Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

21.10.2020(ś) ZA ZDĄŻAJĄCYCH DO CELU OKRĘŻNĄ DROGĄ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 21 październik 2020
Odsłon: 1012

  Na Mszy św. porannej Apostoł Paweł wskazał (Ef 3, 2-12), że jako poganie staliśmy się uczestnikami obietnicy zbawienia, a on otrzymał łaskę głoszenia Dobrej Nowiny...tajemniczego planu ukrytego przed wiekami przez Boga Ojca.

   Tak wygląda to w jednym zdaniu, a moja refleksja jest następująca: tej łaski, która spadła na mnie nie doczekali prorocy. Ja teraz wołam do Ciebie jako wiedzący, że wszystkie jest prawdziwe tylko w wierze katolickiej...powtórzę za moim Profesorem, św. Pawłem, że „udzielono mi właśnie takiej łaski (…) ujawniono tajemnicę”. Jeżeli przekazuję to na forach to spotykam się z zarzutem nieskromności oraz tym, że jestem  stuknięty... 

   Dodam, że w tym działaniu nie ma „tajemnicy”, brak tylko mądrym światła (łaski). Cóż jest pokazywane przez dzień i noc, lampę naftową przy której zaczynałem życie, a teraz rozświetlenie wszystkiego? Niezmiennej Prawdy Bożej nie ujrzy się swoim rozumem.  Badają to św. Jehowy i wychodzi im, że Pan Jezus był człowiekiem, a dla islamistów jest prorokiem mniejszym od Mahometa.  

    W tym czasie psalmista wołał z wielką radością (Iz 12): „Śpiewajcie Panu, bo czynów wspaniałych dokonał! I cała ziemia niech o tym się dowie”. Natomiast Pan Jezus w Ew (Łk 12, 39-48) wskazał na takich jak ja, że: <<Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele powierzono, tym więcej od niego żądać będą>>.

   To jest zrozumiałe, bo człowiek, który nigdy nie słyszał o Panu Jezusie nie może odpowiadać na równi z letnimi katolikami, a na końcu z takimi jak ja. Zarazem wiem, że jestem bardziej atakowany przez Przeciwnika Boga. Tak wygląda moja sytuacja…

   Dzisiaj Eucharystia długo utrzymywała się w ustach, tak jak lubię, a zjednany z Panem Jezusem chciałbym odejść z tego łez padołu. Podczas wychodzenia z kościoła obca pani zapytała o spowiedź i Mszę św. (było po czasie), bo zmarła jej matka, a ona z tego powodu rozpacza.

  Rzadko zdarza się, aby ktoś z zadziwieniem słuchał tego, co mówię. Wyjaśniłem, że dusza jej matki jest w świecie nadprzyrodzonym; wyleciała z ciała jak motyl z larwy. Nigdy nie chciałaby tutaj wrócić i mówi teraz przeze mnie. Ona sama to widziała...

  Poprosiłem, aby ofiarowała za jej duszę swoje cierpienia na ręce Matki Bożej. Rozeszliśmy się mile zaskoczeni. Przecież mogłaby mnie nie zaczepić, a ja mogłem nie czekać na nią. Wskazałem, że tak jest po Eucharystii, gdy tracę ciało i mam pragnienie mówienia o Dobrej Nowie...czyli życiu wiecznym duszy stworzonej myślą przez Boga Ojca. Dodała, że tego nie usłyszy się w kościele, a ja wiem o tym, bo nie wolno wspominać o duszy, Szatanie i co jest z nami po śmierci.

   Po kojącym śnie w błysku napłynęło, aby pojechać na groby rodziny. Nie mogłem odróżnić natchnienia, a na demona wskazywał czas...tuż po przebudzeniu (w naszej słabości). Wszystko poznasz po owocach.

   Jechaliśmy z żona, wszystko zakupione, ale trafiliśmy na zamkniętą drogę (układano asfalt), a wcześniejsze zawiadomienia dotyczyły objazdu do bliższych miejscowości (zła informacja). Najgorsza sytuacja była dla rolnika, który zatrzymał się za nami (traktor z dwoma przyczepami).

  Dla samochodu kręcenie się to dodatkowa przejażdżka podczas której zaskoczył mnie bardzo dobry stan dróg lokalnych. Dla mnie odwiedzanie cmentarzy, grobów (wielkie inwestycje), lampki i wieńce z punktu mojej łaski...to jedna wielka pustka. Duszom jest to niepotrzebne, a modlitwa odmówiona ustami nic nie wnosi. „Umarli nie grzebią umarłych”. Duszom pragną cierpień zastępczych, Mszy św. z Eucharystią.

    Dla nich wszystko, co jest na ziemi jest już obce i odległe jak dla niewierzących Królestwo Boże. To dwa światy, a na ten czas pokazano sondę pobierającą materiał kosmiczny, który pozwali odkryć kiedy i z czego wszystko powstało (czyli „samo z siebie”). To denna głupota, strata czasu (drugiego daru Boga oprócz wolnej woli), wysiłku i pieniędzy.

    W tej intencji dodatkowo będę na Nabożeństwie Różańcowym z Eucharystią…

                                                                                                                                 APeeL

 

Aktualnie przepisane...

02.03.2006(c) ZA KRZYŻOWANYCH

    Na nabożeństwie kapłan wspomniał o przebytych cierpieniach narodu wybranego, który na koniec odwrócił się od Boga. Wzrok zatrzymał fresk: Pan Jezus na krzyżu w towarzystwie łotrów. Popłakałem się, ponieważ z witraża „patrzyła” też Rodzina Boża z Jezuskiem trzymającym krzyż. 

   Napłynął obraz Pana Jezusa obnażonego na Golgocie, wyzywanie, opluwane, a wcześniej umierającego podczas niesienia i upadania pod krzyżem. Cóż oznacza moje cierpienie nawet wobec katolika z krajów arabskich, który nic nie ma i jest mniejszością wśród islamistów, którzy ostentacyjnie nie chcą z nim siedzieć na stołówce i specjalnie budzą go każdej nocy (nękanie).

    Wie o tym każdy dążący do świętości, a przyznających się do tego jest garstka...także na pozór dobrych katolików. Inaczej nie trafisz bezpośrednio do Królestwa Niebieskiego. Demony nie znoszą takich i jesteśmy nękani na różne sposoby. Prorok Izajasz Iz 50, 5-9a zapowiadał prześladowania sług Pańskich.

   Następnego dnia w ręku znajdzie się wiz. Matki Bożej Fatimskiej, ks. Jerzy Popiełuszko, a z radia w samochodzie popłynie informacja o stygmatach o. Pio (pachniały) i jego opuszczaniu grzeszników podczas podawania Eucharystii.

   Trafię też na zdjęcie obrazu „Ukrzyżowanie”, gdzie jest pokazana praca krzyżujących. Wikipedia wskazuje, że: „Skazany na ukrzyżowanie przenosił na miejsce kaźni poprzeczną belkę (łac. patibulum), do której po dojściu na miejsce kaźni go przybijano i którą wciągano i doczepiano do pionowego słupa wkopanego wcześniej w ziemię. Wtedy całość przedstawiała kształtem krzyż. Okrucieństwo katów przybierało różne formy, a męka mogła trwać od kilku godzin do nawet kilku dni”.

   Ja zapoznałem się z tym cierpieniem w mojej ojczyźnie, która jest krajem katolickim, ale nie będę się skarżył, bo już minął zły czas, a dzisiaj - przed Mszą św. o 7.00 - po podsunięciu mi „wrogów” krzyknąłem „idź precz szatanie!”. Trzeba zaznaczyć, że Apostoł Piotr (film: „Piotr: Odkupienie”) był z ukrzyżowany na odwróconym krzyżu.

     Wielki krzyż Pana Jezusa towarzyszył mi do końca pracy (31.12.2008), a teraz wisi w mojej świętej izdebce. Przed laty, po skasowaniu oddziału wewnętrznego został usunięty, a wówczas przełożona pielęgniarek przyniosła go pod fartuchem (ateistka, wstydziła się). 

   Moją modlitwę odmawiam trzymając w ręku poświęcony krzyżyk. To świętość w kulcie naszej wiary. Kiedyś zgubiłem go, a Pan sprawił, że ktoś w kościele zostawił cały pakiecik (ziemia z Drogi Krzyżowej, krzyżyk z drzewa oliwnego, oleje). Tak Bóg spełnia nasze duchowe pragnienia.

   Przypomina się zabranie dodatkowego małego krzyżyka na nabożeństwo jego poświęcenia. Podarowałem go obcej pani, która stała za mną. Bardzo dziękowała, bo nie zabrała swojego (wstąpiła do naszego kościoła). Chrystus ukrzyżowany jest zgorszeniem dla Żydów, głupstwem dla pogan.

   W 2007 r. stanąłem w obronie krzyża powalonego przez psychiatrę, a jego koledzy zrobili ze mnie chorego psychicznie! Okazało się, że to było w ramach ówczesnej intencji: „za biorących krzyż”. Branie krzyża oraz przyjmowanie krzyża to dwie różne sprawy, bo tutaj Pan Jezus dał mi Swój Krzyż.Różne są zdarzenia związane z krzyżem. 

    Prokurator w obronie kolegi psychiatry, który ściął tę świętość stwierdził, że „krzyż to drzewo”. Ja opiekuję się takim świętym miejscem po podniesieniu krzyża powalonego przez czas z wielka figurą Pana Jezusa, pękniętą na pół.

      Opracowuję to, a na blogu Jana Hartmana (polityka.pl) pojawił się bluźnierczy wpis (12.12. 2019); „Krzyż w Sejmie znieważa konstytucję i państwo”. Zobacz tam komentarze zaprzedanych poganom, a mojego nie zamieszczono, bo „jestem sfanatyzowany i rwący się do rozszarpywania przeciwników, czy urojonych heretyków”, a Bóg w Trójcy Jedyny to „jakieś oszalałe, psychopatyczne bóstwo”... 

   Obecnie profanowano figurę Pana Jezusa niosącego krzyż, a przede mną leży takie zdjęcie („Niedziela” z 19 marca 2006 r.) z napisem „Nie martw się o swoje życie” (Mt 6,25).  

   W pracy było mało pacjentów, ale „szło jak po grudzie”... 

- małżeństwo bez sakramentu, on stary, a ona schorowana i przestraszona

- 92-latek z bólami brzucha

- babcia, która raz słyszy, a chwilami nic

- bojący się różnych

- ofiary nagłych wypadków; oto moja starsza pacjentka doznała złamania kr. szyjnego z porażeniem czterokończynowym. Jeszcze niedawna była całkowicie sprawna.

   Podano informacja, że podczas nieobecności rodziców spłonęła szóstka dzieci. Ile jest wielkich cierpień na całym świecie. Życie nasze wisi na włosku. Oto jadąc do kościoła nie zauważyłem samochodu z lewej strony. „Ojcze! Jezu! Aniele, mój Stróżu...dziękuję! Przecież moglem nagle stracić życie lub zdrowie”.

                                                                                                                              APeeL

 

08.03.2006(ś) ZA TYCH, KTÓRZY NIE POTRAFIĄ SIĘ MODLIĆ

Święto Kobiet

    Wczoraj Pan Jezus nauczył nas Modlitwy Pańskiej; „Ojcze nasz” i zalecił, aby nie być gadatliwym. Po wejściu do kościoła na Mszę św. o 7.00 popłakałem się, bo właśnie nabożeństwo będzie odprawiał mój ostatni spowiednik.

   Na ten moment popłyną słowa psalmisty do mnie: „chciej zmazać mnóstwo przewinienia mego”. Przez cały czas łzy zalewały oczy, a ból chwytał za serce. Jak on to ułożył, przecież nie było jeszcze Zbawiciela! „Tato! Tato!”...

   Od Boga postanowiłem, że dzisiaj pracuję od 10.35 (tak mam na drzwiach, ale zarazem nie mam swoich chorych, bo pracujemy jak w komunie). Ponieważ mam zamiar uczynić to w złości wzrok zatrzymało zdjęcie figury Pana Jezusa z otwartymi ramionami, ogarniającymi świeckie zakony.

   Dlatego dzisiaj, od rana czuję bliskość Najświętszego Taty? Błysk miłości Bożej sprawił zalanie twarzy łzami (dar). Dodatkowo wzrok zatrzymał wizerunek Trójcy Świętej. Po przyjęciu Eucharystii, która pękła na pół: „My” padłem na kolana pod takim obrazem: „Tato! Tato! Ja mam Ciebie! Niechaj będzie pochwalony Przenajświętszy Sakrament”.

   Przede mną leży list do ich m-ka „Zawsze wierni”. Zobacz jakie ładne nazwy podsuwa szatan. W art. z 10 i 11. 2008 r. poruszyli „Cechy dobrej modlitwy”. Napisałem do ich księdza Anzelma Ettelta...

                                                                      Bracia moi!

   Różaniec pasuje tylko do ręki babci. Moim charyzmatem jest odczytywanie woli Boga Ojca poprzez tzw. („duchowość zdarzeń”). Chodzi o to, że mogę modlić się dopiero po odczytaniu intencji modlitewnej danego dnia. Nie potrafię ot tak odmawiać „ustnie” różnych modlitw.

   Raczej wołam w bólu lub radości, w różnych potrzebach innych ludzi...rzadko w swoich, ponieważ mam wszystko i jeszcze więcej: Pana Jezusa Chrystusa, Boga Ojca, Ducha Świętego, kościół z codzienną Mszą św. i Eucharystią, Archaniołów, Aniołów i Świętych oraz Anioła Stróża i Matkę Pana i nas wszystkich.

  Bezsensowna jest modlitwa na przykład; cz. Radosna Różańca, gdy będę wołał za włóczonych po sądach (rodzina Olewników, Ziobro, Bender, Macierewicz) lub ofiary bestialstwa, za pazernych, okrutników, matki zabijające dzieci itd. Przeważnie odmawiam modlitwę, która jest połączeniem Drogi Krzyżowej z cz. Bolesna Różańca (trwa to około 1-2 godzin).

    Piszę rozwlekle o sprawach znanych, ale niektórych nie wymienia się w naszym Kościele; Szatana i natychmiastowego istnienia po śmierci ze sprawiedliwą sekundową lustracją.

   Dwa artykuły nie wskazują jak się modlić. To raczej rozważania teologiczne…brak przekazu doświadczenia osobistego. Szatan przeszkadza w modlitwie, „wpuszcza” dobre pomysły wg naszej słabości (telewizja, ciastko, sprzątanie, zadzwoń w sprawie…napisz protest, „prześpię się, bo jestem zmęczony”, „nie wyjdę, bo jest niebezpiecznie” lub „przyszykuję coś żonie”, itd.!

    To wszystko płynie w pierwszej osobie (niby nasze myśli). Wymieniłem garstkę takich rozproszeń, ale ogarnij cały świat, a Bestia jest przy każdym z nas...podobnie jak Bóg Ojciec.

                                                                                                                    APeeL

 

15.03.2006(ś) ZA UMIERAJĄCYCH DLA SAMEGO SIEBIE

   Po przebudzeniu włączyłem radio, gdzie trafiłem na „moją” piosenkę podczas której popłakałem się, padłem na kolana, a w tym czasie napłynie obraz Matki Bożej, która przeproszę za moje życie.

    Później złożę przyrzeczenie, że nie będę pragnął nieczystości. Niech zostanę zabity w ciele. To wołanie wyjaśni zdanie na tablicy przed kościołem: „trzeba umierać dla siebie samego”. To jest śmiertelny bój duchowy o przewagę duszy, naszej duchowości z dążeniem do świętości. To wielkie zadanie; pokonie samego siebie!

     To wszystko są błyski Miłości Bożej, a nasze serca są zbyt słabe na takie nagłe przeżycia. Dłużej nie wytrzymasz. W drodze do kościoła towarzyszyłem Panu Jezusowi w Bolesnej Męce. To jest zawarte w mojej wymodlonej modlitwie.

   W tym czasie napływały ofiary wojen i wszystkich niegodziwości na świecie. Jakże cierpi z tego powodu Bóg Ojciec, a oddanie życia przez Pana Jezusa idzie na darmo. „Panie jakże pragnę przynieść wielki owoc"…nie mogłem wyjść z samochodu.

   Popłyną słowa kazania z radia Maryja…do mnie i o mnie; „Człowiek, który - tak jak św. Paweł - chce prowadzić życie w tym świecie…w ciele, które otrzymał – w całej swojej kruchości – ma być życiem wiary w Syna Bożego, który Umiłował i oddał Swoje Życie za każdego z nas. To wydanie Siebie – poprzez umiłowanie nas aż po krzyż…to wyzwoliło nas z niewoli śmierci, grzechu".

   Ta intencja będzie trwała jeszcze następnego dnia, gdyż przed Mszą św. o 6.30 przed kościołem wołałem: „Mamo! Mamo! To ja Twoje brudne dziecię”, a wcześniej na tablicy wzrok przykuły słowa o chrześcijaństwie.

    Ja wiem, co oznacza śmiertelny bój pomiędzy ciałem, które ciągnie ten świat i duszą, cząstki Boga Ojca pragnącej wrócić do Królestwa Bożego. „Umieranie dla samego siebie” dla zwykłych ludzi to samobójstwo Bożego. Można nawet tak powiedzieć w sensie duchowym czyli „zabicie ciała dla życie prawdziwego. Kochając ciało, świat i to życie nie wejdziesz tam. Zawołałem tylko „Boże. Jakże Ty lubisz niewinność Pomóż mi wytrwać!

                                                                                                                      ApeeL

 

17.03.2006(pt) ZA PRZYGOTOWUJĄCYCH SIĘ DO DROGI

    Jutro mam zebranie na które wybieram się starym Fiacikiem. W strachu przed awarią wszystko sprawdziłem i dokonałem spisu potrzebnych rzeczy. Wyobrażam sobie ludzkie wyprawy na krańce świata.

    Co Pan Bóg przez to pokazuje? Sprawa jest prosta, ale 99.99% ludzkości nawet nie pomyśli o tym…boi się tylko nieuniknionej śmierci chwaląc jej nagłość. Czynią to także katolicy, „dobra, bo się nie męczysz”. To jest ludzkie widzenie wszystkiego i ślepota duchowa, bo ludzie nie wierzą, ze posiadają dusze, które w momencie śmierci larwy uwalnia motyla.

   Tuż przed przepisywaniem tego dnia (18.10.2020) przyśniły się dwa wielkie ślimaki zamknięte w płaskich skorupkach. Jedną z trudem otworzyłem i ujrzałem tam zwiniętego ślimaka.

   Poprosiłem o ochronę św. Krzysztofa, zapłakałem przed wyjazdem podczas konsekracji Eucharystii, bo zdążyłem tylko na tę część Mszy św. porannej. Wyobraź sobie, że podczas zjazdu na obwodnicę jechałem pod prąd do Warszawy! „Jezu mój kochany! Przecież prosiłem o ochronę!” Faktycznie ją otrzymałem, ponieważ w porę to zauważyłem.

   Później zgubiłem się, a miałem trafić na ulicę Trojdena. Jednak pomoc sprawiła, że zdarzyłem co do minuty. Gdyby wszystko szlo gładko nie zauważyłbym tej pomocy! To wszystko duchowo jest skomplikowane, ale zawsze patrz na owoce swoich działania.

   To zagubienie przydało się do odczytuj jutrzejszej intencji dotyczącej bardzo ważnego problemu; naszego zagubienia duchowego w drodze do Królestwa Niebieskiego!

   Po powrocie wrócę na całe nabożeństwo wieczorne. Przypomniała się piosenka Maryli Rodowicz; „bądź gotowy dziś do dróg”. Tak właśnie mówi do nas Pan Bóg, bo mamy być przygotowani do odejścia z tego świata w każdej chwilce.

    Większość tę najdłuższą podroż swojego życia; z Doliny Płaczu do Królestwa Wiecznej Szczęśliwości...całkowicie lekceważy. Najgorsza jest świadomość, że „Boże, przecież ja umarłem, a jestem. Gdzie mam się udać?”

                                                                                                                                  APeeL

 

 

20.10.2020(w) ZA WIERNIE OCZEKUJĄCYCH NA PRZYJŚCIE PANA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 20 październik 2020
Odsłon: 922

     Na Mszy św. o 7.15 nie dopływały słowa czytania listu św. Pawła do Efezjan (Ef2, 12-22). Język mistyków jest niezrozumiały i zawsze budzi uwagi ludzi „normalnych”..

   Piszę tak, bo św. Paweł zbadany przez psychiatrów na pewno miałby stwierdzoną psychozę (odnoszenie wszystkiego do religii czyli „życie w świecie nierealnym” i mesjanizm), bo Tam Nic Nie Ma. Koledzy psychiatrzy ponadto nie mają natchnień, a innych porównują do siebie, a nie ma wzorca człowieka zdrowego psychicznie.

   W serce wpadły słowa Pana Jezusa z Ew (Łk12, 35-38) o potrzebie czuwania na Jego Przyjście…z przepasanymi biodrami i zapalonymi pochodniami. To w naszym języku oznacza życie zbawieniem duszy czyli jej powrotem po śmierci ciała do Stwórcy.

    Jednak wszystko jest ważniejsze od przybycia na spotkanie z Panem Jezusem (Msza św. z Eucharystią). Później całkowicie zaskoczeni dowiadujemy się, że: „umarłem, a żyję!” Przy tym wszyscy pragną żyć, ale tylko „100 lat!” Pacjentkom zawsze mówiłem; „pani życzy mi sto lat, a ja jestem wieczny”. Taka jest prawda, bo nasza dusza nie ginie nawet w Piekle. Ty, który to czytasz podlegasz wyższej odpowiedzialności, bo zostałeś ostrzeżony...jak kierowca sygnałem pędzącego pociągu!

    Przed wyjściem na modlitwę poznałem intencję tego dnia, a przy bloku natknąłem się na znajomego z pieskiem, który miał ciężki uraz., a po operacji utyka na jedną nogę. Na rzut oka był stary i całkowicie zmarnowany: utykał na jedną nogę i w połowie był wygolony (po operacji). Łzy zalały oczy, bo było to potwierdzenie w/w intencji modlitewnej, a zarazem pokazanie, że wierni Bogu Ojcu są tak właśnie poniewierani.

   Ponadto zrozumiałem, co oznacza poranne ułożenie się Eucharystii w pozycji pionowej z podzieleniem jamy ustnej na dwie części. Samoistne pękanie Ciała Pana Jezusa to zapowiedź cierpienia (różne nasilenie odpowiednie do przełamania). Tutaj jest to wzajemna pomoc; ja w dziele uczestniczę zbawiania, a Pan rozwiązuje moje problemy.

    Tak było z wyjaśnieniem cyberprzestępstwa (podszywania się pod mój nick Testy) na blogu prof. Jana Hartmana. Wykryłem sprawcę i podano mi prawidłowy adres do zajmujących się blogami. Niektórzy ludzi uważają siebie za bezkarnych, prawo obowiązuje wszystkich, a oni są wciąż krasnymi książętami.

   Po błogim wypoczynku - podczas obserwacji grających w piłkę nożną na „Orliku” - przez godzinę powtarzałem koronkę do Miłosierdzia Bożego w intencji tego dnia. Pomyśl o wszystkich misjonarzach na całym świecie i ich życiu pełnym horroru. Podziękowałem Bogu Ojcu za wszystko…

                                                                                                                        APeeL

 

Aktualnie przepisane...

07.03.2006(w) ZA PORWANYCH MIŁOŚCIĄ BOGA...

    Podczas wielkiego mrozu jechałem na Mszę św. poranną, a po drodze towarzyszyła mi wielka kula wschodzącego słońca. Łzy zalały oczy, ponieważ napłynęła bliskość Boga Ojca, która trwała od przebudzenia.

    Z głębi stęsknionego serca zawołałem: „Tato! Tatusiu!! Jakże pięknie to wszystko urządziłeś”. Dzisiaj, gdy to przepisuję (14.10.2020) oglądałem Cud Słońca podczas objawienia w Fatimie.

  Z odruchowo włączonego radia samochodowego usłyszałem słowa pieśni; „ledwie oczy przetrzeć zdołam wnet do mego Pana wołam”. Tak jest w tej chwilce, pełnej pięknej miłości duchowej...ostatniej, bo dziecka do Boga. Zarazem są to błyski, bo dłużej nie wytrzyma nasze ludzkie serce.

   Ta miłość nie budzi zazdrości, a łączy mnie z innymi...nawet jest wszechogarniająca. Tego nie można przekazać! Z psalmu popłyną słowa; „Biedak zawołał i Pan go wysłuchał (...) Pan słyszy wołających o pomoc!" Tak jest naprawdę, uwierz mi.

  To sprawiło ponowną łączność z Najświętszym Tatą w której moje serce zawołało: „Panie, zostałem porwany Twoją Miłością...karmelita bosy. Cóż jest ważniejsze od miłości matki i dziecka, a tutaj dziecka Bożego do Swojego Stwórcy, którego cząstka (dusza) jest we mnie!”

    Z płaczem odpowiadałem na zawołania kapłana; „Panie, Synu Boga Jednorodzonego, Ojca Przedwiecznego, który wzywa nas do Pełni Życia. Zmiłuj się nad nami".

    A teraz wołam: „Boże! Ja złamałem wszystkie moje postanowienia wielkopostne, bo miałem być czysty, pełen pokoju, cichy i pokorny, małomówny z zaprzestaniem „gwiazdorzenia”. Jako nędznik wszystko złamałem.

    W tym czasie - wołałem przed obrazem Trójcy Świętej - prawie płacząc; „Ojcze! Tak mała jest garstka należących do Ciebie, Twoich...ludzkość żyje tylko tym światem i jego sprawami! Ja sam mam tak mało czasu dla Ciebie”.

    Nic nie zapowiadało koszmaru w pracy, bo Szatan uderzył niespodziewanie w czasie zwijania meneli! Do domu wracałem: „zabity przez pracę”. To nie jest rzadkie, lekarka anestezjolog umarłą po serii dyżurów…

   Jeszcze tej nocy wróci porwanie przez Miłość Boga Ojca....tak  jak w pierwszej miłości; nic innego się nie liczy, nic nie ma znaczenia oprócz bycia z osobą kochaną. To musisz przeżyć z doznaniem łaski, że Bóg, Najświętszy Tata istnieje, a ja poznałem Jego przytulenie i Jego Boskie Serce. Tej miłości nie nie można podzielić, bo Bóg i reszta dodana. Popłakałem się jak dziecko, a jestem już stary...

   Jeszcze dwa dni będzie trwała czysta miłość. Przepłyną też obrazy porzucających ten świat dla wiary;

- słynny gitarzysta zamknął się w klasztorze

- podobnie było z uczoną, która w budowie atomu ujrzał Stwórcę, porzuciła wszystko...

    Ja wówczas nie godziłem się z tym uważając, że więcej dobra uczyniłby grając i śpiewając ludziom o Bogu. Jest taki, grał (stopami na gitarze) Janowi Pawłowi II i śpiewał pozbawiony rąk. Myliłem się, bo było to działanie Ducha Świętego...tak jak przy układaniu Psalmów.

    Przecież człowiek sam z siebie, nawet mając wiarę nie stworzyłby czegoś, co było, jest i będzie aktualne do końca świata...tak jest z Dziełem Boga. Psalmista to tylko narzędzie tak jak moje serce wołające z uwielbieniem o naszym Deus Abba. „Tato, Tatusiu nie wytrzymam więcej, pęknie mi serce. Jezu! Jezu!”…

                                                                                                                  APeeL

 

10.03.2006(pt) ZA PROSZĄCYCH O ZABRANIE CIAŁA...

    W drodze do kościoła spotkałem biedaka zbierającego tekturę...dałem mu 20 zł. a łzy zalały oczy, bo widziałem bogacza palącego te opakowania. W Świątyni Boga Objawionego przywitała mnie pieśń ze słowami: „chciej znać mnóstwo przewinienia swego”.

    To słowa do mnie, bo pragnę czystości, a trudno pokonać własne ciało. Później wróci to w innej pieśni; „Stwórz, o Boże we mnie serce czyste”, a z przekazu do Vassuli Ryden padną słowa zapytania do mnie od Pana Jezusa; „czy chcę być jak lilia?”. Zawsze przypomina mi o tym św. Józef z Dzieciątkiem i białą lilią...z obrazu przyniesionym ze śmietnika!

    Po Eucharystii siostra grała cichutko (prosiłem kiedyś o to), a po twarzy płynęły łzy (dar)...z krzykiem w duszy: „Jezu! Jezu!” Napłynęła moc, a po wyjściu z kościoła pożegnało mnie bicie dzwonów kościelnych. Jak przekazać stan mojej duszy, serca i uniżenie z powodu ludzkiej nędzy? Jakim językiem?

    W przychodni było bardzo dużo ludzi, a około 9.00 poproszono o zastępstwo lekarza dyżurnego w pogotowiu, ponieważ zachorowała jego żona. Ponadto wezwano mnie na wizytę do umierającego z powodu raka płuca. To wielka męka (duszność z potrzebą posiadania aparatu tlenowego).

    W ataku demona pragnącego zniszczyć moją czystość zawołałem do Pana Jezusa, aby zabrał mi ciało fizyczne, ponieważ w boju z nim jestem zbyt słaby. Nie bierz tej prośby dosłownie, bo Bóg może odjąć każdy nałóg (tak stało z moim alkoholizmem i hazardem).

    Przypomną się słowa Pana; „Przeklęty mąż, który pokłada ufność w ciele”, a „Błogosławiony, kto zaufał Panu”.

                                                                                                                            ApeeL

18.03.2006(s) ZA TYCH, KTÓRZY ZBOCZYLI Z WYZNACZONEJ DROGI

    W „Gazecie Polskiej” (nr 11 z 15 marca 2006 r) trafię na art. Waldemara Łysiaka w którym jako katolik będzie poruszył kilka problemów…

1. Chodziło o nasz wspólny pogląd dotyczący otwarcia się Jana Pawła II - na spotkaniu ekumenicznym z kacykami i szamanami - w Asyżu i serdecznym przyjęciem baronów masonerii B’nai B’rth, a także publiczne ucałowanie ręki szefa Kościoła anglikańskiego Rowana Williamsa popierającego homoseksualistów…

2. Nie zgadzałem się z jego krytyką pragnienia wizytowania Rosji...mimo przebytego zamachu (trop bułgarski).

3. Zdziwiłem się, że autor popiera tradycyjną Mszę św. propagowaną przez „lefebrystów” (po łacinie). Jako lekarz znam ten język, ale on nie ma mocy duchowej, nie trafia do serca, gdy nasz proboszcz momentami używa go podczas liturgii.

    Dzisiaj, gdy to przepisuję w ręku mam list do m-ka „Zawsze wierni” (10-11 2008), gdzie wskazałem na ich błąd; centrum Mszy św to Eucharystia (liturgia), a nie celebracja (łacina)...

4. Całkowita nasza zgoda dotyczyła ujrzenia Mądrości Boga Ojca. Jest to wynik łaski wiary katolickiej do której Waldemar Łysiak przyznaje się i stwierdza, że tylko przed tronem Pana Boga klęka bezkrytycznie.

5. Wstrząsające jest nasze poczucie zlikwidowania testamentowej „bojaźni Bożej” z pokutą za grzechy na korzyść lansowania Miłosierdzia Bożego.

    W „Rozmowach niedokończonych” (TV Trwam 07.06.2020) dyskutujący wskazał, że atakami na chrześcijaństwo kieruje Szatan! Kapłan prowadzący szybko odszedł od tej celnej diagnozy, bo w naszej wierze nie usłyszysz słowa o duszy, co z nami po śmierci, a nie daj Boże o Szatanie.

   Tak wytrącamy argument niewierzącym, że nasza wiara jest wynikiem strachu przed Piekłem. Wiadomo, że Miłosierdzie Boże jest nieprzejednane, ale nie obejmuje świadomie grzeszących ("Bóg jest dobry i wszystko mi przebaczy!")...

                                                                                                                         APeeL

 

 

19.10.2020(p) ZA PLANUJĄCYCH SPOKOJNĄ STAROŚĆ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 19 październik 2020
Odsłon: 914

   Jak nigdy spałem kamiennym snem od 20.30-3.30, a to jest dobry czas na przygotowanie edycji wczorajszych przeżyć duchowych. Padłem na kolana, za wszystko dziękowałem i zaprosiłem do mnie Tatę, Pana Jezusa i Ducha Św. oraz Matkę Bożą ze świętymi.

    Podziękowałem też św. Michałowi Archaniołowi za pomoc w wykryciu podszywającego się pod mój nick i dającego wpisy na blogu prof. Jana Hartmana. To sprawiło, że dokładnie o 6.30 przybyłem na spotkanie z Panem Jezusem.

    Nie docierały czytania, bo rozmyślałem o zachowaniu paszkwilantów, którzy czują się bezkarni... szczególnie w obrażaniu naszej wiary, Boga Ojca oraz Matki Bożej. Bóg oznacza Boga Jedynego czyli naszego wspólnego Ojca.

   Wierni śpiewali Ps 100[99] „Bóg sam nas stworzył. My Jego własnością”. Nie wiem kiedy śpiewał to psalmista, ale tak woła dzisiaj moje serce: „Wiedzcie, że Pan jest Bogiem (…) chwalcie i błogosławcie Jego imię”.

   Natomiast w Ew (Łk12, 13-21) Pan Jezus mówił o bogaczu, który - z powodu urodzaju - planował zbudować wielkie spichlerze, aby używać życia. Bóg rzekł do niego, że jeszcze dzisiejszej nocy mogą zażądać jego duszy. Od początku nawrócenia mówiłem tak wokół, a obecnie piszę to w dzienniku. 

   Eucharystia całkiem mnie odmieniła, nie mogłem wyjść z kościoła, gdzie pozostaliśmy tylko z żoną, bo do następnej Mszy św. był kwadrans przerwy. „Panie! Jak dobrze jest tutaj”. Musiałem pojechać do domu i paść w sen. Nasze ciała są zbyt słabe, nawet do tak małych przeżyć duchowych. Nie wiem jak to znosił o. Pio lub s. Faustyna?

    Po czasie wyszedłem i przez 1.5 godziny odmawiałem moją modlitwę w intencji planujących spokojną starość, ale bez Boga. Jakie możesz mieć życie bez Boga, a cóż dopiero starość z różnymi dolegliwościami...w tym straszenie przez Bestię śmiercią. Nawet obecna pandemia pokazuje nędzę naszych planów, a nawet bankructwa bogaczy (Ryszard Krauze; od milionera do zera)…

                                                                                                                                 ApeeL

 

Aktualnie przepisane...

05.03.2006(n)  ZA BLISKICH PROCHU

    Z łaską wiary widzisz nasze przemijanie. Nie ujrzysz tego z bliska, ale patrzysz od Boga Ojca. Nie wiemy w jakiej odległości jest Królestwo Boże, ale światło pokonuje odległość od Słońca do Ziemi w ok. 8.5 minuty, a rozchodzi się z prędkością ok. 300 000 km/s. Zważ, że dzisiaj, gdy to przepisuję uczeni nic nie wiedzą o budowie słońca.

   Na Mszy św. będzie śpiewał chór ze słabą na zdrowiu organistką, a później w telewizji pokażą kości mamutów (kły, ciosy i kości). Natomiast w „Gościu niedzielnym” trafię na artykuł ze zdaniem; „z prochu powstałeś – jeszcze trochę, a będziesz prochem (…) popiół imieniem jest człowieka”. Właśnie pogotowie zabierało sąsiadkę. Jakże wszystko jest kruche…najlepiej ujrzysz marnienie na naszych gwiazd telewizyjnych.

    W ręku mam instrukcję obsługi mojego Fiacika, którym jadę do słabnącej matki (85 lat). Dopadła nas plaga; ptasia grypa. Zmarł mój pacjent w wieku 84 lat. W czasie przejazdu moją uwagę zwracały drewniane chałupy („psie budy”), trafiłem na utykającą babcię, którą podwiozłem za co podziękowała oraz podniosłem kompletnie pijanego, który spał na śniegu.

    Dzisiaj otrzymałem wielką łaskę, bo dwa razy otrzymałem Eucharystię. Wieczorem popłynie w tej intencji cała moja modlitwa. Żona wciągała mnie w dyskusję „duchową”...

   Powiedziałem jej, że siedzi w ławce z napisem; „módl się i pracuj”, a ja jestem uczestnikiem śmiertelnego boju o dusze („Fakty i mity”, „Bóg urojony” Dawkinsa, racjonaliści oraz zwiedzeni przez formację Senyszyn). To są odmienne ścieżki...

                                                                                                                              APeeL

16.03.2006(c) ZA UBOGICH

    W śnie dawałem pieniądze biednej pacjentce. Tak zdarzało się, ponieważ jest wielka dysproporcja pomiędzy obłowionymi komunistami i resztą. Dzisiaj jest już inny dzień, ponieważ napłynęła bliskość Matki Bożej Wspomożenia Wiernych. „Och! Jezu mdlejący prawie konający”.

   Podczas odmawiania mojej modlitwy opartej na cz. Bolesnej Różańca oraz Drodze Krzyżowej i św. Agonii ze słowami umierającego Zbawiciele...sam współcierpię i wiem, co oznaczają słowa tej pieśni napisanej z natchnienia Dycha Świętego.

    Wczoraj w czasie modlitwy wprost widziałem osiłków, którzy biczowali Pana Jezusa z szatańską mocą. Przeciwnikowi Boga chodziło o to, aby Pan został zabity wcześniej, i nie wypowiedział słów ostrzeżenia i pocieszenia na Drodze Krzyżowej oraz 7 słów podczas umierania. Każde z nich to wielkie przesłanie. Ja także byłbym tego ofiarą, bo nie mając tej modlitwy nie współcierpiałbym (w różnym stopniu) każdego dnia.

    Dzisiaj, gdy to przepisuję (16.10.2020) to było tak ważnie podczas intencji „za utracone dzieci”. To dotyczyło dzieci utraconych przez ludzi, ale także dusz przez Boga Ojca. Dusz całego narodu wybranego i bezmiaru żyjących tak jakby Boga nie było!

   Kapłan powiedział, że nie wolno marnować tego czasu przeznaczonego na nasze zbawienie, a także innych. Jaki jest cel twojego życia? Przecież widzisz, że wszystko kończy się śmiercią ciała. Po co rozpraszasz się i grzeszysz marnując tę drugą łaskę po wolnej woli własnej. To bardzo cenny dar i każdy zostanie z niego rozliczony.

   Pokażą ziewanie i nasze „nie wiem, co mam robić”, gdy obok żyją obojętni duchowo, agnostycy i piramida niewierzących ze szczytem z bluźniercami. Dzisiaj jest mowa o Łazarzu, który kojarzy się z biedakami. W drodze do kościoła widziałem kręcących się przy śmietniku, a wzrok zatrzymała dziewczyna jadąca na rowerze-rupieciu.

   W Ew będzie mowa o bogaczu i biedaku (żebraku). Pomyśl o matkach z dziećmi i mężami pijakami. W tamtym czasie byli zdani na siebie, a władcy tego świata nie wiedzieli co robić z forsą. Dzisiaj, gdy to przepisuję mamy 500+ na każde dziecko.

   Łzy zalały oczy, bo ujrzałem, co oznacza posługa ubogim. Podczas podchodzenia do Eucharystii powtarzam: „jam nie godzien, abyś wszedł do serca mego.” Po odczycie tej intencji przepłynęła duchowość zdarzeń;

- biedna, której dałem na leki

- wdowa zadowolona i zdziwiona moimi słowami, że miałaby grzech odmawiając przyjęcia mojego daru...dodałem, że to nie ode mnie, ale od Boga!

- dawałem z serca zwolnienia lekarskie...

   Natomiast na dzisiejszym dyżurze będę trafiał do „psich bud” w tym do chorej mającej 600 mg% cukru w okropnym mieszkaniu. „Jezu zmiłuj się”! Tam będzie przepiękny obraz Pana Jezusa z Najświętszym Sercem. Dziwne, bo jego rama była całkowicie zniszczona, a obraz pierwszej świeżości. Ja podziwiam to, a sanitariusz mruczy (rzadko trafi się wierzący). Bo on reprezentuje teraz „medycynę ratunkową”. Po podaniu insuliny pędziliśmy do szpitala.

    Ponownie jestem w takiej chatce, ale już z obrazami i figurami Matki Bożej z wielkim różańcem, a w trzeciej trafię na pacjenta z niedokrwieniem mózgu (udarem). Wszystko zakończy psychoza alkoholowa u ojca piątki dzieci.

    Odczyt tej intencji nastąpi jutro, gdy trafię do gołębiarza z całującymi się gołąbkami, a pacjent od lat jest w takich samych warunkach. „Boże mój!” Córce powiedziałem o intencji modlitewnej, która obejmuje także ich rodzinę. Jakże Bóg układa wszystko. to wszystko mi okłada.

    Za moje serce zostałem obdarowany przez bogatego kandydata na kierowcę...

                                                                                                                           ApeeL

 

 

18.10.2020(n) ZA WIEDZĄCYCH, ŻE NIE MA BOGA OPRÓCZ JAHWE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 18 październik 2020
Odsłon: 980

   Świat nadprzyrodzony jest jak pandemia; nigdzie go nie ma, a jest. Zdrowi dowiadują się o wirusie, gdy znajdą się pod tlenem, a niewierni o swoim istnieniu tuż po śmierci.

    Mądrość Boża wszystko „ukryła”, bo rozum mamy po to, aby odnaleźć Stwórcę naszej duszy. Ciało fizyczne potrzebuje chleba, a dusza Pana Jezusa Eucharystycznego. Zrozumiesz to, po dojściu do łaski wiary. Dyskusja nic nie da...

    Na Mszy św. o 7.00 mój ulubiony prorok Izajasz przekazał (Iz 45, 1. 4-6) od naszego Deus Abba: <<Ja jestem Pan, i nie ma innego. Poza Mną nie ma Boga (…) poza Mną nie ma nic. Ja jestem Pan i nikt poza Mną.>>

    Zaraz niewierni zaczną pytać o Allaha. Ja nie mam nic do wszystkich wiar...nawet w wiecznie żywego Lenina oprócz bluźnierczych z „biskupem” Niemcem, który profanował Msze św.!

    Psalmista dodał do przekazu proroka Izajasza, że: „Wielki jest Pan, godzien wszelkiej chwały, bo wszyscy bogowie pogan są tylko ułudą”. Uwierz mi, że tak jest naprawdę, bo w wiecznym dziele Boga wszystko jest niezmienne...na wieki wieków. Dzisiaj przewrotni obłudnicy wystawili Pana Jezusa na próbę (Mt 22, 15-21) pytając o płacenie podatków okupantowi.

    Ciało Pana Jezusa sprawiło „sytość” duszy z pragnieniem głoszenia chwały Boga wg słów psalmisty, który jeszcze nie znał całego dzieła Boga; „Głoście Jego chwałę wśród wszystkich narodów, rozgłaszajcie cuda (…)”. Szczytem cudów jest Komunia Święta. Tylko nie mów mi, że to nieprawda, bo zapytam o twoją duchowość i wyznanie…

    Piszę to tuż po zjednaniu z Panem Jezusem w Eucharystii. W żadnej innej wierze nie ma tego Chleba Życia, który koi „głód” Boga. Pomyśl o sądzie tuż po śmierci czyli powrocie duszy do Królestwa Bożego. Podziękujesz mi, gdy się spotkamy. Staraj się zawrócić ze złej drogi, a głównie życia jakby Boga nie było. Mówię Ci, że Bóg Ojciec Jest, bo nie wolno mi ukrywać mojej łaski.

    Dlatego ciągnie mnie do „jadania z grzesznikami”, bo mały sens ma spotykania się z podobnymi do mnie. Tak dzieje się w mass-mediach, gdzie trwa młócka słomy lub klaskanie u Kubusia Parchatka w TVN (15 zł za godzinę).

   Dam tylko dwa przykłady z aktualnego wpisu (11.10.2020) prof. Jana Hartmana na blogu Zapiski nieodpowiedzialne (www.polityka.pl); Zrozum antymaseczkowca...

1. Poganie wiarę traktują jako chorobę...mnie to nie rusza, a nawet przyznaję się do choroby (schizofrenii bezobjawowej). Łatwiej jest dyskutować ze „zdrowymi”, którzy nie mają poczucia humoru...

Dr Frankensztajn 18 października o godz. 21:38 napisał do mnie (Teista) jako psychiatra jasnowidz, że zna się na tym, bo miał brata ze schizofrenią (dodałem, że bliźniaka jednojajowego).

@Franek przestań się wygłupiać, bo tematem wpisu Pana Profesora jest sprawa zagrożenia ludzkości, a Ty z tego forum robisz panel psychiatryczny. Przestań popisywać się tajnikami naszej pracy.

   Jako specjaliści z dziedziny, która nie ma nic wspólnego z pionem „morowym” poczekajmy aż pandemia ustanie i wówczas ustalimy kto jest bardziej chory. Tragedią jest, gdy chory leczy chorego, ale wszystko ustalimy, który z nas będzie zajmował się drugim. Zarzucasz mi przyznanie się do choroby, a przecież wiesz, że: chory to chory, a jak się nie przyznaje do naprawdę jest chory.

   Myślę, że sprawiedliwa będzie wzajemna kuracja...chyba, że któryś z nas nie przetrzyma pandemii lub skasują blog Pana Profesora….

2. Cadyk z Ger zaczął pisać pod moim nickiem (Teista), a po jego ujawnieniu...nadal pisze 18 października o godz. 22:08 jako Teista do mnie (Teista). Dla odróżnienie nazywam go Cudakiem z Sedesu. Odpowiedziałem mu...

@Cudaka z Sedesu, który złapany za rękę dalej używa mojego nicku i podpiera się nazwą strony internetowej, a wychodzi, że sam piszę do siebie. To metoda ruska...zapoznałem się z nią w różnych miejscach. Zapamiętaj; bolszewik złapany płacze i krzyczy o posądzeniu lub pomówieniu i chce wzywać policję.

    Cudak z Sedesu (Teista) wylewa z siebie żale i udowadnia, że może tak się nazywać. Napisz „Teista do kwadratu”, albo „Teista zdrowy psychicznie”. Przestań mieszać w to moich braci z narodu wybranego (antysemityzm!) i krzyczeć „aj waj”.

   Myślę, że w sprawę powinien włączyć się sam Pan Profesor, bo „gdy nam Jego zabraknie”...kto będzie martwił się o sprawy dyskryminowanych (np.; „kochających inaczej”) oraz o ofiary reżimu (rolnicy, mecenasi i oligarchowie). Nie jest wykluczone, że wkroczy prokuratura, a może nawet sam Pan Prezydent RP, bo sprawa jest wagi państwowej...

    W wielkim bólu popłynie modlitwa: za tych, którzy sami proszą się o karę oraz za małpujących innych. Natomiast do tej intencji dodam Nabożeństwo Różańcowe z Eucharystią…

                                                                                                                              APeeL

 

 

17.10.2020(s) ZA MAŁPUJĄCYCH INNYCH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 17 październik 2020
Odsłon: 917

     O 2.30 zapisałem intencję; za tych, którzy proszą się o karę, ale odbywana tutaj jest tylko namiastkę prawdziwej (duchowej). Dlatego wymieniłem tam - obok mec. Romana Giertycha i Jerzego Urbana - św. Jehowy, którzy udają wyznawców Boga Objawionego. Późniejszym potwierdzeniem odczytu będzie oglądanie serialu dokumentalnego „Więzienie” (Polsat ).

    Po wszystkim serce zalała radość Boża z poczuciem spełnionego zadania, a rano wyrwany z głębokiego snu...w ciągu kwadransa byłem gotowy na spotkanie z Panem Jezusem o g. 8.00. Po wyjściu do kościoła poczułem uniesienie duchowe...jakby z ciała wyrwała się dusza stęskniona Boga Ojca. Jakże chciałbym te błyski przeżyć zapisać lub nagrać, bo są tacy, którzy potrzebują potwierdzenia swoich doznań!

    Wczoraj stwierdziłem, że na blogu prof. Jana Hartmana ktoś podszywa się pod mój nick (Testa) i robi ze mnie głupiego, zarazem szydząc z wiary i Boga Ojca. W walce duchowej o Prawdę mamy wielu wrogów. Buszują tacy w internecie, a nie potrafią wpisać słowa; mistyka, osoba mistyczna, Eucharystia, Wola Boga Ojca.

     Z tego powodu trwały rozproszenia, a z Ew. (Łk12, 8-12) dotarły tylko słowa o tych, którzy przyznają się do Pana Jezusa i tych, którzy się Go wypierają. Kilka razy „krzyczałem”; „idź precz szatanie, w Imię Ojca, Syna i Ducha Świętego”. Nawet Eucharystia nie przerwała ataku, dlatego podszedłem ponownie po nabożeństwie różańcowym.

    Poprosiłem też o pomoc św. Michała Archanioła...zarazem zdziwiłem się, że w naszej świątyni nie ma wizerunku, tego wodza zastępów niebieskich. Atak trwał dalej, bo nie wiedziałem, że żona ma trafić na modlitwę przy pomniku Jana Pawła II.

    W tym czasie włączył się sygnał braku paliwa, a przy dystrybutorze pieniądze wpadły między siedzenia, żona pomyliła drogę do miejsca modlitwy i niebezpiecznie skręciłem. Później zerwie mnie telefon od córki i „spojrzy” wielkie zdjęcie św. Michała Archanioła (mam takie też w samochodzie).

    Pomoc będzie niespodziewana; zauważę, że list przysłany na moją pocztę jest na blogu masona, prof. Jana Hartmana...pod moim nickiem (Teista).  W w/w liście sprawca chwalił biskupa apelującego o modlitwę w sprawie pandemii, a zarazem zalecającego stawianie krzyży morowych (jako talizmanów), dodając, że zarazę odstrasza też bicie dzwonów i „samobiczowanie, podobno jeszcze lepiej”.

   Przytaczam to jako przykład szyderczych możliwości działania Przeciwnika Boga z robieniem ze mnie wariata. Wielki smutek zalał serce, ale tak też było z Panem Jezusem...

   Idąc tym tropem wykryłem, że tylko w dwóch ostatnich Zapiskach nieodpowiedzialnych (nazwa blogu profesora) znajduje się ok. dziesięciu „moich” komentarzy.

1. 12 października o 13.41 i 18.38

2. 13 października o g 18.38 oraz 22.43

3. 14 października o g. 13.06 (bardzo długi wywód obrażający - niby przeze mnie - wiarę katolicką)...to szczególna ohyda, a nawet przestępstwo

4. 15 października o godz. 11:57 z fachowym poleceniem mojego zapisu na stronie https://wola-boga-ojca.pl/7590-13-10-2020-w-za-mydlacych-oczy i jego uwagą, że "Chciałem to zamieścić na tym blogu, ale cenzura, pardon, moderacja nie puściła"…

    Dodatkowo po wejściu na wcześniejszy wpis Profesora "KUL się sypie" stwierdziłem cztery podobne komentarze (8 i 11 października). Nie mogę pojąć, że Prawda może wywołać tak niskie instynkty. 

    W tym czasie głosi się piękne zasady publikacji, jest też regulamin serwisu Polityki. Od administratora zażądałem skasowanie mojego konta i wszystkich komentarzy pod nickiem Testa. 

   Powiadomiłem o tym redakcję papierową (polityka@polityka.pl) oraz internetową (kontak@polityka.pl  i internet@polityka.pl). Zaznaczyłem, że pod moją nazwą Teista loguje się cyberprzestępca i daje swoje wpisy, bierze też treść z mojej strony www.wola-boga-ojca.pl i miesza ją ze swoimi głupami duchowymi. Jak może być dwóch zarejestrowanych u Państwa pod tym samym nickiem? 

   "Kto zezwala na takie wyczyny? Przecież odpowiadacie za nasze bezpieczeństwo. Naprawdę jestem zszokowany, bo dochodzi do perfidnego napadu na wiarę oraz jej wyznawcę"...

   Nie wiem czy dadzą mój komentarz, gdzie napisałem do przestępcy; „Uważaj, bo myślisz, że jesteś niewidzialny. Poproszę, abyś otrzymał znak...może jak niewierny Tomasz Lis dostaniesz niedokrwienia mózgu po stronie lewej i "uschnie Ci ręka prawa". Zapamiętaj to, bo wówczas dowiesz się, że mamy wspólnego Boga Ojca!"

   Po wszystkim wyjaśniło się oglądanie wyczynów małp na YouTube, a rano pomyślałem, że chcą skasować ten bluźnierczy blog, a przy okazji zrobić ze mnie głupiego (metoda ruska)...

                                                                                                                APeeL 

 

 

  1. 16.10.2020(pt) ZA TYCH, KTÓRZY SAMI PROSZĄ SIĘ O KARĘ
  2. 15.10.2020(c) ZA UTRACONE DZIECI
  3. 14.10.2020(ś) ZA TYCH, KTÓRZY GONIĄ ZA ZASZCZYTAMI
  4. 13.10.2020(w) ZA MYDLĄCYCH OCZY...
  5. 12.10.2020(p) ZA PRAGNĄCYCH POBOŻNEJ ŚMIERCI
  6. 11.10.2020(n) ZA TYCH, KTÓRZY NIE WIERZĄ W ISTNIENIE KRAINY MARZEŃ
  7. 10.10.2020(s) ZA POTRZEBUJĄCYCH PODWÓJNEJ MOCY
  8. 09.10.2020(pt) ZA FAŁSZYWYCH EKSPERTÓW
  9. 08.10.2020(c) ZA POTRZEBUJĄCYCH PRZESTROJENIA ŻYCIA...
  10. 07.10.2020(ś) ZA TYCH, KTÓRZY SĄ WDZIĘCZNI ZA INTERWENCJĘ BOGA OJCA

Strona 385 z 2450

  • 380
  • 381
  • 382
  • 383
  • 384
  • 385
  • 386
  • 387
  • 388
  • 389

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
    • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Licznik odwiedzin

Odwiedza nas 2823  gości oraz 0 użytkowników.

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?