- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1195
Od wczoraj jestem bardzo słaby i z trudem dotarłem na wieczorną Mszę św. w intencji żony, ponieważ zapomniałem o jej imieninach, a będzie to dar zapisany w Królestwie Niebieskim. Nawet pocieszała mnie s. Faustynka, która zna takie złe poczucie, bo chorowała na gruźlicę i często była bardzo słaba!
Zapytasz jak mnie pocieszała? Kilka razy „patrzył” jej mały krzyżyk, który ma na piersi, a to oznacza w „naszym języku”, że moje cierpienie jest przejściowe, a nie znałem tej intencji, którą dopiero odczytam!
Dzisiaj wyszedłem na Mszę św. poranną, ale musiałem się wrócić ze względu na zawroty głowy, bo nie wypiłem kawy, a niewiele dały krople kardiamidu. Człowiek stary robi się jak dziecko. Mszę św. przetrwałem, ale niewiele docierało, bo nie miałem miejsca z oparciem. Po powrocie do domu padłem w 3-godzinny sen, a wszystko wyjaśniła późniejsza nawałnica o 21.00.
Zapytasz jak została podana ta intencja? Słabość nie ustępowała, a chciałem wyjść i modlić się. Z natchnienia zajrzałem do dzisiejszych czytań, a tam już na początku było zdanie z Księgi Mądrości o naszym ograniczeniu (Mdr 9,13-18b):
„Któż z ludzi rozezna zamysł Boży albo któż pojmie wolę Pana? Nieśmiałe są myśli śmiertelników i przewidywania nasze zawodne, bo ś m i e r t e l n e ciało przygniata duszę i ziemski przybytek obciąża lotny umysł”.
Wyszedłem i zacząłem wołać do Boga w mojej modlitwie, a co chwilkę napływały obrazy potwierdzające prawidłowy odczyt intencji:
- papież Jan Paweł II w końcu swojego życia, a przed chwilką miałem zakładkę propagującą różaniec z jego zdjęciem
- przypomniało się program telewizyjny o młodym mężczyźnie, który zmarł z powodu otyłości (370 kg)
- dzisiaj w telewizji pokazano niepełnosprawnych...jeden z nich z trudem wymawiał piękną opinię na ten temat
- przepłynęły osoby z mojego otoczenia, które są w wielkim kłopocie: porażenie po udarze, brak nogi po wypadku, porażenie po skoku do wody, utrata wzroku oraz niesprawność psycho-fizyczna związana ze starością oraz ofiary nałogów.
Wrócił apel proboszcza, który był nierozsądny wg dzisiejszej Ew Łk 14, 25-33 ponieważ rozpędził się z remontem parafii (zadłużenie), a nie przewidział swojej niesprawności i utraty dochodów, ponieważ bogacze uciekli do sąsiedniej kaplicy.
Ci, którzy pozostali dodatkowo karani są „tacą gospodarczą”. Wszystko poznajemy po owocach, bo najpierw były przebudowy i rozbudowy budynków parafialnych i infrastruktury, a na renowację Ołtarza Świętego z Tabernakulum nigdy nie będzie pieniędzy. Tak jest, gdy czyni się dobro zapominając, że musi być ono być zgodne z wolą Boga Ojca, bo wówczas nie mamy błogosławieństwa Bożego!
Jednak św. Paweł miał na myśli - tak sądzę - przygniatanie przez ciało w sensie naszej wielkości i mądrości, którą wykorzystuje Przeciwnik Boga, a możesz to zobaczyć na stronie Racjonalista.pl na której głównym tematem jest nasza wiara.
Ludzie bez Ducha Bożego dyskutują o Prawdzie. Od nich jest już tylko jeden krok do bezbożników i wrogów Boga Objawionego oraz festiwalu różnych wyznań mających ochronę Bestii. Nawet katolicy nabierają się brednie duchowe lub różne „cuda”, a nie ujrzy taki misterium jakim jest Msza św. z Cudem Ostatnim, którym jest Eucharystia!
Całą modlitwę odmówię w drodze - na dodatkową Mszę św. w tej intencji - jutro wieczorem, bo ujrzałem jak wielkie jest to cierpienie. Wystarczy przenieś się w wyobraźni do szpitali i przychodni.
Kończę, a w telewizji pokazują chłopczyka z zanikiem mięśni, którego nie chcą w szkole, bo wózkiem brudzi podłogę...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1295
Na Mszy św. porannej napłynęła bliskość Matki Boga naszego, bo jest to dzień poświęcony Jej Najświętszemu Sercu.
Święty Paweł wskazał, że „Bóg nas, apostołów, wyznaczył jako ostatnich, jakby na śmierć skazanych. Staliśmy się bowiem widowiskiem światu, aniołom i ludziom (…)”. 1 Kor4, 6-15
To prawda, bo z powodu wiary w Boga Objawionego doznaje się tylko wzgardy u mocnych i mądrych tego świata...”jesteśmy policzkowani i skazani na tułaczkę (…) Staliśmy się jakby śmieciem tego świata i odrazą dla wszystkich (...)”...
Z wielką radością śpiewałem Ps 145[144]: Pan blisko wszystkich, którzy Go wzywają. Pan Jezus w Ewangelii wskazał na zarzut, że uczniowie spożywają ziarno z kłosów, że: <<Syn Człowieczy jest panem szabatu>>.
Eucharystia objęła mnie, ułożyła się w parasol ochronny i rozpuściła całkowicie przynosząc pokój skołatanemu sercu. Podczas wystawienia Najświętszego Sakramentu proboszcz czytał piękne rozważania i wolno odmawialiśmy litanię loretańską do NMP, a później „dziesiątkę” różańca z błogosławieństwem.
Wielkim szokiem jest „afera prezydencka” w Warszawie z ładnie mówiącą panią HGW w tle, a ja już w 2007 roku zetknąłem się z tym fałszem we własnym samorządzie lekarskim.
Ktoś, kto nie poznał tego „państwa w państwie” może uwierzyć, że jego funkcjonariusze publiczni dzień i noc czuwają nad przestrzeganiem prawa i etyki całego środowiska lekarskiego, a jest to grupka „wybrańców”, która okupuje tą strukturę poprzez fałszowanie wyborów z karuzelą stanowisk.
Obecny pan minister zdrowia, kolega Konstanty Radziwiłł miał tam w pewnym momencie 25 funkcji! To choroba władzy, a jego „przepracowanie” może tłumaczyć fakt, że w 2007 roku - z nieudolnego świadectwa wiary - zaocznie zasugerował, że moja miłość do Boga Ojca to urojenie i oddał mnie w ręce psychiatrów politruków.
Mimo, że jest katolikiem powalającemu krzyż Pana Jezusa nawet nie zwrócono uwagi, a mnie zawieszono pwzl i trwa do dnia dzisiejszego. Kolega-minister nigdy nie przyznał się do błędu, a nawet naucza w stałej rubryce naszego „Pulsu” („Powtórka z Kodeksu Etyki Lekarskiej”), że dla każdego lekarza „dobro chorego jest najważniejszym celem jego działania”.
Natomiast w ostatneij ”Gazecie lekarskiej” są przejmujące artykuły o ochronie dóbr osobistych lekarza oraz o tajemnicy lekarskiej. Wszyscy pochylają nad tym problemem...od prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej Macieja Hamankiewicza poprzez Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Grzegorza Wronę do dwóch prawników.
Gorzej jest z tym w praktyce i to na terenie samego samorządu lekarskiego. Oto tylko dwa przykłady prawie bandyckiego łamania tej tajemnicy:
1. po zaproszeniu mnie na posiedzenie Okręgowej Rady Lekarskiej w W-wie już przy drzwiach usłyszałem krzyk prowadzącego obrady: dlaczego nie zgłosiłem się do szpital psychiatrycznego? Zważ, że na takim posiedzeniu są także urzędnicy!
2. po trzech spotkaniach z pełnomocnikiem d/s zdrowia lekarzy pani doktór w rozmowie telefonicznej zapytała dlaczego piszę anonimy do jej pracy z treścią naszych rozmów? Podsłuchy to rzecz normalna, ale ich treści nie wolno tak wykorzystywać...
Dokonano zabójstwa duchowego (sowiecka psychuszka), a w tym czasie wierchuszka aktualnych funkcjonariuszy (Kapituła) przydziela odznaczenia Meritus Pro Medicus.
Nie skarżę się, ale ukazuję trwanie zgnilizny Państwa, bo Bóg Ojciec tylko wytrącił berło Pełnym Obłudy, ale prawdziwą naprawę musimy dokończyć sami...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1150
Siedziałem do 2.00, bo opracowywałem zapisy i edytowałem, aby nie mieć zaległości. Nagle zerwałem się przebudzony przez żonę na 1-wszo piątkową Mszę św. z litanią do Serca Pana Jezusa. Dobrze, że mam pojazd, a nie miałem nawet jednej przeszkody w dotarciu do kościoła.
Kapłan wskazał, aby ten dzień poświęcić o pokój na całym świecie. Ja w tej intencji pościłem całymi latami (w środy i piątki)...nawet na dyżury nic nie brałem do jedzenia, a wg MB Pokoju z Medziugorje można było spożyć sam chleb.
O efekcie tego wyrzeczenia dowiem się dopiero po śmierci, ale już teraz mam odpowiednią wagę ciała. Szkoda, że lekarze nie wykorzystują postów u pragnących odchudzania. Pomyślałem o Pokoju Bożym i poprosiłem, aby Pan Jezus wziął mnie do Swojego Serca.
Św. Paweł wskazał, że wśród ludzi mamy być uważanymi „za sługi Chrystusa i za szafarzy tajemnic Bożych”, a od takich żąda się w i e r n o ś c i Bogu Ojcu. W Ew J8, 12 Panu Jezusowi zarzucano, że Jego uczniowie mało poszczą, ale jedzą i piją...
Odczytana intencja modlitewna okaże się inna, bo w dzisiejszym „Fakcie” na ostatniej stronie trafiłem na zdjęcie matki z umierającym z głodu dzieckiem w Nigerii. To uciekinierzy przed dżihadystami z Boko Haram, którzy teraz giną z głodu w obozach, bo rozkradana jest pomoc humanitarna. Temperatura sięga tam 40 st. C, a ludzie nie mają co pić i jeść. Nic nie może zrobić organizacja Lekarze Bez Granic.
Wyszedłem i zacząłem błagać Boga Ojca w ich intencji. My nie mamy dostępu do wszystkich ludzi na świecie...wiele matek głodzi specjalnie takie maleństwa, aby pozbawić ich życia, a przy naszych granicach aktualnie koczują rodziny Czeczenów, którzy opuścili swoją ojczyznę. Zrozum cierpienie Serca naszego Boga Ojca.
Pojechałem na drugą Mszę świętą do kaplicy Miłosierdzia Bożego i tam „umierałem” podczas kontynuowana mojej modlitwy, ale samą Mszę św. ofiarowałem za dawno zmarłego brata, bo Pan dał mi do opracowania i edycji zapis z 01.06.1990...też z pierwszego piątku.
To był czas początku mojego nawrócenia, gdy prowadziłem jeszcze „podwójne życie”, bo w duszy pragnąłem Boga, ale nie miałem jeszcze siły oderwać się od ciała z jego nałogami. Zapis jest na tej stronie (poniżej), a można znaleźć go w Menu głównym: Chronologicznie (Ws – wszystko).
Przebudziłem się przestraszony w środku nocy, bo w śnie znalazłem na barce, a bardzo smutny Stalin tłumaczył mi, że zatrute jest morze na północy...pełne trupów dzieci. Nie wiem, co myśleć, bo generalissimus jest w czeluściach piekielnych, ale faktem jest trwanie ludobójstwa (In vitro, aborcja), a on jest jego symbolem...
Po ochłonięciu otworzyłem tom objawień osobistych, a tam Pan Jezus odpowiedział na moją poranna prośbę: „(...) czy wiesz czego pragnie Moje Najświętsze Serce? (…) Chciałbym cię wziąć do weselnej komnaty Mojego Serca (…) Tylko Ja i ty, wreszcie razem (…) nawet aniołowie chcieliby być na twoim miejscu”...*
APEL
* „Prawdziwe Życie w Bogu” Vassula Ryden t X str. 118 (zapis z dnia 26.01.97)
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1149
Siedziałem do 2.00 w nocy i w wielkiej ciężkości pojechałem samochodem na Mszę św. o 6.30, a na ulicy przed kościołem krzyczał udający głupiego i skręcił w boczną uliczkę. Nie wiem, kto mu pozwala na takie wyczyny i to w takim dniu, a do tego w miejscu poświęconym.
Na jego wielokrotne przeszkadzanie w wielkich uroczystościach kościelnych nikt dotychczas nie zareagował, a nasz proboszcz jest kapłanem policji, mamy kościelnego, a nawet Ukraińca, który jest goszczony na parafii w ramach jakieś decyzji, ale nigdy nie uczestniczył w Mszy św.!
Dziwne, bo nagle wszedł prawie za mną - przebrany za pajaca i kosturem w ręku - do Domu Boga Żywego, a na moje zagrodzenie drogi udał „wiernego” i przeżegnał się wodą święconą, Do kościoła może wejść każdy i "modlić się" jak pokazał ostatnio szef KOD-u, który przybył ze swoimi ludźmi na pogrzebie „Inki” w Gdańsku.
Wyszedłem, bo to podła prowokacja, a spotkanie z Panem Jezusem wymaga pokoju w sercu. Pojechałem pod "mój" krzyż podlać sosenki w donicach, kupiłem gazety, a po powrocie do kościoła trafiłem na krzyki „wiernego” oraz kościelnego, który straszył go wezwaniem policji. Odpowiedział mu, że policja nie chodzi do kościoła!
Na Mszy św. z kilkoma osobami odczytałem intencję tego dnia. a to dało mi możliwość późniejszego odmówienia - w wielkim współcierpieniu z Panem Jezusem - całej mojej modlitwy.
Podczas drogi krzyżowej znalazłem się przy Zbawicielu idącym z krzyżem na Golgotę. W pewnym momencie musiałem usiąść na ławce, skuliłem się w sobie, zamknąłem oczy i „umierałem”. Tego nie można przekazać naszym językiem.
Przy „św. Agonii” powtarzałem wielokrotnie cierpienia związane z rozciąganiem i przybijaniem Pana Jezusa do krzyża oraz podniesienie, a także sam moment śmierci („w Twoje Ręce przekazuje dusze i ducha Mego”).
Wielki ból wywołało też zanurzenie dusz poległych w obronie ojczyzny w 5-u św. Ranach Jezusa oraz przekazanie tego cierpienia - przez Niepokalane Serce Matki Zbawiciela - Bogu Ojcu z prośbą o miłosierdzie dla tych ofiar...
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1121
Na Mszy św. porannej Pan Jezus uzdrowił teściową Piotra, a jutro sprawi wielki połów ryb po całonocnym bezskutecznym wysiłku ludzkim. Bóg stwarza wszystko myślą, a my określamy to cudem.
Kapłan zalecił, a Bóg Ojciec tego pragnie, abyśmy prosili. Zawołałem o pocieszenie żony, a później miałem natchnienie, aby zrealizować jej receptę. Okazało się, że tylko w jednej aptece mieli dla niej dwa ostatnie opakowania niezbędnego leku. Nie wiadomo dlaczego nie ma go nawet w hurtowniach...od 4 miesięcy.
W środku dnia popłakałem się, ponieważ napłynęło odczucie mojego wielkiego obdarowania oraz pomocy Bożej. Tak jest, gdy oddajesz się całkowitemu prowadzeniu przez Boga Ojca. Zobacz przykład. Zepsułem niszczarkię do papieru i szukałem nowej, ale u nas nie ma.
W drodze z Mszy św. wieczornej o 19.00 wstąpiłem do przewijającego silniki i okazało się, że niszczarka jest sprawna (tylko nie cofa papieru). Gdybym nie poszedł na drugą Mszę św. nie miałbym tej radości , a ominął mnie też niepotrzebny wydatek.
Przy okazji okaże się, że pan z zawodu jest specjalistą od wykańczania wnętrz, którego szukałem, bo w tych dniach mam odnowić kuchnię i potrzebuję jego pomocy. Dzisiaj udało się także dojść konwertowania z nowym programem do pisania.
Popłakałem się i podziękowałem Bogu Ojcu, Deus Abba za wszystko, a wiedz, że ja nie jestem skłonny do płaczu i słaby. Można powiedzieć, że ta wdzięczność nie jest z mojego ciała, ale z głębi serca, a nawet z duszy. Dopiero z łaską wiary można zrozumieć zalecenie Pana Jezusa, aby „za wszystko dziękować”.
Naprawdę tak jest, a właśnie w ręku mam broszurę (przekaz Objawienia), gdzie Bóg Ojciec wprost błaga nas: „Idę za wami wszędzie, strzegę was we wszystkim, aby wszystko stało się potwierdzeniem Mojej wielkiej hojności wobec was. Mimo to zapominacie o Moich nieskończonych dobrodziejstwach”.*
W zaleceniu - ku mojemu miłemu zaskoczeniu - Pan Bóg mówi o potrzebie naszego uczestnictwa w liturgii Mszy św. Przez cały czas zapraszam wiernych na codzienną Mszę św. ale większą moc miałby głos proboszcza.
Siedziałem do 2.00 w nocy, ale 1 września pojechałem na Mszę św. o 6.30 w intencji poległych w obronie naszej ojczyzny. Popłakałem się podczas piosenki „Jak dobrze wstać skoro świt”...
Drugi moment to była informacja radiowa o dwóch chirurgach, którzy otworzyli „ostry brzuch” i stwierdzili, że chory ma tętniaka aorty! Teraz mają sprawę sądową i grozi im więzienie, bo nie wykonali wcześniej usg lub TK. Właściwa pomoc opóźniła się o 6 godzin i pacjent zmarł.
Wg mnie jest to przykład braku zawierzenia Bogu Ojcu, oddania się Jego Opatrzności, ponieważ wiedzy medycznej nie można w całości opanować, a różnych skomplikowanych przypadków ominąć...wówczas wkracza pomoc Boga Ojca.
Popłakałem się, bo wiem, że wielokrotnie mogłem popełnić taki niezawiniony błąd. Kiedyś kolega zszedł z dyżuru w pogotowiu i powiedział, że go zastępuję! W tym czasie był ciężki wypadek, a ja miałem całą poczekalnię pacjentów! Musiałem pojechać karetką, bo mógłbym trafić do więzienia za odmówienie pomocy.
Z płaczem podziękowałem św. Józefowi za opiekę z dotrwaniem do emerytury, bo przez to mam czas dla dawania świadectwa mojej miłości do Boga Ojca!
APEL
* ”Bóg Ojciec mówi do Swoich dzieci” S. Eugenia E. Ravasio
- 30.08.2016(w) ZA ZNIEWOLONYCH PRZEZ ZŁE DUCHY
- 29.08.2016(p) ZA TYCH, KTÓRZY CZYNIĄ OKROPNOŚCI
- 28.08.2016(n) ZA LUDZI DOBREJ WOLI
- 27.08.2016(s) ZA PROSZĄCYCH O BOŻĄ OCHRONĘ
- 26.08.2016(pt) ZA TYCH, KTÓRZY ZAWIERZYLI SIĘ MATCE BOŻEJ
- 25.08.2016(c) ZA OFIARY TRZĘSIENIA ZIEMI WE WŁOSZECH
- 24.08.2016(ś) ZA ŻYJĄCYCH MODLITWĄ
- 23.08.2016(w) ZA OFIARY REŻIMÓW TOTALITARNYCH
- 22.08.2016(p) ZA KOLEGÓW Z SAMORZĄDU LEKARSKIEGO I DUSZE TAKICH
- 21.08.2016(n) ZA TYCH, KTÓRZY NIE CHCĄ BOŻEGO PROWADZENIA