Ludy pierwotne wszystkich kultów wierzyły w różnych bogów. Cywilizacja odwróciła się od Boga. Wiary nie można się nauczyć. Nie można dojść do niej żadną wiedzą.

    Często ludzie odwracają się od Boga, bo nie spełnia natychmiast ich próśb. Nie dziwi ich nasz kodeks postępowania cywilnego, gdzie na podanie odpisują po czasie, a często wcale. Bóg w ich potrzebach ma reagować natychmiast, bo „jak nie, to nie będę wierzył”. Tacy jesteśmy.

    Człowiek (dusza) przebywający w Czyśćcu nic nie może zrobić dla siebie i z utęsknieniem czeka na naszą pomoc. Nagle napływają łaski: wielu chwali go po śmierci, ktoś wspomaga go modlitwą, odprawiono Mszę Św. za taką grupę grzeszników, a jakiś brat ziemski przyjął za niego cierpienie zastępcze.

    Przypomniała się śmierć kolegi pediatry, który został wniesiony do naszej świątyni, bo nie prowadził życia religijnego, ale był bardzo oddany dzieciom. Rodzina zdecydowała, aby nie odprawiać za niego 30 Mszy Świętych (tzw. „gregorianki”). Bardzo zdziwiłem się, że proboszcz, nasz duszpasterz wyraził zgodę na zabranie jego duszy tak wielkiej łaski!

   Nie potrafię edytować rycin, ale wyobraź sobie tą sieć połączeń ludzkości z duszami tych biedaków, którzy już wiedzą, że Bóg Jest...

                                                                                                                                         APEL

     Faza sen - jawa trwa kilka sekund, a u mnie w tym momencie napływają różne natchnienia, refleksji, błyski informacji. Stanowią one bardzo często "zapłon" do czynu w dniu, który rozpoczynam.

   Dzisiaj po przebudzeniu o g. 6.00 „usłyszałem" modlitwę „Ojcze nasz”. Wstałem i otworzyłem modlitewnik dla osób starszych.

     Kim jest człowiek? Jaki jest sens i cel życia ludzkiego? Czym jest dobro i zło? Jak człowiek powinien postępować? Nauka nie odpowie na to - przekracza to jej możliwości. Próbuje na to odpowiedzi filozofia - może błądzić, bo jest tylko wytworem mózgu ludzkiego, który jest omylny.

     Na powyższe pytania może odpowiedzieć tylko religia oparta na przekazach (objawieniach) Bożych. Wstyd się przyznać, ale na nowo muszę uczyć się Modlitwy Pańskiej przekazanej nam przez Pana Jezusa..."Ojcze nasz".

     Tyle różnych rzeczy uczyłem się. Marnowałem tak wiele czasu na przelotne przyjemności, próżną chwałę i puste życie. Bój jeszcze trwa, bo wczoraj miałem zły dzień. W nocy podczas dyżuru zdobyliśmy dwie butelki wódki - od wdzięcznego pacjenta. Wypiliśmy i od 5.00 rano graliśmy w pokera.

     Tego jeszcze nie było, bo tę grę raczej kończy się o tym czasie z braku forsy lub „zesłabnięcia” po używkach. Dzisiaj wiem, że to było złe i zrozumiałem na czym polega odchodzenie od Boga - to sprawiają nasze złe czyny.

    W większości przypadków ludzie nie zdają sobie z tego sprawy. Ja wiedziałem, że czynię źle, ale przeważyła słabość ciała z pragnieniem przyjemności. Pan Jezus zna moją nędzę i machnął na to ręką, bo Jego miłosierdzie jest niewyczerpane.

    Ponadto wiem, że wczorajsze odejście od Boga umocniło mnie w miłości do Niego! Zrozumiesz to w wymiarze ziemskim. Pokłóciłeś się z żoną, przyjacielem - wracasz i znowu jest dobrze, a nawet lepiej niż przednio.

    Przyjęcia pacjentów stwarzają różne sytuacje, a bardzo ludzi z poczuciem humoru. Właśnie żartujemy z pacjentką, która ma bardzo chorego męża i była oskarżona przez sąsiadkę, że go bije!

  -  Czy bije pani jeszcze męża? Nich się pani nie gniewa, bo sąsiadka dba o niego! Śmiejemy się...

  -  Mocny dusi słabego, tak było i będzie…skomentowała.     

  -  Nie zgadam się, bo Ghandi przyszedł na spotkanie z Anglikami i pokazał karteczkę; „Dzisiaj mam dzień milczenia”. Nasza moc jest w słabości, a pokazał to o. Kolbe.

    Napłynęła refleksja, że gdyby na ziemi istniała prawda, sprawiedliwość, równość, miłość i pokój - do czego byśmy dążyli? 0becnie wędrujemy ze świata ziemskiego do świata Boskiego. Nawet  narysowałem to w zapisie: świat ziemski oraz wszechświat i Niebo z Bogiem. 

    Tu w tej "ludzkiej wylęgarni" powstają prawdziwe diamenty. Mieszkańcy ziemi mają różne pragnienia,  ale dokąd dążą ludzie prawi (te diamenty)? Tyle lat żyłem bezmyślnie, nawet nie pomyślałem o tym.  

    Życie na ziemi ma wielki sens. Istnieje seria niebywałych podziałów - od koloru skóry, mowy, poprzez bogactwa, dziwactwa, różne wiary, itp. Są pewne łączniki np. muzyka, poezja i wspólne składniki wszystkich wiar na ziemi... Któż poza Bogiem mógłby to wszystko urządzić? 

- Już umrę, ale śmierci się nie boję...mówi 88-letnia babcia.

- Czy śnią się pani przodkowie?

- Tak, śnią się.

    Pogotowiem trafiłem do pana Leszka, kawalera przed wojskiem, który w upojeniu alkoholowym spadł ze schodów na głowę, a takie rany strasznie krwawią - musimy pobrać obowiązkową opłatę (2000 zł).

    W tym momencie mój wzrok zatrzymał przepiękny obraz Chrystusa po śmierci w otoczeniu aniołów i odstąpiłem od tej dodatkowej kary dla matki „chorego”...                              

                                                                                                                                   APeeL

 

     Na początku nawrócenia zrozumiałem na czym polega relacja z Bogiem Ojcem. To tak jak prezydent lub dyrektor wielkiego zakładu...odpowiada, gdy piszemy do niego pismo. Tak też Bóg czeka na nasz sygnał i odbierze najmniejsze drgnienie otwartego serca. Trzeba tylko zawołać w miłosnym pragnieniu.

    Bóg odpowie na nasze rozpaczliwe wołanie lub miłosne zamyślenie. W ostatnim tchnieniu możesz uzyskać zbawienie; ”Panie przebacz”. Nie wiesz, gdzie jest Bóg, ale odnajdzie Go twoja myśl. Podobnie odnajduje mnie myśl mojego dziecka. To jest zrozumiałe dla wierzących, ale  trudne do przyjęcia przez ateistę. Wytłumaczę to na potwierdzonym zjawisku telepatii.

   Mózg jest centrum nadawczo-odbiorczym; wysyłamy i odbieramy sygnały (od ludzi i zwierząt). To pewnego rodzaju fala elektromagnetyczna. Ja należę do takich osób i nawet wykorzystywałem to grając w pokera. Sygnał (myśl) odszukuje natychmiast osobę do której jest kierowana. Odległość nie ma znaczenia. Ta energia jest przykra, gdy sygnał napływa do mnie w czyjejś potrzebie, krzywdzie lub  nieszczęściu; wywołuje  niepokój i ucisk w nadbrzuszu.

   Czekam na syna i wiem, kiedy wejdzie. Córka była w NRD, a sygnał od niej napłynął podczas jazdy karetką; wówczas mocowała się z pakowaniem plecaka. Niektórzy ludzie mają „mocny i zły sygnał”, który rozprasza.

    Jednej z pielęgniarek zabroniłem przynoszenia kart do gabinetu, ponieważ jej wejście powodowało moją dezorientację (przy badaniu chorego lub układaniu pisma). Ci, którzy mają ten dar wiedzą o czym piszę. Nie wiem czy tym sposobem łączymy się z Bogiem (zawołania modlitewne).

   W fazie „jawa/sen”, która trwa kilka sekund uzyskuję różne natchnienia, informacje, refleksje. Nie wiem jak to się dzieje. Przekracza to możliwości nauki, a filozofia jest wytworem naszego mózgu i błądzi. Nasza religia opiera się na przekazie Boga (objawieniach). Tyle się uczyłem i tyle czasu poświęciłem na przyjemności i puste życie.

    To trwa dalej…ot niedawno zmarnowałem noc  (hazard), ale teraz wiem, że zło odciąga od Boga. Drgnąłem i jestem zawalany pokusami. To bardzo proste. Jeszcze jesteś słaby duchowo, chcesz wyjść z zaklętego kręgu, a Szatan zalewa cię pomysłami, „okazjami”, „dobrymi radami”, aby zmącić życie. Jego wmawianie to; „nie ma dla ciebie przebaczenia" lub odwrotnie; "inni mają gorsze grzechy"...po co przerywać przyjemne życie, przecież Bóg jest miłosierny”.

    Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego boju. Dzisiaj wiem, że zło (grzech) oddaliło mnie od Boga, ale wzmocniło pragnienie powrotu do Niego. W naszym życiu to pogodzenie się z ojcem ziemskim i powrót do niego (syn marnotrawny).

   Sięgnąłem po książeczkę, ponieważ  nie znam modlitw i trafiłem na pytanie o cel i sens naszego życia...

                                                                                                                     APeeL

   Miałem przeczucie, że umrze pacjent w prowadzonym przeze mnie oddziale wewnętrznym i nie mogłem spać z tego powodu. W głębi duszy prosiłem Boga o zachowanie przy życiu tego, którego rodzina wspomogła mnie finansowo.

    Nad ranem, tuż przed przebudzeniem napłynął obraz kobiety w czerni pochylonej nad stołem w gabinecie lekarskim. Po przyjściu do oddziału zauważyłem, że tak jest ubrana pielęgniarka, która stwierdziła, że w nocy zmarł ciężko chory. Wcześniej powiedział, że to jego koniec i poprosił o kapłana. Nie chciała mnie wzywać (byłem na dyżurze w pogotowiu, piętro niżej). 

    Nagle zrozumiałem ohydę mojej prośby do Boga, bo "mój" pacjent przeżył. Jakże ważna jest służba bezinteresowna, bo wówczas wszystkich traktujemy równo, a przez to w sercu mamy pokój i czyste myśli.  

    Teraz płacze żona umierającego od dawna: „Panie doktorze, wchodziłam do jego pokoju i widziałam jak cierpi. Dzisiaj przyszłam tutaj, a łóżko szpitalne puste...czy już nie żyje”?

    Przed dwoma tygodniami byłem pogotowiem u policjanta, który zmarł śmiercią nagłą. Żona bardzo krzyczała. Dzisiaj jest u mnie i mówi, że trzy dni przed śmiercią męża usnęła przed telewizorem i poczuła silny ucisk lewej ręki. Przez sen z krzykiem zapytała: czy przyszłaś po mnie? Po przebudzeniu zobaczyła, że na fotelu siedzi obca kobieta. Teraz wie, że jej mąż jest, bo śnił się szereg razy. Przyznała, że śmierć przypomina o naszej nicości.

    Pamiętaj Bóg czeka na twój powrót. Czeka na najmniejszy sygnał, na najmniejsze drgnięcie naszego serca, które odbierze i „przybędzie”. Czuwaj i bądź gotowy, bo w każdej chwili może nastąpić fizyczny koniec.

     Czuwa ten, kto się boi: matka nad dziec­kiem, lekarz, pielęgniarka, chory. Usypia nas poczucie dobrego zdrowia. Z tego jasno wynika, że nie ważne jest to, co robimy dla naszego ciała (należy go pielęgnować, oszczędzać, chronić), ale co zrobimy dla naszej duszy.

    Panu Bogu „bardzo udała się starość” (czytaj: nie pokładaj ufności w ciele). Jako lekarz wiem jak może zmarnieć z dnia na dzień. Zresztą sam widzisz, co robi się z pięknych dziewczyn. 

    Bóg dał nam czas, każdemu inny, który wypala się jak świeca. Ponieważ jesteś młody to wydaje ci się, że masz dużo tego daru. Na ile ja lat wyglądam?

 - Pani jest tylko wcześniej urodzona. Staruszkowie. Przykład pięknej, wielkiej i czystej miłości w trzecim wieku.

- Niedługo umrę, ale nie boję się śmierci...mówiła do mnie 88-letnia babcia. Potwierdziła, że często śnią się jej przodkowie.         

    W tym momencie widzimy na czym polega wiara i co oznacza śmierć dla wierzącego...to powrót dzieciątka do ukochanego ojca. Niewierzący ma lęk przed śmiercią, a zjednany z Bogiem odchodzi z radością duchową. Znane są relacje zadziwionych piękną muzyką. Piszę to, a dreszcz „prawdy” przepływa przez ciało.

    Inna śmierć. Umierał niewierzący. Wezwał do siebie syna, aby ten nachylił się, bo pragnie powiedzieć mu coś ważnego..."może zgodził się na wezwanie kapłana"? Pewny swego, na łożu śmierci oświadczył: „nie wierz, nic nie ma". 

    W ostatnim tchnieniu możesz uzyskać zbawienie: byłeś całkowicie niewierzący, ale wystarczy jeden błysk, aby ujrzeć swoją ohydną przeszłość, przerazić się i zawołać: „Panie przebacz". Bóg odpowie na twoje rozpaczliwe „wezwanie”, które otworzy serce.

    Pytano Norwida: „Mistrzu, które słowo jest najstraszniejsze”?...”za późno”! Pamiętaj jeszcze nie jest za późno, ale bądź gotowy w każdej chwilce...

APeeL 

 

    Nie miałem czasu przesłuchać nagranej mszy radiowej, a teraz czynię to jadąc wolno do pracy. Nagle nie mogę znaleźć pieczątki i w zdenerwowaniu muszę wrócić do domu, a wprost czuję od Złego: „jak łatwo jest wyprowadzić cię z równowagi?"...

   W tym momencie zrozumiałem na czym polega relacja ja - Bóg Ojciec. Nasze spotkanie następuje po moim odezwaniu się...drgnięciu mojego serca! To jest tak, jak w relacji ja - dyrektor. Często nie znamy się. Zwracam się do niego pismem, wzywa mnie i następuje spotkanie.

   W oddziale wewnętrznym, gdzie jestem "ordynatorem", a raczej ordynansem mam młodą pacjentkę (po udarze), która wszystko rozumie i możesz powiedzieć tylko: "nie, nie". Nie może także nic zapisać, bo ma bezwładną prawą rękę. Dzisiaj jest wypisywana z oddziału. Przyjechał po nią mąż...pora śniadaniowa, pusto na korytarzu, a oni stoją objęci jak młodzi zakochani.

    Pojechałem na działkę i złapałem drugiego pieska od suki. Początkowo sądziłem, że robię dobrze, bo idzie jesień, zima, kto będzie karmił te bezpańskie stworzonka. Ja, władca tego świata wiem, że nikt, bo znam ich los Odrywam dziecko od matki. Jakże często tak myślimy i czynimy. Nawet byłem z tego dumny!

   Później nadeszły wątpliwości, bo suka latała za siatką ze skowytem. Ja chcę dobrze, ale w sensie materialnym. No tak, te dzieci mają matkę, ale w jakich warunkach żyją?

   Dzisiaj, gdy edytuję ten zapis (19.09.2017) sąd odebrał częściowe prawa rodzicielskie, bo rodzice zabrali swoje dziecko ze szpitala...nie godzą się na obowiązkowe szczepienie. Kiedyś przeszedłem w pracy podobne, ale p. grypie (w pracy), a nigdy nie choruję na tą infekcję. Doznałem uszkodzenia mojego chorego serca (doszło do zaburzenia jego rytmu, a po latach do bloku odnogi p. Hissa).

    Stworzenie zabrane pod moją opiekę nie wie, że chcę dla niego dobrze i gryzie mnie. Pies, który najbardziej mnie gryzł i nie miał szczęścia do wywiezienia...jest naprawdę szczęśliwy. Liże teraz matkę, skacze na jej grzbiet, goni się z nią, bawi i...ucieka przede mną. Jego dwaj bracia mają jedzenie, wychodzą tylko w nocy, boją się. Jaki będzie dalszy los całej trójki?

   Czyż nie jest też tak z nami. Demon zawsze podsuwa nam różne "dobra", a Pan Bóg często nas „krzywdzi”, ale my nie wiemy o co chodzi i złorzeczymy odwracając się od Niego. Musisz zrozumieć, że drogi Boga nie są naszymi, bo zapominamy o celu naszego życia...zbawieniu!

                                                                                                                           APEL