- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 521
Podczas pisania recepty myśl uciekła do Boga Ojca...to może być miliard lat świetlnych! Pacjentka pracuje w przetwórni, a mnie przypomniało się uderzenie w twarz młodszego chłopca, bo uważałem, że rzucił truskawką. Teraz zadrżałem z zawołaniem: „Jezu, Jezu pomóż mu”.
Na koniec przyjęć przybyła pani pełna seksu. „Matko ratuj!”...napłynął pokój, a miejsce pokusy zajęła tęskna miłość z wołaniem:
„Jezu mój...Jezu.
Przewodniku duszy, co miota się w ciemności martwej!
Twą Doskonałość nawet błoto odbija.
Serce Twe drga w mym sercu
Ciało nieruchome, a dusza tańczy
Ciało smuci się, a dusza raduje
Ciało umiera, a dusza się weseli"...
Teraz, na wyjeździe karetką znalazłem się w pochylonej i zagraconej chatce...u takiej samej babci (duszność, obandażowane nogi). Tam były trzy wielkie obrazy, ale zatrzymałem się przy Matce Boże z Dzieciątkiem…
- Obraz ten wyniosłam z Powstania Warszawskiego (inni szukali złota). Pewnego wieczoru, w roku 1956 zauważyłam blask chromowanych części brzegu łóżka. Wstałam, wyjrzałam przez okno i odwróciłam się w kierunku obrazu (leżałam tyłem do niego). Wielka jasność biła od niego...na moich oczach zniknęły wszystkie zanieczyszczenia i brudy: obraz stał się jak nowy z łagodnymi barwami...
Nagle pod pogotowie - z piskiem opon - zajechał samochód, a to nic dobrego. Faktycznie maluszek napił się oprysku. Na sygnałach pędzimy przekazując radiotelefonem wszystkie ważne dane dla ośrodka zatruć. Dzieciaczek wymiotuje, krztusi się, a ja nic nie mogę uczynić. Wezwałem na pomoc Pana Jezusa. Kierowca wpadł na główne skrzyżowanie, światło czerwone, a wszystkie samochody nawet nie drgnęły!
To jeszcze nie koniec udręk ludzkich na tym zesłaniu…także dla mnie, bo trafiły się trzy dalekie wyjazdy do...
- ciężko uszkodzonej po zakrzepie mózgowym, która wie, że jest to wynik palenia tytoniu.
- wijącego się z bólu w napadzie kolki nerkowej! Zniecierpliwiona rodzina zapytała: za co te kary? Odpowiedziałem im: gdybyśmy zobaczyli jakie kary nam się należą i jak wielkie jest Miłosierdzie Boga...inaczej widzielibyśmy te „kary”.
- do młodego i pięknego mężczyzny, który od 2-3 lat chodzi z cewnikiem. "Jezu...Jezu...wielu oddaje mocz i nie wie jaką ma łaskę!" Przecież on oddałby swoją urodę i majątek za trwałe wyjęcie tego świństwa! Połączyliśmy się z kliniką w W-wie, gdzie się leczył...właśnie mieli wolne miejsce!
„Panie Jezu zmiłuj się nad nami”…
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 567
Po udrękach wczorajszego dnia czułem, że w nocy nie będę budzony. Tak się stało: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Przeżegnałem się, a przez mnie popłynęło wołanie:
„Panie Boże Wszechmogący.
Królu Nieba i ziemi, któremu współbrzmi milion aniołów”...
Szybki obchód na oddziale i „młyn” w przychodni. Nagle około g. 9.30 napadła mnie wielka słodycz duchowa z pragnieniem objęcia wszystkich moich pacjentów (czekających, kłócących się i zdenerwowanych). Tego nie mogę wyrazić...to na pewno było działanie Ducha Św.
Ta chęć zamieniła się w pragnienie niesienia pomocy, ulżenia każdemu i przez sekundę miałem pokazany dar bycia lekarzem! Coś jak zdanie: „nadejdzie czas i wówczas zapragniesz leczyć, ale to będziesz miał odebrane.” To były słowa prorocze, bo tak się stanie w 2008 r.
Właśnie czytałem list pielęgniarki, która nie może pracować w swoim zawodzie. Ja pięknie pisała o tej posłudze! Tak czuję podobnie, ale w pełni zrozumiem tę łaskę po zawieszeniu mi pwzl za obronę wiary i krzyża.
Poczułem obecność Pana Jezusa i pojawiło się pytanie: jakie dzisiaj otrzymam pouczenie? Niby przypadkowo włączyłem program TVP 2 i znalazłem się w kaplica przy Sanktuarium Matki Boże Fatimskiej! Popłyną słowa modlitwy:
„Święty Boże, Święty Mocny, Święty, a nieśmiertelny zmiłuj się nad na nami"!
„Ty, Panie Boże nie zapomniałeś o nas zdeptanych, byłeś z nami, nie zapomniałeś, wtedy byłeś w każdym kawałku dzielonego chleba i w każdym odruchu serca. Jezu wysłuchaj nas”!
Spojrzałem na tytuł dnia, a przypomniało się dzisiejsze zdarzenie. Chorzy powiedzieli, że przepuściliśmy staruszkę! Tej słabiutkiej i narzekającej kobiecinie (58 lat), która żyje z matką na wsi podarowałem jajka i śmietanę. Później przyniesiono szynkę w puszce i żałowałem, że nie mogłem jej oddać.
- Tak, ja bardzo wierzę w sny...mówiła inna. Powiedziałam sobie - w myślach - pragnęłabym podarować Bogu córeczkę. Urodziła się, popchnięta upadła na kamień i miała niedowład nóg. Zmarła w 4-roku życia. Od pierwszych momentów aktywnego życia ciągnęła do obrazków („do Bozi”). Później przychodziła w snach i mówiła, aby się nie martwić…
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 518
Rozmowę poranną z żoną kieruję na sprawy duchowe. Przypomniałem ciekawą dyskusję, która mogłaby wywiązać się z przedstawicielami Ruchu Haare-Kriszna, bo każdy chrześcijanin idący tam odrzuca Jezusa (Prawdę) i zamyka sobie drogę do od otwarcia furty do Królestwa Bożego. Córce wskazałem na siłę modlitwy, że zawsze otrzyma o to, o co poprosi!
- Co będzie gdy wszyscy zaczną prosić o to samo?...pada jej demoniczne pytanie.
- Niech zaczną, bo bardzo mało jest proszących serca, a spraw wspólnych dla ludzkości nieskończoność! Takie wołanie byłoby wyrazem naszej wiary i zawierzenia Bogu Ojcu. Ludzie przeważnie proszą ze strachu lub w sytuacji beznadziejnej, a także w zagrożeniu życia.
- To prawda mówi żona. Czytałam o opuszczonej babci, która modliła się o jedzenie i jakąś pomoc...na ten czas weszła sąsiadka z koszykiem „darów”.
- Co ty ojciec?...zaczepnie mówi syn.
Ciężki dzień w pracy .Narasta rozdrażnienie i złość, bo gdzieś zagubiłem druk zwolnień lekarskich: „Najświętsza Maryjo Panno pomóż!"
- Dlaczego pani szerzy satanizm...tak nie można, przecież jest pani chrześcijanką, wykształconą nauczycielką! Tak ostro upominam mruczącą coś o dobru nagłej śmierci i nie męczeniu się!
- Trzeba prosić Prawdziwą Matkę o odjęcie nałogu palenia....mówię pewnie i bez tłumaczenia młodej dziewczynie, która rozumie to patrząc mi w oczy.
Zauważyłem, że jestem coraz pewniejszy i swobodniejszy w moich radach, wspieraniu ludzi, wskazywaniu i pouczaniu. W momencie wychodzenia na obiad zjawiło się dwóch chorych kapłanów. Jestem pewny ich zdziwienia, bo mam wizerunek Pana Jezusa, kalendarz Maryjny oraz proszę o przekazanie informacji o św. Jehowy (negowanie posiadania duszy, brak kultu Matki Bożej, Jezus dla nich jest zwykłym człowiekiem, nie ma Ducha Świętego oraz Eucharystii...raj będzie na ziemi dla nich).
Niedawno prosiłem Pana o taką rozmowę z kapłanami. Teraz serce zalała wielka radość, cały promieniowałem duchem i nie mogłem nadziwić się prowadzeniu mojej nędznej osoby!
Nagle zostałem wezwany do umierającego dziadka (nie chciała go rodzina i odmówiono przyjęcia do szpitala). Umierał nam w oddziale podczas zakładania piżamy, bezcelowa była reanimacja (profanacja ciała)...trzymałem go za rękę i patrzyłem jak gaśnie.
Jego oczy już nie widziały, usta miał otwarte jak u ryby wyciągniętej z wody...nawet tak samo oddychał! Stoję tak nad nim i cieszę się, że odchodzi. „Jezu mój Jezu"...jeszcze niedawno uważałem, że każda śmierć w oddziale daje smutek...teraz stoję i cieszę się z tej śmierci!
- Umarł?...pyta jeden z chorych na korytarzu.
- Nie. Pan odwołał go z niewoli!
Koniec pracy, szum, kłótnie, nie mogę wszystkich przyjąć, bo mam dyżur w pogotowiu. W biegu prowadzę dyskusję z natarczywym pacjentem: znachor wykrył mu „dziurę” w kręgosłupie...teraz ujrzał ją na zdjęciu na wysokości pęcherza...
- Pan na wszystko musi otrzymać dokładną instrukcję...to cecha stalinowców. Każdy ma jakiegoś patrona. Dla pana jest to Józef Stalin.
- Tak, tak, ale Józef...teraz mówią mąż Maryi!
- Niech pan nie wchodzi na diabelskie pola!
Żona przytakuje, oboje wiemy, że jest to stary „partyzant” i niewierzący kpiarz! W kamieniu jest więcej wiary niż w niejednym człowieku, bo kamień nie żartuje z Pana Jezusa!
Teraz potrzebuję chwilki snu, ale udręki trwają. Nie mam czasu zjeść i napić się! „Dla Ciebie Jezu te udręki...dla Ciebie Jezu!” Do szczęścia potrzebna jest szklaneczka zimnego piwa. Zmienia się kolejka wyjazdowa, właśnie przejeżdżamy obok piwiarni i jest piwo z rosą na butelce.
Wypijam łapczywie dziękując Panu Jezusowi. Stare budy, bieda, stara babcia, córki, wnuczki...w tym poród! Wielki pies załatwił się przy budzie i wyciera wszystkie łapy ze złością...aż ziemia trzeszczy?
Podczas powrotu karetką zamknąłem oczy i zacząłem moją modlitwę. Całkowicie oddaliłem się w duszy od ciała. „Panie Jezu proszę Cię...zabierz mi część mojej wiary i daj komuś, ale komu?” Napłynęła osoba sąsiada działkowego, który uśmiechał się po moim zaleceniu, aby poprosił o nawrócenie. Może w końcu zawołał, bo jego wskazałem. Oddałem to, co mam najpiękniejsze. Wszystko trwało około 5-10 minut.
Późno. Czytam św. Jana i widzę, że nie dał porady jak walczyć z szatanem…
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 565
Trzeba iść do kościoła, a jak ciężko jest wstać. Zrozum teraz ludzi „normalnych”. Dzisiaj okropnie śpiewał chór kościelny fałszowano ochrypłymi głosami!
- Kto tak okropnie fałszuje?!
- Nie będę zadowalał swojej ciekawości..śpiewa Panu jak potrafi!
Jak wszystko pięknie wygląda z góry...szczególnie wspólnie wykonany znak krzyża! Pan widzi każdego z nas oddzielnie i odbiera stan naszych serc. „Śpiewak” przysunął się do mnie podczas kazania i pytał o złodziei działkowych! Dałem mu znak ręką, że trwa kazanie i nic nie odpowiedziałem.
Teraz w kazaniu radiowym biskup Zawitkowski pięknie dziękuje za uroczystość podniesienia do rang biskupiej („kopniak w górę”). Dalej czytam „My deportowani”: niedola kobiet w obozach ZSRR. Nigdzie wzmianki o Bogu, modlitwie, różańcu, a nawet o zwykłych zawołaniach! Pomagam córce i piszę wzmiankę o Stanisławie Witkiewiczu, ojcu Witkacego.
„Polsko! Gdzie twe bohatery dawne i białe orły królewskiego lotu? (...) na trupie matki, co jeszcze nie zgniła (...) sprzedawszy matkę biją się na noże o carską łaskę i lichwiarskie złoto! (...) ty nie przeklinaj, lecz świętymi wargi módl się ty za nich, bo ducha nie mają!”
- To wielki patriota, który nie mógł nadziwić się marazmowi panującemu po powstaniu 1863 r. (sytuacja podobna do Polski doby obecnej). Zakochany w Helenie Modrzejewskiej poprosił w wierszu, aby włożyć mu do trumny jej wizerunek!
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 573
Daleki wyjazd, a właśnie jedziemy koło cmentarza, gdzie palą się lampki. Tak mi dobrze w tej ciszy wewnętrznej. Modlę się w milczeniu prosząc Pana Jezusa, aby mówił przeze mnie do ludzi!
Po czasie znowu zrywają...kierowca złorzeczy: „trzeba karać, bo budzą po nocy...powinni płacić!” Zawsze po przebudzeniu mam humor i śmiejąc się powiedziałem do niego: „gdy pan zachoruje w nocy nie przyjedziemy, otrzymał pan dar jeżdżenia do chorych...przecież może pan wozić cegłę i mieć wolne w nocy”. Kierowca zrozumiał swój błąd: „wiem, że pan jest lekarzem z powołania”.
Proszę zobaczyć jak czuwa dyspozytorka i brać z niej przykład. Wrócimy, będzie siedziała. Po powrocie dyspozytorka leżała na kanapce...nie czuwała jak zwykle w okienku.
- Och rozczarowała mnie pani, wyjaśniłem jej całe zdarzenie, przez sekundę skrzyżowaliśmy się wzrokiem z sanitariuszem, a jego kąciku ust zauważyłem uśmiech.
Teraz załatwiam jednego z moich „wrogów”. Trafiło mu się skomplikowane złamanie lewe jęki. Autentycznie współczułem mu wiedząc, że jest to próba dla mnie.
Z natchnienia zamieniłem litr diabelskiej wódki na art. spożywcze, które zawiozłem matce, bo stół imieninowy okazał się pusty (taki też miałem sen do przodu). Właśnie wszyscy zeszli się i gadali o majątkach, intratnych posadach oraz interesach (dobra ziemskie).
Serce zalała niewysłowiona słodycz (działanie Ducha Świętego), która trwała około 30-40 minut. Natomiast po powrocie do domu kręciłem się, a w pustce nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Po latach będę wiedział, że jest to działanie demona...tym bardziej, że w eterze wisiała gra w karty z bratem.
Wcześniejsze działanie Ducha Świętego dawało wzmocnienie przed tym atakiem, ale poznam to dopiero po latach. Nie miałem siły odepchnąć tej pokusy, sądziłem, że jest to tylko moje pragnienie. „Matko Boża” pomóż...po pięciu minutach ustąpił ucisk w nadbrzuszu, serce zalał pokój: mam zostać w domu i wiem, że jutro będę zadowolony!
To konflikt ciała i duszy, wyraźnie widzę swoją i innych słabość. U tych, gdzie przeważa ziemia, tam nie ma konfliktu w myślach, bo oni idą za swoimi pragnieniami. Coraz bardziej jestem pewny pomocy Bożej w każdej indywidualnej prośbie!
Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że po stronie duchowej są całe legiony chętnych do pomocy na każde nasze zawołanie! Nawet proszą się o to. Często tak bywa w pogotowiu: pragniesz nieść pomoc, a nikt nie wzywa...nawet potrzebujący! To jest takie samo pogotowie, ale duchowe.
Tam nie ma najemników jak na ziemi, którzy przeklinają i złorzeczą! Każdy sługa Pana Jezusa cierpienia traktuje jako najwyższe wyróżnienie! W tej sekundzie zrozumiałem ataki złego - wydaje mi się, że doszedłem do pewnej wprawy. Czekały mnie karty + wódka, zgłosiłem prośbę i z pomocą przybył zastęp druhów niebieskich. Jakże Pan Jezus prowadzi mnie każdego dnia...na tym wygnaniu!
W ręku mam książkę „My deportowani”, gdzie uwięzieni pytają: „Czy skończy się nasza ciemność grobowa, nasza śmierć za życia?" Jakże piękne jest to określenie: „śmierć za życia”, bo dla mnie jest ni ącałe nasze zesłanie (uwięzienie duszy w ciele fizycznym).
Kołyma. Strażnik pyta młodego chłopaka:
- czy ty widział Boga, duraku?
- ten odpowiedział, że w żarówce świeci elektryczność, niech przetnie żarówkę i zobaczy elektryczność!
Dodatkowo w tych ludzi uderzał szatan przez piękną kobietę, która wskazała na metodę szatana: „wyzwolenie przez samobójstwo”!
APeeL
- 22.06.1990(pt) Prośba o pomoc...
- 21.06.1990(c) Tradycyjne wianki...
- 20.06.1990(ś) Zasnął jak ptaszek...
- 19.06.1990(w) ZA ROBOTNIKÓW NA NIWIE PAŃSKIEJ
- 18.06.1990(p) Zmęczeni życiem...
- 17.06.1990(n) Dobry i Słodki jest Pan…
- 16.06.1990(s) Słowem przebijać serca...
- 15.06.1990(pt) Opuszczony...
- 14.06.1990(c) Za zdziczałych do końca...
- 13.06.1990(ś) Grzeszność na zesłaniu...