Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

14.08.2019(ś) ZA MAJĄCYCH POCZUCIE ZESŁANIA...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 14 sierpień 2019
Odsłon: 1044

      W ostatnich dniach dominowało Słowo Boże o wyprowadzeniu narodu wybranego z Egiptu, gdzie - na polecenie Boga - przyprowadził ich Abraham (prawdopodobnie ok. XVIII wieku p.n.e.). To jemu Bóg miał nakazać wędrówkę z Mezopotamii, w której mieszkał wraz ze swoją rodziną.

    Początkowo była ich garstka, a stali "licznymi jak gwiazdy na niebie". Okres ten nazywa się niewolą Egipską, która miała trwać ponad 400 lat. Ludność pochodzenia żydowskiego była tanią siłą roboczą i znosiła liczne upokorzenia...

    Noc wyzwolenia oznajmiono wcześniej (Mdr 18, 6-9). "Pobożni potomkowie dobrych składali w ukryciu ofiary i ustanowili zgodnie Boskie prawo /../ i już zaczęli śpiewać hymny przodków." Później Mojżesz przekazał (Pwt10,12-22) obowiązki wobec Boga. To jakby "Ojcze nasz" ze świadomością, że Bóg stworzył niebo i ziemię i jest "Bogiem nad bogami"...

    Nie było w Izraelu proroka większego od Mojżesza, "który by poznał Pana twarzą w Twarz", ani równego "mocą ręki i całą wielką grozą" jaką pokazał na oczach Izraela.

    Napisałem to jako namiastkę naszej wędrówki z Obozu Ziemia, a bliżej z pozostawienia ciała, które na nic się nie przyda...z wyzwoleniem duszy pragnącej powrotu do Królestwa Bożego. To wszystko jest pokazane i tak proste, że niepojęte dla naszego rozumu! Tak są oszukiwani kochający zesłanie, a nawet okupację (jak Żydzi na pustyni wspominający Egipt).

    Nie trafiają do takich cuda: wyprowadzenie narodu wybranego przez Morze Czerwone, rozmnożenie wina, chleba i ryb, uzdrawianie, a nawet ożywianie...w tym śmierdzącego już trupa Łazarza.

    Po wieczornej Eucharystii zawołałem do Matki Bożej, aby przeprowadziła mnie przez ocean suchą stopą. "Uproś Matko Ostatnie Namaszczenie z przyjęciem Pana Jezusa i godnym odejściem z tego zesłania".

    Dzisiaj moja dusza poczuła się na wygnaniu (dołączona do ciała) z pragnieniem  powrotu do Ojczyzny Niebieskiej. Jakże chciałbym stworzyć "Agencję Jezusa i Matki Bożej" z odpowiednią władzą (listy, upomnienia, środki przekazu, ujawnianie działania Szatana i jego agentów!).

    <<Panie Jezu spraw, aby wszyscy, którzy szukają woli własnej otrzymali Światło Boga Ojca, że zdrowie i życie trzeba oddać w służbę innym; w pracy, zagrożeniach, dla ochrony słabszych i dla Twojej Chwały oraz zbawienia swego i innych. Spraw to Panie Jezu...

Niech chociaż jeden wielki ujrzy to i przekaże mniejszym.

Niech ten, co nie widzi - ujrzy!

Niech ten, co błądzi - znajdzie!

Niech pewny w swoim błędzie - zwątpi!

Daj to Jezu mój. Daj!>>

    To wszystko przenikało moją duszę z wielką mocą. Wracałem nietypową droga, a w mieście, gdzie jestem od 25 lat wszystko wydało mi się obce, nijakie, pozbawione bezpieczeństwa, bo nawet dąb gnije, a dawne wille już są stare...tak też jest z naszymi ciałami fizycznymi.

    Tylko garstka wie, że ma duszę i stara się o powrót do Królestwa Bożego. Wielu wiedzie się i nie będą zawracali sobie głowy "wiarą w księży". Chwilka i wniosą ich trupy do Domu Pana, przybudówki zakładu pogrzebowego.

    Wciąż zapraszani do kościoła patrzą na mnie zdziwieni, a ci, którym zabraniano chodzić do kościoła trwają w tym...już z własnej woli. Ostrzegam ich, tłumaczę i straszę. ..

                                                                                                                                           APeeL

 

Aktualnie przepisane...

 

28.07.1992(w) ZA ZAĆMIONYCH PRZEZ SZATANA

    Wielkim darem jest sen, który zmniejsza czas rozłąki z Bogiem Ojcem. To miałem pokazane na poczekalni dworca kolejowego, gdzie zmęczeni podróżni drzemali do czasu odjazdu swoich pociągów.

    Nasze oczekiwanie na powrót do Królestwa Bożego to jeden błysk w stosunku do wieczności, który nie wiem jak wyrazić matematycznie? Książę tego świata dysponuje trzema bombami wodorowymi;

- jest to "miłość" czyli seks z wszelkimi dewiacjami aż do zakochania w tej samej płci

- posiadanie dóbr wszelkiej maści jako spełnianie zachcianek ciała z pragnieniem życia "100 lat"...znowu zapytam jak ma się to do wieczności?

- władza; mała i duża ze szczytem: pragnieniem królowania nad światem...

    To wystarcza Bestii do załatwienia każdego. Pomyśl na co łapie ciebie (nałogi, hazard, gadanie bez końca, obmawianie innych, wywyższanie się, chwalenie albo objadanie aż do śmiertelnej otyłości, "haratanie gały", strzelanie z przyjemnością do zwierząt, a na końcu do ludzi, itd.).

   Pan pocieszył pochwałą - z otwartej książki - tych, którzy oddają cześć Bogu i kładą kwiaty pod krzyżem. Ja czynię to z wdzięczności za wszystko i z potrzeby serca. Na działce w nędznej budce padłem na kolana wołając;

   "Proszę Cię, Boże Ojcze mój, Jedyny i Ostateczny, Panie mojego serca i mojej duszy. Proszę Cię, abyś sprawił, że Twoje Światło - przez moją nędzną osobę - spłynie na wielu.

    Pragnę mówić o Tobie, o Twoim Synu, o Matce Bożej i Duchu Św. Pragnę zbawienia dusz ludzkich. Ty wiesz jak mnie poprowadzić i możesz to uczynić. Boże mój.

    Tylko przez małą chwilkę dajesz odczucie pragnienia zbawiania dusz, a ile to cierpień, bo Kościół Święty ma pięknie mówiących przeciwników. Daj im Twoje Światło przeze mnie!"

- Módl się za nich!

   "Boże Ojcze Wszechmogący przekazuję Ci wszystkie cierpienia jakich doznał Twój Syn, Jezus Chrystus w czasie św. Osamotnienia, Pojmania, Przesłuchań, Ciemnicy, Biczowania, św. Poniżenia, Drogi Krzyżowej (napływały wszystkie stacje), a niektóre rozważania wyrywały się z serca; "pierwszy raz upadłeś Panie Jezu..dla takich jak ja i dla mnie to uczyniłeś."

   Podczas św. Agonii...wypowiedziałem Słowa umierającego Pana Jezusa i przekazałem je w intencji błyśnięcia Światła dla zaćmionych! W momencie koronowania cierniem...wprost widziałem św. krople Krwi Jezusa, które dają Prawdziwe Życie mnie i całej ludzkości. Zrozum, że bez Światła Bożego nic nie zobaczysz"...

    Wszystko na ziemi przemija, a walka do końca toczy się o duszę każdego człowieka. Ponieważ wołałem "za zaćmionych przez Szatana" zalewał mnie nienawiścią i podsuwał, że modlę się za; "psich synów, szpicli...ojciec szpicel, a matka donosi". Potrząsałem tylko głową...

   Po skończonej modlitwie zerwałem piękne słoneczniki pod krzyż Pana Jezusa. Szatan w tym czasie podsuwał, że; "niszczę"...zrozum, że jest to upadły Archanioł, który nigdy nie męczy się i jednocześnie dręczy nieznaną ilość dusz na całym świecie!

    Czy wiesz jak Pan przemówił do mnie dzisiaj? Napływał obraz św. Ignacego Loyoli wołającego o "Światło", a żona podarowała mi kartkę, którą syn włożył nam do torby podróżnej; "Światło"...tekścik zespołu "Armia". Tak mówi Pan, a znaków jest nieskończoność.

  Napiłem się wina, a żona w żartach zaczepiała, abym wymówił jej całe zło. Z uśmiechem powiedziałem; "Każdy z nas ma inną ścieżkę życia, ty masz swoje cierpienia, a twoje zło...jakie zło? Przez tyle lat musiałaś stać z samego rana w kolejkach, a twoje nogi codziennie przynosiły mi chleb powszedni".

    Spojrzała lekko zadziwiona i wyczułem radość w jej sercu. Po krótkim czasie stała się senna. Położyłem moje dłonie na jej głowie i powiedziałem; "niech cię Bóg błogosławi".

                                                                                                               APeeL

 

 

 

13.08.2019(w) ZA OCIERAJĄCYCH KRWAWE ŁZY MATKI BOŻEJ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 13 sierpień 2019
Odsłon: 1138

MB Fatimskiej

    Nie planowałem Mszy Św. porannej, okaże się, że dzisiaj będę na dwóch spotkaniach z Panem Jezusem, które ofiaruję na Św. Ręce Matki Bożej Płaczącej, której wizerunek znalazłem w starych papierach...

    Pierwsze objawienie miała zakonnica Agnes Sasagawa z japońskiego miasta Akita, gdy modliła się w swojej celi. Po przejściu do kaplicy ujrzała drewnianą figurę płaczącą krwawymi łzami (grupy AB). Powtarzało się to łącznie 101 razy...tylko raz w obecności ekipy telewizji japońskiej. Okazało się, że figury Matki płaczą na całym świecie;

- porcelanowa w Santiago w Chile (u gosp. domowej Olgi Rodrigues)

- w Lake Ridge (USA, stan Wirginia)...tam Matka miała dodatkowo stygmaty na nadgarstkach i stopach

- w Barberton (stan Ohio) zapłakał obraz Matki Boskiej

- w niewielkiej meksykańskiej wiosce San Thomas płacząca Madonna dodatkowo uzdrawiała

- jeszcze w Grangecon (Irlandia), w Rototy Hill w pobliżu Sydney w Australii oraz we włoskiej miejscowości Civitavecchia w pobliżu Rzymu.

    Kościół podchodzi do Objawień z ostrożnością, niekiedy nadmierną i niepotrzebną. Tak było podczas barbarzyńskiej wojny w b. Jugosławii (Matka Boża Pokoju w Medziugorie). Jest w 100% pewne, że Szatan w takiej sytuacji nie nawoływałby do pokoju, a ja na jego miejscu zalewałbym hierarchów zwątpieniem, aby nie ulec fałszywemu objawieniu.

    Ta ostrożność sprawiła, że mała grupa ludzi modliła się i stosowała zalecony post ścisły w środy i piątki. Nawet na dyżur w pogotowiu nic nie brałem.

   Tak jest dalej, bo teraz zaczyna się "tęczowa zaraza" z profanacjami procesji Eucharystycznej z niesieniem "boskiej wagin" oraz szydzeniem z Mszy Świętej! Policja ochrania takie małpowanie jedynie prawdziwej wiary katolickiej...powtórzę jako wiedzący; jedynie prawdziwej!

    Abp Marek Jędraszewski jako jedyny hierarcha zareagował i trafił bluźnierców "spółkujących inaczej" w samo serce...dlatego trwa jego lincz medialny. Właśnie artysta podrzynał gardło jego kukle ("lała się krew")...przy oklaskach zebranych. Tej hordy nic nie zatrzyma, bo za nimi stoi Szatan! Proponuje zrobić podobną "procesję" - za zezwoleniem władz W-wy - z niesieniem atrapy narządów płciowych...ich świeckiego kaznodziei, ojca Roberta Biedronia.

   To jest śmiertelny bój duchowy namaszczonego sługi Boga Objawionego z fałszywymi prorokami z berłami kłamstwa krzyczącymi...o tolerancji (dla grzechu), jednej ojczyźnie, gdzie wszyscy będą czuli się równymi i szczęśliwymi. To wprost wizja raju na ziemi po potopie.

   Taki niedługo będzie, ale ze strony zaproszonych "imigrantów" bez dokumentów (Państwa Islamskiego) z podobnie oszukanymi, którzy po rozerwaniu się trafiającymi do nieba z dziewicami (w Królestwie Bożym nie ma płci i seksu!). Takim sprzyja GW z guru Adamem Michnikiem oraz kacapsko-szwabska PObożna TVN! Apokalipsa już trwa...

   Jak możesz pogodzić mnie z wyznawcami Kusiciela. Przecież Pan Jezus przybył, aby nas podzielić! Zapoznałem się z taką równością podczas badań mojej "choroby na wiarę" przez psychiatrów w walonkach, którzy ekstazę po Eucharystii określają; "brakiem krytycyzmu w stosunku do własnych przeżyć".

    Piszę to, aby wykazać, że nie ma możliwości wynagrodzenia cierpień Matki Pana Jezusa, naszego Zbawiciela...za wszystkie bezeceństwa z obrażaniem Boga Objawionego, w Trójcy Jedynego.

   Rano, pod kościołem trafiłem na pieśń: "Kiedy ranne wstają zorze...Tobie śpiewa żywioł wszelki, bądź pochwalon Boże wielki". Napłynęła bliskość Boga Ojca, ale tego nie można przekazać. Pan Jezus zalecił przyjęcie jego jarzma i bycie pokornym...trzeba stać się jak dziecko.

   Posłuchałem natchnienia i wróciłem do Domu Boga wieczorem z pragnieniem ofiarowania obu nabożeństw na ręce Matki Bożej. Nie pojmiesz łaski Mszy Świętej...często kapłani nie mają świadomości w jakim cudzie uczestniczą.

   Po ponownej Eucharystii, która ułożyła się w łódź wołałem do Matki Bożej; Królowo mojego serca, Królowo Świata i Rzeczpospolitej. Powalony w ciele wracałem do domu, a następnego dnia z płaczem odmówiłem całą moją modlitwę...

                                                                                                                           APeeL

 

 

Przepisane aktualnie...

 

06.06.1989(w) Mój przyjacielu w Bogu...

    Bardzo mało ludzi prowadzi życie wewnętrzne (duchowe)...obok czynnego zewnętrznego. Wiem to, bo stykam się codziennie z pacjentami. Każdy człowiek powinien rozpoznać swoją drogę życiową i swoje powołanie! Jeżeli wybrałeś podążanie za Jezusem - w życiu codziennym - to dziękuj Bogu z całego serca i proś o łaskę wytrwania.

    Na tej drodze spotkają cię napaści ze strony nieprzyjaciół duchowych i cielesnych. Nieznany autor w słynnym XIV-wiecznym „Obłoku niewiedzy" przedstawia teologię mistyczną. Wymienia tam cztery rodzaje życia, które rozpoczyna się i kończy na ziemi;

pospolite

szczególne

samotnicze

doskonałe - osiąga się przy pomocy łaski Bożej (mistycyzm), który kończy się w Królestwie Bożym.

    Tutaj trzeba zaznaczyć, że prowadzący życie zewnętrzne martwią się o wiele, a na końcu o spokojną starość (zbierają dobra, które mają to zabezpieczyć). Teraz, gdy to, gdy to przepisuję (14.08.2019) mogę zapytać; jaką możesz mieć starość bez Boga? Szatan będzie straszył cię chorobami i śmiercią, chociaż wie, że śmierć to życie wieczne duszy. Ponadto będzie odciągał każdego takiego od Kościoła Świętego!

    Autor preferuje życie samotnicze (kontemplacyjne), ale to nie jest dla normalnych ludzi. Wiadomo, że samotnicy są "wśród nas"...w środku szumu, a nawet gwarze ulicznym. To są współcześni pustelnicy, którzy wybrali Boga jako cel swojego życia (bez życia w samotności).

   Nie uważam, aby był to warunek...Bóg nie stosuje takich podziałów. Jeżeli tym wybranym jest osoba obarczona wieloma obowiązkami ziemskimi...tym większa dla niej próba, bo wówczas bardziej tęskni za ciszą, modlitwami i pragnieniem osobistego kontaktu ze Stwórcą!

    Obecnie jestem prowadzony przez Ducha Świętego, tym bardziej zaskakują mnie rozważania z początku mojego nawrócenia. Ja jestem samotnikiem w centrum handlowym, w szumie ulicy i na jakimś ludzkim zgromadzeniu. Staje się to po odczuciu Obecności Boga Ojca z bólem tęsknej rozłąki, którą koi Eucharystia oraz moja modlitwa (instruktaż na stronie głównej).

    Jeżeli Bóg kogoś wybrał to nie znaczy, że jest bardziej święty od innych. W rozwoju duchowym także można dojść do groźnej pychy! Patrz na wielkich dostojników religijnych. Jeżeli jesteś wybrany tym większa jest twoja odpowiedzialność (dotyczy to także stanowisk cywilnych; co ujdzie normalnemu obywatelowi nie przystoi senatorowi).

    W oddziale wewnętrznym, który dorzucono mi do ciężkiej pracy...dobrze, że w przychodni miałem chwilkę spokoju i teraz chłonę święte słowa; <<Idź naprzód, nie oglądaj się wstecz...patrz czego ci jeszcze brak i jak masz osiągnąć doskonałość. Całe twoje życie musi być przesiąknięte tęsknotą za NIM! Nie myśl o Jego dziełach i co może ci dać...myśl tylko i wyłącznie o NIM>>.

    W takich chwilach napadają na nas siły niewidzialne! Właśnie wchodzi obcy, nie z mojego rejonu z synem do badania. Po czasie wracam do czytania; <<Pracuj wytrwale...dokąd trwa twoja tęsknota. Jeszcze nie wiesz co ona oznacza, ale wewnątrz serca pragniesz Boga z całej swojej duszy. /../ Porzuć wszystkie swoje zbłąkane pragnienia...pragnij tylko i wyłącznie Jego>>!

    <<Jeszcze nie możesz tego pojąć, ale twoja dusza jest na obraz i podobieństwo Jego. Tylko Bóg może zaspokoić twoje tęsknoty oraz pragnienia. Nie pojmiesz tego rozumem...pojmiesz Miłością! Dla rozumu Bóg jest niepoznawalny./../ Już w tym życiu odczujesz przedsmak wiecznej szczęśliwości! Musisz nieustannie czuwać, nie czynić zła, oddalać się od niego, a przybliżać do Boga>>.

     To są święte słowa...nie mogę oderwać się od nich. Dusza moja uniosła się, a ja chętnie uciekłbym na środek pustyni. Wchodzi ktoś z personelu, naprawa aparatu ekg, pacjentka do upustu krwi, a nie ma innego pomieszczenia! "Panie Jezu Chryste,zmiłuj się nade mną"...ile czasu byłem z Tobą (20 minut)?"

    Uciekłem do wolnej izolatka dla chorych. Zamknąłem się z Jezusem i czytałem dalej ze łzami w oczach! <<Patrz jak spędzasz czas? Co chwilę tracisz lub zyskujesz>>. Dostałem określoną ilość czasu i nie mogę go tracić. Tracąc czas, tracę szansę zbliżenia się do Boga! Co czynić?

   Już dawno to zrozumiałem, ale nie do końca. Zawsze utrata czasu wiązała się z żalem; co mogłem zrobić w sensie życia zewnętrznego.  Sam dodałem wówczas, że przez Jezusa mam łączyć się z innymi na ziemi i wszystkimi w Niebie! Mam troszczyć się o każdą chwilę.

    Teraz wiem ile dobra można uczynić w każdej minucie życia...w łączności z Panem Jezusem! <<Od tej chwili miłuj Jezusa...zjednocz się z NIM miłością i zaufaniem /../ W sercu pozostaw tylko jedno pragnienie "Bóg"...tylko Jego szukam i pożądam i niczego poza Nim>>!

                                                                                                                              APeeL

 

 

12.08.2019(p) ZA KRZYWDZĄCYCH NA ROZKAZ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 12 sierpień 2019
Odsłon: 1141

 

    Szereg razy - w drodze do kościoła - wzrok zatrzymywała tablica; Punkt Pomocy Osobom Pokrzywdzonym Przestępstwem. Ponieważ bezskutecznie zwracałem się o pomoc do wszystkich możliwych instytucji...wstąpiłem do w/w punktu, który jest pod kuratelą Ministerstwa Sprawiedliwości.

    To było wyraźne prowadzenie przez Boga, bo miałem intencje; nadszedł czas odwetu. Katolicy nie stosują takich metod, ale odrzucano wyciąganą rękę "przed pójściem do sędziego". W moim samorządzie lekarskim na rozkaz - łamiąc wszystkie moje prawa - zrobiono ze mnie głupiego (psychuszka);

- za obronę naszej wiary i krzyża, który zdemolował opętany kolega psychiatra, ważniak na którego nie ma siły (ostatnio w jego klinice w AM Gdańsk zgwałcono trzy nastolatki)

- za wcześniejsze krytykowanie rozpasania wierchuszki izbowej, gdzie prezes Naczelnej Izby Lekarskiej Konstanty Radziwiłł (obecny senator RP) był równocześnie wiceprezesem Okręgowej Izby Lekarskiej, a na szczycie swojej niezastąpialności pełnił 25 funkcji w różnych komisjach. Jako faryzeusz nauczał etyki (artykuły) i gadał w TV Trwam, gdzie zadzwoniłem, bo stanął po stronie w/w antykrzyżowca. Nie glosuj na niego ponownie.

   Za jego przykładem prezes Okręgowej Izby Lekarskiej Andrzej Włodarczyk był równocześnie wiceprezesem Naczelnej Izby Lekarskiej, a gdy został dyrektorem Instytutu Reumatologicznego trzymał to stanowisku ("w rządzie i w samorządzie"). Ponadto jego żona była rzecznikiem prasowym OIL (samorząd typu rodzinnego...czyli sycylijskiego)

- chwalenie się działaczy, że "służą" od czasu reaktywowania samorządu; Andrzej Sawoni chciał tam tkwić do śmierci, tak jak kolega Ładysław Nekanda-Trepka (obecny członek NRL). Wiedz, że tam każdy chętny zgłasza się sam, nie jest delegowany przez lekarzy.

   Nic nie można było zrobić, bo mieli namaszczenie prezia Komorowskiego i dr Ewuś (odwiedzili Okręgową Izbę Lekarską). Wejdź; Kraj Szef Instytutu Reumatologii odwołany za szantaż chorymi. Tam jest mój komentarz; apel1943 30.11.2012, 19:47, gdzie sam siebie określiłem; Lekarz niebezpieczny dla otoczenia...

    Ogarnij ofiary krzywdzących na rozkaz; wpisz tytuł tej intencji w wyszukiwarce, a zobaczysz...

                                                                                                                               APeeL

 

   Aktualnie opracowane...

29.06.2001(pt) ZA WYBRANYCH PRZEZ BOGA

Św. Piotra i Pawła

    Zrywa budzik, a spałem jak głaz. W garażu wzrok zatrzymała kartka pisma „AVE”, gdzie słowa pieśni: „To Bóg wybrał mnie, a nie ja wybrałem Boga. Bóg daje ci tę łaskę, że się za Nim opowiadasz”. Tam były zdjęcia poprzedników Jana Pawła II. Serce zalało poczucie, że wszystko jest łaską daną przez Boga Ojca, a największa to powołanie do świętości.

   Dzisiaj, gdy to opracowuję ogłaszają wyrok w Imieniu Rzeczpospolitej: „Nergal” jest niewinny za podarcie Biblii z okrzykiem, że to księga kłamstw. Robił to wiele razy za granicą. Zobacz co Szatan wyczynia w głowach pozbawionych Światłości!

   Wszystkie łaski ujrzysz, gdy zostaną odebrane. Głupi ból pięty uniemożliwia mi swobodne chodzenie, a cóż dopiero bieg lub grę z wnuczkiem. Masz nogi, a nie chodzisz do kościoła. Ilu ludzi nie ma przeszkód, aby być w kościele...są na emeryturze i mają nadmiar czasu, a to drugi dar Boga - oprócz wolnej woli - z którego będziemy rozliczeni. Na tym tle zobacz moje cierpienie...

   Nie wiedziałem, że dzisiaj jest święto kościelne i nie ma Mszy św. o 6.30. Ponieważ dodatkowo na nabożeństwo o 7.00 spóźniał się kapłan pojechałem do przychodni, gdzie był najazd „Hunów i Wandali”...do 20.00!

    W tak wielkie święto nie byłem na spotkaniu z Panem Jezusem. Z powodu bólu wyszedłem z domu i odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego. Dzisiaj mam ścisły post w intencji pokoju w b. Jugosławii (Objawienie Matki Bożej Pokoju). Piłem tylko wodę, ale późnym wieczorem „złamałem się” i zjadłem bułeczki (na 34-36 godzin)...

    Opracowuję ten zapis 13.08.2019 (IV Objawienie w Fatimie) i wiem, że jestem wybrany przez Boga, ale to nie ma nic wspólnego z naszymi wyborami na różne stanowiska, które zawsze wiążą się z jakimiś apanażami lub poważaniem ze względu na posiadaną władzę.

   Wybranie przez Boga oznacza współcierpienie z Panem Jezusem, pragnienie modlitw, pouczania ludzi w "porę i nie w porę". W drodze po zakup krzyżyka mówiłem do przygodnych ludzi; o błędzie chwalenia śmierci nagłej, pracy do później starości, dorabianiu się bez końca, kupowaniu domów z ich remontami na sklepy (wynajem) oraz dwóch darach; wolnej woli i czasie.

   Wolnej woli nie ma w państwach totalitarnych...w tym w islamie. Rodzisz się i od razu jesteś wyznawcą Allaha, nie możesz tej wiary porzucić, bo to jest "zdrada" i za to zabijają.

    Ludzie nie rozumieją naszego obdarowani wolną ojczyzną, byciem katolikiem, posiadaniem wszystkiego; od sklepów zawalonych jedzeniem do miasta-sanatorium. Malo jest wdzięcznych,  bo pozostała "resztka Pana"...

                                                                                                                                  APeeL

 

12.07.2001(c) ZA MAJĄCYCH DUCHA SŁUŻBY

   Jan Paweł II mówił, że mamy ograniczony czas na świadczenie o Panu Jezusie, a dobry lekarz, to ten, który ma „ducha służby"...taki nie zawiedzie. W czasie procesji musiałem pobiec do leżącego za siatką. Sprawdziłem, że żyje i podałem mu rękę.

    Najlepszy „inżynier ciała" nic nie oznacza. Teraz pani psycholog mówi o zabijaniu miłości małżeńskiej przez antykoncepcję i o naturalnych okresach wstrzemięźliwości, które nasilają tę miłość. Jakże to wszystko jest mi bliskie!

    Nasuwa się samarytanin człowiek miłosierny, współczujący, litościwy; spieszący samorzutnie, spontanicznie z (pierwszą) pomocą chorym, skłonny do samarytańskich czyli miłosiernych uczynków. W Ew. (Łk. 10, 33-37) jest przypowieść o miłosiernym Samarytaninie (tj. mieszkańcu Samarii), co rozumiano w sensie analogicznym do: "dobry Hun, Krzyżak, Wandal" itp. Podczas powrotu z kościoła ponownie trafiam na „umierającego”...

    Syn wyjeżdża na wczasy. Zaleciłem mu: „idź do spowiedzi i Eucharystii. Poproś Matkę o prowadzenie w odczytaniu Woli Boga Ojca, w tym co czynisz? Podarowałem mu pieniądze i książeczkę o Chrystusie, bo drażnił mnie pytaniami.

   Nie będę tłumaczył mojemu synowi tajemnic, ponieważ wiem, że on tego nie zrozumie. Nie pojmuje Dobra, Prawdy, Sprawiedliwości, Wolności, Mądrości, Miłości i Miłosierdzia Boga.

    O 21.00 w ręku znajdzie się książka o komputerach i grach. Zobacz ile kombinacji, a przecież to samo jest w walce duchowej. Jakże potrzebny jest mi informatyk, bo razem opracowalibyśmy temat „bój duchowy o chwilkę”. W ręku książka „Serce" Amicisa z formą moich zapisków, gdzie wszystko dotyczy wydarzeń związanych z miłością. Jakże piękne byłyby takie filmowe obrazki.

   Wcześniej pokazano wnuczka, który zasłonił babcię przed mordercą. Teraz umiera i prosi, aby od niego uścisnęła matkę, ojca i siostrzyczkę. W tym czasie woła do babci „Bądź zdrowa". Łzy zalały oczy. I inna scena: czarnoskóry zaprasza do baru białego głodnego chłopca.

   Nie mogę już normalnie oglądać telewizji, bo wszystko wywołuje refleksje ponadczasowe. Ekolodzy widzą dobro przyrody, protestują i walczą z braćmi, a ja widzę ścigających się. Nie wolno narażać zdrowia i życia dla głupiej sławy. Smutno mi, ponieważ Jan Paweł II udaje się do kliniki. Wielu cieszy się i czeka na śmierć tego duchowego przywódcy chrześcijan...

   Zwijam dyżur w pogotowiu, w przychodni jest trochę sztucznego tłoku, ale każdemu daję, co mu się należy. Na wizycie trafiłem do biednego dziadka z otępieniem. W domu zastałem żonę ze łzami w oczach, bo otrzymała podziękowanie za adopcję dziecka z Afryki. Oddałem jej wszystkie pieniądze (1 tys. zł) na ślub syna.

   Płyną obrazy pomocy dla powodzian w Gdańsku z płaczem ludzi. W tym czasie gwiazda Jolanta Kwaśniewska robi w telewizji swój show! Płynie koronka do Miłosierdzia Bożego, a na Mszy Św. trafiłem na trzech kapłanów (łaska). Po Eucharystii nie mogłem wyjść, a na ten moment uczestnik wycieczki do Fatimy wręczył mi przywieziony stamtąd poświęcony obrazek, Tak działa Pan...

                                                                                                                            APeel

 

31.07.1992(pt) ZA PRZEŚLADOWANYCH

    Z trudem odmówiłem "Anioł Pański", a w telewizji już urzęduje Kotański..."Jezu bądź mi siłą i ochroną" powtarzam w różańcu Pana Jezusa. W środy i piątki pościmy, a to wygoda dla żony, bo nie musi szykować śniadania i obiadu.

    Nagle rozprasza listonosz z rachunkiem za telefon, który nadużywa córcia; prysnął pokój w sercu, narasta rozdrażnienie i chęć kłótliwości, przycinam sobie palec, a drzwi w samochodzie - po stronie żony - nie domykają się.

   Planowałem modlitwę "za prześladowanych", ale Szatan mylił i w żaden sposób nie można jej odmawiać; "Panie Jezu zostałeś zamęczony dla mnie, dla mojego cierpienia", a miało być "dla mojego zbawienia".

    Bestia nawet śmieje się; "widzisz, widzisz, co oznacza Jezus - cierpienia...musisz się modlić, a nie możesz"! Cały czas "rozmawiam wewnątrz" i wskazuję na zniewolone umysły, bo ludzie szukają daleko (właśnie jest spotkanie z guru hinduizmu), a do kościoła, gdzie jest Prawda mają dwa kroki...służysz Bogu lub Szatanowi, nie ma innych możliwości ("tak, ale")!

   Gdyby pojawił się Pan Jezus też przyszliby na takie spotkanie posłuchać...czy w pani religii jest umieranie i modlitwy za innych, sporo wysiłku wymaga sprowadzenie pani, a to jest rozbijanie jedności Prawdziwego Kościoła - Kościoła Pana Jezusa!

    Dobrze, że pojechałem na to spotkanie, bo to było "dobro" od Szatana! W tym czasie nie modliłem się za prześladowanych, a zwalczałem złego w myślach i marzeniach!

    Zobacz atak demona; to złość, rozdrażnienie, rozmyślania, rozproszenia, uczucia nienawiści, w tym czasie niemożliwa jest modlitwa! Jest to tak proste i tak skuteczne, a każdy normalny kapłan powie; "nie, to bracie są własne rozmyślania".

    W takim razie zapytam; dlaczego w ataku pomogła mi woda święcona (nie żałować)? Ustąpiła złość, ale dałem się złapać "na dobre zebranie". Czy wiesz jak mnie złapał?

- Ty masz do wypełnienia misję! Apostołowie też cierpieli w czasie podróży, mieli niewygody i różne niedogodności! Coś za coś...Ojciec dał ci piękny urlop, a ty musisz dać coś z siebie!

   To ostatnie było dziwne, bo Bóg Ojciec daje mi i nic nie żąda - reedukowałby wówczas naszą wolną wolę, byłby to handelek! To było bardzo podejrzane.

   Po modlitwie do Matki o prawidłową decyzję...żona powiedziała "Nie!". Wówczas wiedziałem, że miałem dobrą intencję. Nastał wielki pokój w sercu. To był znak. Wszystkie decyzje od złego przebiegają w niepokoju, złości, gadaniu wewnętrznym.

    Na tę chwilkę otworzyłem "Tajemnicę Szczęścia"; "Niech Twój Pokój będzie z każdym cierpiącym". Z tego wszystkiego kamiennym snem zasnąłem na gołej ziemi. "Jezu, Ty Jesteś. Wstawiaj się zawsze za mną...chciałem wykonać Twoją misję...dla Ciebie i Twojej Chwały, dla Twojego Kościoła".

   W wielkim pokoju serca zaczynam modlitwę; "za prześladowanych", a o 15.00 usiedliśmy w ciszy na działce i modliliśmy się wspólnie z żoną przez 1.5 godz. To trwało, bo każdą stację Drogi Krzyżowej przekazywałem Bogu Ojcu...z późniejszą koronką do 5-u św. Ran Pana Jezusa.

   W tym czasie przepływała wojna w b. Jugosławii, głód w Somalii, porwanie 11-letniej dziewczynki w Radomiu oraz niszczenie żywności podczas strajku rolników francuskich.

    W tym smutku mój wzrok padł na wizerunek Ojca Pio na książce "W hołdzie Ojcu Pio"...on stale patrzy na mój pokój, ale teraz wydał mi się smutny. Zerwałem się do czytania jego słów. 

    "Czy jest możliwe nie być smutnym widząc Boga cierpiącego z powodu zła? /../ Czy my biedni grzesznicy możemy oczekiwać od Boga bardziej droższego daru (od Eucharystii)? /../ odczuwam tak wielki głód i pragnienie połączenia się z Jezusem /../ brak mi słów /../ nieraz wydaje mi się, że serce chciałoby mi wyskoczyć z piersi /../ nie istniały dwa serca bijące, lecz tylko jedno /../ przenika mnie w przedziwny sposób Jego piękno i uśmiech, Jego troski, miłosierdzie, wyroki Jego sprawiedliwości /../".

   22.00 morzy senność, a Anioł przypomina; "nie podziękujesz"? To pytanie bardzo istotne, ponieważ prosiłem Ojca o błogosławieństwo urlopu, który udał się udał. "Ojcze dziękuję Ci za Twoje błogosławieństwo mojego urlopu"... 

                                                                                                                           APeeL

 

 

11.08.2019(n) ZA TYCH, KTÓRZY NIE BOJĄ SIĘ ŚMIERCI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 11 sierpień 2019
Odsłon: 1115

"Żyć - to Chrystus, a umrzeć - to zysk" (Flp 1.21)

    Pojechałem na Mszę św. o 7.00, stałem w słoneczku przed kościołem, niewiele docierało z czytań, ale w serce wpadły słowa o naszym strachu przed wszystkim: martwieniu się o jutro, przyszłość dzieci, zdrowie, a z mojego doświadczenia oczekiwanie na spokojną starość po dorobieniu się.

    Jak możesz mieć spokojną starość bez Boga, bez świadomości, że masz nieśmiertelną duszę, która ma wrócić do Boga Ojca. Wówczas będziesz żył tylko wydarzeniami tego świata, a ten chaos trzeba przetrwać i wyzwolić się.

    Na ten moment Pan Jezus mówił (Łk 12, 32-48), abyśmy nie bali się: <<Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo /../ Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie>>.

    Mówiąc moim językiem; po odrzuceniu ciała fizycznego (kuli u nogi) możemy wracać do naszego Taty, który czeka na nas z otwartymi ramionami. Popłakałem się, bo bezpowrotnie zaginął nam syn i wiem, jak wielkie jest to cierpienie...w wypadku Ojca Prawdziwego pomnożone przez miliard (została nas "mała trzódka"). Ja zawsze pytam, gdzie pan/pani trafi, gdyby spadł na nas samolot lub bomba?

    Na ten moment przytoczę rozmowę z 28.07.1992, która świadczy o niezmienności łaski wiary. Wówczas w cieniu, na ławce znalazłem się z dwoma panami rozprawiającymi o polityce przy piwie...

- Jak pan sądzi co wyjdzie z tego bałaganu politycznego?

- Musicie sobie odpowiedzieć na zasadnicze pytanie; "jaki jest cel naszego tego życia...wówczas będzie łatwo na to odpowiedzieć!"

- Jaki cel?...hmmm!!...trzeba pracować, no cóż!?

- Praca jest celem waszego życia? Czyli celem mojego życia jest przyjmowanie chorych do śmierci babaszek, które chcą się leczyć, aby mogły jak najdłużej pracować dla pieniędzy?

- No...chyba nie!

- Sami widzicie. Celem naszego życia jest powrót do naszej Ojczyzny Niebieskiej z tego zesłania ("Obozu Ziemia"). W momencie śmierci jesteśmy i to jest najważniejsze. Nie ma śmierci, a to determinuje cale nasze działanie.

   Trzeba słuchać się Boga Ojcu ("bądź Wola Twoja"), uniżyć się, służyć jeden drugiemu, bo po drugiej stronie czeka na nas Tata...także na każdego syna marnotrawnego!

   Wówczas otworzyłem "Dzieje duszy", gdzie są słowa Teofana Venarda, które cytuje mała Tereska tuż przed śmiercią; "/../ serce moje zbyt wielkie i to, co zowią szczęściem na ziemi, nie może go napełnić /../ zakończy się czas wygnania /../ Wracam do Ojczyzny /../."

    Jakże podobne są odczucia dusz "zawołanych" przez Ojca i Pana Jezusa. Moje zapiski służą takiemu świadectwu...świadectwu wiary. Trzeba gromadzić sobie skarb w niebie czyli inwestować w duszę (Msze Św. z Eucharystią, modlitwy, posty ofiarowywanie cierpień zastępczych, itd.).

    Dzisiaj prowokacyjnie zapytam; nie mamy duszy jak małpa, pies lub świnia? Każdy z nas otrzymał rozum...po to, aby odnaleźć Boga Stworzyciela. Niektórzy szczycą się swoją mądrością, a mając oczy i nie widzą cudu stworzenia wszystkiego.

    W tym czasie wierzą w bajkę, że powstaliśmy z wielkiego wybuchu (małego reaktora jak obecnie w Federacji Rosyjskiej), a później w wyniku ewolucji. Dzisiaj już wiadomo, że nasz kod genetyczny sięga Adama i Ewy...nie można z małpy przeszczepiać narządów.

    Co tacy odpowiedzą Panu Jezusowi, gdy zakołacze? Nie ma Zbawiciela? Czeka nas tylko zgnicie ciała? Przekonasz się, a czytając to nie będziesz mógł kręcić, że; nie wiedziałem!

                                                                                                                                     APeeL

 

    Właśnie przepisane...

27.07.1992(p) ZA POWRACAJĄCYCH Z ZIEMSKIEGO ZESŁANIA

    Z Bogiem zaczynam nowy tydzień, płyną moje modlitwy oraz podziękowania za pokój w sercu, rodzinie, kościele i ojczyźnie. Napływa, aby odmówić modlitwę za "powracających z ziemskiego zesłania". Właśnie dzwoni pacjent i pyta czy może przyjść do mojego domu. Odpowiedziałem mu, że dom to miejsce święte.

     Na ten moment czytam zdanie z moich zapisków, że; "Bóg Ojciec pragnie twojego powrotu do Domu Prawdziwego!" Przeczytałem modlitwę, ale napłynęła myśl, aby podziękować "swoimi słowami";

"Boże Ojcze Wszechmogący!

Z Twojej łaski otrzymałem dom z rodziną.

Ty, najlepszy z Ojców pokazujesz mi, że powrót do domu oznacza radość i szczęście. Wprost mówisz do mnie; zobacz jaka radość czeka ciebie po powrocie do Mnie,Twego Ojca.

Dziękuję Ci Ojcze za Twoje Błogosławieństwo w czasie podróży, za dobre natchnienia i modlitwy.

Dziękuję za Twoje prowadzenie i wszelkie dobra z tego wynikające. Dziękuję Ci Ojcze za Syna, który pokazał na Ciebie, otworzył Niebo i teraz obdarza nas Swoim Pokojem. Ten pokój towarzyszył mi przez cały czas. Dziękuję za natchnienia Ducha Św. i serdeczną opiekę Matki Bożej. Dziękuję Ojcze!"

     Płynie koronka do Miłosierdzia Bożego za powracających z tego zesłania. Dalej nie mam ukojenia, ale pomoc wskazuje na modlitwę dziękczynną: w litanii do Boga Ojca;

"Ojcze Dobry - bądź uwielbiony!

Ojcze Łaskawy - bądź miłosierny!

Dawco Życia - zmiłuj się nade mną!

Ty, Ojcze dałeś mi dom

Ty, Ojcze pragniesz mojego dobra bardziej ode mnie!

Bądź miłosierny Ojcze mój!

Przyjmij Ojcze moje podziękowanie za Twoje Błogosławieństwo.

Ojcze, tylko Ty znasz nasze prawdziwe pragnienia...tylko Ty możesz je dać - tylko Ty wiesz jak cierpię. Dziękuję Ci za umożliwienie mi poznania tych pragnień i związanych z nimi cierpień.

Jakże mało widzi Twoje Dobro Ojcze nasz."

    Kupiłem kwiaty pod krzyż Pana Jezusa, ale kręciło się pełno "przyjaciół". Wiara dla komunistów to bajki, a to co czynię jest bardzo podejrzane. W głowach decydentów nie mieści się, że wykształcony lekarz...tak postępuje.

   W tym czasie Szatan działa na dwie strony, bo mnie zalewa niechęcią, a nawet agresją z pragnieniem podejścia do rodaka i wygarnięcia mu prawdy. Cóż on winien, został zniewolony i tyle, a ten na górze czyha, aby zabić takiego jak ja.

   Podczas modlitwy "Anioł Pański" o 12.00 ponownie napłynęło natchnienie, aby Bogu Ojcu podziękować. Jakże słuszne są te natchnienia. Naprawdę trzeba bez przerwy dziękować! Jakże jasno to widzę, nawet ludziom zbyt rzadko dziękujemy, bo wszystko nam się należy. Ile cierpień niesie świat, ile mamy pretensji.

"Ojcze mój! Dziękuję Ci za Twoją opiekę od urodzenia. Ojcze mój, nie wiedziałem, że Jesteś! Jakże byłem ohydny w tamtych czasach!

Dobry Ojcze, miłujący, pobłażliwy, przebaczający, doskonale miłosierny i wszechmogący...jakże cierpiałeś z mojego powodu!

Ojcze mój, który Jesteś w Niebie, dziękuję!"

    Tak wypadło wołanie za tych wszystkich, którzy nie wiedzą, że mają Prawdziwego Ojca. Pod koniec koronki pojawił się sekundowy sen z postacią małej Tereski w poświacie. Zacząłem odmawiać moją modlitwę z przekazywaniem cierpień Pana Jezusa w tej intencji;

    "Panie Jezu spraw, abym umiał odczytywać ostrzeżenia duchowe przed atakiem złego! Wówczas trzeba milczeć, odmawiać koronkę, uniżyć się, bo błędem jest dyskutowanie, bronienie się.

   Dzisiaj poszczę w intencji pokoju w Jugosławii i zdziwiony stwierdziłem, że będzie film o Ignacym Loyoli założycielu zakonu jezuitów; "W każdej godzinie odnajduję Go". W czasie meczu Polska - Włochy! Siły ciemności są precyzyjne, a jak krzyczą o nietolerancji!

   Na ten moment czytam książkę; "Szatan istnieje naprawdę", a Bestia przeszkadza w zapiskach, rozprasza, a w końcu wpuszcza pychę. Bronią na niego jest cichość, milczenie, uniżenie i pokora serca. To pokazał Pan Bóg dając Swojego Syna wcielając Go w ciało ludzkie! Wcielenie Pana Jezusa dało początek naszemu zbawieniu!

    To wszystko przenika moją duszę, a sam...dzięki natchnieniom Ojca, Pana Jezusa i Matki Bożej dotarłem do tej Prawdy. Don Ottavio Michelini (zm. 5 X 1979 r.) zapisał przekazy od Matki Bożej (sześć ksiąg) do kapłanów (75-79 r.). Z zapisków utkwiło w mojej duszy; "tutaj służymy Bogu - Ojcu lub Szatanowi". Tak, bo jesteśmy na wygnaniu i nie ma innej możliwości ("tak lub nie, wracasz czy pozostajesz? jesteś Moim dzieckiem czy nie?").

   Przecież to cel naszego życia! Zesłanie...pragniesz wrócić - musisz Mi służyć jak s y n. Zły małpuje Boga i naszą wiarę. Wokół morze niewiary, obojętności, grzebania w śmieciach, zaślepienie i omamienie. Na szczycie tego wszystkiego są wrogowie naszej wiary...jedynie prawdziwej!

   Najgorsi są wrogowi świadomi, bo działają pod dyktando Bestii (opętanie intelektualne), są precyzyjni i mają szatańską pomoc. Często udają dobrych katolików, znają dokładnie Pismo, formuły w nabożeństwach, przenikają struktury naszego Kościoła. To groźni przeciwnicy!

    Płynie film; "W każdej godzinie odnajduję Go"...tam łaskę wiary otrzymał szlachcic"...to wprost moje dzieje! Zwykli ludzie nie mogą zrozumieć, że Bóg Ojciec może powołać do świętości...każdego! Ignacy Loyola w dyskusji ze swoim kardynałem mówił to co ja dzisiaj, że trzeba odczytywać Wolę Boga Ojca w każdej chwilce życia i iść drogą, która oświetla Światło Ojca. Nic innego nie jest ważne. On jest na świadectwo wiary!

    Film kończy się sceną...kardynał klęczy, a Ignacy błogosławi go!

                                                                                                                          APeeL

 

 

10.08.2019(s) ZA DOŚWIADCZANYCH W WIERZE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 10 sierpień 2019
Odsłon: 1077

     Tuż po przebudzeniu napłynęła sprawa oszustwa Szatana, który mami braci islamistów seksem z dziewicami w Królestwie Bożym. Muzułmanin Mario Joseph, który doszedł do prawdy i przeszedł na chrześcijaństwo otrzymał odpowiedź od ich nauczyciela, że Pan Jezus nie może być Synem Bożym...

- Jak Bóg może mieć syna, gdy nie ma żony! 

   Wróćmy do poranka i mojego "pouczenia". Dusza jest wcielana - w momencie naszego poczęcia - jako "dorosła" (święta) i tylko taka możne wrócić do Boga...nie ma płci w naszym zrozumieniu!

    We właśnie przepisywanym dzienniku z dnia 29.07.1991 był fragment dotyczący możliwości wyboru duchowego, który ukazuje stronę Szatana i Boga Objawionego. To jest zasadniczy podział, który schodzi aż do naszego słabego ciała, które ciągnie to życie z pokusami podsuwanymi przez Przeciwnika Boga oraz duszy pragnącej świętości. Przyznam, że nikogo to nie interesuje, a inaczej nie wrócisz do Królestwa Niebieskiego...

    Wokół mamy poplamionych, a nawet popaprańców, nie wspomnę o kimolach z Korei Północnej i podobnych wokół, wciąż zakochanych we władzy ludowej. Mogę powiedzieć, że nasz Kościół to przybudówka zakładu pogrzebowego, gdzie wnosi się trupy...szczególnie starych komuchów.

    Wielu takich błagam, aby wrócili do Boga, proszę o drgnięcie, straszę kłopotami po odrzuceniu ciała, ale wszystko na nic. Nawet proponuję podwiezienie samochodem, ale oni wolą "latać za mną", a w kościele małpują wierzących (dodatkowo grzeszą). 

   Mała próba wiary zaczęła się rano, bo nie chciało się wstać na Mszę Św. poranną, a w tym tygodniu zaprosiłem Tatę do mojej izdebki i miałem wewnętrzną potrzebę dwukrotnego uczestnictwa w spotkaniach z Panem Jezusem. Po chwilce snu znalazłem się na nabożeństwie o 7.15.

    Dzisiaj było wspomnienie św. Wawrzyńca, którego zamordowano (10 VIII 258 r.) przypalaniem przykutego do kraty. Natomiast z Księgi Mądrości (Mdr 3, 1-9) padną słowa; o naszym istnieniu tu po śmierci...

    "Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga /../ Bóg ich bowiem doświadczył /../ jak złoto w tyglu /../ W dzień nawiedzenia swego zajaśnieją i rozbiegną się jak iskry po ściernisku /../." W tym czasie "oczom głupich " wydało się, że "pomarli", a ich odejście to nieszczęście i unicestwienie.

     Mogę powiedzieć, że nic się nie zmieniło, bo wokół trwa przekonanie, że "żyje się tylko raz", a śmierć to koniec, bo "jeszcze nikt tam nie był i nie powiedział jak jest". Kościół Pana Jezusa to "taca i kasa", ale pogrzeb trzeba mieć katolicki.

   Z drugiej strony nie dziwię się, bo na Mszach Świętych nie usłyszysz o posiadaniu duszy i nie mówi się o tym, co jest z nami tuż po śmierci. Jasnogród nie zastanawia się nad tym, co będzie za chwilkę, bo tyle trwa nasze życie w stosunku do wieczności.

    Pan Jezus na ten czas wskazuje, że "ten, co kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne". Musisz zrozumieć, że jesteśmy duszami na zesłaniu z dołączonymi ciałami (kamieniami u nogi).

    Pojechałem na ponowną Msze Świętą o 20.15, ale nie czekałem na apel łączący nas z pielgrzymką, a przez to trafiłem na relację z kaplicy MB w Częstochowie skąd padły słowa o moim dziecięctwie Bożym. Ponadto zostałem pobłogosławiony krzyżem; "w Imię Ojca, Syna i Ducha Świętego", co przyjąłem zadziwiony na kolanach...

                                                                                                                                    APeeL

 

 

                    Właśnie opracowane...

23.06.2009(w) ZA TYCH, KTÓRZY SĄ W SYTUACJI BEZ WYJŚCIA

     Islam. Wydają za mąż małoletnią Nasime, która chodzi do szkoły i nie chce męża. W jej oczach jest strach...jej rodzice to biedni ludzie i normalnie sprzedają dziecko. Nie pomaga perswazja cywilizowanych obrońców. Przed odczytem intencji nie chciałem tego zapisać, ale ważne jest prowadzenie przez Pana.

    Dzisiaj zostałem zalany znakami;

  •  w śnie intensywnie szukałem kluczy do mieszkania
  • w oczekiwaniu na mszę zobaczyłem mysz kościelną, która wyraźnie była zagubiona i szukała wyjścia, bo do kościoła „wracają, ale przed zimą".
  • kapłan mówił o czasie, gdy młodzi odchodzą od rodziców i „idą na swoje”
  • Abraham ma wybrać Boga lub swoje trzody, srebro, złoto i namioty...

    Mój wzrok zatrzymał porysowany blat ławki kościelnej, gdzie były zarysy namiotu. Napłynął obraz ofiar trzęsienia ziemi we Włoszech, którzy tak koczują na stadionach. 

    Piszę to, a rząd Tuska czeka na cud, ponieważ stoi przed krachem finansowym. Podobny dylemat jest z mediami, ustawa idzie do kosza. Napadnięto na CBA. Zobacz ile problemów robią sobie, a później szukają wyjścia z sytuacji.

    Teraz zdziwiony słucham słów Ew. (Mt 7, 6. 12-14); „/../ Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wiele jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują /../”.

    Wzrok padł na brzeg książki „Myśli” Lucjusza Seneki, który urodził się w Hiszpanii (Kordoba) w roku 4 przed Chrystusem, a około roku 32 po Chrystusie rozpoczął działalność publiczną. Kaprys Kaliguli mógł pozbawić go życia, ale „załatwiła” go rozpustnica Messalina żona Klaudiusza. Jak przystało na porządnego człowieka odsiedział 8 lat.

    Książka otworzyła się na jego rozważaniu; „/../ Czym jest Bóg? Wszystkim, co widzisz, i wszystkim czego nie widzisz. Dopiero tak da się przedstawić Jego własną wielkość /../ On jeden jest wszystkim /../. Jaka więc różnica pomiędzy naturą Boga, a nasza? Lepszą cząstkę nas stanowi duch, lecz w Nim nie ma żadnej cząstki poza duchem. On jest cały rozumem, podczas gdy ludzie są tak zaślepieni, że ten świat /../ uważają za przypadkowy i podlegający przypadkowym zmianom /../”.

    Męczę się ze znalezieniem poczty posła R. Kalisza, który broni krzywdzonych lekarzy. Uparłem się, ale to bezsensowne. Na stacji benzynowej kobieta nie mogła otworzyć wlewu paliwa. Pojechałem do matki ziemskiej, ale posiadłość zamknięta, bo rodzince spodobał się spadek (zgarnęli wszystko).

    Zawsze wożę klucz od mieszkania, którym otwieram garaż, a dzisiaj nie mam (jak w śnie). Zagadał mnie przechodzący i wjechałem z otwartymi drzwiami samochodu i zabrudziłem lakier farbą z futryny. W telewizji pokazano problem; nowy blok, a odpadają tynki wewnętrzne i płytki. Właścicielowi restauracji skasowano dojazd (na pewno nie był w Partii)

    Przed Mszą Św. wieczorną popłynie moja modlitwa. Jak dobrze jest w ciszy Domu Pana, a takie odczucie mam przeważnie po Eucharystii. Dopiero następnego dnia odczytam intencję i w bólu wołałem za; ofiary straszliwych powodzi, lokatorów budynku zniszczonego przez wybuch butli gazowej, mieszkańców wioski, gdzie rodzina z podłymi ludźmi terroryzuje sąsiadów.

    Nic sobie nie robią z rozpaczy gnębionych (puszczają psy, koń chodzi po kapuście, kamieniami rzucają w eternit). Ci, co maja pokój nigdy tego nie docenią. W innej miejscowości grasuje piroman, ludzie boją się spać. Ci, co mogą spokojnie spać nie dziękują Bogu za ten dar.

    Mała dziewczynka poszukuje zaginionej matki. Rozdzielono rodzeństwo; dziewczynkę i chłopca. Dzisiaj, gdy to przepisuję (10.08.2019) płacze matka, której ojciec porwał dwóch synów. Policja nie może interweniować, bo jest to sprawa sądu.

    Późno RTL II pokazują ślub najgrubszego człowieka świata. Specjalny samochód z platformą. Kolos ma bardzo ładna twarz, a tańczy poprzez ruchy rąk. Pan ukazuje mi tylko migawki spraw związanych z intencją...

                                                                                                                                       APeeL

 

02.08.1997(pt) ZA MARNUJĄCYCH SWOJE POWOŁANIE

MB Anielskiej

    Spałem kilka godzin, ale zrywam się na pierwszą Mszę św. Nie idzie zaległa modlitwa, bo „nie trzeba, to już było”. Tak, bo mam wołać za dzieciątka adaptowane. Podziękowałem jeszcze raz za pomoc w pracach remontowych.

    W kościele usiadłem pod stacją drogi krzyżowej „Pan Jezus bierze krzyż na ramiona”...aż zawołałem „Panie zabierz mnie z tego zesłania”. Poprosiłem, aby Zbawiciel odpoczął w moim sercu, ja dzisiaj przyjmę Jego krzyż. Przypomniał się kurs, gdzie się upiłem. Przecież takimi czynami sam wkładam Panu Jezusowi krzyż.

    Łzy zalały oczy, bo dzisiaj jest ścięcie św. Jana Chrzciciela...dla fanaberii, bardzo często tak kończą powołani przez Stwórcę, a właśnie wypada dzień za powołania kapłańskie i zakonne. Jak wielka to łaska, a właściwie dar Boga Ojca; namaszczony kapłan staje się cudotwórcą, bo zamienia chleb w Ciało Pana Jezusa.

    Eucharystię ofiarowałem w intencji dnia przez ręce Matki Pana Jezusa...także za syna, który miota się i nie może odnaleźć swojego powołania. Podczas powrotu towarzyszyły mi figury Matki Bożej. Płynie relacja z ośrodka dla niepełnosprawnych prowadzonego przez s. zakonne, a  w „Życiu W-wy” będzie opis działalności Janusza Korczaka.

    Postawiłem kwiaty pod krzyżem Pana Jezusa i w bólu zacząłem moją modlitwę. Wierz mi, że wielką łaską jest odkrycie swojego powołania przez Boga. To dotyczy ludzi prostych i prezydentów (Castro, Wałęsa, Kwaśniewski).

    Przypomniała się babcia, która ma łaskę spotkań ze Świętą Rodziną. Ja też zapraszam do domu i na dyżur Matkę Bożą i Pana Jezusa. My jesteśmy marnymi stworzeniami i swoim myśleniem ograniczamy możliwości Boga...przybycia po naszym zaproszeniu! Dla Boga nic nie znaczą nasze przeszkody: stalowe drzwi i bunkry.

    Wieczorem ujrzę marnujących swoje powołanie:

  • policjantów i ochroniarzy sprzymierzonych z mafią. Dziwne, bo dzisiaj, gdy to przepisuję (10.08.2019) tacy z Rutkowskim napadli na wskazaną osobę!
  • dziennikarzy manipulujących prawdą (kłamiących) i sprzedajnych w mass mediach obcych naszej ojczyźnie
  • porzucających kapłaństwo i zakony, nie uchwalono konkordatu
  • władza odwracająca się od ludu, sprzeczający się posłowie, a nie rozliczono winnych zaniedbań (powódź)
  • jeszcze pielęgniarka, która została nauczycielką, bokser bijący się na ulicy, nietrafieni rzemieślnicy i lekarze ze studiów opłacanych (nie trzeba egzaminu).

    Powodzian zostawiono gorzej jak Izraelitów na pustyni, a w tym czasie w telewizji (Piknik Country & Folk Mrągowo)...trwała zabawa ze sprośnymi piosenkami. Dzisiaj wiem, że moje powołanie to życie modlitewne...

                                                                                                                                      APeeL 

 

 

 

 

 

 

 

  1. 09.08.2019(pt) ZA GŁUPIEJĄCYCH Z POWODU MIŁOŚCI
  2. 08.08.2019(c) ZA TRACĄCYCH AUTORYTET
  3. 07.08.2019(ś) ZA SZEMRZĄCYCH PRZECIW BOGU
  4. 06.08.2019(w) ZA TYCH, KTÓRZY IDĄ ZA WYMYŚLONYMI MITAMI
  5. 05.08.2019(p) ZA TYCH, KTÓRZY ZERWALI WIĘŹ Z BOGIEM
  6. 04.08.2019(n) ZA PEŁNYCH WDZIĘCZNOŚCI ZA OCALENIE
  7. 03.08.2019(s) ZA OFIARY GŁUPICH FANABERII
  8. 02.08.2019(pt) ZA RODZINĘ LUDZKĄ
  9. 01.08.2019(c) ZA ODRYWAJĄCYCH OD BOGA
  10. 31.07.2019(ś) ZA WRACAJĄCYCH DO POGAŃSTWA

Strona 472 z 2449

  • 467
  • 468
  • 469
  • 470
  • 471
  • 472
  • 473
  • 474
  • 475
  • 476

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
    • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Licznik odwiedzin

Odwiedza nas 4234  gości oraz 0 użytkowników.

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?