Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

20.09.2015(n) ZA CHRYSTUSOWYCH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 20 wrzesień 2015
Odsłon: 1181

Motto: wszyscy zginiecie!

     W dniu w którym narodzi się w tobie Jezus Chrystus poczujesz, że zaczynasz nowe życie, a polega ono na tym, że na ten świat patrzysz duchowo zadziwiany cudem stworzenia wszystkiego przez Boga Ojca!

    Tu rozum jest nieprzydatny, bo racjonalizm przeszkadza w olśniewającym widzeniu, które daje nam Światło Ducha Świętego. To są słowa górnolotne, ale zrozumiesz je, gdy otrzymasz moją łaskę. Ludzkość nie pragnie daru życia dla Boga - Ojca i zbawienia duszy.

   Normalny człowiek nie widzi prawidłowej hierarchii ważności spraw, bo na pierwszym miejscu jest nasze zbawienie czyli powrót do Boga, gdzie jest mieszkań wiele!

     Jeżeli staniesz się Chrystusowy to wszystko ujrzysz i poczujesz od strony Boga. Właśnie s. Faustyna mówi; „Kiedy przychodzą do furty drugi raz ci sami ubodzy obchodzę się z nimi z większą łagodnością i nie daję im poznać, że już raz byli, aby ich nie krępować (...) obchodzę się z nimi tak, jakby postąpił z nimi mój Mistrz (...)”.

   Mnie także ciągnie do takich i wszystkich, których spotkało nieszczęście, a także do bogatych pogan i wrogów Boga. Mam tylko jedno pragnienie - jest to miłość do Boga Ojca, która nie zostanie nasycona w pełni dokąd żyję na tym wygnaniu, a jest to wielkie cierpienie! Nie pojmie tego człowiek, który nie rozumie zakochanych.

      Możesz mnie nazywać jak chcesz, ale ja mam czynić tylko to, co podoba się Bogu. Nie patrz nawet na dziennik, bo jeżeli masz trochę wiary to przecież musisz ujrzeć moją przemianę duchową, a zjednany  z Chrystusem proszę Boga, aby to samo stało się z tymi za których jest intencja modlitewna dnia. 

    Nie chcę, aby zostali odrzuceni jak złe ryby wysypane z sieci, ale pragnę radować się z nimi w Królestwie Niebieskim. Ktoś powie, że mam wszystko potrzebne do życia, a nawet samochód i garaż. Tutaj chodzi o pragnienia serca, a właściwie duszy, bo samochód tylko służy mi...tak jak wszystko, a jadąc nim - w zła pogodę - do kościoła dziękuję Bogu za taka możliwość...nie jest dla mnie bożkiem.

    „Wszystkich was zabiją”...tak powiedział polski dżihadysta, ale podobnie przestrzegali Pana Jezusa uczniowie...”Panie! to się nie może stać Tobie”. Pan odpowiedział na to ludzkie zatroskanie „Idź mi z oczu szatanie”! Tak, bo Belzebub widział „do przodu”, że będą tacy jak ja, całkowicie oddani Bogu...od rana do wieczora,  a nawet w nocy.   

    Przypomniały się słowa z kazanie biskupa Tadeusza Zawitkowskiego: „Człowieku Boży, walcz o swoje Zbawienie, do którego zostałeś powołany. Człowieku Boży, idź, masz mało czasu, aby dać świadectwo”.

     Wyjaśnił to też Pan Jezus: „Te dary nie są łatwe do zrozumienia dla osób pozbawionych duchowości. Nigdy nie zaakceptują oni niczego z Mojego Ducha. We wszystkim tym widzą tylko niedorzeczność. Dary duchowe (...) będą dla nich trudne do zrozumienia, dopóki będą myśleć  (...) jako filozofowie. (...) To dary, które ci ludzie zniekształcają (...) podobnie jak przekręcają Pisma (...)”.*

    W Centrum Handlowym popłakałem się i zacząłem odmawiać moją modlitwę: „Pnie Jezu, miej miłosierdzie nad nami, bo zalewają nas ci, którzy mówią Bogu ‘nie’ i szydzą z naszej wiary w najpodlejszy sposób...Jezu mój! Jezu! Serce mi pęknie Panie! Matko Miłosierdzia módl się za nami...".

     "Ojcze Przedwieczny miej miłosierdzie nad Twoimi, nad Chrystusowymi...obrońcami wiary i krzyża, bo wrogowie mówią naszym językiem, przebrani są w różne ubiory...także  w białe fartuchy, a nawet udają kapłanów!” To długa i rozbudowana modlitwa (jest w instruktażu). Zarazem podziękowałem za łaskę współcierpienia ze Zbawicielem...    

                                                                                                                                          APEL

*„Prawdziwe Życie w Bogu” t IV Vassula Ryden str. 434 „Vox Domini”

19.09.2015(s) WDZIĘCZNY ZA OBDAROWANIE PRZEZ BOGA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 19 wrzesień 2015
Odsłon: 1210

     5.00 „Tato, och Tato! Jezu!”... Tylko nie myśl, że ten dzień dotyczy wdzięczności za obdarowanie przez Boga, które kojarzy się ze zdrowiem i pomyślnym przebiegiem życia, bo ja płakałem przy krojeniu chleba...

    Te łzy zrozumie każdy głodny, który pragnie tego daru podtrzymującego życie naszego ciała fizycznego. Pan Bóg wie, że moja wdzięczność dotyczy poczucia Jego Obecności z tęskną miłością oraz pragnieniem Eucharystii, która na pewien czas łagodzi cierpienie duchowej rozłąki. Cała reszta jest dodana i to w nadmiarze, bo mam wiele niepotrzebnych czapek...

    W ramach dziękczynienia trafiłem na Mszę św. o 7.30 z trzem kapłanami, a to daje poczucie większej mocy tego Misterium. Wprost chciało się krzyczeć: ”Pan Jezus Jest! Pan wrócił! Pan mnie nie opuścił”.

    To musisz sam przeżyć lub wyobrazić sobie radość dzieciątka na widok zbliżającego się Tatusia. Biegnie wówczas z radosnym krzykiem porzucając najlepszą zabawę. Dorośli nie znają już tego uczucia, bo mają dzieci budzące ich zatroskanie.

   Zobacz jak mój prof. św. Paweł pisze pean ku czci naszego Deus Abba  (w jednym zdaniu): << (...) błogosławiony i jedyny Władca, Król królujących i Pan panujących, jedyny, mający nieśmiertelność, który  zamieszkuje światłość niedostępną (...). Jemu cześć i moc wiekuista. >> 1 Tm 6, 13-16

    Wołanie psalmisty rozrywało serce (Ps 100), bo napływało poczucie obecności Pana Jezusa! „Stańcie z radością przed obliczem Pana / Wykrzykujcie na cześć Pana, wszystkie ziemie /służcie Panu z weselem. (...) W Jego bramy wstępujcie z dziękczynieniem, z hymnami w Jego przedsionki, chwalcie i błogosławcie Jego imię”...

   Do mojego stanu duchowe pasuje tutaj resztka  zapisu z 11.10.1992. Wówczas płynęła pieśń dziękczynna do Boga Ojca, a ja myślałem o Eucharystii (Dziękczynieniu), bo jest to dar Boga dla nas! Mamy być wdzięczni za przyjmowanie Ciała Pana Jezusa!

    Natomiast wielu robi łaskę Bogu z  przychodzenia do kościoła, a podejście do Komunii św. to wprost heroizm, bo ludzie małej wiary wstydzą się Boga. Jest to pokazane na dzieciach, które wstydzą się swoich rodziców.

   W dziękczynieniu wróciłem na Mszę św. wieczorną, dla Matki Bożej, a wzrok zatrzymała stacja drogi krzyżowej z  Weroniką, a w takich momentach jest to podziękowanie Pana Jezusa, który mówi: dziękuję za otarcie Mojej Twarzy.

    Tylko my nie dziękujemy za wszystko! Kapłan mówił o małej wdzięczności ludzi za czynione im dobro, bo wystarczy uśmiech i dobre słowo!  Jakby na znak w ręku znalazł się zapis z 11.10.1992 roku, gdy obdarowałem syna, który wrócił z wykładów za indeks, a on tylko mruknął coś pod nosem!    

                                                                                                                                                APEL

 

 

 

 

18.09.2015(pt) ZA OBDAROWANYCH NIEWDZIĘCZNIKÓW

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 18 wrzesień 2015
Odsłon: 1432

Uwaga.  W wyszukiwaniach: Menu główne. Chronologicznie. W okienku wybierz odpowiednią liczę zapisów (30, 100 lub 'Wszystko)...przy Ws. na pasku bocznym przesuniesz błyskawicznie całe lata.

   Przed wczorajszym nabożeństwem wieczornym zatrzymałem się przed plakatem z Panem Jezusem Miłosiernym i poprosiłem o powrót mocy, bo w złym poczuciu nie mogę pisać, a podenerwowanie stanowi przeszkodę w życiu duchowym.

    „Panie! przyjmij moją słabość i zalej nią jakiegoś mocarza, aby się przebudził”. Po Eucharystii wzrok padł na stację: „Pan Jezus bierze krzyż na ramiona”. Zamieniliśmy się krzyżami..

    Rano poczułem się normalnie i w ramach wdzięczności przybyłem do kościoła na Mszę św. o 7.30, a od Ołtarza Świętego w moje serce wpadły słowa (Mdr 4, 7-15): „Starość jest czcigodna”, ale nie mierzy się jej długowiecznością, bo „sędziwością u ludzi jest mądrość, a miarą starości życie nieskalane".

  Śmierć tych, którzy spodobali się Bogu (sprawiedliwych) jest „przeniesieniem z życia wśród grzeszników", aby „złość nie odmieniła jego myśli albo ułuda nie uwiodła duszy: bo urok marności przesłania dobro, a burza namiętności mąci prawy umysł”.

   To bardzo zawiłe, ale nawet wybrani i namaszczeni przez Boga wpadają w takie pułapki. Przecież wiesz co „gwiazdy” wyprawiają...nawet grzech jest o tym pisać.

  Natychmiast znałem intencję modlitewną tego dnia, ale miałem wielkie przeszkody, bo Bestia nie znosi dziękowania Bogu za różne dary i tak jest faktycznie...nawet większość uzdrawianych przez Pana Jezusa nie okazywała wdzięczności! Chodzi o to, że ludzie obdarowani uważają, że „to im się należy, bo do wszystkiego doszli własną pracą” i „nikt im nic nie dał”.

    Bóg nie jest im potrzebny, bo mają wszystko. To wielka pułapka duchowa, a właściwie nieszczęście, które widzę nawet w moim miasteczku nad rzeczką. Po pożarze w bocznej klatce bloku...dwie obdarowane rodziny były o włos od tragedii. Ten straszny znak nie przebudził ich, a wcześniej wielokrotnie zapraszałem ich do Domu Pana. 

  Podjechałem pod "mój" krzyż i zapaliłem lampkę Panu Jezusowi...rozradowały pięknie kwitnące kwiaty oraz zaczęły napływać znaki dotyczące obdarowanych niewdzięczników!

1. Całe bloki zdrowych emerytów nawet nie pomyślą o wstąpieniu do kościoła, a trwa już otwarta III Wojna Światowa...z wiarą i krzyżem. Kiedyś prosiłem naszego proboszcza, aby zaprosił parafian mających czas na codzienne spotkania z Panem Jezusem, ale powiedział, że „nie może nakładać wiernym dodatkowych obowiązków”!

2. Kubica wciąż ryzykuje życie, a w „FiM” piszą, że przynosi mu pecha wizerunek naszego papieża...dzięki któremu szereg razy uniknął głupiej śmierci. Saleta z jedną nerką ma walczyć z katolikiem Adamkiem! Wstrząs przepłynął przez moje ciało...

3. Politycy, koledzy samorządowcy, redaktorzy (resortowe dzieci, obowiązkowo bezpartyjne), wszelkiej maści dworaki z „lisią i mnisią moralnością”...to wprost falujące oceany pewnych swego, którzy nawet boją się wspomnieć o Bogu! 

   Zza drzwi i z dolnej półki pociągnąłem wystające „papiery”, a to były wizerunki różnych krzyży. Łzy zalały oczy, bo wzrok przykuło zdjęcie pochylonego Jana Pawła II z napisem „On dźwigał nasz krzyż”.

   Na odwrocie była relacja z bajkowego życia byłych premierów, gdzie uśmiechnięty Józef Oleksy (14 tys. w radzie nadzorczej spółki budowlanej)...rozlewał wódkę przy zastawionym stole z palącą się świecą.

   Tam też była wzmianka i zdjęcie milionera Bieleckiego, wypoczywającego Kazia (doradca w banku) i Leszka Millera wsiadającego do audi A6 (200 tys.). Kończę zapis, a właśnie przemawia Ryszard Petru (opcja bankierska)...

    Ostatecznie intencję odczytałem w następny piątek i wołałem do Boga za tych braci i ich dusze, bo ci, co wiele otrzymali nic nie przynoszą Bogu Ojcu...                                                                         APEL   

 

Kara Boska przyjdzie w sierpniu? -  Wiadomości

widomosci.onet.pl Karolina Korwin-Piotrowska  5 czerwca 2015 roku

   Dobrze, że wcześniej nie oceniałem tych wywodów duchowych, szczególnie przykrych Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, bo czyni je niewiasta. Nawet pełna zatroskania pyta o naszą egzystencję:

<  Jak wierzyć, jak ufać, jak sobie radzić w dzisiejszych czasach?

< Jak kochać Boga mimo wielu pokus i jak do Niego dotrzeć? Jak się nie załamać śmiercią, chorobą, smutkiem?

   Po chwilce zaczęła straszyć Polaków „państwem wyznaniowym” i szydziła z Ducha Świętego, a ja nie wiem dlaczego ten grzech nie ma przebaczenia!   

   Po "Bożym Ciele”, a wyjaśnię, że jest to wyjście Pana Jezusa Eucharystycznego "na miasto"... czytała zapisy kazań i wskazała na upadek wiary katolickiej w Irlandii, która dopiero teraz jest krajem stanowiącym  "wzór kulturalnego załatwiania spraw tak, aby nikogo nie dyskryminować”.

   Nie rozumiała homill („bełkotu”), która wyjaśniła nasze poganienie z rozkwitem różnych dewiacji. Ona wie lepiej, bo chodziła na wykłady i „naczytała” się, a to daje jej prawo do majaczenia! Ponownie wtrąciła szydzenie z Trzeciej Osoby Trójcy Świętej.

< Mimo, że ja się właśnie z mediów dowiedziałam, że to Duch Święty nam Prezydenta załatwił. (...) chwalić Boga (...) bo póki co, jeszcze nie jesteśmy państwem kościelnym. (...) ów powołany przez Ducha Prezydent wszystko w Krakowie słyszał, bo obok klęczał (kard. Dziwisza)...

    Dalej truła o gender oraz o In vitro i podkreśliła, że są Polacy, kórzy wyjeżdżają na wolne weekendy, bo nie mają żadnych potrzeb duchowych...wolą pochylenie się nad grillem, zabawę z dzieckiem, albo leżenie na trawie.

   To jest całkowicie normalne i ja takich ludzi nie krytykuję, bo sam tak żyłem! Nie moge zrozumieć dlaczego teraz jestem od nich gorszy? Dlaczego przy tej okazji szydzi z czczących Boga, a nawet przewrotnie wskazała: "A co z Panem Bogiem, który też sobie, po wykonaniu sporej roboty, odpoczywał"?

<< (...) Co się stanie od sierpnia, którego to miesiąca z takim natchnieniem modlitewnym wypatruje polski kościół i jego rozpaleni do czerwoności modlitewnym ogniem przedstawiciele.

    Wspomniała o spadku religijności, bo wielu wierzy jak ona, ale ma postępujący problem z kapłanami, którzy swoimi coraz głupszymi poglądami robią wszystko, aby wypalić w nas resztki chęci do modlitwy i spotkania się z Bogiem.

   Proroctwo Karoliny Korwin Piotrowskiej spełniło się...kara Boska przyszła do nas w sierpniu, ale w postaci inwazji Islamu!

 

17.09.2015 (c) ZA OFIARY AGRESJI WERBALNEJ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 17 wrzesień 2015
Odsłon: 1245

    Ta intencja jest dowodem na odczytywanie przeze mnie „mowy Nieba”, bo nawet nie znałem znaczenia tego słowa (wpisz: agresja werbalna). Ten charyzmat stał się początkiem takiej właśnie agresji na moją osobę ze strony Izby Lekarskiej oraz nasłanych na mnie psychiatrów - ateistów, którzy negują istnienie natchnień, bo Tam Nic Nie Ma!    

    Wiedziałem, że dzisiaj jest rocznica agresji sowieckiej na naszą ojczyznę, której następstwa trwają, a ich symbolem stał się Smoleńsk. Tuż po przebudzeniu myśl uciekła do biedaków zrywanych w środku tamtej nocy...wprost trudno to sobie wyobrazić.

   Napłynęło zaproszenie na Mszę św. o 6.30 i w drodze do kościoła próbowałem wołać za „wrogów mojej ojczyzny”, bo upadająca władza z dworakami wpadła w panikę i naprawdę może szkodzić, ale modlitwa „nie szła”, bo jej powód był moim wymysłem! 

   Nie docierały czytania, bo źle się czułem i dopiero Eucharystia, która ułożyła się jak parasol na podniebieniu („ochronnie”) całkowicie odmieniła mój stan. Z powodu uniesienia duchowego (ekstazy) siedziałem na ławce placu kościelnego wołając za psalmistą: „jak miła jest Świątynia Twoja, Panie...tak tu dobrze Boże...och! Jezu”.

   Przez wiele dni nie mogłem odczytać intencji, ale zanotowałem „duchowość zdarzeń” ;

1. wzrok przykuła zabrana z kościoła powieść Pawła Zuchniewicza „Prymas w Stoczku” z uśmiechającym się kard. Stefanem Wyszyńskim

2. w telewizji Trwam trafiłem na audycję o ks. Jerzym Popiełuszce

3. napłynęła inwigilacja Karola Wojtyły z późniejszym zamachem na jego życie

4. wypłynęła też moja sprawa, bo nękanie przez Izbę Lekarską trwa już 8 lat (od 2007 r.), a sprytnie uniemożliwia się kontakt z Ministrem Zdrowia!

    Właśnie na poczcie odebrałem „Puls” („prezesówkę” OIL w W-wie przy Puławskiej 18), gdzie Rzecznik Praw Lekarzy opisał swoje perturbacje z infekcją układu moczowego (art. „Panie Kużawczyk...”), bo jako pacjent trafił na SOR.

   Nie pomogły interwencje żony-lekarki...i sam dotarł „po ścianie” do lekarza dyżurnego, który powiedział, że zaraz przyjdzie, ale „jutro napisze raport do dyrektora szpitala, że jako lekarz wymusił na nim interwencję”!

   Z uśmiechem czytałem całą stronę żalów, bo ode mnie otrzymał całość dokumentacji dotyczącej bezeceństw kolegów, ale nie chciał się ze mną spotkać i nawet nie odpisał, a pozbawiono mnie wszelkich praw: 

1. zaocznie uznano i przegłosowano, że moja wiara i obrona krzyża to choroba...

2. zawieszono mi pwzl po „zbadaniu” przez komisję lekarską bez przewodniczącego!

    Kolega Rzecznik Praw Lekarzy dobrze wiedział, że zastosowano sowiecką psychuszkę, ale jej wykonanie spartaczono, bo złamano rozporządzenie Ministra Zdrowia.

    Pisałem wszędzie, ale wówczas ministrem zdrowia była dr Ewa, mieliśmy „naszego człowieka w Moskwie”, a zdjęcie z prezydentem Bronisławem Komorowskim ze słuchawkami na szyi dawało niezłomną pewność, że ZSRR będzie trwał do końca świata i jeden dzień dłużej!

   Dlatego też kolega ginekolog Medard Lech potwierdził, że mnie badał w czerwcu 2008 r. jako przewodniczący, a mógł być na wczasach lub np. w szpitalu pychiatrycznym! Natomiast ginekolog Krzysztof Makuch jako wiceprzewodniczący ORL darł sie na mnie tuż po wejściu na salę obrad, gdzie byłem zaproszony!

  Nie jest członkiem ORL, ale za "zasługi" wspomaga go w nieszczęściu sam prezes Sawoni i teraz jest wiceprzewodniczącym Komisji ds. Współpracy z Zagranicą („wycieczki”) i Komisji Kultury, Sportu i Turystyki. Ciekawe ile mu za to płacą z właśnie podniesionych o 100 % obowiązkowych składek...

   Napisałem do obecnego ministra zdrowia, ale wszystko trafia do Departamentu Monologu Społecznego, a na moje telefony odpowiada automat, że połączenie „nie może być zrealizowane” lub ”gabinet ministra nie odpowiada”.

   Natomiast z Biurem Ministra jestem łączony przez podejrzaną („gorącą linię”)...z różnych telefonów zawsze z tą samą, miłą panią, ale mam poczucie, że rozmawiam z kimś „na mieście”. Piszę to specjalnie, aby pokazać jak „sprytnie” są zorganizowani „urzędnicy”. Ile wysiłku wkłada się w totalny fałsz!    

   Po Mszy św. wieczornej ponownie pozostałem na ławce przed kościołem, gdzie modliłem się, ale podczas powrotu musiałem uciekać przed lokalną Violettą Villas...dobrze, że chociaż nie włazi już do Świątyni Boga naszego!

  Zadzwoniłem do Rzecznika Praw Lekarza, bo prosił o przekazywanie doświadczeń z bycia pacjentami. Pamiętał mnie dokładnie, a ja przekazałem mu, że zapoznał się z moim cierpieniem! Dodałem też, że rozczula się nad sobą, a mojej sprawy nie tknął palcem...

- Nie pomogłem, bo pan nie chciał się ze mną spotkać! Teraz mam pacjentkę... 

   Zaniemówiłem, bo tuż po uratowaniu życia wrócił do trwania w głupim fałszu...

                                                                                                                                          APEL

          

   

  

16.09.2015(ś) ZA LUDZI POBOŻNYCH

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 16 wrzesień 2015
Odsłon: 1157

    Człowiek pobożny - na tym zesłaniu ma kłopoty, ponieważ - widzi wszystko od Boga...także swoją nędzę. Przeczytasz o tym także w „Dzienniczku” s. Faustyny, którą szczególnie raniła letniość wiary kapłanów.

    Nie odpowiem, gdzie jest ich wina, ale grzeszne jest nie reagowanie na uwagi dotyczące kultu naszego Boga. Bez daru wiary nie ujrzysz bezczelności kościelnego, który w Przedsionku Pańskim łazi bez komży, a nawet krzyczy na s. organistkę tuż po przyjęciu Eucharystii! Usiadła biedna i nic nie mówiła, bo jest dobra i cicha...

   Nie zauważysz też kapłana, który wcześniej podawał jej Pana Jezusa, a między świętymi formułami atakował ją, bo jej nie lubi, a później dla niepoznaki głośno wymawiał modlitwę końcową. Księdzu proboszczowi nawet nie przyjdzie do głowy, że coś tak parszywego może uczynić namaszczony sługa Pana!

  Reakcja powinna być naprawdę restrykcyjna, bo można to porównać do dywersji duchowej...z gubieniem własnej duszy. Siostrze nikt nie uwierzyłby, że coś takiego mogło się zdarzyć.  

   Ja naraziłem się prośbą, aby nie klepać konsekracji („ścigać się z diabłem")...przed naszym padnięciem na kolana! Gdzie i po co spieszyć się, gdy przed nami w i e c z n o ś ć! Bardzo przykry jest moment, gdy tuż po otrzymaniu Pana Jezusa pada zawołanie „Módlmy się”! 

   Nie tłumaczy tego rutyna, a nawet brak łaski wiary. Większość ludzi nie zna techniki działania szatana i złości wpuszczanych przez niego na takich jak ja! Ja wiem, że z powodu Imienia Pana Jezusa będę w nienawiści u wszystkich, ale dziwi fakt, że także u niektórych kapłanów. Ja wiem o tym i czytałem o takich właśnie  kłopotach mistyków, bo żądają kultu Boga!    

   Po 3 godzinach snu wyszykowałem się na nabożeństwo o 6.30, ale nie wiedziałem, że dzisiaj jest nadzwyczajne posiedzenie Sejmu RP...wówczas nie mogę spokojnie przejść do kościoła, a każde "dzień dobry" przeszkadza w modlitwie. 

    Po Eucharystii s. śpiewała z ławki „Jezu ufam Tobie”. Pozostałem sam w kościele i odmawiałem „św. Agonię” z koronką do 5-ciu świętych Ran Pana Jezusa „za całkowicie zaślepionych”. Po podniesieniu głowy zauważyłem, że słońce wpadające przez witraż rozświetliło „Golgotę” (malowidło ścienne) pięknymi kolorami.

    Wprost nie mogłem oderwać oczu, a zadziwienie duchowe było wielkie, ponieważ otrzymałem znak z Nieba...wiedzą o mnie i mojej modlitwie.

   To dzień pokoju, wypoczynku oraz pomocy w elektronice, bo mam mało czasu. Nie planowałem Mszy św. wieczornej, ale na czas obudził mnie dzwonek dzieci, które chciały wziąć rowery z piwnicy. Wyraźnie wiedziałem, że jest to zaproszenie, bo rano nie dotarły czytania liturgiczne.

   Teraz siostra śpiewała; „Panie umocnij naszą wiarę”, a z listu św. Pawła (1 Tm3, 14-16) w serce wpadły słowa o tym „jak należy postępować w domu Bożym, który jest Kościołem Boga Żywego”. Wspomniał też o wielkiej tajemnicy naszej pobożności, a ja odczułem, że ten dzień jest także w mojej intencji.

   Eucharystia ułożyła się ochronnie na podniebieniu, a później zwinęła po bokach w wyraźną koronę. To wielka łaska...jakby podziękowanie za przybycie, bo każda druga Msza św. jest zawsze przekazywana na ręce Matki Bożej.                                                                                          APEL          

    

  1. 15.09.2015(w) ZA PROSZĄCYCH O WYBAWIENIE OD ZŁYCH PRZYGÓD
  2. 14.09.2015(p) ZA CAŁKOWICIE ZAŚLEPIONYCH DUCHOWO
  3. 13.09.2015(n) ZA NIECZUŁYCH NA OBELGI
  4. 12.09.2015(s) ZA ZHAŃBIONYCH
  5. 11.09.2015(pt) ZA GINĄCYCH NIEGODNIE
  6. 10.09.2015(c) ZA STAWIAJĄCYCH SIĘ PONAD PRAWEM
  7. 09.09.2015(ś) DOBROĆ BOGA W CODZIENNOŚCI
  8. 08.09.2015(w) ZA NARODZONYCH DLA NIEBA
  9. 07.09.2015(p) ZA SZUKAJĄCYCH OCALENIA POZA BOGIEM
  10. 06.09.2015(n) ZA CZUJĄCYCH OBECNOŚĆ BOGA OJCA

Strona 763 z 2468

  • 758
  • 759
  • 760
  • 761
  • 762
  • 763
  • 764
  • 765
  • 766
  • 767

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 843

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?