- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 588
Świętej Brygidy
Obudziłem się po krótkim śnie w złości, bo nie dają urlopów starym i spracowanym, ale młodym...”nie będę chodził wcześniej do pracy, idę do kościoła i zaczynam od 8.00”! Po chwilce zauważyłem, że to kuszenie i zerwałem się z radością, a z odruchowo włączonego radia „Maryja” popłynął śpiew ptaszków! To pocieczenie...
Ten fakt przypomni się później na dyżurze w pogotowiu, gdy będę przejeżdżał obok Sanktuarium MB Pocieszenia! Zły znał dzisiejszy przebieg dnia, a nawet intencję, a jest to wypełnianie Woli Boga.
Minęła złość także na brak docenienia oraz na śledzących: ja pracuję bardzo ciężko, a 10 mnie pilnuje i płacą im za to. Jak u nas może być bezrobocie!? Szczególnie męczy współpracownica z otwartymi drzwiami, wszystko załatwia, i nad wszystkim czuwa. Jest mi przykro, bo wpada w w różnych momentach, ale przez tyle lat nie zobaczyła nawet wręczanej czekolady.
Płynie czytanie, a św. Hostia pęka na pół („My”): „czego chcesz Panie za Twe hojne dary?” Pragnienie Raju...Cud!...Cud!...Niebo! Nie mogłem wyjść z kościoła. Nawał trwał od 7.00 -14.30...to bardzo ciężki dzień, a żona nadal zła na mnie, bo „znowu została oszukana”.
Po wejściu do pogotowia czekał na mnie pilny wyjazd, a ciało zalała straszliwa senność. Pędzimy do babci z palcami uciętymi przez piłę i złamaną nogą. Pan jest dobry, bo później spałem do 18.00!
"Kto trwa przy Panu Jezusie trafia w końcu do Raju, ale ludzie są niecierpliwi, bo chcą zapłaty tutaj, natychmiastowej! To zrozumiałe, bo wolą brać, gdy dają od razu!"
Czas na radość, żarty, ale zrywają do kobiety po zabiegu ginekologicznym z podejrzeniem zapalenia otrzewnej (perforacja macicy?). Wezwałem „R-kę”, a my jedziemy w tym czasie do porodu. Przepływa dzień:
- wrócił chory z receptą, nie dałem stempla!
- żona źle ocenia moją pracę w garażu, która ją lekceważy
- z poszarpaną ręką zamiast na ortopedię pojechałem do poradni chirurgicznej!
- był też „prolapsus e wosus” czyli upadek z woza wypełnionego sianem
- napływa zapalenie wyrostka robaczkowego, które może mylić i rozpoznanie reumatoidalnego zapalenia stawów u chorej z żółtaczką zakaźną (wielka pomyłka, bo leczono złotem dodatkowo uszkadzając wątrobę)
- przebicie macicy w czasie zabiegu operacyjnego.
- kierowca z Armenii pomylił się i pojechał prosto w drzewo...to był błąd w oznakowaniu drogi bez ostrzeżenia widocznego w nocy.
Przez całą noc nie spałem, a teraz płaczę z powodu sekundowych błysków łączności z dobrym Bogiem Ojcem..
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1113
Marii Magdaleny
Dzisiaj mam modlić się za córkę (imieniny). Jakże Pan Jezus wszystko ukazuje, bo właśnie Maria Magdalena pierwsza zobaczyła Zmartwychwstałego Zbawiciela, a pierwszym świętym został Dobry Łotr!
Poprosiłem w intencji córki. Ponownie mam poczucie cudu po przyjęciu św. Hostii, która pękła na pół, a to zapowiedź pewnego cierpienia w którym Pan Jezus będzie ze mną, bo nigdy mnie nie opuszcza.
Wcześniej trafiłem do przychodni (7.30), a po wejściu do gabinetu z trzaskiem zgasła żarówka. To częste działanie diabła, także wspominanie przez innych, bo jego symbolem jest ciemność i szkodzenie!!
Wymieniłem żarówkę, a klosz rozsypał się na małe cząstki!! Ciemno, brak radia, nie można pracować. To diabelska niespodzianka. Później to samo zdarzy się w garażu. Diabeł nie lubi modlitw za złych ludzi i za dusze, które mu wyrywamy.
Nie mogę otrzymać urlopu, bo muszą wypoczywać młodzi. Obdarowano mnie też dyżurami w pogotowiu. Po ciężkiej pracy w przychodni żona dała mi loda, ale po czasie była nadąsana, bo nie możemy jechać na wczasy.
Na pocieszenie sprzątam w garażu, a w tej sytuacji to żadna przyjemność (brud, ciężko na sercu, brak snu, wziąłem lek na bóle). W ręku mam wizerunek MB Pocieszenia z Sanktuarium, gdzie wróciłem do Boga z późniejszymi upadkami.
Brak światła: w świecie widzialnym to ludzie bez elektryczności, posiadający ją i tracący. Jej odpowiednikiem duchowym jest brak światła w duszy. To życie pełne grzeszności z nieskończonością kombinacji... APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 613
Męczy sen, poty i duszność. Zerwałem się i podjechałem pod „mój” krzyż, gdzie - dziękując ze łzami w oczach Panu Jezusowi - zapaliłem lampki. Płacz powtórzył się w kościele podczas pieśni o Najświętszym Sercu Pana Jezusa.
Popłyną słowa o Królestwie Niebieskim i ostatecznym naszym rozliczeniu...jak podczas żniwa: zboże trafi do spichlerza, a chwasty w ogień. Piszę to, a płynie program o pracy brygady antyterrorystycznej. Ci ludzie są świadomi utraty życia, ale tej pracy nie zamieniliby na inną.
Ochrona VIP-ów, a z drugiej strony Boża ochrona świętego oraz śmierć męczeńska dla Królestwa Niebieskiego. Popłynie relacja zesłańca z Workuty (świadectwo) oraz niewinnego, który siedział w więzieniu.
Bernard Ładysz właśnie śpiewał: „za rok, za dzień, za chwilkę i już nie będzie nas”, a mówiąca o tym wskazuje na Boga Ojca, Pana Czasu. Nie wyjaśnisz tajemnicy cierpienia i przemijania negując istnienie Królestwa Bożego. Najbardziej przykre i niezrozumiałe są cierpienia niewinnych i śmierć dziecka, co przeżyłem.
Później „spojrzy” zdjęcie zmarłej córeczki i Jan Paweł II całujący dziecko (zakaz aborcji) oraz figurka Pana Jezusa z dzieckiem.
Pokazują wypadek na Sycylii, zniszczenia spowodowane przez front burzowy w Chinach. Na szczycie cierpień niewinnych jest Pan Jezus, Syn Boga Żywego, a (pieśń Iz 38, 100-14) opisuje udręki umierającego.
Mnie jest łatwo ujrzeć tę „duchowość zdarzeń”. Późno, ktoś tłucze się przy oknie...z lampką stwierdziłem, że właśnie zasnął tam pijany. Pomogłem mu w jego bezradności...wstał i podziękował. Mnie jest już łatwo ujrzeć „duchowość zdarzeń”...
APeeL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 1166
Po przebudzeniu „spojrzała” figurka anioła stojącego na półce w pokoju żony. Szykuję się na Mszę św., a w ręku znalazł się wizerunek Matki Bożej. Trafiłem na śpiew „Ave...Ave”. Dzisiaj jestem bardzo słaby po 12 godzinach ciężkiej pracy i długim poście (36 g)...tylko o kawie i na płynach.
Proszę Matkę Bożą o ulgę w pracy. Święta Hostia pęka na pół („My”), a serce woła: „Cud! Cud!”. Napłynęło wielkie pragnienie powrotu do Najświętszego Taty, do życia w Raju. Łzy zalały oczy, a ciało opanowało wielkie uniżenie. Nie mogłem wyjść. Wprost pragnąłem śmierci!
Wielu nie chce żyć w zniechęceniu, a ja w tym momencie pragnę „śmierci” czyli ż y c i a! Kręcę się. Znalazłem zabitego gołąbka. Nic nie zapowiadało utraty pokoju, ale tak się stanie, bo niechcący zbiłem parasolem aniołka żony, która mnie zaatakowała. Później wykonywałem nie to, co trzeba, a wszystko dopełniło oberwanie chmury. Tak pięknie zaczął się dzień...w tym zapaleniem lampki na krzyżu.
Z tv płynie obraz oszukiwanych (atrakcyjne wczasy), córce nie zapłacono za tłumaczenie (z ministerstwie) 2.5 tys. złotych. Dodatkowo okaże się, że moja niepotrzebna praca nie pójdzie na marne, bo deski-półki przydadzą się są żonie na balkon
Przepływają zwiedzeni:
- tania wycieczka ze spaniem w autobusie
- córka pije coca-colę light (oszustwo), tak jak narkotyki lekkie!
- zderzenie autobusów, pojechał złą trasą
- „Fakty i mity” naprawiają Kościół katolicki
- w TVN („Czarno na białym”) przejęci biednymi zalecają, aby kapłani oddawali kolędę najbiedniejszym
- zarazem oglądałem film o św. Franciszku, gdzie jest pokazana ułuda bogactwa tych, którzy „tak dobrze radzą”
- „lepsze” wiary.
Z poczuciem zmarnowanego czasu trafiłem na ponowną Mszę św. z pięknym śpiewem kapłana dla pary młodych. Po wyjściu z kościoła otrzymałem różyczkę, którą ktoś zgubił z orszaku weselnego. Zobacz jak Pan Jezus potrafi pocieszyć!
APEL
- Szczegóły
- Autor: APeeL
- Odsłon: 636
W wielkim pokoju zaczynam dzień i nawet nie reaguję na zaczepkę żony, że „rzygać się chce od sprzątania”. Wczoraj nie jadłem kolacji, a dzisiaj post. To będzie ciężki dzień, na granicy wytrwania...
W kościele siedziałem w „moim kąciku” i dotykałem pięknej figury Zbawiciela przystrojonej sztucznymi kwiatkami, a „grosze” kosztują prawdziwe. Powiesz, że mógłbym sam kupić, ale ja mam „swój” krzyż.
Parafia ma wielu wiernych, a w tym wielkich bogaczy (czerwonych oligarchów). Taka jest nasza wdzięczność za bezmiar łask; lasy, czyste powietrze, rzeka, mieszkanie przy trasie głównej biegnącej przez Polskę, na miejscu kościół...są nawet wolne miejsca na nowym cmentarzu. „Panie Jezu! utrzymaj moja sprawność, abym nie był ciężarem dla innych”.
Przypomniały się Słowa Pana Jezusa (Mt 11, 20-24) gromiące podobne miasta, które strawestuję; gdyby inne miasta miały takie "cuda" to "już dawno w worze i popiele by się nawróciły"! Nie ujrzysz obdarowania bez Światła Bożego!
Napłynęło wielkie pragnienie życia („śmierci”); „Jezu! Panie Życia”. Łzy zalały oczy, a wszystko przepływało w błyskach. Napłynęło też pragnienie bycia tutaj dla Pana, dla Jego dzieła. „Czego chcesz od nas Panie? za Twe hojne dary, za dobrodziejstwa”.
Praca w przychodni trwała od 7.00-19.00 Na początku był „sztuczny” tłok, gdy wpadały 3 osoby naraz, stały często stały nade mną;
- kierownicza firmy, bo „czeka kierowca”
- bawiąca cudze dzieci
- babcia ze złamaniem żeber
- dziadek
- i gadający wróg złodziei z „Solidarności”.
Wracałem całkiem omdlały, niemożliwa była żadna modlitwa, a w domu niespodzianka, bo przyjechała córka i tracę moje łóżko do spania...
APeeL
- 18.07.2002(c) ZA DOZNAJĄCYCH UKOJENIA W CIERPIENIU PANA JEZUSA
- 17.07.2002(ś) ZA MAJĄCYCH POCZUCIE OPUSZCZONEGO ZESŁAŃCA
- 16.07.2002(w) ZA ZMORDOWANYCH
- 15.07.2002(p) WDZIĘCZNY ZA WYTRWANIE DZISIAJ
- 14.07.2002(n) ZA OŻYWIONYCH PRZEZ SŁOWO BOŻE
- 13.07.2002(s) ZA UZNAJĄCYCH SWOJĄ MAŁOŚĆ
- 12.07.2002(pt) ZA NAPASTOWANYCH
- 11.07.2002(c) ZA CHWALĄCYCH PANA
- 10.07.2002(ś) ZA DUSZE OFIARNE
- 09.07.2002(w) ZA PEWNYCH SWEJ ZARADNOŚCI