W drzwiach gabinetu trwa kłótnia, ale nie reagowałem...

-  Ja jestem pielęgniarką, mam pierwszeństwo, gorączkuję, proszę wyjść! 

-  Miałam zabieg, mam chore nerki, mamy już dwójkę małych dzieci, a ginekolog powiedział, że nie mogę mieć dzieci!

-  Znam pani męża i wiem jak bardzo kocha wasze dzieci! Szkoda, że nie przyszła pani przed zabiegiem na pewno uratowalibyśmy życie człowieka. Wielka szkoda, bo  on bardzo kocha dzieci!

       Teraz pocieszam płaczącą matkę syna skazanego za zbiorowy gwałt na prostytutce!

- Niech pani tego wszystkiego nie rozważa. Najważniejsze jest tylko to, aby podczas tej ciężkiej próby nie upadł. W jego przemianie może pomóc Dobry Łotr! Trzeba też dostarczyć mu książkę „Ojciec Pio”! Droga każdego człowieka jest inna i nie wyklucza dojścia do Boga! 

    Tu morze codziennego cierpienia, a na zewnątrz pluralizm, plenum, pojawia się Wałęsa...co to będzie, co to będzie?                                                                                                                    APEL

    W śnie szedłem z małą dziewczynką i coś szukałem. Tak później się stało, bo nie mając większego powodu grzebałem w starych pismach i znalazłem tam wiersz do zmarłej córeczki Marty (miała roczek). Wiersz pisałem w wielkim bólu. Teraz wiem, że to ona przyśniła się tej nocy...

                                                               Marto!

                                  Co robisz teraz w niebieskim świecie?

                                  może się śmiejesz - lepiej ci tam?

                                  może dziadkowi podałaś rączkę - poznałaś go?

                                  może chcesz mówić...nie, nic teraz nie mów.

                                  Zostaw to wszystko na Przyszły Czas! Czy poznasz nas?

                                  Blisko masz teraz

                                  do łąki zielonej

                                  do pięknych kwiatów i do słoneczka

                                  do drzew ogromnych gnących się wpół.

                                  Kiedy powrócisz tego nie wiemy, ale to będzie piękny dzień.

                                  Na pewno przyjdziesz z kwiatami w ręce, w małych bucikach i sukience...

                                  Przyjdziesz i powiesz...znowu tu jestem! Kocham was.

 

                                                              Modlitwa

                                  Brzozo biała daj jej schronienie

                                  zapłacz choć raz!

                                  Ptaku samotny zaśpiewaj głośno

                                  powiedz gdzie jest!

                                  Wietrze zaszeleść w drzewa listowiu

                                  wydaj jej głos!

                                  Promyku słoneczny zaświeć zza chmury

                                  pokaż jej twarz!

                                  Matko Ziemio otwórz swe łono

                                  oddaj ją nam!

                                  Gwiazdo Zaranna zmień się w ogarek

                                  jej czystej duszy!

      W „Rycerzu Niepokalanej” przeczytałem artykuł „Życie przed życiem" o monologu dziecka w macicy z matką...mówi do matki od momentu powstania aż do chwili śmierci (przerwanie ciąży).                                                                                                                                                        APEL

 

 

    Jechałem samochodem i zauważyłem pięć kobiet, które intensywnie pracowały przy oczyszczaniu brzegu ulicy. Zarabiają parę groszy i nie skarżą się na zimny wiatr. Czy ich przełożony zapewnił im gorącą strawę?

     Poprosiłem Boga, aby pobłogosławił ich pracę, a moje serce znalazło się przy Chrystusie na krzyżu ze Świętą Twarzą zalaną krwią. Wcześniej z tego powodu nic nie widział...dobrze, że podeszła Weronika z chustą.

   Pan umierał, ale Jego Najświętsze Serce przepojone miłością miłosierną zawołało: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą co czynią". Przebaczył oprawcom i dzisiaj krzyczy  tak samo...

    Nie uciekaj przed Nim, usłysz Jego wołanie, nie bój się i nie lękaj Jego Sądu...idź do Niego z wielką miłością i ufnością, dobrą wolą i pragnieniem Jego przebaczenia! Idź! On wymaże wszystko, wykreśli z ksiąg i z twojego sumienia...!

   Pan przyjdzie i zamieszka w twoim sercu, a do tego wystarczy twój akt dobrej woli, upokorzenia i miłości. W twojej duszy powstanie Przybytek Miłości...nawet jeśli była to jaskinia zbójców! To już nie będzie twoja dusza, bo nastąpi przebóstwienie! Wierz mi, bo znam to z własnego doświadczenia.

    Dalej był tekst, który dotyczył mojego charyzmatu, ale nie wiem jak powstał. Daję jego skrót, bo wyraża stan  mojego serca dzisiaj (17.01.2015).

   Jeżeli taki człowiek upadnie...nawet tysiąc razy (na różnych poziomach) to po zwróceniu się do Boga zawsze zostanie przygarnięty! Zapamiętaj, że jesteś tylko marnym stworzonkiem pełnym słabości, ale otrzymałeś wolną wolę. To jest twoja wielka własność: możesz kochać Zbawiciela lub nie.

    Oddaj to, co ci podarowano, a wówczas Pan weźmie na swoje barki wszystkie twoje sprawy...staną się jakby Pańskimi. Twoja ufność i wiara w Niego dokona cudów większych niż oczekujesz! Zostaniesz wówczas wybranym do wielkich rzeczy! Będziesz kamieniem węgielnym gmachu świętości!

    Pierwszym człowiekiem na ziemi, który uznał Jezusa Chrystusa Bogiem Miłosierdzia był sam łotr rozpięty na krzyżu. On pierwszy uwierzył. Cóż miał dobry łotr...żadnych cnót, żadnych dobrych uczynków, całe jego życie było jedną obrazą Boga, nie miał nic.

    Doznał jednak wielkiej łaski, bo uwierzył w możliwość uzyskania przebaczenia. Każdy zbrodniarz i łotr stojący nad przepaścią piekła niech tak uczyni! „Panie, pomnij na mnie". Każdy człowiek uzyska przebaczenie, zmazanie grzechów i łaskę nieocenioną.

   Wyobraź sobie radość jaka ogarnęła Jezusa Chrystusa w chwili pasowanie się ze śmiercią. Nawet Aniołowie w Niebie nie mogą przynieść takiej chwały (Anioł wielbi, gdyż wie Komu służy)? Dlatego otrzymał odpowiedź: „Zaprawdę dziś będziesz ze Mną w Raju".

   Nie roztrząsaj swoich grzechów, nie oglądaj się, bo wystarczy żal łotrowy i jego ufność...to wprost rzucenie się orlim lotem w Serce Boga!                                                                          APEL

    Każdemu zdarza się smutek oraz niejasna pustka duchowa. Wówczas nie wie co począć i pociesza się alkoholem. Właśnie zły przypomniał mi o tym, a wystarczyła tylko wpuszczona myśl o "jednym kieliszeczku".

   Jednak powiedziałem: „Nie!” i zacząłem czytać listy dziękczynne prostych ludzi do „Rycerza Niepokalanej”, a łzy zakręciły się w oczach „Och! Boże, Boże”!

   Pamiętam jak było przed łaską wiary i jak jest dzisiaj. To może być przydatne dla ludzi poszukujących, bo jeszcze nie wiedziałem, że zalewająca nas tęsknota jest wynikiem rozłąki duszy z Bogiem.

   Taki stan może wywołać: jakieś cierpienie, niepowodzenie, poniżenie, wspomnienie, smutna melodia, a nawet paląca się świeca. U ludzi wywołuje to smutek, a u starszych żal, że życie zbliża się do końca. Inaczej jest z mającymi łaskę wiary, bo wówczas ta tęsknota kieruje nas ku Bogu z myślą o spotkaniu w wieczności.

   Kolega w pracy powiedział na ten moment zaczepnie:

- Tak się tylko mówi, ale papież na pewno boi się śmierci!

-  Papież boi się śmierci czyli spotkania z Bogiem Ojcem?

    Na końcu tego zapisu były słowa wiersza...nie wiem czyjego, gdzie były słowa: „Nic nie może zabić duszy! (...) Wielu rady twoje zna...puste mędrca słowa: nie zrozumie ryby ptak”. Zdziwiłem się, bo właśnie dałem komentarz na blogu Jerzego Urbana przy jego wpisie "Tradycyjne Święta" z dnia 24 grudnia 2014, gdzie żartuje z naszej wiary.

                                                                       Panie Jurku!

     <<  Nie wiem dlaczego z satyryka stał się Pan nieudolnym komikiem...

    Moja diagnoza lekarska i duchowa jest następująca: Pan jest bardzo zmęczony sobą, ale nie z powodu słabnącego ciała fizycznego, które jest tylko opakowaniem dla duszy.

     To Pana dusza jest zmęczona ciałem fizycznym trwającym w grzeszności oraz demonicznym duchem przewrotności. Jest tak zmęczona, że w końcu zgaśnie, a nie chce Pan wiecznych blasków. Duszy nie można zabić, a po śmierci ma trzy możliwości: piekło, czyściec i niebo.

     Każdy z nas ma wolną wolę, a Bóg pokazuje to na dwóch skazańcach: dobrym i złym łotrze. >>   

    Na ten moment Pan Jezu Miłosierny mówi: „Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie”. Pocałowałem Zbawiciela wskazującego Swoje promieniujące Serce. Tak Bóg połączył te chwilki oddzielone ćwierćwieczem!                                                                                            APEL

      

 

 


 

     Jeszcze wczoraj rano nie wiedziałem, że właśnie w dniu dzisiejszym otrzymam chwilę ciszy. Pan dał mi czas odpoczynku. Nad ranem zły kusił swoimi dobrami, bo ujrzałem obraz szybko przesuwających się cyfr z napisem wysokości sumy i głosem: „mogę ci to zapewnić"!

   W śnie odpowiedziałem: „idź precz szatanie! odejdź, precz!” Obudziłem się z całkowitą świadomością spotkania z demonem. Zawsze jestem atakowany przed przygotowaniem się do spotkania z Jezusem Chrystusem (planowałem przepisywać zapiski).

     Przeczytałem wzmiankę o arcybiskupie Emanuelu Milingo z Lusaki (stolica Zambii), który jest uzdrowicielem egzorcystą urzędującym we Włoszech. Monsignore Milingo mówił zawsze: „postanowiliśmy się tym zająć”. Na pytanie kto to jest „my” odpowiedział, że: „To Pan i ja. Nie jestem nigdy sam”. Do wszystkich, którzy piszą do niego błagalne listy odpowiada:

- „Niech Pan spłynie na was i uzdrowi wszelkie zło".

- Czy boi się diabła?...zapytał wysłannik tyg. „Quick”.

- "Nie, choć czasem denerwuje mnie i kradnie czas przeznaczony na sen. Wtedy odprawiam egzorcyzmy i idzie precz".

   Teraz, gdy to opracowuję (16.01.2015) zdziwiłem się, a „dreszcz prawdy” przepłynął przez moje ciało, bo w moich zapiskach od dawna używam określenia „My”...szczególnie po samoistnym pęknięciu Eucharystii, bo wówczas czeka mnie jakieś cierpienie, a Pan wówczas jest zawsze ze mną!                                      APEL