Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

18.02.2002(p) ZA OFIARY WŁASNYCH BŁĘDÓW

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 18 luty 2002
Odsłon: 938

    Jako niewolnik zerwałem się o 6.00 i w pośpiechu zacząłem przyjęcia pacjentów już od 7.00, a pracuję od 8.00. To nic nie dało, bo nie mogłem skończyć jeszcze o 14.45! 

     Nie wiedziałem, że będzie taki nawał ludzi i bałagan z kłótniami między chorymi. „Panie Jezu zmiłuj się nade mną!” Nie mogłem wyjść z pracy, a musiałem podjechać do KRUS-u i poprawić zwolnienie lekarskie. Jak ja to wszystko wytrzymałem przez te lata?!

    Około 11.00 - na szczycie mojej udręki - z radia popłynęła piosenka „Dance Me” Leonarda Cohena, a moje serce zalała straszna tęsknota za Najświętszym Tatą. Popłakałem się i musiałem to ukryć przed pacjentką, bo łzy płynęły po twarzy.

   Jakże pędzi czas, bo już szykuję się na Mszę św. wieczorną. W TV informują o błędnej wypowiedzi prezydenta Busha, który spowodował panikę na giełdzie, a ja pod kościołem sprawdzałem automat spryskiwacza wody, której zapomniałem dolać do zbiornika!

    Na Mszy Św. moje umęczone serce było puste. Wyobraziłem sobie kapłana, który przez "władzę ludową" został skierowany do tej "pracy"! Po Eucharystii krzyknąłem tylko „Jezu! och Jezu!” Po drodze wstąpiłem do apteki, gdzie poinformowano mnie, że zbyt dużo leków zapisałem na inwalidę wojennego (dla jego dobra), ale fakt faktem...to błąd!

    Teraz, gdy opracowuję ten dzień z telewizji płyną obrazy ze strajku stoczniowców oraz relacja z kursu instruktorów karata (tutaj błąd może zakończyć się nieszczęściem), a także przykłady różnych błędnych decyzji i pomyłek zawodowych...szczególnie groźnych w medycynie!

    Wieczorem będę miał pokazane takie błędy ludzi, które stanowią zagrożenie dla ich życia i zdrowia: zarażenie na AIDS, „Kursk” zatonął, ponieważ miał wyłączone systemy alarmowe, błędy lekarzy i wymiaru sprawiedliwości...właśnie „Super express” donosi o wrobionym w zabójstwo!

    Na końcu dnia pokazano ofiary palenia...od młodych dziewcząt do ciężarnych, a w moim sercu znalazła się koleżanka-lekarka, która dusi się, ale palenia nie przerywa. „Panie Jezus zmiłuj się nad nami”...

                                                                                                                                                  APEL

17.02.2002(n) ZA PRAGNĄCYCH ŁASK BOŻYCH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 17 luty 2002
Odsłon: 691

    Zerwałem się na Mszę Św. o 7.00...mam iść pieszo, bo wówczas w uniesieniu płynie moja modlitwa. Często nie znam intencji i nie mam świadomości jej mocy. Szatan ma dostęp do przebiegu naszego życia i atakuje szczególnie w takim dniu.

    Właśnie podsunął mi „dobro”, aby pojechać samochodem i sprawdzić czy płonie lampka pod krzyżem! Dobrze wiedział, że odczyt tej pięknej intencji napłynie już na początku modlitwy...po tęsknym zawołaniu: „Tato! Ojcze!” Wiedział też, że w oczach będę miał łzy dziękczynienia, a serce zaleje pragnienie wołania do Boga naszego.

    Ludzkość pragnie tego, co proponuje Przeciwnik („żyć krótko, dobrze i ładnie wyglądać w trumnie”)...to żartobliwy skrót, ale potwierdza go wieloletni kontakt z wierzącymi i niewierzącymi oraz zmieniającym się personelem. Wokół panuje żądza materializmu, władzy, posiadania, używania i sławy. Młodzi z tego powodu trenują 9 godzin dziennie...niszczą ciało dla „gwiazdorzenia”, a niekiedy ryzykują życie w popisach...

    Na ten czas psalmista zawołał w moim imieniu: „stwórz o Boże, we mnie serce czyste i odnów we mnie moc ducha /../ nie odbieraj mi Świętego Ducha Twego. Przywróć mi radość z Twojego Zbawienia i wzmocnij mnie duchem ofiarnym.”

    Popłakałem się, bo to płynęło wprost z mojego serca: pragnienie czystego serca, ofiarnego ducha i radości ze zbawienia, którą należy głosić. Bóg Ojciec szczególnie chce spełniać nasze pragnienia duchowe.  Po Eucharystii wołałem z zapytaniem: „Tato! Dlaczego właśnie ja otrzymałem te łaski?”

   Moje serce zalało pragnienie chwalenia się tym wybraniem, bo wiem, co oznacza  ł a s k a, a ja na nic sobie nie zasłużyłem! To pragnienie mówienia o dobroci Boga Ojca przewyższa wszystko, a to zarazem dziwi ludzi normalnych. Napieram w porę i nie w porę:

  • w sklepie mówiłem o Matce Bożej
  • pani mającej niedawno pogrzeb bliskiej osoby wskazałem, że nie ma śmierci...to zarazem jest tragedia niewierzących, bo natychmiast jesteśmy, wyzwoleni z ciała! Spotkamy się po Tamtej Stronie to mi pani podziękuje!
  • poprosiłem znajomego alkoholika, aby nie pił w Poście...po prośbie do Boga.
  • w ostatnim sklepie poproszono mnie o poradę, wręczono mi kwiaty, a ze ściany „spojrzał" piękny obraz Pana Jezusa w Ogrójcu!

   W domu wzrok zatrzymały zakupione psalmy, gdzie padną słowa o: „rozjaśnionym Obliczu Pana...o Jego Drodze” i zawołania: niech wielbią Ciebie ludy Boże, niech się ucieszą i rozradują plemiona...ludy wszystkie!

    Myślę, że z przebiegu tylko tego dnia zrozumiesz na czym polega pragnienie łask Bożych…

                                                                                                                                        APeeL

 

 

16.02.2002(s) ZA ZDĄŻAJĄCYCH DO CIEBIE, OJCZE!

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 16 luty 2002
Odsłon: 909

     Po dyżurze w pogotowiu oraz wczorajszej b. ciężkiej 11-godzinnej pracy bez wytchnienia (od 7-18.00) padłem w sen od 20.00 do rana! Można powiedzieć: „niech Cię, Boże...nawet sen nasz chwali”.

     Zerwałem się, a tu - 8 stopni i słoneczko! Zaśpiewałem z całego serca: „Niech będzie chwała i część i dziękczynienie. Chwała i cześć Jezusowi...”. To moje podziękowanie za wczorajszą pomoc w nawałnicy. Moc naprawdę miałem od Pana Jezusa i  od Najświętszego Taty.

    Szykuję się na Msze Św. a z TV Polsat płynie pieśń: „widzisz, ból jest tylko chwilką...popłynę do gwiazd...wiele dróg wiedzie donikąd”. Ja wiem, że wiele dróg prowadzi na manowce, a po krótkim życiu pełnym bólu wrócę do Domu Ojca. Łzy zalały oczy i napłynęła bliskość Zbawiciela, a to jest nieprzekazywalne.

   Teraz siostra śpiewa: „Kto Ciebie Boże”... to prawda, bo kto odnajdzie Boga niczego już nie pragnie i nie szuka! Duszę zalała wielka miłość do Stwórcy, a wszystkiego dopełniło Słowo od mojego ulubionego proroka Izajasza (Iz 58, 9b-14) z tytułem: Obietnice.

    << Jeśli u siebie usuniesz jarzmo, przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz dusze przygnębioną twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem. Pan cię zawsze prowadzić będzie, nasyci duszę twoją na pustkowiach /../ >>.  To prawda, bo przestrzegając Prawa Bożego „znajdziesz rozkosz w Panu”.

    Na ten moment psalmista wołał w Ps 86(85): „Naucz mnie chodzić drogą Twojej prawdy. /../ Panie, zmiłuj się nade mną, bo nieustannie wołam do Ciebie. Rozraduj życie swego sługi. /../ Strzeż mej duszy /../ Zbaw sługę Twego, który Tobie ufa. Tyś moim Bogiem /../ Tyś bowiem, Panie, dobry i łaskawy, pełen łaski dla wszystkich, którzy Cię wzywają /../ Wysłuchaj, Panie, modlitwę moją i zważ na głos mojej prośby”.

    Dzisiaj Pan Jezus powołał celnika na swojego Apostoła. Ten zostawił wszystko, wstał i poszedł za Zbawicielem. Nie pojmiesz tego. Wprost czuję, ze Pan podszedł tak samo do mnie, grzesznika i teraz zarzucają mi, że zadaję się z nędznikami.

    Na ten moment siostra śpiewała: „Jezu ufam Tobie”. Łzy zalały oczy i wzdychałem tylko: „Jezu! och Jezu!” a serce zalewało poczucie bezmiaru łask. Pościłem od 21.00 w czwartek (kawa, dwie szklanki płynu i jedno ciastko) do dzisiejszego śniadania. Popłakałem się podczas posiłku, bo ujrzałem łaskę posiadania ojczyzny, Kościoła świętego i mieszkania...wyszedłem przed żoną do pokoju, aby ukryć łzy zalewające oczy i płynące po twarzy.

    Podczas późniejszego załatwiania spraw zauważyłem dwie klepsydry: powiesiło się dwóch mężczyzn (26 i 42 lata). Ten młodszy to policjant. Na spacerze doszedłem do intencji, gdy w niebo leciał samolot. Popłynęła cała moja modlitwa z zapaleniem lampki pod krzyżem Pana Jezusa.

    Intencja została dodatkowo potwierdzona przez ks. J. Twardowskiego słowami z jego wiersza, że: „różnymi drogami wracamy do Domu Ojca”...

                                                                                                                                   APEL

 

15.02.2002(pt) ZA SŁUŻĄCYCH MOJEJ OJCZYŹNIE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 15 luty 2002
Odsłon: 957

     Zostałem zaskoczony opracowywaniem tej intencji (10.01.2017), bo Pełni Obłudy (PO) pod pozorem obrony „wolnych mediów” 16 grudnia 2016 roku zablokowali mównicę sejmową i fotel marszałka Sejmu RP.

   Nie raziło ich dotychczasowe zniewolenie mass-mediów, które de facto trwa dalej - jako wynik długotrwałej okupacji - w sercach i głowach tych, którzy z niej korzystali.

   W sposób barbarzyński uniemożliwiono normalne funkcjonowanie Sejmu RP i do dnia dzisiejszego (10.01.2017) trwa okupacja sali sejmowej. Pucz się nie udał, ale zarzuca się nieprawidłowe przeprowadzenie posiedzenia Sejmu RP i niezgodne z Konstytucja przyjęcie budżetu naszego państwa na rok 2017.

    To jest metoda „krymska” z którą zapoznałem się w Warszawskiej Izbie Lekarskiej, gdzie napadnięto na mnie w podobny sposób. Nikomu z kolegów lekarzy, funkcjonariuszy publicznych nie spadł z tego powodu włos z głowy, a ja upominając się o swoje prawa wychodzę na człowieka niebezpiecznego dla otoczenia. Normalni są ci, którzy stosują bandytyzm, biorą za to pieniądze i są odznaczani jako zasłużeni dla służby zdrowia i środowiska lekarskiego!

    W tamtym czasie obudziłem się w łóżku pogotowia pełen wdzięczności Bogu za spokojną noc po wczorajszych udrękach w przychodni. Napłynęło wielkie pragnienie przyjęcia Ciała Pana Jezusa i ze łzami w oczach podjechałem do kościoła tylko na czas Eucharystii, bo dzisiaj nie mogę być na Mszy Św. Jeszcze nie wiedziałem, że w przychodni czeka mnie 11 godzin pracy bez wytchnienia (od 7.00 - 18.00).

    Cóż wielkiego, gdybym umarł na stanowisku. Przecież nikt nie odpowiadałby za przekręt, że pacjenci są „zapisani do przychodni” czyli do wszystkich lekarzy, a przychodzą do mnie! Nie możesz mieć zapisanych 5-7 tysięcy! W takim dniu nawet nie mógłbym wyjechać na wizytę domową, a nawet na stwierdzenie zgonu!

    Podczas przyjęć słuchałem transmisji z Sejmu RP, gdzie towarzysze poprawiali, a właściwie likwidowali ustawę lustracyjną...stąd taka gotowość do ataku sił wstecznych na ulicach i w różnych zakątkach! Nawet przekonali „Samoobronę”, która dała im wsparcie. To wielka ulga dla donosicieli, którzy nie stracą pracy!

    Straszliwie umęczony padłem w sen o 20.00 do samego rana, a w tym czasie trwała debata budżetowa. Zobacz podobieństwu tamtego i tego czasu, bo dzisiaj (10.01.2017) w nieśmiertelnej TVN radzi b. marszałek Borowski (SLD), a Pełni Obłudy dalej blokują Sejm RP.

    To jest wynik zdenerwowania prawdziwie rządzących, bo po wejścia ustawy dezubekizacyjnej wielu będzie miało kłopot z wyżyciem z normalnej emerytury!

                                                                                                                                   APEL

14.02.2002(c) ZA DOCHODZĄCYCH SWEGO

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 14 luty 2002
Odsłon: 1025

Posiedzenie Sejmu RP

    Wstałem z wielkim trudem...mogłem mieć dzień wolny, ale narobiłbym wielkiego kłopotu pacjentom. W TVN płynie dyskusja o prawach i wolności posłów z propozycją ich ograniczenia, ponieważ wielu ich nadużywa.

   W drodze do kościoła wiedziałem, że jest to początek jakiejś intencji dotyczącej tego dnia („czy za nadużywających wolności?”), ale zaskoczyło mnie opracowywanie tego zapisu 10.01.2017, bo ta sprawa jest właśnie aktualna w obecnym Sejmie RP. To zarazem jest działanie Ducha Świętego, którego prosiłem o pomoc w aktualnym opracowywaniu mojego dziennika.    

   Wówczas podziękowałem Najświętszemu Tacie za jeszcze jeden dzień łaski, a obecnie dziękuję za wszystko...od równego bicia chorego serca, za przebudzenie się, sprawny samochód, którym podjeżdżam do kościoła w złą pogodę, a także za ciszę pozwalająca na wypoczynek i dobre mleko.

     Ja zarazem widzę naszą niegodziwość i nędzę z brakiem wdzięczności Bogu Ojcu, bo wciąż jest brak czystej wody święconej w pojemnikach, bo pan kościelny pomylił się z powołaniem! Nigdy nie splami się ubraniem komży i chodzi w Przedsionku Pańskim w ubraniu codziennym. Dzisiaj zapomniał nawet zapalić świece na Stole Ofiarnym, a posługuje tyle lat! Czas płynie i niedługo będzie miał to wszystko pokazane, ale będzie za późno. 

   W dniach posiedzeń Sejmu RP - jako wróg ludu - jestem bardziej pilnowany, bo najważniejsze jest bezpieczeństwo państwa! Ponadto ma być rozpatrywana ustawa o lustracji i trzeba uważać na tych, „co nie są z nami”...

   W Świetle Boga widzisz naszą nędzę i bylejakość wszystkiego. Popłakałem się podczas śpiewu psalmu: „Błogosławiony, kto zaufał Panu”, a w czasie konsekracji serce chciało mi pęknąć: „Och! Jezu! mój Jezu! Jezu!! To jeszcze jeden dzień łaski Boga naszego!”.

    W tym stanie mógłbym odejść bez żalu z tego zesłania...z tej łez krainy! „Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami”. Po Eucharystii - jak nigdy - nastała święta cisza o którą kiedyś prosiłem kapłanów, bo gdzie i po co spieszyć się po zjednaniu z Synem Bożym!?

    Nie chciało się wyjść z tego miejsca świętego, a właściwie nie mogłem wrócić do ciała, bo dusza stęskniona Boga pragnęła trwać w ekstazie, ale wzywały mnie obowiązki. Nawet nie przypuszczałem, że będzie tak ciężko w przychodni (od 7.00-14.30) z późniejszym dyżurem w pogotowiu. Dodatkowo wezwano wizytę domową.

    Ja jestem na pensji, a zapisano wszystkich po radziecku do „przychodni”...nawet nie wiem, kto jest moim pacjentem. To nowa forma niewolnictwa. Nie wiem jak mam walczyć o swoje prawa, bo poprzez pośpiech lub odmowę można narobić sobie kłopotów.

    Pod koniec przyjęć zamykałem się z pacjentem...przed wpadającymi w ostatnim momencie. W ten sposób udało się załatwić wizytę domową i zdążyć na dyżur. „Panie Jezu! Zmiłuj się nade mną”!

    Teraz pod drzwiami gabinetu lekarskiego słychać kłótnię, bo znajomy wzywał karetkę do żony, która zemdlała, a kolega kierownik odmówił mu pomocy i miał pretensję do mnie! Dwa razy powtórzyłem, że nie mam z tym nic wspólnego!

   Przepłynął świat dochodzących swego: interweniujących, starających się o rentę, bardzo często krzywdzonych, ofiary bezprawia w b. Jugosławii. W telewizji pokazano protest hodowców drobiu, bo trwa import, a im jest trudno sprzedać swoje wyroby.

    Mam szczęście do pracy, bo już jestem u starowinki, która nas obdarowuje, a kolację spożywam w karetce podczas transportu chorego psychicznie. Jeszcze krwotok z dróg rodnych i dzieciątko, a to już 23.00! Dobrze, że to koniec tej udręki, bo jutro czeka mnie jeszcze cięższa praca w przychodni!

                                                                                                                                         APEL

  1. 13.02.2002(ś) ZA TYCH, KTÓRYM POKRZYŻOWANO PLANY
  2. 12.02.2002(w) ZA ODPOWIADAJĄCYCH NA WEZWANIE BOGA
  3. 11.02.2002(p) ZA PEŁNYCH DOBROCI
  4. 10.02.2002(n) ZA ZATROSKANYCH O DZIECI
  5. 09.02.2002(s) ZA PROSZĄCYCH SIĘ
  6. 08.02.2002(pt) ZA PRZEKAZUJĄCYCH OTRZYMANE DARY
  7. 07.02.2002(c) ZA OBARCZONYCH
  8. 06.02.2002(ś) ZA MYLĄCYCH SIĘ
  9. 05.02.2002(w) ZA SMUTNYCH NA ZESŁANIU
  10. 04.02.2002(p) ZA TYCH, KTÓRZY POLEGAJĄ NA BOGU

Strona 1711 z 2479

  • 1706
  • 1707
  • 1708
  • 1709
  • 1710
  • 1711
  • 1712
  • 1713
  • 1714
  • 1715

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 324

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?