- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 671
W dniach obrad Sejmu RP na Mszę św. przychodził za mną b. oficer polityczny („nawrócony”) z mojej jednostki wojskowej i w pustym kościele siadał przy mnie lub za mną.
Dziwne, bo w kościele nie ma żadnych tajnych materiałów, a gdyby nawet to nie interesują mnie ludzkie głupoty, ale nadprzyrodzona łączność z Bogiem Ojcem.
Prawdopodobnie jest podejrzenie, że udaję wierzącego, bo Tam Nic Nie Ma. Moje nawrócenie jest autentyczne...nie po kursach. Łatwo rozróżnisz takich, bo ja nie przeczytałem Biblii, nie znam pieśni, a nawet odpowiadania kapłanowi. Poprosiłem, aby Bóg dał mu Światło...
Ogrom ludzi potrzebuje nawrócenia...została nas tylko garstka i mamy małe możliwości medialne. Eucharystia dała moc do niewolniczej pracy w przychodni, gdzie trafiłem na normalny nawał i bałagan...”Panie zmiłuj się nade mną!”
Wytrwałem dzięki Bogu, a radość nałożyła się na zadowolenie, bo rząd w mojej ojczyźnie trafił w ręce prawych Polaków...zaczynają się aresztowania przestępców politycznych oraz gospodarczych.
Dzisiaj miałem tylko błyski kontaktu z Bogiem, a na końcu moc dała homilia Jana Pawła II (z kasety) w której był apel o nasze nawrócenie. Wciąż powtarza to Matka Boża Pokoju w swoich orędziach...to sprawa życia i śmierci, ale dla ludzi ważniejszy jest poziom cholesterolu, majątek, samochód, nowe „miłości”, praca i ciekawostki tego świata…
Dzisiaj, gdy opracowuję tą intencję (08.11.2017) pasuje mój zapis ze starego bloga (27.11.2009): „Paluszek i główka”. Zobacz krętactwa zapraszanych na Mszę św.
<<Nie wypada chodzić do kościoła o lasce?…na wózku też nie, a w ciemnych okularach na pewno! Nie chce pan, bym zawiózł? Przyjdzie pan do kościoła jak się ociepli?…czyli na wiosnę, ale wiosny też zdarzają się zimne. Rozumiem, że przykre jest dla pana zimno, ale ma pan dużo lat, a jesteśmy po śmierci.
Pani jest dzisiaj po Mszy św. a ja zapraszam na codzienną, bo emeryci są czasowi… uśmiechnęliśmy się. Czy są sprawy ważniejsze od Boga? W tym czasie ręką dotknąłem klepsydry, a drugą wskazałem na dzwoniące dzwony i gong na mszę!
Jak żona żyła to chodził pan na Mszę św. w niedzielę. Właśnie śniła mi się i przeze mnie zaprasza pana na Mszę św. codzienną. „Syrenka” się zepsuła, a wstydzi się pani jeździć rowerem!
Wnuczka odbiera pani o 7.45…to dobry czas na wcześniejszą Mszę św.! Chodzi pani, a nigdy nie widziałem.
Starowinka codziennie przychodzi i klęka przed Najświętszym Sakramentem, a pani mieszka tak blisko, że aż grzech nie pojawić się w Domu Pana, który będzie narastał z wiekiem!>>
W „Gazecie Polskiej” z 8 kwietnia 1998 dano art.; „Czas nawróceń” ze świadectwami różnych ludzi. Paweł Sroczyński słuchał muzyki satanistycznej (14-16 godzin dziennie). Nawet otrzymał „dary”: same piątki z matematyki, a był słaby i zdał na politechnikę (ośmiu kandydatów na miejsce).
Przestał spać, stracił apetyt, myślał o śmierci...lekarze nie widzieli choroby, a nie nie znają się na opętaniach. Miał 2 minuty drogi do kościoła, ale wydawało się, że jej nie pokona. W końcu z matką trafił do spowiedzi i został uwolniony od piekła…
Inni: wyleczyłem się z duchowego AIDS, znalazłam prawdziwą wolność i obronił nas krzyż (świadectwo Roberta Tekieli), który z żoną założył klub „Gnosis”. Tam przychodzili magowie, okultyści, astrolodzy, kahunowie ze swoimi talizmanami. Oni wzięli krzyż jako taki talizman (jego żona nie była ochrzczona) i tak zaczęło się ich nawrócenie…
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 718
Ułomność ma szeroki zakres i wiele synonimów. Jeżeli chodzi o osobę ludzką to wydzieliłbym trzy grupy: ułomność duchową, psychiczną i fizyczną. Wszyscy znamy chorych psychicznie z oceanem uzależnień - w tym ofiary nałogów - powodujących po czasie śmierć.
Każdy styka się też z chorobami ciała fizycznego oraz inwalidztwem. W moim bloku jest młody człowiek z porażeniem czterokończynowym (tetraplegia z gr. tetra-cztery, plege-cios, rana). Przypomniał się mój skok do wody, gdy uderzyłem głową o dno oszukany przez chłopców, którzy udawali, że jest tam głęboko. Jest też pan, który stracił w pracy nogę. Każdy ma takich sąsiadów...
Na ten moment do gabinetu przybył niewidomy przyprowadzony przez żonę...bardzo go lubię, bo żartujemy na jednej fali oraz żona chorego z zespołem Alzheimera. Później będzie wezwanie na wizytę domową do 80-latka z niewydolnością serca i nerek. Powiedziałem mu, aby nie bał się, bo śmierć to życie i poprosiłem, aby ofiarował swoje cierpienie Matce Najświętszej.
W ręku znalazł się artykuł o stwardnieniu rozsianym, bardzo podstępnej chorobie dotyczącej młodych ludzi (między 20 – 40 r.ż.), która jest wynikiem autoagresji: nasze przeciwciała niszczą osłonki mielinowe nerwów (”zostają gołe druty”).
Po pierwszym ataku jest przerwa w której pacjent funkcjonuje normalnie. Objawy mogą być różne i jest ich mnóstwo (w zależności od tego jaka część mózgu zostaje uszkodzona): utrata wzroku, słuchu, kłopoty z mówieniem, zmęczenie, niedowłady kończyn i nietrzymanie moczu.
Na Mszy św. o 17.30 napłynie poczucie marności naszego ciała z którą stykam się każdego dnia. Po Eucharystii napłynęła lekkość duchowa, której nie można opisać. Wówczas zjednany z Panem Jezusem unosisz się powyżej naszej rzeczywistości. W tym stanie ciało też nabiera mocy (w znoszeniu cierpienia i lęku przed śmiercią).
Potwierdza to w swoim „Dzienniczku” ciężko chora s. Faustyna (gruźlica). Właśnie płynie czytanie jej zapisków (g. 15.00 06.11.2017), gdzie skarżyła się Panu Jezusowi, że nie ma siły iść do kaplicy, a nie przynoszą Eucharystii do separatki. Nagle wszedł do niej promieniujący Pan Jezus, przepasany w białej szacie. Popłakałem się, bo w serce wpadły słowa świętej: ”jestem nędzą samą”.
Wspomnę tylko o ludzkiej ułomności duchowej. Kiedyś wracałem z Mszy św. i przechodziłem obok domu małżeństwa zdrowych emerytów (katolików). Zaprosiłem wówczas panią myjącą okna na codzienną Mszę św. Zdziwiła się i to bardzo. To było + - 10 lat wstecz...od tamtego czasu byliby na 7 tys. nabożeństw!
Chodzi o to, że, większość ludzkości nie zna Stworzyciela. Na ten moment Bóg Ojciec mówi: << O, jakże chciałbym sprawić, by Mnie poznano jako Ojca Wszechmogącego. Jestem nim dla was i chciałbym nim być również dla nich, dzięki Moim dobrodziejstwom!>> *
Tamtego dnia trafiłem na spotkanie katechizacyjne z pięcioma osobami. Później w ręku znajdzie się pismo „Moda na zdrowie”, a w telewizji pokażą ćwiczenia pośladków…
APEL
* „Bóg Ojciec mówi do Swoich dzieci” s. Eugenia E. Ravasio
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 801
Niedziela Misyjna
Po smacznym śniadaniu i kojącym śnie zerwałem się o 10.45 z natchnieniem trafienia na Mszę św. - w sąsiedniej parafii - pod wezwaniem Marii Magdaleny. Serce zalała radość z podziękowaniem Bogu za posiadanie samochodu.
Trafiłem na kończące się nabożeństwo z otrzymaniem błogosławieństwa, a bardzo to lubię. Ponadto na placu kościelnym przywitała mnie - wielka i piękna figura - św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus.
Znajomy organista pięknie śpiewał o Matce Bożej Różańcowej oraz „Wiele jest serc które czekają na Ewangelię, Wiele jest serc, które czekają wciąż”. W serce wpadły słowa, bo jestem posłany do takich: „Bóg poprowadzi cię do ludzi /../ których będziesz mógł zaprowadzić do Chrystusa”…
To wprost do mnie, a jeszcze nie znałem intencji modlitewnej tego dnia! Na tym fakcie masz pokazane, co oznacza słuchanie woli Boga Ojca, który faktycznie sprawi, że będę mógł ewangelizować. To jest moja ostatnia droga, a zarazem pragnienie kończącego się życia.
Popłakałem się, łzy leciały na ziemię, a tuż przed przyjęciem Ciała Pana Jezusa w wielkim cierpieniu wołałem: „Jezu! Jezu! Jezu!...pęknie mi serce!” Powtarzałem wciąż: „niegodny, niegodny” z ujrzeniem nędzy mojej osoby i czynionych w życiu nieprawości.
To poniżenie samego siebie jest wynikiem konfliktu w sumieniu z poczuciem ś w i ę t o ś c i Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego oraz świętych i błogosławionych na całym świecie.
Wszystko przebiega w sekundowych błyskach, bo dłużej nie wytrzyma nasze serce. Wiem, że jestem posłany do innych z głoszeniem Słowa i dawaniem świadectwa wiary. Tak chciałbym mówić o Bogu jak o Tacie, a nigdy tego nie ma w kazaniach. Jakby na potwierdzenie „Mszał” otworzy się na słowach: „już Go posiadłeś, a odnalazłszy Boga /../ powinieneś nieść Go innym”.
Jest mi przykro, że wokół przeważają siły szatańskie z mass-mediami w ręku ateistów i wrogów Boga..świadomych i nieświadomych. Po powrocie do domu trafiłem na słuchaną przez żonę piosenkę: „Golgoto, Golgoto, Golgoto. /../ To nie gwoździe Cię przebiły, lecz mój grzech. To nie ludzie Cię skrzywdzili, lecz mój grzech /../ Choć tak dawno to się stało, widziałeś mnie”...
Pan Bóg zna naszą przeszłość i przyszłość, ale nie jest tak, że „co ma być to będzie”, bo Bóg może odmienić nasz los. Ja sam mam dodane 15 lat życia (opracowuję ten zapis 20.10.2017 r.), a modlitwy innych sprawiła, że ma odjęty nałóg.
Alkoholik do końca jest alkoholikiem, a dla mnie alkohol nie istnieje...w kuchni stoi otwarta piersiówka ze spirytusem. Gdybym spróbował mógłbym upaść, ale nie mam takiej pokusy.
Bóg sprawił, że doczekałem się opuszczenia naszej ojczyzny przez drugą armię świata, a teraz spotkała mnie radość z wygrania wyborów prezydenckich przez Lecha Kaczyńskiego.
To tylko potwierdziło moje przeczucie, które miałem - podczas wcześniejszego spotkania przedwyborczego - w mojej rodzinnej miejscowości. Wówczas towarzyszył mu „Misiek” (Kamiński), któremu powiedziałem, że wygra. Tak się też stało, a pewna siebie PO doznała szoku.
Szkoda, że później beztrosko poleciał - z kwiatem narodu - do Smoleńska leżącego na terenie Imperium Zła. Przed taką wyprawą powinna być wielokrotnie odprawiona Msza św. Cóż znaczy dla Boga Ojca sprawienie usterki - uniemożliwiającej start - samolotu przygotowanego do zamachu...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 666
Dzisiaj mam dyżur w pogotowiu z rozterką: czy być na Mszy św. o 6.30 czy spokojne spożyć śniadanie? Wybrałem Mszę św.! Teraz "patrzy” krzyż z wyjętym gwoździem...”dajesz mi ulgę, wyjmujesz mi gwóźdź”. Dodatkowo na tablicy zauważyłem informację o pomagających uzależnionym. W czytaniach przypomniano, że jedni mamy służyć drugim.
Podczas dyżuru w pogotowiu (pokój lekarski to piwniczna izba z dwoma łóżkami i stołem) pojawiła się pierwsza "duchowość zdarzeń":
- kolega chirurg po wyspaniu zasiadł do śniadania, ale stwierdził, że nie ma chleba. Ja wcześniej poprosiłem, aby żona dała mi więcej...z delikatności przyjął tylko jedną kromkę, a po dyżurze zostanie mi jeszcze cała kanapka.
- po chwilce poproszę go o konsultację, bo trafiłem na pijanego z urazem głowy.
W tym czasie personel przygotowywał sobie obiad, bo jeden z kierowców jest specjalistą od przyrządzania ozorów. Kolega Kurd Abaud Sayet mówił, że przydałbym się w hospicjum, bo tam potrzebują „Słowa Boga”, a on jest niewierzący.
Zbadałem umówioną żonę policjanta, kandydatkę na kierowcę, bo pracuje i nie mogła przybyć do przychodni. Wczoraj byłem na wizycie - w wiejskie chatce - u babci chorej „na starość”, która męczy z tego powodu męża. Nie wiedziałem, co mam jej podać z powodu infekcji i jak zrealizują receptę.
Nagle w torbie, a była już g. 16.00 znalazłem MB Uzdrowienia, a wówczas przypomniałem sobie, że posiadam zastrzyk Gentamycyny oraz Diprophos. Dzisiaj podjechałem i sprawdziłem jej stan...efekt był piorunującej!
Zaczepił mnie znajomy, którego leczą na anginę, a prawdopodobnie cierpi na mononukleozą zakaźną (choroba wirusowa). Daje także białe czopy na migdałkach, ale charakteryzuje się - oprócz objawów infekcji - wielką i długotrwałą słabością (do 6 miesięcy).
Przypomniała się Msza św. w Sanktuarium, gdzie ostatecznie wróciłem do Boga (Lewiczyn)...upadła przy mnie babcia z rozrusznikiem serca. Po czasie doszła do siebie i zaprowadziłem ją do Komunii św.
Ja w tym czasie doznałem pragnienie śmierci - po przyjęciu Wiatyku - w warunkach godnych i takiego odejścia do Pana. Dawniej były to modlitwy i śpiewy bliskich przy zapalonej gromnicy. To przykład śmierci dobrej i godnej. Większość...nawet wierzących traktuje naszą śmierć (odejście duszy do Boga Ojca) jako koniec i boi się kapłana („co? Już będę umierał?”)
Kończę ten zapis, a hydraulicy reperują dopływ wody i schody do pogotowia, kierowca naprawił zamek mojego samochodu, a pacjentka przekazała mi niepotrzebne leki. Tuż przed północą pomagałem dyspozytorce pogotowia w rozwiązywaniu krzyżówki. Jakże pięknie Pan Bóg to wszystko urządził...
Ogarnij cały świat...mamy służyć jedni drugim, a co robimy? Przed oknem uczniowie przenieśli swojemu koledze "fiacika" i postawili go pomiędzy drzewami…
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 821
Ponieważ dzisiaj pracuję od 10.00 wyszedłem na poranną Mszę św. na której były tylko cztery osoby. W październiku większość uczestniczy w modlitwie różańcowej, ale najważniejsza jest Msza św. podczas której Pan Jezus nadal umiera...
Kiedyś ktoś zrobił zdjęcie kapłanowi nad którym pojawił się Zbawiciel na krzyżu, a z Jego św. Ran spływała św. Krew do kielicha z konsekrowanym winem. To wyśmieje człowiek negujący istnienie świata nadprzyrodzonego.
A ja zapytam - dlaczego w drodze na Mszę św. - płakałem podczas odmawianiem koronki do Miłosierdzia Bożego? Zważ, że jestem twardy, wybuchowy i skory do gniewu...po ludzku tego nie wytłumaczysz („dar łez”).
Wielką łaską jest dar łez, których wypływ przynosi ulgę w cierpieniu. Sam jestem ciekaw podstaw fizjologicznych takiego oczyszczającego ich działania (katharsis). Płaczę, ponieważ zlały się przeżycia duchowe wczorajsze i obecne. W tym bólu zabrałem śmieci spod krzyża na głównej ulicy, które ktoś tam właśnie zostawił.
W tym czasie zły straszył mnie pozbawieniem pracy oraz dachu nad głową, bo jestem „wrogiem ludu”. Napłynął obraz trzęsienia ziemi w Pakistanie oraz bezdomni na dworcach, a zarazem brak wieści o zaginionym synu. Innych szukają, ale na nasze zgłoszenie nie zareagowali...nawet nie pobrano materiału genetycznego.
Ból trwał także na Mszy św. ze szczytem podczas Eucharystii: „Oto jest Baranek Boży”. Padłem na kolana, popłakałem się skulony...łzy leciały na posadzkę kościoła, jeszcze chwilka, a serce „pękłoby mi na pół”! „Jezu mój! Jam nie godzien tego...Jezu, Jezu, Jezu! Ja naprawdę jestem niegodzien tych łask!” Jak przekazać to cierpienie, a zarazem poczucie „przedsmaku Nieba w duszy” o którym właśnie mówił kapłan.
Po wejściu do przychodni wyjaśniło się delikatne pęknięcie św. Hostii (zapowiedź jakiegoś cierpienia). Faktycznie spotkała mnie „powtórka z rozrywki” z dnia wczorajszego, bo dzisiaj dwóch lekarzy będzie pracowało tylko do 13.00.
Właśnie o tej porze przybyła pacjentka z wnuczką o imieniu Dominika („należąca do Boga, Pana”). W tym czasie z radia płynęła piosenka „To były piękne dni”, a ja popłakałem się, bo wróciła łączność z Bogiem Ojcem. Ostatnim pacjentem był kapłan, a dzisiaj w Sejmie RP wspomniano ks. Jerzego Popiełuszkę, którego wizerunek oprawiłem w ramkę. Praca trwała od 10.00 - 18.30...bez wytchnienia!
Następnego ranka ostatecznie odczytałem tą intencję...Dominik, Dominika, Dominikanie, a dodatkowo czytałem w „Poemacie Boga-Człowieka” o poświęceniu Maryi Bogu w Świątyni Jerozolimskiej…
APEL
- 18.10.2005(w) ZA DAJĄCYCH ŚWIADECTWO OBECNOŚCI BOGA
- 17.10.2005(p) ZA NĘKANYCH PRZEZ SZATANA
- 16.10.2005(n) ZA TWOICH, MATKO!
- 15.10.2005(s) ZA KOBIECE FENOMENY
- 12.10.2005(ś) ZA UMARTWIAJĄCYCH SIĘ
- 10.10.2005(p) SZATAN ISTNIEJE NAPRAWDĘ...
- 09.10.2005(n) ZA CAŁKOWICIE ODDANYCH BOGU OJCU
- 08.10.2005(s) ZA POŁĄCZONYCH PRZEZ MATKĘ
- 07.10.2005(pt) ZA MAJĄCYCH ŚWIADOMOŚĆ NASZEJ NĘDZY
- 06.10.2005(c) ZA OŚWIECONYCH MĄDROŚCIĄ BOŻĄ