Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

14.02.2016(n) ZA PODDANYCH PRÓBIE WIARY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 14 luty 2016
Odsłon: 940

    W Piekle był konkurs; jak mądremu zgubić duszę? Chodziło o najsprytniejszą sztuczkę. Wiele sposobów jest już ogranych; nie ma Boga (www.racjonalista.pl), Bóg to zły i groźny sędzia, trzeba żyć krótko, dobrze i ładnie wyglądać po śmierci, a w wielkim nieszczęściu „jedynym wyjściem” jest samobójstwo.

    Nie będę opisywał arsenału Mąciciela i Oszusta. Czy wiesz, kto wygrał? Ten który zalecił wmawianie, że na powrót do Boga (nawrócenie) masz jeszcze dużo czasu...

    Nie wiedziałem, że właśnie dzisiaj (28.10.2018), gdy miałem opracować tą intencję...zostanę poddany próbie wiary! Niewyspany pojechałem samochodem na Mszę Św. o 7.00, gdzie zostałem zaskoczony widokiem młodziana trzymającego się za serce i coś krzyczącego. Zważ, że Szatan przywiódł go, bo właśnie obchodzimy 60-tą rocznicę poświęcenia naszego kościoła!

   Po pewnym czasie podszedł do Ołtarza Św. i po uklęknięciu z ukłonem wtargnął na miejsce Świętego Świętych, które stało się „otwarte” po remoncie. Ja miałem dylemat czy wyskoczyć z drążkiem od feretronu, ale od Anioła napłynęło poczucie spokoju, bo pomyślałem o prowokacji. Jak się później okaże nie był to też islamista, ale alkoholik z pobliskiej wioski.

   W tym czasie kościelny był na „spacerku” zamiast służyć do Mszy Św., bo nie było żadnego ministranta, ale on nie kala się posługą podczas liturgii, a komżę zakłada tylko podczas wnoszenia trupów i chodzenia z tacą. Nie powinien mieć tej łaski, bo nadaje się tylko do prac gospodarczych. 

   Zrozum, że mam charyzmat mistyki eucharystycznej, a tu możliwość profanacji. Nie chciałbym takich chwil przeżywać w przyszłości, a wstyd się przyznać, bo poprosiłem św. Michała Archanioła o ochronę mojego samochodu, który stał przy wyjściu z zakrystii.

    Naprawdę nie wiedziałem co mam uczynić, bo wrócił czas prowokacji, gdy agent udawał chorego psychicznie, darł się podczas procesji, a nawet podszedł do mnie na ulicy i stwierdził, że on też jest chory psychicznie (skąd mnie znał?). Później ujrzałem go grzecznie przemykającego przed oknami poradni laryngologicznej, gdzie czekałem na poradę.

   Ładnie chroniliśmy „nasze” państwo i to trwa dalej, bo nadal jestem "wrogiem ludu".  W tym czasie Pełni Obłudy płaczą nad imigrantami islamskimi bez dokumentów. Dobrze, że Bóg Ojciec odsunął od władzy komoruskich, bo nie mielibyśmy ojczyzny.

   Napłynął obraz kuszenia Pana Jezusa przez Szatana, który zalecał, aby Pan oddał mu pokłon, a otrzyma władzę nad tym światem. Ujrzałem to we własnej Izbie Lekarskiej, gdzie koledzy lekarze z wierchuszki „zadomowili się” w tej bolszewickiej strukturze. Ilu wybiera taką „władzę” wbrew własnemu sumieniu.

   Wówczas po Eucharystii nie mogłem się ukoić, a w takich stanach pomaga odmawianie mojej modlitwy (trwa to około 1.0-1.5 godziny). Podczas wołania do Boga Ojca chwilami „umierałem”, szczególnie podczas Drogi Krzyżowej oraz Św. Agonii Pana Jezusa z wypowiadaniem Jego Słów na krzyżu. Tego nie można przekazać żadnym językiem i nie przypuszczałem, że takie cierpienie spotka mnie tego dnia.

   Po powrocie do domu popłakałem się, a wzrok padł na zmaltretowane zwłoki ks. Jerzego Popiełuszki.

                                                                                                                               APeeL

 

 

 

12.02.2016(pt) ZA ZAPARTYCH KOLEGÓW Z IZBY LEKARSKIEJ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 12 luty 2016
Odsłon: 1329

    Napłynęło natchnienie, aby być na Mszy św. o 7.30 z późniejszą drogą krzyżową „dla emerytów”. Postanowiłem ten dzień mojego życia poświęcić w intencji kolegów z mojego samorządu lekarskiego, bo wszyscy stanęli po stronie kolegi, który ściął krzyż Pana Jezusa.

   Nawet nie zwrócono mu uwagi, ale uderzono we mnie, bo odważyłem się bronić naszej wiary. Nie odpowiadają na moje propozycje ugody i trwają w demonicznym uporze, a na wymieniane przestępstwa odpowiadają pokrętnie i polemicznie.

   Można o tym przeczytać w zapisie z dnia 08.02.2016, gdzie Rzecznik Praw Lekarzy daje mi nauki zamiast zareagować na moją krzywdę, bo nie wolno krytykować umiłowanego samorządu lekarskiego, ponieważ on był jednym z jego założycieli („ojciec chrzestny”).

     Pan Jezus dał mu próbkę mojego cierpienia, bo z infekcją układu moczowego trafił na oddział ratunkowy, gdzie musiał czekać w kolejce ciężko chorych i nic nie dała nawet interwencja jego żony - lekarki.

     Kolega swoje oburzenie na „złe załatwienie” opisał na całą stronę w naszym miesięczniku „Puls”, a moją precedensową sprawę, która trwa już 8 lat i jest ostrzeżeniem dla całego środowiska lekarskiego nie chcieli poruszyć w „Gazecie lekarskiej”.

    Na www.medexpress.pl skasowano wszystkie moje wpisy, ale jest tam wywiad z kolegą, który już za życia ma tablicę nad wejściem do Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie. Jeden z lekarzy stwierdził, że chciałby mieć opiekę medyczną taką jaką mają pieski i kotki. Ja sparafrazowałem to, że chciałbym mieć prawa jak pieski i kotki, bo broni je naga Joanna Krupa...z krzyżem Pana Jezusa na nagim łonie.

   Nie chodzi o moją krzywdę, ale o gubienie przez nich dusz, a ich  odpowiedzialność przed Bogiem jest wielka, bo jako katolicy reprezentują faryzeizm o którym mówił Pan Jezus w dzisiejszej Ew. (Mt 6,1-6).

   Gdybyś zobaczył zdjęcia kolegów w białych rękawiczkach w Świątyni Boga Prawdziwego podczas święcenia sztandaru z napisem „Dobro chorego najwyższym prawem” to nie nigdy nie uwierzyłbyś moim słowom. Nie uwierzył mi sam Roman Giertych i przegrał bój o fotel senatora!      

     Aby koledzy nie zginęli mam dwa razy przystąpić do Eucharystii...w czasie Mszy św. oraz po drodze krzyżowej, a to daje możliwość uzyskania odpustu zupełnego, bo ich wskażę po prośbie kapłana! Po ponownej Eucharystii zostałem zaskoczony całkowitą przemianą duchową, a można rzec, że doznałem wstrząsu i nie mogłem wrócić do tego świata.

    Wyszedłem z kościoła z płaczem i wołałem: „Jezu! Panie mój...jakże zaskakujesz każdego dnia. Boże mój otwórz choć jedno serce kolegi z samorządu lekarskiego, bo wszyscy stanęli po stronie antykrzyżowca, gubią dusze swoje i innych”. Nie wiem co im się stało, bo wszystkie zjazdy zaczynają od Mszy św. Myślę, że jest to pewna forma uwiedzenia przez Szatana.   

   Właśnie dzisiaj miałem pokusę dzwonić do Naczelnej Izby Lekarskiej, bo jest mi przykro, że ci, którzy zostali powołani do służenia całemu środowisku lekarskiemu tkwią w poprzednim systemie...jakby nie zauważyli, że został wywrócony mocą Boga.

    W RDC było spotkanie z Leszkiem Milerem, który mówił o wielkim narkotyku, którym jest władza. Ja rozumie to cierpienie, bo sam przez wiele lat „chorowałem na kierownika”.

    Na czas koronki (15.00) wyszedłem i w intencji kolegów odmówiłem całą moją modlitwę z koronką do 5-ciu św. Ran Pana Jezusa, a pod „moim krzyżem" zapaliłem Panu Jezusowi lampkę...

                                                                                                                               APEL                                

11.02.2016(c) ZA WYTRWAŁYCH W DAWANIU ŚWIADECTWA WIARY

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 11 luty 2016
Odsłon: 1225

MB z Lourdes

     Szatan wyraźnie chce mnie uszkodzić, abym nie klękał na dwa kolana przed Eucharystią...czego pragnę z całego serca. Kiedyś, gdy klękałem tylko na jedno kolano kolega-lekarz stwierdził, że to jest „aktorstwo”. Dziwne, bo nie podoba się to także jednemu z naszych kapłanów...kiedyś nie podał mi Ciała Zbawiciela, bo zbyt cicho powiedziałem: "Amen". 

    Dla kogo i dla jakich korzyści miałbym to czynić? Ktoś kto ma wiarę jak ziarnko gorczycy wie, co oznacza uniżenie się przed Synem Boga Żywego. Szatan chce mi przeszkodzić, bo to jest wielkie świadectwo wiary, które nie czynię, aby się pokazać, ale płynie ze środka mojego serca.

    Od 3.00 - 4.00 zły zalewał mnie pustką i zwątpieniem w to, co czynię...”najlepiej, abym dał sobie spokój, przestał się męczyć, bo to wszystko nie ma sensu”. Zapisuję to specjalnie, bo jest to straszna broń Bestii, która przez większość ludzi jest przyjmowana jako myśli własne.

    Przypomina to łowienie ryb pod lodem...ludzie idą na różne błyskotki, a złapani czynią różne głupstwa, które mogą się kończyć tragicznie (nawet samobójstwem). Dzisiaj nie miałem siły wstać i modlić się...ani pisać. Przyłożyłem tylko do serca wizerunek Pana Jezusa „Króla” z trzciną w ręku i zasłoniętymi oczami, skutego i skatowanego...

    6.00 Płynie transmisja Mszy Św. radiowej w której kapłan mówił o Drodze Bożej, która nie jest łatwa, bo „trzeba zaprzeć się siebie samego” i „wziąć swój krzyż”. W chwilach ciężkich Pan Jezus niesie go z nami. Bóg kładzie przed nami wybór: błogosławieństwo lub przekleństwo. Kapłan prosił o „wytrwanie w dawaniu świadectwa”.

     Po dzisiejszej Eucharystii organista śpiewał pieśń o Magdalenie, a ja zostałem wstrząśnięty duchowo i porażony w ciele...stałem się całkowicie niezdolny do życia i spragniony modlitwy. Później krążyłem przez 1.5 godziny podczas odmawiania mojej modlitwy.

     Na jej zakończenie Pan Jezus dał mi do ręki (znalazłem w trawie) wielki gwóźdź podobny do tych, którymi był przybity do krzyża. Czytaj: „wyjąłeś Mi jeden gwóźdź”...

   Dzisiaj, gdy przygotowywałem ten zapis do edycji (05.12.2016) trafiłem na blog wrogi naszej wierze z prowokacyjnym porównaniem: Fidel i Jan Paweł II - Blog Joanny Senyszyn – Onet.pl

     Wejdź i przeczytaj ten wpis Pani Profesor, bo mojego poniższego linku nie dali. Zobacz jakie są tam przestępcze i powtarzane komentarze podpisującego się Amen. Oto moje świadectwo:

    << "Taki wielki człowiek, a takie małe opakowanie"...to słowa zdziwionej Kubanki na widok obwożonych prochów Fidela Castro.

                                                     Pani Profesor!

    Szkoda, że daje Pani tak prowokacyjne porównanie. Myli się Pani nawet w sprawie rozpaczy, bo my-katolicy wiemy, że przed nami jest życie wieczne (ciało jest tylko opakowaniem dla duszy). Nic nie da negowanie tego faktu i szkoda czasu na dyskusję.

    Fidel Castro tak jak Pani Profesor pragnął szczęścia ludzkości...bez Boga. Szatan małpuje Stwórcę i proponuje nam wspólnotę podobną do chrześcijańskiej, gdzie jedni służą drugim w oczekiwaniu na śmierć...z powrotem do Boga.

    Różnica jest w traktowaniu przez towarzyszy "tych, co nie z nami", a pokazał to film dokumentalny  "Sowiecka historia" (Łotwa 2008), gdzie mordowano całe narody (03.12.2016 o g. 23.25!).

     Jakim dyktatorem był Jan Paweł II? Na pewno potrafi to Pani udowodnić i nikt Pani nie pokona w argumentacji, ponieważ opętanym intelektualnie pomaga Szatan o nadprzyrodzonej inteligencji.

     Ponieważ Pani Profesor nie uznaje istnienia Boga...to także neguje działanie Szatana, a ja wiem jak podsuwa "dobro"...także wielkim politykom, którym marzy się władza nad światem.

     Ja też myślałem, że schorowany Jan Paweł II powinien wcześniej zrezygnować ze swoje posługi, ale ujrzałem błąd Benedykta, który porzucił ten krzyż, bo woli oddawać się Bogu w modlitwie, Mszy Św. i Eucharystii oraz prowadzić zapisy duchowe.

    Na jego tle ujrzałem moc Jana Pawła II, która rodziła się w jego słabości! Pani tego nie pojmie, bo to łaska wiary, która nie ma nic wspólnego z naszym rozumem. Szatan wykorzystuje Pani zniewolenie ("wolność"). Dowie się Pani Profesor wszystkiego tuż po śmierci...

    Wątpię, aby Jan Paweł II pragnął najmniejszego pomnika. Na tym zesłaniu mamy czcić tylko krzyż Pana Jezusa. Przeskoczyła Pani na przywódcę RP. Lech Kaczyński po Prawdziwej Stronie Życia już wie, że kult mamy oddawać tylko Bogu Ojcu w Trójcy Jedynemu! >>

                                                                                                                               APEL

 

10.02.2016(ś) ZA POBŁOGOSŁAWIONYCH PRZEZ BOGA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 10 luty 2016
Odsłon: 1282

Środa Popielcowa

      Tuż po przebudzeniu trwał zamęt, bo zapomniałem, że dzisiaj jest środa popielcowa. Szatan nie cierpi dni w których uniżamy się przed Bogiem i natychmiast wykorzystuje naszą pomyłkę (inne godziny nabożeństw porannych).  

   Z odruchowo włączonego radia Plus popłynęła piękna melodia...popłakałem się, bo dalej trwała obecność Boga Ojca (od poniedziałkowego popołudnia), a z transmitowanej Mszy św. dowiedziałem się o wielkim dniu naszej wiary!

     Nagle „ujrzałem” i poczułem w sercu cud naszego stworzenia, a potwierdziły to łzy w oczach, które u mnie są znakiem p r a w d y.  Po wyjściu do kościoła zawołałem: „Tato! Tatusiu! Nie wypuszczaj mnie ze Swojej Ręki”. Od Ołtarza świętego popłynęły piękne słowa:

   << Przyjdźcie, uwielbiajmy Boga, zegnijmy kolana przed Panem, który nas stworzył,  albowiem On jest naszym Bogiem. Wszechmogący Boże, strzeż nieustannie swojej rodziny z ojcowską dobrocią, a ponieważ całą nadzieję pokładamy w łasce niebieskiej, otaczaj nas zawsze swoją opieką. >>

    Salomon stanął przed ołtarzem Pańskim, a ja znalazłem się obok niego, bo wołał do nieba z wyciągniętymi rękami (1 Krl 8): «O Panie, Boże Izraela! Nie ma takiego Boga jak Ty (...) niebiosa najwyższe nie mogą Cię objąć (...) wysłuchaj tego wołania i tej modlitwy, którą dziś Twój sługa zanosi przed Ciebie. >>

    Natomiast Pana Jezusa „faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie” prowokowało pytaniami o zwyczaje religijne, ale otrzymali odpowiedź:

    «Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi”. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie». Mk 7, 1-13

    Podczas Eucharystii płynęła wstrząsająca pieśń „Zmiłuj się nade mną, Panie”, a ja w tęsknocie za Bogiem powtarzałem: Kocham Cię Ojcze. Ukojenie przyniosło zjednanie z Ciałem Pana Jezusa...serce zostało zalane pokojem, a w ustach pojawił się niesamowity smak. W prawdziwym uniżeniu podszedłem do posypania głowy popiołem.

    Nasuwa się refleksja. Dlaczego Bóg Ojciec, który wie o nas wszystko przybył do mnie i Jego Obecność trwała dwa dni? To wielka radość, a zarazem płacz, bo inaczej nie możesz wyrazić swojej wdzięczności. Przez ułamek sekundy wyobraź sobie, że tak będzie w Królestwie Niebieskim.

    Po czasie zrozumiałem, że to była dodatkowa łaska...jakby umocnienie mnie w trudzie, bo wielu jest poszukujących, a język Ewangelii i kazań jest bardzo trudny nawet dla mnie.

    Na ten moment poprosiłem wnuczka, aby otworzył „Prawdziwe Życie w Bogu”, gdzie trafił  na słowa, które zakreśliłem wiele lat temu: „Kontynuuj twoje dobre dzieła, a Ja cię za to wynagrodzę. Zaprawdę powiadam ci, nie jesteś sam: Ja jestem z tobą.”

    Tak Bóg Ojciec pobłogosławił to, co czynię i dodatkowo prowadzi mnie, wskazuje materiały i daje pragnienie trwania w przekazywaniu moich doznań duchowych... 

                                                                                                                                          APEL 

 

 

09.02.2016(w) ZA UMARŁYCH DLA ŚWIATA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 09 luty 2016
Odsłon: 1319

    Uwaga.  W wyszukiwaniach: Menu główne. Chronologicznie. W okienku wybierz odpowiednią liczę zapisów (30, 100 lub 'Wszystko)...przy Ws. na pasku bocznym przesuniesz błyskawicznie całe lata.

Od wczorajszego popołudnia trwa poczucie Obecności Boga Ojca i zakończy się jutro (pełne dwa dni). Tych, którzy nie zaznali tej łaski zdziwi wyliczenie czasu, bo Bóg jest zawsze z nami. Przypomniał się mój rysunek tej łączności duchowej (taki "Boży Internet").

    W moim stanie wiesz, że Trójca  Święta to Prawda, ale w tej Jedności jest różnorodność. Nawet rozmawiałem o tym z naszym proboszczem. Nie będę trudził się w przekazie mojego doznania, ale powiem Ci, że w takim stanie widzisz swoje obdarowanie na tle całej ludzkości! 

    Popłakałem się po dobrym śnie i z głębi serca, a może duszy podziękowałem za dach nad głową, łóżko, ogrzewanie, bieżącą wodę i WC...łzy kapały na ziemię, bo poczułem się wdzięcznym dzieciątkiem!

    Nagle ujrzałem, że na świecie nie ma odpowiedniego kultu naszego Taty, bo w przestrzeni publicznej nie spotkasz Jego Wizerunku, a przecież Pan Jezus wskazał na Siebie, gdy Uczniowie prosili, aby ukazał im Ojca. Nawet my jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże.

    Około południa wyszedłem na adorację Najświętszego Sakramentu (nabożeństwo 40-godzinne), a serce zalała tęskna miłość do Boga...jak to przekazać? Idę i muszę ukrywać mój stan, a w tym czasie dusza krzyczy:

   „Ojcze! och Ojcze! Tato! bądź zawsze przy mnie, bo zostałeś zapomniany...nawet przez Swoich. Twoje Królestwo nie ma końca! Nie chcę tu być, chce wrócić do Ciebie! Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi, który z Ojcem i Synem odbiera uwielbienie i chwałę”.

   W tym momencie zaczęły bić dzwony kościelne zapraszające na pogrzeb. Tak znalazłem się w kościele pełnym ludzi, a przypomniał się sen w którym miałem krótki kontakt ze zmarłym kolegą kierownikiem.

    Ja wiem, że to była wyraźna prośba o jego wsparcie duchowe, bo nikt już o nim nie pamięta. Jako dobry człowiek wpadł w system, który na urzędach wykluczał katolików, dopuszczał faryzeuszy, ale on do takich nie należał...za jego duszę poświęciłem to nabożeństwo

   Płynął śpiew psalmu „Tobie zaufałem i się nie zawiodę”, a proboszcz nawiązał do Ew. o zakryciu tajemnic naszej wiary przed mądrymi tego świata. Trochę męczył się z naszym przejściem („śmiercią”), bo chciał ukoić zbolałą rodzinę zaskoczoną nagłą śmiercią, ale nie wspomniał o naszej duszy. Wielka szkoda, bo przybyło dużo znajomych zmarłego, a tylko garstka podeszła do Eucharystii. Wieńce i kwiaty zawstydzają dusze, bo powinny znaleźć się pod krzyżami naszego Zbawiciela! 

   Wszyscy wyszli, a ja pozostałem na adoracji sam z Panem Jezusem. Eucharystycznym, a to przykład „głupstwa” dla ludzi normalnych. Nic nie rozumieją w swojej mądrości, bo nie mają Światła Ducha i widzą tylko to, co pokazuje im ciało fizyczne.

   Wracałem zdruzgotany duchowo i nie mogłem dojść do siebie, bo trwała bliskość Boga Ojca, a serce rozrywała tęsknota: ”Jezu, Ojcze, Tato”. Dlaczego ludzie nie chcą życia w Królestwie Niebieskim...nawet już tutaj, na ziemi". Rozłąka duszy z Bogiem to wielkie cierpienie

    Naszym językiem nie można opisać na czym polega trwanie Królestwa Niebieskiego we mnie, ale moje obecne życie jest właśnie takie. W ciele mamy duszę, która jest cząstka Boga Samego, a przez to stanowimy jedność...jak kropla wody w oceanie.

    Myśli uciekły do cierpienia o. Pio, którego musiano ściągać na ziemię, gdy unosił w dłoniach ze stygmatami Kielich Ofiarny. Jeżeli ja w tej chwilce mam takie cierpienie to cóż dopiero on lub Zbawiciel, który umiera jako Baranek Ofiarny podczas każdej Mszy św. i to na wszystkich ołtarzach świata!

     „Jezu mój! Panie! Człowiek wznosi się coraz wyżej, pragnie tego i nagle ma ukazywane cierpienie Boga...Dziękuje Ci Ojcze, Panie mego życia i śmierci...Boże Wieczny! Boże Żywy”.

   Mojego stanu nie mogę opisać, a najlepiej przekazują to słowa z „Dzienniczka” s. Faustyny, które właśnie popłyną, gdzie siostra z tęsknoty za Panem Jezusem pragnie umrzeć.

   Próbowałem modlitwy, ale nie szła, bo myślałem o kochających Boga, a właściwa intencja napłynęła dopiero w piątek...tuż po wstaniu na Mszą św. o 7.30 z drogą krzyżową dla wiernych w starszym wieku. Natychmiast podziękowałem, bo myślałem, ale o tych, co „nie kochają tego życia”...niby to samo, ale ta intencja jest wstrząsająca i nie miałem takiej!

   Cały zapis udało się opracować w 30 minut i zakończyłem go płacząc...tak jak Pan Jezus nad tym światem i Jerozolimą.                                                                                                                                                                                                     APEL   

  1. 08.02.2016(p) ZA PEWNYCH SIEBIE
  2. 07.02.2016(n) ZA POSŁANYCH PRZEZ BOGA OJCA
  3. 06.02.2016(s) ZA NIEZŁOMNYCH W OBRONIE WIARY
  4. 05.02.2016(pt) ZA ZŁO, KTÓRE UCZYNIŁEM MOJEJ RODZINIE
  5. 04.02.2016(c) ZA PRZEPRASZAJĄCYCH
  6. 03.02.2016(ś) ZA ŚWIADOMIE KŁAMIĄCYCH
  7. 02.02.2016(w) ZA BĘDĄCYCH ZNAKIEM SPRZECIWU
  8. 01.02.2016(p) ZA TRUDZĄCYCH SIĘ O DOBRO WSPÓLNE
  9. 31.01.2016(n) ZA TYCH, KTÓRZY NIE UZNAJĄ ŁASKI WIARY
  10. 30.01.2016(s) ZA BOJAŹLIWYCH, KTÓRYM BRAKUJE WIARY

Strona 761 z 2519

  • 756
  • 757
  • 758
  • 759
  • 760
  • 761
  • 762
  • 763
  • 764
  • 765

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 982

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?