Urlop zawsze poświęcam pracom domowym...w tych dniach tapetowałem przedpokój słuchając homilii papieża. To był czas poszukiwania drogi do Boga, a tęsknotę mojej duszy wyrażały nieudolne wiersze.

„Boże mój i Ojcze!

Ty Jesteś początkiem wszystkiego...

Stwórcą rodziny ludzkiej.

Twoja Miłość sprawia, że:

- dłoń szuka dłoni, spojrzenie spojrzenia, a serce serca...

Trzeba tylko je otworzyć.”

    Na miejscu zegara żona powiesiła rzeźbę Chrystusa, którą podarował mi pacjent. Nie chciałem jej przyjąć, ponieważ nie podobała mi się, ale ona sprawiła, że później w Zakopanem kupiliśmy piękną, która towarzyszy nam dotychczas (27.08.2018).

    Pan Jezu ma wzniesione ręce do Nieba, a Jego długie ciało dzieli przepaska. To Boża prostota i piękno. Dołączyliśmy koronę cierniową. Tak tutaj pasuje...

„To twoje miejsce Panie!

Tu, gdzie był zegar, bo Ty i czas - to miara prawdziwa!"

                                                                                                           APeeL

    Tuż po północy czytałem zapiski księdza Don Ottavio Micheliniego o kontaktach z duszami, a dziedzina ta bardzo mnie interesuje. Postanowiłem ten dzień poświecić za dusze moich pacjentów, których źle załatwiłem...

1. Pogotowiem zostałem wezwany do „ataku serca” u młodego traktorzysty...jak się później okaże nadużywającego alkoholu. Na progu pokoiku przywitała mnie żona, a wzrok padł na dziecięce łóżeczko ze stojącym brzdącem.

   „Bóle serca” miały charakter korzeniowy po stronie lewej, które nie są rzadkością u ciężko pracujących w różnych temperaturach. Wśród leków zapisałem butapirazol, którego nie można łączyć z alkoholem. Zawsze informuję, że z tym lekiem nie można pić alkoholu. Na następnym dyżurze trafiłem na jego zgon! 

2. Pacjentowi z rakiem rozpadającej się żuchwy (zniszczenie policzka i kości) i okropnym zapachem w otoczeniu zleciłem lek złożony wg artykułu w "Wiadomościach Lekarskich" (o leczeniu paliatywnym).

   Tam była źle zalecona dawka skopolaminy. Nawet w aptece mieli dylemat, ale receptę niesłusznie zrealizowano. Nie było w tym wypadku mojej winy, a pacjent został wyzwolony z ciała.

3. Podczas zastępstwa ordynatora oddziału wewnętrznego trafił się pacjent z wielką dusznością astmatyczną. Pielęgniarka nie mogła wkuć się do żyły z eufiliną w kroplówce. Podaliśmy ten lek domięśniowo, a ona później podała bez mojej wiedzy kroplówkę z tym lekiem. Gdzie kończy się bezmyślność, brak wiedzy i głupota? Nawet o jego nagłą śmierć zapytał inny pacjent z sali.

4. Na dyżurze w pogotowiu trafiłem do starszego pacjenta, który nie mógł umrzeć z powodu krańcowej niewydolności oddechowej, a nie chciał jechać do szpitala. Nie wiem co mi się stało, że podałem mu podskórnie morfinę (pobudzony, bo powinien oddychać cały czas tlenem).

   Zawrócono nas, bo umarł, a ja miałem duszę na ramieniu. Na progu bardzo dziękowała mi jego żona, ponieważ wołała do Boga Ojca, aby zlitował się nad nim i zabrał go…

   Dzisiaj, gdy to przepisuję i edytuję (25.08.2018) poszedłem za nich i innych - o których nic nie wiem – na dodatkową Msze świętą…

                                                                                                                     APeeL

 

 

   Pada. Czuję się dziwnie, trwa niepokój, senność i osłabienie. Nie wiem co robić, nie mogę się skupić...tak czas zleciał do obiadu. Dzisiaj, gdy to przepisuję wiem, że tak jest podczas kuszenia przez Szatana. Zauważ to na sobie (zapamiętaj; niepokój i „nie wiem, co mam robić”).

    Przespałem się, a ok. 15.00 syn - z natchnienia Bożego - pokazał mi książkę o o. Pio z jego zdjęciami...dla dodania mi siły. Kiedyś uczyniłem to samo, gdy nie chciało mu się wstać do szkoły. Nawet przypomniał; „zrobiłeś to i od razu miałem siłę". Potwierdziłem, że o. Pio zawsze dokładał sam sobie pracę, modlitwy z przyjmowaniem różnych cierpień.

   Zerwałem się, szybko poszło przygotowania do tapetowania; usuwanie starej, szpachlowanie, malowanie sufitu i futryn, rozrobienie kleju z wysprzątaniem wszystkiego. Wiedz, że jestem najlepszym malarzem wśród lekarzy.

   Wyjaśniło się kuszenie Bestii, bo ten dzień poświęciłem za duszę brata ciotecznego, dwóch zmarłych sanitariuszy, staruszkę, która powiesiła się w moim domu rodzinnym (miałem wówczas 5 lat) oraz za duszę pana, którego określałem przodownikiem, ponieważ był pracowity, cichy, pokorny w sercu, dobry i uczynny. Wówczas nie wiedziałem, że jest to uświęcenie pracy i cierpienia...wielka ofiara dla dusz czyśćcowych. To wyjaśniło rozprazajace kuszenie...

                                                                                                                                     APeeL

    Dzisiaj trwał dalszy ciąg ciężkiej pracy. Do godziny 1.30 czytałem "Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi" Marii Simma. Autorka ma zdolność widzenia duszy ludzkiej, przyjmuje cierpienia zastępcze, które pomagają zmarłym ludziom uzyskać zbawienie.

    Teraz, gdy to przepisuję (17.02.2020) przytoczę tylko kilka zdań z tej książki...dla straszenia. Chodzi o to, że nasza wiara - wg „matka Joanna od demonów” (prof. Skrzeczyszyn) - wynika ze strachu przed Piekłem. Dlatego latamy do kościoła i dajemy na tacę...

    Czytające te kilka zdań uprzytomniłem sobie, że ja - w rozmowach z wierzącymi - straszę Czyśćcem. To jest słuszne, ponieważ tam dowiadujesz się, że wszystko jest prawdziwe w naszej wierze, a nic nie możesz już uczynić dla siebie...czekasz na takich Anna Simma, jak moja żona i ja oraz całe masy podobnych na ziemi.

   Powiesz, że - przy okazji chwalę siebie! A kto mnie pochwali? Uciekają przede mną, gdy zaczynam mówić o Bogu...siostrzyczki zrodzone z tej samej matki krzyczą, że „już zaczynam i to wciąż o tym samym”, a córka oburza, bo chcę ją nawracać!

    Wróćmy do straszenia przez Marię Simma; „Ten, kto za życia lekceważy czyściec i w związku z tym grzeszy, będzie za to ciężko pokutował”.

   <<Czas trwania pokuty też jest różny. Ksiądz z Kolonii był w czyśćcu od roku 555 aż do Wniebowstąpienia Pańskiego roku 1954 i gdyby nie został wybawiony przez jej cierpienia zastępcze, musiałby cierpieć dalej. Są też dusze, które muszą pokutować w czyśćcu aż do Sądu Ostatecznego. Innym wystarczy pół godziny pokuty albo jeszcze mniej, jakby przepłynęły tylko przez czyściec.

    /../ Dusze w czyśćcu znoszą swoje cierpienia z godną podziwu cierpliwością i wychwalają miłosierdzie Boże, dzięki któremu uniknęły wiecznego potępienia. Wiedzą, że zasłużyły na swoje cierpienia i żałują za grzechy. Modlą się do Maryi, Matki Miłosierdzia>>.

   Dziwne, bo w ręku znalazło się też; orędzie dusz czyśćcowych do ks. Ottavio Micheliniego.

    <<Oczekujemy teraz braterskiej pomocy, która przyspieszy nasze uwolnienie. Nasze cierpienie może wyrazić obraz człowieka palącego się wśród płomieni i pragnącego znaleźć się w czystej i świeżej wodzie. Pali nas pragnienie połączenia z Tym, który jest przyczyną i celem naszego istnienia! Wy nas nie możecie zrozumieć, bo my widzimy inaczej niż wy>>.

    Dla mnie jest jasne, że te dusze mogą modlić się tylko za nas, a my mamy to czynić za nie. Tak jest w Ciele Mistycznym Pana Jezusa. Jest to zarazem dogmat o Obcowaniu Świętych. Dalej padło zalecenie uczestnictwa w Mszach Św. z Eucharystią. Mówię o tym wszystkim przy każdej okazji, a podczas modlitw wołam także za dusze objęte daną  intencją…

                                                                                                                      APeeL

Rocznica Powstania Warszawskiego

   Przypomnę, że Powstanie trwało od 1 sierpnia – 3 października 1944, a było zorganizowane przez Armię Krajową w ramach akcji „Burza”. Powstanie warszawskie było wymierzone militarnie przeciw Niemcom, a politycznie przeciw ZSRR oraz podporządkowanym mu polskim komunistom. To byłą nieudana próba samodzielnego wyzwolenia stolicy, bo wsparcie udzielone przez USA i Wielka Brytanię było niewystarczające.

   W rezultacie słabo uzbrojone oddziały powstańcze przez 63 dni prowadziły samotną walkę z przeważającymi siłami niemieckimi i po masakrze zakończyło się kapitulacją 3 października 1944 roku. Ze względu na jego tragiczne skutki dyskutowany jest sens tego zrywu.

   Dzisiaj jest bardzo gorący i parny dzień. Dla mnie to ciężka próba, bo mijam parking, gdzie jest piwo, a to już pierwszy sierpnia; nie mogę pić. Wiem, że to piwo jest dla mnie próba...wierności w małym. Zważ, że jestem na początku drogi w poszukiwaniu Boga i taka miara; „głupie piwo” i to w upał. Przecież to napój, nikt nie widzi!

   Dzisiaj, gdy to przepisuję (17.02.2020) wiem, że to była wielka próba...od Szatana. Krzyknąłem wówczas trzy razy; nie! nie!! nie!!! Dodatkowo postanowiłem ten dzień (rocznice Powstania Warszawskiego) uczcić ciężka pracą.

    Ponadto podczas przejazdów samochodem słuchałem homilii papieża. Nawet odkryłem, że jest to dobry sposób na gadatliwość, a właśnie prosiłem Matkę Bożą o pomoc w walce z tą wadą…

                                                                                                                            APeeL