Dzisiaj pracuję podenerwowany, bo muszę wyskoczyć do banku, a później pojechać po zaopatrzenie (mięso i przetwory), a w końcu wyjechać w celu załatwiania nowego odbioru telewizyjnego.

    Z jednej strony chce wyzbyć się wszystkiego, a w żartach wyraża to worek z dwoma różnymi butami! Jednak żyję w tym świecie, który mnie przytłacza, bo właśnie brat chce kupić ode mnie część spadku, którego nie mam!

    Przeczytałem w objawieniu osobistym, że najważniejszą rzeczą w otrzymaniu łask jest wytrwałość w modlitwie, ale o co mam się wytrwale modlić? Pojawiała się zaduma w której zawołałem: „Panie mój o nic nie proszę, a za wszystko dziękuję”. Po chwilce zrozumiałem, że otrzymałem największy dar, którym jest łaska wiary! Człowiek bez wiary jest sierotą!

    Wyjaśnię to na spotykających nas nieszczęściach, a wiem coś o tym, bo zmarła nam roczna córeczka. Dla człowieka niewierzącego utrata majątku, zdrowia, kogoś bliskiego oznacza zawalenie się świata. Dla człowieka wierzącego najważniejszy jest powrót do Boga, bo wie, że śmierć to tylko rozstanie (przed nami życie wieczne).

    Ludzie niewierzący w swoim osieroceniu wymagają pocieszenia i to nie przez psychologa, ale przez Matkę Najświętszą! Tylko Ona, Matka Miłosierdzia i Pocieszycielka Strapionych może ukoić ich rozdarte serca.

   Ona jest Szafarką Bożych Łask i właśnie taka wytrwała modlitwa jest potrzebna tym ludziom, aby wytrwali w pewności, że pomoc nadejdzie. 

    Myślę, że poprzez wytrwałą modlitwę człowiek otrzymuje dowód wiary, a Bóg na to czeka. Bądź żebrakiem w modlitwie, kołacz do Serca Matki i Ojca...wielką tym przynosisz radość. Nie zniechęcaj się, przełam się, stań się ślepy i oddaj swój los Bogu. Wyrażają to słowa pieśni: „Serce Jezusa hojne dla wszystkich, którzy Cię wzywają...”.

    Każdy przeżyty dzień w całym życiu człowieka musi mieć na uwadze wieczność. Gdybyś mógł wrócić z Nieba na ziemię wiedziałbyś co to znaczy! Aktem jednej woli - można zamknąć lub otworzyć piekło lub niebo. Już sama chęć np. zostania świętym, bo nikt tego nie pragnie daje łaskę, która potrzebna jest by zostać świętym.

    Naszym skarbem jest wolna wola. Boga kocha nas niezależnie od tego jacy jesteśmy. Nie grzeb w sumieniu, ale poprzez Sakrament Pojednania stań sie ponownie bezgrzeszny!            APEL

 

 

 

    Chodzenie po kolędzie przez kapłanów ma wielki sens. Większość kapłanów traktuje to jako obowiązek i zrozumiale jest ich ludzkie zmęczenie.

    Taka wizyta powinna wywrzeć na odwiedzanych wrażenie - to powinna być jedna, wielka modlitwa w danym domu. Kapłan musi być bardzo poważny, ważyć każde słowo, bo dla wielu jest to niekiedy przełomowa chwila w życiu.

    Modlitwa „Ojcze nasz” o spokój tego domu...lista obecności, poświęcenie, kilka zdawkowych pytań. Prosiłem o interwencję u proboszcza, bo pochylił się krzyż przy trasie E-7.

    Po wizycie nastała cisza, bo do domu napłynęła dobra energia. Krzyżyk, biały obrus, woda, świece...tak dobrze. Chcę teraz posiedzieć w uniesieniu, bo „tu był Pan...tu był Pan"!

    Zły znał moją przyszłość, wiedział o mnie i napuścił syna, który coś mamrotał niezadowolony, a żona energicznie wszystko doprowadziła do stanu normalnego...zwinęła obrus, zgasiła i zabrała świece! Na dodatek naciskała: „może coś zjesz, zjedź coś”, bo widziała, że od rana nic nie jadłem, a ja właśnie dzisiaj ustaliłem sobie jednodniową głodówkę.

    Nawet nie wiedziałem, że zejdzie się z wizytą kapłana i tak uczczę przybicie do mojego mieszkania Pana Jezusa. Diabeł odniósł sukces, bo najadłem się, napiłem wódki i gadałem do telewizora ku ogólnej radości.

   Teraz, gdy to opracowuję kręcę głową z zadziwienia, bo większość ludzi żyje w całkowitej nieświadomości śmiertelnego boju o dusze! Piszę to po wizycie kapłana 16.01.2015 roku i rozmowie duchowej, bo chciałem dowiedzieć się na ile kapłan jest świadomy szkodzenia nam przez demony.

-  Kto jest królem tego świata?

-  Wszystko podlega Bogu, który nas stworzył!

-  A czyje są ugory duchowe: od Chin poprzez Indie do Mongolii i Federacji Rosyjskiej, a także UE?

       Nie wiedział, że to tereny opanowane przez Szatana i dodał, że przybył egzorcysta z Częstochowy i trzech ludzi popełniło samobójstwo...z powodu jego dziwnych nauk!

- Przecież to samo było z Panem Jezusem, tam gdzie przebywał pojawiały się masy opętanych!

- Zgoda, ale mamy wolną wolę...  

- Jeżeli ksiądz pojechałby na tereny ugorów duchowych to byłby wrogiem szatana...nawet tutaj nim jest i dusze takich ja my są śledzone przez demony dzień i noc! Szkodzą nam także ukryci i jawni wrogowie Boga.

   Dlaczego skojarzyłem te dwie wizyty, bo w pierwszej wszystko zepsuł szatan, a w drugiej kapłan okazał się nieświadomy działania sił ciemności...                                                                 APEL

    

 

 

    W tym czasie czytałem książki mistyków, a przenosząc to na alpinistów chciałem wejść od razu na szczyt góry. To błąd - nie idź tą drogą. Nie możesz otrzymać Światła Bożego przez czytanie, bo jest to pokazane na szkole: przedszkole, szkoła podstawowa...nie „przeskoczyć” klas.

    Wiemy, że są geniusze, ale nie we wszystkich dziedzinach. W Bożej hierarchii dzieci stoją wyżej od mądusiów typu prof. Joanny Senyszyn, która nie wierzy w cuda i w rozmowie z posłem-pastorem Godsonem wyśmiewała naszą wiarę wspomagana przez „Stokrotkę” z „Kropki nad i”.

    Pani profesor Joanna Senyszyn uważa, że o. John Bashobora powinien być na etacie NFZ, bo to byłoby tańsze, a czyni cud, ale finansowy. Impreza jest quasi-cyrkowa i będzie uznana za rekolekcje, a to działalność gospodarcza. Księża będę zbierali jeszcze dodatkowo na tacę.

   Spotkanie z uzdrowicielem uważa za wielkie oszustwo dające ludziom nieuzasadnioną nadzieję. Bashobora to katolickie wcielenie Kaszpirowskiego...ten ksiądz jest maszynką do robienia pieniędzy. 

    Polacy lubią ten rodzaj rozrywki, a ciężko chorzy chcą mieć nadzieję...ta nadzieja wręcz szkodzi, bo część ludzi nie podejmuje leczenia. Polski katolicyzm był i jest ludyczny, fasadowo-obrzędowy i tutaj jest bardzo dobry klimat dla tego rodzaju (czytaj: ciemnota) imprez i przedstawień!

    Filmy dokumentujące uzdrowienia są anonimowe...ci ludzie najpierw udają, że nie chodzili, a później chodzą. To nie są przypadku udokumentowane. „Stokrotka” dodała, że jest to oszukiwanie ludzi, bo wierzą, że będą mogli odrzucić kule i zejść z wózków.

   Biedny poseł Godson był grzeczny do końca grzeczny, a ja nazwałbym je wiedźmami...  

     Z tamtego zapisu były jeszcze moje słowa o otrzymaniu łaski wiary...nie wiem dlaczego otrzymałem tak wielki dar? Widziałem pewien ciąg zdarzeń, który wskazywał, że nie ma nic przypadkowego...nauczyłem się pisać na maszynie, skończyłem medycynę, spotykałem wielu ludzi, poznasz zło i dobro.

   Nawet wyczytałem z jakieś książki, że w „chwili, gdy się uniżysz...już stajesz się wielkim”. Ponadto każdy prosty człowiek, gdy zapuka o łaskę otrzyma ją w nadmiarze!

    Ja nie byłem prosty i nie było we mnie żadnego dzięcięctwa. Można powiedzieć, że było coś odwrotnego dlatego dziwiła mnie otrzymana łaska.

    Wniosek: nie szukaj Boga poprzez książki, ale zwróć się bezpośrednio - telefon bezprzewodowy do Nieba nic nie kosztuje. Nie marnuj czasu, bo Prawda jest bardzo blisko - tam, gdzie dzwonią...                                                                                                                                            APEL  

 

    Szatan jako upadły Archanioł i nadal jako „władca” tego świata ma dostęp do różnych tajemnic duchowych. Od początku wiedział wszystko o mnie, a ja "żyłem" i mogłem zginąć nie wiedząc nic o zadaniu jakie przygotował dla mnie Bóg.

    To wielka tragedia wszelkich dyktatorów, którzy negują istnienie szatana! Jak kończą? Przeważnie giną od swoich. W tamtym czasie, gdy budziłem się z czarnego snu atakował mnie na różne sposoby (popędy, używki, hazard), a także makabrycznymi snami...

    Oto ujrzałem mojego pacjenta padającego z wysokości na tył głowy (skręcenie karku). Podbiegłem do leżącego na ziemi, a ten z trudem otworzył oczy i powiedział, że żyje. Obudziłem się z krzykiem, a takim „wyjściom z ciała” towarzyszył priapizmu. W mojej łasce to wielka udręka psycho-fizyczna.

    Dodatkowo złapałem przeciągające się zapalenie bakteryjne napletka i żołędzi. To głupstwo, ale jako lekarz nie wiem co począć i do kogo się zgłosić o pomoc, bo normalnie wstydzę się.

    W przychodni mieliśmy stołówkę dla chorych z oddziału i za parę groszy człowiek mógł się posilić. To wielka łaska. W oczekiwaniu na obiad w smutku zawołałem: „Panie cóż dla Ciebie znaczy taka błaha sprawa?”

    Nie chodziło o moje cierpienie, ale o to, że ból i pieczenie utrudniały chodzenie. Nie mogłem spokojnie i z uśmiechem załatwiać chorych. Podczas powrotu do gabinetu spotkany na schodach kolega zalecił mi okłady z 3 % kwasu bornego.

    Pan Jezus ponownie mi pomaga, bo opracowuję tą intencję po 25 latach, a właśnie mam podobną infekcję układu moczowego. Ja pomagam Jezusowi w zbawianiu, w Jego niesieniu ciężkiego krzyża o nazwie bezbożność, a Pan przejął moje sprawy życiowe...                                                     APEL     

 

    W niedzielę rano mam potrzebę słuchania transmisji radiowej nabożeństwa...w tym czasie jeszcze nie wróciłem w pełni do Kościoła świętego i nie miałem świadomości, że opuszczenie Mszy św. to grzech ciężki.

    W takich momentach zły podsuwał „dobro” zamiast uczestnictwa osobistego w Mszy św. Wcześniej nagrywałem nabożeństwo na magnetofon, ale to już inna energia, bo teraz Msza św. trwa, a ja odbieram ją na żywo...wprost jestem w danym kościele.

    Jeżeli będziesz chciał wrócić do Boga to omiń podobne poszukiwania, bo wówczas trafisz na dobrze zorganizowany atak, a nie będziesz miał siły bez Eucharystii. Tak jest też w czasie modlitwy, bo jesteśmy rozpraszani, odciągani...napływają różne natchnienia, ktoś zadzwoni albo będzie miał pilną sprawę! 

     Właśnie żona przypomina, że śniadanie jest gotowe i grozi, że w przyszłości nie będzie robiła! Dołóż do tego kieliszek alkoholu i gość jest załatwiony. Jeżeli jesteś w podobnej fazie to omiń tą okrężną i wyboistą  drogę...przystąp do Sakramentu Pojednania, a moc uzyskasz w Eucharystii.

    Możesz wybrać drogę pośrednią, a tak stało się ze mną...zgłoś się najpierw do Matki Jezusa, Matki Miłosierdzia. Ona przekaże ciebie Swojemu Synowi i przestaniesz bać się swoich grzechów, słabości i ponownych upadków.  

    Jeżeli wcześniej prowadziłeś normalne życie to zdziwisz się, że całkiem inaczej widziałeś ten świat, miałeś inną hierarchię wartości, nie interesowałeś się sensem cierpienia i celem swojego życia w którym śmierć oznaczała koniec, a to powrót do Boga Ojca!

     Przypomniały się kontakty z dwoma starszymi kobietami.

- Ja nie zwalniam pani ze względu na stan zdrowia...z uczestnictwa w niedzielnej Mszy św.!

- Tak, ale 8 przejazdów do kościoła + taca = 4000 zł!

     Druga, prawie umierająca babcia, którą zabierałem do szpitala krzyknęła z karetki do córki: podaj mi książeczkę i różaniec! Tam była piękna litania do Miłosierdzia Bożego...                                  APEL