Wola Boga Ojca
  1. Jesteś tutaj:  
  2. Start

24.01.2002(c) ZA TYCH, KTÓRZY WIERZĄ TOBIE, BOŻE OJCZE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 24 styczeń 2002
Odsłon: 733

    Dzisiaj mam dyżur w pogotowiu i teraz trwa walka o wstanie na Mszę św., bo znowu jestem sam w przychodni od 7.00-14.30. Przełamałem ciało, a w czytaniach będzie mowa o masach, które poszły za Zbawicielem. Po Eucharystii słodycz zalała usta, a serce pokój...

     Na dyżurze w pogotowiu (od 15.00) nie mogłem odczytać intencji modlitewnej...z tego powodu kręciłem się w bólu serca. Nagle zaczął się nawał, otrzymaliśmy 5 wyjazdów i skończyliśmy pracę o północy!

   W tym czasie odmawiałem wszystkie modlitwy. W ręku znalazł się wiz. św. Franciszka oraz św. Ignacy Loyola (1491-1556) założyciel zakonu jezuitów. Jakże podobne jest życie sług Pana, bo w swojej autobiografii pisał, że podczas rozmyślań o rzeczach światowych miał wiele przyjemności.

   Zarazem marzył o bosej pielgrzymce do Jerozolimy, a także bycie jaroszem z oddawaniem się surowościom o których czytał u świętych. Tak rozeznawał pokusy i natchnienia Boże.

    Natomiast Faustyna Kowalska szczególnego spotkania doznała podczas tańca. Wówczas pojawił się przy niej Pan Jezus po św. Poniżeniu (skatowany) z zaleceniem, aby wstąpiła do klasztoru w W-wie. Potajemnie opuściła towarzystwo i udała się do katedry św. Stanisława, gdzie padła krzyżem przed Najświętszym Sakramentem.

   Przypomniała się Msza św. poranna i zły w oczach, ponieważ moje nawrócenie sprawiły żarliwe modlitwy żony i jej  zawierzenie Bogu Ojcu. Teraz mam to odrobić. Ile ze mną wycierpiała...w tym czasie umarła nam roczna córeczka (zlekceważono jej stan w szpitalu).

 

    Cały dzień krążyliśmy karetką po trasach z krzyżami oraz figurami Matki Zbawiciela. Pan sprawił, że dwa razy przejeżdżałem obok „mojego” krzyża przy trasie E7 z płonącą od soboty lampką. Trafiłem też do budynku zakonu, gdzie pokoje były pełne świętych wizerunków. To był dzień próby ze słodyczą w duszy (nagrodą) przed północą.

     O  2.00 w nocy zerwano nas na wyjazd w pola ze złą drogą do chatki z wielkim obrazem Matki Pana Jezusa. a ja żartowałem, że wróciła "władza ludowa" (SLD), która przywraca normalność, bo zespół wypadkowy („W”) jest teraz zespołem do wszystkiego!

   Przebudzony z Nieba o 5.50 czułem się bardzo dobrze i planowałem wcześniej iść do przychodni (jeden budynek), ale trafiłem na Mszę św., a Pan sprawił, że w kościele spotkaliśmy się żoną! Jak się później okaże w przychodni będzie czekał tylko jeden pacjent...z nawałem chorych do 18.00!

    W czytaniu (Sm 18, 6-9; 19, 1-7): Dawid wrócił po zabiciu Goliata i naraził się królowi Saulowi, bo był witany jako zwycięzca. Król skwitował to, że „brak mu tylko królowania” z zamiarem zabicia go!

    Psalmista wołał w Ps 56(55): „Bogu zaufałem, nie będę się lękał. Zmiłuj się nade mną, Boże, bo prześladuje mnie człowiek , uciska mnie w nieustannej walce. /../ Odstąpią moi wrogowie w dniu, gdy Cię wezwę /../ cóż mnie może obchodzić człowiek?”...

    Podziękowałem za wszystko Bogu Ojcu…

                                                                                                                          APeeL

 

23.01.2002(ś) ZA SŁUŻĄCYCH Z RADOŚCIĄ

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 23 styczeń 2002
Odsłon: 791

    Jako telepata odbieram złą energię od moich pacjentów. Mam dyżur w pogotowiu i z tego powodu nie mogę spać. Faktycznie moja chora wezwała mnie o 4.00 rano. Daleko, pola, bieda. Trafiłem do babci z parkinsonizmem, która żyje przy młodym małżeństwie. Do tej pory czekała z ostrym zapaleniem gardła.

    Niezgodnie z przepisami - dla takich sytuacji - miałem przy sobie penicylinę proc. (działanie natychmiastowe) i debecylinę (po godzinach do 10 dni). Podane w różne pośladki sprawiały, że chory zdrowiał - po dokupieniu sobie w dzień syntarpenu - za parę groszy. Zastrzyk wykonywałem bez prób (był czas, że nie były obowiązkowe u każdego).

   W przychodni ciężko pracowałem od 7.00-15.30 i nie spieszyłem się, bo żona wyjechała na badania. Pod drzwiami mieszkania czekała na mnie kobieta z kaczką...od tej babci. Można powiedzieć, że przeze mnie kaczka straciła życie. Ludzi prości są bardzo wdzięczni.

   Teraz, będąc sam zrozumiałem tego, który powiesił się po śmierci żony. To nie jest wynik miłości znanej u młodych, ale braku osoby najbliższej.

    W pośpiechu trafiłem na Mszę św. o 17.00. Psalmista wołał: „Służcie Panu z weselem! Stawajcie przed Obliczem Pana z okrzykami radości./../ W Jego bramy wstępujcie z dziękczynieniem /../ chwalcie i błogosławcie Jego Imię. Albowiem Pan jest dobry, Jego łaska trwa na wieki, a Jego wierność przez pokolenia.”

   Dzisiaj, gdy to przepisuję 11.04.2018 popłakałem się, bo naprawdę Pan nas stworzył i jesteśmy Jego własnością, Jego ludem! Jak to będzie, gdy spotkam się z psalmistą. Przecież w sercu czujemy to samo. Prawda jest niezmienna. Królestwo Boże wciąż takiego same. Nie tak jak u nas...

   Pan Jezus w dzisiejszej Ew. J 17, 1-11 wołał do Boga Ojca także za mnie, bo nadeszła właśnie chwila Jego Śmierci, abym poznał Jedynie Prawdziwego Boga i miał życie wieczne!

   W moim umęczeniu dyżurem i ciężką pracą w przychodni zawsze ukoiła Eucharystia. Ten Chleb Życia sprawił, że przez lata miałem moc w mojej niewolniczej pracy. Przecież w pośpiechu mogłem zrobić błąd i trafić do więzienia, a nie byłem w Partii. Nie karano lekarzy mafiozów, ale tych, którzy przyjęli 2 kg kiełbasy (autentyczny przypadek). 

     Na ten moment w mass-mediach ujawniono zarabianie na zwłokach. Ktoś umiera (dostęp do informacji)...to tak jak transportowanie samochodów z wypadków. Policja zawiadamia swoich, a ty plajtujesz. W pogotowiu trafia się trup, a zarabia na tym mój kolega prowadzący zakład pogrzebowy. Sztamę trzymają często proboszczowie z przybudówkami w postaci zakładów pogrzebowych.

    Natomiast w TVN pokazano narkomana i alkoholika, który nawrócił się do Boga po samobójstwie swojego brata. Teraz pomaga innym wychodzić z tego ślepego zaułka. Niemożliwa była modlitwa, bo padłem w sen od 21.00 - 5.40 następnego dnia. Taki mój los...

                                                                                                                                          APeeL

 

 

22.01.2002(w) ZA TYCH, KTÓRZY NIE PRAGNĄ TWOICH DARÓW, OJCZE

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 22 styczeń 2002
Odsłon: 783

    Teraz, gdy zaczynam przepisywać ten dzień (04.03.2018)...napływa, że największym darem Boga Ojca dla nas - na tym zesłaniu - jest Msza św. Ciekawe czy tam wspomniałem o tym?

    Dzisiaj jestem sam w przychodni (los niewolnika), bo kolega ma wolne. Jakże umęczy ten świat, ale cóż oznacza moje cierpienie wobec ofiar powodzi pokazanej w telewizji. Wyszedłem do pracy z płaczem i przekazaniem Bogu Ojcu cierpień z wczorajszego dnia, który był też za mnie, bo uczestniczę w zbawianiu!

   Teraz mam tylko jedno pragnienie: zjednać się z Panem Jezusem w Eucharystii, ale muszę być wcześniej być w przychodni. Nie zbadane są drogi Najświętszego Taty i Jego nieskończona dobroć, bo w przychodni był tylko jeden pacjent, któremu wydałem skierowanie do chirurga. W ten sposób znalazłem się w kościele, bo Pan pragnie także mojego życia, a właściwie życia wiecznego! Nie byłbym dzisiaj na Mszy św.

    Podczas podchodzenia do Eucharystii s. śpiewała: „chodźcie, skosztujcie i zobaczcie jak nasz Pan jest dobry.” Popłakałem się, bo Pan spełnił moje najskrytsze pragnienie i duszę wyzwolił od wszelkiej trwogi. Dodatkowo otrzymałem błogosławieństwo przekazane od Boga przez kapłana. Moje serce chciała rozerwać miłość do Pana Jezusa: „Jezu! Jezu! Dziękuję, dziękuję...”.

   Praca trwała bez wytchnienia i w najwyższym pospiechu od 7.30 – 14.00. Jakże chciałbym pomagać biednym i słabym, opuszczonym i mających różne kłopoty. Oto „obdarowana” gospodarstwem, które nie daje zysków, a zadłużenie spłaca moimi zwolnieniami z pracy (na dzisiaj było to 100 zł).

   Koledzy traktują te zwolnienia jako normalne i nie dają. Ci ludzie spadli na mnie. Ostatnia pacjentka obdarowała wszystkich obwarzankami...czasami nie pójdą w niedziele pod kościołem.

   Zobacz dalszą pomoc Pana, bo o 15.00 mam dyżur w pogotowiu z umówionym pacjentami...nawet na wyjazdy do domów (wizyty). Jest to niezgodne z przepisami, ale nie mogę wyrobić się w przychodni, a do odległych wiosek nie pojadę (nie mój rejon). Nikt się z nich nie zgłosił, a ja nie mogłem się nadziwić nieskończonej dobroci Boga Ojca, Najświętszego Taty! 

    Dzisiaj od rana mówiono o zaczadziałych na śmierć, zaćpanych „na amen", a jakby do tego zestawu jesteśmy u klejącego buty (opary), który zemdlał. Duża jest nieodpowiedzialność ludzi, przecież wiadomo, że to uzależnia i może zabić.

   Teraz trafiłem karetką do mojego pacjenta, któremu przed rokiem zmarła żona, biegał do niej na cmentarz, a w końcu powiesił się! „Jezu! Mój Jezu!”...klęczał w świetle latarki, blady i zimny z pętlą na szyi. Po chwilce pędziliśmy do szpitala z młodzieńcem pobitym na ulicy...

    W odczycie intencji modlitewnej pomogła "duchowość zdarzeń" (znaki Boże):

- wzrok zatrzymały świeżo założone kraty na drzwi, gdzie było włamanie

- drzwi otwierające się automatycznie

- drzwi, które dostojnikom otwierają służący…

    Tak też jest w Królestwie Bożym do którego klucze ma św. Piotr. Nastała cisza i pokój, z kasety płynęła kojąca melodia, a w tym czasie Matka Boża powiedziała do mnie z „Prawdziwego życia w Bogu”, że mam poświęcić się Bogu, ponieważ Światło Najwyższego uświadomiło mi źródło zła na ziemi.

    Łzy zalały oczy, a na ten moment w ręku znalazło się zdjęcie s. Faustynku i napłynął czas mojego nawrócenia. Do tego zdjęcie Jana Pawła II oraz św. Ignacy Loyola. Wyszedłem przed pogotowie...ujrzałem niebo w gwiazdach, a serce zalało pragnienie: wypełnienia mojej misji z szukaniem dóbr niezniszczalnych...pójście za Panem Jezusem, stanie się dzieckiem Boga, uświęcanie się z dawaniem świadectwa wiary.

    Dopiero na takich czekają otwarte drzwi do Królestwa Bożego…

                                                                                                                                APeeL

 

 

 

21.01.2002(p) ZA UCZESTNICZĄCYCH W ZBAWIANIU

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 21 styczeń 2002
Odsłon: 797

Dzień babci…

    Trwa zagrożenie powodziowe, bo jest ciepło i całą noc lało. To pogodna podobna do obecnej, gdy to przepisuję (20.09.2017). Wówczas był wybuch wulkanu oraz na stacji benzynowej, gdzie zginęło 100 osób, a dzisiaj trwa tragedia w stolicy Meksyku po trzęsieniu ziemi. Popłakałem się, bo właśnie papież Franciszek zawołał w tej intencji...

    Ponieważ w przychodni był tylko jeden pacjent zdążyłem na Mszę św. i popłakałem się po Eucharystii: "Przyjdźcie i zobaczcie jak nasz Pan jest dobry”...”Jezu! Och Jezu! Jezu! Przyjmij Tato mój wczorajszy dzień"…

    Po zjednaniu z Panem Jezusem wróciłem  do pracy, a serca ponownie zawładnęło pragnienie bycia z Bogiem Ojcem: „Tato! Tato!! Tato!!!”. To tak mało, a wszystko, bo Bóg zna moje serce i nie potrzebne są długie modlitwy.

    Jakoś szło, pomogła pogoda, bo w dni deszczowe jest mniej ludzi...nawet trafiłem do koleżanki mającej specjalizacje z chorób wewnętrznych (ja jestem tylko internistą-reumatologiem), a było oczekiwanie na pacjenta! 

     Pracujemy w jednym budynku, a dwa zespoły komunistyczne udają skłócenie, rywalizację! To było jedno z wielkich oszustów okupantów ("proszę bardzo, mamy podziały"), aby nie stwarzać pozornej jedności. Dzisiaj oni właśnie krzyczą o demokracji i jedności, którą burzy prawica i Kościół Święty! 

   Nadal trwał lęk przed nawałem pacjentów, bo kolega jest nieobecny. Przesuwali się chorzy bardzo biedni, pokrzywdzeni i schorowani. Taki mamy ustrój sprawiedliwości społecznej z obłowionymi grubymi rybami, którzy udają biednych. Jakże wielka jest niesprawiedliwość na tym świecie.

     Na Mszy św. o 17.00 popłakałem się podczas śpiewu pieśni: „Cicha noc” i tą Mszę św. poświęciłem za babcię lekarki u której byłem na wizycie (ateiści). Po Eucharystii nie chciało się wyjść z kościoła. Mojego bólu duszy nie można przekazać, a pomnóż to przez miliardy...zobaczysz wówczas cierpienie Boga Ojca w Trójcy Jedynego.

   W tęsknocie za Panem Jezusem podjechałem pod mój krzyż, ale już z daleka zauważyłem, że lampka jeszcze płonie..."Och! Jezu! Jezu!! Jezu!!! dlaczego ludzie nie pragną Twojego Światła, Ciebie i Twojej Miłości?”

   W telewizji śpiewała Karin Stanek i Helena Majdaniec...umrą za dwa dni po tym spotkaniu. Tam były też dziewczyny rozbierające się dla Playboya”, które zerwały z tym po znakach z Nieba (dwa ciężkie wypadki).

   Nie znałem intencji modlitewnej, a wówczas „nie idzie" moja modlitwa. Następnego ranka odczytam ją podczas wchodzenia do kościoła. To moja największa radość, bo mogę wołać do Boga. Jakże jestem obdarowywany każdego dnia!.

                                                                                                                             APeeL

 

 

 

 

20.01.2002(n) ZA ZABIJANYCH BEZ LITOŚCI

Szczegóły
Autor: APeeL
Opublikowano: 20 styczeń 2002
Odsłon: 848

    Po wyjściu żony do kościoła (6.45) Anioł wskazał, abym włączył telewizor. Tam trafiłem na napad lwów na bawoły, gdzie matka walczyła o życie małego, którego uratowało przybycie stada...zginie pojedyńczy samiec.

    Z przełączonego kanału „spojrzał" Pan Jezus w koronie cierniowej oraz płynęły obrazy nawrócenia św. Pawła, a ból zalał serce podczas jego ścięcia na końcu misji. Duszę zalało pragnienie bycia na Mszy św o 9.00, a nie planowałem tego nabożeństwa. „Tato! Tato!! Tatusiu!!!” Popłakałem się jak dziecko, a łzy płynęły po twarzy.

   Przepłynął cały świat zabijanych bezlitośnie: czystki w b. Jugosławii, Czeczenia, Afganistan, USA-WTC, przypomina się babcia zabita przez pijanego (kołek wbito jej w kl, piersiową), a także świat męczenników.

    Teraz odczułem słodycz i dziękczynienie za zaproszenie na spotkanie z Bogiem Ojcem i Bogiem Synem i Bogiem Duchem Świętym. Dzisiaj śpiewał chór, ale pieśni, czytania i cała celebracja tego Misterium to oprawa liturgii podczas której dochodzi do Cudu Ostatniego...zamiany chleba i wina w Ciało i Krew Pana Jezusa.

   Nic nie dadzą żadne dyskusje...nawet nie wolno tego czynić. Po 10 minutach od zjednania z Panem Jezusem Miłość Boża ogarnęła moje jestestwo. Tak chciałbym tutaj zostać, dziękować i być z Bogiem, ale zaczyna się następne nabożeństwo.

   Podczas powrotu z kościoła zacząłem moją modlitwę, omijałem ludzi, a podczas wołania do Boga Ojca przepłynęły obrazy biednych (dzisiaj zbierano datki na pomoc dla dzieci na Białorusi), pojawiały się obrazy eksterminacji (Syberia i obozy hitlerowskie) oraz cała masa horrorów:

- bezlitosne mordowanie w filmach, a także w realu (mafie różnego typu...także w rządach)

- zabijanie przez odebranie śr. do życia: wyrzucanie z pracy lub stanowiska (śmierć zawodowa) oraz naturalne choroby i starzenie się zawodników, tancerzy, itd.

- ofiary kataklizmów (powodzi, wybuchów wulkanów i różnych katastrof)

- działania odwetowe...bliski Wschód („Horror w Haderze”). Talibowie i na Kubie, mściciele ze strzykawkami (AIDS) i zbyt biedni na zasiłek.

    Zrób film tylko z tego jednego dnia, a zobaczysz ile jest ofiar zabijania. Oto Chiny, gdzie zniszczono 50 tys. miasto w celu wybudowania zapory. „Panie zmiłuj się”. Właśnie czytam: „Poemat Boga-Człowieka”, który otwiera się na zbrodni w Betlejem. Czy to przypadkowe?

    Kończę zapiski, a w programie „997” pokazują zgwałconą i uduszoną 15-latkę, którą znaleziono na polu. Płacze jej zrozpaczona matka. Ogarnij cały świat. Jak przekazać moje duchowe połączenie z Panem Jezusem, którego krzyżyk trzymam właśnie w ręku!

   W duszy poczułem słodycz Bożą, która czeka nas w wieczności po powrocie do Taty! Podziękowałem za ten dzień…

                                                                                                                                          APeeL

 

 

  1. 19.01.2002(s) ZA TYCH, KTÓRZY NIE DAJĄ SOBIE RADY
  2. 18.01.2002(pt) ZA TYCH, KTÓRYCH ZASKOCZYŁA ROZŁĄKA
  3. 17.01.2002(c) ZA MAJĄCYCH TRUDNOŚCI
  4. 16.01.2002(ś) ZA ROZCZAROWANYCH
  5. 15.01.2002(w) ZA TYCH, KTÓRYCH PRAGNIENIA SPEŁNIŁY SIĘ
  6. 14.01.2002(p) ZA ŚWIADOMIE WYKORZYSTYWANYCH...
  7. 13.01.2002(n) ZA POŚWIĘCAJĄCYCH SIĘ...
  8. 12.01.2002(s) ZA POZBAWIONYCH ŁASKI, KTÓREJ PRAGNĄ
  9. 11.01.2002(pt) ZA BĘDĄCYCH Z POTRZEBUJĄCYMI POMOCY
  10. 10.01.2002(c) ZA TYCH, W KTÓRYCH SERCACH NIE MA MIEJSCA DLA JEZUSA

Strona 1718 z 2485

  • 1713
  • 1714
  • 1715
  • 1716
  • 1717
  • 1718
  • 1719
  • 1720
  • 1721
  • 1722

Menu główne

  • Strona domowa
  • Dziennik duchowy
  • Chronologicznie
  • Moja duchowość...
  • Dwa zdania o sobie

Dobowe odwiedziny

  • Dziś 1335

WYSZUKIWANIE

Logowanie

  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?