Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

02.08.1989(ś)Tylko wydawanie pieniędzy nie męczy...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 02 sierpień 1989
Odsłon: 904

   Na działce przywitała mnie figurka Pana Jezusa padającego pod krzyżem, a właśnie w modlitwie wypadła ta stacja drogi krzyżowej.  To miejsce jest dla mnie wielką łaską, bo mogę zamknąć się z nędznej budce (po zlikwidowanej wylęgarni drobiu), zapalić lampkę przez Panem Jezusem Miłosiernym...być sam na Sam ze Zbawicielem. 

    Na działce widzisz też przemijanie czasu, a także moment "przynoszenia" przez nas owoców. Mogę powiedzieć, że Pan Bóg nic nie ukrywa...tylko nasze zmysły idą za rozumem.

   Właśnie dojrzały wiśnie, trzeba je zerwać i sprzedać. Nająłem do tego syna (zmęczył się po 30 minutach) oraz córkę (uciekła po dwóch godzinach). Tylko wydawanie pieniędzy nie męczy!

    Przepisuję to zdziwiony 21.08.2019, bo w dzisiejszej w Ewangelii Pan Jezus mówił o robotnikach w winnicy (Mt20, 1-16a), gdzie właściciel zapłacił najętym - niezależnie od czasu pracy - równo ("tak ostatni będą pierwszymi, a piersi ostatnimi").

    Pracę skończyliśmy z żoną stwierdzając, że jest to wielka przyjemność! Wiśnie sprzedane na pniu! Zadowoleni wróciliśmy do domu, a tam kłótnia dzieci o pieniądze do której włączyła się żona. Dobro zamieniło się w zło. Rozgoryczony postraszyłem ich, że idę do brata grać w pokera!

   Na spacerze modlitewnym usiadłem przy trasie szybkiego ruchu, a serce zalało poczucie odpowiedzialności za świat...za ludzkość i ich dusze. Płyną samochody, często eleganckie, ale ich kierowcy to "trupy duchowe".

   Z serca wyrwało się wołanie; "Jezu obejmij to miasto, tych ludzi...tu mnie postawiłeś, spraw Panie Jezu, aby to miasto uniknęło zagłady. Jezu mój, Jezu...tak chciałbym świadczyć o Tobie."

  Wówczas dzień zakończyłem słuchaniem dawno nagranej audycji radiowej z pięknym słowem red. Lipki...

  • Przez człowieka przyszła śmierć (Adam) i przez człowieka wszyscy będą ożywieniu (zmartwychwstanie z Jezusem Chrystusem).
  • Droga prowadzi przez walkę, cierpienie, śmierć poprzez doświadczenie sacrum aż po wizję zmartwychwstania i tryumfu Bożego Światła.

  • Współczesnemu człowiekowi trudno dostrzec Boga i Jego Światło...on widzi światło postępu i cywilizacji,tym światłem ma oślepione oczy i duszę.

  • Jasności musimy szukać w naszych sercach (piękno,dobro,wiara,nadzieja i miłość).                                                                                                             APeeL

01.08.1989(w) Jad złota...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 01 sierpień 1989
Odsłon: 1185

   Zaczynam opracowywać ten zapis (30.07.2018), a właśnie w Wielkiej Brytanii - amator poszukiwacz - znalazł w strumieniu bryłę złota o wadze 86 gramów.

    Wówczas obudziłem się ze słowami: „Niech będzie pochwalony Pan Jezus Chrystus.” To jest naprawdę piękne pozdrowienie, które było zachętą do czytania w ciszy o 7°°. Nawet żona zdziwiła się, że tak wcześnie wstałem, bo urlop kojarzy się ze spaniem...

  • Masło zdrożeje 300%...mówi żona.

  • Od rana ciągnie cię do ziemi!

    Z "Dialogu" wynika, że większość ludzi oszukuje sama siebie...kierując całą swoją energię na rzeczy przemijające (dobra doczesne i uciechy tego świata). Oświecony światłem wiary, wie, że to wszystko jest tylko dodane...pożyczono, a ty jesteś tylko dzierżawcą.

    Pan Twój dał ci to z dobroci serca. Po co chwalisz się i pysznisz? Wola Boga to miłość do Niego i do bliźniego...wówczas serce i pragnienia odrzucają dobra doczesne. Nie bierz tego dosłownie, bo chodzi o nasze pragnienia.

    W dalszej części przekazu wyjaśniono jaka jest moja miłość do Boga? W moim wyrzeczeniu się dóbr doczesnych jest  to dopiero miłość, bo doskonała obejmuje faktyczne porzucenie posiadania!

    W TYP bez zapowiedzi dano relację z odsłonięcia Pomnika Powstania Warszawskiego. Trwała Msza św. polowa z obecnością dostojników państwowych...pięknie śpiewał ks. Kądziela, a kard. Józef Glemp powiedział przez głośniki: „niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”.

    Jak się okazało reperacja samochodu trwała 10 minut (odkręciła się linka sprzęgła), a przez to głupstwo mogłem zniszczyć skrzynię biegów. Wierzę, że pomogła modlitwa, bo na trasie ok.150 km tylko 2 razy musiałem zmieniać biegi!

   Podczas przejazdu słuchałem muzyki J. S. Bacha w wykonaniu gitarzysty klasycznego Johna Williamsa, a moje serce zalewał smutek z powodu rozłąki z Panem Jezusem. Zrozumie to mający podobną łaskę. Jakże chciałbym spotkać takiego...człowieka szczerego i autentycznego!

    Trwają dyskusje polityczne z dalszym rozkradaniem mojej ojczyzny (spółki) i przemówieniem Andrzeja Szczypiorskiego, który wyjaśnił prawdę. Mówił o naszym ustroju...totalizm, który wciąż trwa. To system postfaszystowski polegający na ingerencji państwa we wszystkie dziedziny życia...przy jednoczesnym zniesieniu kontroli społecznej (prześladowania postępowych elit, ograniczania praw i militaryzacji).

   Między innymi mówił, że: „w tym ustroju nie liczy się jednostka tylko masy, a jest to odwrotność chrześcijaństwa (człowiek jest niepowtarzalną jednostką złożoną z ciała i duszy).

   To wyjaśnia dlaczego nie budowano szpitali i nie dbano o człowieka słabego (chorego i niepełnosprawnego, itp.) z zapewnieniem godności umierania. Trzeba leczyć przyczynę i obalić ten system, który nadal trwa. Do kogo to trafiło, bo dano - czasie dziennika telewizyjnego - w Jedynce radiowej!

  Teraz rozumiesz dlaczego PO (pełni obłudy) są totalną opozycją…

                                                                                                                                     APeeL

31.07.1989(p) Sens naszej modlitwy...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 31 lipiec 1989
Odsłon: 1093

   Tuż po przebudzeniu zawołałem: „Niech będzie pochwalony Pan Jezus Chrystus”...to jest piękne pozdrowienie Zbawiciela i każdy powinien tak czynić!

   Dzisiaj są połączone obrady Sejmu i Senatu...nowi ludzie pięknie mówią: „kiedyś chłop kupował za litr mleka 2 litry ropy, teraz za dwa litry mleka może kupić pół litra ropy”. Marszałek Senatu RP śmiał się z innymi i stwierdził, że do zabrania głosu zapisało się 400 chętnych, ale przeprosił, bo było ich tylko czternastu.

   Przeprosił też, że nie będzie przytaczał całego zapisu okrągłego stołu (śmiech), bo musiałby czytać kilka godzin, a ma kilka minut. Przysnąłem...

   Podczas pracy na działce mam świadomość zabijania roślin, bo ucinając „kapelusz” słonecznika mam wrażenie, że tak odbieram mu życie. Podobnie jest z chwastami (wymyśliliśmy taką nazwę), a wiele z nich zielarz nazwie ziołami (roślinami leczniczymi)...itd. 

   Usiadłem na ławce i pomyślałem o koledze-lekarzu bliskiemu sercu. Tak chciałbym mu powiedzieć, że „Pan Jezus Jest!”, aby to przyjął, ponieważ czas z wiekiem płynie coraz szybciej i po śmierci nie będzie mógł się wytłumaczyć.

     W Polskiej Kronice Filmowej wspomniano rok 1946...już była stalinizacja, ale jeszcze obchodzono Wigilię...nawet pokazano - sierotę z Domu Dziecka - ze złożonymi do modlitwy rączkami! Łzy zalały oczy.

   Po głowie chodził mi problem: jaki jest prawdziwy sens modlitwy? Wg mnie odpowiedz jest następująca:

1.  jest to wołanie mojego syna do mnie...tak jak moje czyli moje do Boga Ojca lub do Pana Jezusa! Dla Stwórcy jest to znak naszego zawierzenia! Dzisiaj przesłuchuję nagraną Mszę św. radiową w której Pan Jezus przekazał nam Modlitwę Pańską („Ojcze nasz”).

2. każda modlitwa jest rozmową z Bogiem...bycie z Nim nie tylko w kościele i przed krzyżem, ale także w pracy i każdej chwili naszego życia...także podczas snu. Stąd moje pozdrowienie Pana Jezusa tuż po przebudzeniu.

3. Modlitwa jest jedną wielką prośbą. Każdy, kto ma dziecko rozumie, że nie odmówi jego prośbie...dla jego dobra! „Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie, kołaczcie, a otworzą wam"...tak mówi Pan Jezus. Od naszego Prawdziwego Ojca otrzymasz więcej jak się spodziewasz!

4. Modlitwa jest znakiem, że jesteś wierzący i pełen nadziei...zabierz ubogiemu lub choremu modlitwę - cóż mu pozostanie? Odbierz modlitwę matce po zgonie ukochanego dziecka...pozostawisz ją w ciemności!

   Jako lekarz uważam, że modlitwa jest podstawowym lekiem. Nie można leczyć ciała bez leczenia duszy. To jest jasne, gdy ujrzysz wszystko w Świetle Boga. Każdy, kto to odkryje zrozumie, że jego ciało jest tylko marnym opakowaniem duszy.

   Ciało fizyczne wymaga zwykłego remontu...ten remont u większości ludzi zajmuje im większą część życia i odciąga ich od szukania Boga. Remont to remont, ale są ludzie, dla których ciało (pojazd) staje się celem.

   Tak było z kierowcą w naszym pogotowiu. Codziennie rano sprawdzał sygnały, mył karetkę i pieścił...wywoływało to uśmiechy. Wg mnie jego błąd polegał na tym, że z karetki zrobił kapliczkę! Jest to normalna diabelska pułapka (zdrowie, seks, uroda, władza, posiadanie) odwracająca uwagę od istotnego sensu życia!

   Nie uwierzysz, ale ta „karetka-kapliczka” 1 Maja zgasła przed trybuną z komunistami. Po śmierci dalej trwała jego miłość do rzeczy...nawet przyśnił się synowi z zapytaniem: „dlaczego nie myje samochodu?"...

                                                                                                                             APeeL

 

 

 

 

 

30.07.1989(n) Byłem ociemniałym...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 30 lipiec 1989
Odsłon: 1102

   W czasie snu byłem u jakiegoś faceta, któremu tłumaczyłem, że nie powinien skarżyć do sądu własnego syna,.

  • może pan zrobić to tylko z wielkiej miłości

  • tak, tak ja go bardzo kocham

  • pan robi to z miłości własnej („ja mu pokażę”), a tu chodzi o miłość prawdziwą, której celem jest wywołanie pokory w pańskim synu.

    Dziwne, że w czasie snu nauczałem? Jeszcze dziwniejsze było to, że po otwarciu "Dialogu" przeczytałem słowa: „Człowiek oślepiony miłością własną nie odróżnia prawdziwego dobra od grzechu zabarwionego dobrem” (dobro od „dobra”).

   Dzisiaj, gdy to przepisuję (28.07.2018) wiem to wszystko i dziwi mnie, że wchodzący na drogę świętości mówią tak samo. Większość ludzi żyje „normalnie”...nawet nie wiedzą o istnieniu nieustannej walki duchowej. Ten, kto ujrzy swoje złe czyny ten prosi o nieskończoną karę...w skończonym życiu, bo wszystko wynagrodzą dobra nieskończone!

   Nagle napłynęło pragnienie bycia w moim kościele (nie byłem w nim od szeregu lat) z przystąpieniem do Eucharystii, ale wstydziłem się. Podczas kazania w serce wpadły słowa o czystej duszy zjednoczonej z Panem Jezusem, która promieniuje wielką mocą i radością (coś w tym rodzaju).

   Zamknąłem oczy i zacząłem „wołać” do Pana Jezusa, że wybaczam wszystko ludziom z którymi zetknąłem się w moim życiu. To powtarzałem szereg razy. Łzy napłynęły do oczu, a lud właśnie śpiewał do Matki Bożej: „ociemniałym podaj rękę.”...

   Ja byłem takim ociemniałym dotychczas. Ilu jest takich wokół...spójrz na swoją rodzinę i otoczenie. W drodze z kościoła wzrok zatrzymała wyblakła pocztówka w opuszczonej chatce...z Panem Jezusem Miłosiernym.

    Przed snem ujrzałem własną grzeszność i swoją odpowiedzialność. Już wówczas wyraźnie widziałem, że - duchy jasne i czyste - wprowadziły mnie na ścieżkę prowadzącą do zbawienia... 

                                                                                                                            APeeL

 

29.07.1989(s) Panie Jezu pomóż...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 29 lipiec 1989
Odsłon: 923

  Przed powrotem z wczasów w śnie do przodu miałem jakąś awarię samochodu. Tak się stanie, bo stwierdziłem, że pedał sprzęgła jest miękki. Przy pracującym silniku wchodzi bieg 2, a 4 z trzaskiem! "Panie Jezu pomóż!", a do domu 150 kilometrów.

    Później okaże się, że miałem odkręconą linkę sprzęgła. Po drodze żona zauważyła zakład naprawy samochodów, ale ja uwierzyłem w pomoc Pana Jezusa! W górach jedziesz na 4 biegu, ale ja wciąż powtarzałem;"Panie Jezu pomóż". Górę, którą pokonuje się dwójką...z rozpędu pokonałem czwórką!

    Nie zatrzymałem się przez 150 kilometrów i tylko 2 razy zmieniałem bieg...

   Podczas przejścia na działkę rozmawialiśmy o cierpieniu spowodowanym niemożnością uczestniczenia w Eucharystii! Często płakaliśmy z tego powodu. Na działce okazało się, że szklanki oberwali złodzieje...czyli szpaki. Teraz oglądam koncert bluesa, a wielki smutek opanował moje serce...

    "Panie Jezu jak długo będę jeszcze bez Ciebie...jak długo?" W marzeniu widzę rozmowę ze śpiewającym, zdziwionym moim zapytaniem; "Czy śpiewa pan z myślą o Panu Jezusie?" Pytanie wywołałoby zdziwienie u każdego muzyka.

   Napłynęła chęć napicia się wódki. Niechcący spojrzałem na wizerunek Ojca Pio , który wprost mówi; "Pisz o Jezusie!" Przed snem pomodliłem się do Jezusa i przyrzekłem abstynencję w intencji brata ciotecznego i innych.

- Zwolnij mnie Panie w dniu rocznicy ślubu!

- Zgoda.

     Dzisiaj, gdy to przepisuję (26.08.2019) za oknem, na wielkich topolach śpiewa mi chór ptaków!

                                                                                                                                          APeeL

  1. 28.07.1989(pt) Miłość ducha ubóstwa...
  2. 27.07.1989(c) Cudowny Medalik...
  3. 26.07.1989(ś) Droga przez most...
  4. 25.07.1989(w) Złoty krzyż...
  5. 24.07.1989(p) Wróciliśmy do Pana...
  6. 23.07.1989(n) To było tak niedawno!
  7. 22.07.1989(s) Lęk o powrót syna...
  8. 21.07.1989 (pt) Cierpliwość w znoszeniu cierpień...
  9. 20.07.1989(c) Acapulco...
  10. 19.07.1989(ś) Uświęcenie cierpienia...

Strona 2419 z 2497

  • 2414
  • 2415
  • 2416
  • 2417
  • 2418
  • 2419
  • 2420
  • 2421
  • 2422
  • 2423

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 1731

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?