- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 514
Tuż po wstaniu serce zalała pustka w której szukałem jakiegoś zaczepienia. Właśnie popłynęła piosenka "Białe róże", a po otwarciu Bhagawadgity trafię na słowa, że każdy człowiek ma dwie drogi: materialną i duchową. Jeżeli wybierzesz duchową, a nie porzucisz materialnej nie uzyskasz w niczym zadowolenia.
Teraz w przychodni ludzie przychodzą z różnymi sprawami, a nawet płaczą...
- Proszę modlić się za syna i nie ustawać (porzucił żonę)...tak właśnie czyniła Matka św. Augustyna. To był bardzo wielki grzesznik. Proszę zawsze mówić: "syneczku wróć do swojej żony".
- Dlaczego siły szuka pani w jodze. Przecież wszystko jest w naszej wierze. Wzorem dla nas - w każdej sytuacji życiowej - jest Pan Jezus. Odpowiedź ma pani w swojej książeczce...tak, w tej broszurce z wizerunkiem Matki Bożej Różańcowej! Pani zauważy, że Jezus u Heroda nie odezwał się nawet jednym słowem, a podczas śmiertelnej katuszy (biczowania) modlił się.
Zza drzwi dobiegł krzyk kobiety opowiadającej - pacjentom na korytarzu - krzywdę doznawaną od ojca...kładł na beczce z kapustą i bił, normalnie uderzał! Na ten moment pomyłkowo wszedł zakrwawiony pacjent (praca dla chirurga).
Dzisiaj będzie zebranie lekarskie. W samochodzie włączyłem "Modlitwę wieczorną", a podczas wymienianych tam próśb do Pana Jezusa łzy zalewały oczy. Starsza kobieta mówiła, że przekazuje swoje cierpienia za pokój w rodzinach.
W wyobraźni ujrzałem siebie idącego z plakietką: "Nie jestem szpiegiem". Nie chodzi o mnie, bo cierpienie przyjąłem, ale o marnowanie życia "miernych, biernych, ale wiernych". Przed chwilką mijałem radiowóz MO, biała czapka leżała za szybą zasłaniając głowę. "Boże mój...Boże!"
Przed zebraniem kupiłem piękny zegar, potrzebny do przedpokoju. Czy spodoba się żonie? Ze sprzedawczynią rozmawialiśmy o złodziejach i zabezpieczeniach...
- Złodzieje mają też swoje zadanie na ziemi...pokazują marność posiadania, a ja przez nich (cierpienie) wróciłem do Boga!
- Do kogo?
- Do Boga...przez tyle lat żyłem, ale jak żyłem?
Okaże się, że będzie pasował. Taka malutka rzecz, a jak cieszy. Nie marzę o wielkich sprawach, ale raduję się z maleńkich podarunków od Boga. Pan Jezus cieszy się także w naszych radościach, gdy wypływają z łączności z Nim.
Referat na zebraniu lekarskim dotyczył objawów, które pozwalają stwierdzić śmierć mózgową. To wiedza typowo specjalistyczna (ziemska). Jako ostatni zabrałem głos. Przed wystąpieniem modliłem się "Ojcze nasz" i "Zdrowaś Mario" z zażyciem dwóch tabletek propranololu, abym nie dostał bicia serca z emocji. Powiedziałem...
"Pani doktór omówiła wszystko z punktu widzenia lekarskiego. Nie mogę przyjąć podanej definicji: umarłem, bo stwierdzono śmierć mózgu! Największa komisja świata myli się. Ja umrę, gdy część duchowa odłączy się od widzianego ciała.
Państwo mnie widzą, ale ja naprawdę jestem inny - to tylko moja część widzialna. Jak w wypadku tej definicji ocenić śmierć Łazarza? To teren bardzo śliski i nie wolno go omawiać z jedne j strony".
W drodze powrotnej próbuję nawracać koleżankę...z podobnym do mojego charakterem (typ zachowania A...kłótliwość z pragnieniem dominacji, często głupota ziemska). Wskazałem jej, że nie ma połączenia pomiędzy naszą mądrością i wiedzą, a wiarą! Po tylu latach pracy stoję wobec tajemnicy. Pani musi zmniejszyć swoje "ja", stać się malutką, taką do wzięcia na ręce przez Matkę Bożą, bo sama z siebie nic pani nie znaczy!
Proszę nie czytać Seneki i innych mędrców. Cała mądrość tego świata to głupstwo u Boga. Nie będzie już innego znaku...Jezus przybył i wszystko pokazał. Poruszyłem problem śmierci, bo większość lekarzy - przypuszczam, że także pani - to ludzie niewierzący. Nic pani nie ujrzy bez Boga i Jezusa.
W sznurze samochodów znajdowali się obcy ludzie. "Jezu! Jak bardzo kocham ludzi. Teraz rozumiem Twoje cierpienia, gdy widzisz, że Niebo jest odrzucane, a Ciebie nie chcą, ubliżają i wyśmiewają się"!
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 506
Nagle przypomniało się pytanie kolegi-lekarza: dlaczego robić z kogoś świętego, który nie chce tego...w sensie, że już nie żyje? Powiedziałem mu, że jest w nim mniej wiary niż u złego Łotra, figluje z demonami i nie chce wrócić do Królestwa Bożego.
Nie tłumaczyłem mu, że naszym zadaniem jest zostanie świętym, bo inaczej nikt tam nie trafi. Zważ, że normalnie myślący człowiek nie chce trafić do Raju. Jest to wynik niewiary w posiadanie duszy i życie...dla życia. Takie pędziłem jeszcze niedawno.
Moją przemianę sprawiły modlitwy pacjentek i zamawiane Mszę św. Wszystko zaczęło się w środku nocy - po powrocie karetką z dalekiego wyjazdu. Padłem na kolana i przeżegnałem się...tylko tyle i aż tyle. Kiedy uczyniłeś coś podobnego...pytam wroga jedynie prawdziwej wiary, który trafił tutaj?
Przetłumaczę na nasz głupi wybór:
- Wolisz smród jak w kurniku lub w chlewie, krzyk, nienawiść z brzydotą demonów i w świadomości, że jest Raj, a ty do końca swojego istnienia będziesz przebywał w Czeluściach.
- Nie chcesz Królestwa Niebieskiego, które na ziemi jest pokazywane na pięknych domach, urokliwych okolicach z dobrymi sąsiadami w systemie Prawdy, Dobra, Sprawiedliwości, Wolności i Miłości...
Mamy wolną wolę, której nawet Bóg Ojciec nie może nam zabrać, bo nie wolno stosować zasady "nawracanie przez zabijanie" (islam) lub robienie z wszystkich donosicielami (u bolszewików są to kontakty operacyjne)...
Nasze pogotowie mieści się w spelunie (piwnica pod budynkiem przychodni) z zejściem po schodach bez możliwości wjazdu na wózku inwalidzkim. Wokół tylu obłowionych, a tu nora do której trudno trafić...
Po latach przeniosą nas i każdy będzie miał luksus czyli oddzielny pokój z szafką na stałe...tam miałem małą maszynę do pisania. Dzięki temu możesz czytać o moim podwójnym życiu, bo mimo nawrócenia nie mogłem wyrwać się z choroby na którą cierpiał "artysta" Michał Wiśniewski (hazard i chlanie).
Droga do świętości wiedzie po grudach, a szatan wiedział, że będę ujawniał jego struktury. Dlatego z takich robi się nawiedzonych, "bożych głupców" lub chorych wg psychiatrów radzieckich na psychozę. Psychozę leczy się tabletkami, które kasuję halucynacje i urojenia.
W Rosji Sowieckiej nadal zamykają takich w psychuszce, a w razie skargi dają zastrzyk po którym skaczesz jak poseł Gabriel Janowski w Sejmie RP (określamy to zachowaniem niekonwencjonalnym). Jak udowodnisz, że jesteś zdrowy...chory to chory, a "zdrowy" to brak poczucia ciężkiego schorzenia.
Opracowując ten zapis zwaliłem piękny kwiatek z rozbiciem się doniczki...tak szatan niszczy pokój, bo żona zrobi mi awanturę. Kiedyś leciała na mnie połówka uchylonego okna (wypadła z bolców).
"Jezu mój, Jezu dasz Światło, a człowiek zobaczy wszystko z Twojej strony...jak cierpisz z powodu zaćmienia ludzi w tym pracowników "służby zdrowia", którzy są za zabijaniem dzieci nienarodzonych!
Siostra Faustyna pisze, że cierpienie jest miarą Miłości Boga. Teraz czytam jej święte słowa, że stara się o cichość i pokorę, aby Pan Jezus mógł wypocząć w jej sercu. Mam nie skarżyć się, znosić wszystko z pokorą, bo Bóg Sam będzie mnie bronił.
Wracałem do domu z kupionymi "dobrami" dla rodziny. Moje serce zalał smutek, bo wokół jest wielu potrzebujących. Zarazem wiem, że dobry czyn jest lepszym przykładem niż słowa. Teraz zwykła radość ziemska staje się udręką. "Dziękuję Ci, Jezu za pomoc w codziennym życiu!"
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 528
Obudziłem się i zrozumiałem, że bardzo trudno jest modlić się bez wezwania! Siostra Faustyna pisze, że nie opisuje świata zewnętrznego, ale u mnie jest to mieszanka, ciekawsza dla zwykłych wiernych.
Pan Jezus jej osoby za które się modliła, a które przyjęły św. Hostię! Czy ja też będę miał podobne sukcesy duchowe? Poza modlitwą bezpośrednio namawiam do Sakramentu Pojednania, a ciężko chorych do Ostatniego Namaszczenia.
Szatan natychmiast zalewał mnie "dobrymi" myślami w których "mówię":
- pani chodzi do kościoła, a nie do Jezusa
- ile jest w pani pielęgniarki, a ile pracownika służb tajnych? Pani pilnuje, a czy wie pani, kto panią pilnuje?
- No, kto...no kto?
- Panią pilnuje Jezus i kocha bardziej ode mnie!
- Tak, ale ona nie wierzy w Boga...podpowiada inna pracownica.
- To nic, ważne, że Bóg w nią wierzy!
Dziwne, bo właśnie pierwszej chorej, której niedawno zmarł mąż tłumaczyłem, że kościół to spotkanie z Jezusem, a nie z kapłanem! Natomiast nauczycielce biologi tłumaczyłem, że wszystko jest tajemnicą. Wskazałem na: "Niepokalane poczęcie"...cóż to dziwnego, gdy już możemy klonuje się ludzi!
- Całą pani rodzinę pragnie rozbić szatan, poruszacie się w ciemności...nie wierzy pani w siłę modlitwy i siłę Mszy Św.?
Starsza pacjentka upadła podczas starań związanych z weselem córki i ma bóle w kręgosłupie. Pan wyraźnie mówi: córeczko zajmujesz się ziemią! Proszę przekazać nowożeńcom, aby nowe życie rozpoczęli od modlitwy na kolanach. Czy wie pani, że w Niebie będą klaskać!
- Och...to pani nie wie, że przepustką do Nieba jest Św. Hostia?
Na zakończenie pracy napłynęła niewysłowiona słodycz, której nic nie dorówna! Natomiast na wizycie u starszej i przestraszonej pacjentki (nie wymaga leczenia farmakologicznego) tłumaczę, że słyszy bicie dzwonów, a nie ma w niej ufności Bożej, mimo, że jest wierzącą? Jej córce wskazuję na siłę modlitwy różańcowej!
Teraz pogotowiem jestem u starowinki. Nad nią wisiał piękny obraz Matki Bożej! Wyrywa się okrzyk, że jest podobna do Matki! Babcia jest b. stara i brzydka, ma wystające zęby, ale rysy są podobne. Matka Boża ma piękne otwarte Serce. Wielki kontrast psychofizyczny, ale skąd to podobieństwo?
Teraz wdałem się w dyskusję - kłótnię w sprawie dzieci nienarodzonych. Godzina zmagań z ludźmi, jakaś rozterka w sercu. Nie waham się, ale potrzebuję siły. Nie mogę przekonać pracowników "służby zdrowia", że my musimy głosić apoteozę życia, a nie zabijania! Usiadłem w ciszy odmawiając "Ojcze nasz" i "Zdrowaś Mario"...
- Doktorze, w Imieniu Jezusa proszę pana, aby szedł pan prostą drogą. Jezus dał panu biały fartuch, wykształcenie, pan ma pouczać innych!
Siostra Faustyna jest tak bliska mojemu sercu. Ona zwraca uwagę na fakt, że ludzi "uduchowionych" jest bardzo mało. Nie módl się o coś, ale dziękuj! Wszystko przyjmuj (Wola Boga) i bądź ufny do końca! Nie wysilaj się w wielomówstwie, bo sam z siebie jesteś nikim! Nie wiem, gdzie kończy się moja pycha z daru wiary, a gdzie zaczyna Jezus. Jezus jest w ciszy, ale ciągnie mnie do n a u c z a n i a! To jasne, bo jest to przyjemność!
Późnym wieczorem zawołałem: "Panie Jezu daj mi Anioła Milczenia!" Właśnie w tej chwili wraca dyskusja, której nie chcę. W ostrych słowach tłumaczę ponownie koledze, że jest apostatą i sytuacja jego jest gorsza niż łotra an krzyżu, bo "on nic nie wiedział o Zmartwychwstaniu, Duchu Św., Zbawieniu, a pan z Jezusem zetknął się w wieku 5 lat i co?"
"Mario, Matko Boża daj wiarę tym pacjentom, którzy słyszą bicie dzwonów!
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 518
W nocy był nagły mróz...po przebudzeniu o 4.00 w ciszy zawołałem:
"Panie Boże, Ojcze Wszechrzeczy
Ty, który chcesz dobra każdego z nas
Ty, który Byłeś, Jesteś i Będziesz
Ty, Boże mój Najdroższy
Panie Wszystkich i wszystkiego
Spraw mój Królu,
aby serca ludzi przeobraziła Miłość
aby serca ludzi zobaczyły, że Jesteś Ojcze Nieogarniony, Ojcze Jezusa, Ojcze Maryi, Ojcze mój!"
Pan Bóg jest dla nas taki Dobry...On pragnie dla nas Prawdziwego Doba...inaczej niż sobie wyobrażamy. On wie o tym, co każdemu potrzeba...jak wielką przykrość spotyka Go od nas, gdy widzi, że nie chcemy Jego Dobra.
Tak rozmyślam i ponownie napłynęła modlitwa...
"Boże mój Prawdziwy, nadziejo każdego
Przepraszam Cię za wszystkie Twoje dzieci,
które Ciebie odrzucają, nie wierzą w Ciebie, nie chcą Ciebie.
Ty, Ojcze oddałeś - nam wszystko - najmilszego Syna Swego!
Ty, Ojcze jak nikt pragniesz naszego zbawienia.
Boże! Wszystko możesz, ale nie możesz zmusić nas do kochania Ciebie!
Wiem, Boże mój jak bardzo cierpisz z tego powodu!
Przepraszam Cię w imieniu innych! Bądź dla nich łaskawy!
Błagam Cię Ojcze Prawdziwy.
Błagam, bo wiem jak sam żyłem bez Siebie!
Tyle lat Ci ubliżałem!
Tyle lat Cię nie znałem!
Tyle lat zmarnowałem!
Wybacz nam wszystkim w Imię Twojej niewyczerpanej i nieogarnionej Miłości".
Zarazem odmówiłem moją modlitwę za niewierzących. Podczas obsługi ciała z radia popłyną piękne słowa o Maryi. Prawie wychodzę z pogotowia, a wzywają pomocy do umierającego syna! Pomoc Matki sprawiała, że właśnie weszła zmiana dyżurantów! Zanosi się na lżejszy dzień w przychodni, ale napływało coraz więcej chorych. Teraz płacze u mnie matka śmiertelnie potraconej dziewczyny, która umiera. Napływa polecenie, aby ją pocieszy!
- Ja przeżyłem śmierć własnej córeczki - wiem, co to znaczy...proszę wszystko przyjmować i modlić się. Nie wolno odejść od Boga. Proszę mi uwierzyć, że Matka Jezusa stoi przy pani z Jezusem...
W poprzek ulicy przechodził kapłan. W moim sercu pojawiło się pragnienie rozmawiania z namaszczonymi sługami Pana, aby ich podtrzymywać na duchu, umacniać w nich wiarę w tym, co czynią. Na pewno napływają pokusy: rodzina, kobiety i świat! Na pewno!
Nagle napłynęło, że 1 XI to także święto zmarłego Jezusa! Tak, przecież minęło dopiero 1957 lat od Jego śmierci. Postanowiłem kupić chryzantemy i położyć pod krzyżem. Napłynęło też wyjaśnienie mojej "wolności", która jest ograniczona, ale poprzez łączne z Jezusem mam uczucie Prawdziwej Wolności. Inni czują, że są wolni...to naprawdę zniewoleni ziemianie.
Skąd napływała do mnie słodycz, która będzie trwała, która będzie trwała do 18.00! W TVP 1 w "Modlitwie wieczornej" chorzy będą przekazywali swoje cierpienia w jakichś intencjach. Jakże rzadko to spotykam. Ile piękna i mocy jest w zwykłej modlitwie do Jezusa.
Jeden z chorych leżał na łóżku...w ten sposób uczestniczył w tym spotkaniu. Ilu zdrowych (chodzących, słyszących, widzących i myślących) unika Kościoła i nie dąży do Boga!
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 526
Przestraszony zerwałem się ze snu "do przodu" z wołaniem: "Moja Mamusiu Prawdziwa nie wiem, co ma się wydarzyć, ale bądź ze mną Matko!" Ponieważ nie mam własnego pokoju w kuchni zacząłem odmawiać: "Ojcze nasz i Zdrowaś Mario", a w środku tej modlitwy demon podsunął wstrętną scenę, która zdarzyła się w moim życiu.
Przeżegnałem się wodą święconą z ponownym zawołaniem: "Matko weź mnie za rękę i wspólnie przejdźmy wyznaczone próby...z Tobą nic mi nie grozi!"
- Czy naprawdę potrzebne są te próby?...zapytałem.
- Nawet Pan Jezus był kuszony!
- Rozumiem, Matko moja!
Po zaśnięciu znalazłem się w przedsionku świątyni Baptystów z bardzo miłymi ludźmi. Pani, która mnie wpuściła pozwoliła mówić do mikrofonu, ponieważ powstało zadrażnienie, gdy stwierdziłem, że u nich nie ma Komunii św.! Powiedziałem, że Eucharystia to wielki dar Pana Jezusa, Przeistoczenie chleba w Ciało Pana Jezusa. Mówiłem wolno ze wzruszeniem. Wproszono mnie i ze złością zamknięto drzwi ich kościoła.
Przypomnę, że powstali z podziału w Kościele anglikańskim w XVII w.), a w ich świątyniach jest tylko surowy krzyż bez wizerunku Chrystusa. Diabeł dzieli, a Pan Bóg łączy.
Ustalili rozumowo, że chrzest powinien być u świadomego i nawróconego...dodatkowo proszącego o ten sakrament. Studiują Biblię jak św. Jehowy (uczenie w czytaniu)...najważniejsze jest Pismo Święte. Chrystus, Pismo Święte, łaska i wiara.
Uznają Wieczerzę Pańską jako wspomnienie ofiary na krzyżu. Wszyscy jesteśmy kapłanami, a pastorem może zostać: sprawiedliwy, pobożny i niekłótliwy. Nie ma u nich liturgii...tak jak u św. Jehowy, a nawet w Neokatechumenacie, gdzie przeważa celebracja (modlitwa, śpiew i kazanie). Przebieg zależy od prowadzącego. Po co tam chodzić, gdy nie ma zjednania z Panem Jezusem w Eucharystii?
O 6.00 włączyłem nagrane kazanie podczas radiowej Mszy Św.; "Bóg Jest Panem i Jego plany wszyscy realizujemy - jedni świadomie, inni nieświadomie. Każdy wezwany ma obowiązek głosić Ewangelię, szczególnie tym, którzy, nie znają Jezusa.
Poganin nie wie o tym, że Bóg jest kochającym Ojcem. Poganin nie zna Miłosierdzia! Bóg z miłości do nas dał nam Jezusa, który jest Drogą, Prawdą i Życiem. Dlaczego boisz się Jezusa? Jezus ma dla nas życie wieczne. Serce Jezusa jest wzorem dla naszego serca". Dwa razy padły słowa: "daj się zamęczyć ludowi"...
Napływa, abym wychodził wcześniej do pracy. Przed przychodnią stał kierowca za którego przyjąłem Św. Hostię, a moje serce zalała radość...z odczuciem miłosnego połączenia naszych serc. Zaznaczę, że nie lubiłem go, bo był zbyt prosty, ponury i zawsze zły.
Nie przyjąłem jako pierwszej pchającej się "ważnej"! Niech posiedzi w kolejce z chorymi. Wiem, że mam ją "ukarać", a to oznacza zrównać z innymi. Całe życie sądziła innych, karała i szalała.
- Niech mi pani wierzy, że zewnętrzna ocena człowieka (paragrafy) to mylna rzecz. Czy macie paragraf o nazwie miłosierdzie?
Ten sam czyn, a tysiące pobudek, powodów i pokus. Jak odróżnić zło wypływające z człowieka i z pokusy? Kto na to odpowie?
Jakże ciężki to dzień! Kierowca na dyżurze mówi: "całe życie miałem tak dobrze, a jak grzeszyłem, teraz idę do łopaty...do końca życia tego zła nie odrobię!" Rzadko spotyka się taką samoocenę. Nie wiem, czy mówił poważnie, ale przerwał życie swojego dzieciątka (wiem o tym, bo dawałem mu zwolnienie lekarskie).
Przed snem czytałem słowa arcykapłana o ludziach, którzy mają blisko do kościoła, nawet słyszą bicie dzwonów, ale nie wchodzą tam! Niedawno rozmawiałem o tym z moją pacjentką: ona też słyszy bicie dzwonów, ale jest zła na księdza.
Dziwne, ponieważ przed chwilką miałem w ręku długi list od kolegi lekarza z którym studiowałem w AM w Gdańsku, a który zahaczył się o Kościół Zielonoświątkowy. Wszystko ładnie, kiedyś nawet wybrałem się do niego na dyskusję, ale argument o braku u nich Eucharystii (test Prawdy) nie trafiał w jego serce...
APeeL
- 21.10.1990(n) ZA TYCH, KTÓRZY NIENAWIDZĄ SIEBIE...
- 20.10.1990(s) Jaki masz cel w życiu nędzniku...
- 19.10.1990(pt) Uświęcanie zaczynaj od siebie...
- 18.10.1990(c) ZA MOICH WSPÓŁPRACOWNIKÓW
- 17.10.1990(ś) Zaproszona do nawrócenia...
- 16.10.1990(w) Błogosławione są uczynki czynione z miłości...
- 15.10.1990(p) NIE JEST ŁATWO ODEJŚĆ STĄD!
- 14.10.1990(n) Uczta Boża...
- 13.10.1990(s) Jezus, nadzieją dla umierających...
- 12.10.1990(pt) ZA TYCH, CO PCHAJĄ SIĘ NA AMBONY