Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

28.08.2020(pt) ZA UCZNIÓW PANA JEZUSA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 28 sierpień 2020
Odsłon: 1026

Św. Augustyna

    Zdziwiłem się, bo jak nigdy spałem 10 godzin. Twardy sen sprawił zdrętwienie ręki prawej (jej „porażenie” po ucisku na nerwu promieniowego). Co mówi Pan przez takie zdarzenie? "Nie groź innym, pamiętaj o tym, bo żaden ważniak nie wejdzie do Królestwa Niebieskiego"...

    Uśmiechnąłem się, bo świta, a to kojarzy się z kogutem, który zapiał trzy razy po zdradzie św. Piotra. Ja jestem mocniejszy od św. Piotra wówczas, który cały czas był z Panem Jezusem, ale nie znał jeszcze potwierdzenia całego Dzieła Stworzenia.

    Nagle pojawiła się bliskość Boga Ojca z poczuciem, że zna moją przyszłość. Łzy zakręciły się oczach, bo nasze kontakty odbywają się poprzez myśli. Później podobne łzy wywoła poczucie, że ja aktualnie jestem uczniem Pana Jezusa. Na całym świecie jest nas wielu, ale nie mamy łączności. Na Mszy św. porannej (7.15) siostra zaśpiewa znaną pieśń „Pan jest moim Pasterzem”.

   Tak się składa, że aktualnie idę z Jezusem i Jego uczniami przez Izrael (książka „Oczami Jezusa”). Tam powołani uczniowie to przekrój ludzi normalnych...ze swoimi słabościami wśród których był Bartłomiej (zasypiający na zawołanie jak niemowlę). Natomiast Judasz reprezentował lubiących komfort, „idących na całość, bo ciągle im mało” (pierwszy milion trzeba ukraść), chorych na władzę „wodzyk-fuehrerek Budka” (Ironezje Buraczewski) oraz donoszenie (Rewiński do TVN), itd.

    Takim też był św. Augustyn, który wiódł życie podobne do mnie, a którego trudne „Wyznania” czytałem tuż po nawróceniu. Teraz otworzyłem je „na chybił-trafił” (Ks. siódma X), gdzie stwierdził, że pod przewodnictwem Pana Jezusa „wrócił do siebie samego” czyli do swojej duszy. Dalej przekażę po mojemu, że na wszystko zaczął patrzeć „jej okiem” ponad myślami z których tak szczycą się racjonaliści.

   Rozum mamy nie po to, aby szydzić z Dzieła Bożego oraz wyznawców, ale po to, aby odnaleźć Ojca Prawdziwego. „Kto zna prawdę, zna tę światłość, a kto zna światłość, zna wieczność”. W tym czasie 99.99% ludzkości nie zawraca sobie głowy nadprzyrodzonością i posiadaniem nieśmiertelnej duszy.

    Na ten moment św. Paweł powie (1 Kor1,17-25) o krzyżu, który jest głupstwem. Wiem o tym, bo koledzy lekarze, a nawet sądy i prokuratura stanęli murem po stronie psychiatry, który zdemolował miejsce święte. Ja jako obrońca stałem się nienormalny.

   Żydzi żądają znaków, ale Chrystus jest dla nich zgorszeniem, a dla pogan głupstwem. Tacy idą na zatracenie, bo napisane jest: <<Wytracę mądrość mędrców, a przebiegłość przebiegłych zniweczę (…) spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawiać wierzących”.

   Pan Jezus w Ew. (Mt25, 1-13) wskazuje na nieroztropność ludzką, która sprawia niegodność powrotu do Królestwa Bożego, które jest wręcz wyśmiewane. Większość mających rozum uważa, że nasz pobyt tutaj jest typu zwierzęcego (życie ciała). Tylko garstka wierzy w nasze dalsze istnienie, a Pan Bóg ukazuje to w „życiu po życiu”...

   Obecna pandemia ma przebudzić ludzkość, bo ukazuje naszą marność, nic już nie będzie jak poprzednio. Ludzie boją się śmierci i już nie wrócą do kin, teatrów, restauracji jak w poprzednim czasie.

   Po Eucharystii serce zalała Miłość Boża...chciałbym moją przemianę opisać lub nagrać, ale nie ma warunków. Krzyku duszy nie można powtórzyć po czasie...zrozum cierpienie podobnych do mnie na całym świecie. Wiem to, co zaleca św. Pawła w 2 liście do swojego ucznia Tymoteusza;

   „/../ Zaklinam cię! Głoś naukę, napieraj w porę i nie w porę. Wykazuj błąd. Napominaj. Podnoś na duchu z cała cierpliwością w każdym nauczaniu /../”. Wszyscy, duchowni i świeccy mamy głosić naukę Jezusa Chrystusa…w s z ę d z i e.

    Dzisiejsza intencja dotyczy uczniów Pana Jezusa i dusz takich, bo wielu na tej drodze życia upadało i wymagają wsparcia modlitewnego. My jesteśmy szczególnie atakowani przez Księcia Kłamstwa. Przez godzinę odmawiałem moją modlitwę w intencji tego dnia...

                                                                                                                         APeeL

 

    Po wszystkim trafiłem na "Zapiski nieodpowiedzialne" (blog. polityka.pl prof. Jana Hartmana) z jego atakiem na naszą wiarę we wpisie; "Jak przetrwać szkołę?"

                                                                   Panie Profesorze!

    Kiedy Pan przestanie atakować wiarę katolicką? Nie podoba się Panu nasza ojczyzna...można wyjechać tam, gdzie nie ma Boga. Nie mówię, że do Izraela, ale np. do Szwajcarii.

   Wiara w Boga Objawionego, a nie wymyślonego nie jest indoktrynacją religijną. Wciąż Pan to powtarza, a sam w tym czasie sieje uporczywie zarazę i jest za edukacją seksualną pod egidą wiary w kolorowe szmatki. Co Panu przeszkadza Komunia Święta. Nic Pan nie wie o tym Cudzie Ostatnim i szydzi. Co złego robią Panu katolicy w swojej ojczyźnie?

   Pandemię jakoś przetrwamy, ale gorzej będzie z takimi jak Pan...siejącymi zatrute ziarno od Księcia Kłamstwa. Jako mądry z mądrych neguje Pan istnienie świata nadprzyrodzonego i tkwi w demonicznej ciemnocie. Niech mi Pan uwierzy, bo „żyłem, piłem i czerwony sztandar nosiłem”. Dzisiaj głoszę hasło (w Pana stylu); „raz sierpem, raz młotem duchową hołotę”.

    Szkoły komusze miały sens. Nie było krzyża w klasie, ale wisiał tam obraz bożka Bolesława Bieruta, dominował Darwin i ewolucja...wszystko bez Boga. Dlaczego nie widzi pan cudu stworzenia wszystkiego. Powie Pan, że to przyroda, a nic nie wiemy o budowie słońca.

    Ciekawe jak wyglądałaby szkoła w Pana wydaniu. Na pewno seks byłby na pierwszym miejscu, a jest tylko epizodem w prawdziwej miłości małżeńskiej, a nie jako zaspokajanie przyjemności. Świat się wali, Apokalipsa już trwa, a Pan Profesor wpadł w błotnistą kałużę i nie może z niej wyjechać. Czas się przebudzić, bo latka płyną, a starego nawrócić to tak jak „Murzyna umyć” (z kazania kapłana mającego poczucie humoru).

   Proszę się przeżegnać przed siadaniem do pisania, bo wciąż Pan ubliża swoim rodakom. Pana miłość jest podwórkowa; lubię tylko tych od parad, wrogów PiS-u oraz palantów, ponieważ sprawdziły się słowa proroka Adama Michnika, że; „Polski nie możemy oddać palantom”...

www.wola-boga-ojca.pl

 

Aktualnie przepisana

18.01.2006(ś) ZA ZMĘCZONYCH NA GRANICY ŚMIERCI

   Jako lekarz z łaską wiary interesowałem się i interesuję śmiercią. Dzisiaj, gdy to przepisuję (28.08.2020) wiem, że śmierć jest przejściem do szczęścia wiecznego w Niebie. Jak wszystko - ten fakt jest zakryty - dla podchodzących do wszystkiego rozumowo, a szczególnie negujących posiadanie duszy.

    Dodam, że taki powrót dotyczy wiodących prawe życie i to w łączności z Bogiem Ojcem. Nie oznacza to, że wierzący są wybrańcami (144 tys. św. Jehowy). Każdy z nas ma wolną wolę i może czynić, co zechce.

   Ten dar jest zabrany w krajach totalitarnych (w KRLD bożkiem, którego trzeba kochać jest przywódca) oraz w islamie. Śmierć jest darem Boga. Każdy, kto stykał się z nieuleczalnie chorymi dobrze wie, co oznacza wyzwolenie duszy z ciała.

    Śmierć symbolizuje czaszka. Posłuchaj na YouTube; Lamb of God - Memento Mori (Official Video). To wprost ryk od Szatana, który podsuwa ludzkości piekielny strach...śmierć to koniec!

    Wokół króluje poczucie, że śmierć kończy nasze życie. Nikt nie wspomina o duszy stwarzanej przez Boga Ojca, która powinna przygotować się do powrotu (motyl wylatujący z larwy). Dlatego tak ważne jest proszenie o śmierć dobrą (Sakrament Święty na drogę) oraz godną.

   W to miejsce preferowane jest chwalenie śmierci nagłej. Przepłynął cały świat umierających na korytarzach szpitalnych, drodze, w lesie i różnych wypadkach (w tym lotniczych i morskich). Podczas zastępstwa ordynatora oddziału wewnętrznego powiedziałem do takiej zwolenniczki;

    „Siostro! Pani jako pielęgniarką przełożoną i katoliczką...proszę nie głosić satanizmów o dobru śmierci nagłej, bo człowiek „się nie męczy”, a z drugiej strony straszyć śmiercią. Bardzo proszę od Matki Najświętszej, ponieważ pani jest mocna i na stanowisku, a to zguba dla wielu”...

    Dzisiaj męczyłem się z napastliwymi pacjentami i skończyłem pracę na granicy śmierci o 17.00 (normalna praca w przychodni + oddział wewnętrzny)...tak umarła koleżanka anestezjolog, która pod rząd wzięła 6 dyżurów, a w pracy nie mogła odpocząć podczas operacji.

    Miałem też stwierdzenie zgonu z poprzedniego dnia u dziadka (byłem pogotowiem)...umierający prosił, aby zwłoki pozostawić w domu i tak uczyniono. Rodzinie zaleciłem wezwanie kapłana; przybył z Wiatykiem, tak samo jest w chrześcijańskich hospicjach.

    Na wizycie u babuszki z oświetloną koroną Matki Bożej mówiłem o życiu i śmierci, o Niebie i o tym, że na tym zesłaniu nic mnie już nie cieszy. Na wieczornej Mszy św. popłakałem się z powodu biednej rodziny, wspomniałem też duszę zmarłego brata...

    Mimo tak wielkiego przeciążenia cały czas miałem moc do zapisywania przeżyć; z jednej strony dla pragnących potwierdzenia podobnych, a z drugiej dla żyjących tylko tym światem.

   W ręku znalazła się „Niedziela dla dzieci” sprzed szeregu lat; szopka, Dzieciątko Jezus z rodzicami, zapalone świece. Pan przeniósł mnie do Świątyni Jerozolimskiej, gdzie do Dzieciątka torował sobie z trudem drogę „(…) zgarbiony, wsparty na lasce starzec (…) Bierze Dziecko na ręce, całuje, Jezus uśmiecha się (…), bo starzec śmieje się i równocześnie płacze. Jego łzy (…) perlą długą białą brodę (…)”.*

   Z serca wyrwie się krzyk; „właśnie narodził się Pan życia wiecznego!”. Popłynie też dziękczynienie za „wykołysanie” Tego, Który Zbawia! Popłakałem się, bo Bóg zmiłował się nad nami! Dla normalnych ludzi moje zachowanie to dziecinada (ciekawe jak określiłby to psychiatra).

   Wielką pułapką jest dobre zdrowie u staruszków, bo są pewni swego, nawet żartują z chodzących do kościoła, gdzie ich później wnoszą. Ten dzień zakończy się czytaniem art. o śmierci bliskiej osoby (Med. Tribune): „Siostra śmierć” z adresami hospicjów...

                                                                                                                                     APeeL

*Maria Valtorta "Poemat Boga - Człowieka" tom 1, rozdz. 53; "Ofiarowanie Jezusa Bogu w świątyni"

 

 

27.08.2020(c) ZA ZUCHWAŁYCH CHOJRAKÓW

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 27 sierpień 2020
Odsłon: 933

       

   Dzisiaj jest wspomnienie św. Moniki (332-387), która miała niewiernego męża oraz syna wiodącego życie podobne do mojego (ale Michała Wiśniewskiego). To patronka matek, wdów i kobiet przeżywających kłopoty w małżeństwach...ofiary alkoholizmu, cudzołóstwa i oszczerstw. Pan Bóg wysłuchał jej wołania i sprawił chrzest oraz nawrócenie syna...to jakby mój życiorys. Chwyciłem twarz w dłonie i dziękowałem Bogu Ojcu za Jego Opatrzność.

  Po latach widzisz to, co mogło cię spotkać. Na ten czas Apostoł Paweł mówił (1 Kor 1, 1-9) do powołanych, którzy na każdym miejscu wzywają imienia Pana Jezusa. Teraz, Bóg Ojciec stał się dla mnie pierwszym w Trójcy Świętej. Za psalmistą wołałem (Ps145/144); „Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu”...to był krzyk mojego serca i duszy.

    Natomiast Zbawiciel zalecał, abyśmy byli czujni, bo któregoś dnia przybędzie jako Pan Wszechrzeczy (Mt 24, 42-51). To jest pokazane na słudze, którego pan postawił nad swoją służbą. Po nagłym powrocie rozliczy takiego za bicie podwładnych oraz pijackie biesiady...otrzyma wówczas miejsce między obłudnikami.

   Podobnie jest z powołanymi i wybranymi przez Boga Ojca. Eucharystia ułożyła się w kielich kwiatu, a po spożyciu Ciała Duchowego Pana Jezusa musiałem głęboko oddychać z wołaniem; „Jezu! Och Jezu! Jezu!”. W tym stanie ujrzałem swoje chojrackie życie i towarzyszące mu niebezpieczeństwa...    

    Po latach kierowca wyścigowy ujrzał to podczas oglądania kompanów na żużlu. Jak można tak ryzykować zdrowie dla głupiej sławy i paru groszy. Niedawno taki złamał sobie kręgosłup i doznał porażenia czterokończynowego.

   Jak żyłbym po jakimś wcześniejszym upadku z zabraniem mi prawa wykonywania zawodu lekarza? Właśnie dzisiaj dziękowałem Bogu Ojcu za Opatrzność przez te lata. Podczas 1.5 godzinnej modlitwy na „Orliku” (mecz oldbojów)...moje serce zalewał ból, a oczy łzy.

   Przepływały osoby, które są super menami (Kuba Wojewódzki), gierojami (dziewczyna chciała się pokazać i weszła na słup wysokiego napięcia...straciła dłonie i stopy), śmiałkami, a zarazem ryzykantami (wspinający się na budynki, a nawet wieżowce), pragnącymi sławy (dwa dni pływał, aby trafić do Księga Rekordów Guinnessa).

    To tylko przykłady, ale dla mnie najważniejsze jest głupie chojractwo duchowe (Senyszyn, Urban, Wojewódzki) z lekceważenie posiadania duszy, życia po śmierci, szydzenie z wiary, krzyża i Boga.

   Przepłynął cały świat służących bożkom: władzy, posiadaniu i seksu, a także wiedzy ludzkiej, mądrości i wielkości, a nawet swoim żonkom, może to być także piesek lub kotek, a nawet samochód.

   Musisz ujrzeć okiem duszy oderwanych od Boga, a także naród wybrany oraz przygarniętych braci islamistów, którzy jednego dnia rzucą się na Świątynie Boga, aby zniszczyć figury Matki Bożej oraz obrazy święte, bo nie wolno tworzyć wizerunków Boga Ojca, którego nikt nie widział.

    Tak też twierdziła prof. Joanna Senyszyn po śmierci typu „życie po życiu”. Negowała wszystko, bo nie zobaczyła Boga Ojca...twarzą w Twarz. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. Nigdy nie chciałbym tego przeżyć, bo jestem niegodny. Jeżeli całuję wizerunek Pana Jezusa z Całunu lub Boga Ojca z objawienia s. Ravasio to jestem bałwochwalcą, a skąd biorą się moje łzy Prawdy z kurczem w sercu?

    Tak będzie podczas odmawiania mojej modlitwy, bo wówczas jestem ze Zbawicielem w Getsemani, w Ciemnicy, podczas Biczowania, Poniżania, na Drodze Krzyżowej i Golgocie…

    Przed snem czytałem książkę „Oczami Jezusa” C. A. Amesa, gdzie trafiłem na scenę chojraka, który podszedł do Pana Jezusa z uczniami w gospodzie, oparł ręce na stole i zaczepnie krzyknął…

- A wy coście za jedni? Skąd jesteście?

- Jestem Jezus z Nazaretu, a to Moi przyjaciele.

- Ty jesteś Jezus, ten Prorok? Nie wierzę. Wyglądasz obskurnie – śmiał się. Jeżeli jesteś prorokiem, powiedz jaka czeka mnie przyszłość...powiedział, uderzając pięścią w stół.

- Mój przyjacielu, nie ma potrzeby się gniewać…

- Nie jestem Twoim przyjacielem…

    Pan Jezus dalej wskazał, że wszyscy jesteśmy braćmi i winniśmy postępować wg Przykazań Bożych. Ten odpowiedział; Przykazania! Dobre sobie. „Ja ufam mojemu mieczowi i memu ramieniu…

- Kiedyś zestarzejesz się. Co wtedy?

   Pan dalej powiedział mu, a był to Barabasz uwolniony przez lud zamiast Pana Jezusa, a on do końca życia nie uzyska spokoju sumienia...

                                                                                                                      APeeL

 

Aktualnie przepisane...

26.01.2006(c) ZA RONIĄCYCH ŁZY WSPÓŁCZUCIA

    Trwa mróz, a w dodatku do „Sup. expressu” (21-22 stycznia 2006 r.) wzrok zatrzymują kaktusowe serca. Zważ jak mówi do nas Stwórca...wystarczy, abyś dał odpowiednią nazwę takiemu sercu. Tak jest właśnie z odczytami intencji modlitewnych.

   Tam też była wzmianka o pierwszym komputerze z 24 stycznia 1984 r. (serii Macintosh). Piszę to, bo po nawróceniu często wołałem, że chciałbym rozkrzyczeć na cały świat, że Bóg Ojciec Jest. Nie wiedziałem, że to spełni się poprzez Internet.

    Dzisiaj ewangelizacja typu św. Jehowy (sterczenie na rogach ulic, a wcześniej łażenie po domach) nie ma sensu. Podobnie jest z błędnym neokatechumenatem z nabożeństwami po piwnicach. Podeszli papieża i zezwolił na takie poprawianie jedynie prawdziwej wiary katolickiej. W tym czasie czeka się na uznanie Objawień Matki Bożej Pokoju!

  Wszystko poznajemy po owocach. Neokatechumenat nie ma kultu Matki Bożej, nie wiem jak jest tam z modlitwami za dusze czyśćcowe? Przez całe lata pościliśmy z żoną w środy i piątki w intencji pokoju w b. Jugosławii oraz na świecie (prośba Matki Bożej Pokoju z Medziugorie).. 

   Na ten moment ks. Jan Twardowski w „AVE” w art. „Plastikowe serce” pisał o schorowanej dziewczynce, która chciała podarować Matce Boskiej plastikowe serduszko, ale je zgubiła. Ksiądz postanowił to serduszko odnaleźć, a w domu ma kłopot w poszukiwaniu okularów, rękawiczek i długopisu.

   Z kościoła zabrał stara latarnię i szedł przez łąką...jakaś pani uklękła, bo myślała, że kapłan idzie z Panem Jezusem do chorego. Znalazł plastikowe serce, zawiesił na obrazie Matki, a po latach wytworna pani powiedziała wskazując na wota: <<Po co wieszać takie brzydactwa>>.

    Uśmiechnąłem się z miłości, a właśnie z Tv Info popłynie żart o policjantach z czasów komuny; ilu jest potrzebnych do wkręcenia żarówki? Jeden stoi na stole, a kilku nim kręci. Zobacz różnicę żartów.

   Pojawił się okrutny prześladowca chrześcijan; Szaweł, który płakał w ramionach swoich kolegów (ofiar). „Wszyscy grzeszni lecz skruszeni niech odejdą pocieszeni”. Takie jest Serce naszego Boga Ojca i całego Królestwa Niebieskiego. Nawet w sądach dają łaskawsze wyroki...szczególnie świadkom koronnym.

   Podczas wychodzenia po Eucharystii ze stoliczka wziąłem książeczkę; „Matka Boża Płacząca z Syrakuz” z Sycylii. Tam będą słowa Jana Pawła II, że są to łzy współczucia. Dzisiaj, gdy to przepisuję z YouTube płynie ta pieśń z pięknymi obrazami i wielkim jasnym sercem na niebie.

    W pracy był to bardzo ciężki dzień, sami biedni z rentami społecznymi i poszkodowani. Wpuszczałem do oczu sztuczne łzy, a pacjentowi zapisałem krople na schorzenie oka. Serce znowu krzyczy; „Jezu! Och Jezu! Wybrałeś mnie, takiego nędznika”.

   Praca trwała od 8.00-18.00, a w tym czasie od 15.00 miałem dyżur w pogotowiu (tak się złożyło). Napłynęła ochrona, bo nie było wezwań...natomiast później trafiłem do zakonu Matki Bożej. Cała noc była spokojna, a w duszy płynęła piosenka; „Życie jest pełne łez”…

   Wówczas popłakałem się podczas wołania; „Matko! Mamo! Jakże chciałbym wynagrodzić wszystko za moje podłości. Jakże pragnę dobra, pomagania i cichości". W tym czasie napływały obrazy dzieci w obozie w Oświęcimiu idących do komór gazowych. Rudolf Hess w zeznaniach w 1946 roku w zeznaniach powiedział;

   „Matki z płaczącymi dziećmi szły do komór gazowych. Nigdy nie zapomnę błagającego o zmiłowanie spojrzenia matki, która wiedziała o co chodzi”. Natomiast Rudolf Reder członek krematoryjnego Sondekommanda; „Mamusiu, ja przecież byłem grzeczny!...”

    Popłakałem się podczas przepisywania tej intencji (27.08.2020) i musiałem wyjść z domu, aby za te dusze odmówić moją modlitwę (1.5 g.)...

                                                                                                                              ApeeL

 

    16.01.2006(p) ZA SIĘGAJĄCYCH PO ZAKAZANY OWOC

    W nocy śnił się rajski ogród nawadniany opryskiem z jabłkami jakich nigdy nie widziałem. Tak chciałbym je zerwać. Wśród wszystkich moją uwagę zwróciły dwa dorodne jabłka. Ból będzie trwał jeszcze rano w poniedziałek. Pragnę czystości, spowiedzi, ale drugi dzień nie ma mojego kapłana. Popłakałem się po przyjęciu Eucharystii i chciałbym tutaj zostać.

    Wieczorem pokażą (16.01.2006) płonący biurowiec we Władywostoku. Ojciec uratował niemowlaka wyrzucając go przez okno balkonowe. Ludzie wyskakiwali i ginęli. Wcześniej „spojrzał” Pan Jezus w koronie cierniowej. Pokazano też ofiary talidomidu (Contergenu)...urodzone dzieci z deformacjami kończyn. Nie masz czucia w kończynach, uszkadzasz sobie palce i ranisz się!

   Ludzie przeważnie narzekają na bóle kończyn i ich drętwienia, a tu jest odwrotność. Na etykiecie leku jest przekreślona ciężarna, nie wolno brać takiej. Zażywała większość analfabetek. Lek przerywający ciążę uszkadzał płody!

   Ofiary błędnych pomyłek, a zarazem sięgający po zakazany owoc. Jakiś polityk powiedział; „Nie zawsze mam rację, ale nigdy się nie mylę”. W tym czasie spojrzał tytuł wywiadu z Jarosławem Kaczyńskim; „Na mały błąd możemy sobie pozwolić”. W tym czasie zwracałem uwagę...

- Zadzwoniłem do redakcji „Super expressu” (później napiszę), aby w piątki nie dawali artykułów o seksie z pozycjami, bo mamy kraj katolicki. Przekazałem im świadectwo wiary.

- U stolarza zaleciłem, aby zamiast plakatu z nagą kobieta powiesił obraz Matki Bożej. Nawet powiedziałem mu o innym kalendarzu, gdzie reklamowania śr. podniecający.

- „Sup. express” z tytułem; Kiedy oddać cnotę?

- Pod domem kultury stał zmarznięty chłopczyk, którego chciałem odwieźć do jego domu, ale powiedział, że mama mu nie pozwala.

- Sam żartowałem głupio w sklepie, gdzie sprzedająca trzymała kiełbasę, która odwróciłem i wszyscy śmieliśmy się...dzisiaj, gdy to przepisuję Magda Gessler gotuje seksowne jedzenie

   W końcu dnia sam zostanę zaatakowany seksem w mass-mediach. Przypomniała się s. Faustynka, która w takich momentach wchodziła do zimnej wody. Ja, dzisiaj (26.08.2020) przywołuję św. Józefa z lilią i Dzieciątkiem Jezus, którego przepiękny obraz znalazłem na śmietniku

   Zapisuję ten dzień (18.01.2006), a w telewizji płynie film o młodej narkomance. Zarazem przepływa cały świat alkoholików, lekomanów, narkomanów, anorektyczek i bulimiczek, niszczących zdrowie dla pieniędzy (praca przy azbeście w USA).

   Na ten czas Pan Jezus z „Poematu Boga-Człowieka” mówi w jaki sposób wyraża się dobra wola? „Przez życie, na ile to możliwe, całkowicie Boże. Przez wiarę i posłuszeństwo oraz czystość (…)”. Upadłem i mam teraz tylko jedno pragnienie; powrócić do Pana Jezusa, a to może stać się tylko przez spowiedź.

   Serce wprost krzyczało; „Jezu! Jezu! Zabierz mi ciało, bo nie chce tak żyć, a zarazem mam być dla Ciebie i Twoich Spraw!” Udało się i z płaczem biegłem po spowiedzi do kapłana rozdającego Duchowe Ciało Pana Jezusa. Przyjąłem Eucharystie, która pękła na pół! To oznacza cierpienie, ale zarazem; „My”...Pan będzie ze mną!

    Moje serce i duszę zalała radość po zmazaniu grzechu. Zarazem ciało otrzymało moc do pracy, niesienia pomocy, bezinteresowności!

    Z apteki pobrałem pismo, gdzie była informacja o toksyczności narkotyków. Nawet przybył były pracownik dyskoteki „O’Key”, gdzie były tańce i narkotyki. Dzisiaj (26.08.2020) jeszcze stoi i straszy swoim wyglądem. Jakiś likwidator bierze forsę i nic nie robi.

    To następna grzeszność...trzymają obiekt zamiast od razu sprzedać w licytacji, ale w ten sposób „sami swoi” (komuniści nie mogliby się obłowić). Podczas Rewolucji Październikowej wszystko likwidowali, upaństwawiali, a teraz reprywatyzuję domy i mieszkania w atrakcyjnych miastach. Myślą, że Bóg nie widzi ich głupiej pazerności i krzywd starych mieszkańców wyrzucanych do ludzkich nor.

   Ile jest zakazanych owoców, a wszystko zaczęło się od Ewy. Może to bajka? Może nasza cała wiara to bajka? Przecież Bóg Ojciec miał możliwości, aby to wszystko przekazać.

   Teraz trwają Parady Grzeszności z chłopami przebranymi za baby i zarzutem braku naszej tolerancji...dla ohydnego grzechu w Oczach Boga! Z drugiej strony jest pokazana św. Rodzina, czysty św Józef małżonek Niepokalanie Poczętej (nie mylić z poczęciem Pana Jezusa w wyniku działania Ducha Świętego)…

                                                                                                                                  ApeeL

 

 

26.08.2020(ś) ZA TYCH, KTÓRZY SĄ WDZIĘCZNI ZA MACIERZYŃSTWO MATKI NAJŚWIĘTSZEJ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 26 sierpień 2020
Odsłon: 1085

MB Częstochowskiej

     Moim Prawdziwym Ojcem jest Sam Bóg, a pełne zaufanie Stworzycielowi mojej duszy oznacza życie danym dniem i nie martwienie się o jutro.  Pragnę ofiarować Mu z miłością i dziękczynieniem każdy dzień mojego życia. 

    Życie w miłości z Bogiem sprawia Jego ochronę...tak też mogą być chronione całe narody, ale garstka w to wierzy. To jest pokazane na małych dzieciach, które są pełne ufności do swoich rodziców i nawzajem mówią, że się kochają.

    Po wstaniu o 4.30 podziękowałem za wczorajsze zapisy dziennika, bo teraz mam radość w duszy i sercu. Podczas wychodzenia do garażu (wyjazd na Mszę św. o 6.30) łzy zalały oczy. Podziękowałem za samochód, który polubiłem. Pomaga mi w dojeżdżaniu do kościoła, bo - podczas przejścia i modlitwy - znajomi przeszkadzają w intymnym zjednaniu z Bogiem.

    Nie wiedziałem, że dzisiaj jest święto MB Częstochowskiej, ale popłynął „Anioł Pański” z uniesieniem podczas wołania „Pod Twą Obronę” do której zawsze dodaję „Pod Twą obronę Ojcze na niebie”.  Pod kościołem wzrok przykuła figura św. Józefa z Dzieciątkiem i przywitał mnie „Anioł Pański” grany na dzwonach oraz pieśń siostry „Z dawna Polski Tyś Królowa Maryjo”.

    Gdy kapłan zaczął mówić o MB Częstochowskiej zorientowałem się, że jest to uroczystość.  W drugiej pieśni Matka Pana Jezusa wołała do każdego z nas; „Przyjdźcie do Mnie moje dzieci”...

   W tym czasie duszę zalewała bliskość Boga Ojca oraz Matki Zbawiciela, a dodatkowo wzrok zatrzymała; figura Pana Jezusa z Sercem, wizerunek Ducha Św. oraz obraz s. Faustyny. Tego nie można przekazać, bo są to doznania duchowe. Krótko mówiąc; znalazłem się w Królestwie Bożym na ziemi. 

   Od Ołtarza św. popłyną słowa (Prz 8,22-35) o Mądrości Bożej. „Więc teraz, synowie, słuchajcie mnie, szczęśliwi, co dróg moich strzegą. (…) Błogosławiony ten, kto mnie słucha (…), bo kto mnie znajdzie, ten znajdzie życie i uzyska łaskę Pana”. Ja wiem, że mądrość nasza jest marnością z której szczycą się zakochani w sobie racjonaliści.

    Na ten czas św. Paweł pisze do Galatów; „Na dowód tego, że jesteście, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: <<Abba, Ojcze>>. Natomiast dzisiaj Pan Jezus przemienił wodę w wino na prośbę Matki podczas wesela w Kanie Galilejskiej.

    Eucharystia zwinęła się w węzełek i zamieniła w „mannę z nieba” (czeka mnie praca). Tuż po powrocie do domu - podczas przerzucania programów telewizyjnych - trafiłem na błogosławieństwo z kaplicy Matki Bożej w Częstochowie! Działanie Ciała Duchowego Jezusa w mojej duszy trwało jeszcze podczas zapisywania tego świadectwa (9.00).

    Zdziwiłem się uzyskaną pomocą w odczycie w/w intencji...tuż przed wyjściem na mecz piłki nożnej oldbojów, gdzie wołam do Boga w mojej modlitwie. Łzy zalewały oczy, a serce rozrywał ból, bo przeciętny człowiek nie docenia macierzyństwa Matki Bożej. Wielu szydzi z Niepokalanego Poczęcia...myląc Narodzenie Matki bez grzechu pierworodnego z poczęciem Pana Jezusa z Ducha Świętego.

   Podczas godzinnej modlitwy napłynął obraz starca Symeona, który w Świątyni Jerozolimskiej powiedział do Matki Pana Jezusa, że czeka ją płacz i morze boleści. Jednak Bóg Ojciec da Jej moc i stanie się „największą Niewiastą pośród stworzeń”.*

                                                                                                                                 APeeL

*Maria Valtorta "Poemat Boga - Człowieka" tom 1, rozdz. 53; "Ofiarowanie Jezusa Bogu w świątyni"

 

Aktualnie przepisane...

09.01.2006(p) REFLEKSJE O NASZEJ ŚMIERCI

    Po przebudzeniu w sercu pojawiło się poczucie; „memento mori” (pamiętaj o śmierci) oraz „non omnis moriar” (nie cały umarłem). Jest odwrotnie, bo śmierć jest krokiem ku nowemu życiu z Bogiem! Tutaj powstaje rozdźwięk uczuć, bo bliscy rozpaczają z powodu smutku rozstania, a dobra dusza otrzymuje nagrodę, największą radość jaką można sobie wyobrazić…

    Udało się wyskoczyć z pogotowia na Mszę św. o 7.30. Zdziwiłem się, bo podawano symbole tego czasu: obrazek, krzyżyk, chleb, rybę i winogrona.

     Musisz przyjąć następujące prawdy, a nie piszę tego od innych tylko to, co wiem;

1.  mamy nieśmiertelną duszę, która jest stwarzana przez Boga Ojca myślą i jest wcielana po naszym poczęciu (połączeniu plemnika z jajeczkiem). Nie wiem w jakim czasie się to odbywa. Nie wolno tworzyć całej serii ciał (In vitro) i wybierać najlepszego, bo reszta będzie przechowywana (nowoczesne ludobójstwo). Przecież tak czyniono w obozach; najsłabszy do gazu, a mocniejszy do jakichś prac...

2. nasze ciało jest tylko opakowaniem (zdziera się jak ubranie) lub niszczeje jak najlepiej zabezpieczony samochód. Bóg Ojciec w ten sposób ukazuje marność wszystkiego na tym zesłaniu (nawet skały kruszeją). Przez to mówi; nie pokładaj ufności w ciele, bo najbardziej pielęgnowane zamieni się w proch...nawet - chora na młodość - Magda Gessler.

3. nasze życie nie oznacza czasu od narodzenie ciała do jego śmierci, ale jest wieczne, bo dusza nie ginie nawet w Piekle!

    Wówczas w oddziale wewnętrznym, gdzie zastępowałem ordynatora stwierdziłem, że umarł pacjent, który był przywieziony wczoraj wieczorem (po kolacji zasnął na zawsze). Nawet mnie nie zawiadomiono, a w oddziale nie ma lekarzy dyżurnych...

    Pojawiła się rozpaczająca córka zmarłego. Podszedłem do niej na koryta­rzu i powiedziałem, że nie ma niczyjej winy w tym, że jej ojciec zmarł tutaj...to Wola Nieba i Mądrość Ojca. Może mieliśmy się spotkać i miała pani usłyszeć te słowa, że nie ma  ś m i e r c i, pani ojciec (lat 80) jest i wymaga teraz modlitw, a nie rozpacza­nia! 

   Bóg Ojciec decyduje, gdzie i kiedy się rodzimy; wielu obmyśla sobie Warszawę, a rodzi się na wsi zabitej deskami...tak też jest z naszą śmiercią. Pan odwołał ojca ziemskiego, a w tym, co mówię nie ma nic mojego - to Światło Boże, które mam szerzyć jako niezasłużony dar. Właśnie trafia pani do mnie!

   Zauważyłem, że w cichości zaczęła odmawiać różaniec, a ja poprosiłem ją, aby za ojca ofiarowała na Ręce Matki nabożeństwo pięciu pierwszych sobót…

    Na początku nawrócenia miałem intencję (20.09.1991); „Nasza nadzieja jest w śmierci” (dałem poniżej dla przypomnienia). Wówczas w telewizji był wywiad ze starszym kapłanem, który „męczył się” z pytaniem retorycznym: co ksiądz ma powiedzieć umierającemu?

    Zapomniał biedak, że śmierć rozpoczyna życie wieczne duszy. Jego przyciągnęła ziemia, bo chciał dać jakąś nadzieję...jak dobrze opłacony doktór, ponieważ ludzie pragną tego życia. To głupota od Szatana!

                                                                                                                          APeeL

 

Przypomnienie zapisu...

20.09.1991(pt) Nasza nadzieja jest w śmierci...

    Wczoraj w telewizji była dyskusja o prawach człowieka z obecnością kapłana. Jakże bliscy mojemu sercu są ludzie uduchowieni. Wówczas widzisz kontrast; Światłość Niebieską i zaćmienie mądrych tego świata.

  W tym czasie Zły uderzał co chwilkę; właśnie wpuścił mi obraz spółkujących homoseksualistów...aż zawołałem „Matko Boża!” Pomoc nadeszła natychmiast, bo w sercu popłynie pieśń; "Ojcze nasz, który Jesteś w Niebie i na ziemi. Wszędzie Twój Duch”...kto mi to śpiewał?

   Przed wyjściem do pracy przeżegnałem się wodą poświęconą od Faustynki i zacząłem cz. bolesną różańca. Duchowo znalazłem się w Jerozolimie; w ogrodzie oliwnym domu, tam gdzie modlił się Pan Jezus. „Nie byłem dzisiejszej nocy z Tobą Panie Jezu, ale Ty nie zwątpiłeś we mnie”.

   W oddziale wewnętrznym miałem chwilkę spokoju, bo trwało śniadanie. Ból ściskał serce, które wołało; „Jezu mój! Nigdy nie doznam nasycenia bez Ciebie...tym życiem! Tak chciałbym pisać o Tobie, Jezu mój, Niewinny z Niewinnych, Czysty z Czystych...Święty ze Świętych!"

    Teraz, tuż po ubiczowaniu popycham Ciebie, poszturchuję, wyśmiewam i poniżam, kłaniam się jak królowi posadzonemu na pieńku...w szkarłatnym, podartym i brudnym płaszczu. Nie kto inny, ale ja wciskam Ci na głowę koronę cierniową, czując się zwycięzcą! "Jezu mój wybacz! Jak to wszystko zniosłeś?"

    Zapiski robię w konspiracji, a dzisiaj mam ciężki dzień, ponieważ trwa Sejm RP. Wówczas - jako zagrażający porządkowi publicznemu - podlegałem nasilonej inwigilacji, którą koledzy reprezentujący psychiatrię radziecką określają „urojeniem prześladowczym”. "Panie Jezu ilu jest tak wiernych Tobie? Ile życia zmarnują ci bracia!"

   To mój ostatni dzień zastępstwa ordynatora oddziału wewnętrznego. Właśnie przybył pacjent, który umiera z powodu przerzutów nowotworowych. Wielkie guzy utrudniają mu siedzenie i leżenie (pobiera narkotyk). Jakże marzyłem o rozmowie z nim, ale Matka Boża przysłała go dzisiaj...

- Czy ja z tego wyjdę?...zapytał, a ja zaleciłem, aby poczekał, bo trwa wizyta. W tym czasie poprosiłem Ducha Św. o przeprowadzenie tej rozmowy. Nie wiem jak mu powiedzieć, że jego dni są policzone?

      Oto treść mojego m o n o l o g u...

   "W naszym środowisku istnieją dwie szkoły informowania ciężko chorych...od czasu wojny i rządów ateistów nie wolno było zabierać nadziei! To było oszustwo, ponieważ wg nich śmierć ciała fizycznego oznaczała koniec!

    Ile dzisiaj zapłacono by za pana jako niewolnika? Czy ktoś kupiłby pana? Pobiera pan narkotyki - czy  jest to decyzja błaha, aby komuś podawać takie leki? Sam pan wie jaka jest pana sytuacja.

    Istnieje jednak dusza, drugie doskonałe ciało, które zostanie uwolnione w momencie śmierci (z larwy wyleci motyl)! Część duchowa po wyzwoleniu wraca do Boga Ojca! Przepustką do Nieba jest Sakrament Namaszczenia Chorych. Od tego momentu nie będzie mógł pan powiedzieć, że nie wiedziałem”.

- Tak, miałem taki znak po śmierci matki! Na moich oczach zrzuciła ze stołu papierosy i popielniczkę!

- Dodam jeszcze, że tę pracę przyjąłem w celu zbawiania pacjentów. Nawet prosiłem Matkę Bożą o rozmowę z panem. Czy to przypadek, że został pan przysłany do mnie ostatniego dnia zastępstwa?

   Dzisiaj, gdy przygotowuję ten zapis do edycji serce ścisnął ból i po latach popłakałem się, a u mnie jest to znak prawdy…

                                                                                                                            APeeL

 

 

25.08.2020(w) ZA PERFIDNYCH OBŁUDNIKÓW

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 25 sierpień 2020
Odsłon: 1012

    Podczas wychodzenia żony na Mszę św. o 6.30 zerwałem się, a nie planowałem tego, bo spałem 4 godziny. Przydały się dyżury w pogotowiu, gdzie ćwiczono takie sytuacje. Niekiedy tłukł się człowiek przez całą noc.

    Dzisiaj jest to posłuszeństwo Bogu Ojcu...cały sens mojego życia; „bądź Wola Twoja”. Uwierz mi, bo żyłem jak wszyscy, a dzisiaj jest to mój charyzmat. Nic mnie nie obchodzi głupi zarzut, że „gościu nie jesteś pokorny”. Taki nie wie, że byłem pijakiem i pokerzystą...

    Zarazem jestem przeciwnikiem s z a t a n a, a jest to przebiegły okrutnik, podżegacz, zarazem ochroniarz swoich. Jakże wielka jest jego moc w namawianiu do zbrodni, odwetu, oszustw, zniewalania przy pomocy władzy, posiadania i seksu.

    Na ten moment św. Paweł Apostoł przestrzega (2 Tes2,1-3a.14-17), abyśmy nie dali się zachwiać ani zastraszyć przez ducha, mowę lub rzekomy list jakby nastawał dzień Pański. Mamy trwać niewzruszenie i nie dać się zwieźć.

   Natomiast Pan Jezus w Ew (Mt 23, 23-26) groził obłudnikom, którzy składają dziesięcinę, ale zaniedbali „to, co ważniejsze jest w Prawie; sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. (…) Ślepi przewodnicy, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda. (…) dbacie o czystość zewnętrznej strony kubka i misy, wewnątrz pełne są zdzierstwa i niepowściągliwości”.

    W sercu pojawiły się bezbożne mass media, które robią szum przy krzywdach uczestników Parad Grzeszności. W grzech sodomii wciąga się młodzież...nawet córka nauczycielka stwierdza, że wielu jej uczniów jest takich!

    Wszystko chcą skryć za kolorowymi szmatkami. Uczepili się przekręconych słów prezydenta, że to nie są ludzie lecz ideologia. Przy tym Jan Hartman udowadnia, że wiara katolicka jest ideologią. Czy ktoś robi szum z powodu dyskryminacji religijnej katolików, profanacji krzyża i obiektów religijnych. 

    To jest śmiertelny bój o dusze ludzkie z zarazą czerwoną, brunatną, kolorową, a w rezultacie z czarną czyli demoniczną. Za pięknymi hasłami stoi Bestia. Ktoś powie, że to zbyt mocne, bo Pan Jezus przyszedł nas pojednać, ale tak mówią dalecy od naszej wiary.

    Żydzi marzą o królu przychodzącym w chwale z przestraszeniem tych, którzy nie są wybrani. Teraz ja należę do narodu wybranego, który jest „w chmurze” („Królestwo Boże w nas”). Są w nim bracia ze wszystkich ras, narodów i języków, także bezdomni i pozbawienie ojczyzny ziemskiej (Kurdowie). Po śmierci na nasze dusze czeka jej Stworzyciel.

    Naród wybrany wypędził Boga ze swoich granic i nadal modli się przed Ścianą Płaczu w Jerozolimie. Teraz naśladuje ich Państwo Islamskie, która zabiera wiernym wolną wolę i szerzy nawracanie przez zabijanie. Nic nie da zawieszenie flagi na Watykanie i wymordowanie wszystkich wiernych Bogu Objawionemu. Cóż da zyskanie władzy nad światem, gdy stracisz na duszy. Dzisiejszy gieroj zgrzybieje i stanie się śmieszy jak wszyscy.

    Eucharystia ułożyła się jak wczoraj w laurkę i zamieniła w „mannę z nieba”. Podjechaliśmy pod „mój” krzyż, gdzie zapaliłem lampkę. Prosiłem Boga Ojca o ochronę mojej strony i pomoc w zapisach. Niespodziewanie edytowałem wczorajszy dzień i trzy zaległe, a następnie przeniosłem na mój darmowy dysk Google wszystkie zapisy edytowane (trwało to 5 godzin).

   W wielkim bólu płynęła modlitwa...także za mnie, nawet płakałem podczas napływających wyczynów z mojego życia. Po powrocie do domu trafiłem na działania perfidnych obłudników;

- szef firmy lotniczej był zarazem pilotem, oszczędzał na paliwie i spowodował katastrofę lotniczą w której zginęła drużyna brazylijskich piłkarzy

- na kanale bez głosu przesłuchujący chyba z ubecji walił podejrzanego pałką po głowie

- w Interwencjach Super Stacji trafiono do właścicielki biura pośrednictwa pracy, która zwabiała kobiety, ale za pracę zagraniczną nie płaciła

- zważ na oszukiwanych imigrantów zalewających Europę 

     W ramach tej intencji trafiłem też na stronę władców ziemskich;

1. Mohammed Reza Pahlawi, ostatni szachinszacha Iranu. Całkiem zgłupiał na tle władzy, w koronie królewskiej miał najdroższe na świecie kamienie szlachetne, cała pierś w orderach i szarfach…jak Magda Gessler w kuchni jako znana restauratorka

2. Jean-Bédela Bokassa samozwańczy cesarza Republiki Środkowoafrykańskiej (20 żon, 56 dzieci)

3. Muammar Kaddafi dyktator Libii

4. Saddam Hussajn w Iraku

5. Kim Jong Un buduje rakiety, a teraz zaleca zjedzenia wszystkich psów...

    Nie można pominąć też naszych „dziennikarzy”: Elizy Michalik i Kuby Wątłego, racjonalistów napadających bezkarnie na wiarę katolicką, Pawła Porębskiego (wejdź; Wiara rozumna świeckiego teologa z wpisem 15 sierpnia 2020 r. „Ciągnie swój do swego”), a nawet senatora Michała Kamińskiego.

    Za nimi ciągnie się cała masa lisów i dworaków pojednanych fałszywie przy okrągłym stole. Na samym końcu jest Adam Michnik z ponownym proroctwem przed wyborami prezydenckimi; „Polski nie możemy oddać palantom”…

                                                                                                                       APeeL

 

 

24.08.2020(p) ZA UŚPIONYCH DUCHOWO

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 24 sierpień 2020
Odsłon: 1124

    To był jeden z dobrych dni w których człowiek jest wyspany, tylko po kawie, a ze względu na śmiertelną duchotę siedzi w swojej świętej izdebce (pokój w bloku) i pracuje na Poletku Pana Boga. Dodatkowo od żony płynęła dobroć i miłość, też miała chęć do prac...u niej domowych.

    Czas dobry płynie bardzo szybko i już jadę samochodem na Msze św. o 19.00. Dawniej chodziłem do kościoła, ale teraz pragnę odosobnienia, modlitwy, którą odmawiam tylko na przestrzeni otwartej (nie idzie w czterech ścianach). Wielki ból wywołuje spotykanie znajomych...podczas zjednania modlitewnego z rozważaniem Bolesnej Męki Pana Jezusa.

    Na przywitanie siostra zaśpiewała pieśń o potrzebie wzajemnej miłości, a moje serce zalała wszechogarniająca Miłość Boga Ojca. Nie wytłumaczę tego, bo wyobraź sobie, że będziesz opowiadał o swojej pierwszej miłości komuś, kto nie wie o co chodzi.

   Padną też słowa, abyśmy szli na cały świat i nauczali wszystkie narody. Dzisiaj odbywa się to przez mass media, ale na nich łapę trzyma Bestia. Nikt nie mówi o cierpiących z powodu wiary w Chrystusa oraz za oddających za nią życie. Z drugiej strony jestem wdzięczny, że Bóg włączył mnie do szerzenia zbawienia.

    Podczas mojego uniesienia duchowego Anioł ukazał Jan Apostoł  (AP 21,9b-14) ujrzał Miasto święte, Jeruzalem. W tym czasie psalmista mówił ode mnie w Ps 145(144); „Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła i niech cię błogosławią Twoi święci. (…) Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają, wszystkich wzywających Go szczerze.” Naprawdę czułem bliskość Boga Ojca, a Jego Miłość zalewała moje serce.

   Natomiast w Ew. (J1,45-51) Pan Jezus stwierdził, że Natanael jest prawdziwym Izraelitą w którym nie ma podstępu. Ten odpowiedział; <<Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!>>

   Eucharystia ułożyła się w laurkę i zamieniła w mannę z nieba. Bardzo pragnąłem modlitwy i myślałem o potrzebujących wzajemnej miłości, ale wzrok przykuł tytuł filmu lat 90 „Uśpieni”...tak w USA określano poprawczaki dla młodych.

   Natomiast znajoma pracująca przy figurze Matki Bożej mówiła o katoliku, który nie wierzy w życie wieczne. Dodała, że „wielu jest uśpionych w wierze”. To było potwierdzenie odczytu intencji modlitewnej. Podczas modlitwy napłynęły obrazy;

- właśnie spotkanego staruszka wiernego władzy ludowej oraz kierowcę handlującego samochodami, zapracowanego budowlańca oraz oprowadzających pieski

- dobrych ludzi, ale „bez-dusznych”

- naprawiających świat, ale bez Boga

- racjonalistów, podobnie myślących kolegów psychiatrów oraz zadurzonych funkcjonariuszy z Izby Lekarskiej

- także uśpiony duchowo jest naród wybrany (Izrael)

     Tak się stało, że po latach wszedłem na stronę; Wiara rozumna świeckiego teologa – Pawła Porębskiego. Nie wiem jaka jest jego duchowość, bo z jednej strony ładnie pisze o Bogu Ojcu, a zarazem neguje Jego przekazy w Biblii, bo „Bóg milczy”.

   We wpisie 16 sierpnia 2020 „Wiedza na służbie wiary” stwierdził; „Przypisywanie Bogu słów (przytaczanych w Biblii), które nie przekazał jawnie traktuję jako nadużycie. (…) Nie przekonują mnie opowieści o aniołach, szatanie, objawienia Maryjne,  samorództwo Maryjne, czy Niepokalane poczęcie Maryi. Traktuje je jako ozdobniki parafialne”.

   Natomiast wczoraj stwierdził; „Nie korzystam już ze spowiedzi usznej, bo wydaje mi się niesmaczne zdawanie sprawozdania ze swoich uczynków kapłanom, którzy ulegają podobnym pokusom. Spowiedź przed samym Bogiem, w zaciszu swojego duchowego sanktuarium jest prawdziwsza i szczera”.

    Przy okazji pochylił się nad „spółkującymi inaczej”; „Boli mnie nagonka władzy na  osoby LGBT (…) Widok jej na klęczkach uważam za naigrywanie się z Boga”.

   Różne są postacie uśpienia duchowego. Wiedza religijna także prowadzi na manowce. Nasza mądrość to głupstwo u Boga. On pyta o wszystko swój rozum (nasz mózg jest wykorzystywany dopiero w 5 %), a ja w takich sprawach wołam do Ducha Świętego…

                                                                                                            APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

11.01.2006(ś) ZA BĘDĄCYCH U KRESU WYTRZYMAŁOŚCI

    Mam symboliczne sny, które sprawdzają się. Dzisiaj były to roje much, które zapowiedziały nawał chorych w przychodni (11 godzin pracy bez wytchnienia). W środy i piątki pościmy w intencji pokoju na świecie...wówczas pracę zaczynam wcześniej, trzyma mnie kawa, a w chwilach słabnięcia działanie Ducha Świętego; napływał pokój, ciepło w okolicy splotu słonecznego z niemożnością odmówienia pomocy komukolwiek.

    Przed Mszą św. o 5.50 demon kusił abym na złość poszedł do pracy o 10.35 zamiast wcześniej. Bardzo „dbał” o mnie, a także o wymęczonych pacjentów. Ja powiedziałem; "Idę na Mszę św. i do pracy...jako pokutę za grzechy”. Musiałbym później odmawiać potrzebującym, a to niweczyłoby radość z umęczenia i ofiarowania tego dnia życia Bogu Ojcu. Pokonałem słabość, a teraz idę i płaczę nad udręczonym światem doprowadzonych do kresu wytrzymałości.

    Przypominają się oskarżeni w Indiach o czarownictwo. Spotkałem też pariasa, młodego człowieka ze straszliwą próchnicą, palącego papierosy, który żyje ze zbierania makulatury...od rana do wieczora. Przepłynął cały świat; porywanych, niesłusznie oskarżonych i skazanych, rodzice skrzywdzonych lub zabitych dzieci, a także odebranych na zachodzi z przekazaniem islamistom.

    W tej grupie są poszkodowani w wypadku omyłek lekarzy; wycięto zdrową nerkę zamiast zajętej nowotworem, zoperowano zdrową półkulę mózgu u 12-latka, który zmarł. Matka z natręctwami zmuszała swoje dzieci do mycia zębów przez 30-60 minut, a później zmuszała ich do jedzenia. Jeszcze dręczeni w pracy, fala w wojsku, hierarchia w więzieniu...zabijanie własnych dzieci.

   W kościele był mój kapłan, popłakałem się przy Żłóbku, napłynęła bliskość Matki Bożej, Matki całej ludzkości i każdego z nas. Jakże cierpi z naszego powodu. Dzisiaj, gdy to przepisuję (21.08.2020) MB Pokoju mówi w Orędziu z 25 lipca 2020, aby modlić się i wziąć krzyż do ręki. Nie mogłem wyjść z kościoła po zjednaniu z Ciałem Duchowym Pana Jezusa.

   W przychodni był tylko jeden pacjent...sanitariusz po leki. Wyświęciłem gabinet, bo to była celowa zmyłka, a dzisiaj jest dodatkowy dzień udręk (obrady Sejmu RP), bo zagrażam naszej ojczyźnie. 

    Późno w TVP płynie obraz babci mieszkającej w okropnych warunkach, która płacze, a ja razem z nią. W ręku mam artykuł o anoreksji prowadzącej do śmierci. Sam byłem bliski kresu z powodu ataku szatana; natrętne myśli, seks wywołujący konflikt dusza/ciało. To straszliwe cierpienia. Popłakałem się…

                                                                                                                                 ApeeL

 

12.01.2006(c) ZA PORAŻONYCH (PARALITYKÓW)

    Dzisiaj, gdy opracowuję ten dzień (22.08.2020 w dniu NMP Królowej) pod kościołem spotkałem zmarnowanego alkoholika, ale zauważyłem, że serce ma otwarte na Słowo i wiarę. Z trudem chodzi (ataksja alkoholowa), ale pocieszyłem go, że porażony po upadku na schodach (złamanie kręgosłupa szyjnego z przerwaniem rdzenia) oddałby wszystko za jego nogi.

    Z drugiej strony ludzie starzejący się marudzą, a są zdrowi odpowiednio do wieku. Ile dano by za nas na targu niewolnikami...w sensie naszej przydatności do pracy? Śmieliśmy się, bo zaczęłyby się gwizdy i buczenie z okrzykami; kto będzie ich woził po lekarzach, karmił i kupował leki? Wspomniałem też o tych, którzy nie rozumieją tego nałogu dodając, że nasze dusze nie są pijane, ale jaśniejące do czarnych. Jaką duszę ma trzeźwy Jerzy Urban i Doda (Biblię napisał pijany i naćpany).

    Tamtej nocy miałem brzydki sen; widziałem ludzkie odchody (będę później na wizycie u pacjentki z zaschniętym stolcem i ubrudzę się podczas pomagania), a także szczapy drzewa (były w kuchni tej chorej), walczyłem też z mrówkami (w przychodni będzie nawał chorych, okropne sprawy, naprawianie błędów innych). Przez dwie godziny załatwiałem transport dla chorej po wypadku (porażenie czterokończynowe). Zeszło do 17.00!

    W telewizji trafię na obraz ukąszenia przez kobrę, ofiara umierała porażona na oczach wszystkich. Wrócił obraz porażonego z bloku po skoku do wody na głowę...jeszcze premier Izraela, udary, wypadki, pacjent po operacji guza mózgu (powłóczy nogą). Dorzuć do tego wszystkie przewlekłe schorzenia mózgu; parkinsonizm, SM, porażenia w przebiegu rożnych przyczyn, lekooporna epilepsja, starcze uszkodzenia i zaniki mózgu z psychozami…

     W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus uzdrowił paralityka…

                                                                                                                           APeeL

 

13.01.2006(pt) ZA TRACĄCYCH WOLNOŚĆ...

    Zaczynam opracowywanie tego dnia, a w Super Stacji mówią o depresji (chora przez 6 miesięcy nie wychodziła z domu). Różne są formy tracenia wolności. Obecnie jest pandemia żółtej zarazy i obowiązują kłopotliwe kwarantanny z kontrolami policji (2020 r.).

   Wówczas w przychodni ostatnim pacjentem był strażnik więzienny, a później oglądałem film o więzieniu dla młodocianych (przemoc i bezsilność). „Byłem w więzieniu, a przyszliście do mnie”. Właśnie mówiłem strażnikowi więziennemu o pragnieniu odwiedzenia jego pracy. Tam jednak trwa sadyzm strażników i współwięźniów.

    Wcześniej czytałem o kacie, który wieszał skazanych. Napłynął też obraz niesłusznie skazanego na śmierć i zdjęcie zamachowca Ali Agcy. Ilu jest morderców niesłusznie skazanych (u komunistów była to pewna normalność)...tak siedział 18 lat Komenda, a prawdziwy morderca wiedział o tym. Dopiero teraz go wykryto (dodatkowo odpowie za to przed Bogiem). Ilu jest takich fałszywych gwałcicieli? Dołóż do tego „pomyłki sędziów”…

    Przypomniało się włamanie do naszego mieszkania inspirowane przez bezpiekę z groszowym odszkodowaniem z „frajerkasy”, a w kościele będą „patrzyły” złote żyrandole. W ręku znajdą się wycinki wyjęte z kotła zbrodni; w dzielnicy zachodniego Manhattanu zwanej Przedsionkiem Piekła można wyrosnąć tylko na gangstera. Młodociani z filmu ‘Uśpieni’ trafiają do poprawczaka, gdzie trafiają na okrutnego wychowawcę.

   Podczas przejazdu na Mszę św. w sekundowych błyskach łączności z Bogiem Ojcem („Serca do serca”) wołałem z płaczem do Tatusia, a jeszcze przed chwilką byłem pusty. Zobacz jak działa nasz Stwórca...to sekundy, bo dłużej nie wytrzymasz bólu Jego Najświętszego Serca. Pan Jezus powołał dzisiaj celnika Mateusza i spożył posiłek z grzesznikami. Napłynął pierwszy święty; Łotr. Może jego wizerunek powinien wisieć w celach więziennych?

   Boję się takich intencji, bo podlegam odpowiednim cierpieniom. Cóż się wydarzy (piątek i 13-tego)? Przy garażu pękła samoistnie zapinka na klucze, a przed kościołem ktoś uszkodził tablice z klepsydrami. To był czas szkodzenia wrogom ludu jeszcze po śmierci. Właśnie oglądam koszmarną zbrodnię (ukamienowanie) posądzonych o rzucanie uroków. „Patrzy” też tytuł; „Ujawnimy działanie mafii”.

   W tym stanie chciałbym pobiec do mojego kapłana...wysłannika Taty (nie mam takiego) i u niego się wypłakać. W jego miejscu jest św. Józef, przed którym płaczę przy każdym słowie płynącym od Ołtarza świętego, a szczególnie przy zawołaniach do Boga Ojca. O nic nie proszę, pragnę tylko cierpienia wynagradzającego oraz pokoju na dyżurze w pogotowiu.

    Eucharystia pękła łagodnie na pół; czeka mnie małe cierpienie w którym Bóg Ojciec będzie ze mną. Nawet zabrałem Jego wizerunek...dziwne, bo przysłany z więzienia! „Boże mój! Boże!”. Stało się to nieprzypadkowo, bo miałem zabrać Pana Jezusa z Całunu, ale dwa razy „patrzył” wizerunek Boga Ojca! Przed wyjazdem na dyżur poprosiłem o ochronę św. Michała Archanioła...

    Ważny jest jego początek, a tak się stanie, bo zdążę zjeść śniadanie, przespać się i wypić kawę. Nawet udało się posłuchać mojej ulubionej piosenki, która popłynie z kasety; „Co Cygan wart bez swej gitary (…) bez dźwięku strun to życie smutne jest (…) traci sens”. Cygan jest symbolem wolności...

   W podzięce Bogu Ojcu zawołałem ze łzami w oczach; „Tato! Tatusiu! Twoja Dobroć jest nieogarniona, a Twój Święty Pokój największym darem”. Jakby z nieba popłynie „Cansone amore” (Piosenka miłości). To miłość dwóch serc...na jej szczycie jest miłość Serca Boga do naszych serc, a w moim przypadku do nędznika, byłego grzesznika. Szatan już dawno chciał mnie zabić, ale Miłość Boga sprawiła, że żyję w ciele i rosnę w duszy odrabiając wszystko…żyję dla Taty i Jego Dzieła.

    Jakże cierpią więźniowie, mocni i słabi, nad mocnymi są mocniejsi, a na ich szczycie jest Szatan. Ja poprosiłem św. Michała Archanioła oraz Boga Ojca, aby był ze mną, ale ciszy i pokoju nie wykorzystałem na modlitwy oraz postępowałem wbrew czystości...sam zobacz;

  • „Nie bierz pieniędzy”- wziąłem.

  • Pomyłkowo wsiadłem do „R-ki”.

  • Dla personelu kupiłem alkohol i zakąskę.

  • Straciłem forsę, której miałem nie brać, aby nie zgrzeszyć.

  • Gadałem, żartowałem...aż sanitariusz i kierowca zwrócili mi uwagę!

  • Straciłem pokój, a łzy zalały oczy.

    Jako znak padł na mnie wyjazd już o 7.00 do dziadka z zawałem serca. Obdarowanie dałem kierowcy i mechanikowi. Wróciła radość i pokój…

                                                                                                                      APeeL

 

 

 

  1. 23.08.2020(n) ZA WDZIĘCZNYCH BOGU OJCU ZA DOBROĆ
  2. 22.08.2020(s) ZA FILISTRÓW
  3. 21.08.2020(pt) ZA TYCH, NA KTÓRYCH SPOCZĘŁA RĘKA PANA
  4. 20.08.2020(c) ZA TYCH, KTÓRZY NIE PRZYJMUJĄ ZAPROSZENIA NA UCZTĘ
  5. 19.08.2020(ś) ZA TYCH, KTÓRYM BRAK HAMULCÓW
  6. 18.08.2020(w) ZA TYCH, KTÓRYM BĘDZIE TRUDNO WEJŚĆ DO KRÓLESTWA BOŻEGO
  7. 17.08.2020(p) ZA OFIARY ŻYWIOŁU WODY I DUSZE TAKICH
  8. 16.08.2020(n) ZA TYCH, KTÓRZY NIE WIERZĄ W MESJASZA
  9. 15.08.2020(s) ZA WYRWANYCH Z POGAŃSTWA
  10. 14.08.2020(pt) ZA TYCH, KTÓRZY NIE CHCĄ OTWORZYĆ SIĘ NA WIARĘ...

Strona 411 z 2486

  • 406
  • 407
  • 408
  • 409
  • 410
  • 411
  • 412
  • 413
  • 414
  • 415

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 1238

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?