Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

13.12.2016(w) ZA TYCH, KTÓRYM WŁADZA ZŁAMAŁA ŻYCIE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 13 grudzień 2016
Odsłon: 1220

Rocznica Stanu Wojennego

     Po moich modlitwach do Ducha Świętego o radę...tuż po przebudzeniu napłynęła treść pisma do Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie. To była całkowita odwrotność tego, co podsuwał mi demon, bo mam wystąpić o zabranie mi prawa wykonywania zawodu lekarza.

    Wstałem, a książeczka „Ku Bogu” otworzyła się na wizerunku Pana Jezusa Miłosiernego, a to oznaczało prośbę o działanie z miłością. Pan sprawił, że żona wybrała się na spacer, bo od rana była słoneczna pogoda. Miałem tylko godzinę i w tym czasie wszystko napisałem i wydrukowałem (strona zamiast elaboratu).

     << Uprzejmie proszę o zabranie mi - na najbliższym posiedzeniu Okręgowej Rady Lekarskiej - powyższego dokumentu z uzasadnieniem. Jako lekarz-katolik nie mogę być członkiem struktury, która obronę wiary katolickiej i krzyża Pana Jezusa traktuje jako chorobę (psychuszka).

     Wszystko uczyniono w majestacie bezprawia, a szczególnym tego dowodem było posiedzenie ORL w dniu 12 czerwca 2012 roku, gdzie żądałem na piśmie zabranie mi pwzl z uzasadnieniem. Wówczas prezes Mieczysław Szatanek "czytał" wobec ORL, że proszę o powołanie następnej komisji lekarskiej, a później przekazał mikrofon Andrzejowi Włodarczykowi i Konstantemu Radziwiłłowi. Pierwszy raz widzieliśmy się, a ja poprosiłem ich o pogodzenie się, ale zalecono mi zgłoszenie się do prokuratury,

    Zostałem pozbawiony wszelkich praw, ale przypomnę tylko łamanie rozp. Ministra Zdrowia i Op. Społ. z dnia 11 maja 1999 r. (Dz. U. z dnia 27 maja 1999 r.), ponieważ jest sprytnie omijane we wszystkich pismach (ksero w załączeniu):

1.  Nie poinformowano mnie, że mogę zgłosić się z mężem zaufania, nie wzywano mnie na posiedzenia ORL i nie udostępniono akt sprawy.

2. Pierwsza komisja lekarska z dnia 25 stycznia 2008 w składzie miała (oprócz przewodniczącego) funkcjonariuszkę samorządu lekarskiego, co wyjaśniło jej „prokuratorskie” zachowanie. Już przez ten fakt ta komisja była nieważna z punktu widzenia prawa. Ponadto nie skierowano mnie do wybranej placówki służby zdrowia ze wskazanym lekarzem, a nawet ukryto istnienie od 2007 roku pełnomocnik ds. zdrowia lekarzy (specjalistkę z psychiatrii!).

3. Ta sama komisja lekarska jako kontrolna w dnia 16 czerwcu 2008 roku była bez przewodniczącego lekarza Medarda Lecha (2-osobowa). Kolega nie widział się ze mną, a 24 lipca 2008 r. podpisał, że mnie badał! Na podstawie orzeczenia tej "komisji" zaocznie zawieszono mi prawo wykonywania zawodu lekarza.

4. Po odwołaniu się od tej decyzji prezydium NIL powołało komisję lekarską...złożoną z samych członków nomenklatury samorządowej! Żenujące spotkanie odbyło się 23 stycznia 2009 r. i nadal nigdzie mnie nie skierowano.

5. Po powołaniu (w 2010r.) ustawowej Izby Lekarskiej wystąpiłem o unieważnienie całego bezprawnego procesu, ale powołano komisję ponownie o nieprawidłowym składzie i wezwano mnie na badanie w czasie odwołania się od tej uchwały!

6. W komisji lekarskiej 08 stycznia 2013 znalazł się sam konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii prof. Marek Jarema, który odpowiadał za przestrzeganie w/w rozporządzenia. Na moją uwagę, że komisja jest nieważna stwierdził, że „on jest od badania” i zachowywał się jak prokurator w stanie wojennym.

7. Na posiedzeniu ORL w dniu 25 kwietnia 2014 przegłosowano powołanie następnej komisji lekarskiej! Nie odebrałem już tego pisma, bo z powodu stalkingu mogła mi umrzeć żona, a to wszystko działo się w czasie, gdy zaginął nam syn (nie mamy o nim dotychczas żadnej wiadomości).

     Pięć komisji lekarskich było niezgodnych z przepisami!  Po co Min. Zdrowia wydaje rozporządzenia? Po co są standardy postępowania? Dlaczego funkcjonariuszy publicznych z Izb Lekarskich oraz z Ministerstwa Zdrowia nie obowiązują żadne przepisy?

    Dokonano na mnie zabójstwa duchowego (psychuszka) łamiąc w/w rozporządzenie ministra zdrowia. Może jestem chory, ale na pewno nie jest to spowodowane moją wiarą w Boga i obroną krzyża Pana Jezusa.

    Kolega Bartosz Arłukowicz jako minister zdrowia moją sprawę skierował od razu do sądu cywilnego, gdzie też mnie oszukano. Nie zostałem wezwany na rozprawę, ale przysłano wyrok, że nie stwierdzono stalkingu, a on trwa do dnia dzisiejszego. >>

   Nie mogłem wyjść z zadziwienia, bo wyraźnie miałem pokazane działanie Boga po naszych prośbach. Bardzo dziękowałem Duchowi Świętemu za uzyskaną radę: jak mam się zwrócić do zapartych w krzywdzeniu mnie kolegów?

    Po wysłaniu faksu i listu pocztą wielka radość zalała serce, bo 16 grudnia jest posiedzenie Okręgowej Rady Lekarskiej. Nie wiem, co uczynią w mojej sprawie, ale ja naprawdę nie mogę być członkiem struktury, która wiarę w Boga i obronę krzyża Pana Jezusa traktuje jako chorobę.

     Dzisiaj Pan Jezus wyjaśnił s. Faustynie, że bardzo mało jest osób rozważających Jego Bolesną Mękę, a ono są zalewane bezmiarem łask. Ja mam właśnie taką modlitwę (patrz: instruktaż)...w której ofiarowuję cierpienia Pana Jezusa za tych, których obejmuje intencja. To wyjaśnia moją ochronę podczas upadków, dodanie mi 15 lat życia, a nawet pomoc uzyskaną dzisiaj.

    Na Mszy Św. wieczornej psalmista wołał w Ps 34[33]: „Biedak zawołał i Pan go wysłuchał”...tak było właśnie ze mną!

    Podczas Eucharystii Ciało Pana Jezusa zawinęło się na brzegach - jak laurka. To było jakby pochwalenie mnie za to, że w sercu nie mam nienawiści do kolegów samorządowców, ale pragnę ich nawrócenia i wprost widzę siebie z nimi, gdy po wszystkim jesteśmy „jedno”...

                                                                                                                            APEL

 

12.12.2016(p) ZA LEKARZY SZKODZĄCYCH CHORYM

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 12 grudzień 2016
Odsłon: 1191

NMP z Guadalupe

    Opracowuję ten zapis późnym wieczorem (13.12.2016) i już wiem, że w dzień Niepokalanego Poczęcia NMP (8 grudnia) zostałem oszukany przez Szatana, który zalał mnie nagłym pragnieniem zakończenia mojej sprawy w Izbie Lekarskiej (zmarnowałem 3 godziny na pisanie).

    Żona oglądała w nocy film o Objawieniu w Meksyku w którym Juan Diego otrzymał obraz Matki Bożej na płaszczu z włókien bambusa (może przetrwać 20 lat, a ma już 467 lat!). Ponieważ nie wiedziałem, że dzisiaj jest wspomnienie tego zdarzenia Zły ponownie kusił mnie i traciłem czas na przebieranie materiałów, ale zdziwiony stwierdziłem, że po mojej obecnej prośbie do Ducha Świętego w ręku znalazła się:

  • intencja: za odpuszczających swoim winowajcom (edytowana 31.03.2009)

  • modlitwa do Ducha Świętego oraz litania pokory, a właśnie prosiłem o radę, natchnienie i prowadzenie w tej sprawie

  • nagranie mojego miłosnego wołania do Boga Ojca, że czas mojego zesłania kończy się...

  • trafiłem też na zapis mojego postanowienia, że: mam nie myśleć o mojej krzywdzie, nie mówić i nic już nie pisać, a zarazem zerwać całkowity kontakt z Izbą Lekarską..!

    To nie jest takie proste, bo dopiero dzisiaj ujrzałem ile przeszedłem upokorzenia, a koledzy nie są dżihadystami tylko lekarzami, funkcjonariuszami publicznymi, którzy uczestniczą w celebracjach religijnych.

    W papierach mignęła twarz młodzieńca w śpiączce pourazowej, którego odłączono od aparatury i skradziono mu narządy. To znana sprawa dr G. („afera łowców narządów”), który otrzymał poręczenie od ówczesnego prezesa OIL Andrzeja Włodarczyka, a w tym czasie napadnięto na mnie za obronę sprofanowanego krzyża i od 2008 roku moją wiarę badają psychiatrzy ateiści. Problem nie jest łatwy i był opisany w Rycerzu Niepokalanej (art. „Mistyk, święty czy wariat”).

    W tych dokumentach ujrzałem jak wiele modlitw popłynęło w intencji kolegów, którzy szkodzą mi z prośbami do Pana Jezusa Miłosiernego. Tylko Bóg może sprawić, że jeden otrzyma Światełko i sprawa „wybuchnie”. Bój z Szatanem - o wyrwanie takich dusz z jego sideł - nie jest łatwy!

   „Panie Jezu przekazuje Ci całość tego cierpienia na Twoje Ręce, bo chcę naprawdę iść za Tobą. Przyrzekam, że ta sprawa przestanie istnieć w moich myślach, słowach i w sercu. Naprawdę przebaczam wszystkich i błogosławię”.

    Koledzy do których wyciągałem rękę, bo ”pogódź się w drodze do sędziego”...robili wciąż nowe przekręty. Najbardziej dziwi fakt, że nie widzą tego, że samorządy lekarskie nie budzą żadnego zainteresowania wśród lekarzy, a ich struktury mają tylko piękne nazwy...szczególnie Komisja Etyki Lekarskiej.

    Na Mszy Św. wieczornej nie było kapłana w konfesjonale, a ja bardzo pragnąłem spowiedzi. Tylko przeprosiłem Zbawiciela za wczorajszy upadek i zapatrzyłem się w wielką figurę Pana Jezusa Dobrego Pasterza: „Panie Jezu! Nie mogę już żyć bez Ciebie...bez poczucia Twojej Obecności!”

    Nie chciało się wyjść po Eucharystii, która delikatnie pękła bez załamania. Bardzo źle znoszę mrozy, a myśl uciekła do wysyłanych na Syberię oraz do obozu, gdzie swoje zbrodnicze eksperymenty dokonywał dr Mengele.

    Całą modlitwę z przeszkodami od Złego odmówię dopiero w środę. To jest dzień także za mnie, bo przez 40 lat w różny sposób też szkodziłem chorym: brak wiedzy, pomyłki, niedokładność w badaniu spowodowana pośpiechem, a także brakiem snu (dyżury + hazard) oraz drinkerstwem.

   Po czasie wiem jak ważna jest Opatrzność Boża, bo nasza wiedza jest ograniczona: lekarz ogólny wie nic o wszystkim, a specjalista wszystko o niczym.

    W każdej chorobie zwracaj się najpierw do Pana Jezusa Dobrego Lekarza...ja tak czyniłem i czynię jako lekarz. Tak było w śmiertelnym osłabieniu w 2015 roku, gdzie w środku lata zostałem zarażony mononukleozą zakaźną (kapłan nieumiejętnie podawał Eucharystię...ze śliną innych).

   Na to nakładało się uboczne działanie leku nasercowego, którego tabletka 1.25 mg nie działała przez całą dobę, a ta sama dawka z podzielonej na pół (tabl 2.5 mg) była zbyt mocna i kumulowała się aż do zatrucia! Nie miałem siły chodzić i mogłem umrzeć...

                                                                                                                                        APEL

 

 

 

 

11.12.2016(n) ZA POTYKAJĄCYCH SIĘ NA DRODZE DUCHOWEJ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 11 grudzień 2016
Odsłon: 1191

     Pojechałem wcześniej na Mszę Św. do kaplicy Miłosierdzia Bożego, aby wysłuchać śpiewania Godzinek do Matki Bożej. Ulewa, wiatr, zimno, a ja dziękuję Bogu Ojcu za posiadanie samochodu, który ma wiele lat, ale chyba mnie przetrzyma.

   Wiem, że mam zapalić lampkę pod „moim” krzyżem, a Zły podpowiada, aby skręcił tam teraz. Skąd wiem, że to pokusa? To niedaleko (1 km), ale zobacz precyzję i niezmordowanie Bestii...nie posłuchałem, a przez to trafiłem na początek śpiewnego chwalenia Matki Pana Jezusa!

    Poprzez tą precyzję możesz ujrzeć  n i e n a w i ś ć  Przeciwnika Boga do MB Niepokalanej. Nie zlekceważ mojego świadectwa i spróbuj zaobserwować to działanie na sobie. Najlepiej zobaczysz to jako początkujący na drodze do nawrócenia, gdy postanowisz wstąpić do Domu Pana. Sam zdziwisz się, co będziesz miał podsuwane.

    Apostoł Jakub (Jk 5,7-10) zaleca, abyśmy trwali cierpliwie, bo ponowne przyjście Pana Jezusa jest bliskie. „Nie uskarżajcie się, bracia, jeden na drugiego, byście nie popadli pod sąd. /../ Za przykład wytrwałości i cierpliwości weźcie, bracia, proroków, którzy przemawiali w imię Pańskie”.

    Pan Jezus w dzisiejszej Ew Mt 11, 2-11 odpowiedział uczniom Jana Chrzciciela, aby przekazali, co czyni i dodał: „błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi”. A do tłumów zaczął mówić, że: <<Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebie większy jest niż on>>.

   Po Eucharystii, która całkowicie przemieniła mnie z niesmakiem słuchałem pustosłowia księdza-dyrektora, bo ma zamiar stworzyć żywą szopkę, ale ma kłopot w znalezieniu odtwarzających osła i baranów.

    Jakże cierpi z tego powodu Pan Jezus, bo centralnym punktem Misterium jakim jest Msza Święta stają się ogłoszenia i „fajny” kapłan. My mamy podobać się Bogu, a nie ludziom...tutaj wiernym, którzy nie przystępują do Eucharystii. Nasz Bóg Ojciec też ma poczucie humoru, ale nie ma ono nic wspólnego z naszymi głupimi żartami.

   Pozostałem i odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego oraz skończyłem moją wczorajszą modlitwę w intencji braci w wierze skazanych na zagładę. W drodze powrotnej zapaliłem lampkę pod krzyżem. Tak było mi dobrze, nie czułem głodu i chciałbym pozostać w pokoju sam na Sam z Panem Jezusem.

    Na ten moment żona czekała z obiadem, a ja nie miałem ciała, bo dalej trwało zjednanie z Panem Jezusem. To jest wielkie cierpienie wynikające z konfliktu: dusza / ciało. Nie wiem jak mam to jej przekazać, bo kierowała się miłością. Teresa Neumann, bawarska mistyczka (miała też krwawiące stygmaty) przez 20 lat żyła tylko Ciałem Pana Jezusa.

    W kaplicy szukałem drobnych w kieszeni, a w ręku znalazł się guzik. Wówczas nie wychodzi mi plan dnia. Faktycznie straciłem czystość i wystąpił wielki niesmak. Próbowałem coś pisać, ale nie szło. Nie mogłem też wyjść na spacer modlitewny, ponieważ cały dzień lało.

                                                                                                                                     APEL

10.12.2016(s) ZA BRACI W WIERZE SKAZANYCH NA ZAGŁADĘ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 10 grudzień 2016
Odsłon: 1309

Uwaga. Wyszukiwania: Menu główne. Chronologicznie. W okienku wybierz odpowiednią liczę zapisów (30, 100 lub 'Wszystko’)...przy Ws. po 10 sekundach na pasku bocznym przesuniesz błyskawicznie całe lata. Po przeczytaniu wróć do Chronologicznie lub na dole przerzucaj strony (po pięć zapisów) .

 

    Jakże Pan Jezus wciąż mnie zaskakuje, bo wczoraj wieczorem pragnąłem edytować pięć ostatnich zapisów, ale sam z siebie nic nie mogę. Pomyślałem, że może zrobię to nad ranem. I tak się stało od 4.00 - 6.45, a ja czułem wyraźną pomoc Ducha Świętego, którego ostatnio proszę o prowadzenie w takich sprawach. W wielkiej radości pojechałem na Mszę Św. o 7.15, bo pierwszy raz nie miałem nawet dnia zaległości.

    Dzisiaj psalmista (Ps 80/70) prosił: „Wyciągnij rękę nad mężem Twojej prawicy, na synem człowieczym, którego umocniłeś w swej służbie”. Pan Jezus w Ew Mt 17, 10-13 wyjaśnił uczniom, że Eliasz, który ma Go poprzedzić „już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał”.

    Eucharystia ułożyła się ochronnie, pozostałem po Mszy Św. aby odmówić koronkę do Miłosierdzia Bożego oraz zacząłem moją modlitwę w intencji chrześcijan, których zostawiono na pastę Państwa Islamskiego w Irackim Mosulu oraz w Syrii.

    Zdziwiony czytałem słowa papieża Franciszka, że trwa już III Wojna Światowa, ale wymienił jakieś lokalne konflikty. W sierpniu 2015 roku dałem wpis Trwa już III Wojna Światowa...z wiarą i krzyżem! Tak to widzę jako...(www.fronda.pl).

    To jest wojna duchowa (nad nami) pomiędzy dziećmi Boga i Szatana, ale może ją ujrzeć człowiek z nadprzyrodzonym kontaktem z Bogiem (mistyk). Tak było z naszym Janem Pawłem II, który patrzył na wszystko od Boga.

    Właśnie czytałem relacje wierzącego z Mosulu, gdzie zniszczono wszystkie kościoły i w końcu przegoniono tych, którzy nie chcą zdradzić Pana Jezusa (po wcześniejszym pobraniu okupu). Dla podobnych do mnie najgorszy jest brak codziennej Mszy Świętej. Nie zrozumie tego cierpienia człowiek bez łaski wiary.

    Na tle tego ludobójstwa jest mi bardzo przykro, że bracia Polacy nie chcą przychodzić do Domu Boga. Wielu zrozumie to, ale dopiero po odebraniu tej łaski lub po czasie, a najgorzej, gdy stanie się to po śmierci.

    Wróciłem do kościoła na pogrzeb znajomego, a podczas wchodzenia konduktu miałem ukazaną łaskę godnego pochówku naszych zwłok. Poprosiłem Pana Jezusa, aby tak stało się po mojej śmierci. Wiele jest czynników...sobota, pogoda, a dzisiaj była ulewa i wielki smutek. Płynął piękny psalm (Ps 63, 2-6.8-9) „Ciebie, mój Boże pragnie moja dusza”.

    "Spojrzał" też obraz św. siostry Faustyny, a ja zawołałem: „prawdziwa siostro”. Eucharystia odwracała się w ustach. Część mojej modlitwy odmówiłem wieczorem, ale  miałem kłopot, bo padał deszcz, a w domu nie potrafię wołać do Boga z głębi serca i duszy.

    W odczycie intencji pomogło poszukiwanie słów w/w psalmu. W ten sposób na You Tube trafiłem na wiele pieśni z obrazami Męki Pana Jezusa, a wówczas napływa poczucie opuszczenia Zbawiciela na Golgocie (mamy u na takie malowidło ścienne).

    W ręku znalazł się też miesięcznik „Różaniec” z art. „Wołanie misyjnych prześladowanych” o islamskiej ekstremie walczącej z trwającymi przy Chrystusie.

    Modlitwę skończyłem w niedzielę po Mszy Św. w kaplicy Miłosierdzia Bożego, gdzie zostałem sam z Janem Pawłem II i św. s. Faustyną. Bardzo pasowała tam „Św. Agonia” z koronką do 5-u św. Ran Pana Jezusa.

                                                                                                                                    APEL

09.12.2016(pt) ZA TYCH, KTÓRZY NAPADLI NA MNIE ZA OBRONĘ KRZYŻA

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 09 grudzień 2016
Odsłon: 1143

     Wczoraj zacząłem układać pismo do mojego samorządu lekarskiego, bo napadnięto na mnie po obronie krzyża Pana Jezusa i w sposób bandycki zawieszono mi prawo wykonywania zawodu lekarza. Pragnę wystąpić w sprawie mediacji, a jeżeli nie uda się pojednać to mam żądać zabrania mi prawa wykonywania zawodu lekarza z uzasadnieniem.

    W roku 2012 prosiłem już o to, ale na posiedzeniu Okręgowej Rady Lekarskiej ówczesny prezes Mieczysław Szatanek przeczytał wobec wszystkich zmyślone zdanie, że proponuję powołanie następnej psychiatrycznej komisji lekarskiej.

    Zaprotestowałem, ale nikt z rady nie stanął po mojej stronie i nie prosił o wyjaśnienie tej prowokacji. Wszystko było wcześniej przygotowane, bo mikrofon trafił do rąk przyczajonych krzywdzicieli: Andrzeja Włodarczyka i Konstantego Radziwiłła (obecnego ministra zdrowia).

    Stan na dzisiaj: prezes ORL Andrzej Sawoni nie reaguje na moją powtarzaną prośbę o 10 minutowe spotkanie, a za Rzecznika Praw Lekarza odpowiada poczta jego sekretarki!

25 listopada 2016 Szanowny Panie Doktorze,

     Z dużym zainteresowaniem zapoznałem się z pismem skierowanym przez Pana w dniu 3 października 2016 r. do Prezesa ORL w Warszawie. Z przykrością muszę stwierdzić, że Pan, będąc członkiem naszej korporacji nie ma zaufania do swoich kolegów, którzy działając w powołanych w Pańskiej sprawie komisjach usiłują Panu pomóc w rozwiązaniu niełatwego problemu.

   Jak pamiętam, sprawa Pana była również przedmiotem obrad Rady Okręgowej, ale Pan nie skorzystał z propozycji, jakie w toku tego posiedzenia padły pod Pana adresem. Będąc doświadczonym lekarzem winien Pan zdawać sobie sprawę, że aby dojść do konsensusu potrzebna jest dobra wola wszystkich jego uczestników, a Pan po prostu nie daje sobie pomóc i obraża się na kolejnych członków powoływanych komisji i kolejnych Prezesów ORL.

06 grudnia 2016  Szanowny Panie Doktorze

podtrzymuję swoje stanowisko skierowane do Pana mailem dnia 15 listopada 2016 r.. Z przykrością stwierdzam, że nie jestem kompetentny by rozwiązać wieloletnie problemy, jakie powstały w Pańskiej sprawie i  niezadowolenia Pańskiego z decyzji jakie podejmowali kolejni prezesi ORL w Warszawie działający w ramach obowiązującego  w samorządzie statutu.

z poważaniem  A. Kużawczyk Rzecznik Praw Lekarza

     Powołujemy rzecznika, który ma czuwać nad przestrzeganiem praw krzywdzonych lekarzy. W moim wypadku jest to sprawa dyskryminacji katolika, który stanął w obronie krzyża Zbawiciela zbezczeszczonego przez lekarskiego VIP-a (psychiatrę).

    Zaoczne rozpoznanie choroby psychicznej postawił ówczesny prezes NIL Konstanty Radziwiłł, a komisja lekarska w czerwcu 2008 roku była bez przewodniczącego Medarda Lecha, który później podpisał, że mnie badał! To typowe działania bolszewickie...”patrz w oczy i kłam”.

    Ja nie chcę kary dla nich, ale tylko zwrotu moich kosztów, które pragnę  przeznaczyć na odnowienie Ołtarza Świętego w naszym kościele.

    Mimo krótkiego snu w wielkim uniesieniu pojechałem na Mszę św. poranną, a Eucharystia ułożyła się ochronnie. Pozostałem sam w ciemnym kościele i odmówiłem koronkę do Miłosierdzia Bożego oraz zacząłem modlitwę w intencji tego dnia, którą właśnie odczytałem.

    Wróciłem do Pana Jezusa o 17.00 i w wielkim bólu wołałem za kolegów lekarzy oraz za dusze dwóch zmarłych, którzy brali czynny udział w napadzie na mnie. Odmówiłem moją modlitwę z całego serca...nawet dołączyłem koronkę do 5-ciu św. Ran Pana Jezusa.

    Poprosiłem Pana Jezusa, aby oba nabożeństwa były w tej intencji, bo jeżeli koledzy nie przejrzą to czekają ich wielkie kłopoty po śmierci. Nasze grzechy nic nie oznaczają dla Miłosiernego Boga, ale trzeba otworzyć serce i zawołać!

    Nie wolno tkwić w odwróceniu i wmawianiu sobie, że postępuje się słusznie krzywdząc innego na rozkaz pogańskiej władzy, która nie chce ustąpić, a dobra jest w krzywdzeniu tych, co nie z nami!

                                                                                                                          APEL 

  1. 08.12.2016(c) ZA UBLIŻAJĄCYCH MATCE PANA JEZUSA
  2. 07.12.2016(ś) ZA OBCIĄŻONYCH I UTRUDZONYCH
  3. 06.12.2016(w) ZA CIERPIĄCYCH W MIŁOSNEJ ROZŁĄCE Z BOGIEM
  4. 05.12.2016(p) ZA TYCH, KTÓRZY SĄ WDZIĘCZNI ZA OCALENIE
  5. 04.12.2016(n) W INTENCJI NAWRÓCENIA CÓRKI
  6. 03.12.2016(s) PRZEPRASZAŁEM PANA JEZUSA
  7. 02.12.2016(pt) TYLKO TY, JEZU...
  8. 01.12.2016(c) ZA DUSZE ZMARŁYCH RODZICÓW
  9. 30.11.2016(ś) ZA ZAWOŁANYCH PRZEZ PANA JEZUSA
  10. 29.11.2016(w) ZA SKRZYWDZONYCH, ABY BYLI MIŁOSIERNI

Strona 683 z 2489

  • 678
  • 679
  • 680
  • 681
  • 682
  • 683
  • 684
  • 685
  • 686
  • 687

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 1390

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?