Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

08.01.2001(p) ZA PRZEPRACOWANYCH, KTÓRYM POMAGA ZBAWICIEL

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 08 styczeń 2001
Odsłon: 909

    Dzisiaj mam dyżur i nie mogę być na Mszy Św. a pracę w przychodni zacząłem wcześniej...jakbym wyczuwał nawał z nękaniem, bo:

  • przebadana babcia wróciła...po pończochę

  • facet zwraca mi karteczkę, ale ze swojego „bałaganu”

  • telefony, wpadanie personelu, wzywanie na wizyty domowe

  • poza kolejką wepchał się obcy kapłan, który mnie obdarował...

    Tak trwa to do 14.30 i może nie warte byłoby użalanie się, gdyby nie fakt, że tak będzie całymi latami. Nikt nigdy mi za to nie podziękował, a przecież mogłem umrzeć z przepracowania. Po szybkim obiedzie zaczynam dyżur w pogotowiu i już jedziemy z porodem, a ja zasnąłem aż zesztywniała mi szyja.

   Teraz jestem u starszego małżeństwa, a przy okazji sprawdzam ustalone leczenie, bo jeden z leków szkodzi dziadkowi...wywołuje jego agresję! Personel jest „chory”, a demon nie śpi, bo trafia się zatruty alkoholem, który nas obdarowuje...w ten sposób ratuję współpracowników, a przez to mam grzech, bo postanowiłem unikać stawiania.

   Przy okazji załatwiam wizyty domowe...nawet zabieram mojego pacjenta do szpitala, bo ma ciężką dyskopatię L5/S1 z zespołem bólowo-korzeniowym (rwa kulszowa), a ten stan wymaga już pomocy neurologicznej, bo czasami dochodzi do porażeń. Nie chcę mieć kłopotów.

    W drodze powrotnej zostawiłem resztę podarunku od „chorego” bogacza, zabrałem kolację i wizerunek Pana Jezusa z Całunu, bo chciałem mieć ochronę. Tak się stało, bo po tym trafiłem do bardzo biednej półsieroty w odległej i zabłoconej wiosce.

    Pan Jezus sprawił, że kierowca wracał inną trasą i przejeżdżaliśmy koło „mojego” krzyża z płonąca lampką przy trasie E7. Sprawiłem jego podniesienie po złamaniu się przy ziemi (ze starości) z pęknięciem na pół wielkiej metalowej figury Pana Jezusa.

    Chciałem dojść jak doszło do postawienia tego krzyża, ale nikt nie wiedział, bo to było bardzo dawno. Dzisiaj, gdy opracowuję ten zapis (21.01.2017) trwamy razem, sprzątam i stawiam kwiaty...staram się, aby płonęła tam zawsze lampka.

   Pan dał mi odpocznienie, bo przestała działać radiostacja i na następny wyjazd musiał jechać zespół, który był na miejscu. Cała noc była spokojna aż do 6.40 i znowu trafił się poród...

                                                                                                                              APEL

07.01.2001(n) ZA TYCH, DLA KTÓRYCH NIE MA MIEJSCA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 07 styczeń 2001
Odsłon: 952

Chrzest Pański

    Po przebudzeniu z ciężkiego snu, a podobno kopałem z wielką siłą wrócił smutek wczorajszej intencji...smutek pobytu na tym zesłaniu. Dziwne, bo dzisiaj, gdy to przepisuję (19.01.2017) - w czytanym w radiu Maryja „Dzienniczku” (o 15.00) - padną słowa naszych przeżyć duchowych!

   Jest to poczuciu osamotnienia, tęsknota za Panem Jezusem, wielki smutek rozłąki, pragnieniu odejścia z tego łez padołu, a zarazem zgoda na dalszy pobyt w celu zbawiania dusz. To samo twierdził św. Paweł: dla nas śmierć to zysk, ale pozostanie tutaj jest lepsze dla Dzieła Boga.

    Żona po kawie i w ciszy wyszła w deszczu do Domu Pana, a ja po spojrzeniu w kalendarz dowiedziałem się, że dzisiaj jest Chrzest Pana Jezusa i imieniny mojego zmarłego ojca. Z telewizji płynęła informacja o usankcjonowaniu eutanazji (w Holandii) i dyskusja na ten temat.

    Drętwota trwała - z ponownym snem - do 11.00 i dopiero wówczas rozpoczął się mój duchowy dzień życia. Nawet pojawiała się radość, bo przestało padać i teraz dopiero zaczynam ten dzień duchowo...

   W kościele było pełno ludzi, a na chórze cały zespół. W pustce wyszedłem na zewnątrz, bo nie lubię tłoku podczas spotkań z Panem Jezusem. W tym stanie dotrwałem do Eucharystii z pieśnią: „Nie było miejsca dla Ciebie”, a łzy zalały oczy. Ponieważ Pan pokazał mi namiastkę Swego cierpienia.

    Przykro mi, bo w TV trwało wariactwo z Owsiakiem (WOŚP), ateiści pokazują swoje zorganizowanie, ale cały czas napastują ludzi wierzących pod kościołami, a władza walczy z naszą wiarą! Ten faryzeizm trwał także w tym roku (2017) z informacją, że Jurka wystawią jako kandydata do Pokojowej Nagrody Nobla!

    W ramach intencji trafiłem na telewizyjne obrazy: slamsów w Gwatemali oraz bogaczy z nędzą niechcianych, Czeczenię, Palestyńczyków oraz Ormian z uchodźcami.

   Udało się odmówić koronkę do Miłosierdzia Bożego i moją modlitwę. Dzień zakończy się przeczytaniem art. „Dziecko niczyje”, a teraz, gdy to piszę z telewizji płynie obraz o domach z dziećmi porzuconymi i niechcianymi...

                                                                                                                                  APEL

06.01.2001(s) ZA PRAGNĄCYCH ODMIANY SWEGO LOSU

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 06 styczeń 2001
Odsłon: 1463

     Około 4.00 zerwał mnie ból gardła i pragnienie, a łzy zalały oczy z powodu wciąż trwającej ulewy. To zły znak dla rolników, a znam ich los z gabinetu lekarskiego. Na kolanach przeprosiłem Pana Jezusa, bo umęczony pracą nie modliłem się.

    Nie wiedziałem czy mam być na Mszy Świętej rano, ale po „spojrzeniu” Pana Jezusa Miłosiernego byłem pewny zaproszenia. W kościele smutek zalał serce, bo pragnąłem oczyszczenia, ale nie było żadnego spowiednika. Popłakałem się podczas konsekracji i podejścia do Eucharystii...”Jezu mój! Jezu! Cóż mogę Ci dać za Twych łask strumienie?”

    Dzisiaj załatwiamy sprawy związane z urządzeniem mieszkania syna, ubezpieczeniami i okresowymi reperacjami.

    O 15.00 wyszedłem, aby odczytać intencję modlitewną i ofiarować ten dzień życia z wołaniem do Boga Ojca. Zapiszę duchowość zdarzeń, która doprowadziła do jej odczytu:

  • Palestyńczyk Ayman Daghman pragnie pozostać w RP, ale musi uzyskać status uchodźcy

  • przepływa jego ojczyzna, a także naród żydowski

  • wzrok zatrzymało ogłoszenie dla poszukujących uzdrowienia (Harris)

  • dzisiaj wielka rzesza gra w „Lotto”, bo jest to losowanie „jubileuszowe”...

  • biedni, bezrobotni, bezdzietni, samotni i obciążeni rożnymi sprawami, a na końcu ja „mordowany” przez pacjentów...

    Po odmówieniu koronki do MB i części mojej modlitwy padłem umęczony, a po wstaniu serce zalał straszny ból rozłąki ze Zbawicielem, a właśnie w TV pokazano obrazy Wigilii w Kościele Prawosławnym! Mojego cierpienia nie pojmie normalny człowiek, bo to jest łaska Pana Jezusa.

    Dodatkowo Maryla Rodowicz śpiewa tęskną piosenkę „Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma”. Jakże chciałbym, aby swój talent poświęciła na starość naszej Mateczce Najświętszej.

    Wróciłem do mojej modlitwy w intencji tego dnia, a żona właśnie oglądała program „życiowa szansa” oraz „Milionerów” w którym niewiasta chce wygrać na zainstalowanie w budynku ogrzewania gazowego. Pokazano też reportaż o walczących w Koninie o swoje miejsca pracy (likwidacja szpitala).

    Teraz ja mam włączyć telewizor. Dlaczego? Trafiłem na zebranie przedstawicieli wszystkich związków zawodowych rolników. Łzy zalały oczy, bo z gabinetu lekarskiego wiem jak ciężko jest tej grupie Polaków. Okazało się, że dziecko wiejskie nie może otrzymać dożywiania (11 zł).

      „Panie Jezu zmiłuj się nad nami”...                                                                                      APEL

05.01.2001(pt) ZA OFIARY WŁASNYCH POMYŁEK

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 05 styczeń 2001
Odsłon: 981

    Dzisiejszej nocy mam dyżur pod telefonem, który jest częściową fikcją, ponieważ ludzie prości nie mają telefonów komórkowych, a nawet nie potrafią z nich dzwonić. Przed obudzeniem napłynęło, że „jestem małpą”...nie lubi mnie Szatan. Później w gabinecie będzie leżała karta chorobowa pacjenta o takim nazwisku, ale nikt się nie zgłosi.

    Zerwałem się i przeprosiłem Najświętszego Tatę za moje życie i pijackie wybryki jeszcze w zeszłym roku, bo przeszedłem ze śmierci do życia, a Pan Jezus z miłości do mnie został bestialsko zamordowany. „Niech cała ziemia śpiewa Panu Swemu”...z takim radosnym krzykiem powinniśmy chwalić i sławić Najświętszego Tatę (Adonai, Deus Abba).

    Eucharystia pękła samoistnie...”My”! Cóż mnie dzisiaj spotka? Przepływają obrazy nędzy tego świata i różne świństw z mojego życia. To Pierwszy Piątek i Msza Święta kończy się litanią do Serca Pana Jezusa oraz błogosławieństwem Monstrancją.

    Spieszę się do przychodni, ruszyłem bez świateł, a tu policjant do którego mówię z błaganiem, że jadę z Bogiem w sercu i jestem już spóźniony w przychodni. Odpowiedział słusznie, że „:dobrze, dobrze, ale niech pan uważa, bo może pan wcześniej spotkać się z Bogiem”.

    Dzisiaj będzie bardzo dużo pacjentów i ciężki dzień pracy. Teraz, gdy zapisuję ten dzień z Los Alamos płyną obrazy naświetlenia promieniami ze śmiertelnym zagrożeniem pracowników.

    Nie dokonałem przesunięcia roku w datowniku i prysnęła radość z pomagania, bo bardzo martwiłem się o recepty, ale później okaże się, że było ich niewiele!

    Skończyłem o 18.30 i zapaliłem lampkę pod krzyżem, która przewróciła się i zraniła mi rękę, a przypomniała się informacja o przechylonym bloku i masowe wypadki, bo jest ślizgawica.

     Wcześniej padłem umęczony i tak będzie przez całe lata...                                             APEL

 

 

04.01.2001(c) ZA POTRZEBUJĄCYCH PRZYGARNIĘCIA...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 04 styczeń 2001
Odsłon: 214

     Wcześniej trafiłem do pracy, która będzie trwała od 7:15 do 14:30. Jak każdego dnia trudno będzie wyjść. Od początku załatwiłem różne prośby: sprawa egzaminu, przemęczenie, dalsze zwolnienia, zaświadczenia, obca z prośbą. Jakże umęczy ten świat.

     Nagle opiekunka staruszki-inwalidki przyniosła piękny kalendarz z wizerunkiem Matki Najświętszej! Nawet powiedziałem, że została przysłana do mnie! Zarazem chora widziała atak Szatana, bo właśnie załatwiłem chorą po szpitalu do której dzisiaj ma przybyć kapłan (kolęda). Zaleciłem, aby przyjęła Sakrament Namaszczenia Chorych.

      Nagle karetka "R" przywiozła do mnie mdlejąca pacjentkę. Ja nie mam dyżuru i żadnego obowiązku (obca chora), a nawet nie jestem odziałem intensywnej opieki medycznej. Lekarzowi dyżurnemu nie chciało się jechać do szpitala i bezmyślnie szkodził pacjentce i mnie. Czy wiesz, co uczynił Pan? Z koła jego karetki wyszło powietrze!

     Zarazem jest to świadectwo także dla czytających, ponieważ teraz, gdy zapisuję to głosem (03.05.2024) wtrącił się wysłannik Belzebuba z zaleceniem: "zamknij mordę". Ten program jest nieszczelny. 

      Odpowiedziałem mu przez ten komunikator! "Po co się wygłupiasz, służysz jakiemuś bożkowi za parę groszy. Fikniesz już niedługo i trafisz do Jerzego Urbana. Przypomną ci te słowa, tuż po śmierci. Twoje zwłoki wniosą do kościoła, a ja krzyknę "Non possumus". Jest to stosowane w stosunku do żądań świeckich, które ocenia się jako nie do przyjęcia (niemożliwość zrezygnowania z zasad chrześcijańskich).

      Wczoraj byłem w kościele dwa razy, a teraz mam zaproszenie na Mszę św. o 17.00. Zdążyłem, bo kapłan spóźnił się...byłem rodzynkiem wśród samych niewiast. Podziękowałem Bogu Ojcu, a zarazem napłynęła bliskość Matki Najświętszej oświetlonej w piękny sposób. Dziwne, bo na dzisiejszej Mszy św. (03.05.20024) Pan Jezus przekaże nam Swoją Matkę.

     Od Ołtarza popłynie słowo (1 J 3,7-10) o rozpoznawaniu dzieci Boga i dzieci diabła, ale to było uproszenie, bo miernikiem było postępowanie sprawiedliwe oraz grzeszność. Nie może grzeszyć ten, który narodził się z Boga. Ja dodam, że my jesteśmy bardziej atakowani i to w sposób precyzyjny! Niewierni potrzebują naszego przygarnięcia, ponieważ są bardziej kochani przez Boga Ojca.

     Psalmista głosił chwałę Zbawiciela (Ps 98,1.7-9), który "będzie sądził świat sprawiedliwie i ludy według słuszności". Dzisiaj w Ewangelii (J 1,35-42) ponownie pojawi się św. Jan Chrzciciel, który rzekł na widok idącego Pana Jezusa: "Oto Baranek Boży".

     Dwaj bracia Piotr i Andrzej podeszli i zapytali: Rabbi! - to znaczy: Nauczycielu - gdzie mieszkasz?" Poszli za Nim. Trwa to dotychczas, bo nadal jesteśmy powoływani.

     Po Eucharystii łzy płynęły na ziemię. To niespodziewana łaska współcierpienia ze Zbawicielem, a właśnie śpiewano: "Nie było miejsca dla Ciebie". Tak, bo dla Zbawiciela nie było miejsca w Betlejem. Nadal tak jest w naszych sercach!

      Przepłynął cały świat potrzebujących przygarnięcia...pozostawiane noworodki, sieroty, ofiary wojen i kataklizmów, a także osamotnieni w starości. Piszę to, a z telewizji płynie obraz wypuszczonej z samochodu szczennej suczki, która przygarnął personel karetki. 

    Na zakończenie tego dnia zdziwiony czytałem - list z 20 grudnia 2000 r. do mnie - od pacjentki starającej się o umieszczenie w Domu Opieki Społecznej prowadzonego przez siostry zakonne. Chwaliła mnie z opisem swojego życia oraz lękami na wypadek potrzeby opieki przy całkowitej niesamodzielności.

     Przy tym zaznaczyła o swojej wielkiej wierze w Miłosierdzie Pana Wszechrzeczy z uwielbieniem Mateńki Miłosierdzia, a zarazem Mateńki sierot (straciła rodzinę dla lepszej Polski). Zaleciła zniszczyć list po jego przeczytaniu.

      To było zarazem potwierdzenie odczytu w/w intencji modlitewnej, która będzie także za nią!

                                                                                                                     APeeL

 

  1. 03.01.2001(ś) ZA TYCH, KTÓRYCH CZEKA ZAPŁATA...
  2. 02.01.2001(w) ZA ZESŁAŃCÓW...
  3. 01.01.2001(p) ZA CZUJĄCYCH SIĘ SAMOTNYMI...
  4. 31.12.2000(n)  ZA TYCH, KTÓRZY ZAGINĘLI Z DOMU BOGA OJCA...
  5. 30.12.2000(s)   ZA PRAGNĄCYCH WYBAWIENIA...
  6. 29.12.2000(pt)   ZA PRZYNOSZĄCYCH ULGĘ...
  7. 28.12.2000(c) ZA ZAKŁOPOTANYCH…
  8. 27.12.2000(ś)   ZA POTRZEBUJĄCYCH ZMIŁOWANIA...
  9. 26.12.2000(w)   ZA TYCH, KTÓRYM SIĘ POWODZI...
  10. 25.12.2000(p) ZA POSŁUGUJĄCYCH…

Strona 1778 z 2449

  • 1773
  • 1774
  • 1775
  • 1776
  • 1777
  • 1778
  • 1779
  • 1780
  • 1781
  • 1782

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
    • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Licznik odwiedzin

Odwiedza nas 1390  gości oraz 0 użytkowników.

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?