Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

17.07.2002(ś) ZA MAJĄCYCH POCZUCIE OPUSZCZONEGO ZESŁAŃCA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 17 lipiec 2002
Odsłon: 673

    Trwa straszliwy upał. Ciężko, ciężko na tym zesłaniu, ale w sercu pieśń: Panie! Ty widzisz krzyża się nie boję”. Żona nadal zła za „wczasy w domu” i moją prace w garażu (nie wie, że na cmentarzu skradziono mi pieniądze).

    Teraz przypomina, abym zabrał klucz od drzwi...czy planuje ucieczkę? Smutek, ale Pan wie jakie cierpienie mogę znieść. Przepływają obrazy opuszczonych...aż do Pana Jezusa na krzyżu, na Golgocie. Ile małżeństw żyje wspólnie, ale oddzielnie. Ilu budowniczych Polski willowej opuściły żony.

    Podjechałem pod „mój” krzyż, a obok pędzą samochody. Świat żyje w pospiechu, swoim rytmem, a ja nie chcę tu być! „Panie przyjmij to cierpienie! Przyjmij moje poczucie opuszczenia tutaj”.To cierpienie jest duchowe, a wyrażają je słowa Pana Jezusa na krzyżu; "Boże mój, Boże czemuś Mnie opuścił"?

    Dom Pana. Na ten moment wchodzi małżeństwo, które zawsze tutaj przychodzi...on traci wzrok. „Patrzy” św. Józef. Ile jest możliwości opuszczenia: wyjazd, choroba, zdrada lub śmierć. Napływa siostra, której mąż zginął w wypadku, a właśnie zabrała takiego innej. Następnego dnia przyjdzie pacjentka, której mąż zginął tragicznie (byłem tam pogotowiem).

    Św. Hostia pękła na pół „My”, bo „Pan nie opuszcza ludu wybranego”. Jak opisać mój stan...dziecka Bożego na zesłaniu wiedzącego, że jest Niebo i Stwórca...”Jezu! Tato! Tatusiu”.

   7.00-16.00 To czas ciężkiej pracy. Idzie wolno, bo trafiają się skomplikowane sprawy. Dużo pacjentów wybiera mnie, bo pomagam w walce z urzędami, ZUS-em.

    Wracałem pieszo, bo syn zabrał samochód. Prawie płakałem przy koronce do Miłosierdzia Bożego. Przepływały obrazy wypadków naszych autokarów. Przez chwilkę wyobraź sobie cierpienie tych rodzin: „Panie Jezu! zmiłuj się nad nimi”...

                                                                                                                                        APeeL

 

 

 

16.07.2002(w) ZA ZMORDOWANYCH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 16 lipiec 2002
Odsłon: 689

     Po przebudzeniu pomyślałem o niszczących własne zdrowia: wódka, papierosy i narkotyki. Z telewizji popłyną obrazy zamachów terrorystycznych oraz wojny (w tym;Izrael). Później w sklepie trafię na książki z przepowiedniami Nostradamusa...dotyczącymi naszego czasu.

   W przychodni jakoś poszło, ale z każdym schodziło, a jest gorąco z zagmatwaniem i kłótniami chorych, bo;

- emeryt prosił o wypełnienie dokumentacji na rentę społeczną!

- inny o leki dla sąsiada...wiadomo, że przy każdej powtórce nie badamy, ale trzeba zobaczyć pacjenta, bo może już nie żyć.

- staruszka chciała środków antykoncepcyjnych!

- a pielęgniarka właśnie dzisiaj majaczyła o leczeniu sanatoryjnym...

    Szatan ma fajne pomysły, które podsuwa ludziom. Tutaj upał 30-35 stopni, a z radia płynie informacja o straszliwych ulewach. Prawie nieżywy wróciłem do domu. Teraz czas na spotkanie z Panem Jezusem, a właśnie sąsiad męczy się przy garażu, z płytami betonowymi. Wzrok zatrzymują robotnicy budowlani, którzy usiedli w cieniu i odpoczywają. Mijam także grupę robotników wracających z pracy. 

     Dzisiaj, gdy to przepisuję (2019) także są śmiertelne upały w których robotnicy układają kostkę betonową, ocieplają bloki i budują wielką halę. Zmęczenie daje się we znaki także politykom, nawet rzeki wysychają, a herszt opozycji totalnej Grzech Schetyna stwierdził, że to także jest wina obecnie rządzącego PiS-u... 

    Z tego wszystkiego na początku Mszy Św. kapłan pomylił intencję...zamiast za Jana Pawła II podał mojego pacjentka. Najgorzej jak pomyli się zmarły z żyjącym. Komunia Św. dała trochę mocy, ale później  męczyły sny i poty, a dodatkowo zerwał źle nastawiony budzik...

                                                                                                                  APeeL 

 

15.07.2002(p) WDZIĘCZNY ZA WYTRWANIE DZISIAJ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 15 lipiec 2002
Odsłon: 670

    Dzisiaj zaczynam pierwszy dzień po urlopie "bez wypoczynku". W ręku znalazł się obrazek Matki Bożej Pocieszenia z Lewiczyna, a do pracy zabrałem Pana Jezusa z Całunu. Zły namówił mnie na Msze Św. poranną, bo „muszę mieć moc”, a powinienem wcześniej zacząć pracę. Skończyłem o 15.00 ledwie żywy...

    Dzisiaj miałem być na Mszy św. wieczornej, a właśnie teraz napływają odwrotne zalecenia: "kawa, wypoczynek", a już wyspałem się. Zobacz jak działa Kłamca! Jadę do kościoła i wołam: „Tato! Tato!", a ten krzyk wyraża wdzięczność za wytrwanie w dzisiejszym dniu.

    Kapłan śpiewał pieśń do MB Częstochowskiej naszej Opiekunki, a przypomną się obrazy telewizyjne;

- wyrzucani z mieszkań, ale upublicznienie sprawia, że pojawia się opieka społeczna

- maciora z małymi w programie przyrodniczym

- szpital z lekarzami

- psycholog przy ofiarach wypadku

- dzieci na basenie z ratownikiem...

    Napływa zamach na Jana Pawła II. Właśnie kupiłem „Przyjaciółkę” poświęconą wizycie papieża. Bóg ukazuje nam: opiekę i pomoc w świecie widzialnym z odpowiednikiem duchowym. Takim symbolem opieki i mocy jest matka przytulająca dziecko, a wyżej Mateczka Zbawiciela. Właśnie reperowałem łańcuszek (Szkaplerz) oraz kompletowałem różaniec!

   Dzień zakończyłem na kolanach odmawiając koronkę do Miłosierdzia Bożego. "Dziękuję, dziękuję za wytrwanie w tym dniu"... 

                                                                                                                              APeeL

14.07.2002(n) ZA OŻYWIONYCH PRZEZ SŁOWO BOŻE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 14 lipiec 2002
Odsłon: 686

    Dzisiaj mam „wolny dzień”...nawet duchowo. Z telewizji płynie informacja o strzelającym do prezydenta Francji, którego ujęto oraz o wyrwanej z opresji po ataku orki. Na tym tle pokazano świadectwo wiary uratowanego przez Ducha Świętego (nawrócenie i życie dla Boga), a w ręku mam obrazek z Janem Pawłem II i Panem Jezusem Miłosiernym.

   Wyszedłem i trafiłem pod figurę Matki Bożej, a przypomniał się płacz po Komunii św. przy Panu Jezusie w stajence. Napływają świadectwa zawarte w „Życiu po życiu”, ratowanie z katastrof (pożar, utonięcia, wypadki) oraz ożywianie podczas reanimacji.

    Na Mszy Św. Stwórca mówił przez proroka (Iz 55, 10-11) o Słowie dającym plon, co potwierdza psalmista w Ps 65/66); "Na żyznej ziemi ziarno wyda plony". Św. Paweł wskazał na naszą marność z nadzieją wyzwolenia z niewoli zepsucia.

   Jakże to piękne słowa, które wyrażają nasz los. Pan Jezus daje przykład siewcy i różnym plonie, a pasują tutaj słowa znanego zawołania; „Kto nie będzie spożywał Ciała Mojego” ten nie będzie miał w sobie życia.

    Ja otrzymałem takie właśnie „życie po tkwieniu w śmierci duszy”. Serce zalała i chciała rozerwać wdzięczność. Matka Zbawiciela, figura, cmentarz i pies w wielkim grobie, gdzie wpadł! Czytam nagrobki ginących tragicznie...

    Płynie koronka, a dzisiaj jest straszny upał z kraczącymi wronami. Rano przepłynie wszystko w jednym błysku, a w ręku znajdzie się wizerunek MB Pocieszenia z Lewiczyna, gdzie wróciłem ostatecznie do Boga.

   Tam właśnie - po wielu latach pogaństwa - skierował mnie Pan Jezus. Tam zaczęła się moja naprawa. Na stole wizerunek Pana Jezusa Zmartwychwstałego zasłonił Jezusa z Całunu. Przypomina się relacja A. Sandauera, który został uratowany w czasie wojny (przez Polaków). Pokazują ratowanych i uratowanych z wypadku.

   Właśnie przyniesiono książeczkę szczepienia psa, który pogryzł synową. Piszę, a z filmu (15 VII g 21.00) „Lekarze z Getta” płyną słowa: „Nie da się wszystkich uratować”. Mowa o kursie, a ja widzę ratownika ożywiającego topielca. Płynie film, a tu walka o uratowanie umierających z powodu zakażenia wirusem Ebola...

                                                                                                                                      APeeL

 

 

 

13.07.2002(s) ZA UZNAJĄCYCH SWOJĄ MAŁOŚĆ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 13 lipiec 2002
Odsłon: 721

   Przebudziłem się zbolały przeciążeniem pracą w garażu i świadomością, że to koniec urlopu. W sercu miałem poczucie, że w dziele zbawiania nie ma przerw i nawet wczasy trzeba spędzać z Bogiem, ponieważ Stwórca na odpoczynek dał nam tylko niedzielę.

    Sami sobie stworzyliśmy "wolne soboty" z pracą w dni święte! Ofiarowanie cierpień, zmęczenia, przeszkód życiowych i modlitw daje radość Bożą.  Taką radością jest też ciężka praca z Bogiem. Nie pojmie tego człowiek normalny, a ja już wiem, że pełnia jest tylko w Bogu...

   Nijak nie wyrazisz radości poczucia posiadania Ojca Prawdziwego, głoszenia Jego chwały i dawanie świadectwa o cudach.Taką radością jest też ciężka praca z Bogiem. 

    Od Ołtarza św. płyną słowa mojego ulubionego proroka Izajasza (Iz 6. 1-8); "/../ ujrzałem Pana Boga, siedzącego na wysokim i wyniosłym tronie /../" w otoczeniu serafinów, które wołały jeden do drugiego: <<Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwał>>.

   Prorok przestraszył się jako mąż o nieczystych wargach, ale zostały oczyszczone węglem wziętym z ołtarza. Na pytania Boga: <<Kogo mam posłać? Kto by nam poszedł?>> Prorok zgodził się: <<Oto ja, poślij mnie>>.

    Nadal jesteśmy posyłani, a czyni to w dzisiejsze Ewangelii Pan Jezusa. Piotr był rybakiem, a Mateusz celnikiem...cóż jest dziwnego w powołaniu mnie jako lekarza? Nie zarzucaj mi jak "pałkownicy" z www.gazeta.pl forum religia (Wszystko jest prawdziwe w Kościele katolickim apel1943), że mam o sobie wielkie mniemanie.

   Powołanie przez Boga Ojca to wielki krzyż, bo od rana do wieczora żyjesz wiarą, dawaniem świadectwa i rozgłaszaniem na cały świat chwały Boga Ojca.

    Nawet teraz stoję przy ukrzyżowanym i proszę: "Panie Jezu niech pokój z Twego Najświętszego Serca napłynie do mojego. Proszę Cię, Panie Jezu daj mi Twoja cichość i wytrwałość”. W ręku miałem trzy gwoździe, które zabiorę z kościoła. Wiem, że to oznacza sprawienie "ulgi" w cierpieniu Pana Jezusa, bo wielu w wolnym czasie bardzo grzeszy.

    Popłakałem się po Eucharystii, a dzisiaj w sprawie zawodowej trafię do Warszawy, gdzie jest "wielki świat" z wieżowcami...to zarazem jego kruchość (WTC).  Łzy zakręciły się w oczach, bo jak pojmiesz wielkość Królestwa Bożego i chwałę Boga Ojca?

    Po powrocie do domu poszedłem na następną Mszę św. i wróciła moc do zakończenia pracy w garażu.  W TVP info pokażą Jana Pana II, który wyjechał na wczasy, a góry pokazują naszą małość. Cóż dopiero my wobec Majestatu Boga, którego Syn urodził się w stajence...

   Następnego dnia popłynie informacja o wypadku naszego autokaru (pięcioro dzieci zabitych, wielu rannych), pogryzieniu przez psa, nagłych chorobach i zgonie 26-latka. Na chórze było bardzo gorąco, a na zewnątrz kościoła nie działało nagłośnienie i trwała inwazja komarów. Na ten czas rozproszenie sprawił stary policjant, który przywlókł pod kościół chmarę psów...

                                                                                                                                   APeeL

  1. 12.07.2002(pt) ZA NAPASTOWANYCH
  2. 11.07.2002(c) ZA CHWALĄCYCH PANA
  3. 10.07.2002(ś) ZA DUSZE OFIARNE
  4. 09.07.2002(w) ZA PEWNYCH SWEJ ZARADNOŚCI
  5. 08.07.2002(p) ZA ZREZYGNOWANYCH
  6. 07.07.2002(n) ZA POTRZEBUJĄCYCH CUDOWNEJ POMOCY
  7. 06.07.2002(s) ZA WYNIESIONYCH
  8. 05.07.2002(pt) ZA ZJEDNOCZONYCH Z NAJŚW. SERCEM PANA JEZUSA
  9. 04.07.2002(c) POCZĄTEK URLOPU Z BOGIEM...
  10. 03.07.2002(ś) ZA TYCH, KTÓRZY NIE MOGĄ WRÓCIĆ DO DOMU

Strona 1708 z 2527

  • 1703
  • 1704
  • 1705
  • 1706
  • 1707
  • 1708
  • 1709
  • 1710
  • 1711
  • 1712

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 850

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?