Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

06.10.2020(w) ZA NAGLE POCIESZONYCH W STRAPIENIU...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 06 październik 2020
Odsłon: 854

    Wcześniej poprosiłem Boga Ojca o Jego interwencję w napadzie na mnie...szczególnie ohydnym, bo zleconym kolegom lekarzom z samorządu zawodu zaufania społecznego. Tutaj dam uwagę dla poszukujących drogi, bo prosimy Boga o pomoc, a zarazem działamy po swojemu...

    Jest to zarazem trudne, ponieważ Przeciwnik podszywa się pod przybywającego z pomocą. Jako przykład dam wcześniejsze proszenie o pomoc np.; Rzecznika Praw Obywatelskich, Adama Bodnara. To był typowy obrońca „samych swoich” w tym „spółkujących inaczej”, którzy w naszej ojczyźnie przechodzą gehennę. Mnie odpisała od niego sprzątaczka...

   Podczas wczorajszej rozmowy z panią sekretarz Okręgowej Izby Lekarskiej w W-wie zauważyłem trwanie struktury w demonicznym fałszu, gdzie szafuje się słowem ‘prawo” łamiąc go różnymi frazesami. Prosisz o unieważnienie procesu psychuszki, a to oznacza prośbę o następne badanie psychiatryczne! Zważ na głupie cwaniactwo, bo zaliczono wpadkę z trwaniem w kłamstwie.

    Tak było nawet po mojej prośbie o zabranie mi pwzl, ponieważ nie chciałem być członkiem struktury przestępczej. Zawodowy prezes, który - na Mszach św. w białych rękawiczkach całował sztandar izbowy - przeczytał, że proszę o następne badanie psychiatryczne. Jak trzeba mieć zniewolony umysł, aby czynić to w żywe oczy i to przy całej radzie „katolików”.

   Psychiatrzy to czwarta władza (po mass-mediach), która nadal króluje w Federacji Rosyjskiej, gdzie po umieszczeniu wskazanej osoby w szpitalu ślad po niej ginie. Jedna z takich ofiar pisała o lekarce - wariatce, która po jej skardze na dawkę leku zwiększyła ją dwukrotnie! Wielu z tych kolegów jest opętanych intelektualnie...

    Nie ujrzysz tego bez łaski wiary, a przykładem są słowa prokuratora o czynie kolegi psychiatry, który zrównał z ziemią miejsce poświęcone, że; „krzyż to drzewo”. Nie wygrasz - bez interwencji Boga Ojca - ze strukturą prowadzoną przez upadłego Archanioła o nadprzyrodzonej inteligencji.

   Nie są to wysunięci na stanowiska („demokratycznie wybrani”), ale ci, którzy dają im do parafowania pisma pełne „przebiegłości”. W sekretariacie jest nieświadoma lekarka, która swoją osobą uwiarygadnia tę przestępczą strukturę. Wczorajszy dzień ofiarowałem w ich intencji, a dzisiaj nie mogłem się ukoić podczas modlitwy za nich.

   Dzisiaj nie miałem wielkich przeżyć na Mszy św. ale po powrocie do domu sprawdziłem, że posiedzenie Okręgowej Rady Lekarskiej jest planowane na jutro. Natychmiast napisałem ponowną prośbę o unieważnienie całego procesu ze wskazaniem na bezeceństwa kolegów z 5 września 2018 r.

   Nie wpadłbym na ten pomysł, a właśnie oczekiwałem na piąte badania w psychuszce...przez lekarzy wybranych, a nie wskazanych przeze mnie. Na pewno ukryto przed nimi, że w styczniu 2013 roku badało mnie dwóch profesorów w obecności mojej dyrektorki. Nie stwierdzili choroby, ale odesłali sprawę do Rzecznika Praw Lekarzy...figuranta, który wszystko wiedział, ale wcześniej nie reagował.

   Pomyśl o wszystkich doprowadzonych tą metodą do śmierci z rozpaczy (w moim wypadku byli to zmuszani do napadu na mnie), samobójstw, chorób psychicznych, zniszczenia struktur pracy, a nawet małżeństw (tak było w przychodni).

    Po wysłaniu pisma radość Boża i pokój zalały serce. Nie znałem intencji tego dnia, ale Pan wskazał na zapis wspomnieniowy dotyczący mojego nawrócenia (wyszukiwanie; wpisz 15.08.1988, najedź na szukaj i kliknij Enter).

   Przypomniał się czas mojego nawrócenia (1986-1988) z trafieniem po żarliwych modlitwach do spowiednika w Sanktuarium Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych. Podczas wołania w intencji pocieszonych w strapieniu napływały różne obrazy z życia Pana Jezusa np.; radość rodziców z Jego odnalezienia w Świątyni Jerozolimskiej oraz Jego ostrzeganie i pocieszanie niewiast na Drodze Krzyżowej oraz zabranie do Królestwa Bożego Dobrego Łotra. Ogarnij cały świat nagle pocieszonych w strapieniu...

                                                                                                                           APeeL

 

 

05.10.2020(p) ZA TYCH, KTÓRZY NAPADLI NA MNIE...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 05 październik 2020
Odsłon: 872

   W czasie odzyskiwania wolności zakończonej Okrągłym Stołem...z sercem pracowałem w okupacyjnej jednostce radiolokacyjnej, lubiłem żołnierzy, bo sam byłem zwolniony ze służby. Dodatkowo korzystała z tego żona, bo mogłem zrealizować kartki na mięso.

   To zarazem był początek mojego nawrócenia z podniesieniem przewróconego krzyża Pana Jezusa. Cały czas pisałem dziennik duchowy, a nie miałem niszczarki do intymnych zapisów na karteczkach...

   Z tego powodu znalazłem się na liście proskrypcyjnej („pozbawiony praw”) z dotychczas trwającym prześladowaniem mnie. Za czasów PZPR pisano anonimy i wskazywano na mnie, tak też uczyniono w mojej Izbie Lekarskiej. Nigdy nie napisałem żadnego anonimu.

   Nie ma już „wrogów ludu”, ale rozbudowane „służby bezpieczeństwa własnego” muszą się ćwiczyć (być w ciągłej gotowości).  Szczególnie groźne wygląda moje krążenie podczas modlitw, gdy uciekam przed ludźmi trzymając w jednym ręku różaniec, a w drugim krzyżyk z Ziemi Świętej. „Mnie prześladowali i was będą prześladować”...

   Po odzyskaniu wolności nic się nie zmieniło; dalej trwa podział na "swoich" (z byłej władzy okupacyjnej) oraz resztę. W tym czasie naiwny Rafał Trzaskowski promował lgietebistów i wskazywał na PiS, który dzieli naród!

   To wszystko rozumie małżeństwo, któremu pod nowym budynkiem postawiono wielką halę do całodobowej obsługi TIR-ów...oraz wyrzucani na ulicę przez „czyścicieli kamienic” (bezkarne bandy ubeckie), itd. 

   Tacy jak ja w Federacji Rosyjskiej trafiają do psychuszki. Tak właśnie uczyniono ze mną w Okręgowej i Naczelnej Izbie Lekarskiej w Warszawie, ale nieudolnie. Ci sami funkcjonariusze siedzą zarazem w jednostce wyższej (Naczelna Rada Lekarska) i niższej (Okręgowa Rada Lekarska). Oto przykłady:

1.   Obecnie objawiona osoba kolegi Jarosława Bilińskiego, wiceprezesa ORL, a zarazem członka NRL (jednostki kontrolującej jego poczynania): bezbożnika atakującego mój Kościół za to, że nie popiera „spółkujących inaczej”...czyli dyskryminuje szerzenie grzeszności. 

   W tym czasie na jego biurku leży moja krzywda (dyskryminacja lekarza katolika), a nasza prasa jest pełna artykułów; ”Lekarz też ma prawa”, „Klauzula sumienia”, itd. Zobacz manipulację w telefonach; Jarosław Biliński (22-542-83-45), oraz pełnomocnik ds. operacyjnych (22-54-28-345).

2.  W sekretariacie OIL w W-wie działa młoda koleżanka Marta Moczydłowska...jest tam wykorzystywana do parafowania pism razem z prezesem Łukaszem Jankowskim. Jako zasłużona w walce z reżimowym ministrem zdrowia (broniła lekarzy rezydentów) stała się „gwiazdą” mass-mediów, a zarazem członkiem Naczelnej Rady Lekarskiej...

 Poprosiłem, aby unieważniono cały zbrodniczy proces, ale nie zaproszono mnie na salę obrad. Koledzy chorzy na władzę w moim zarzucie, że zastosowano psychuszkę powołali piątą komisję lekarską. Nigdy nie widziałam się z koleżanką Moczydłowską i prezesem Jankowskim, ale w obecnym piśmie zasugerowali, że jestem chory psychicznie. 

    Natomiast kolega, który "zbadał mnie" będąc na wczasach stwierdził, że go pomawiam. Jest to metoda bolszewicka; napadasz, chowasz się, a złapany stwierdzasz pomówienie i wzywasz policję. Do końca życia nie wolno przyznać się, a nie daj Boże wydać „samych swoich”…

   Nie mogłem dojść do siebie, ale wszystko wyjaśniła wieczorna Msza św. Dzisiaj jest wspomnienie mojej opiekunki duchowej św. Faustyny Kowalskiej...stąd atak demona. Dodatkowo w Ew. (Łk 10, 25-37) Pan Jezus w rozmowie z uczonym w Prawie wskazał, że naszymi bliźnimi są ludzie miłosierni. Tam był wskazany samarytanin, który pomógł ofierze zbójców.

   Jako lekarze mamy to w naszych obowiązkach, a tu napadanie na wskazanego z dokonaniem zabójstwa cywilno- zawodowego i karalnym stalkingiem od 12 lat. W intencji tego dnia przekazałem Mszę św. z Eucharystią z późniejszym odmówieniem mojej modlitwy za tych, którzy napadli na mnie i za dusze takich…

                                                                                                                        APeeL

 

 

04.10.2020(n) ZA MARTWIĄCYCH SIĘ O TO, CO BĘDZIE...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 04 październik 2020
Odsłon: 948

     Dzisiaj będzie można zobaczyć jak odczytuję intencję modlitewną. Jest ona wynikiem pójścia za natchnieniami, a to wymagało wielu lat ćwiczenia się w posłuszeństwie (”bądź wola Twoja”). Musisz zrozumieć, że są to całe ciągi zdarzeń. Tak będzie w tej intencji…

1. Profesor Jan Hartman na swoim blogu Zapiski nieodpowiedzialne (www.polityka.pl) 29.09.2020 zapytał; Co czeka nas jesienią? W południe 02.10.2020 dałem tam komentarz…

                                                                   Panie Profesorze!

   „Nie posłuchał Pan mojej rady i nie wystąpił w wyborach prezydenckich. Zmarnował Pan szansę i martwi się o jutro, a jest Pan w grupie zagrożonych śmiercią po zakażeniu chińską zarazą. Zostawi nas Pan w rozpaczy, bo wg św. Hieronima trzeba ubolewać nad wpadającymi do Czeluści.

   Musimy zrobić zrzutkę i zamówić wsparcie duchowe (tak było ze mną). Nie będziemy podawać danych, bo np. o. Tadeusz Rydzyk mógłby za takiego grzesznika zażądać sumy przekraczającej ludzką wyobraźnię.

    Chociaż trzeba się spodziewać różnych sum, bo dla wielu poświęcał i poświęca Pan swój autorytet, czas i wystawia się na śmiertelne niebezpieczeństwo podczas Parad Grzeszności (jako przykład). W razie czego za resztę wybudujemy Panu Profesorowi mauzoleum...z zabalsamowanymi zwłokami. Wszystko zwróciłoby się kilkakrotnie, bo przybywający z całego świata zostawialiby datki.

   Rada na dzisiaj; proszę nie martwić się, bo reżim sam się podda. Wróci Donald Mniejszy, podzieleni Polacy wpadną sobie w ramiona, skasuje się reżimowe mass media, nawet parady równości nie będą potrzebne, kościoły zamieni się w kawiarnie, a w tym czasie zacznie się budować meczety”...

2. Wczoraj nie planowałem ponownej Mszy św. wieczornej, ale poszedłem za natchnieniem „umierając” po drodze podczas odmawiania mojej modlitwy; za gardzących Bogiem.

   Tam trafiłem na wystrojony i rozświetlony kościół z białym dywanem do Ołtarza św. Nie wiem jak to się stało, że do obcego pana powiedziałem, że; tak wprowadzają świętych do Królestwa Bożego. Dodałem, że nie spotkaliśmy się przypadkowo, a to były słowa od Boga.

   Po Mszy św. okaże się, że byliśmy razem na oddziale laryngologicznym (jeden dzień) i on mnie teraz poznał. Okaże się, że jest wierzącym, zainteresowanym przepowiedniami i ogłaszanymi cudami wiary. Ma zamiar zwolnić się ze służby ze względu na planowane czipowanie, bo siły ciemności pragną władzy nad światem. Krótko mówiąc chodzi o daleką przyszłość...

   Wskazałem, że kiedyś w proteście przeciwko niewolnictwu w przychodni zwolniłem się i dwa miesiące siedziałem w domu...zamiast przyjąć to cierpienie i ofiarować Bogu Ojcu. Nic nie wskórałem, a tak jest, gdy postępujemy wg woli własnej. Zaleciłem, aby odczytał wolę Boga Ojca, poprosił o pomoc św. Józefa, a nawet w tej poważnej sprawie zamówił Mszę św.

   Moje zdziwienie jest podwójne, ponieważ profesor martwi się o najbliższą przyszłość polityczną, a nieznajomy o losy ludzkości. Przecież Apokalipsa już trwa...

    Pasują tutaj słowa Koheleta z 24 września (Koh 1, 2-11); „Pokolenie przychodzi i pokolenie odchodzi (…) To, co było, jest tym, co będzie, a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie (…)”. Także z 26 września (Koh 11, 9-12, 8): „młodość jak zorza poranna szybko przemija (...) wróci się proch do ziemi, tak jak nią był, a duch powróci do Boga, który go dał”.

    Moja refleksja jest taka; trzeba się martwić, ale o wieczność...dzisiaj, jutro i zawsze! Większość jednak zapomina, a nawet nie wierzy, że mamy dusze pragnące powrotu do Boga z tęskną rozłąką na tym wygnaniu…

    Na ten czas największym problemem dla świata jest „spółkowanie inaczej” z krzykiem od Szatana, że Kościół Pana Jezusa nie popiera szerzenia grzeszności czyli dyskryminuje takich.

    W tej intencji ofiarowałem dzisiejszą Mszę św. z Eucharystią, a jakby na jej potwierdzenie zerwie się burza z piorunami i dojdzie do egipskich ciemności w całym mieście...

                                                                                                                             APeeL

  

 

03.10.2020(s) ZA TYCH, KTÓRZY SĄ WDZIĘCZNI BOGU ZA OCALENIE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 03 październik 2020
Odsłon: 859

   Tuż po przebudzeniu wzrok zatrzymał wielki plakat z wizerunkiem św. Michała Archanioła, naszego największego obrońcy. Popłakałem się, ponieważ – w jednym błysku – ujrzałem kilka moich wyczynów, które mogły zakończyć się złamaniem życia.

   Wszystko ujrzymy po śmierci, każdy dowie się jaką otrzymał ochronę, bo dzisiaj padają słowa; „udało się” lub puste „dzięki Bogu”. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że jesteśmy poddani wiecznemu monitoringowi...z rejestracją naszych pragnień i myśli. Nawet sąd nie będzie potrzebny, bo od razu będziemy wiedzieli czego jesteśmy godni.

   Miłosierdzie Boże jest niepojęte dla naszego rozumu, ale trwa tylko do opuszczenia ciała („śmierci”). Później czeka nas okrutna sprawiedliwość, bo prawdziwa. Mamy tylko trzy możliwości;

1. Królestwo Niebieskie z oczekującym na nasz powrót Bogiem Ojcem...

2. Czyściec („Boży Poprawczak”), gdzie liczymy na wsparcie „ziemian”, ale tylko garstka modli się. Msze św. wymagają też żarliwości kapłanów i rodziny, szczególnie cenne jest przyjmowanie cierpień zastępczych. Dziwne, bo w prawosławiu negują istnienie Czyśćca, a mają duży kult Matki Bożej.

3. Piekło jest negowane, wyśmiewane („służy do straszenia głupich, aby dawali na tacę”), a jest to działanie szatana, którego też „nie ma”.

   To jest dla mnie jasne jak istnienie; „Biedronki”, ale dla 99% ludzkości nasza duchowość, a szczególnie wiara katolicka to zacofanie, „latanie do kościoła”, a nawet choroba psychiczna. Apokalipsa już trwa...

   Na Mszy św. Pan Bóg pobłogosławił skruszonego Hiobowi, który już wówczas poznał „rzeczy wzniosłe” i „cudowne”. On widział Boga Ojca, a ja wiem, że Jest i nie mam potrzeby potwierdzenia tego...właśnie usiadłem pod krzaku ognistym, który można zapalić.

   Natomiast Pan Jezus mówił w Ew (Łk 10, 17-24) o potrzebie radości z powodu zapisania naszych imion w niebie oraz wysławiał Boga za to, że cały cud stworzenia zakrył „przed mądrymi i roztropnymi”. To, co ja widzę i słyszę pragnęło wielu proroków. Dodam do tego zostawienie nam - przez Pana Jezusa - Swojego Ciała Duchowego. Żadne inna cuda nie interesują mnie.

   Zostałem zaskoczony dzisiejszym różańcem, litanią Loretańską, modleniem się dzieci, a skurcz w sercu wywołała matka z maluszkiem na ręku podchodząca do Komunii św. Wszystko zakończyło się błogosławieństwem Monstrancją.

   Rano znałem kierunek intencji, ale ostateczna napłynęła około 16.00. To zarazem sprawiło pragnienie bycia na Mszy św. wieczornej; z wdzięcznością za moje ocalenie. Cały kościół był rozświetlony po ślubie z białym dywanem, świecami i kwiatami. Tak właśnie wprowadzają świętych do nieba...

                                                                                                                       APeeL

 

 

 

02.10.2020(pt) ZA GARDZĄCYCH BOGIEM OJCEM...

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 02 październik 2020
Odsłon: 972

  Świętych Aniołów Stróżów...

    Na Mszy św. o 6.30 w serce wpadną słowa Pana Jezusa; „Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał (16 (Łk 10,13-16).

    W tym czasie napłynęły zaczepne komentarze bluźnierców na naszą wiarę i gardzących Bogiem...pod moimi komentarzami na blogu Loose Blues Jana Hartmana (www.polityka.pl) pod jego wpisem z dnia 24 września; Jan Paweł II z asteroidą – zwiastun upadku Kościoła. 

   Tak poznałem dzisiejszą intencję, którą potwierdzą moje odpowiedzi (poniżej). Pisałem je dla poszukujących drogi, bo z opętanymi intelektualnie nie wolno mi dyskutować. Później zdziwię się, bo kapłan czytał Ewangelię niezgodną z „rozkładem” oraz słowa z Ks. Hioba. Natomiast Nie wspomniał obowiązkowo o Aniołach Stróżach.

    Eucharystia z wielką łagodnością załamała się i wyprostowała, a to oznacza jakieś przelotne cierpienie (raczej duchowe).  Tak też będzie, bo dużo czasu zajmie mi walka (poniższe komentarze), które dodatkowo układały się jako pismo pochyłe.

   Ponadto nie będą mógł zasnąć, a mam niedobory snu, zapomnę też zapalić lampkę pod krzyżem, gdzie specjalnie pojadę dziękując Panu Jezusowi za wszystko. Prawie chciało się płakać…

    Podczas późniejszej litanii - do Serca Pana Jezusa przed Monstrancją - będę wołał za gardzących Bogiem Ojcem i za dusze takich.   

   Nie będę wymieniał gardzących Bogiem Ojcem, bo nie wystarczyłoby miejsca, każdy zna takich, a wielu z nich jest szczególnie groźnych jak ks. prof. Alfred Wierzbicki (z KUL) piszący w „Gazecie Wyborczej” i mówi z Michnikiem po imieniu: „Alfredzie”, „Adasiu”...

   W tej intencji będę wołał za gardzących Bogiem Ojcem i za dusze takich. Jest zrozumiałe, że istnieje różna jest poziom tego ohydnego grzechu…

                                                                                                                   APeeL

 

Oto moje komentarze (Teista) na w/w blogu Profesora, który też należy do tych braci i sióstr...

@Stefan Stefanowicz

   28 września o godz. 8:25 rzucił się na mnie w ciemnej uliczce, chwycił za gardło i zażądał odpowiedzi; dlaczego się nie umartwiam? Przez 15 lat stosowaliśmy z żoną (w środy i piątki) post ścisły w intencji pokoju w b. Jugosławii. Ja wówczas pracowałem bez wytchnienia w przychodni (niewolnik komunistów) od 7-18, a nawet 19.00. Kawa, woda, jedna bułka.

   Podczas trzymania mnie za gardło z pogardą krzyczał o wzorze jaki dał nam Święty Świętych, Syn Boga Żywego. Nie będę wymieniał tych bluźnierstw, bo sam zgrzeszę. Udowadnia zarazem, że nóż jest zły, bo służy do zabijania (Internet, samochód, itd.), a przecież służy też do krajania chleba.

   Panie Serafinie wszystkiego dowie się Pan już niedługo, bo czas płynie, odpadnie ciało i stanie Pan „nagą duszą” przez jej Stwórcą. Nie wytłumaczy się Pan, że nie wiedziałem?Przecież pisał do ciebie i to ode Mnie...powie nasz wspólny Tata.

   Na koniec rzucił szyderstwem, że jest moim aniołem dobrocie. Zważ, że dzisiaj, gdy piszę ten komentarz (02.10.2020) mamy wspomnienie obowiązkowe Świętych Aniołów Stróżów.

    Moja dzisiejsza intencja modlitewna obejmie także Pana Serafina; za gardzących Bogiem Ojcem i za dusze takich...                                                                                        

@ Tako rzecze Zaratustra 

27 września w dwóch porannych zrywach przepisał od innych…

   Naczytałeś się bracie i wciskasz kit heretycki, a przy tym wypominasz zbrodnie  l u d z i  z Watykanu. Gubisz siebie i innych. Zejdź z tej drogi poszukiwań, bo znam to z początku mojego nawrócenia; determinizm, dualizm, a nawet chrześcijaństwo z reinkarnacją.

   Nie wiesz jak działa upadły Archanioł o nadprzyrodzonej inteligencji...zobacz jak prowadzi naszego umiłowanego profesora Jana Hartmana, który uwierzył w swoją mądrość czyli głupstwo u Boga.

    Zrozum, że jestem wiedzący, a nie wierzący. Zaraz powstaje zarzut pychy, ale nikogo nie dziwi, gdy ktoś mówi; jestem ekspertem w tej dziedzinie. Wszystko jest prawdziwe tylko w Kościele katolickim. W kościołach „zreformowanych” nie ma Cudu Ostatniego; Ciała Duchowego Pana Jezusa (opłatek jest tylko znakiem widzialnym).

   Tam zostały tylko celebracje, które są często piękne, ale nie ma tam liturgii. Największe moje zdziwienie budzi prawosławie, gdzie negują istnienie Czyśćca.

   Na końcu swojego nauczania zdjąłeś maseczką szpiegowską, a właściwie dywersyjną twierdząc, że moja wiara jest; „wynalazkiem kasty ‎kapłańskiej, czyli oszustów sprzedających naiwnym to, czego nie ma i czego być nie może, ‎czyli sprzedających wieczne szczęście po śmierci owym naiwnym czyli wierzącym w te bajki, ‎gusła i zabobony prymitywnych bliskowschodnich pasterzy sprzed tysięcy lat. W państwie ‎prawa, to ich działalność dawno już temu byłaby więc policyjnie zakazana”.

    Moja wiara jest wynikiem Objawienia się Stwórcy, co w takim razie z resztą wierzeń? W moim dzienniku duchowym wypadnie właśnie dzisiaj modlitwa za takich jak Ty; za gardzących Bogiem

@Rebe z Ger

27 września o godz. 18.19 żąda powołania „Okrągłego Stołu” duchowego, gdzie przedstawiciele wszystkich religii ustalą, która jest prawdziwa (jakby zmowa Kiszczaka z preziem Boleksławem). Na pewno Rebe z Ger jako - gardzący takimi jak ja - prowadziłby te obrady, bo przecież Szatan i jego ziemska agentura nie przepuściłby okazji do napadu na stwierdzenie, że; Nie ma Boga oprócz Jahwe czyli „Ja Jestem”.

   Bredzi przy tym jak koledzy psychiatrzy, że nadprzyrodzoność to życie w świecie nierealnym (psychoza). Ja prowadzę życie normalne...nawet wchodzę na blog Profesora, któremu nie podoba się wszystko, co jest polskie i katolickie.‎

   Rebe nie wierzy, że ma nieśmiertelną duszę, ale martwi się („jest na fali”) o to, że nie mają jej bliskie mu małpy, świnie, a nawet karaluchy. Dalej jak opętany drze się na cały świat...bluźniąc i gardząc wszystkim, co jest święte, w tym Zbawicielem i Kościołem Świętym.

    Wywija piękne piruety z Szatanem, który wciska mu, że nie ma świata nadprzyrodzonego (duchowego), miesza rozum z wiarą (łaską) i wskazuje na moją naiwność. Zarazem pyta o Królestwo Boże, które na ziemi jest w nas. W walonkach wpadł do rozświetlonego salonu...

    Słusznie wskazuje, że powstaliśmy tak jak prof. Jan Hartman (ciała) i w wyniku ewolucji. Ewolucja jest prawdziwa, ale w ramach gatunku. Neguje istnienie Boga w Trójcy Jedynego, ale w swojej dociekliwości pyta dlaczego piszę; szatan (prawidłowo) i Szatan (wskazanie na moc działania Bestii na takich jak on).

   Dalej bełkotał jak trzeźwy („nie piłeś – nie pisz”) o oddzieleniu Boga Ojca Żydów i obecnego. Bracie wymagasz egzorcysty z użyciem całych wiader wody święconej. Nic nie wiesz o jedynie prawdziwej wierze, a udajesz znawcę. Odpisałem dla innych, bo nie wolno z takimi dyskutować,  ponieważ pisze przez nich upadły Archanioł o nadprzyrodzonej inteligencji. Pan Profesor i każdy może „zawołać” (w myśli) do swojego Prawdziwego Deus Abba...

 

 

Aktualnie przepisane...

16.02.2006(c) ZA SŁUŻĄCYCH BLIŹNIEMU JAK SAMEMU JEZUSOWI

   Przed snem czytałem list o adopcji dziecka alkoholiczki...z alkoholowym zespołem płodowym (nieuleczalnie chorym).  Pomyślałem o matce Teresie z Kalkuty...

   W śnie pojawił się zagubiony syn, nic nie mówił, takie zawsze jest z duszami "proszącymi o modlitwę". W następnym napadły na mnie tysiące tysięcy mrówek. Prawdopodobnie będę miał bardzo ciężki dzień w pracy. Dodatkowo, w garażu wzrok zatrzymały dwa metalowe ciężarki, a  w ręku znalazł się wizerunek Matki Bożej. Coś się stanie? To nazywamy "duchowością zdarzeń" (tutaj; kłopoty z podwójnym ciężarem).

    Na Mszy św. popłakałem się wobec Majestatu Boga Ojca i naszej nędzy. W przychodni, już o 8:00 trafiłem na komplet zarejestrowanych pacjentów (do 15.00), a wiadomo że w trakcie przyjęć mogą zgłaszać się potrzebujący pilnej pomocy oraz wizyty do ciężko chorych.

   W tym czasie poza kolejką (nie było już rejestratorki) przyjąłem babcię „różańcową”, która modliła się o to, a faktycznie była ciężko chora; napad częstoskurczu, musiała jechać karetką. Przybyła też chora dla której zdobyłem druk na świadczenie rehabilitacyjne. Wypełniałem go w radości serca z prośbą o modlitwę.

    Wcześniej przybyła skrzywdzona przez ZUS (zabrano jej rentę) z postępującym porażeniem nerwu strzałkowego. Wówczas jest brak czucia w stopie i jej opadanie. Dziwne, bo rano spotkałem takiego chłopca powłóczącego stopami. On nie ma wielkiego cierpienia, ponieważ w ramach dziecięcego porażenia mózgowego chodzi tak od uroczenia.

   Ta pacjentka zrobiła wiele błędów i teraz trudno je wyprostować. Natomiast następna zamiast starać się o rentę z pracy przyszła z dokumentami na rentę społeczną. „Boże mój!" Trafiła ostatniego dnia odwołania...wszystko napisałem i wysłała.

    Udało się wytrwać, podczas powrotu ze łzami w oczach rozważałem słowa o służeniu człowiekowi, bliźniemu, a nawet bratu. Chodziło o słowa, aby czynić to, tak jak samemu Panu Jezusowi (por. Mt 25,34-40).  W tym stanie postanowiłem uczynić to, całkowicie bezinteresownie, stąd matka Teresa z Kalkuty. Niektórzy wdzięczni nie chcieli o tym nawet słyszeć; liczy się serce i nasze szczere postanowienie.

     W domu padłem z bólem wieńcowym serca, całkowicie umęczony, ale zawsze po drzemce mam humor, a właśnie Stefan Niesiołowski nazwał Ryszarda Kalisza - pornogrubasem...natomiast Andrzeja Leppera ćwokiem. Ten odpowiedział, że ma grubą skórę. 

    Przypomniała się poranna Msza św. na której wzrok zatrzymała stacja Drogi Krzyżowej z Weroniką ocierającą Twarz Panu Jezusowi. Wcześniej przepłynął zapis ekg konającego serca. W wielkim bólu zawołałem; „Panie Jezu niech moje łzy będą pocieszeniem dla Twego konającego serca”. Zobacz jak Pan mówi przez wszystko. Tylko garstka pragnie Cud Ostatniego czyli Eucharystii.

   To kilkanaście stałych osób, raczej starszych. Wróg wiary powie o chodzeniu do kościoła z przyzwyczajenia. Ja na to odpowiem, że on codziennie spożywa chleb dla ciała...też z przyzwyczajenia. Tak jak mycie twarzy, czesanie włosów i perfumowanie się....

    A Pan Jezus przekazuje uczniom, że wszystko wypełni się poprzez Jego Bolesną Mękę (Mk8, 27-35)...

                                                                                                                              APeeL

 

17.02.2006(pt) ZA TYCH, KTÓRYM TRUDNO JEST ODERWAĆ SIĘ OD GRZESZNEGO ŻYCIA...

    Tuż po północy oglądałem filmy z seksem; trudno jest pokonać grzeszne ciało, oderwać się od słabości i pragnienia przyjemności. To jest szczególnie przykre ponieważ czynię to po oczyszczeniu duchowym.

   Zarazem wiem, że jest to podsuwane przez Bestię. Dzisiaj, gdy to przepisuję natychmiast zmieniam program telewizyjny...mam moc „pokonania ciekawości”. Ćwiczenie duszy jest pokazane na ćwiczeniu ciała. Właśnie tak mówi trenerka, że trzeba myśleć i wykorzystywać do ćwiczeń każdą chwilkę! To dla ciała, a kto pamięta o duszy?

   W drodze na poranną Mszę św. z płaczem wołałem do Boga Ojca; „jakże trudno jest oderwać się od grzesznego życia”. Sam zobacz, co przepłynie...

- „mocni” mężczyźni rozbierają się z przyjemnością wchodząc do wanien

- prostytutki z chęci zaznania przyjemności i zysku

- wszelkiej maści „gwiazdorstwo”

- władza z przekrętami i dobrem ojczyzny na szarym końcu

- wszelkiej maści nałogi w tym narkomania, alkoholizm i nikotynizm

- komuniści posługujący w Kościele Boga naszego z ich panoszeniem się w Watykanie.

- zbrojenie się z chęcią dominacji nad innymi narodami...w tym dążenie do bycia mocarstwem atomowym (KRLD), dalej broń chemiczna (niby zakazana) oraz biologiczna (wirus Ebola)

- hazard różnego typu z wyczynami zagrażającymi życiu, „zawodowe” kłócenie się i przeklinanie.

    To nie ma końca, popłakałem się podczas pisania, a ból rozrywał serce. To wszystko są sekundowe błyski. W tym czasie Pan Jezus mówi o potrzebie „zaparcia się samego siebie”.

   Późno, z córką umierającej babci „różańcowej” (90 lat) jedziemy na wizytę. W tym smutku pełen miłości badam ją i chciałbym przytulić i pocieszyć "na drogę", ponieważ większość ludzi w tym wieku jest przestraszona śmiercią. Zły wciska ludziom, że najlepiej jest być młodym, zdrowym, pięknym i bogatym. Zaleciłem Wiatyk...umrze następnego dnia.

   W tym momencie przypomina się rozmowa z podobną wierzącą; "niech pani ujrzy głupotę ludzi, pragną być młodsi i w ten sposób mieć dłuższe wygnanie z Nieba!"

   Szatan ma nieskończony repertuar ponownego podsunięcia picia; „uzdrowiony” może spotkać bogatego kolegę z wojska, a nawet znaleźć butelkę niedopitej wódki na szczycie głodu. Po uzyskanej pomocy trzeba się trzymać Ręki Boga, bo tylko Eucharystia może nas podtrzymać, a Pan Bóg działa z mocą w pragnieniu naszej przemiany.

    Kiedyś zapytałem proboszcza: czy pragnie walki ze swoją słabością? Wówczas zorganizowałbym grupę modlitewną i sam będę wołał w jego intencji, ale odpowiedział wykrętnie, że „jak nie będzie jadł to nie będzie żył”.

    Mnie nie chodziło o to, aby stał się anorektykiem, ale o to czy ma pragnienie przyjęcie wyrzeczenia z jego ofiarowaniem. Większość woli mieć przyjemność, a nie patrzy, że ona powoduje śmierć na raty...czasami wieczną, bo duszy!

                                                                                                        APeeL

 

21.02.2006(w) ZA UZNAJĄCYCH WŁASNĄ NĘDZĘ

    Zaczynam przepisywać to świadectwo (23.09.2020), a z TVN24 płynie informacja o chorych w Domu Pomocy Społecznej, gdzie nie chce przybyć lekarz z powodu koronawirusa...

    Wówczas o 4.00 rano padłem na kolana z wołaniem do Pana Jezusa i mojego Anioła Stróża. Na ten czas w „Autobiografii” Jana Pawła II trafiłem na słowa o Miłosierdziu Pana, które „objawia się w konfesjonale”. „Patrzyła” też Matka Boża Płacząca krwawymi łzami oraz mój patron św. Andrzej Avellino walczący z zachciankami.

   Z serca wyrwał się krzyk: "Jezu! Jezu!! Ty wiesz to wszystko, widzisz zbrodnie świata i odwrócenie ludzkości od wiary. Jakże cierpisz z upadku Swoich, którzy wywołują szczególny ból!”

    Kapłan miał rację, że upaść może każdy, ale chodzi o szybki powrót do Boga. Miałem nadzieję, że po ostatniej spowiedzi otrzymam dużą karę, a mam wyznaczoną adorację Najświętszego Sakramentu! On jest opiekunem duchowym schroniska dla nieletnich, styka się ze złem i widzi jego hierarchię, ale moje małe grzechy są większe od ich.

   Na Mszy św. o 6.30 popłakałem się przed figurą Matki Bożej Niepokalanej, gdzie w uwielbieniu zawołałem, że „chciałbym Jej przynieść najpiękniejsze kwiaty świata. Tyle Matko wycierpiałaś, a tu dodatkowo moje grzeszne upadki. Daj mi pomoc Twoich Aniołów, św. Józefa oraz mojego patrona”.

   Serce zalewał ból, a oczy łzy. To Tajemnica, bo bez Sakramentu Pojednania nie zbliżyłbym się do Dobrego Boga Ojca. To naprawdę jest wielka Tajemnica Miłosierdzia, bo moja miłość do Boga jest większa niż przez grzechem. Wówczas widzisz własną nędzę oraz Opatrzność Bożą wstecz...napłynęło ocalenie z ciężkiego wypadku.

    Mówiłem Matce Bożej, że to wszystko odrobię. W nocy wołałem; „Panie nie chcę tu być. Nie chcę grzeszyć. Nie chcę obrażać Ciebie!” Przeglądam Słowo z dzisiejszej Mszy św. a tam jest zalecenie; „uznajcie własną nędzę!” To wprost do mnie i w ramach dzisiejszej intencji modlitewnej. Ja znam swoją nędzę!

   Następnego ranka minie złość, bo wieczorem ukoiła mnie modlitwa, a w drodze do garażu wołałem; „Panie byłem wysuszonymi kośćmi” i zostałem podniesiony z dna... 

    Z przychodni wyrwano do pogotowia, bo karetki wyjechały, a nie mam dyżuru. Dodatkowo zauważyłem, że w marcu mam tylko dwa dyżury (w grafiku), a w potrzebie zawsze biegną do mnie (jeden budynek).

  Niedawno miałem dyżur (3 dni) i to łącznie z przychodnią. Ile kosztowało mnie to z modlitwami...pomagasz, a tu niemiłe podziękowanie. To odrobienie grzechów, które obiecałem Matce Bożej.

   Wracając do intencji ja należę do połowy narodu infantylnego, ciemnogrodzianin, straszony piekłem i przymuszany do dawania na tacę, aby się zbawić…

                                                                                                                            APeeL

  

 

 

  1. 01.10.2020(c) ZA TYCH, KTÓRYCH SPOTYKA NIESPODZIANKA
  2. 30.09.2020(ś) ZA BOLEJĄCYCH NAD UMARŁYMI
  3. 29.09.2020(w) ZA OFIARY KRWAWYCH KONFLIKTÓW
  4. 28.09.2020(p) ZA SPRAWIEDLIWYCH PODDAWANYCH PRÓBIE
  5. 27.09.2020(n) ZA POSTĘPUJĄCYCH PRZEWROTNIE
  6. 26.09.2020(s) ZA NARAŻAJĄCYCH SIĘ DLA PANA JEZUSA
  7. 25.09.2020(pt) ZA TYCH, KTÓRZY ZA NIC NIE DZIĘKUJĄ
  8. 24.09.2020(c) ZA OFIARY BEZPRAWIA WŁADZY
  9. 23.09.2020(ś) ZA NĘKAJĄCYCH MNIE I ZA DUSZE TAKICH
  10. 22.09.2020(w) ZA MAJĄCYCH HARDE SERCA

Strona 388 z 2450

  • 383
  • 384
  • 385
  • 386
  • 387
  • 388
  • 389
  • 390
  • 391
  • 392

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
    • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Licznik odwiedzin

Odwiedza nas 1939  gości oraz 0 użytkowników.

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?