- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 579
Z telewizji płyną następstwa powodzi i wielkich pożarów, a dzisiaj, gdy edytuję ten zapis (21.06.2019) płaczą ludzie pozbawieni wszystkiego z powodu katastrofalnych ulew. Całą ojczyznę wybetonowano, małe strumyczki zamieniają się w rwące potoki. Jakże chciałbym pojechać tam, do starowinki, która przeżywa to nieszczęście już trzeci raz.
Nic nie zapowiadało moich udręk, a pracowałem od 7.00 - 14.00. Na koniec właśnie mnie wybrała obca pacjentka z chorym udem. Dziwne, bo jest z W-wy na wypoczynku w domku rekreacyjnym. Zdziwiona zapytała: to pan nie chce mi pomóc?
Schorzenie przewlekłe i ma swojego lekarza. a ja jestem już po pracy i schodzę do pogotowia! Zaprowadziłem ją do pracującego po obiedzie kolegi, a właśnie wysłano mnie do maltretowanego dziecka!
W kabinie kierowcy był ukrop, bo zepsuły się wyłączniki ogrzewania. Chirurg zbył mnie i zadręczał pytaniami. W szpitalu nie mogłem ugasić pragnienia...w automacie była zimna cola, ale nie miałem pieniędzy.Padłem na nosze i zdrzemnąłem się.
Taki los, a później dziwimy się, że lekarz umarł z przepracowania. Tak stanie się z koleżanką anestezjolog po siódmym dyżurze! Teraz jestem u dziadka, który wymaga hospitalizacji, a kierowca 3 x stwierdza, że nie może ruszyć! „Panie ! zmiłuj się nade mną”. Dodatkowo do karetki wpadła cała chmara much podwórkowych. Dziadkowi załatwię transport następnego dnia i przewóz do specjalisty.
Nawet chwilki wytchnienia. Nie można wypić kawy ani coś zjeść. Dziecko z uczuleniem, a tu wyjazd do pobitego. Po drodze trafiam do pacjenta po trzech zawałach, który nie chce jechać do szpitala, bo mieszka w W-wie. W odległej wiosce trafiliśmy na niebezpieczne oberwanie chmury. W karetce zjadłem kolację i udało się przespać na noszach, a pragnienie zgasiła woda.
Obdarowany zwróciłem dług, podzieliłem się i o północy stała się cisza! Ale po 30 minutach zrywają do płaczącego dziecka z przestraszonymi rodzicami, korę przy mnie uspokoiło się. Podałem 20 mg luminalu. Jeszcze nie koniec, bo rano podczas wychodzenia do przychodni trafił się wyjazd do dziadka z ciężkim krwotokiem z nosa...to błąd młodej lekarki, która poszła na wizytę zamiast od razu przekazać przypadek pogotowiu.
To nic takiego, ale do przychodni wróciłem o 9.00 i dalej pojechał zmiennik z pogotowia. Pracę w przychodni skończyłem o 19.15! W sercu pojawił się zamęczony Jezus Chrystus, niżej o. Pio męczony przez wiernych i nawet bity przez Szatana, a ja jestem na samym dole.
Popłakałem się podczas edytowania tego zapisu, bo za taką pracę na przełomie 2007/2008 r. mafia z Izby Lekarskiej w W-wie przy Puławskiej 18 za moją pracowitość, oddanie chorym i wiarę zabierze mi prawo wykonywania zawodu...4 miesiące przed moim przejściem na emeryturę.
W tym czasie na ciepłych posadkach sami siebie wybierali i odznaczali jako zasłużeni dla medycyny. "Niech Dobry Bóg im to wybaczy, bo mieli służyć, a stali się panami"...
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 584
Przed snem odmówiłem modlitwę do św. Michała Archanioła oraz wyświęciłem mieszkanie, bo Szatan zaatakował żonę. Nie wiadomo dlaczego zezłościła się na mnie i stwierdziła, że: „wszystko przemyślała, kupi sobie kawalerkę i będzie żyła oddzielnie, ale będzie jej ciężko, ponieważ ma małą emeryturę”.
Ból zalał serce, bo Bestia drwi z wierzących w Boga, a na mnie napuszcza najbliższą osobę, która tego nie widzi. Łzy zalały oczy...
Poszedłem do kościoła pieszo, bo syn zabrał samochód i teraz w smutku podniosłem głowę, a właśnie kapłan trzymał w dłoniach Eucharystię! Po Komunii św. zawołałem tylko: „Pan jest dobry”. Mimo zmęczenia pracą od 7.00 - 16.30 pójdę na ponowną Mszę Św. bo jutro mam dyżur.
Przykro mi, bo bolszewicy rozwiązują UOP, a w telewizji popłyną obrazy nadwyżek zboża, a zarazem z głodu umierają w Afryce („Róg głodu”), gdzie 800 milionów jest bez chleba. Intencja tego dnia zostanie podpowiedziana w śnie. Obudziłem się ze śmiechem, ponieważ właśnie biegłem w deszczu nakryty teczką.
Przepływa dzień: nasze rozdzielenie z żoną, w telewizji pokazano ośmioro rodzeństwa, które umieszczono w różnych domach dziecka! Korea, Kuba/USA, Alkaida, terroryzm, Żydzi i Palestyńczycy. Na końcu ludzkość, która w większości nie idzie za Bogiem...
Dzisiaj, gdy opracowuję ten zapis (2013 r.) redaktor Tomasz Lis na portalu Onet.pl chciał rozgryźć ten problem: dlaczego się kłócimy...dlaczego są wojny? Inni będą pytali dlaczego nienawidzi się katolików? W komentarzu napisałem;
<< Pan Redaktor nie dał rady, ponieważ neguje istnienie rzeczywistości nadprzyrodzonej z obecnością Szatana. Odpowiedział błędnie, że sprawia to brak wspólnego wroga! Tak jest u zwierząt. Pan Redaktor też jest kuszony, ale delikatnie, bo wszystko idzie po myśli Upadłego Archanioła...tak będzie do czasu. Ostrzegam!>>...
Gdyby Bóg nie dał nam Prawa to nawzajem pozabijalibyśmy się, a przykładem tego jest „bój ostatni” pomiędzy feministkami i palikociarnią...
Pan sprawił, ze pogodziliśmy się z żoną.
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 603
W przychodni "na rozruch" mam pełną poczekalnię ludzi i zwykły bałagan. Ja potrafię odbierać „złą” i „dobrą” energię. Ktoś, kto ma ten „dar” wie o co chodzi. Większość chorych to ludzie smutni, podenerwowani, pełni obaw i biedni. Tacy nie wydzielają „pokoju”. Biorę to wszystko w cudzysłów, bo nie da się tego opisać.
Oprócz tej energii, która rozprasza jako człowiek normalnie denerwuję się razem z nimi. Często ja jestem winien, ponieważ „Panu Bogu nie udała się starość i choroby”, ale ja i wielu z tego żyje.
W związku z tym nikomu nie życzę zdrowia ciała tylko zdrowia duszy! Z radia płynie informacja o upadku stoczni, a w jakiejś firmie nie płacą od 7 miesięcy. „Panie zmiłuj się nad nami”!
Dzisiaj jest pogrzeb kierowcy karetki, który zginął przed czterema dniami. Z trudem wyrwałem się na Mszę św. i trafiłem na konsekrację. Łzy zalały oczy, bo to piękna uroczystość: szpaler współpracowników, ubiór zawodowy, warta, ale garstka podeszła do Komunii św!
Zły słusznie przeszkadzał, bo nie podoba mu się moje świadectwo. Nie obchodzą mnie znajomi i klękam żegnając się przed zjednaniem z Panem Jezusem. W służbie zdrowia jest tylko garstka wierzących.
Dziwne, bo to ludzie stykający się ze śmiercią, żyjący wśród tych, co są na krawędzi, stykający się z kapłanem spowiadającym na salach chorych. Ta śmierć zaskoczyła wszystkich, bo to śmierć ratownika (wypadek karetki). Wyszedłem na końcu i od Pana Jezusa otrzymałem kwiat (leżał na ziemi).
Późnym wieczorem wyszedłem na spacer modlitewny. Popłynie koronka do Miłosierdzia Bożego oraz moja modlitwa. Z telewizji popłyną smutne obrazy;
- straszne obrazy powodzi, w tym zalany Śląsk
- płacz rodzin ofiar „Kurska”.
- zapchane magazyny, a nadal trwa import tych towarów
- gorycz rolników, bo trwa „klęska urodzaju”
- klęska Francji na mistrzostwach świata, smutek i rozpacz kibiców
- ofiary i rodziny ofiar zamachów...w tym na Ziemi Świętej
- upada stocznia w Szczecinie, a za zaległe pensje dają 500 zł zaliczki
- pijany kierowca autobusu wjechał na drzewo
- pacjentowi zostawiono igłę w głowie (w czasie zabiegu)
- straszliwe pożary w USA...ludzie uciekają w popłochu z przedmieść Denver!
Teraz oglądam „997”, gdzie dominują zabójstwa, kradzieże, ofiary napadów. Natomiast w „Ekspresie reporterów” pokazują dom matki i dziecka (częste uczestniczki rozbojów, mogą tam przebywać do 3 lat).
Ogarnij cały świat, bo do mnie dotarły tylko błyski tego cierpienia...
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 558
Wrócił ból wczorajszego dnia, bo wystąpił konflikt pomiędzy miłością do Boga i stworzeń. Wychodzę na Mszę św. poranną i wołam do Stwórcy, który zna moje serce i moje cierpienia:
„Panie Jezu! tylko Ciebie kocham! Ty zawsze jesteś wierny i nigdy nie wypominasz przebaczonych grzechów”. Płyną czytania i słowa Jezusa o błogosławionych. Św. Hostia pęka na pół „My” z miłości do Pana Jezusa.
Od 7.00 -14.40 w przychodni trwał nawał, kłótnie i krzyki, ale miałem moc i załatwiłem wszystkich.
Teraz przesuwają się cierpienia związane z brakiem miłości;
- pacjentka została porzucona przez męża, a mają chore dziecko i alimenty
- popłyną obrazy dzieci z ośrodka opiekuńczego (porzucone przez adaptujących)
- chorzy na nowotwory, bezdomni i bezrobotni.
- ofiary śmierci nagłej (właśnie jest pogrzeb naszego kierowcy z pogotowia)
- w telewizji płacze matka, której zabrano dziecko.
Wyszliśmy na spacer z żoną, a ona zezłościła się i uciekła. Przepłynął cały świat pragnących miłości, zakochanych, bijących się o partnerów, przysposabiających dzieci, bezdzietnych. Dalej porzuconych (w tym przez rodziców) i przez rodzeństwo, rozdzielonych...także przez śmierć.
To cierpienie nie ma końca. Na szczycie tej piramidy miłości...jest Zbawiciel, który oddał Swoje Życie za nas i dla naszego zbawienia. To wielkie cierpienie towarzyszyło mi podczas całej modlitwy. Przypomniało się pękniecie św. Hostii. W ręku mam przykłady cierpiących z powodu miłości do Boga naszego: stygmatyk o. Pio, w „Niedzieli” będzie św. Antoni, a z telewizji „Puls” popłynie dyskusja o celibacie (cierpieniu ciała) i miłości duchowej do Pana Jezusa.
Jakże Bóg zadziwia mnie każdego dnia...nigdy nie przypuszczałem, że ta łaska będzie trwała aż do edycji tego zapisu (14.06.2019)…
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 626
Tuż po wstaniu serce zalewały sekundowe błyski miłości Bożej. Podczas wołania z dziękczynieniem łzy pojawiły się w oczach: „Tato! Tatusiu!! Dziękuję za wszystkie łaski: łaskę wiary, pokój, pracę z posiadaniem ojczyzny i dachu nad głową”.
Idziemy na Msze św. a żona wypomina mi czas nędznego życia (patrz: Michał Wiśniewski). Ilu takich ginie: omamionych światem, uciechami, posiadaniem. Wielu ma kontraktowe małżeństwa niezgodne z Wolą Boga Ojca.
Często idzie im dobrze...do następnego kontraktu! Przepływa świat utracjuszy i marnujących różne dobra i talenty...w tym upływający czas! To jeden z dwóch darów Boga, którego nie wolno zniweczyć.
Podczas wejścia do kościoła „spojrzał” wiz. Ducha Świętego, co powtórzyło się w kościele, gdzie jest taki wizerunek nad Ołtarzem głównym. Na chórze spotkałem lokalnego celnika. Przedtem był sanitariuszem, a teraz władza ludowa dała mu stanowisko w urzędzie skarbowym.
„Rozkwitł”: willa, drogi i wielki samochód...mówię mu, że z trudem wejdzie do Królestwa Niebieskiego mimo, że gra Bogu na trąbce. Teraz kanonik drze się w kazaniu na „kolesiów” rozkradających Polską. Wraca czas nawrócenia. Idę za Panem Jezusem i współcierpię: „Panie! Ty widzisz, krzyża się nie wstydzę”. Na ten moment padają słowa (ks. Oz 63-6); „Miłości pragnę nie krwawej ofiary”.
Dzisiaj Pan Jezus powołał na Apostoła celnika Mateusza. Św. Hostia pękła na pół „My”. Cóż się zdarzy? Odwiozłem córkę do autobusu i popłakałem się pod moim krzyżem, bo pięknie wyglądają kwiaty jako wyraz mojej miłości do Zbawiciela. Ból zalał serce. To jest nieprzekazywalne dla ludzi normalnych. Oderwałem maleńką różyczkę dla Pana Jezusa z Całunu, który towarzyszy mi dzień i noc.
Nigdy nie oglądam TV Rai Uno, a właśnie trafiam na relację z jakiejś katedry i kapłana unoszącego Eucharystię. Wszyscy usiedli w ciszy. Na pewien czas - po mojej prośbie - wprowadzono to w naszym kościele, ale wrócono do normy czyli szybkiej konsekracji i żartowania po Eucharystii. Diabeł wie jak to zorganizować, bo każdy kapłan chce być „równym i naszym”.
Wyszedłem na spacer modlitewny. Wracają słowa proroka; „Miłości pragnę nie krwawej ofiary”, a przypominają się słowa z „Echa”, że „Miłość jest życiem duszy”. Odmówiłem wszystkie moje modlitwy. To wielkie ukojenie.
W domu „patrzył” Pan Jezus, o. Pio, ks. J. Popiełuszko, kardynał S. Wyszyński, a do tego św. Oczy Zbawiciela z Całunu. Jeszcze wiz. MB Pocieszenia, Jan Paweł II i św. Antoni z Padwy. To ci, którzy kochali i kochają Pana Jezusa.
W tym rozmodleniu „uciekłem” od żony. Jak jej to wytłumaczyć? Jak przekazać? Zobacz cierpienia rozdartego miłością do Boga i do stworzenia. To konflikt miłości ludzkiej i miłości do Zbawiciela. Serce zawołało: „Panie Jezu! Tylko Ciebie kocham! Tylko miłość do Ciebie przynosi wieczne szczęście”.
Oz 6,3-6 „Miłość wasza podobna do chmur /../ albo rosy. Która prędko znika”. To wielka prawda. Dlatego Pan pragnie naszej miłości, a nie ofiar. Wczoraj (15.11.2011) s. Faustyna mówiła, że wielkie wyrzeczenia bez miłości nic nie oznaczają, a maleńki czyn z miłości ma wartość wieczną. To wiem.
zawołał w Ps 50(49) ode mnie; <<wzywaj Mnie w dniu utrapienia, uwolnię ciebie, a ty Mnie uwielbisz>> W ręku znalazł się art.; „Serce Jezusa i Maryi symbolem miłości”…
APeeL
- 08.06.2002(s) ZA PRAGNĄCYCH ODMIANY LOSU
- 07.06.2002(pt) ZA OFIARY TRAGEDII
- 06.06.2002(c) ZA POTRZEBUJĄCYCH UKOJENIA
- 05.06.2002(ś) ZA DZIEŃ MRÓWCZEJ PRACY
- 04.06.2002(w) ZA TYCH, KTÓRZY ZNALEŹLI SIĘ W OPRESJI
- 03.06.2002(p) ZA OFIARY UPADAJĄCYCH FIRM
- 02.06.2002(n) ZA TYCH, KTÓRZY NIE PROSZĄ BOGA O POMOC
- 01.06.2002(s) ZA TYCH, KTÓRZY SĄ WDZIĘCZNI ZA URATOWANIE OD ZGUBY
- 31.05.2002(pt) ZA WYTRWAŁYCH W POSŁUDZE
- 30.05.2002(c) ZA ŻYJĄCYCH DLA CHWAŁY BOGA