- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 984
W środku nocy dałem komentarz - pod bluźnierczym wpisem o naszej wierze i Kościele Pana Jezusa - na blogu Jana Hartmana (www.polityka.pl Zapiski nieodpowiedzialne)...
Tam logo zrobił wykład o bezbożności...wprost od Bestii. Ja wierzę w bajki czyli stworzenie przez Boga Jahwe („Ja Jestem”). A jak powstał prof. Jan Hartman i jego wyznawcy? Wiadomo, że z wielkiego wybuchu, a później od komórki w ewolucji pochodzimy od małpy. Ja myślę, że bardziej od świni, bo mamy bliższe kody genetyczne.
Dalej „nauczyciel” pisał: „żaden Bóg nie objawił się na tyle skutecznie”. Tylko Bóg Ojciec Jahwe („Ja Jestem”) objawił się i każdy może sprawdzić, że Jest. Wskazałem, że inna jest łączność z Osobą Boga Ojca (dzieciątko w ramionach taty), inna z Panem Jezusem (ogólnie współcierpienie) i całkowicie odmienna z Duchem Świętym.
W naszych wątpliwościach trzeba pytać Boga Ojca, a nie zostawać „sam z sobą”, bo wówczas odpowiedź napłynie od Szatana, który namiesza w głowie, a nawet całkowicie przekręci („Listy ateistów” Tanaki)...tańczy też z Panem Profesorem, z Jerzym Urbanem i prof. Joanną Senyszyn.
Dalsza dyskusja z „twoimi” rozważaniami to sprzeczanie się z upadłym Archaniołem o nadprzyrodzonej inteligencji…piszesz o Bogu, a szatan podsuwa ci kapłanów. Co mnie obchodzi kapłan jako człowiek?
On ma moc czynienia cudu przekazanego od Boga. Ja wiem, że nie masz łaski wiary, ale też możesz o to poprosić. W twoim ciemnym (duchowo) pokoiku zapłonie jasność. Spróbuj, ale nie szydź, bo nie ma przebaczenia po obrażaniu Ducha Świętego (nie wiem dlaczego?).
Po wczorajszy dobrym dniu nie mogłem wstać na Mszę św. To poranny bój z przyjemnością spania. Dobrze, że mam łaskę posiadania samochodu, bo byłbym niezdolny do przejścia. W garażu wzrok zatrzymała wielka korona cierniowa wisząca na ścianie. To znak czekającego mnie cierpienia duchowego.
Kapłan wspomniał o Eucharystii, która otwiera Królestwo Boże, co wiem. Nie mówi się o tym, że jest to Ciało Duchowe Pana Jezusa, które łączy się z duszą dając całkowitą przemianę naszej osoby.
Z Księgi Koheleta (Koh 11, 9-12, 8) padną słowa o naszym przemijaniu. Taki jest głos tego proroka. Cały czas straszy końcem wszystkiego, a zarazem pociesza, że duch powróci do Boga, który go dał. To wiem i dodam, że jest to nasze wieczne ciało (dusza)...cząstka Boga Samego!
W tym czasie psalmista wołał w Ps 90(89); „Obracasz w proch człowieka i mówisz:<<Wracajcie synowie ludzcy>>. Natomiast Pan Jezus w Ew (Łk9, 43b-45) wskazał, że będzie wydany i zamordowany.
Pomyślałem o narażaniu się dla Pana Jezusa, bo kwitnie odchodzenie od wiary, bezbożność oraz wrogość do wiary katolickiej. Trwa Apokalipsa z napadaniem przez ludzi normalnych na wiernych Bogu w Trójcy Jedynemu.
Eucharystia przewijała się, a później ułożyła w łódź i zawiniątko zmienione w „mannę z nieba. Ciało straciło przewagę, serce zalał pokój i słodycz z pragnieniem milczenia.
W dyskusję na w/w blogu wciągnął mnie 26 września o godz. 8:14 dezerter83 Wskazałem, aby nie dyskutował ze mną, ale z Panem Profesorem i przedstawił swoją duchowość, bo "szerzy" wiarę jako św. Jehowy.
Nie mamy duszy, po zakopaniu zmartwychwstanie nas 144 tys. ("wybieramy sami siebie"), Jezus był zwykłym człowiekiem, nie ma Ducha Świętego, Matki Bożej i świętych, Czyśćca i modlitw za dusze zmarłych. Od kogo jest ta "religia"? Jest w niej jeden plus, że mówicie o Szatanie, ale on was właśnie oszukał.
Nie mamy duszy? To jest na czasie, bo właśnie w UE dehumanizuje się człowieka, a ze zwierzęcia robi bożka. Przestań mącić w głowach niedowiarkom, bo nawet Pan Profesor ma duszę...bowiem jej istnienie nie zależy od światopoglądu!
Przez 1.5 godziny krążyłem wołając w mojej modlitwie za narażających się dla Pana Jezusa i za dusze takich. Ogarnij cały świat mordowanych z tego powodu, a u nas dyskryminowanych lub traktowanych jak nienormalnych…
APeeL
Aktualnie przepisane...
14.02.2006(ś) ZA PODNIESIONYCH Z DNA
Przed Eucharystią na Mszy świętej o 6:30 zawołałem trzy razy: „nigdy nie byłem godny, nie jestem i nigdy nie będę godny". Po zjednaniu z Ciałem Duchowym Pana Jezusa zostałem powalony w ciele i popłakałem się! Jest to więź mistyczna; „Pan i ja"..."My"!
To morze przemieniającej nas miłości...w takiej chwilce chciałbyś oddać Panu wszystko! Powtarzałem tylko z krzykiem w duszy; "Jezu!" Nie potrzebna jest wówczas żadna modlitwa, bo nagle wiesz, że Pan „blisko jest, w Nim cała moc”.
Z kościoła zabrałem poświęcony wizerunek Matki Bożej Pokoju. Zjednany z Panem Jezusem - w milczeniu i ciszy serca - trafiłem do pracy, gdzie wyświęciłem gabinet. Bardzo przeszkadzała mi zła energia płynąca od chorych skłębionych na korytarzu.
Później, przed wyjściem na spacer modlitewny wzrok zatrzymało zdjęcie Aniołów z kalendarza katolickiego. W tym momencie pragnąłem tylko jednego; odczytania intencji modlitewnej tego dnia. Łzy zalewały oczy, ponieważ serce rozrywał smutek rozłąki z Bogiem w którym wołałem: "Ojcze! Tato! Och! Tato!"
W tym stanie trafiłem pod drzwi baru, gdzie ktoś grał na akordeonie. Popłakałem się w ciemności z zawołaniem; „Panie! Właśnie w tym barze, w sierpniu 2005 r. podczas pielgrzymki żony do Częstochowy...sam tutaj grałem i bawiłem się. To był dzień sromotnego upadku”.
Teraz ktoś śpiewał tęskną melodię - jakby dla mnie - będącego w tęsknej rozłące z Bogiem Ojcem! Jakim językiem przekazać mój stan duchowy? To sekundowe błyski miłości Boga napływające do duszy spragnionej powrotu do jej Stwórcy...rozumie to dziecko zabrane dobrym rodzicom (na zgniłym zachodzie wystarczy ich zła sytuacja materialna).
Ja mam wszystko, a to oznacza: krzyż Zbawiciela. Ten krzyż to dualizm; konflikt ciała z duszą, Eros i Agape, ziemia i niebo, pokój ziemski i Pokój Boży w sercu. Mógłbym tak wymieniać do końca życia, a nawet do końca świata. Ja byłem na samym dnie, ale Miłosierdzie Boże sprawiło moje ocalenie. Szatan jeszcze teraz chce utopić moją duszę...
W „Gościu niedzielnym” trafiłem na wywiad z Michałem Lorencem ur. w 1955 kompozytorem muzyki filmowej; „Żyję na Titanicu". Pan Michał doszedł do przekonania, że musi zerwać z dotychczasowym życiem („nie może żyć, tak jak żył”). Postanowił wrócić do Kościoła, a w tej intencji wołała jego żona.
Teraz wskazuje na to, że jesteśmy ukochanymi dziećmi Boga Ojca. Stwierdził też, że powrót do wspólnoty Kościoła uratował mu życie. Na koniec wskazał na niezrozumiałą „normę” chrześcijaństwa, gdzie Dziewica rodzi Syna, a podczas Komunii św. zjadamy ciało „swojego Boga”…
Nikt tego nie wytłumaczy bez łaski wiary. Zjadamy Ciało Duchowe Pana Jezusa, które łączy się z naszą duszą. Cóż wielkiego jest dla Boga, aby poczęcie Pana Jezusa nastąpiło z Ducha Świętego, a podczas porodu Zbawiciel przeszedł przez powłoki Matki Niepokalanie Poczętej. Gdybyś raz zobaczył jak przychodzimy na ten świat zrozumiałbyś Mądrość Bożą...
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 993
Dzisiaj przekażę prowadzenie przez Boga Ojca w mojej codzienności; od przebudzenia o 4.00 z opracowaniem świadectwa wiary z dnia wczorajszego, a stanie się to dokładnie do czasu Mszy św. o 6.30.
Z Księgi Koheleta (Koh3, 1-11) w serce wpadną słowa; „Przyjrzałem się pracy, jaką Bóg obarczył ludzi, by się nią trudzili. Uczynił wszystko pięknie w swoim czasie, dał im nawet wyobrażenie o dziełach świata, tak jednak, że nie pojmie człowiek dzieł, jakich Bóg, dokonuje od początku aż do końca”.
Psalmista wołał jakby ode mnie w Ps 144(143); „Panie, czym jest człowiek, że troszczysz się o niego, czym syn człowieczy, że Ty o nim myślisz?” Komunia św. samoistnie złożyła się jak naleśnik...jednym rogiem na drugi i na ćwierć, a po chwilce stała się jak „manna z nieba”. To oznacza dla mnie dobry dzień, jakby odpoczynek i pokój.
Okaże się, że przybycie - za żoną na to nabożeństwie - będzie ważne dla początku tego dnia, bo podjedziemy pod krzyż (oceni stan kwiatów), a ja zapalę lampkę (wdzięczność Panu Jezusowi). Później zrobimy wszystkie zakupy, które podwiozę do domu (nie musiała dźwigać).
W oczekiwaniu na śniadanie uzupełniłem benzynę i płyn do spryskiwania szyb, pobiorę też leki, a żona przyniesie świeży chleb z sałatką i usmaży rybę. To wszystko trwało godzinę, a jako dodatkowe pocieszenie na mojej stronie internetowej było one line 650 gości.
Po czasie myślałem o intencji dotyczącej wdzięczności Bogu Ojcu, ale po wyjściu z domu spotykałem bogatych niewdzięczników (niewierzących)...tak poznałem intencję. Zaskoczenie było tak wielkie, że prawie płakałem podczas zawołań w mojej modlitwie.
Po godzinie została do odmówienia Droga Krzyżowa i Św. Agonia Pana Jezusa. To będzie trwało później jeszcze 1.5 godziny, ponieważ wszystkie stacje i zawołania Pana Jezusa na krzyżu powtarzałem dziesięciokrotnie. Popłyną też trzy koronki; do Ukrytych Cierpień Ciemnicy, do Pięciu Św. Ran Pana Jezusa, a później do Miłosierdzia Bożego. Nie mogłem się ukoić.
Na końcu dnia trafiłem na blog Jana Hartmana, gdzie dałem komentarz jako Teista pod jego wpisem z 24 września 2020 „Jan Paweł II z asteroida – zwiastun upadku Kościoła”…
APeeL
Panie Profesorze!
Co się z Panem dzieje, przecież stanowisko, wiek, tytuł naukowy zobowiązuje nas do godnego zachowania. Wykorzystuje Pan nieudany pomnik naszego papieża (może specjalnie tak wykonany) do napadu na jedynie prawdziwą wiarę katolicką.
Nazywa Pan Kościół ustanowiony przez Zbawiciela; „potężną organizacją, której zdziczenie moralne i zdeprawowanie w samym XX w. strach opisywać”. Stawia Pan znak równości pomiędzy funkcjonariuszami (takim był Apostoł Judasz), a wiarą świętą.
Już niedługo Bóg Ojciec wypomni Pana grzechy i z duszą wpadnie Pan do Czeluści. Jest oczywiste, że straszę Pana, a z drugiej strony dziwię się, że mając rozum neguje Pan posiadanie duszy...czyli życia wiecznego.
Pan neguje nadprzyrodzoność, a to oznacza „mądrość” jako przeciwieństwo do ciemnogrodzian. Razem ze swoimi fanami wierzy Pan, że śmierć to koniec; jak u małpy, szczura, a nawet karalucha. Dziwne, bo mając rozum nie chce Pan żyć, a nawet pcha się na śmierć i to wieczną, bo dusza jest nieśmiertelna...nawet w Piekle.
Bredzi Pan, że; „w dalszej przyszłości nikt, kto ma Boga w sercu, nie zbliży się nawet do przybytków bluźnierstwa”. Nie ma Pan żadnego argumentu przeciwko Kościołowi Świętemu ustanowionemu przez Pana Jezusa i wyciąga głupoty polityczne ("Watykan rzuca nas na kolana").
Mamy wolną wolę i tacy jak Pan, a nawet reformatorzy (Luter i Kalwin) odeszli od Kościoła Pana Jezusa i takie przybytki omijałbym z daleka (nie ma tam Cudu Ostatniego, Eucharystii czyli Ciała Duchowego Pana Jezusa).
Nic Pan o tym nie wie i uporczywie atakuje wiarę świętą. Nie wierzy Pan w nadprzyrodzoność (głupota do potęgi), a przez to neguje istnienie Belzebuba, a ja wiem jak działa.
Pan jest jego agentem, ale w swojej „mądrości” nie może tego ujrzeć. Trwa Pan w opętaniu intelektualnym i tak już zostanie, bo to ciężka postać. Wciąż czyni Pan dobro...ostatnim były Pana głupoty dotyczące popierania chłopaczka Margota. Neguje Pan patriotyzm naszego papieża, wskazuje na jego pychę, a sam cały czas bredzi od Szatana i wymiotuje na rodaków.
Ja wiem, że w hierarchii kościelnej jest agentura, która robi to, co Pan pisze (współpraca z mafią, rozpusta, ochrona pedofilów w sutannach). Wstrząsu w sercu doznaję po Pana słowach o zbrodniczym Kościele. Niech Pan opisze zbrodnie kolorowej zarazy...atakującej niewinne dzieci.
Już niedługo rozliczy Pana Bóg Ojciec, a obecnie powinien Pan odpowiedzieć za szerzenie nienawiści w stosunku do takich jak ja. Mam nadzieję, że dożyje Pan przejęcia władzy przez system polityczno-religijny jakim jest Państwo Islamskie...wówczas straci pan wolną wolę.
Dzisiaj szydzi Pan bezkarnie z Prawdy (istnienia Królestwa Bożego już na ziemi, które jest w nas) oraz z Boga Ojca (w zawiłych tańcach słownych z demonami)...w końcu pisze, że wierzę w gusła.
Pan w tym czasie udaje niewierzącego rodaka, a jest Pan członkiem Antykościoła. Cieszy się Pan z nadchodzącego Armagedonu, a ja dodam, że Apokalipsa już trwa, a to oznacza ponowne przyjście Zbawiciela; „jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony”...na zgnicie.
Teista
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 887
Na starość, a właściwie przed śmiercią zacząłem wieść życie nocne, które kończy się Mszą św. poranną. Dobre znoszenie tego odwrócenia pory dnia jest wynikiem 35 lat budzenia podczas dyżurów w pogotowiu oraz noce spędzane na hazardzie (karty).
Przed wyjściem na Mszę św. o 6.30 w sercu popłynie pieśń; „Nie chcemy Boga w książce, w szkole”. Natomiast w czytaniu z Księgi Koheleta (Koh 1,2 -11) padną słowa o marności wszystkiego z refleksją;
„Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem?” Pokolenie przychodzi i odchodzi, a słońce wschodzi i zachodzi, wiatr wieje, a wszystkie rzeki płyną do morza, które nie wzbiera. „To, co było, jest tym, co będzie (…) Nie ma pamięci o tych, co żyli dawnej, a też o tych, co będą kiedyś żyli (…)”.
W tym czasie Doda sprzedaje apartament, Dagmara Kaźmierska stwierdza, że gnuśnieje w bogactwie, Aldona Orman (52 l.) jest piękna, bo prasuje swoje ciało, a dziadzina Jerzy Urban...tańczy jako muzułmanin (YouTube). Pod jego starczymi wygłupami napisałem dwa komentarze (poniżej).
Natomiast prezes Jarosław Kaczyński jak zwykle psuje to, co zbudował w pocie czoła. Wszyscy byli zadowoleni, że nasz prezydent pokonał czerwonego Goliata, a zjednoczeni w szkodzeniu nie mogli się otrząsnąć z „oddania Polski palantom” (A. Michnik).
Szaleje żółta i kolorowa zaraza, grozi nam zagłada nuklearna, a w tym czasie Grupa Trzymająca Władzę znalazła sposób na jedność rządzących! Towarzysze wiedzieli, że powstanie rozdźwięk w miłości do zwierzątek, a chodziło o odsunięcie Z. Ziobry.
Zagrano na słabości prezesa...podsunięto mu demoniczne „dobro” czyli walkę o prawa dla piesków i kotków; często przebieranych, z obchodzeniem ich imienin i płaczem po ich śmierci, bo są zrównane z ludźmi. W tym czasie można mordować dzieci nienarodzone i to w majestacie bezprawia...
Tak jest, gdy władcy nie wołają do Boga Ojca, podejmują własne decyzje nie mając najmniejszego dostępu do tego, co będzie jutro. Na ten moment psalmista wskazał w Ps 90(89), że dla Boga Ojca „tysiąc lat (…) jest jak wczorajszy dzień, który minął, albo straż nocna”, a my jesteśmy jak trwa rano zielona, a wieczorem więdnie i usycha.
Dopiero po odczycie intencji jasna stała się" duchowość zdarzeń";
1. W Ew (Łk 9, 1-9) będzie wspomnienie ścięcia Jana Chrzciciela...dla kaprysu Herodiady przyniesiono jego głowę na tacy! Wróci "Rzeź Niewiniątek" oraz bestialskie znęcanie się nad Zbawicielem podczas Jego Bolesnej Męki...
2. „Dodaj stronę prokuratury do ulubionych”...to nie żart, bo z ciężkiego snu zerwie mnie listonosz z pismem prokuratury, która po raz trzeci zawiadamia mnie (po odwołaniu się), że mafia samorządowa może zaocznie rozpoznać chorobę psychiczną u katolika i potwierdzić to w komisji lekarskiej bez przewodniczącego (zabójstwo cywilno-zawodowe).
W tym czasie wiceprezes OIL w W-wie pisze (m-k „Puls”), że tacy jak ja narzucają swój światopogląd, ale sam krytykuje naszą wiarę i broni kolorowej zarazy. Zobacz moc bezbożników okupujących wszystkie stanowiska.
3. Trafię na program Polsatu „Państwo w państwie”, gdzie będzie przedstawiona zbrodnia polityczna z wieloma ofiarami (zabijani świadkowie, jeden „powiesił się” w celi, itd.)...coś jak sprawa syna Olewnika. Tam zabierze głos m. in. autorytet prawniczy Ryszard Kalisz, który nie pomógł wówczas w tamtej zbrodni.
4. W TVN „Uwaga” kolega orzecznik (zaocznie!) uzdrowił całkowicie niezdolnego do pracy i zabrał mu rentę społeczną (stan po operacji guza mózgu z padaczką lekooporną). Całe lata walczyłem – w imieniu chorych – z takimi przebiegłymi sądowymi z nadania władzy ludowej, którzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności. Dodatkowo płaci się takim „panom życia i śmierci”. Niechby spróbował skrzywdzić kogoś z "samych swoich"...
Eucharystia utrzymywała się w ustach jak woalka...chciałbym tak odejść z tego świata. Intensywnie „patrzył” Pan Jezus Miłosierny...mam się nie skarżyć i przebaczyć. Przez 1.5 godziny krążyłem odmawiając moją modlitwę.
W tym czasie ujrzałem, że na szczycie ofiar bezprawia władzy był Syn Boga Żywego, nasz Odkupiciel, który przeszedł przez Swoje Życia czyniąc tylko dobrze, a został potraktowany okrutnie. Nie mogłem się ukoić podczas wołania do Boga, serce ściskał ból, a w oczach kręciły się łzy...
APeeL
Oto moje komentarze pod wyczynami krasnego dziadka Jurka Urbana, który za prawdziwe określenie („Goebbels stanu wojennego”) przez 12 lat włóczył po sądach prof. Ryszarda Bendera (jedna z metod zabijania "wrogów ludu"), a sam w tym czasie ubliżał i dalej ubliża komu chce...
„Muzułmanin tańczy” YouTube
Panie Jurku!
Pan tańczy, ale ze swoim przełożonym czyli z Przeciwnikiem naszego wspólnego Boga Ojca. Cytując Pana słowa o ks. Jerzym Popiełuszce; "sam pcha się Pan na śmierć i to prawdziwą, bo wieczną". Chętnie ocalę Pana, ale to będzie kosztowało, bo żyje Pan w zbytku, a ponadto jest ciężkim przypadkiem.
Stwierdzam to jako lekarz "pierwszego i ostatniego kontaktu" oraz tak się stało, że mistyk świecki. Proszę potraktować tę propozycję poważnie, bo wszedłem tutaj "przypadkowo" czyli w prowadzeniu przez Boga.
Pana nawrócenie ogłosimy na cały świat. Powiedzą, że pomieszało się Panu w głowie...daj Boże, aby tak się stało. Jak spotkamy się w Królestwie Bożym podziękuje mi Pan i naprawdę będziemy tańczyć i to bez małpowania. Kontakt jest na mojej stronie...
Panie Jurku!
Wysłuchałem Pana wywodu o religii (komentarze wyłączono) i chciałem Panu przekazać, że jest tylko jedna prawdziwa wiara (katolicka). Tak się stało, że nasz wspólny Bóg Ojciec wybrał naród żydowski (teraz jest to nasza ojczyzna), który czekał na zapowiadanego Zbawiciela. Mimo cudów i znaków "Ten, Który Zbawia" został bestialsko zamordowany.
Syn Boga Żywego zostawił nam Chleb Życia dla duszy, Cud Ostatni...Swoje Ciało Duchowe (opłatek jest tylko widzialnym znakiem). Piszę to jako wiedzący, że Bóg Jest (Jahwe - „Ja Jestem”) i wszystko jest prawdziwe w Kościele katolickim. Niech Pan nie patrzy na kapłanów i hierarchię, budynki i obrzędy zewnętrzne. W żadnej religii (nawet w kościołach reformowanych) nie ma Eucharystii.
Ja mam wielki szacunek dla niewierzących, a szczególnie dla wiedzących, że nie ma Boga (Richard Dawkins, Jan Hartman, Joanna Senyszyn i Jerzy Urban), ale wy jako wierchuszka szydzicie z jedynie prawdziwej wiary i z własnego Boga Ojca, Stworzyciela waszych dusz.
Stanowicie forpocztę Szatana i wpadniecie do Czeluści. Nasze ciała ulegają rozpadowi, ale dusze nie giną nawet w Piekle. Na nic nie przydadzą się głupie żarty człowieka w ostatniej fazie życia...
Proszę zawołać do Ducha Świętego, ale nie szydzić, bo nie ma przebaczenia...zapytać i i ujrzeć "duchowość zdarzeń". Co Panu i innym szkodzi. Żyłem podobnie jak Państwo i wielu czytających...
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 942
Św. Pio z Pietrelciny
Dzisiaj będziemy na wieczornym nabożeństwie w pobliskiej parafii, gdzie patronem jest o. Pio i tam można składać różne prośby. Pojechałem dodatkowo na poranną Msze św. w intencji tego dnia, której jeszcze nie znałem.
Przypomnę, że św. Pio z Pietrelciny ur. się 25 maja 1887 r. (zm. 23 września 1968 r.). To był dobry chłopiec, który zajmował się pasieniem owiec, modlił się i w kościele św. Anny w swojej miejscowości Pan Jezus położył na jego głowie rękę i powołał go do całkowitego poświęcenia się służbie Bożej.
Jako kapłan-zakonnik przybył do San Giovanni Rotondo (IX 1916), gdzie przez 50 lat służył Bogu i ludziom (ołtarz i konfesjonał). Miał dar bilokacji, poznania języków, przewidywania przyszłości oraz uzdrawiania; słowem, dotykiem i na odległość. Toczył też boje z Szatanem. To „mistyk czynu”, który otrzymał stygmaty...
W dzisiejszej w Ew (Łk9, 1-6) Pan Jezus rozesłał 12 Apostołów dając im moc nad duchami nieczystymi, uzdrawiania i głoszenia o Królestwie Bożym. Po Eucharystii „patrzył” wizerunek Pana Jezusa Miłosiernego.
Nie spodziewałem się, że będę miał tak wstrząsające przeżycia, ponieważ przed wieczornym wyjazdem do kościoła z relikwiami tego świętego znałem już intencję. W oczekiwaniu na Mszę św. wołałem za nękających mnie, aby Pan Jezus otworzył serce chociaż jednego! Kocham Boga Ojca w Trójcy Jedynego i ludzkość, a szczególnie rodaków i otrzymaną ojczyznę, która jest wybraną wśród narodów (w miejsce Izraela, gdzie Boga nie ma!).
Płakałem pod wielkim krzyżem ze Zbawicielem oraz figurą Matki Bożej...podczas odmawiania mojej modlitwy: „św. Osamotnienia Pana Jezusa” w Getsemani oraz koronki do Ukrytych Cierpień Ciemnicy (moja nazwa, w skrócie UCC). To był czas współcierpienia ze Zbawicielem, serce chwilami chciało pęknąć. Tak jest zawsze, gdy Jezus Chrystus nagle zaprosi mnie do Siebie.
W takim stanie zrozumiałe stają się słowa Ew (Mt 16. 21-27), które padną na tym Misterium; „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”.
Tutaj zaznaczę, że krzyż Pana Jezusa nie oznacza naszych zwykłych cierpień (często jest to „krzyż diabła” wynikający z naszych wybryków lub życia wg woli własnej czyli „róbta, co chceta”), ale przyjmowanie zsyłanych cierpień, a nawet ich pragnienie w celu zbawiania innych. Nie czyni się tego dla nagrody, którą Syn Człowieczy ma oddać każdemu według jego postępowania.
Została nas garstka buntujących się po ludzku przeciw demonicznej niesprawiedliwości, która na tle Bolesnej Męki Zbawiciela, a nawet na tle życia św. Pio jest wydarzeniem błahym. "Mnie prześladowali i was będą prześladować"...
Zdziwiłem się pięknymi słowami kapłana, prowadzeniem wspomnienia rocznicy śmierci świętego, a wcześniej wśród masy posiadanych książek mój wzrok zatrzymał album; „Ojciec Pio i jego dzieło”. Eucharystia pękła samoistnie (delikatnie), a to oznaczało, że czeka mnie jeszcze małe cierpienie. Zaskoczeniem było wystawienie Monstrancji z późniejszym pobłogosławieniem garstki wiernych. Całe Misterium z moimi modlitwami trwało przeszło trzy godziny.
Kapłan zna sprawę napadu na mnie za obronę wiary i krzyża. Przekazałem intencję tego dnia i obiecałem, że dam świadectwo wiernym z otrzymanej pomocy. Mam nadzieję, że Pan odmieni serca, szczególnie kolegów lekarzy, bo trwanie w nienawiści do obrońcy krzyża i wiary sprawia szkody w ich duszach...
Najważniejsze jest jednak moje pragnienie przemiany duchowej...z wyparciem „tego, co ludzkie” czyli „zaparcie się samego siebie”. Zrozumie to podobny do mnie…
Po powrocie do domu krążyłem w ciemności towarzysząc Panu Jezusowi na Drodze Krzyżowej oraz podczas „św. Agonii”...wiele stacji i zawołań Umierającego powtarzałem dziesięciokrotnie...szczególnie „Ojcze, wybacz im, ponieważ nie wiedza, co czynią". To było zapowiadane - przez pękniecie Eucharystii - dalsze współcierpienie ze Zbawicielem...
APeeL
Aktualnie przepisane...
01.02.2006(ś) ZA PRACUJĄCYCH W POCIE CZOŁA
Na porannej Mszy świętej o 6:30 - czując że będę miał ciężki dzień - poprosiłem Najświętszego Tatę o pomoc. W ciemności, koło garażu widziałem grzebiącego w śmietniku...byłego komendanta policji! To jest choroba nieuleczalna, a jego mieszkanie jest pełny świństwa.
Po nabożeństwie trafiłem do pracy, która będzie trwała bez wytchnienia od 7:00 - 19:00. Tutaj dodam, że w środy i piątki pościmy z żoną w intencji pokoju na świecie (Objawienia MB Pokoju w Medziugoriu). Po śmierci pokażą mi owoce tego wieloletniego wyrzeczenia...
Miałem wielką moc i werwę, która ustała o 17:50, a napływali jeszcze ludzie. To był wyraźny atak złego, bo na szczycie mojego umęczenia zgłaszano się po powtórki leków! Celem tej udręki było pozbawienie mnie radości z wykonanej pracy, a nawet poświęcenia, które zostało przekazane na ręce Matki Bożej.
Nie udało się zniechęcenie mnie, a był to efekt prośby do Boga Ojca z wyświęceniem gabinetu. Nikomu nie odmówiłem, a po powrocie do domu o 20:00 wypełniłem pacjentce wniosek do sanatorium, który odbierze w rejestracji.
W ręku znalazł się tygodnik „Niedziela” z przepisem na pieczenie chleba. To sprawiło nagły błysk intencji tego dnia. Przesunęły się obrazy;
- góry śniegu zgarnianej z naszego budynku przez czterech ludzi
- napłynęły obrazy piekarzy
- wzrok zatrzymał napis „Kuźnia”, a miałem takich pacjentów (kowale)
- byli jeszcze; spawacze, transportowcy, portowcy i zniewoleni przez pracę
- oraz relacja kapłana z kolędy sprawiającej zmęczenie do potęgi...
Zrób film z takiego dnia (mojej intencji) o; smarujących dach smołą w upale, ludziach automatach, pracujących przy wyrobie wędlin, przypraw, sprzątaniu w różnych warunkach, poceniu się kucharek oraz przy usuwaniu śmieci.
Pasują tutaj słowa; harówka, orka, trud, znój, a w ramach tej intencji sam pracowałem na granicy śmierci…
APeeL
03.02.2006(pt) ZA OFIARY NIESZCZĘŚĆ
Wczoraj wieczorem szatan podsuwał mi natchnienie, abym był na Mszy św o 17:00. Dobrze wiedział, że procę skończę o 16:55 i będę do niczego! To świadczy o tym, co wiem, że ma dostęp do przebiegu naszego codziennego życia, a nawet losu. Wówczas wszystko czyni, aby wybrany nie został kapłanem lub porzucił sutannę, a mnie chciał zabić alkoholem (nałóg).
Przed Mszą świętą o 6:30 wszyscy trafili na zamknięte drzwi kościoła, zmarznięty tłum czekał na wietrze na otwarcie wąski furtki do Królestwa Bożego.
W tym czasie na tablicy ogłoszeń przeczytałem słowa Matki Teresy z Kalkuty o modlitwie;
„Owocem modlitwy jest w i a r a
Owocem wiary jest miłość
Owocem miłości jest służba
Owocem służby jest pokój”.
Ja wiem o tym, bo każda odmowa choremu zawsze sprawia ból, a największe umęczeni w służbie Bogu daje pokój. Powtórzę: owocem modlitwy jest wiara, owocem wiary jest miłość, owocem miłości służba, owocem służby pokój. Po spowiedzi zostałem pobłogosławiony Monstrancją (pierwszy piątek m-ca) i wołałem; "Jezu! Tato! Jezu!"
W przychodni było bardzo dużo ludzi, ale jakoś szło i wytrwałem do 17:00. Służba w pokoju, nikomu nie odmówiłem. W tym czasie z telewizji popłyną straszliwe nieszczęścia: zatonięcie promu (1000 ofiar, kapitan uciekł)...powstały zamieszki.
Natomiast w Indonezji stratowano na stadionie 500 osób. Pismo Zachodnie obraziło Mahometa, a „Rzeczpospolita”...niby organ państwowy przedrukowała te prowokacyjne karykatury. Pod ambasadami Niemiec, Norwegii i Danii protestowali Arabowie. Nasz rząd przepraszał za „wolność prasy"..."Boże zmiłuj się nad nami”...
Natenczas Pan Jezus wyjaśnia dlaczego są nieszczęścia „Poemat Boga-Człowieka” Księga III strona 288;
„Człowiek zawsze uważa, że wszystko potrafi. Kiedy zaś rzeczywiście coś potrafi uczynić, pełen jest zarozumiałości i przywiązania do swych „umiejętności”. (…) człowiek jest „człowiekiem” i chce sam działać, nie zdając sobie sprawy, że Bóg prosi tylko o możliwość udzielenia mu pomocy”.
Poznałem to podczas zapisywania i opracowywania dziennika duchowego (sam z siebie nic nie mogę). Większość jest „głuchych i ślepych duchowo”, którzy podążają ku własnej zgubie...zamiast wezwać Pana Jezusa na pomoc (tak było podczas burzy na Morzu Galilejskim, gdzie Pan zasnął).
Wielu pyta dlaczego Bóg Ojciec pozwala na zło? Gdyby go nie było czulibyśmy się jak bogowie, a tak wiem, że trzeba wołać o pomoc i prosić o Opatrzność Bożą. Nieszczęścia służą o przekonaniu nas o własnej nicości i błędach. Zawołaj o pomoc, bo Bóg czeka na twoje zawierzenie. Zapamiętaj, że Bóg nie śpi...przybędzie po wezwaniu.
Ponadto mamy wielkie ostrzeżenia, które lekceważymy (Fatima). Nie poradzimy sobie...tak jak Amerykanie z japońskimi lotnikami (kamikadze). Dzisiaj, gdy to przepisuję (23.09.2020) jest podobna sytuacja, ale z Państwem Islamskim!
Bez Boga Ojca nie poradzimy sobie, ale kto woła? Kościoły na Zachodzie opustoszały, płacze się nad szerzącymi ohydę spustoszenia czyli „spółkowanie inaczej”...to jest nowe opętanie jak faszyzm i bolszewizm, które miały nas „wyzwolić”.
APeeL
04.02.2006(s) ZA CZYSZCZĄCYCH
W środku nocy, po przebudzeniu włączyłem telewizor, gdzie popłyną obrazy nagich pań. Jakże szatan napada na nas w naszej słabości. Zważ, że w piątek byłem u spowiedzi, a jutro jest pierwsza sobota. Zawołałem do św. Michała Archanioła oraz św. Józefa. Z trudem wygrałem…
O 6:30 w kościele było kilka niewiast; "wierni nie chcę Cię, Matko"! W tym czasie z tablicy kościelnej „patrzyło” (zatrzymało wzrok) zdanie o godności osoby ludzkiej, czystości i staniu na jej straży. Wróciły obrazy sprzedających się (rozbieranki, seks, różne wyczyny), które stają się przedmiotem użycia! Łzy zalały oczy, gdy kapłan zawołał: „Chryste oczyść nasze dusze i naszą wolę".
Psalmista zawołał; „Panie daj nam serce czyste", a ja popłakałem się. Natomiast w litanii do Matki Bożej uwagę zwracały zawołania o jej czystości. Na ten czas sprzątam śnieg przed garażem, a dzisiaj, gdy to przepisuję (22 wrzesień 2020) żona myje wiatrołap w klatce naszego bloku i ściera kurz za moimi plecami. Wówczas sąsiadka czyściła swój samochód, a inna balkon i okno. Przed sklepem sprzątano, a po moim wejściu zmyto podłogę.
Po wyjściu „na miasto” przepłynęło mycie naszego ciała, czyszczenie zębów, a także butów i zmywanie naczyń. Dodaj do tego czystość języka i czystość intencji. Dodatkowo w sklepie patrzyła pralka, a w ręku znalazł się wiersz księdza Jana Twardowskiego: „Pan Jezus niewierzących” ze słowami; „z konieczności szary więc zupełnie czysty”.
Z telewizji usunąłem trzy grzeszne programy ("wyczyściłem"). Kapłan czyści nasze dusze, a nie ma innej metody (wspólnej spowiedzi, obnażania się w grupie neokatechumenów). Ks. Twardowski na ten czas doda; „trzeba mieć ciało by odnaleźć duszę”. To prawda, ale 99 % ludzkości nic nie wie o tym, a wielu wierzących po pytaniu o nasze prawdziwe ciało tylko mruczy.
Na jawie dokładnie sprawdził się sen;
smarowałem coś w samochodzie (smarowałem zakupiony zamek do baku z benzyną)
pogotowie, karetka z czekającymi na mnie (pomagałem odmrażaczem otworzyć drzwi sklepu z czekającymi klientami, a żona wołała mnie, bo spieszyła się)
plamy na dywanie i podłodze ( wnuczek zachorował i zwymiotował na dywan i fotel)...
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 888
W nocy męczyłem się z dwoma zapisami, a później nie mogłem spać, budziłem się z zimna i całkowicie skołowany pojechałem na Mszę św. o 7.30, a od dawna jest o 7.15. Zdziwiony trafiłem na Eucharystię, która ułożyła się w rulonik (mały zwój), a to nigdy się jeszcze nie zdarzyło...
Dzisiaj otrzymałem pomoc, bo głosem przepisałem na komputer aż pięć dni. Wróciła moja krzywda, bo koledzy z Izby Lekarskiej - zamiast unieważnić wszystko (sowiecka psychuszka) - powołali piątą komisję lekarską do zbadania mojej łaski wiary!
Jeżeli szukasz Jedynie Prawdziwego Boga Ojca o Imieniu JAHWE...”Ja Jestem” to dobrze wiesz, gdzie trafiłeś. Przeanalizuj jak to się stało? Posłuchałem natchnienia, aby przed Mszą św. o 18.00 otworzyć Agendę Liturgiczną. Całkowicie zaskoczony przeczytałem słowa z Księgi Przysłów (Prz 21, 1-6. 10-13);
„Pan osądza serca.
Przestrzeganie prawa i sprawiedliwości jest lepsze dla Pana niż krwawe ofiary.
Wyniosłe oczy i harde serce – to lampa występnych (…) bliźni w jego oczach nie znajduje łaski.
Kto uszy zatyka na krzyk ubogiego (skrzywdzonego) sam będzie wołał, lecz nie otrzyma odpowiedzi”…
W tym czasie psalmista w Ps 119(118) wskazał, że; „Błogosławieni, których droga nieskalana, którzy postępują zgodnie z Prawem Pańskim”.
Od razu poznałem intencję tego dnia i wcześniej rozpocząłem modlitwę z ofiarowaniem Mszy św. i dwóch Eucharystii. Po drodze na "moim" krzyżu powiesiłem wieniec, który wykonała żona.
Ogarnij cały świat ludzi o hardych sercach. Nawet nie chodzi o opętanych przywódców państw, różnych kacyków, ale o nas samych (rodaków). Wielu z nich nie zauważyło, że nie ma już Partii, a służby bezpieczeństwa własnego nie mogą już ćwiczyć swoich bezeceństw i śmiać się z ofiar wpisanych na listę proskrypcyjną.
W telewizji pokazano takiego, któremu nie spodobało się młode małżeństwo sąsiadów; zaorał im cześć granicznej drogi, a przed ich domem zgromadził górę obornika. Natomiast w dzisiejszej „Uwadze” TVN podobny wynajmował jedno mieszkanie wielu chętnym naraz. Po 3 latach żądał "zaległej" zapłaty (np. 15 tys.) i włóczył ich po sądach. Jednocześnie miał 80 takich spraw.
Płaczą „kochający inaczej”, bo nie będą już mogli deprawować (także dzieci) swoimi obscenicznymi Paradami Grzeszności. Na górze trwa bój o dobro zwierząt, piesek przywiązany przed sklepem będzie musiał mieć smycz o długości 4 metrów, itd. W tym czasie można bezkarnie rozrywać niewinne ludzkie aniołki w gniazdkach (macicach)...
Podczas wołania także za moich kolegów, lekarzy, funkcjonariuszy samorządowych nie mogłem się nadziwić jak można łamać wszystkie prawa i to lekarza. Myślę, że koledzy nie mają takich serc, ale boją się sprzeciwić dalej istniejącej władzy "czerwonych kołnierzyków" (do trzeciego pokolenia). Powinno się ich ujawnić, bo szkodzą w skrytości czyhając na przejęcie władzy.
Właśnie Donald Mniejszy (wyraźnie marnieje) wskazał, że rządzący wiszą na hakach (mają papiery na niego i podobnych). A tak się cieszył z udanego zamachu w Smoleńsku...tak chciał piąstkować z W. W. Putinem. Pomylił strzelenie gola z upadkiem TU-154.
Zginęło 96 osób – 88 pasażerów i 8 członków załogi. Wśród ofiar były 24 kobiety i 72 mężczyzn. Po co mu to było? Wyrzuty sumienia mogą człowieka zabić, bo judzi wówczas Szatan; „dla ciebie nie ma już przebaczenia, itd.!”
APeeL
Aktualnie przepisane…
02.02.2006(c) ZA NIOSĄCYCH ŚWIATŁOŚĆ
Ofiarowanie Pańskie. MB Gromnicznej...
Dzisiaj jest wielkie święto naszej wiary; rocznica przybycia „Światłości na oświecenie pogan”, a to oznacza spotkanie Symeona z Matką i Dzieciątkiem w Świątyni Jerozolimskiej. Zawołałem do Boga w intencji zmarłych z mojej rodziny oraz bliskich...jak kolega z ławy szkolnej. Poprosiłem, aby Pan dał każdemu z żyjących i tych, których spotkam dzisiaj promyk Swojej Światłości.
Szczególnie prosiłem o duszę ojca ziemskiego, który musiał wstawać o 4.00, aby nas wyżywić (pociągiem dojeżdżał do odległej pracy w stolarni). Wspomniałem też dusze teściów, którzy dali mi dach nad głową (na początku pracy), a nie wykazałem odpowiedniej wdzięczności.
Przezornie wyświęciłem gabinet w pracy, bo w dniach tak wielkich świąt szatan jest szczególnie złośliwy. Nie może uczynić mi wielkiej szkody, ale wówczas rozprasza, stwarza bałagan, wywołuje kłótnie na poczekalni, wpadanie chorych, a nawet ich „umieranie”…
Mogą też wyrwać do wypadku karetką transportowa, gdy zabraknie zespołu wypadkowego. Jestem chłopcem na posyłki ("podręcznym"). Tak jak przewidziałem; praca nie układała się, pojawiały się nieprzewidziane przeszkody i wezwano na pilną wizytę domową.
Dobrze, że z domu zabrałem dwie kasety na których były słowa Jana Pawła II o Panu Jezusie Światłości oraz płynęły piękne pieśni. Na ten moment przybył sprzedający książki z propozycją zakupu albumu ze zdjęciem Jana Pawła II...nigdy tak pięknego nie widziałem.
Miałem wahnięcie, ale przed chwilą otrzymałem zapłatę za badanie kandydata na kierowcę...tyle kosztował ten album (40 zł). Czy to wszystko było przypadkowe? Przypomniała się też moja prośba o Promyczek Światłości dla każdego z którym się spotykam.
Nagle napłynął błysk dotyczący tej intencji;
- z zapaloną gromnicą przyjechaliśmy do domu
- dzisiaj mówiłem i działałem w Imię Boże z przekazaniem mojego wysiłku Matce Bożej
- z zabranych kaset płynęły pieśni...także o Światłości Zbawiciela
- podczas badania chorego o nazwisku Szatan zgasło i zapaliło się światło. Ponieważ czekał go ślub zasugerowałem, aby przyjął nazwisko żony.
- sprzedający książki z pięknym zdjęciem Jana Pawła II na okładce
- z przychodni odwiozłem do domu babcię u której jest wiele świętych obrazów i figur
- z pacjentką byłem u okulistki, ponieważ bez powodu z oczu płyną jej łzy (normalne u kobiet po pięćdziesiątce)
- przypomniał się sen w którym pękły mi szyby tworząc piękny ornament
- w ręku znalazło się moje pismo do Marianów ze słowami chwalącymi Boga Ojca…
Na końcu tego dnia posłuchałem natchnienia i w „Poemacie Boga – Człowieka” odnalazłem wizję Ofiarowania Pana Jezusa w Świątyni Jerozolimskiej...ze spotkaniem starca Symeona.
APeeL
05.02.2006(n) ZA TYCH, KTÓRZY SĄ W SMUTKU PRZEMIJANIA
Maryla Rodowicz śpiewała „Kolorowe jarmarki” Janusza Laskowskiego, a moje serce zalał smutek przemijania. „Kiedy patrzę w hen za siebie. W tamte lata, co minęły. Czasem myślę, co przegrałem. Ile diabli wzięli. Co straciłem z własnej woli. Ile przeciw sobie”…
To wielka prawda, bo jeszcze po nawróceniu prowadziłem życie Michała Wiśniewskiego (poker i pijaństwo). On też miał piosenkę dla mnie; „Nie pij tato”. Dobrze, że nałóg mam odjęty przez Boga (od 2002 r.), a sprawiły to modlitwy żony i pacjentek oraz Msze św. zamawiane w różnych sanktuariach.
Dla kogoś, kto nie wie, co oznacza alkoholizm wyjaśnię, że alkoholik niepijący musi cały czas czuwać, bo zgubi go jeden kieliszeczek. Mnie nie interesuje ten trunek...może stać w otwartej butelce.
Ja nie jestem ckliwy, ale mam wadę serca i przeżyłem swój czas...tym bardziej, że wystąpiło zaburzenie jego rytmu oraz jakby objawy rozpoczynającej się niewydolności. Jednak wyroki Pana są niezbadane...
Dalej Maryla ciągnie; „Gdy w dzieciństwa wracam strony. Dobre chwile przypominam. Mego miasta słyszę dzwony. Czy ktoś czas zatrzymał?” Jako lekarz mogę stwierdzić, że 99% ludzi żyje tym światem, ciałem, wspomnieniami i spokojną starością („100 lat”). Najważniejsze jest zdrowie i z tego powodu biegają po lekarzach (przestraszeni śmiercią).
Zapominają, że najważniejsze jest zdrowie duchowe (duszy), powiązane z nim psychiczne i dopiero później fizyczne. Ktoś, kto wskazuje na życie wieczne, duszę, ataki szatana...jest uznawany za niepoczytalnego.
Smutek przemijania jest powszechny, szczególnie u ludzi starych, bo żal im młodości, pięknego wyglądu i zdrowia. Ile grzechów codziennie maja młodzi, zdrowi i piękni. Właśnie tacy za oknem palą papierosy i przeklinają dla taktu...także dziewczęta.
Ludzie nie pamiętają cierpień z młodości; pierwsza miłość, narzucana dyscyplina (zabranie wolności „róbta, co chceta”), brak pieniędzy, a w biednych rodzinach różne braki, nie wspominam o alkoholizmie rodzica lub rodziców. Nie wiedzą, że to, co najlepsze jest dopiero przed nami...po naszej śmierci. Pomyśl o cierpieniu Boga Ojca czekającego na nasz powrót.
W tym czasie „Super express” porusza problem marnowania czasu na; sen, mycie zębów, jedzenie, itd. Oni nie wiedzą i nie zalecą modlitwy, a ludzie nudzą się w wolnym czasie. Cóż oznacza pobyt tutaj wobec wieczności. Ja sam żałuję, że często czas mija na niczym, a tak wielkie są potrzeby modlitewne dla całego świata. Posłuchaj piosenki; „Popatrz jak szybko mija czas”... z parafii św. z Padwy (YouTube).
Dobrze wiesz na co przeznaczasz swoje życie i o co się martwisz. Ile ludzie tracą czasu z powodu pracoholizmu lub łażenia po sądach z powodu głupstw. Czynią tak prawie wszyscy wokół...szczególnie dwie sąsiadki, które drą się przez całe dnie z balkonu na balkon, bo jedna z nich jest głucha. Otwierasz usta; masz mówić o Bogu...
Na Mszy św. o 7.00 popłyną słowa z Ks. Joba; „Czas leci jak tkackie czółenko i przemija bez nadziei. Wspomnij, że dni me jak powiew. Ponownie oko me szczęścia nie zazna”. Gdzie na świecie i w czym znajdziesz ukojenie? Naszej duszy stęsknionej Boga Ojca nie ukoi nic poza Mszą św. z Cudem Ostatnim (Eucharystią). Dzisiaj niespodziewanie będzie adoracja Monstrancji…
Ten dzień kończy piosenka Ireny Santor; „Tych lat nie odda nikt”...Tych lat nie odda nikt, Tych lat nie odda nikt. Nie powracajmy już do tamtych nocy ani dni. Uciszmy w sercu żal”…
Posłuchaj też piosenki Haliny Kunickiej; „To były piękne dni” oraz Krzysztofa Krawczyka; „To, co dał nam świat”…
Dzisiaj, gdy to przepisuję (22.09.2020 r.) popłakałem się, bo napłynęła śmierć rocznej córeczki oraz obecne zaginięcie syna…
„Boże mój, Panie Jezu i Duchu Święty wszystko wiecie o nas...przyjmijcie to moje cierpienie”…
APeeL
- 21.09.2020(p) ZA POSTĘPUJĄCYCH W SPOSÓB GODNY POWOŁANIA
- 20.09.2020(n) ZA NIEPRAWYCH POTRZEBUJĄCYCH NAWRÓCENIA
- 19.09.2020(s) ZA TYCH, DLA KTÓRYCH ZATRZYMAŁ SIĘ CZAS
- 18.09.2020(pt) ZA ZDEPRAWOWANYCH PRZEZ MIŁOŚĆ
- 17.09.2020(c) ZA DUSZE OFIAR SOWIECKIEGO CIOSU W PLECY
- 16.09.2020(ś) ZA MAJĄCYCH RÓŻNE SPRAWY
- 15.09.2020(w) ZA TYCH, KTÓRZY PRZEKAZUJĄ SWOJE CIERPIENIA MATCE BOŻEJ
- 14.09.2020(p) ZA TRACĄCYCH CIERPLIWOŚĆ...
- 13.09.2020(n) ZA POTRZEBUJĄCYCH MOJEGO PRZEBACZENIA
- 12.09.2020(s) ZA WYDAJĄCYCH ZŁE OWOCE