową (widzę go piąty raz w życiu):

- Czego pan się boi? Czy pan jest poganinem, który wierzy, że umrze i go zakopią?

- Zaprotestował ze śmiechem...

                                                                                                              APeeL

22.11.1990(c) Serce w sercach...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 22 listopad 1990
Odsłon: 491

   Zaczynam się nowy dzień życia od pracy w „młynie” czyli w przychodni. Trwa właśnie kampania wyborcza z kłótniami w Sejmie RP. Wydarzenia świata dla człowieka żyjącego w łączności z Bogiem...nic nie oznaczają! Tak to wszystko traktował Pan Jezus...co złego uczynił, że został potraktowany gorzej od Barabasza i Łotra?

   Pacjentka wierząca mówiła o córce, która zmarła niedawno, a teraz „przychodzi", a za życia Bóg był u niej na końcu! Powiedziałem jej, że po śmierci czyli zabraniu ludzkiego ciała z naszym rozumem wszystko staje się jasne, ale nic już nie można uczynić dla siebie!

   Dlatego córka daje znaki: „oto jestem” i prosi przeze mnie w wsparcie duchowe (Msze św. z modlitwami), a także  o cierpienia zastępcze i modlitwę ze środka serca.

   Obcego staruszka załatwiłem jak własnego ojca...chociaż chwalił się, że najwięcej orderów zebrał za Stalina! Łapał mnie za rękę i chciał całować...na dodatek nie przyjąłem zapłaty.

    Natomiast posługujący w moim kościele dotkliwie pobił teściów, a o św. Hostii mówi, że „jedzą jak krowa siano”. Nie mogę tego słuchać, ale różne profanacje są na świecie. Tutaj skierowali go do wykonywania zadania „partyjnego” i nic takiemu nie zrobisz. Cóż da skarga do proboszcza, który zna go, a on jego grzeszki.

    Partia rządzi także w Domu Boga Ojca na ziemi. Tacy są pewni swego, myślą, że nikt tego nie widzi. Ja czuję się niegodny noszenia Monstrancji...widzę chłopców, którzy to robią i kościelnego, który stawia tę  ś w i ę t o ś ć  na Stole Ofiarnym...jak wazon.

  W czasie pracy trafiają się także przyjemności. Oto wchodzi „pierwszoklasistka”...dziewczyna ucząca dzieci w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Myśl uciekła do mojej nauczycielki. Jak wielki to dar autorytet z możliwością zakodowania pewnego wzoru człowieka.

  Koniec. Trzeba nakleić nowe zdjęcie Wałęsy, bo zerwano, ale napływa ostrzeżenie: „nie! Komu się kłaniasz?...cóż obchodzą cię te sprawy, przecież opowiadając się za kimś dzielisz ludzi, dzielisz swoich zwolenników”.

    Moje serce zalała wszechogarniająca Miłość Boża. W myślach krzyczę do ludzi: „Bracia, tutaj przed każdym uklęknę i każdego pocałuję w rękę...przecież wszyscy cierpimy na tym wygnaniu! Nie wolno nam się dzielić”.

    W ciszy odmawiałem modlitwę i przy słowach do Boga Ojca: „dla Jego Bolesnej Męki miej Miłosierdzie" zrozumiałem, że świat jest utrzymywany przez Ojca dzięki takim modlitwom. Z napięcia nie wytrzymuje moje serce i muszę płakać .

   Pan sprawił, że włączyłem II radiową, gdzie była relacja ateistki uderzonej Miłością Jezusa. Od niej popłynęły słowa, że: Jezus raz na zawsze jej wszystko wybaczył i ja także mam wszystko wybaczyć mocą Miłości Bożej.

   Teraz jestem sercem w sercu Niemca, który w starszym wieku musi wyjechać z Polski do RFN-u. Z mojej ojczyzny wyjeżdża też dużo rodaków, a w ich miejsce przybywają Rumuni.  

   To jest szkolenie Boga Ojca, bo dał nam ten kraj, a ktoś wyjeżdża lub przyjeżdża i robi swoją osobą zamieszanie. Najlepiej można to zauważyć na narodzie wybranym, który jest otoczony przez wrogów. W jednej sekundzie napłynęły obrazy Ojczyzny Niebieskiej, w której istnienie mało wierzy.

     Deszcz uderza o parapet, wszyscy śpią, a moje serce zalewają przeżycia duchowe, których nie można wyrazić. ...

                                                                                                                                           APeeL

21.11.1990(ś) Chce się żyć...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 21 listopad 1990
Odsłon: 414

   Przebudziłem się prawie po zaśnięciu...z pewnością, że umrze ojciec. Wprost czułem, że ktoś stoi koło mojej wersalki...nawet odsuwałem jego rękę, a ustąpiło przykre napięcie. Ciężko w sercu, coś złego napiera, zawołam do Pana Jezusa odczuwając, że cierpię razem z Nim.

    Na Mszy św. o 7.00 kapłan mówi o modlitwie, ale nie wspomniał, że nie wolno prosić o głupstwa,ciągle dla siebie ("koncert życzeń"). Módl się za innych, proś dla innych - szczególnie dla złych, nienawidzących i krzywdzących właśnie ciebie. Próbuj przyjmować za nich cierpienia zastępcze, bo "jedni brzemiona drugich noście".

   Pracuję w przychodni z wielką radością w sercu. Wraca żart Wałęsy o Mazowieckim, że "muchy nie potrafi złapać,a trzeba łapać złodziei!" Mnie tej sztuczki nauczył kolega na dyżurze...powolutku zbliżasz rękę i ciach! Zawsze złapiesz...czy to jest metoda na złodziei? 

    Trwa pogoda i humor, a obok w oddziale dziewczyny piją likier. Wyjaśniłem im, że w tym miesiącu nie piję, ale zrobiło mi się nijako, bo "nie rozgłaszaj, że przyjmujesz dobrowolne wyrzeczenie" (chwała własna).

   W ciszy zawołałem: "Jezu mój, Dobry i najdelikatniejszy Nauczycielu, Ty byłeś zawsze cichy...nigdy nie skarżyłeś się i nie chwaliłeś! Och, Panie mój, trzymaj mnie za rękę, bo jestem jak małe dziecko. Wiem Jezu, że czynisz to dla moich pouczeń, a niezbadane są Twoje Drogi. Nie starczy życia na ich rozpoznanie". Zacząłem odmawiać: "Ojcze nasz" i Zdrowaś Mario"!

- Kogo i czego się pani boi?...proszę zgłosić się do Matki Bożej, aby przytuliła panią do Swojego Serca...ja poprosiłem Jezusa, aby odebrał  pani część lęku i dał go mnie. Nie mam wpływu na długość pani życia, a pani obraża Boga tym ciągłym zwracaniem się o pomoc db stworzeń!

- Zło czynione przez ludzi w świecie jest często wynikiem działania złych sił niewidzialnych, które pragną wszystko zniszczyć, a ludzi doprowadzić do zguby.

- Młodej panience wskazałem na istnienie Królestwa Bożego, którego wysłannikiem był o. Pio. Powiedziała, że jej babcia ma książkę i przeczyta. Wyraźnie miałem polecenie obudzenia jej, bo uległa deprawacji która uległa deprawacji seksualnej przez ojca w wieku 13 lat. Odsiedział swoje, ale nadal mieszkają pod jednym dachem.

    Teraz z radia płynie piękny śpiew: "co za dzień...chce się żyć". Tak jest naprawdę, "bo życie lubi cieszyć, żyć się chce, żyć się chce, żyć chce (...) mamy jednak coś na stałe: radość i ból istnienia (...) radość i ból istnienia".

   Czekam na film "Hanussen". Początek: bój na cmentarzu, żołnierz pada trafiony obok pięknego krzyża Jezusa, coś ścisnęło serce. Podczas filmu jasno widzę jakie losy wyznaczył  Bóg Stwórca każdemu. Jeżeli wszystko jest wyznaczone: po co się martwić?

   Dzisiaj, gdy to edytuję dodam (19.05.2022), że wówczas wierzyłem w błędny determinizm. Zrozum Bóg dał ci tor przeszkód...odpowiedni dla każdego! Nie wolno niczym się martwić, bo wszystko to wyznaczone przez Boga Stwórcę! Dlatego trzeba za wszystko dziękować!

    Szczególnie za spotykane nas zło, ponieważ to świadczy o wybraniu...o badaniu wytrzymałości na cierpienia. Bóg wprost mówi: "patrz na Jezusa...czysty wzór, którego nie osiągniesz, ale masz dążyć do doskonałości. Czy wiesz, co Ja, Twój Stwórca mogę...czy wierzysz we Mnie?"

   Teraz wołam: "Jezu mój, patrzysz na mnie...ja, Twój marny proch. Jezu mój najdroższy Przyjacielu, który nigdy nie zawiedziesz...zawsze Jesteś czekasz na moje i innych zawołania!"

                                                                                                                APeeL

  1. 20.11.1990(w) ZA WIERZĄCYCH POWIERZCHOWNIE...
  2. 19.11.1990(p) ZA TYCH, KTÓRZY NIE CHCĄ SŁUŻYĆ POTRZEBUJĄCYM
  3. 18.11.1990(n) ZA NAGLE ZALANYCH ŚWIATŁOŚCIĄ...
  4. 17.11.1990(s) ZA TKWIĄCYCH NA ROZWIDLENIU DRÓG...
  5. 16.11.1990(pt) Sercem pragnąłem Pana Jezusa...
  6. 05.11.1990(p) Śmierć w cyrku...
  7. 04.11.1990(n) Im dalej - tym bliżej...
  8. 03.11.1990(s) Miód lipowy...
  9. 02.11.1990(pt) Górka radości...
  10. 01.11.1990(c) Świecący Krzyż...

Strona 2188 z 2360

  • 2183
  • 2184
  • 2185
  • 2186
  • 2187
  • 2188
  • 2189
  • 2190
  • 2191
  • 2192

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
    • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Licznik odwiedzin

Odwiedza nas 364  gości oraz 0 użytkowników.

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?