Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

28.01.2001(n) ZA OBDARZONYCH TWOJA ŚWIATŁOŚCIĄ...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 28 styczeń 2001
Odsłon: 222

     W śnie miałem jakąś symboliczną wizję dotycząca mojej pracy, gdzie personel lekarski podzieliła reforma...sprawiająca zamieszanie. Z trudem wstałem na Mszę św. poranną. Prosiłem Matkę Najświętszą o pomoc, ponieważ przez upadek mam zerwany kontrakt z pogotowiem, nic nie powiedziałem żonie, bo mam dyżur, ale w przychodni. Posłuchałem natchnienia, aby jutro odebrać wolny dzień za nadgodziny.

     Wrócił czas po przebudzeniu, gdy z "Poematu Boga-Człowieka" popłyną słowa: "Nie ma nędzy, której Jezus nie mógłby przemienić w bogactwo". To było wprost do mnie...

     Teraz, gdy to przepisuję (09.05.2024) z radia Maryja popłynie informacja o pani, która podarowała parafii wielki majątek. My w tym czasie martwimy się o wszystko. Wówczas dzwoniły dzwony kościelne, a teraz, gdy to piszę pięknie śpiewa ptaszek za oknem. Jeżeli nie masz łaski wiary to nie zauważysz różnych pocieszeń ze strony Boga Ojca.

      Z tego "Poematu Boga - Człowieka" Matka Boża przekazuje, że Jej Syn, Pan Jezus wskazuje na potrzebę stania się dzieckiem duchowym, bo jest to warunek zdobycia Królestwa Bożego.

     "Nie wejdziesz do Królestwa Bożego, gdy nie staniesz się dzieciątkiem wołającym - jak ja w tej chwilce, gdy to piszę. Nawet "patrzył" Pan Jezus z Całunu, a łzy zalewały oczy. Tam dalej była mowa o cudzie, który uczynił Pan Jezus dla dziewczynki, sieroty z domu faryzeusza (wroga Zbawiciela).

     Na drzewie pozbawionym liści ukazały się dorodne jabłka, które otrzymała głodna dziewczynka. Jej rodzice zmarli w nienawiści i cierpieniu, a teraz świat jest miłością i dobrem, odkąd Jezus kroczył po nim swymi świętymi stopami.

      Popłakałem się przy słowach Mateczki o Świętych Stopach Zbawiciela. Nawet teraz, gdy to piszę...płaczę! Ci ludzie umarli jako niewolnicy bezlitosnego pana - do śmierci nie poznali Boga, Najświętszego Taty.

       Zrywa mój pacjent, a właśnie z natchnienia zabrałem z domu potrzebny mu antybiotyk. Z innej kasety popłynie melodia wyciskająca łzy z oczu, a ja wiem, że jest to pocieszenie ze strony Boga. Dodatkowo Mateczka Najświętsza mówi o bajecznej dobroci Boga-Ojca i Zbawiciela!

      Ze sterty gazet w ręku mam horoskop, a Bóg Ojciec mówi do nas przez wszystko: "mam koncentrować się na propozycjach, które mogę zrealizować w krótkim czasie". Ja wiem, bo mój czas jest ograniczony - jestem bliski powrotu do życia wiecznego!

     Nic mi obecnie nie brakuje, żona wymodliła z pacjentkami moje nawrócenie. Właśnie płynie piosenka: "Przeżyłam z tobą tyle lat choć w oczy wiał mi nieraz wiatr...poznałam jak smakują łzy". Widzę teraz jej poświecenie.

    Teraz jest u mnie młoda kobieta z ciężkim dyskiem ok. lędźwiowej - po dźwignięciu dziecka! Oddaję jej własne leki - biedna, ale ma przynieść r y b ę...znak Zbawiciela.

                                                                                                                              APeeL

 

 

27.01.2001(s) ZA BEZSILNYCH W ZAGROŻENIU...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 27 styczeń 2001
Odsłon: 203

      Wczoraj nastawiłem budzik i oparłem o niego Pana Jezusa z Całunu. Teraz zerwałem się na Mszę św. o 6:30, a bardzo lubię to wczesne nabożeństwo. Dzisiaj mam wolny dzień i wyszedłem w ciemność, ale nie niezbyt uczestniczyłem w czytaniach, ponieważ było złe nagłośnienie.

       Dotarły słowa zawierzenia Bogu Ojcu przez Abrahama (Hbr 11,1-2.8-19). Natomiast psalmista wołała (Łk 1,69-72.74-75), że Pan nas "wybawi nas od nieprzyjaciół i z ręki wszystkich, którzy nas nienawidzą".

      W Ewangelii (Mk 4,35-41) Pan Jezus "spał w tyle łodzi na wezgłowiu". Zerwali Go w poczuciu, że giną. "Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy? On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: Milcz, ucisz się (...) Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?"

        Podjechałem pod "mój krzyż", a łzy zalały oczy - postawiłem lampki i podziękowałem Panu Jezusowi za to, że mogę go adorować! Później będę grał na akordeonie pieśń: "Gdzie jesteś Jezu mój, wciąż Cie szukam i wciąż mi Ciebie brak".

      Piszę to o 19:00, a z TVN płyną obrazy Apokalipsy podobne do trzęsienia ziemi w Indiach, gdzie płaczą matki, bo pod gruzami są ich dzieci! Padły także szpitale z personelem. Ranni marnieją na oczach bezradnych ludzi, palą się zwłoki.

      W kościele znalazłem ulotkę z prośbą o wsparcie. Jeszcze obrazy schroniska dla bezdomnych zwierząt (bezsilność, brak środków), a dzisiaj, gdy to przepisuję (09.05.2024) podobna sytuacja spotkała prywatne zoo ze zwierzętami tropikalnymi.

     Kobieta adoptowała niepełnosprawną dziewczynkę (hinduskę), jeszcze rodzinny dom dziecka (braki finansowe). Po wczorajszym zagrożeniu wybuchem piecyka zgłosił się hydraulik i go zreperował.

      Popłynęła relacja z zabójstwa czteroletniego Michałka, którego do Wisły wrzucił konkubent matki! Chłopczyk krzyczał: "tato, co mi robisz?" Wypadek naszego autobusu z dziećmi w Austrii oraz pociągu z płaczem i wołaniami bezsilnych!

      Znowu obrazy zniszczeń po powodzi (Portugalia) oraz oglądany filmu o walce białych z czarnymi i obcymi (film USA) oraz podobny film o ucieczce Żydów do USA, gdzie ich nie przyjęto!

      Powrócił Hitler i bolszewickie obozy, a dzisiaj jest rocznica Wyzwolenia Oświęcimia. Jeszcze słowa z żydowskiego Getta, gdzie "wróg przepędzał ich jak swoją psów". W "Gazecie wyborczej" jest zdjęcie poszukiwanego 40-latka, a w "Gazety Polskiej" relacja z Chin o straszliwych torturach przeciwników politycznych!

       Poszedłem ponownie do Domu Pana! Tam popłakałem się z wołaniem: "Tato! Tato! Tatusiu! Pragnę przekazać Ci ten dzień, przecież sam wołałem o pomoc w swojej bezsilności" (niewolnik w przychodni). W jasności ujrzałem zawierzenie Abrahama, który chciał oddać własnego syna na ofiarę (tak jak Bóg Ojciec Pana Jezusa).

     Po Eucharystii, Uczcie Pańskiej popłakałem się przed wizerunkiem Matki Najświętszej. "Jak mam dziękować Matko Najświętsza za Twoją ochronę". W DTV wrócą różne nieszczęścia ludzkie, w tym informacja o zatrutej z płaczem dzieci, bo nie mają ojca...

                                                                                                                   APeeL

 

 

 

26.01.2001(pt) ZA ZJEDNANYCH ZE STWÓRCĄ...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 26 styczeń 2001
Odsłon: 203

    Po przebudzeniu pocałowałem Twarz Zbawiciela, a serce zalał smutek z rozżaleniem ciężką pracą, na granicy ryzyka. Jadę do kościoła, leje i wieje, a pod kościołem czekamy na otwarcie Domu Pana. W telewizji pokazano upadek samolotu oraz trzęsienie ziemi w Indiach - zburzone całe bloki z 1500 zabitych.

     Dzisiaj jest cicha Msza święta z bliskością Niebieskiej Ojczyzny. Nie wiem dlaczego, ale mam - na tym wygnaniu - poczucie bliskości Najświętszego Taty! "Bądź ze mną Najświętszej Ojcze. Przyjmij Tato jeszcze jeden dzień z mojego życia w Imię Twoje".

      Na ten czas św. Paweł pisał do umiłowanego Tymoteusza (2 Tm 1,1-8 lub Tt 1,1-5), że Bóg nie dał nam "ducha bojaźni, ale mocy i miłości (...) Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego (...) lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według mocy Boga!" To słowa do mnie, bo często niosę krzyż, ale diabelski! Napłynęła miłość do ludu ziemi, pragnienie zbawiania i świętości!   

      Psalmista chwalił ode mnie Boga Ojca (Ps 96,1-3.7-8.10): "Śpiewajcie Panu pieśń nową, śpiewaj Panu, ziemio cała. (...) Każdego dnia głoście Jego zbawienie".

Pan Jezus (Ewangelia: Łk 10,1-9) wyznaczył jeszcze siedemdziesięciu dwóch, bo "żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało (...) Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki (...) uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże.

     Święta Hostia "trzasła" w ustach (pękła), a w duszy pojawiło się niewypowiedziane uczucie z krzykiem: "Och! Jezu! Jezu! Jakże chciałbym zostać tutaj! O Boże mój! Matko Najświętsza, Jezu, Jezu!" Natychmiast wystąpiło zjednanie z Bogiem, straciłem ciało fizyczne, nie ma nie dla świata, a nawet jestem niezdolny do pracy! Stałem się duszą z małym ciałem...

     Pan sprawił, że w przychodni nie było nikogo, ale później będzie nawał do 19:00! Pierwszy raz pracowałem 12 godzin bez wytchnienia. Nie sądziłem, że tak to zniosę, ale miałem pełnię radości pomagania. Dam tylko jeden przykład: przybyła kobieta po leczeniu u prywatnego lekarza, wszystkie objawy jej choroby były wynikiem działania ubocznego otrzymanych leków!

    Jakże lubią staruszków, a było dużo takich, namawiałem wielu do "zostawienia" w sercu ciała fizycznego z drgnięciem ku duszy, bo jesteśmy nieśmiertelni. Mówiłem o Matce Dobrego Zdrowia i potrzebie prowadzenia nas przez Boga Ojca. To zarazem sprawiało współcierpienie z Najświętszym Sercem Zbawiciela, bo większość kocha to życie.

      Później w "Rycerzu Niepokalanej" trafię na słowa, że "w Chrystusie tworzymy jedną wspólnotę świętych"...napłynęła osoba o. Kolbe, Jana Pawła II, Kardynała Wyszyńskiego, o. Pio oraz wszystkich błogosławionych i świętych. Nie wejdziesz inaczej do Królestwa Bożego! Do końca byłem uśmiechnięty, nawet pomyślałem, że każdy taki jest uśmiechnięty!

                                                                                                                       APeeL

25.01.2001(c) ZA NĘKANYCH PROŚBAMI...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 25 styczeń 2001
Odsłon: 206

 

NAWRÓCENIE ŚW. PAWŁA, APOSTOŁA

      Wcześniej z pogotowia poszedłem do mojego gabinetu w przychodni, a już zaczęło się zamieszanie związane z później odczytaną intencją modlitewną...

- zredukowany z pracy musi dotrwać do zasiłku (trzeba ratować go zwolnieniem)

- współpracująca ze mną pracownica KRUS-u prosi o wydanie zaoczne zezwolenia na prowadzenie pojazdów silnikowych...dla brata, który mieszka w Poznaniu

- wzywają na pilną wizytę, a to sprawa pogotowia

- siostra zakonna namyśliła się na pójście do szpitala, dzwoniła aż trzy razy

- telefonowano z Warszawy, aby wydać odpis zwolnienia z pracy

- wpadano po skierowania na badania

- poza kolejką proszą o pismo dla zmarłego o rentę

- z ZUS-u zawiadomiono, że wydaję dużo zwolnień, a nie wiedzą, że przybywa do mnie niezliczona liczba chorych...za czynione dobre spotkała mnie przykrość. W piśmie wskazałem ich rozrzutność z zadłużeniem instytucji (budowa apartamentów).

     Trwały przy tym pomyłki personelu, dano jedną kartę, a pacjenci byli rodziną tylko z nazwiska, pomyłkowo otrzymałem recepty dla policjantów, pomyliłem też druk zwolnienia z pracy! Ostatnia zostawiła dokumenty, dobrze, że znała ją sprzątaczka i zabrała.

     Na szczycie nękania będzie prośba o przyjęcie pacjentki "ledwie żywej". Teraz żona prosi o poczekanie z obiadem, a córka o recepty.

     W bólu popłynie dwukrotnie koronka do Miłosierdzia Bożego, a wzrok zatrzymały modlitwy ("Tajemnice Szczęścia"), gdzie trafiłem na zawołanie: "Błagam Cię mój Zbawicielu. Wspieraj mnie i współpracuj ze mną we wszystkich utrapieniach i doświadczeniach!"

      Na Mszy świętej o 17:00 będzie przekaz...od św. Pawła (Dz 22,3-16 lub Dz 9,1-22), który mówił o swoim zacięciu w prześladowaniu chrześcijan, nawet ze skazywaniem ich na śmierć. Przekazał, że w drodze do Damaszku został oślepiony i usłyszał głos Zbawiciela. Uzdrowiony stał się zawołanym i wybranym do ewangelizacji.

    Psalmista wołał (Ps 117, 1-2): "Idźcie i głoście światu Ewangelię". Padną też słowa Zbawiciela (J 15,16): "Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili". Dalej będzie rozsyłanie Apostołów (Ewangelia: Mk 16,15-18), którym Pan przekazał: "w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą (...) Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie".

     Jak bardzo był udręczony Pan Jezus ludzkimi prośbami z późniejszą niewdzięcznością. Jakże Pan Jezus ukazuje mi Swoje cierpienie: tam, gdzie spodziewasz się wdzięczności spotykasz wrogość człowieka lub urzędu.

     Tyle lat pracy za parę groszy, a teraz zagrożenie. "Ojcze Najświętszej, Jedyny i ukochany Tato...sam prosiłem o cierpienia, a teraz, gdy mnie spotkało smutek zalewa serce!" Tacy nędzni jesteśmy.

     Pan zarazem ukazał mi hierarchię spraw, bo martwiłem się po otrzymaniu pisma z ZUS-u, a po chwilce mógł wybuchnąć piecyk gazowy (gaz palił się, a woda nie leciała.

      Podziękowałem za wszystko Panu Jezusowi i Matce Najświętszej.

                                                                                                                            APeeL

 

24.01.2001(ś) ZA PRAGNĄCYCH PANA JEZUSA...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 24 styczeń 2001
Odsłon: 233

      Zrywały sny, a serce przenikał ból rozłąki z Deus Abba oraz z Panem Jezusem. Wprost pojękiwałem w duszy. Wstałem wcześniej, a  w "Prawdziwym życiu w Bogu" przeczytałem słowa Pana Jezusa, gdzie Zbawiciel tłumaczył potrzebę porzucenia wszystkiego dla miłości Boga. To jest niepojęte dla ludzi normalnych.

     Dzisiaj jest rekordowa suma do wygrania w "Toto"! W Imię Pana przekazałbym to wszystko na dom opieki, hospicjum z przewlekłymi chorobami i pracę dla biednych. To jednak byłaby nowa niewola, bo chyba nie jest to moje powołanie.

     Wyszedłem w ciemność do Domu Pana, gdzie trafiłem na pieśń: "Kto się w opiekę odda Panu Swemu!" Od Ołtarza św. popłyną trudne słowa o kapłaństwie Pana Jezusa (Hbr 10,11-18), który jeden raz złożył ofiarę za nasze grzechy. Natomiast Zbawiciel w Ewangelii (Mk 4,1-20) mówił o ziarnie, które musi obumrzeć i przynieś plon.

     Tak jest też z naszą wiarą...jeden dotrze do świętości, wielu zostanie obojętnymi, a niezliczone masy wpadną do Czeluści...jak zmarniałe ziarno do pieca.

     Święta Hostia wywołała łzy w oczach, a w sercu powagę i odpowiedzialność! Poprosiłem Zbawiciela, aby był dzisiaj ze mną! W przychodni nie było żadnego pacjenta, dobrze bo właśnie była awaria światła, niby przypadkowa, ale jest to tzw. "duchowość zdarzenia". Odpowiednikiem duchowym tej sytuacji jest nasze zaćmienie duchowe.

     Przybyła babcia, która uwierzyła we mnie, a ma guzowatą tarczycę do operacji. Pomagałem wg moich możliwości. Wracałem do domu odmawiając koronkę do Miłosierdzia Bożego z sercem zalanym trwającą tęsknotą za Panem Jezusem. Nie można tego opisać.

     Na późniejszym dyżurze z przychodni wróciłem do przekazu Pana Jezusa w "Prawdziwym życiu w Bogu", gdzie trafię na słowa: "Pójść za Mną jako uczeń - znaczy wyrzec się wszelkich miłości dla jednej miłości: Mojej!" Teraz ponownie serce zalała miłość do Zbawiciela, nic już nie pragnę. Nic! Tylko chciałbym iść za Panem, być jako jedno!

     Wieczorem będę oglądał film "Grzech i odkupienie", gdzie zgwałcona urodziła dziecko, gdzie matka nie chciała go oddać, ale surowy ojciec-katolik zmuszał ją do tego - wstyd padł na porządny dom! A tu, w mojej ojczyźnie matka zorganizowała zabójstwo czteroletniego synka (przyjaciel wrzucił go do Wisły). Ten krzyczał tylko: "tato, co mi robisz?" Późno na kolanach przeprosiłem Pana Jezusa, a na dyżurze pod telefonem do rana był spokój...

                                                                                                                                   APeeL

 

 

  1. 23.01.2001(p) ZA OBRAŻAJĄCYCH PANA JEZUSA
  2. 22.01.2001(p) ZA OFIARY WYBRYKÓW
  3. 21.01.2001(n) ZA GINĄCYCH BEZ PANA JEZUSA
  4. 20.01.2001(s) ZA TYCH, KTÓRYM ZMAZANO WINĘ
  5. 19.01.2001(pt) ZA CIERPIĄCYCH Z WŁASNEJ WINY
  6. 18.01.2001(c) ZA NAPRAWIAJĄCYCH SIĘ
  7. 17.01.2001(ś) ZA OFIARY USZKODZENIA
  8. 16.01.2001(w) ZA ŁAMIĄCYCH PRZYSIĘGĘ
  9. 15.01.2001(p) ZA WIERNYCH PRZYSIĘDZE
  10. 14.01.2001(n) ZA IRYTOWANYCH

Strona 1778 z 2462

  • 1773
  • 1774
  • 1775
  • 1776
  • 1777
  • 1778
  • 1779
  • 1780
  • 1781
  • 1782

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 471

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?