Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

05.06.2021(s) ZA PEWNYCH POMOCY BOŻEJ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 05 czerwiec 2021
Odsłon: 1002

   Musisz zrozumieć, że dziennik duchowy piszę w prowadzeniu przez Boga Ojca. Jest to wynik mojej łaski: wypełnianiu Jego Woli, a także pragnienia dawania świadectwa wiary. Wczoraj w radiu Maryja słuchałem czytanego „Dzienniczka” s. Faustyny, gdzie wskazała na słodycz takiego prowadzenia.

    Możesz to ujrzeć na dzieciątku trzymanym za rękę przez swojego tatę. To sprawia, że moc ojca ziemskiego daje ochronę, a Boga prowadzi do celu jakim jest zbawienie naszej duszy. Pomoc Boża pojawia się w naszej codzienności, ale trzeba to ujrzeć...właśnie przepłyną takie zdarzenia:

1. nocne zapisy ostatnich intencji, w tym przed Bożym Ciałem (03.06.2021), gdy nasłani darli się (to znana metoda w nękania ks. Jerzego Popiełuszki), a później jeden wkroczył do klatki i zdemolował skrzynkę na listy (mojej nie zniszczył).

2. sprawdzenie kontroli operowanej przepukliny (przeskoczyłem przez płot) sprawiło wykrycie (usg) przerost gruczołu krokowego (w tej przypadłości nie ma żadnych objawów, a istnieje możliwość wystąpienia nowotworu)...właśnie odebrałem prawidłowe badania.

3. przyjechał do nas wnuczek, ale nie miał jak wrócić do domu (nie przybyły autobusy)...demon podsunął jego odwiezienie (100 km), ale nie posłuchałem (trzeci autobus przybył).

4. dzisiaj mam nieść baldachim podczas procesji Eucharystycznej (nie będzie jednego z panów), a wczoraj zauważyłem, że jest to zbyt wielki wysiłek po przebytej operacji.

   Podczas wyjścia z domu zawołałem: „Ojcze pomóż”. Zdziwiłem się, bo zaczął padać deszcz, a później będzie ulewa...pomyślałem o Mojżeszu. Pomoc nadejdzie, ale zobaczysz jaka. Piszę o tym, aby wykazać interwencję Boga Ojca w naszej codzienności. Błędne jest kojarzenie tej pomocy tylko w zagrożeniach życia i kataklizmach. 

   Dzisiaj zeszła się pierwsza sobota m-ca z kultami: Niepokalanego Serca Matki Bożej oraz Najświętszego Serca Pana Jezusa. Natchnienie sprawiło, abym przyjął Eucharystię na kończącym się nabożeństwie z litanią Loretańską (dodatkowo za wczorajszy dzień).

   Później  klęczałem pod obrazem Trójcy Świętej, ale wzrok padł na Osobę Boga Ojca. Na ten czas od Ołtarza św. popłyną słowa Anioła posłanego do oślepionego Tobiasza, aby go uleczyć (Tb Wlg 12, 1.5-15.20):

    „Błogosławcie Bogu niebios i wyznawajcie wobec wszystkich żyjących, że wielkie miłosierdzie wam wyświadczył (...) godzi się jednak ujawniać i ogłaszać o dziełach Bożych. Dobra jest modlitwa z postem, a jałmużna znaczy więcej aniżeli złoto i skarby (…) A ponieważ byłeś miłym Bogu, przypadło na cię to doświadczenie”.

   Natomiast w Ew (Mk 12, 38-44) Pan Jezus przestrzegał przed uczonymi w Piśmie, którzy: „Z upodobaniem chodzą w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy”.

    W tym czasie demon atakował mnie wrogami, ale nie miałem możliwości zarejestrowania tego. Po ponownej Eucharystii wołałem w litanii do Serca Pana Jezusa w intencji tego dnia...nawet wzrok zatrzymało Serce Pana z wielkiej figury.

   Zobacz co się stanie, bo procesja będzie (ulewa ustała). Ponieważ brakowało osoby do niesienia krzyża poproszono, abym to uczynił. Popłakałem się z dziękczynieniem za tę łaskę. To była pomoc Boga Ojca, a zarazem próba wiary. Nie mogłem dojść do siebie z zadziwienia...

    Po wyjściu na spacer modlitewny ostatecznie odczytałem intencję wczorajszą i obecną…

                                                                                                                                APeeL

 

 

Aktualnie przepisane...

17.06.1993(c) ZA BRACI WROGICH KOŚCIOŁOWI KATOLICKIEMU

    W symbolicznym śnie (do przodu): po dyżurze w pogotowiu wyszedłem...w piżamie i spóźniłem się na Mszę św.! To zapowiedzieć jakieś nieprzyjemnego zdarzenia...zobaczymy, co się zdarzy? 

   Teraz, już na jawie w pośpiechu i złości moje serce zalała demoniczna nienawiść do naszej wiary. Wyobraziłem sobie wrogów kościoła katolickiego, którzy sądzą, że ich przekonanie wypływa z prawdy! 

 Przepłynęły różne bluźnierstwa; kolegi lekarza, zaślepienie badaczy (parapsychologów) oraz naukowców, którzy szkiełkiem i okiem nie mogą ujrzeć szatana. On wie, że Bóg istnieje, a wciskając fałsz...ukrywa siebie. Negują go najwięksi mędrcy tego świata, których Bestia wykorzystuje specjalnie...także władców pragnących panowania nad ludzkością!

    Nie dziwi Orędzie Pana Jezusa o nadchodzących prześladowaniach wyznawców Boga Objawionego! Podczas przejazdu do pracy z radia Maryja napłynie zdanie: „patrzę na ciebie -  patrz na Mnie".

    Później z bałaganu wypadną słowa: „spraw Panie  Jezu Chryste, bym zawsze pragnął Ciebie", a w tym czasie wzrok zatrzyma Zbawiciel na krzyżu.  Uciekłem do różańca Pana Jezusa, gdzie właśnie wypadnie modlitwa: „Pan Jezus oddał za nas życie, ponieważ nas kochał".

    W pracy spotkała mnie niespodzianka ze snu: była tylko jedna karta chorego i wielki pokój, ale po chwilce dowiedziałem się, że jestem sam w przychodni. Później trwał bałagan i pośpiech, nie mogłem spożyć się obiadu (mamy na dole stołówkę) i tak do czasu na koronkę do Miłosierdzia Bożego...

     W pragnieniu odczytu intencji modlitewnej wróciła „duchowość zdarzeń”:

- wczorajsze czytanie orędzia Pana Jezusa o wrogach Kościoła katolickiego

- poranny atak demona

- ostatni pacjent reprezentował tych, którzy uważają: „kto nie z nami, ten przeciwko nam”

- spotkam też reprezentujących wrogów naszej wiary (sprzedawcę, kierowcę i byłego komendanta policji...).

   Zaczął padać deszcz, chmury zalały niebo, a moje serce  ogarnęła   wszechogarniająca miłość Boża. Nagle znalazłem się w Królestwie Bożym już tutaj na ziemi, a żadnym językiem nie można wyrazić mojej radości z wołaniem w intencji tego dnia. Z tego wynika, że Bóg Ojciec szczególnie kocha takich braci.

   Zacząłem modlitwę od cierpienia Pana Jezusa w Getsemani (u mnie jest to „święte Osamotnienie”), ale nie towarzyszył tej modlitwie smutek tylko radość, że modlę się za braci nie mających łaski wiary, oszukanych przez szatana, gubiących własne dusze.

    Przypomniano o zapaleniu lampek pod krzyżem, bo jest to ostatni dzień oktawy Bożego Ciała. Wymieniłem kwiaty Panu Jezusowi...ludzie dziwią się, ale zobacz groby ich bliskich, zwykłych śmiertelników. Przy tym przechodzą obok krzyża ze sztucznymi kwiatami i pustymi lampkami. Taka jest nasza wdzięczność za otwarcie Królestwa Bożego. Każdy dowie się o tym w momencie śmierci, ale będzie za późno.

  Podczas koronki Ukrytych Cierpień Pana Jezusa w Ciemnicy oraz podczas Biczowania (u mnie są to „św. Rany i św. Krew)...popłynie wołanie za tych braci. To był początek mojego nawrócenia, ale już wówczas widziałem, że Męka Pana Jezusa stanowi: raz współcierpienie, a raz radość i pocieszenie!

    W drodze do kościoła spotkała mnie ulewa i spóźniłem się na Mszę świętą (tak było w śnie). W ten sposób znalazłem się przed figurą Pana Jezusa, gdzie patrzyliśmy na siebie. Przypomniały się czytane słowa, że uczestnictwo w Mszy świętej to „małe” Boże Ciało.

    Natenczas zły podsunął, że wciąż to samo, nuda. Co dziwnego, przecież w naszym normalnym życiu także są takie momenty. Zarazem napłynął obraz o. Pio, który Mszę świętą odprawiał w wielkim uniesieniu, musiano ściągać go na ziemię przy pomocy dzwoneczka!

   Jakże  chciałbym uczestniczyć w takim misterium! Nagle dopłynęły słowa pieśni: „serce moje weź, duszę moją weź, niech rozbrzmiewa pieśń", a wzrok zatrzymały obmywane ręce kapłana. W moim sercu pojawił się ucisk, a łzy zalały oczy! To ułamki sekund, bo nasze słabe serce więcej nie wytrzyma. Pan pokazał mi święte ręce kapłana!

   Zawołałem: „Boże spraw, abym mógł mówić o Tobie, tak jak święty Paweł...dla Twojej Świętej sprawy”. Po chwilce demon podsunął obraz z telewizji dotyczący lustracji otoczenia Prymasa. Przecież to jasne, że bolszewicy byli wszędzie, a najwięcej takich wciskano do otoczenia: „tych, co nie z nami"!

 W kolejce do Eucharystii zamknąłem oczy, a po ich otwarciu usłyszałam słowa: „Ciało Chrystusa”...kapłan podszedł do mnie z boku kolejki. Czytaj: Pan Jezus przybył do mnie osobiście! Moje serce zalała wielka radość aż kiwałem głową z zadziwienia. Zważ, że Msza św. według niewiernych jest zawsze taka sama. Jest odwrotnie, bo zawsze jest inna i dająca nieskończone przeżycia, któryś nie można przekazać.

    Bóg Ojciec daje nam atrakcje niewidzialne. Na ten moment niesamowite przeżycia dała procesja wokół kościoła; dzwonki, zapach kadzidła, kwiaty...z napływem dobrej energii. Dodatkowo Pan sprawił, że obok mnie  śpiewała organistka z innego kościoła z jakąś niewiastą (na głosy). Jak przekazać radość z mojego wołania - w litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa - za wrogów naszej wiary i Kościoła katolickiego?

    Teraz mówię...tak jak prosiłem, że Pan Jezus jest, jest Matka Boża i Szatan, mówiłem też o duszy i znakach Boga naszej codzienności. Przekazuję to też Tobie...

   Wieczorem skończę moją modlitwę podczas kłótni Polaków w telewizji. Posłuchałem dwukrotnego natchnienia, aby otworzyć „Prawdziwe życie w Bogu”, gdzie trafiłem na słowa o braciach złączonych wokół jednego ołtarza jedynej wierzę, co sprawi wielką radość Panu Jezusowi! Łzy zalały oczy…

                                                                                                                                  APeeL 

 

 

04.06.2021(pt) ZA PEWNYCH SWOJEJ MOCY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 04 czerwiec 2021
Odsłon: 1111

 

   Naszą ojczyznę spotkało nieszczęście, bo spełniły się słowa proroka Radka Sikorskiego o pakcie Ribbentrop-Mołotow, a Donald mniejszy ma przybyć jako zbawiciel na Leopardzie (szwabskim czołgu). Ten zdrajca naszej ojczyzny powinien być aresztowany tuż na granicy, bo teraz nieważne są immunitety i umowy międzynarodowe.

    Przecież Tomasz Grodzki nie chce spotkać się z prokuratorem i dodatkowo nęka swoich „darczyńców”. Tak postępują bolszewicy: złapiesz go za rękę, a ten oskarża cię o prowokację.

     Joseph Biden jest katolikiem („papistą”) czyli należącym do Kościoła rzymskokatolickiego: chodzi do kościoła, nosi różaniec, w wystąpieniach cytuje Biblię. Przysięgę zakończył słowami „So help me God!” czyli „tak mi dopomóż Bóg” i zapewniał, że powoła katolików do swoich struktur. Zarazem nie protestuje przeciwko legalnej aborcji, in vitro, małżeństwom homoseksualnym...nawet był za refundacją antykoncepcji. Słusznie jest traktowany jako czarna owca (nie może otrzymywać Eucharystii).

   Nasz prezydent Duduś jest podobnie religijny. Podczas Rewolucji Ulicznic przestraszył się wiedźmy (Marty Lempart) i pod wpływem żony i córki zaproponował projekt ustawy, który miał złagodzić skutki decyzji TK – chodziło o dopuszczalność aborcji w przypadku wad śmiertelnych płodu. Taka sobie furteczka do Piekła. Jakiś esesman (dr Mengele) stwierdza wadę, a drugi zabija dziecko. 

    Właśnie Pan Jezus mówi do mnie: "Ja jestem przed tobą i jestem twoją Tarczą. Nic ani nikt nie stanie nigdy pomiędzy tobą a Mną, choćby Zły nie wiem jak próbował. Chociaż szatan mobilizuje ludzi, aby ci przeszkodzić i popycha ich do przemocy przeciwko tobie, nigdy się nie lękaj. (…) Sprawię, że twoja gorliwość o Mój Dom zniszczy Moich wrogów".* 

    Na tym wywodzie zauważ, że bezgraniczne ufanie ludziom jest zawodne. Nie ma tego w relacji z Bogiem Ojcem…w sprawach małych i wielkich. Nie wyobrażam sobie jak można rządzić bez próśb o prowadzenie i ochronę Bożą. 

    Jest zrozumiałe, że powinniśmy służyć „jedni drugim”, ale ludzkość jest podzielona na dzieci idące za upadłym Archaniołem...nawet naród wybrany się zlisił oraz na „resztkę Pana”, Boga Objawionego.

   Profesor Jan Hartman oraz ulicznica od „wypierdalać” proponują zdelegalizować Kościół Święty (nawołują do wojny religijnej). Powinni być aresztowani. Dlaczego nie rzucają się na św. Jehowy, meczety (państwo religijne), a szczególnie na masonerię, którą reprezentuje profesor...wróg Polaków i to katolików.

    Niech jedzie do Izraela, po co wprowadza ferment, chwali wszystkie ludzkie bezeceństwa i prowadzi Parady Grzeszności. Jakim trzeba być kołtunem duchowym i działać całkowicie bezkarnie zabijając słowem.

   Przeczytaj brednie duchowe tego popaprańca, który nie wspomina, że jest masonem. Nie widzi też, że idzie w procesji za Belzebubem, a jest prawnukiem rabina Izaaka Kramsztyka, który wstydzi się jego wyczynów i czeka na wsparcie w Czyśćcu.

   Na Mszy św. dojdzie do wstrząsającego spotkania syna Tobiasza ze swoim ociemniałym ojcem Tobiaszem (jak u Krawczyków), który miał - po oddaniu czci Bogu i przywitaniu się - posmarować jego oczy żółcią z ryby (Tb Wlg 11,5-17).

    „Po upływie pół godziny oczekiwania zaczęło bielmo schodzić z jego oczu, jakby błonka jajka. Tobiasz pochwycił i zerwał ją z oczu jego i ten w tej chwili wzrok odzyskał, I wychwalali Boga, to jest on, żona jego i wszyscy, którzy go znali. I rzekł Tobiasz: „Błogosławię Cię, Panie, Boże Izraela, Ty bowiem mnie ukarałeś i Ty uleczyłeś; i oto ja widzę syna mojego Tobiasza”.

    Psalmista dodał (Ps 146): Chwal, duszo moja, Pana, Stwórcę swego. Pan przywraca wzrok ociemniałym”...
   Następnego dnia popłynie moja modlitwa w tej intencji oraz dodatkowo przystąpię do Eucharystii...może Jasiowi spadną łuski z oczu, bo za każde bluźniercze słowo czeka go kara. Taki jest mądry, a wierzy w powstanie w wyniku wielkiego wybuchu. Można z powodzeniem stwierdzić, że wypadał sroce spod ogona...

                                                                                                                      APeeL

* „Prawdziwe Życie w Bogu” t V str. 279 (Orędzie z 17 marca 1993 r.)

 

 

03.06.2021(c) ZA KAPŁANÓW KATOLICKICH UDZIELAJĄCYCH SAKRAMENTÓW ŚWIĘTYCH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 03 czerwiec 2021
Odsłon: 988

    Dzisiaj zeszły się modlitwy za kapłanów z uroczystością Najświętszego Ciała i Krwi Pana Jezusa (Boże Ciało) w miesiącu Serca Jezusowego.

    Podczas przejścia do trzech Ołtarzy św. nie miałem żadnych przeżyć duchowych. Pomyślałem o katolikach, którzy nic nie czują i są jakby na festynie. Wszystko zaczęło się nagle po wejściu procesji do kościoła ze wstrząsającą grą naszej orkiestry strażackiej.

   Popłakałem się, łzy płynęły po twarzy, bo ktoś pięknie ułożył aranżację wielu pieśni kościelnych, które sprawiły przybycie do mnie Boga Ojca (poczucie Jego Obecności). Tego nie można przekazać żadnym językiem. Chciałbym zarazem dać świadectwo wiary członkom orkiestry, aby wiedzieli czemu i Komu służą. Powiedziałem do jednego z nich: „Niech was Bóg błogosławi i strzeże. Niech rozpromieni nad wami Swoje Oblicze i obdarzy was pokojem”.

     W kościele, na początku Mszy św. padłem na kolana i chciałbym tak trwać. Dzisiaj Mojżesz (Wj 24, 3-8) „obwieścił ludowi wszystkie słowa Pana”, a później zbudował „ołtarz u stóp góry”, gdzie złożono ofiary. Pokropił też lud krwią przymierza...

    To zostało połączone (Hbr 9,11-15) z sytuacją obecną jedynie prawdziwej wiary katolickiej. Nasz Kościół Święty jest strukturą duchową z wieczną ofiarą Zbawiciela otwierającą nam Królestwo Boże. To Nowe Przymierze Boga Ojca z ludem wybranym w miejsce Żydów (nie uznali i nie uznają Pana Jezusa jako Syna Bożego).

   W Ewangeliach jest ich rozumowe podchodzenie do nadprzyrodzoności...tak jak prof. Jana Hartmana, który na swoim blogu (www.polityka.pl Zapiski nieodpowiedzialne) 23 maja dał wpis: „Nie da się „naprawić” Kościoła! Polemika z ks. prof. Wierzbickim. Poniżej jest mój komentarz, którego nie zamieszczono...

    Dzisiaj Pan Jezus ustanowił i przekazał nam Eucharystię...Cud Ostatni. Po wyjściu z kościoła Anioł podpowiedział, abym zapalił lampkę pod krzyżem. To było zarazem moje podziękowanie za cztery błogosławieństwa Monstrancją.

    Z nieba obudzono na nabożeństwo czerwcowe o 17.30. Kręciłem się przez 5 minut, bo ciągnęło łóżko, ale nie miałbym spokoju. Dobrze, że przełamałem się, bo pod kościołem płynęły słowa Chrztu św. a łagodna bryza chłodziła i zarazem poderwała serduszka-cekiny. W wytworzonej trąbie powietrznej wszystko zadziwiająco błyskało. Jakże Bóg Ojciec potrafi nas pocieszyć, ale normalny człowiek tego nie ujrzy.

    Podczas litanii do Serca Pana Jezusa wołałem za kapłanów, a po piątym błogosławieństwie Monstrancją wzrok zatrzymał obraz Trójcy Świętej z narzuconymi cieniami z witraża ze szczególnym podświetleniem wizerunku Ducha Świętego. Opisuję tę duchowość zdarzeń jako „mowę nieba”.

    Oto mój komentarz do bredni duchowych opętanego intelektualnie profesora, który - w demonicznym transie - bezkarnie atakuje wiarę katolicką (niewierzący Żyd, a nawet mason). Portal odrzucił komentarz mimo prawidłowej rejestracji („błąd w edytowaniu”), bo lubią „młócić słomę” mając usta pełne demokracji...

                                                  Panie Profesorze!

    Wszedł Pan Profesor w walonkach na teren święty. Nic Pan Profesor nie wie o jedynie prawdziwej wierze katolickiej i dziwi się, a jest Pan wykształcony...urządzeniem tego świata przez Stwórcę.

    Jest to wynik Pana oszołomienia w wyniku powstanie podczas wielkiego wybuchu...stąd Pana pragnienie jakiejś „jedności” (czytaj bezkarności) z negowaniem Prawdy.

    Rzuca się Pan z rozumem na nadprzyrodzoność...czyli z z motyką na słońce o którym dotychczas nic nie wiemy! Pragnie Pan zaimponować, a  z drugiej strony widzi morze zbrodni Krk, a nie zawiadamiania prokuratury!

   Przy tym używa Pan demonicznych określeń mojej wiary z przeciwstawianiem się „ckliwym iluzjom i skrajnie przeszacowanym mądrościom i urokom katolickiej tradycji”...wciąż strzela Pan zza węgła z pustego magazynka. Dziwi się Pan zbawieniu i potępieniu, a wszystko jest pokazane: na dobrym i złym Łotrze. 

     W swoim stylu wymienia Pan okrutne zbrodnie (ich promotorzy już otrzymali odpowiednią zapłatę), a przy okazji szydzi ze świętych (takim był o. Pio). Niech Pan poprosi o znak, a będzie temat: spotkałem się z o. Pio.

   Dalej zdania od demona: „bezduszny i amoralny sentymentalizm” Kościoła Świętego, który trzeba zwalczać. Już niedługo Pan Profesor będzie miał ładny pogrzeb i pamięć o Panu zginie. „Zakopią i nic tam nie ma”? Piotrowski i Popiełuszko...to Pana jedność na tym zesłaniu?

    Pan Profesor nie jest „tramwajowym antyklerykałem” (wg Michnika), ale oszukanym przez upadłego Archanioła, Księcia tego świata. Przecież zna się Pan na mojej wierze. A ja dodam, że żaden skalany kapłan nie kala swojej posługi, ale odpowiada za siebie. Nie kala, bo wówczas podczas Mszy św. otrzymywałbym opłatek. Piszę to w Boże Ciało.

     Robi Pan Profesor z siebie świętego świeckiego („kto rzuci we mnie kamieniem”)...może trzeba uchwalić taki status. Dla mnie pachnie Pan siarką. Najgorsze jest to, że ubliża Pan katolikom wciąż stwierdzając, że wierzymy w człowieka („zwłoki na krzyżu”) i „oddajemy cześć człowiekowi”.

    Dlaczego Pan to czyni? Przecież człowiek bez łaski wiary nie może wypowiadać się na temat Trójcy Świętej, bo jest to głupie („motyka na słońce”). Neguje Pan Profesor moje pragnienie świętości, a w tym czasie nie widzi wspinania się po drabince do Czeluści. Wpadka, bo ma Pan rozum i „wiedzę” religijną. 

    W swoim wywodzie stawia Pan znany zarzut, że ja chodzę do kościoła ze strachu przed Piekłem. Jest to głupie, ponieważ chodzę do kościoła z miłości do Boga Ojca. Wszystkiego dowie się Pan niedługo, bo czas u starych płynie coraz szybciej.

    Spowiedź dla Pana to: „Wyłudzanie od ludzi intymnych zwierzeń, aby ich zawstydzać i moralnie szantażować?” Dalej jest „szczucie na Żydów i innych „niewiernych”, których miejsce jest w piekle?...

     Ja bardzo kocham naród wybrany oraz niewiernych. Jest to miłość Boża...rodzicielska, bo tacy budzą zatroskanie („synowie marnotrawni”). Dalszych rozważań nawet chory psychicznie nie przebrnie: „Sofisteria teologów na użytek liberalnej publiczności to jedno, a doktryna – drugie”...

     Błagam o opamiętanie…

                                                                                                                          APeeL

 

 

02.06.2021(ś) ZA PROSZĄCYCH O UŁASKAWIENIE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 02 czerwiec 2021
Odsłon: 1070

   Podczas wieczornego nabożeństwa do Serca Pana Jezusa myślałem o wszystkich wymagających Miłosierdzia Bożego, odpuszczenia win, zmazania czekających na nich kar...byłem bliski ostatecznego odczytu intencji modlitewnej.

    Wszystko zaczęło się od badania wyniku PSA (powiększony gruczoł krokowy)...przy wysokim trzeba wykluczyć nowotwór. Badanie nie wyszło (muszę powtórzyć). Powiedziałem do żony, że wyrok jest odłożony.

    W litanii wołałem do Boga Ojca, który w Trójcy Świętej zszedł na drugi plan (nie ma kultu Imienia, nabożeństw do Najświętszego Serca Deus Abba) za w/w, a na późniejszej Mszy św. popłyną wstrząsające słowa oślepionego proroka Tobiasza (Tb 3)...

    „Sprawiedliwy jesteś, Panie (…) Twoje drogi są miłosierdziem (…) nie karz mnie za grzechy moje (…) chcę odejść z ziemi (…) śmierć jest lepsza dla mnie niż życie (…) I został posłany Rafał, aby (…) mu zdjąć bielmo z oczu (…)”. Psalmista dodał (w Ps 25): „Wspomnij na swoje miłosierdzie, Panie, na swoją miłość, która trwa od wieków”.

    Święta Hostia ułożyła się w formę laurki, a pokój i miłość zalały serce: „Jak tu dobrze u Ciebie, Panie, w Twoim Domu na ziemi, w tym Świętym Miejscu. Tato! Ile jeszcze mam być na tym zesłaniu, ale niech będę, aby wykrzyczeć świadectwo o Tobie, Ojcze”.

    Dopiero teraz chciałbym zostać tutaj z wybrańcami, mówić o Bogu Ojcu i o swoim ocaleniu (cudzie wyzwolenia z nałogu). Jeszcze nie wiedziałem, że w TVP 3 będę oglądał program Rafała Porzezińskiego „Ocaleni”, gdzie takie właśnie świadectwa dawali podobni do mnie.

   W tym czasie moja dusza zawołała: „przepraszam Cię, Panie Jezu, jakże chciałbym ucałować Twoje Stopy i Twoje zakrwawione Ciało...Jezu, pęknie mi serce...tyle niegodziwości czyniłem latami”. Teraz pasowałyby pieśni z gitarami:

1. „Tak mnie skrusz, tak mnie złam, tak mnie wybaw Panie, byś został Ty, byś został tylko Ty, jedynie Ty”. To najprostsza droga do Królestwa Bożego…

2. „Golgoto! To nie gwoździe Cię przybiły lecz grzech, to nie ludzie Cię skrzywdzili lecz mój grzech”.

    Wyszedłem odmówić moją modlitwę, która płynęła przy krzyku jaskółek budujących gniazdo na ścianie bloku...poczułem się w Królestwie Bożym. Serce zalało poczucie łask Boga, a wszystko to sprawia Sakramencie Pokuty (rachunek sumienia, żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy, spowiedź i zadośćuczynienie)...

   W moim sercu to wszystko odbywa się błyskawicznie. Uderza cię poczucie grzechu, wyrzut sumienia - wstrząsasz się, brzydzisz, dziwisz jak mogłeś tak postąpić i krzyczysz: "Jezu przebacz! Jezu przebacz!"

    Jasno widzę Mądrość Bożą, która dała nam wolną wolę z wyborem dobra lub zła. Wielu pyta: dlaczego jest tyle zła? Niektórzy zostają zrzuceni tutaj jako źli (udowodniono istnienie odpowiedzialnych genów), ale droga do świętości nie jest dla nich zamknięta!

   Nawet w złych czynach można po czasie urosnąć, co pokazał program „Ocaleni”, a ja jestem tego dowodem. Samo zło można czynić z niechęcią, wątpliwościami, nigdy z nim się nie godzić, a nawet mieć do niego odrazą. 

    Nad tym jest Miłosierdzie Boże, które przewyższa wszystkie grzechy ludzkości! Przypominają się słowa z „Dzienniczka” Anieli Salawy...to, co wiem. Dokąd żyjemy mamy możliwość skorzystania z Miłosierdzia Bożego, które kończy się wraz ze śmiercią (jest jeszcze Czyściec).

    Pan Jezus upadł do naszych stóp, bo widzi naszą zgubę. Jeżeli prosisz o ułaskawienie to dajesz znak, że wierzysz w Niego. Przypomniało się przeczytanie kiedyś córce słów Pana Jezusa z „Prawdziwego Życia w Bogu” o ojcu ziemskim, który ostrzega swoje dziecko schodzące na złą drogę, a także, gdy jest oszukiwane (jak masz dzieci to wiesz o co chodzi).

   Tam padło stwierdzenie, że; „każda dusza może być uwolniona jedynie wówczas, gdy ofiaruje samą siebie i będzie tego chcieć. (…) A jeżeli dusza opiera się i nie otwiera się na Mnie, to w jaki sposób mogę wejść do jej serca?”

   Wówczas córka krzyczała od demona, a ja wiedziałem, że może ją ocalić tylko wstawiennictwo modlitewne do Boga Ojca, Który cały jest Współczuciem! To wróciło dzisiaj...podczas mojej modlitwy.

                                                                                                                                 APeeL

 

Aktualnie przepisane...

30.08.1990(c) Zostałem dobrym pasterzem...

   Żona powiedziała, że śniło jej się dziecko oraz kradzież pieniędzy z mojej saszetki. Tak się zdarzy po latach, gdy zostawię ją z dokumentami na grobie babci. Wówczas wierzyłem w determinizm („co ma być to będzie"). To jest błędne, bo trzeba prosić Boga o zamianę tego cierpienia na duchowe.

    Przed podróżą do Zakopanego (z żoną i dwójką dzieci) tak właśnie uczyniłem...w środku nocy wpadłem na wysepkę i urwałem lusterko boczne, a mogło skończyć się tragicznie!

    Teraz zacząłem modlitwę za kolegę lekarza i podobnych z Kościoła Zielonoświątkowego. „Jezu Najmiłosierniejszy, który jesteś Dobrocią Samą". Jakże piękne to słowa. Później trwała kompletna pustka w sercu, rozdrażnienie, nic się nie chciało.

   Dzisiaj, gdy to przepisuję (02.06.2021) wiem, że to było działanie demona (schematyczne, ale bardzo skuteczne u dopiero nawróconych)! To jest przykład Mądrości Bożej kierowanej do nas. Czy możesz to ujrzeć bez Ducha Świętego? 

    Nie mówi się o mafiozach zarabiających tysiące dolarów, których utrzymywał ten ustrój tyle lat! ”Jezu, Jezu mój! Ujrzałem cały ziemski fałsz...jak ja to wytrzymam?" Nadeszła odpowiedź, że Pan Jezus wszystko przenika, widzi zło świata...widzi też los ludzkości także do przodu!

   Pan Jezus nie zaleca skarżenia się, ale prosi, aby iść za Nim! W tym czasie na stacji benzynowej wzrok zatrzymała spinka we włosach niewiasty. W jednej sekundzie wróciła łączność z Jezusem, radość, napłynęła wszechogarniająca Miłość Boża, a wszystko stało się całkiem inne!

   W książeczce przeczytałem, że „Duch Św. przychodzi z pomocą w naszej słabości”! Pytałem sam siebie, co Pan Jezus pragnie pokazać mi w takim zaćmieniu? Jestem w fazie oczyszczenia i wiem, że jest to szkolenie. Rozmyślałem nad tym podczas pobytu na działce i nagle nadeszła odpowiedź...

    „W takim stanie - bez Mojej pomocy - musisz być skupiony pokorny, cierpliwy. Nie możesz czekać zawsze na Mnie - na Moją obecność. Właśnie w tej słabości możesz pokazać swoją siłę...przez nią będziesz mówił!

    "Panie Jezu wiem, że Jesteś, ale teraz poszedłeś do bardziej potrzebujących...ja tutaj, bez Ciebie mam pilnować Twojego Gospodarstwa!” Wytłumaczę to na przykładzie stróża, który stara się, ponieważ pan wciąż go sprawdza. Pan odszedł, a on robi co chce - ile jest wart?

   Wielkość tego stróża ujrzysz w momencie całkowitego oddania gospodarstwa w jego ręce. Pan może spokojnie go zostawić, jest jego pewny. Dlatego Pan Jezus mówił o pasterzu o dobrym pasterzu.

   „Panie mój wszystko pojąłem...wiem, że właśnie w takich chwilach mojego życia badasz czy wykonuję Twoją Wolę i pełnię Twoje zadanie! Jezu mój, Jezu - wszystkie sprawy Boga Ojca i Twoje są pokazane tutaj na ziemi, a szczególnie w różnych treningach!”

     W budce działkowej padłem na kolana i swoimi słowami wołałem do Boga Ojca z twarzą w dłoniach, a duszę zalała wielka moc…                                                                                                                                                                                                                                                  APeeL

 

 

01.06.2021(w) ZA TYCH, KTÓRZY ZAUFALI BOGU OJCU

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 01 czerwiec 2021
Odsłon: 1025

   Jakże jestem zadziwiany każdego dnia. Tuż po wstaniu zapisałem głosem wczorajszą intencję, wzrok zatrzymało skierowanie na badania laboratoryjne, gdzie trafię po Mszy św. o 7.15, a na ten czas w komputerze włączyła się aktualizacja.

    Zabrałem napisaną i wydrukowaną poradę dla sąsiadki o zespole sztywnej ręki i stopie cukrzycowej z postępowaniem. To wszystko stało się jednocześnie...tak jest zawsze w prowadzeniu przez Boga, bo wówczas nie marnuję czasu.

   Prawie cała ludzkość nie trzyma się św. Ręki Boga Ojca. Pomyśl o dzieciach, które czyniłyby podobnie w stosunku do swoich rodziców. Nie dziwi już narastająca niewiara przybierająca postać zbiorowej apostazji. Pogaństwo jest na topie, a demoniczne napadanie na jedynie prawdziwą wiarę katolicką świadczy o trwaniu Apokalipsy…

    „Nieznani Przełożeni” (w masonerii), Duchowi Przewodnicy i Przyjaciele Ludzkości wskazują - szukającym drogi do Prawdy i zbawienia - na przewodników wewnętrznych. Piszę to, a Kubuś Parchatek chwali się o północy w TVN, że jego sensem życia jest chodzenie ścieżkami niewydeptanymi (czytaj: demonicznymi). Szatan ściąga go z drogi do szukania prawdy, utwierdzając, że jest guru, a jeden z zaproszonych gości powiedział o nim: „udajesz głupszego niż jesteś”.

    Nie chcę pisać o boju duchowym, bo człowiek „normalny” nie przebrnie tego, ale każdy z nas ma wolną wolę. Mamy czynić: „tak lub nie”, bo nie ma trzeciej drogi...„tak, ale”.

    Ty, który trafiłeś tutaj odpowiedz sobie: jak to się stało? Do końca nie dojdziesz, bo nie wiesz czy nie jest to wynik modlitw najbliższych, a nawet dusz czyśćcowych. Nic nie szukaj i nie słuchaj przewodnictwa niewiernych. Zawsze pytaj radzącego o wyznanie, a wiedz, że tylko wiara katolicka jest prawdziwa.

   To jedno zdanie jest wynikiem wielkiej łaski otrzymanej od Boga Ojca oraz codziennego uczestnictwa w Mszy św. od 30 lat. Przecież każdego dnia daję dowody na działanie Ciała Duchowego Pana Jezusa na moją dusze, a przez to na ciało fizyczne (psyche i soma).

   Pomyśl teraz o osobie, która daje rady duchowe, a neguje istnienie Boga w Trójcy Jedynego, nie uczestniczy w życiu Kościoła Świętego i dziwi się przystępowaniem do Eucharystii.

    Dzisiaj w czytaniach (Tb Wlg 2, 10-23) Tobiasz podczas snu stracił wzrok (na oczy spadły mu odchody z gniazda jaskółek). Wstrząśnięty przeczytałem artykuły o chemicznej szkodliwości odchodów ptasich (mocz miesza się z kałem oraz wydalanymi ziarnami piasku)...niszczy lakier samochodów i elewacje domów. Odchody zawierają także wiele groźnych drobnoustrojów.

   Tobiasz od dzieciństwa ufał Bogu, a „Pan dopuścił” to doświadczenie, aby potomnym dał przykład cierpliwości, bo: „nie szemrał przeciw Bogu, że go dotknęło nieszczęście ślepoty, lecz pozostał nieporuszony w bojaźni Bożej, składając Bogu dzięki przez wszystkie dni swego życia”.

   Wyśmiewano się z jego wiary, a on wskazał, że: jesteśmy dziećmi Boga i oczekujemy życia prawdziwego, które czeka tych, którzy zaufali do końca. Psalmista wypowiedział dzisiejsza intencję (Ps 112): „Zaufał Panu człowiek sprawiedliwy”.

    Eucharystia zwinęła się, a serce zalała miłość i pokój oraz wdzięczność Bogu: „Dziękuję Tatusiu za wszystkie dary i za prowadzenie każdego dnia. Tyle razy mogłem marnie zginąć. Panie mój! Panie mojego serca! Dziękuję za wszystko”. Tego nie można przekazać naszym językiem...

   Przed wieczornym nabożeństwem do Serca Pana Jezusa otrzymałem białą różę (znalazłem ją na stopniach kościoła), a po błogosławieństwie Monstrancją przez 1.5 godziny odmawiałem moją modlitwę.

   Podczas „św. Agonii” powtarzałem dziesięć razy cierpienie opuszczenia Pana Jezusa przez Boga (brak poczucia Jego Obecności) i zawołałem:

    "Jezu mój, Jezu nagi na Krzyżu, cichy do końca, dobry bez reszty...umierający bez krzyku i złości...nikt nie usłyszał skarg i tylko siedem słów, a każde to morze przesłań! Jezu, mój Jezu odmień ten świat, gdzie każdy myśli o sobie, a sens Twej Ofiary - któż zna? Daj Jezu niewiernym Znak!"…

                                                                                                                             APeeL

 

 

  1. 31.05.2021(p) ZA LUDZI OPERATYWNYCH W POMOCY POTRZEBUJĄCYM
  2. 30.05.2021(n) ZA TRAKTUJĄCYCH TRÓJCĘ ŚWIĘTĄ JAKO TAJEMNICĘ…
  3. 29.05.2021(s) ZA GRZESZĄCYCH PRAGNIENIAMI SEKSUALNYMI
  4. 28.05.2021(pt) ZA ZMARNIAŁYCH…
  5. 27.05.2021(c) ZA KAPŁANÓW, ABY DĄŻYLI DO ŚWIĘTOŚCI
  6. 26.05.2021(ś) ZA TYCH, KTÓRZY NIE WIEDZĄ CZEGO PRAGNĄ...
  7. 25.05.2021(w) ZA TYCH, KTÓRZY ZAWIERZYLI BOGU OJCU
  8. 24.05.2021(p) ZA TYCH, KTÓRYM SZKODZĄ
  9. 23.05.2021(n) ZA TYCH, W KTÓRYCH SERCACH ŻYJE PAN JEZUS...
  10. 22.05.2021(s) ZA OSTRZEGANYCH NIEWIERNYCH

Strona 372 z 2517

  • 367
  • 368
  • 369
  • 370
  • 371
  • 372
  • 373
  • 374
  • 375
  • 376

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 987

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?